wszystkie

 
Można tu znaleźć wszystko cokolwiek dotyczy języka i interesuje Państwa. Od pisowni, odmiany, przez znaczenia, składnię, czy frazeologię, po pochodzenie i pragmatykę.
  • poetycka sprawiedliwość
    25.11.2014
    Czy istnieje określenie/zwrot poetycka sprawiedliwość, a jeśli tak, to co on oznacza i czy zapisany jest we właściwym szyku? Bo mówimy np. sprawiedliwość społeczna, nie społeczna sprawiedliwość.
    Pozdrawiam serdecznie
    Anna
    Wyrażenie to wygląda na utworzone ad hoc, bez szerszego kontekstu trudno zgadnąć, jaki sens chciał nadać mu jego twórca. Może miał na myśli sprawiedliwość wymierzaną przez poetów albo głoszoną w ich wierszach?
    Jako doraźne powinno mieć raczej szyk: przymiotnik plus rzeczownik, a nie na odwrót. Umieszczenie przymiotnika po rzeczowniku sugerowałoby kategoryzację, np. „Istnieje sprawiedliwość poetycka i sprawiedliwość dramaturgiczna”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • morale
    25.11.2014
    Witam.
    Mam problem z jednym rzeczownikiem, mianowicie morale. Przejrzałam wiele różnych słowników z nadzieją, że znajdę w nich coś na temat odmiany przez przypadki tego słowa. Znalazłam jedynie informację, że jest ono nieodmienne, lecz nigdzie nie mogę znaleźć uzasadniania, dlaczego tak jest. Prosiłabym o pomoc w tej sprawie. Dlaczego rzeczownik morale nie odmienia się? Czy jest to związane z tym, że wyraz ten pochodzi z innego języka?
    Słowniki podają, że jest to wyraz pochodzący z języka francuskiego, zapożyczony za pośrednictwem angielskim. W obu tych językach jest akcentowany na ostatniej sylabie – w przybliżeniu [mor'al] – co byłoby przeszkodą w odmienianiu go w polszczyźnie, gdybyśmy go tak samo po polsku wymawiali. Polska wymowa jednak jest inna, słowo to kończy się u nas samogłoską [e] i teoretycznie można by je odmieniać jak inne rzeczowniki nijakie o tym zakończeniu (morale, morala itd.) lub przymiotnikowo (morale, moralego itd.), a nawet jak rzeczowniki plurale tantum, czyli używane tylko w liczbie mnogiej (morale, morali itd.). Nie wiem, czy morale miało kiedyś w polszczyźnie inną wymowę niż obecnie i zachowało do dziś zrozumiały w takich warunkach brak odmiany, czy też wymawiane było od początku tak jak dziś, ale nie odmienia się dotąd ze względu na stosunkowo niską frekwencję i wyraźne poczucie obcości. Ten drugi domysł wydaje mi się bardziej prawdopodobny.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • zielony kąt
    25.11.2014
    Jakie dwa różne znaczenia mają wyrazy zielony i kąt?
    Proszę otworzyć słownik i sprawdzić, to jest łatwe. Każde z tych słów ma po kilka znaczeń, co widać w kontekstach, np. „Łąki są o tej porze roku zielone”, „Wrócił z więzienia zielony na twarzy”, „W wyborach głosuję na zielonych” oraz „Trójkąt ma trzy kąty”, „Krzesło stało w kącie”, „Po sześciu latach mieszkania z rodzicami mieli wreszcie własny kąt”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • jednak to dziecko
    24.11.2014
    Szanowni Państwo!
    Zastanawiam się nad fenomenem ostatnich kilku lat, a mianowicie – coraz częściej spotykam się z używaniem zwrotów typu: te niebo, te dziecko, te pianino i tym podobnych. Słyszę to zarówno w swoim otoczeniu jak i w mediach (stosowane przez dziennikarzy i osoby znane). Zaczęłam się zastanawiać, czy jest to poprawne językowo (czy nie powinno używać się zwrotu to dziecko?), a także skąd w ogóle się wzięło?
