wszystkie

 
Można tu znaleźć wszystko cokolwiek dotyczy języka i interesuje Państwa. Od pisowni, odmiany, przez znaczenia, składnię, czy frazeologię, po pochodzenie i pragmatykę.
  • dlaczego walkower?
    30.05.2015
    Moje uszanowanie!
    Chciałem zapytać o słowo walkower. Ciekawi mnie, dlaczego chyba wszystkie inne zapożyczenia sportowe z angielskiego (aut, korner, golkiper) są pisane zgodnie z wymową, a walkower zgodnie z pisownią.
    Serdecznie pozdrawiam
    Angielskie w nie jest przyswajane fonetycznie. Oddajemy je graficznie tak jak w oryginale, a wymawiamy dwojako: według pisowni, np. Waszyngton, wadery, także walkower, lub zgodnie z angielską wymową, np. weekend, whisky, tweed. Pierwszy sposób dotyczy starszych zapożyczeń.
    Odstępstwa od tej zasady są rzadkie, trafiają się tylko w języku potocznym lub celowo nienormatywnym, por. przykłady z formą łikend na stronach WWW.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • złożony okolicznik miejsca
    30.05.2015
    W elektronicznej wersji Newsweeka trafiłem niedawno na taką frazę: „chłopak z Bielawy nieopodal Dzierżoniowa blisko Wałbrzycha koło Wrocławia”. Czy takie gradacyjne doprecyzowywanie miejsca poprzez dodawanie kolejnych wyrażeń przyimkowych jest poprawne i zalecane w przypadku bardzo małych i słabo znanych miejscowości, niemających żadnego wielkiego i znanego miasta w okolicy 50 kilometrów? Czy nie wystarczyłoby napisać na przykład chłopak z Bielawy pod Wrocławiem?
    Nie jest to zręcznie zbudowane zdanie, czytelnikowi trudno je ustrukturyzować, a więc i trudno zrozumieć. Ktoś nie zaznajomiony z geografią mógłby się zastanawiać na przykład, czy słowa blisko Wałbrzycha odnoszą się do Dzierżoniowa (wskazywałby na to brak interpunkcji), czy do Bielawy. Jeśli piszącemu się wydaje, że druga proponowana przez Pana wersja nie wystarcza, to powinien – zamiast dręczyć czytelnika – tę samą treść przekazać inaczej, np. chłopak z Bielawy nieopodal Dzierżoniowa, leżącego blisko Wałbrzycha, który jest koło Wrocławia. Gdy jednak już zapisze się taką parafrazę, to tym wyraźniej przychodzi do głowy pytanie: po co?
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Rzeczpospolita
    30.05.2015
    Dzień dobry.
    Już od wielu lat trapi mnie poprawna forma słowa Rzeczpospolita czy Rzeczypospolita. Uszy mnie świerzbią, gdy słyszę polskich polityków czy dziennikarzy, którzy na wielokroć sposobów odmieniają to słowo. Mam przed sobą Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN pod red. Andrzeja Markowskiego wydany w 2008 roku, strona 1014: „rzeczpospolita (nie: rzeczypospolita)”. Na Waszej stronie czytam, że obie formy są poprawne. To jak jest naprawdę z tą Rzeczpospolitą?
    Mam nadzieję, że na naszej stronie nie przeczytała Pani, że obie formy są poprawne. W mianowniku dopuszczalna jest tylko jedna: Rzeczpospolita, oboczność pojawia się w dalszych przypadkach: DCMs. Rzeczypospolitej (oficjalnie, dla innych podniośle) lub Rzeczpospolitej (potocznie, dla innych neutralnie), N. Rzecząpospolitą lub Rzeczpospolitą, W. Rzeczypospolita lub Rzeczpospolita (tylko w wołaczu Rzeczypospolita jest poprawna).
    Jeśli używać tego słowa w funkcji nazwy pospolitej, a więc jako synonimu republiki (której nb. odpowiada strukturalnie, gdyż jest tłumaczeniem łac. Respublica), to w lm pojawiają się następne oboczności: MBW. rzeczypospolite lub rzeczpospolite, D. rzeczypospolitych lub rzeczpospolitych, C. rzeczompospolitym lub rzeczpospolitym, N. rzeczamipospolitymi lub rzeczpospolitymi, rzeczachpospolitych lub rzeczpospolitych. Formy liczby mnogiej są rzadkie, ale niektóre utrwalone w tradycji, por. „Zawsze takie Rzeczypospolite będą, jakie ich młodzieży chowanie” (Jan Zamoyski).