    Z góry dziękuję za odpowiedź
    To nie jest fenomen ostatnich lat, ale wynik tendencji do upraszczania polskiego systemu zaimkowego, przejawiającej się na wiele sposobów od wielu stuleci. W danym wypadku przyczyną błędu (bo jednak jest to na razie błąd) jest dostosowywanie formy zaimka przymiotnego do formy przymiotników, por. dobre dziecko, grzeczne dziecko, pierwsze lub drugie dziecko (zawsze z -e), ale to dziecko, tamto dziecko, to samo dziecko, jedno dziecko (z końcowym -o). Jeśli zajrzy Pani do naszej poradni za sto lat, to jest dosyć prawdopodobne, że na podobne pytanie znajdzie Pani inną odpowiedź: „Ma się rozumieć, że te dziecko! Dawniej powszechna forma to dziecko jest dziś przestarzała, występuje tylko w mowie najstarszego pokolenia”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • Jak mały może być zespół?
    24.11.2014
    Witam,
    jestem studentem architektury. Obecnie pracuję nad projektem małego zespołu domów jednorodzinnych. Wielkość obszaru wskazuje na to, że powinny się na nim znaleźć trzy domy, a może nawet dwa. Moje pytanie brzmi, czy dwa domy to ciągle zespół?
    Pozdrawiam i proszę o odpowiedź
    W języku ogólnym, niefachowym, zespół może składać się z dwóch elementów, por. „[Jan Pospieszalski] Grał również w zespole Marek i Wacek [...]” (Gazeta.pl Forum) oraz „W wyniku reformy oświaty SMS [Szkołę Mistrzostwa Sportowego] ma tworzyć zespół złożony z gimnazjum i liceum” (za NKJP). Być może jednak dla architektów zespół musi mieć więcej niż dwie składowe. Jako student architektury ma Pan szansę przepytać na tę okoliczność swoich profesorów: warto spróbować!
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • jagoda i borówka
    24.11.2014
    Szanowni Państwo,
    ciekawi mnie jedno zagadnienie. Dlaczego czasami konzumentom jogurtu nie można dogodzić tłumaczeniem czeskiego borůvka (Vaccinium myrtillus) na polski jagoda? Na kubku czeskiego produktu mlecznego Bon Créme (sprzedawany w Biedronce) napisaliśmy do tekstu w zgodzie z polskim tłumaczem tylko jagoda. Teraz jest to czasami konzumentami polskimi krytykowane. Nie wiem, czy to jest tylko zadadnienie różnych gwar.
    Dziękuję i przepraszam za brak polskich liter
    Jerzy Berger
    Polskie litery uzupełniłem, innych rzeczy, w szczególności bohemizmów, w Pana e-mailu nie zmieniam, niech dodają mu kolorytu.
    Roślina, o którą Pan pyta, ma w Polsce botaniczną nazwę borówka czarna, w języku ogólnym natomiast jest przeważnie zwana jagodą (czasem czarną jagodą) i tylko w Małopolsce borówką. Ta pierwsza nazwa się upowszechnia i – jak niedawno widziałem – można w Krakowie kupić lody jagodowe, a nie tylko borówkowe, jak dawniej.
    Po czesku, o ile się mogłem zorientować, ta sama roślina nazywa się fachowo brusnice borůvka, a potocznie m.in. černá jahoda. W Polsce jednak borówka brusznica to inna roślina, o czerwonych, a nie ciemnoniebieskich owocach. W Warszawie nazywa się ją potocznie borówką, w Krakowie brusznicą.
    O jagodach i borówkach wypowiadał się już w naszej poradni dr Artur Czesak pod nagłówkiem jagoda czy borówka? Proszę spróbować odszukać tamtą odpowiedź w poradnianym archiwum.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • Twer i twerski
    23.11.2014
    Jak zapisujemy nazwę miasta w Rosji: Twer czy Twier? Twerski czy twierski?
    Twer i twerski.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • akcent rzeczowników złożonych
    23.11.2014
    Jak akcentuje się wyrazy nurogęś, gadoptak, chorobodzień? Jeśli na sylabę ostatnią, to dlaczego inaczej niż nerwoból, miedzioryt czy jeżozwierz?
    W polszczyźnie dominuje akcent na przedostatniej sylabie, więc akcentowanie w taki sposób wyrazów złożonych, w których drugi człon ma jedną sylabę, można uważać za przejaw ich utrwalenia w języku. Gdybym doraźnie chciał nazwać skrzyżowanie bazaru i sklepu za pomocą słowa bazarosklep, to akcentowałbym je na ostatniej sylabie. Gdyby jednak mój neologizm spodobał się innym, to prawdopodobnie doszłoby z czasem do przeniesienia akcentu na przedostatnią sylabę.
    Jeśli nurogęś i gadoptak są akcentowane na ostatniej sylabie, to może po prostu dlatego, że są zbyt słabo znane ogółowi Polaków, by zasłużyć sobie na zwykły akcent, typowy dla polszczyzny. Chorobodzień z pewnością ma akcent oksytoniczny, chyba z tego samego powodu. Bardziej znany nerwoból, miedzioryt i jeżozwierz są jednak akcentowane paroksytonicznie i nikogo to nie dziwi.
    Ciekawe, czy nerwoból, miedzioryt i jeżozwierz, kiedy dopiero się pojawiły w polszczyźnie, były akcentowane inaczej niż obecnie. Wydaje się jednak, że nie musiały: mogły od razu otrzymać akcent paroksytoniczny przez analogię do innych podobnych wyrazów.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • oficjalny e-mail do współpracowników
    23.11.2014
    Szanowni Państwo,
    zwracam się z prośbą o udzielenie odpowiedzi na pytanie, jakie zwroty/nagłówki są właściwe i stosowne w korespondencji e-mailowej kierowanej do większej zbiorowości, stosowanej w komunikacji wewnątrz firmy, której pracownicy zwracają się do siebie po imieniu, choć są wyjątki (np. do Dyrektora Generalnego zwracamy się Panie Dyrektorze). Dodam, że treść korespondecji emailowej dotyczy przeważnie spraw oficjalnych i ton wypowiedzi jest raczej formalny, np. „Informuję, że...”.
    Najbardziej elegancką formą zwrócenia się w e-mailu do adresata zbiorowego jest Szanowni Państwo. Jest ona zalecana także wtedy, gdy chociaż z jednym z adresatów (np. z dyrektorem) nadawca jest w relacji na pan/pani.
    Forma ta jest jednak często postrzegana przez korespondentów jako zbyt oficjalna, stwarzająca dystans między osobami, które w komunikacji bezpośredniej są ze sobą na ty. Dlatego wielu pracowników firm rozpaczliwie wręcz szuka innych form, bardziej odpowiadających relacji, w której są ze sobą. Stąd takie nieakceptowane przez normę grzecznościową skrótowe zwroty do adresata, jak Drodzy, Mili, a nawet Szanowni (o Kochani nie wspominając).
    Wracając do pytania. Jeżeli forma Szanowni Państwo jest we wskazanej przez Panią sytuacji odczuwana jako zbyt oficjalna, proponuję formę Drodzy Koledzy lub – gdy nadawcy zależy na wskazaniu, że wśród adresatów są i kobiety, i mężczyźni – Drodzy Koledzy, Drogie Koleżanki (przymiotniki określające adresata w nagłówku e-maila – dotyczy to także korespondencji tradycyjnej, „papierowej” – należy zapisywać wielką literą). Kolejność członów w zwrocie może być odwrotna: Drogie Koleżanki, Drodzy Koledzy; etykieta biznesu zrównuje prawa obu płci, dlatego kobiety – inaczej niż w etykiecie towarzyskiej – nie mają pierwszeństwa.
    Małgorzata Marcjanik, prof., Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • warsztaty
    22.11.2014
    Szanowni Państwo!
    Piszę z pytaniem dotyczącym bardzo popularnych w dzisiejszych czasach warsztatów i problemu językowego z nimi związanego. Czy poprawne są formy warsztaty z filmu, warsztaty z fotografii, warsztaty z jogi czy raczej warianty warsztaty filmu, warsztaty fotografii, warsztaty jogi? Na tej samej zasadzie – należy mówić o lekcjach matematyki czy lekcjach z matematyki oraz kursie fizyki czy kursie z fizyki?
    Dziękuję!
    Mówimy: lekcje matematyki i kurs fizyki, ale ćwiczenia z logiki. Warsztaty są chyba bliższe ćwiczeniom, gdyż ich nazwę łączymy z przyimkiem z.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • Konia! Królestwo za konia!
    22.11.2014
    W jakim przypadku jest napisany wyraz konia?