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Civitas Schinesghe
    29.05.2015
    Szanowni Państwo,
    Civitas Schinesghe to nazwa zawarta w dokumencie Dagome iudex, określająca zasięg granic państwa Mieszka I, a zatem odnosząca się do Państwa Gnieźnieńskiego. Jaka jest etymologia wyrazu Schinesghe? Jak należy go wymawiać i jak go przetranskrybować, używając wyłącznie polskich znaków? [Szinesge], [Szinezge], a może [Szineske]?
    Wreszcie – jak słowo to ma się do łacińskiego wyrazu Gnesna? Dlaczego w tekście pisanym łaciną ( w Dagome iudex) nie użyto własnie określenia łac.?
    Niestety, na żadne z zadanych przez Panią pytań nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi.
    Dokument Dagome iudex od wielu lat jest przedmiotem badań historyków języka, paleografów, mediewistów, historyków Kościoła itp., którzy zarówno wobec całego zabytku, jak i wobec przytoczonej przez Pana nazwy zajmują bardzo różne stanowiska. Większość uczonych interpretuje zapis Schinesghe jako Gniezno (za tą opcją opowiadają się przede wszystkim historycy), są jednak tacy, którzy widzą w tej nazwie Szczecin (za tą lekcją opowiada się między innymi Zygmunt Wojciechowski), czy nawet Szczytno. Stanisław Rospond doszukiwał się w tym zapisie zbitki trzech nazw: Szczecin + Szczytno + Gniezno. Marcin Kuźmicki natomiast w ogóle nie widzi w tym zapisie nazwy własnej (odczytuje go jako w mieście).
    Na pytanie, jak transkrybować, również nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi, szczególnie że w sześciu różnych odpisach omawianego dokumentu mamy różne propozycje zapisu tej nazwy, między innymi: schinesghe, schinesghee, schignesne, schinesne, schinesche, schinesgne, schniesghe. Różnorodne są zatem możliwości i transkrypcji, i interpretacji.
    Co do pytania ostatniego, to wbrew pozorom pod zapisem schinesche (zdaniem Marcina Kuźmickiego najbardziej prawdopodobnym), kryć się może właśnie łacińska forma Gnesne (bardzo bliska już współczesnej łacińskiej formie Gnesna). Ogromnym problemem jest bowiem interpretacja nagłosowego schi, które może być (choć to najmniej prawdopodobne) wynikiem błędu kopisty albo abrewiaturą na oznaczenie łacińskiego scilicet (‘mianowicie’). W związku z tym, że połączenie literowe gne oddaje w grafii kancelarii papieskich połączenie ne, pisarz przepisujący dokument mógł opuścić g w pierwszej zbitce, a dodać je w drugiej (czyli ne zapisać jako ghe, a być może gne, jak to ma miejsce w innych odpisach tego dokumentu).
    Zadane przez Panią pytania mogłyby się stać przedmiotem obszernej monografii, nie pozostaje mi nic innego, jak odesłać do kilku (spośród licznych) pozycji bibliograficznych poświęconych temu problemowi:
    Civitas Schinesghe cum pertinentiis, praca zbiorowa, Toruń 2003.
    Czaplewski P., Studia nad regestrem Dagome judex, w: „Zapiski Towarzystwa Naukowego w Toruniu” t. 12, 1946, nr 1–4, s. 27.
    Koczy L., Dagome iudex, Schinesge i Awaba, w: „Roczniki Historyczne” 12, 1936, z. 1. Kürbis B., Dagome iudex – studium krytyczne, w: Kürbis B., Na progach historii. II. O świadectwach do dziejów kultury Polski średniowiecznej, Poznań 2001, s. 78.
    Kuźmicki M., O zdmuchnieciu nagłosowego s-, a nawet sch-, czyli jak odczytać dwa zapisy z Dagome iudex, „Kwartalnik Językoznawczy” 2010, nr 1.