    Mam nadzieję, że w pytaniu nie kryje się jakiś podstęp. Zaryzykuję więc: w dopełniaczu albo bierniku.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • problem z zającem
    22.11.2014
    Witam.
    Mam mały problem ze słowem zające... Czy jedyna poprawna forma dopełniacza brzmi zajęcy, czy może forma zająców również jest poprawna? Słownik podaje formę zająców jako poprawną tylko w wypadku nazwisk, jednak profesor Miodek w wywiadzie powiedział, że nie może powiedzieć, że forma zająców jest niepoprawna. Jaka jest prawda?
    Z góry bardzo dziękuje
    Nie znam wspomnianego wywiadu, więc trudno mi się odnieść do słów profesora Miodka. Forma zająców istotnie trafia się w tekstach, ale rzadko w odniesieniu nieosobowym. Wyrazy najbardziej podobne formalnie do zająca, czyli miesiąc i tysiąc, tworzą dopełniacz lm wyłącznie na -y (odstępstwa są tak rzadkie, że można je uznać za błędy). Dlatego doradzałbym dopełniacz zajęcy, formę zająców – ze względu na uzus – dopuszczając na prawach rzadszego wariantu. Dodam, że akceptuje ją też Nowy/Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN pod red. Andrzeja Markowskiego, kwalifikując ją jako rzadszą.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    1. 22.11.2014
      [Dopisek do pytania z 14.11.2014]
      W środowisku biegaczy – a więc całkiem szerokim i ciągle rosnącym w siłę – zającami nazywa się tzw. pacemakerów, czyli osoby odpowiedzialne za nadawanie tempa na zawodach. W relacjach uczestników biegów można przeczytać zarówno, że „podczas biegu nie widzieli zajęcy'' i „wyprzedzali zajęcy'', jak i że „skorzystali z pomocy zająców'' i „nie było zająców''. Wygląda więc na to, że sytuacja w tym wypadku jest podobna jak przy nazywaniu żołnierzy najniższych w hierarchii kotami. Starsi stażem koledzy mogą powiedzieć, że „zrobili niespodziankę kotowi''. Dzięki tej zmienionej formie celownikowej, sugerującej nieżywotny desygnat (por. asystenciasystenty, pływacypływaki) nie ma wątpliwości, że nie chodzi im o harce z futrzastym zwierzakiem.
      Joanna Skutkiewicz
    Pokaż odpowiedź
  • trzy pytania
    22.11.2014
    Czytając książkę Milana Kundery, natrafiłam na pewne konstrukcje, których poprawności nie jestem pewna. Czy może, biorąc pod uwagę, że to proza artystyczna, są jednak poprawne?
    1. Schlebiony i poruszony tą nocną wizytą. (brak słowa schlebiony w słowniku)
    2. I jeden, i drugi wie, czego szuka na twarzy przed sobą; i jeden, i drugi wie, że szukają tego samego. (dlaczego nie szukają, wiedzą?)
    3. Położył kres próżnym próbom przywoływania jej do życia, jaką była. (taką, jaką była?)
    Ad 1. Słowo schlebiony wygląda jak imiesłów bierny, ale imiesłowem biernym być nie może, ponieważ pochodzi od czasownika, który nie rządzi dopełniaczem, biernikiem ani narzędnikiem, lecz celownikiem (schlebić – komu?). Można by je traktować jako przymiotnik odczasownikowy. Tyle o jego statusie gramatycznym.
    Jeśli chodzi o kwestię poprawności, to przytoczone zdanie jest zrozumiałe i stylistycznie zharmonizowane. W NKJP nie ma wprawdzie słowa schlebiony, nie znalazłem go także w słowniku Doroszewskiego, a na stronach WWW są tylko nieliczne przykłady. Niemniej jednak, biorąc pod uwagę, że język artystyczny ma swoje prawa, a do przekładów literatury pięknej nie zabierają się na ogół ludzie językowo niekompetentni, uznałbym, że przytoczony przykład reprezentuje dobrą polszczyznę.