    Labuda G., Schinesghe: Gniezno czy Szczecin?, w: „Przegląd Zachodni” 7 (1951), nr 7–8, s. 591–592.
    Rospond S., Mileniowe badania onomasty. 1. Dagome tajemnicze imię lub imiona pierwszego władcy polskiego (z 2 ilustracjami), „Język Polski” 40, 1960, z. 1, s. 25.
    Szewera Z., Szczecin czy Gniezno, „Problemy” 11 (1955), nr 6, s. 424.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • jubileusz
    28.05.2015
    Szanowni Państwo,
    będę bardzo wdzięczna za rozstrzygnięcie wątpliwości nauczycieli szkoły, w której pracuję. Na tablicy ukazał się napis: 70.lecie Szkoły Podstawowej. Część grona pedagogicznego twierdziła, że powinno być napisane : 70-lecie SP. Który zapis jest prawidłowy? Kto ma rację?
    Z serdecznymi pozdrowieniami
    Jolanta Cieślak
    Poprawny zapis takich rzeczowników jest słowny (siedemdziesięciolecie) lub cyfrowo-słowny, ale z łącznikiem (70-lecie). Na tablicy pamiątkowej należy podać pełną nazwę szkoły, a nie skrót: 70-lecie Szkoły Podstawowej nr...
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • lady Makbet czy Lady Makbet?
    28.05.2015
    Lady Makbet czy lady Makbet? Jaką literą należy zapisywać nazwisko żony Makbeta: małą czy wielką (lady czy Lady)? Podobny problem jest z Królem Learem. Słownik PWN zaleca pisownię lady Makbet, ale jednocześnie zaleca pisownię nazwisk postaci bajkowych wielkimi literami (Piotruś Pan). Czy to nie jest czasem niekonsekwencja?
    Piotruś Pan to dwuwyrazowe jednostkowe określenie pewnej postaci, inaczej – osobowa nazwa własna, a krócej: antroponim. Lady Makbet natomiast to połączenie tytułu szlacheckiego (nie nazwiska!) z nazwiskiem, a więc konstrukcja paralelna do lord Byron lub hrabia Henryk. Wprawdzie ta ostatnia nazwa, odniesiona do postaci dramatu Krasińskiego, bywa pisana przez dwa wielkie H, ale nie jest to uzasadnione. W dramacie postać ta pojawia się najpierw jako Mąż, później jako Henryk, sytuacja nie jest więc analogiczna do Piotrusia Pana.
    To samo powinno dotyczyć króla Leara.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Boli, pacjencie?
    28.05.2015
    Był‚em ostatnio u dentysty. Mł‚oda pani stomatolog przez cał‚y czas zwracał‚a się™ do mnie per pacjencie („Boli, pacjencie?”, „Jeszcze chwila, pacjencie” itp.). Czy taka trochę dla mnie dziwna forma jest uprzejma i dopuszczalna?
    Forma zwrotu do pacjenta rzeczywiście dziwna, chociaż potwierdzająca rozszerzające się obecnie zjawisko skracania dystansu między rozmówcami (często nie znającymi się osobiście). Do tej samej szuflady można włożyć bardzo dziś popularne formy adresatywne typu pani Janino (na przykład do petentki w urzędzie), panie Marku (dziennikarz w studiu telewizyjnym do ministra), mecenasie, senatorze, Droga Pani Małgorzato (e-mail studenta do wykładowcy).
    Formy te nie są stosowne, świadczą na ogół o braku kompetencji komunikacyjnej mówiącego, ale nie o świadomym łamaniu norm grzeczności. Gdyby tej młodej dentystce z przykładu zarzucić, że zachowywała się wobec Pana nieuprzejmie, używając formy pacjencie, pewnie byłaby zdziwiona.
    Małgorzata Marcjanik, prof., Uniwersytet Warszawski
  • hasło do krzyżówki?
    27.05.2015
    Proszę o pomoc w odnalezieniu nazwy własnej osoby, która zajmowała się testowaniem (degustowaniem) pożywienia, zanim spożył je król.
    Jeśli chodzi o wino, to w Polsce funkcję tę pełnił podczaszy. Słowo to jednak nie jest nazwą własną, lecz pospolitą. Nazwy własne osobowe to takie jak Janek albo Jan III Sobieski.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • rozziew i rozdźwięk
    27.05.2015
    Czy jest jakakolwiek różnica (choćby stylistyczna) między słowami rozziew i rozdźwięk? Czy można ich używać wymiennie? Na przykład: „Rozziew/rozdźwięk między tym, co robił, a tym, co mówił był szokujący”.
    W podanym przykładzie wybór jest w zasadzie obojętny, ale w ogólności wyrazy te nie są dokładnymi synonimami. Rozziew między jakimiś zjawiskami to po prostu różnica między nimi, rozdźwięk zaś może oznaczać różnicę zdań prowadzącą do konfliktu, por. dwa przykłady z NKJP, w których słowa rozdźwięk nie da się zamienić na rozziew: „Pierwszy rozdźwięk między mną a Sienkiewiczem nastąpił wtedy, gdy jeszcze byliśmy w MKZ-ecie”, „U podłoża tych niesnasek kryły się jednak głębsze rozdźwięki”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • abrakadabra
    26.05.2015
    Szanowni Państwo,
    interesuje mnie odmiana słowa abrakadabra. Czy od wspomnianego wyrazu można utworzyć liczbę mnogą? Na dyktandzie – w uczelni – pojawił się fragment: „(...) mamrotane półgłosem abrykadabry”. Jeżeli nie istnieje forma mnoga: czy tworzenie jej jest błędem wystarczająco istotnym, by żądać bezwzględnego uznania zapisu bądź usunięcia części zdania?
    Z poważaniem
    Czytelnik
    Skoro abrakadabra odmienia się w liczbie pojedynczej, to zasadniczo może się odmieniać też w liczbie mnogiej. Jej formy mnogie zaczynają się jednak od abra-, nie od abry-, np. „Przygotowywała wprawdzie zawczasu risotto na półmiękko, jednakże ryż z Peweksu, na przekór jej półgłośnym abrakadabrom, mamrotanym nad ogniem, nie chciał się uwarzyć”. Przykład ten zacytowałem z NKJP, pochodzi z Gazety Wyborczej, z artykułu pt. Figle-migle z pierzastą piegżą, prawdopodobnie dotyczącego jakiegoś dyktanda.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • przecinki w konstrukcji apozycyjnej
    26.05.2015
    Dzień dobry.
    Moje pytanie dotyczy interpunkcji. Oto typ zdania, z którym mam problem: „Amerykański aktor komediowy, Adam Sandler, zdobył prestiżową nagrodę...”. Czy te dwa przecinki, przed i po imieniu i nazwisku, postawiłem prawidłowo? Czy może powinienem umieścić przecinek tylko w jednym miejscu albo wcale?
    Z góry dziękuję za odpowiedź
    To zależy od tego, czy słowa Amerykański aktor komediowy mają referencję określoną, czy nie. Jeśli tak, to przecinki należy postawić, por. „Twórca teorii względności, Albert Einstein, był...”. Jeżeli natomiast słowa Amerykański aktor komediowy odnoszą się do nieznanej osoby, to przecinki są niepotrzebne, por. „Aktor Adam Sandler zdobył...”, „Amerykański aktor Adam Sandler zdobył...” i analogicznie „Amerykański aktor komediowy Adam Sandler zdobył...”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • odmiana nazw fińskich
    26.05.2015
    Szanowni Państwo!
    Proszę o radę, jak odmieniać po polsku fińskie nazwy własne zakończone długim [a], np.: Vantaa (nazwa miasta), Ketomaa (nazwisko).
    Z wyrazami szacunku
    Edyta Jurkiewicz-Rohrbacher
    Znak długiej samogłoski wystąpi w mianowniku, w pozostałych przypadkach pojawią się polskie końcówki. Polskie formy odmiany będą więc takie: D. Vanty, Ketomy, CMs. Vancie, Ketomie, B. Vantę, Ketomę, N. Vantą, Ketomą.