    Ad 2. Zasady łączenia tzw. podmiotu szeregowego z orzeczeniem są skomplikowane. Parę razy na dowód powoływałem się na książkę Piotra Zbroga, który pokazuje, że wybór formy orzeczenia podlega różnym uwarunkowaniom, przy czym czasem różne czynniki wzmacniają się, a czasem osłabiają. Myślę, że w przykładzie „I jeden, i drugi wie...” za wyborem orzeczenia w lp przemawia szczególna konstrukcja podmiotu, połączonego tzw. spójnikiem szeregowym i..., i... Mniejsze znaczenie ma tu chyba charakter połączonych nim członów nominalnych, powiedziałbym np. „I Jan, i Piotr dobrze wie...”, a nie „I Jan, i Piotr dobrze wiedzą...”. Z drugiej strony oczywiście wolimy powiedzieć: „Jan i Piotr dobrze wiedzą...”. Mam wrażenie, że w tym ostatnim zdaniu wiedza przysługuje zbiorowo obu referentom, podczas gdy w zdaniu zaczynającym się od słów „I Jan, i Piotr...” orzekane jest coś o każdym z nich z osobna.
    Ad 3. Zgadzam się z Panią, że lepiej było napisać taką, jaką byłą. Bez zaimka wskazującego przytoczone zdanie jest niejasne.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • Kiwali głową czy głowami?
    21.11.2014
    Szanowni Państwo,
    Czy zdanie: „Scena, która się rozgrywa, świadczy o odwiecznym błędzie mężczyzn, którzy przywłaszczywszy sobie rolę uwodzicieli, biorą pod uwagę tylko kobiety (...)” jest poprawne (rolę nie role)? Dlaczego w literaturze często zdarzają się zdania typu „Sąsiadki kiwnęły głową” – skoro były dwie sąsiadki i każda miała swoją głowę? Gdzie mogę znaleźć tę zasadę?
    Gdyby w zacytowanym zdaniu użyć formy lm, czyli role uwodzicieli, to czytelnik pewnie pomyślałby, że istnieją różne takie role. Sięgnięcie po formę lp nadaje wypowiedzi inny sens.
    Jeśli chodzi o drugi przykład, to teoretycznie zdanie „Kiwali głowami” mogłoby sugerować, że mowa o wielu osobach, z których każda ma więcej niż jedną głowę. Zdanie „Kiwali głową”, także czysto teoretycznie, mogłoby sugerować zaś, że mowa o wielu osobach mających w sumie tylko jedną głowę. W praktyce groźba nieporozumienia nie powstaje, a zwyczaj językowy daje tu pierwszeństwo konstrukcjom z dopełnieniem w lm. Nie jest to jednak ogólna zasada, gdyż np. w zwrocie leżeć do góry brzuchem rzeczownik występuje w lp. Tu akurat przyczyną jest zapewne idiomatyczny charakter tego zwrotu, lecz myślę, że problemu ta obserwacja nie wyczerpuje. Na wszelki wypadek lepiej każdorazowo sprawdzić frekwencję obu wariantów w NKJP lub choćby na stronach WWW.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • szeroka wiedza
    21.11.2014
    Szanowna Pani / Szanowny Panie,
    chciałabym zwrócić się do Pani/Pana z następującym pytaniem: czy błędem jest użycie wyrażenia szeroka wiedza zamiast szeroki zakres wiedzy?
    Z góry dziękuję za odpowiedź
    Karolina
    Szeroka wiedza nie jest błędem, wyrażenie to można znaleźć w słownikach, nie tępi go słownik poprawnej polszczyzny PWN pod red. Andrzeja Markowskiego. Wiedza może być także rozległa, wielka, ogromna, a ponadto – choć to już trochę coś innego – głęboka, gruntowna, prawdziwa, rzetelna, solidna, szczegółowa.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • tuńczyk w towarzystwie oliwek
    21.11.2014
    Razi mnie określenie towarzystwo w nazwach potraw: sałatka z tuńczyka w towarzystwie czarnych oliwek, suflet z serem w towarzystwie surówki, filety śledziowe w towarzystwie cebuli i majeranku itp. Czy używanie go w takim kontekście ma jakieś uzasadnienie, czy to tylko taki żargon środowiskowy?
    Pozdrawiam
    Mnie też się ta metafora nie podoba. Nie chciałbym się znaleźć na talerzu jakiegoś głodomora, nawet w towarzystwie czarnych oliwek, cebuli i majeranku.
    Jak zatem napisać? Proponuję wyrażenie z dodatkiem, np. sałatka z tuńczyka z dodatkiem czarnych oliwek.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • kotu czy kotowi?
    21.11.2014
    Szanowny Panie,
    piszę, aby zadać następujące pytanie: jak brzmi poprawna forma C. l. poj. rzeczownika kotkotu czy kotowi? Tę drugą formę podaje jako JEDYNĄ poprawną Słownik poprawnej polszczyzny PWN wydany w 2009 r.
    Z poważaniem
    Dorota Michałowska
    Celownik od kot brzmi kotu, nie kotowi. Tylko w użyciu przenośnym, gdy mowa o żołnierzu najmłodszego rocznika lub innej osobie zajmującej najniższą pozycję w podobnie uhierarchizowanym środowisku można powiedzieć kotowi. Trudno mi uwierzyć, aby słownik poprawnej polszczyzny PWN upowszechniał formę niepoprawną. Proszę jeszcze raz sprawdzić.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź
  • leśny dziadek
    21.11.2014
    Szanowni Państwo,
    ostatnio modne jest w języku gazetowym i potocznym określenie leśny dziadek. Co ono właściwie oznacza i skąd się wzięło? Wydaje się, że użytkownicy rozumieją pod nim szeroką paletę znaczeń, aż po 'ktoś żałosny, marna postać'.
    Dziękuję z góry za odpowiedź.
    Łukasz
    Nie używam tego zwrotu, słowniki go nie notują, pytanie było więc dla mnie okazją, by się przyjrzeć jego wystąpieniom w Narodowym Korpusie Języka Polskiego oraz na stronach WWW. Znaczenie leśnego dziadka chyba się jeszcze nie wykrystalizowało, z wielu wystąpień tego zwrotu można jednak wnioskować, że chodzi o osobę – przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, mężczyznę – która straciła kontakt z rzeczywistością, nie nadąża za upływem czasu, myśli i zachowuje się anachronicznie, nie nadaje się do czegoś. Nazywając ją leśnym dziadkiem, odnosimy się do niej lekceważąco.
    Być może źródłem tego zwrotu jest leśny dziad, jedna z wielu nazw pewnej postaci z mitologii słowiańskiej, zob. w Wikipedii.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    1. 21.11.2014
      [Dopisek do odpowiedzi z kwietnia 2012]
      Kwestia podniesiona przez pana Łukasza znalazła ciąg dalszy na forum Rebelya.pl. Z dyskusji wynika, że określenie leśne dziadki powstało w czasie wojny i odnoszone było do sanacyjnych oficerów. Za zwrócenie uwagi na tę dyskusję dziękuję Państwu Magdalenie i Przemysławowi Romaniukom.
      Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    2. 24.04.2012
      Jeszcze do leśnych dziadków: może skojarzenie wywodzi się od dawnych partyzantów-kombatantów rozpamiętujących w nieskończoność swe dawne przewagi i przez to sprawiających wrażenie, że żyją w innym świecie?
      Z poważaniem,
      Łukasz
    Pokaż odpowiedź
  • Odyseusz, ale Zeus
    19.11.2014
    Dzień dobry,
    dlaczego prawie wszystkie pobrane z greki i łaciny nazwy własne kończące się w oryginalnej wymowie na -eus (i tak zaadaptowane w wielu innych językach europejskich) w polszczyźnie są wymawiane i pisane z -sz? takie jak Wezuwiusz, Orfeusz, Odyseusz, Heweliusz? Prawie, bo przynajmniej Zeus pozostał Zeusem.
    Pozdrawiam
    Jarek Hirny-Budka
    Tendencja do zastępowania obcej głoski s polską š w różnych pozycjach (zazwyczaj będą to nagłos i wygłos, ale zdarzają się również śródgłosowe wypadki takich zamian, np. łac. missa → słow. mьša → pol. msza, łac. casula → pol. koszula) jest dość dawna, choć nie zawsze bywała stosowana – jak Pan zauważa – konsekwentnie, por. Zeus, Jezus itd. Obejmowała ona zresztą nie tylko wymianę sš, lecz również cč, zž (np. bażyliszek u Orzechowskiego, żuaw w Panu Tadeuszu z fr. zouave czy czynsz, słowo zapożyczone z niem. Zins). Tego rodzaju zmiany mają niewątpliwie bardzo dawny charakter (i szerszy w obrębie słowiańszczyzny niż tylko polski, zob. np. czes. košile), choć – ze względu na nieustabilizowaną grafię wielu zabytków staropolskich – możemy je obserwować dopiero od początku XVI w.
    I rzeczywiście, w utworach z końca XV w. i z XVI w. odnajdziemy wiele na to przykładów, niekiedy będą to nawet wyrazy, które współcześnie wymawiamy przez s, z, c, co świadczy o tym, że omawiana tendencja czasami się wycofywała, np. wspomniany wyżej Orzechowski pisze wiżerunk (dziś wizerunek), w zapisach XV-wiecznych odnajdziemy Jezuszewi, Chrystuszewi (zapisywane wprawdzie przez s, ale zachowanie e po s przemawia za tym, że to s wymawiano jak š). Rzecz interesująca, że z działaniem tej wymiany można się jeszcze spotkać w niektórych zapożyczeniach XIX-wiecznych, por. szerżant z fr. sergent przez ros. s’eržánt. Ta tendencja fonetyczna odnosiła się zarówno do nazw pospolitych, jak i własnych, zapożyczanych z łaciny lub greki, por. szkaplerz (łac. scapularium), szkoła (łac. schola), szałwia (łac. salvia), Szymon, Pliniusz (łac. Plinius), Eneasz, Mojżesz, Izajasz, Mateusz, Łukasz, a także z języków germańskich, m.in. szkło (zob. goc. stikls ‘kubek, kielich mszalny’), szlachta (śr.-w.-niem. slahte ‘ród, plemię, szczep’), klasztor (niem. Kloster), żołd (niem. Sold), możliwe także, że szukać (niem. suchen), choć innego zdania jest Boryś, wywodzący to słowo z psł. dźwiękonaśladowczego *šukati.
    Tendencję tę należy tłumaczyć dwoma czynnikami: po pierwsze, być może mamy tu początkowo do czynienia z wpływem dialektów południowoniemieckich, gdzie dochodziło do mieszania s i š (nie tłumaczy to jednak wymiany cč, zž, a także sugeruje, że wszystkie tego typu wyrazy z š, wywodzące się przecież z różnych języków, m.in. łaciny, włoskiego itd., język polski przejmował za pośrednictwem języka niemieckiego, co chyba byłoby zbyt daleko posuniętą generalizacją); po drugie, upowszechnienie się wzorca z š, č i ž należy wyjaśniać celowymi działaniami zmierzającymi do usuwania z języka, a zwłaszcza z tekstów drukowanych, wszelkich śladów, które mogłyby wskazywać na mazurzenie (dialektalną wymowę spółgłosek dziąsłowych š, ž, č, ǯ jako przedniojęzykowo-zębowych s, z, c, ʒ). Procesy odwrotne do mazurzenia, traktowanego jako cecha typowo ludowa, związane są z tzw. szadzeniem. „Unikanie” mazurzenia w wypadku wyrazów zapożyczonych być może jest jednym z przejawów hiperpoprawności językowej, czyli przesady poprawnościowej, która najprawdopodobniej była przyczyną zmian, o które Pan pyta, oraz ich utrzymywania się w języku.
    Piotr Sobotka, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
    Pokaż odpowiedź
  • dlatego (,) że
    19.11.2014
    W Słowniku interpunkcyjnym J. Podrackiego i A. Gałązki na s. 132 jest następujące wyjaśnienie: „dlatego – wyraz zapowiadający zdanie składowe (podrzędne przyczynowe), wyjaśniające sytuację opisaną w zdaniu głównym. Stawiamy przecinek po dlatego, a przed że”. I poniżej: „dlatego że – połączenie wyrazów wprowadzające zdanie składowe (podrzędne przyczynowe), wyjaśniające sytuację opisaną w zdaniu głównym. Przecinek stawiamy przed całym wyrażeniem”. Przyznam, że nie rozumiem różnicy.
    Najlepiej wsłuchać się w akcent: „Zajęła się wolontariatem, dlatego że chciała pomagać ludziom” i „Zajęła się wolontariatem DLATEGO, że chciała pomagać ludziom, a nie DLATEGO, że ją proszono”. Powtórzenie słowa dlatego nie jest konieczne, aby można je było poprzedzić przecinkiem, jest natomiast konieczne położenie na nim akcentu.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    Pokaż odpowiedź