    Jan Grzenia
  • wieczny tułacz i senior
    26.05.2015
    Szanowni Państwo,
    mam dwa pytania:
    1. Jak należy pisać: Żyd Wieczny Tułacz czy Żyd wieczny tułacz? Nie znalazłam odpowiedzi w żadnej publikacji poprawnościowej, a w korpusie (nie mówiąc o Googlach) można znaleźć obie formy.
    2. Czy hiszpańskiego señor (albo włoskiego signor, wszystko jedno, bo oba wyrazy są w polszczyźnie odmienne) należy odmieniać w wołaczu? Senorze Marquezie (np.) wygląda trochę dziwnie.
    Dziękuję!
    1a) Jeśli chodzi nam o znaną z legend postać Żyda, który miał popędzać Chrystusa niosącego krzyż, za co został ukarany wieczną tułaczką po świecie, należy pisać Żyd Wieczny Tułacz. W tym przypadku Wieczny Tułacz jest przydomkiem.
    1b) Wyrażenie to może też odnosić się do jakiegokolwiek przedstawiciela tego narodu i charakteryzować go jako skazanego na przebywanie poza ojczyzną. Wówczas powinniśmy napisać Żyd, wieczny tułacz (z przecinkiem).
    2) Po polsku powiemy panie Nowak (nie panie Nowaku), w związku z tym, adaptując nazwę hiszpańską, powinniśmy mówić señorze (seniorze) Marquez.
    Jan Grzenia
  • Liu Xiaobo w wymowie
    26.05.2015
    Szanowni Państwo,
    jak poprawnie przeczytać imię i nazwisko chińskiego pisarza Liu Xiaobo i jak poprawnie je przetranskrybować, używając jedynie polskich znaków (tzn. rezygnując z alfabetu fonetycznego)? Czy zapis [czyt. liu siaobo] będzie odpowiedni? W jakich słownikach szukać informacji dot. wymowy obcych nazw własnych, które – choć goszczą w języku polskim – przywołuje się sporadycznie? Czy taki słownik istnieje?
    Z wyrazami szacunku
    Optymalna wymowa i transkrypcja będzie taka: [lju śjaobo] lub [lju szjaobo].
    Informacje o wymowie obcych nazw własnych znaleźć można w książce Nazwiska obce w języku polskim Izabeli i Jerzego Bartmińskich, w której jednak nie ma informacji na temat nazw o genezie pozaeuropejskiej. Często używane nazwy chińskie i ogólne zasady ich wymowy zamieściłem w Słowniku nazw własnych.
    Jan Grzenia
  • Krze Duże
    25.05.2015
    Mam problem z odmianą… nazwy miejscowości Krze Duże: czy nazwa ta jest odmienna i w jaki sposób? Z tego, co wiem, w samej miejscowości nazwy nie odmieniają. Dziękuję™ za odpowiedź.
    Według Wykazu urzędowych nazw miejscowości i ich części dopełniacz brzmi Krzów Dużych.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • otworzyć i zamknąć
    25.05.2015
    Szanowni Państwo,
    proszę o wskazanie zdania z poprawnie wstawionymi przecinkami:
    To, co mogę w tej sytuacji, to zaproponować pomoc.
    To, co mogę w tej sytuacji to zaproponować pomoc.
    Dziękuję i pozdrawiam
    Sylwia
    Pierwsze zdanie jest poprawne interpunkcyjnie, drugie nie. Wypowiedzenie podrzędne trzeba nie tylko otworzyć przecinkiem, ale i zamknąć.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • przymiotnik od Drezdenko
    25.05.2015
    Od rzeczownika Drezdenko (miasto w województwie lubuskim) przymiotnik powinien brzmieć drezdenkowski czy drezdenecki? Pierwsza „opcja” wydaje mi się bardziej poprawna, ale być może jestem w błędzie. Jeśli druga jest właściwa, proszę o wyjaśnienie, dlaczego. Pozdrawiam
    Maryla Roz
    Przymiotnik od Drezdenko brzmi drezdenecki, zob. Wykaz urzędowych nazw miejscowości i ich części. Na pytanie: dlaczego? najprościej odpowiedzieć: gdyż ta właśnie forma jest w użyciu.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • unia gospodarczo-walutowa
    24.05.2015
    Szanowni Państwo,
    moje pytanie dotyczy pisowni określenia unia gospodarczo-walutowa. Czy należałoby w jakimkolwiek przypadku pisać to sformułowanie wielkimi literami? I czy może, w nawiązaniu do nazwy w języku angielskim, pisać jednak unia gospodarcza i walutowa? I jeszcze sprawa skrótu: czy UGW, czy UGiW?
    Pozdrawiam serdecznie
    Jolanta Sierakowska
    Jeśli słowa te są nazwą własną (jak Unia Europejska) lub częścią nazwy własnej, to należy je pisać wielką literą, w przeciwnym razie – małą. Wybór między unia gospodarczo-walutowa a unia gospodarcza i walutowa jest w zasadzie obojętny, można kierować się wiernością wobec oryginału (jeśli ma on status nazwy własnej) lub względami estetycznymi.
    Jeśli chodzi o skrót, to obie wersje można uzasadnić, por. MNiSW oraz BHP, a także obocznie EBOiR i EBOR. Dokonując wyboru, warto pamiętać, że rzutuje on na wymowę: skrótowiec UGW będzie wymawiany [ugiew'u], a skrótowiec UGiW – zapewne ['ugiw].
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • dziekani i Jackowie
    24.05.2015
    Szanowni Państwo,
    niedawno usłyszałem, jak w sytuacji oficjalnej zwrócono się do prodziekanów panowie dziekanowie. Powinno być chyba panowie dziekani, prawda? Taka forma przypomina mi liczbę mnogą imion. Rzeczywiście, panowie Jackowie brzmi bardziej elegancko niż panowie Jacki i przypuszczam, że chodziło właśnie o dodanie splendoru. Zastanawiam się, czy można wyróżnić jeszcze jakąś grupę poza imionami, do której stosuje się taką liczbę mnogą.
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Nie wiem, co dokładnie ma Pan na myśli przez „taką liczbę mnogą”. Zgodna z normą jest oczywiście forma dziekani, a także Jackowie. Można powiedzieć Jacki, ale na takiej samej zasadzie jak chłopaki, zuchy albo dziekany, rektory: formy te w zależności od tego, od jakich rzeczowników są tworzone, a także w zależności od kontekstu i sytuacji mogą być odbierane jako dowartościowujące na swój sposób (por. dwa pierwsze przykłady) lub deprecjonujące (por. dwa następne). Poza tym łączą się one z morfologicznie nieosobowymi formami czasowników i przymiotników, np. „Te dzielne zuchy uratowały psa”.
    Końcówka -owie liczby mnogiej rzeczowników męskoosobowych czasem brzmi bardziej prestiżowo niż końcówka -i/-y, co widać w parach, gdzie obie są dopuszczalne, por. profesorowie i profesorzy. Nie zawsze jednak tak jest, a różnice przejawiają się we frekwencji, np. w NKJP forma profesorowie ponad 40 razy przeważa nad formą profesorzy, ale dla socjologów stosunek ten nie przekracza liczby 4, dla psychologów ledwie przekracza 2, a biologowie są tam wręcz mniej liczni niż biolodzy. Czy stąd wynika, że potrzeba podkreślania prestiżu poprzez wybór odpowiedniej formy fleksyjnej jest mniejsza w odniesieniu do psychologów niż socjologów, a jeszcze mniejsza, gdy chodzi o biologów? Intrygujące przypuszczenie, ale wymagałoby dalszych badań.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • chcąc nie chcąc i rad nierad
    23.05.2015
    Szanowni Językoznawcy,
    czy wyrażenia typu: chcąc nie chcąc, rad nierad wymagają oddzielenia ich przecinkami z obu stron od reszty tekstu?
    Pozdrawiam
    Anna
    Nie ma takiego obowiązku. Wydzielenie pierwszego zwrotu przecinkami wydaje się naturalniejsze o tyle, że ma on postać imiesłowowego równoważnika zdania (choć nim nie jest). Aby drugi zwrot wydzielić przecinkami, trzeba mieć specjalny powód, zapewne zwróci to uwagę czytelnika. Ale w zasadzie można, np. „Stamtąd Magda przeniosła się do okazałego mieszkania w centrum Berlina. Za które on, rad nierad, płacił” (Janusz Rudnicki, Mój Wehrmacht).
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski