wszystkie

 
Można tu znaleźć wszystko cokolwiek dotyczy języka i interesuje Państwa. Od pisowni, odmiany, przez znaczenia, składnię, czy frazeologię, po pochodzenie i pragmatykę.
  • Inna sprawa to (,) czy...
    8.07.2015
    Szanowni Państwo,
    zastanawia mnie interpunkcja w zdaniu „Czy ma to wpływ na ludzkie zachowania, to inna sprawa”. Gdyby zamienić kolejność członów oddzielonych przecinkiem, widoczna byłaby podrzędność frazy „Czy...” i konieczność przecinka, więc chyba powinien się znaleźć również w wyjściowej wersji? A co ze zdaniem „Inna sprawa to czy ma to wpływ na ludzkie zachowania”?
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Nie ma wątpliwości, że przecinek potrzebny jest w konstrukcji „Inna sprawa, czy...”. Konstrukcja „Inna sprawa to czy...” jest składniowo równoważna takim, w których zamiast zdania podrzędnego pojawia się fraza nominalna, np. „Inna sprawa to możliwość...”, dlatego mam opory przed postawieniem przecinka między to a czy. Nie stawiałbym go też w analogicznych zdaniach z zaimkiem otwierającym pytanie zależne, np. „Inna sprawa to kto...”, „Inna sprawa to kiedy...”.
    Wydaje się, że ten szczegół nie został uwzględniony w zasadach interpunkcji, praktyka jest różna (łącznie ze stawianiem przecinka przed to, co uważam za zupełnie nieuzasadnione), a moją argumentację przedstawioną wyżej można podważać, np. wskazując, że zdanie podrzędne bardzo często wchodzi w pozycję otwieraną dla frazy nominalnej, a mimo to przecinkiem je poprzedzamy, por. „Powiedział nam wszystko” i „Powiedział nam, że...”.
    Jeśli zgodzić się z moim stanowiskiem, że w zdaniach „Inna sprawa to czy...” przecinek jest niepotrzebny (a nawet niepożądany), to powinno się go unikać także w zdaniach o odwróconym szyku, jak w Pana przykładzie: „Czy ma to wpływ na ludzkie zachowania to inna sprawa”. Ale powtarzam: kwestia jest dyskusyjna i bardzo możliwe, że jako autor postawiłbym odruchowo przecinek, choć teraz kwestionuję jego zasadność.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    1. 8.07.2015
      Nie może być wątpliwości, że zdanie „Czy ma to wpływ na ludzkie zachowania, to inna sprawa’’ pozostaje konstrukcją podrzędną, co widać, kiedy przekształci się je w wariant: „Czy ma to wpływ na ludzkie zachowania, jest inną sprawą’’ (to jest przecież skrótem orzeczenia to jest). Przywołanie w tym miejscu kryterium składniowego (dwa orzeczenia) rządzącego interpunkcją polską, mówiącego o tym, że przecinki stawia się na granicy zdań, nie pozostawia żadnych wątpliwości interpretacyjnych…
      Można by też napisać: „Czy ma to wpływ na ludzkie zachowania? – to inna sprawa’’ i wówczas wstawienie po członie zachowania pytajnika, a następnie myślnika przed to załatwia sprawę całkowicie (myślnik to taki przyjazny znak przestankowania, rzadko niestety stosowany, który nie rozdziela członów zdania, ale je sobie przeciwstawia…).
      Co do zdania rozpoczynającego się od „Inna sprawa to czy…’’. Łatwo daje się je zmienić w konstrukcję podrzędną „Inną sprawą jest to, czy ma to wpływ na ludzkie zachowania’’ lub „Jest inną sprawą, czy ma to wpływ na ludzkie zachowania’’ (uwaga: bez znaku zapytania). Jak wiadomo, przed czy wprowadzającym wypowiedzenie podrzędne m u s i się pojawić przecinek. Powinno się go zatem również – według mnie – postawić w tożsamej konstrukcji „Inna sprawa to, czy ma to wpływ na ludzkie zachowania’’.
      Kłopot z uznaniem jej za jednoznacznie poprawną polega tylko na tym, że w członie nadrzędnym („Inna sprawa to…’’) „czegoś brakuje”, a mianowicie… zaimka to (to występuje tutaj jako elipsa orzeczenia to jest). Właściwie więc należałoby napisać: „Inna sprawa to to, czy ma to wpływ na ludzkie zachowania’’. Można być pewnym, że autor przestraszył się owegu zbiegu dwóch różnych to (a jest jeszcze trzecie to w zdaniu podrzędnym…; przypomina się angielskie potoczne powiedzenie „Please two beers to two two two’’ ‘Proszę dwa piwa do pokoju nr 222’). By uniknąć niezręczności, trzeba by się zatem posłużyć zwrotem „Inną sprawą jest to, czy ma to wpływ na ludzkie zachowania’’. Wstawienie przecinka przed czy nie podlega – jak wspomniałem – dyskusji…
      Zamiast przecinka można by też dać myślnik i napisać „Inna sprawa to – czy ma to wpływ na ludzkie zachowania’’.
      Znajdzie się wreszcie inne rozwiązanie – otóż kiedy zrezygnuje się z zaimka to (jest on tutaj właściwie niepotrzebny), otrzymujemy frazę „Inna sprawa, czy ma to wpływ na ludzkie zachowania’’, niesprawiającą trudności przestankowych.
      Maciej Malinowski, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
    2. 8.07.2015
      Nie przeczę, że przecinki w różnych alternatywnych redakcjach kłopotliwego zdania, zaproponowanych przez pana dr. Macieja Malinowskiego, są postawione poprawnie, ale nie widzę powodu, abyśmy musieli to zdanie, poprawne przecież, zamieniać na inne. A już sugestia, że w zdaniu „Inna sprawa to (,) czy...” czegoś brakuje, że „właściwie (...) należałoby napisać: «Inna sprawa to to, czy...», wydaje mi się zupełnie nietrafna. Nie zastępujmy dobrego gorszym.
      Pytanie brzmi więc, czy stawiać przecinek w zdaniach typu „Inna sprawa to (,) czy...’’, „Najważniejsza rzecz to (,) kto...’’, „Osobna kwestia to (,) kiedy...’’, a nie jakich zdań użyć w zamian, aby uniknąć problemu z interpunkcją. Według pana dr. Malinowskiego sprawa jest oczywista: „przecinki stawia się na granicy zdań [składowych]’’, moim zdaniem natomiast ona wcale taka nie jest, gdyż rozważane konstrukcje są nietypowe, a zasady stosowane w typowych sytuacjach nie muszą się odnosić do sytuacji wyjątkowych (o zdaniach typu „Inna sprawa to (,) czy...’’ kodyfikatorzy polskiej interpunkcji prawdopodobnie w ogóle nie myśleli).
      Wyjaśnię, na czym polega nietypowość tych zdań. Otóż słowo to pełni w nich funkcję łączącą, bliską tej, jaką pełnią spójniki. Na spójniku zaś nie zawiesza się – że tak powiem – zdania podrzędnego. Można zawiesić je na czasowniku („Powiedz, czy...’’), rzeczowniku („Pytanie, czy...’’), przymiotniku („Ciekawe, czy...’’), zaimku („To, czy...’’), ale nie na spójniku. W zdaniu podobnym strukturalnie do rozważanego, mianowicie „Najważniejsza rzecz to żebyśmy zdrowi byli’’ też nie postawimy przecinka i mam nadzieję, że pan dr Malinowski ze mną się tutaj zgodzi.
      Można słowo to w zdaniach typu „Inna sprawa to (,) czy...’’ traktować nie jako spójnik, lecz jako część orzeczenia imiennego (taką interpretację przyjęliśmy swego czasu w Innym słowniku języka polskiego PWN i za taką interpretacją opowiada się dr Maciej Malinowski). Po usunięciu elipsy otrzymamy jednak zdanie: „Inna sprawa to jest (,) czy...’’, które chyba każdy odruchowo zakwestionuje jako niepoprawne.
      Powtórzę, choć mówiłem to już w poprzedniej wypowiedzi dwa razy: interpunkcja zdań typu „Inna sprawa to (,) czy...’’ nie jest oczywista, są argumenty – moim zdaniem warte rozważenia – które pozwalają w nich przecinek pominąć. Problem wymaga dalszych analiz, ale raczej nie na łamach poradni, tylko w periodyku językoznawczym.
      MB
  • chanukija
    30.06.2015
    Szanowni Państwo,
    interesuje mnie odmiana słowa chanukija. Czy odmienia się ono na wzór żmii?
    Z poważaniem
    Czytelnik
    Chanukija tworzy dopełniacz lp tak jak dahabija, galabija, lepiej od nich znana rakija lub wymieniona przez Pana żmija. Ta ostatnia jest jednak wyjątkowa o tyle, że w dopełniaczu lm ma zakończenie -j, a nie -ii jak pozostałe tu wymienione wyrazy.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • ściągnięte formy zaimków dzierżawczych
    30.06.2015
    Dzień dobry,
    czy formy zaimków dzierżawczych mogą mieć opcjonalnie dwie formy, to jest: mojama, twojatwa, swojaswa, moją et cetera. Dla przykładu: „Wczoraj ujrzałem mą siostrę” lub „Opierając się na mej wiedzy...”, „Pozdrów swą żonę” – czy niniejsze zaimki dzierżawcze są błędne, czy stanowią może element regionalny, bowiem poza Mazowszem nie spotkałem się z takim użyciem, zaś sam jestem dzieckiem ziemi mazowieckiej.
    Z wyrazami należnego szacunku
    - K. W.
    Formy mego, memu, mym, ma, mej, , me, mych, mymi i analogiczne formy zaimków twój i swój mają charakter książkowy, używane są głównie w literaturze pięknej. Nie chce mi się wierzyć, że nie spotkał ich Pan poza Mazowszem: jeśli nie w telewizji, to musiał je Pan napotkać choćby w lekturach szkolnych. Nie są swoiste dla Mazowsza ani w ogóle dla gwar.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • tajemnicze odmienne nazwisko
    29.06.2015
    Witam.
    Mam problem z moim nazwiskiem, a raczej jego odmianą. Uważam, że mojego nazwiska nie powinno się odmieniać. Moja nauczycielka uważa odwrotnie.
    Powinienem zdradzić Twoje nazwisko, żeby czytelnicy poradni wiedzieli, o czym mówimy, ale skoro sama tego nie zrobiłaś, to nie śmiem. Wobec tego powiem tylko, że jest to nazwisko zakończone na -a, niemieckiego pochodzenia, ale bardzo dobrze przyswojone. Tego typu nazwiska w polszczyźnie odmieniamy, i to bez wahania. Nie dziwię się więc nauczycielce, ciekaw byłbym natomiast Twoich argumentów za brakiem odmiany.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • XXI-wieczny
    29.06.2015
    Szanowni Państwo,
    czy dozwolonym jest używanie w piśmie słowa dwudziestopierwszowieczny (XXI-wieczny)? Choć byłaby to forma powstała analogicznie do osiemnastowieczny, nie spotkałam jej dotąd w jakiejkolwiek publikacji.
    Nowy wiek stawia nowe wymagania, musimy im sprostać, także językowo. Proszę zatem próbować: ktoś musi zrobić pierwszy krok, zanim pójdą za nim inni.
    Opory wobec słowa XXI-wieczny mogą mieć swoje źródło nie tylko w tym, że dopiero piętnasty rok żyjemy w nowym stuleciu. Takie same wątpliwości budzą formy z początku naszej ery: I-wieczny, II-wieczny itd. Nie wiadomo, czy barierą jest liczba (jeśli za mała, to mamy problem), czy frekwencja słowa. Tego dylematu nie da się chyba rozstrzygnąć, gdyż w polskich tekstach chodzi zazwyczaj o polską historię, a ta się zaczyna dopiero w X wieku. W zrównoważonej części NKJP z przedziału od I do X wieku n.e. są tylko dwa wystąpienia formy VII-wieczny i jedno wystąpienia formy X-wieczny. Potem frekwencja gwałtownie rośnie, ale ciekawe, że dla XX wieku jest znacząco niższa niż dla XIX.
    Opory są jeszcze większe, gdy próbujemy zapisu literowego, tzn. dwudziestopierwszowieczny, gdyż do poprzednich trudności dochodzi jeszcze długość słowa. Mimo to przypuszczam, że w przyszłości ludzie nie będą mieli problemu z mówieniem np. o dwudziestopierwszowiecznych, a tym bardziej XXI-wieczny, innowacjach w polszczyźnie. Słowo XXI-wieczny nie jest może szczególnie pomysłowe, ale do tych innowacji należy.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Ten pan łamie ustawę o języku polskim?
    28.06.2015
    Dzień dobry Państwu!
    Mateusz Borek (Polsat) wykreował pojęcia: „Zawodnik jest pod formą”, czyli że nie ma jej, jest bez niej, gra miernie a nawet źle; „Zawodnik jest pod grą”, czyli że jest aktywny, ma tzw. ciąg na bramkę itp.; „Zawodnik jest pod piłką”, czyli że jest przy niej, w jej posiadaniu. Czy jeśli formy te nie są poprawne, to pan ten łamie ustawę o języku polskim?
    Pozdrawiam serdecznie
    Ustawa o języku polskim nie nakłada obowiązku poprawnego używania języka na każdego, kto go używa. Art. 3 informuje, że ochrona języka polskiego polega m.in. na „dbaniu o poprawne używanie języka”, ale obowiązek jego ochrony nakłada tylko na „wszystkie organy władzy publicznej oraz instytucje i organizacje uczestniczące w życiu publicznym”. Trudno byłoby udowodnić telewizji Polsat, że łamie ustawę o języku polskim, tylko na tej podstawie, że jej pracownik wprowadza do użytku zwroty mało znane lub wcześniej w ogóle nie używane. Możemy się do innowacji językowych odnosić różnie, ale karać za nie to zdecydowanie zły pomysł. Na szczęście w ustawie o języku polskim nie określono sankcji karnych za brak troski o poprawność językową.
    Muszę dodać na marginesie, że „ten pan” można powiedzieć po cichu, np. do dziecka: „Nie krzycz tak, bo ten pan chciałby odpocząć”. Można też użyć tego zwrotu w prywatnej rozmowie. Nie należy tak jednak mówić publicznie o konkretnej osobie, gdyż jest to oznaką braku szacunku. Skandaliczna wypowiedź medialna Zbigniewa Ziobry: „Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie” (z powodu której został on sądownie zobowiązany do przeprosin pomówionej osoby) budzi oburzenie nie tylko dlatego, że nie wolno rzucać oskarżeń bez dowodu.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Gołańcz
    28.06.2015
    Szanowni Państwo,
    czy notowany w niektórych słownikach dopełniacz Gołańcza (niezgodny zarówno z miejscowym zwyczajem, jak i z Wykazem urzędowych nazw miejscowości) można uznać za błąd?
    Na stronie internetowej miasta i gminy Gołańcz nazwa ta ma rodzaj żeński, np. „Pisana historia Gołańczy rozpoczyna się w 1222 roku”. W Wykazie urzędowych nazw miejscowości nie sprawdzałem, ale z Pana listu domyślam się, że tak samo. Wśród „niektórych słowników” jest WSO PWN. Ogólnie biorąc, jeśli ani zwyczaj językowy, ani dokument urzędowy nie przemawiają za rozwiązaniem przyjętym w słowniku, to rozwiązanie to prawdopodobnie powinno zostać zmienione.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • zdania z liczebnikami
    27.06.2015
    Szanowni Państwo,
    czytałem porady dotyczące składni fraz liczebnikowych i zastanawiam się, dlaczego można powiedzieć te pięć książek, te dziesięć minut, ale te pięć dolarów już nie. Czy chodzi o to, że w trzecim przypadku rzeczownik w lp jest rodzaju męskiego, a w pozostałych żeńskiego?
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Nie udało mi się znaleźć w archiwum poradni przykładów, które Pan podał. Ogólnie biorąc, konstrukcje typu te pięć książek są trudne do opisania, gdyż grupa pięć książek ma w nich inne wymagania co do liczby i rodzaju wobec zaimka niż wobec czasownika, por. „Te [lm nmos] pięć książek zginęło [lp n]”. Trudności interpretacyjne mogą być przyczyną wątpliwości, czy konstrukcje typu te pięć książek są w ogóle poprawne, czy nie powinno być to pięć książek. Trudno tę kwestię rozstrzygnąć, gdyż w wypadku większości innych zaimków, które mogą pojawić się w tym kontekście forma analogiczna do to i forma analogiczna do te są synkretyczne, por. jakieś pięć książek, nasze pięć książek, każde pięć książek, wszystkie pięć książek. Opozycję analogiczną do to – te wykazuje tylko zaimek tamten oraz kilka innych, które w danym kontekście są nieodpowiednie, np. jeden i sam.
    Być może istnieje subtelna różnica w znaczeniu między te pięć książek a to pięć książek: w pierwszym wypadku zaimek odnosiłby się do całego pięć książek, w drugim wypadku do samego liczebnika. Intuicyjnie to pięć książek wydaje mi się dziwne, a te pięć książek – ze względu na trudności w opisie gramatycznym – też podejrzane. Dlatego polecam konstrukcję tych pięć książek, która ponadto ma tę zaletę, że można jej używać niezależnie od szyku, por. „Tych pięć książek już czytaliśmy”, wątpliwe „To/te pięć książek już czytaliśmy” i tylko „Czytaliśmy już tych pięć książek”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Rożeń jak Stępień
    26.06.2015
    Szanowni Państwo!
    Mam problem z odmianą nazwiska Rożeń. Prawidłowa forma dopełniacza to Rożnia czy Rożenia?
    Z góry dziękuję za odpowiedź
    Ewa B.
    Nazwisko Rożeń najlepiej odmieniać jak Stępień, w słownikach – Stępnia.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • buty i buciki
    25.06.2015
    Chciałbym się dowiedzieć, czy kiedyś na buty mówiono buciki? Dlaczego pisał tak Stanisław Lem? W jego Katarze mamy opis panikujących, uciekających ludzi: „Odzież i buciki uwięzły między stopniami”. Z kolei dalej jest mowa o tym, jak doktor Dunant „przebierał się od stóp do głów – nawet buciki i bieliznę miał tam specjalne”. Doprawdy śmieszne. Pamiętam, że w innych powieściach Lema też czasem była mowa o bucikach, natomiast nie natknąłem się na to określenie w książkach innych autorów.
    Dawniej butami nazywano obuwie z cholewami (tak jeszcze w słownikach międzywojennych), lżejsze od butów były trzewiki, a jeszcze lżejsze pantofle. Nie czytałem Lema pod tym kątem, a Kataru nie czytałem w ogóle, więc mogę się tylko domyślać, że autor użył słowa bucik w znaczeniu przestarzałym, zgodnie z realiami czasu, w którym buty były tak wielkie, że na ich tle dzisiejsze buty trzeba było nazywać bucikami.
    Podobna historia dotyczy ksiąg i książek: po wynalezieniu druku ich rozmiary zmalały do tego stopnia, że księgi (dawniej słowo neutralne) zaczęto nazywać książkami (co wówczas było zdrobnieniem). Z czasem stosunki się odwróciły i księgi zaczęto postrzegać jako zgrubienie od słowa książki. Gdyby historia butów potoczyła się tak samo jak ksiąg, to dziś obuwie normalnych rozmiarów nazywalibyśmy bucikami, a buciory byłyby nazywane butami.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Sumerowie i kodeks Hammurabiego
    25.06.2015
    Według Słownika Języka Polskiego wyrazy Sumerowie i Sumeryjczycy są terminami równorzędnymi. Czy w dobrym stylu będzie posługiwanie się nimi zamiennie w jednym tekście, czy też lepiej zachować konsekwencję i korzystać z jednej tylko możliwości? I jeszcze – które z zapisów są poprawne: kodeks Hammurabiego czy Kodeks Hammurabiego; kamień z Rosetty czy Kamień z Rosetty? Według jakich zasad? Czy Kodeks Hammurabiego należy traktować jak tytuł i wyodrębniać kursywą (lub cudzysłowem)?
    Prawie zawsze warto zachować konsekwencję. Jeśli będzie Pani pisać raz Sumerowie, a innym razem Sumeryjczycy, to jedni czytelnicy pomyślą, że jest Pani niekonsekwentna, a inni zaczną się dopatrywać różnicy znaczenia.
    Kodeks Hammurabiego ma zróżnicowaną pisownię. Słownik ortograficzny PWN podaje zapis wielkimi literami (duże K, duże H), w uzasadnieniu odsyłając do zasady dotyczącej pisowni tytułów utworów literackich, dzieł sztuki itp. (zasada [73]). Sądzę jednak, że mając na myśli nie tekst, ale zabytek, można zastosować zasadę [82], dotyczącą pisowni nazw ulic, placów, ogrodów, a także np. zabytków, por. kościół Świętego Krzyża lub willa Atma (przykłady ze słownika). Cokolwiek Pani wybierze, cudzysłów nie jest potrzebny.
    Kamień z Rosetty nie jest tekstem, tylko zabytkiem, więc jego nazwę należy pisać przez małe k.
    Dodam jeszcze, że w tytułach słowników (vide początek pytania) tylko pierwszy wyraz piszemy wielką literą.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • kłopot z pieczątką
    24.06.2015
    Szanowni Państwo
    w 2011 roku ukończyłam studia na kierunku Ekonomia, uzyskując tytuł: magister. W tym roku zakończyłam studia na zupełnie innym kierunku – Inżynieria Środowiska – uzyskując tytuł: inżynier.
    Czy na pieczątce, której używam w pracy, może widnieć forma: mgr inż. Magdalena P..., czy nie mogę łączyć tych dwóch tytułów ze względu na odmienność kierunków studiów, jakie ukończyłam. Jeśli nie, to w jaki poprawny sposób powinna wyglądać moja pieczątka?
    Skróty mgr, inż. i mgr inż. oznaczają trzy różne tytuły zawodowe, nie można więc ich w opisanej sytuacji łączyć, gdyż wprowadzałoby to odbiorcę w błąd. Nie wiem, jaka jest praktyka, ale myślę, że jeżeli Pani funkcja zawodowa związana jest i z ekonomią, i z inżynierią środowiska, to nie pozostaje nic innego, jak napisać na pieczątce w pierwszym wierszu imię i nazwisko, a w drugim mgr ekonomii, inż. środowiska. Jeżeli zaś Pani funkcja związana jest z jednym typem wykształcenia, wystarczy na pieczątce ujawnić jeden tytuł, a drugi zachować „na lepszą okazję”.
    Małgorzata Marcjanik, prof., Uniwersytet Warszawski
  • pan N
    23.06.2015
    Moje pytanie dotyczyć będzie odmiany nazw obcych. Niedawno z paroma osobami zajęliśmy się fanowskim tłumaczeniem gier z serii Pokemon i pojawił się pewien problem. W grze pojawia się osoba o imieniu N (czytane „en”) i nie do końca wiemy, jak odmienić to, dość nietypowe, imię (wszyscy jesteśmy zgodni, że powinniśmy je odmieniać). Jak powinniśmy zatem napisać: N-owi, N'owi czy Nowi?
    Pozdrawiam
    Szkoda, że osoba ta nie nazywa się En, wtedy nie mielibyśmy kłopotu. Może dałoby się ją tak nazwać (przezwać)?
    Jeśli koniecznie musi być N, to z trzech wymienionych możliwości w grę wchodzi tylko zapis z dywizem: N-a, N-owi itd. Wzorem mogą być skrótowce, np. BN (Biblioteka Narodowa), BN-u, BN-owi... (opcjonalnie, gdyż skrótowiec ten może być nie odmieniany, może nawet mieć rodzaj żeński, nie męski).
    W powieściach (a także reportażach) czasem pojawiają się osoby o imionach lub nazwiskach skróconych do samych inicjałów, np. pan X, pani Y (bez kropki) lub pan M., pani N. (z kropką). Można wtedy pisać o panu X lub o X-ie oraz o panu M. (ale raczej nie o M-ie). Gdy chodzi o kobiety, odmianie podlega tylko słowo pani, np. z panią Y.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • porządek alfabetyczny, ale jaki?
    23.06.2015
    Szanowni Państwo,
    chciałam się zapytać o kolejność alfabetyczną. Mamy w słowniczku produkty o nazwach AQUA i A-Z ZIELONA AQUA. Czy właśnie w takiej kolejności je zapiszemy, czy w odwrotnej? Gdyby w zapisie tej drugiej nazwy nie było dywizu, byłoby dużo łatwiej... Będę wdzięczna za wyjaśnienie.
    Z poważaniem
    AK
    W słownikach zwykle ignoruje się znaki nieliterowe przy sortowaniu alfabetycznym (jest to tzw. porządek litera po literze), a w encyklopediach nie (porządek słowo po słowie). Dzięki temu użytkownik słownika, jeśli waha się, czy pisać np. na pewno, czy napewno, nie musi szukać w różnych miejscach, a użytkownik encyklopedii znajdzie niedaleko siebie hasła Jan III Sobieski i Jan XXIII, które w przeciwnym razie byłyby znacznie oddalone. Oba warianty porządku alfabetycznego mają swoje zalety i wady. Wybrać należy ten, który lepiej będzie służył przewidywanym użytkownikom, i oczywiście trzeba go stosować konsekwentnie.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • nazwiska jednak odmienne
    22.06.2015
    Dzień dobry!
    Chciałabym zapytać, czy należy odmieniać nazwiska typu Stalęga, Bartoszko, Ronij, Miśkowiec? Państwo Stalęgowie, Bartoszkowie, Ronijowie? A już zupełnie nie wiem, co począć z ostatnim nazwiskiem. Będę bardzo wdzięczna za udzielenie informacji zwrotnej.
    Z poważaniem
    Beata Lipowicz
    Wszystkie wymienione nazwiska są odmienne. Jeśli zaprasza Pani gości na ślub, to zaproszenie należy skierować do państwa (w zaproszeniu wielką literą: Państwa) Stalęgów, Bartoszków, Ronijów i Miśkowców. Jeśli zaprasza Pani mężczyzn o tych nazwiskach, to właściwe formy brzmią: Pana Stalęgę, Pana Bartoszkę, Pana Ronija i Pana Miśkowca. Jeżeli jednak kieruje Pani zaproszenie do kobiet, to trzy ostatnie nazwiska pozostaną nie odmienione: Panią Stalęgę, ale Panią Bartoszko, Panią Ronij, Panią Miśkowiec. Dla kurtuazji należy dodać słowo szanowny, np. „X i Y mają przyjemność zaprosić Szanownych Państwa Bartoszków / Szanownego Pana Bartoszkę / Szanowną Panią Bartoszko na...”.
    W dokumentach urzędowych niektóre typy nazwisk, skądinąd odmiennych, bywają nie odmieniane. Zdarza się, że nosiciel nazwiska, mając wybór między formą odmienioną i nie odmienioną, skłania się ku tej ostatniej ze względów estetycznych (de gustibus non est disputandum). W zaproszeniu ślubnym byłoby jednak wyjątkowo niefortunnie naśladować zwyczaje urzędowe, więc jeśli nie jest tak, że któraś z wymienionych osób nie życzy sobie, aby odmieniano jej nazwisko, to proszę odmieniać bez wahania.
    Być może kontekst ślubny w wypadku Pani pytania jest nie na miejscu (pytanie nie daje podstaw do takiej interpretacji), ale miesiąc mamy dobry na śluby i wiele pytań kierowanych do naszej poradni wyraźnie ślubów dotyczy, więc proszę o wybaczenie, jeśli nie w porę chcę Panią wydać za mąż.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • satelita
    22.06.2015
    Czy prawidłowe jest zdanie, które przeczytałem na pasku w TV Republika: „Polska zbuduje dwa satelity wojskowe”. Jakoś dziwnie brzmi.
    W słowniku wileńskim (1861) satelita (w ówczesnej pisowni satellita) to przede wszystkim „nieodstępny towarzysz”. Dziś też słowo to ma znaczenie osobowe, może oznaczać osobę pozostającą pod czyimś wpływem lub stale komuś towarzyszącą. W tym znaczeniu powiemy oczywiście dwaj satelici, w bierniku dwóch satelitów, nie dwa satelity. Co ciekawe, satelita w znaczeniu 'państwo pozostające w orbicie wpływów innego państwa' ma też rodzaj męskoosobowy, por. „Przeciwko głosowała Rosja i jej satelici” (za Innym słownikiem języka polskiego). W przykładzie podanym w pytaniu słowo satelita jest jednak rodzaju męskiego rzeczowego, zatem użycie w nim formy dwa satelity jest uzasadnione.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • z odrobiną przesadnej troski o adresata
    22.06.2015
    Szanowni Państwo,
    chciałem zapytać, jak daleko sięgają językowe zwyczaje grzecznościowe. Czy kiedy używamy w korespondencji takich zaimków jak my, wy, nasz, wasze, to powinniśmy zapisywać je wielką literą, jeśli zawiera się w nich osoba adresata? Wydaje mi się, że tak. Spotkałem się też np. z formą Was Obu, ale tutaj druga wielka litera zdaje mi się przesadą.
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Wielką literą zapisujemy wszystkie zaimki nazywające adresata, a więc zaimki Ty i Wy wraz z formami ich odmiany: Ciebie, Ci, Tobie, Tobą; Was, Wami. W ten sposób wyrażamy szacunek dla tej osoby.
    Nie zapisujemy wielkimi literami form odmiany zaimka się, mimo że może on dotyczyć adresata, na przykład w zdaniu Jak sobie radzisz?
    Nigdy nie powinniśmy wielkimi literami pisać o własnej osobie (nadawcy), używając zaimków ja, my i form ich odmiany (mi, mnie, mną; nas, nami).
    Forma Was Obu ze względu na pisownię drugiego wyrazu rzeczywiście jest przesadzona, ale dla odbiorców na pewno byłaby miła. Z pewną dozą żartu – język służy też do żartowania – można by napisać Pozdrawiam Was Obu czy Pozdrawiam Was Wszystkich.
    Małgorzata Marcjanik, prof., Uniwersytet Warszawski
    1. 22.06.2015
      Szanowna Pani Profesor,
      dziękuję za odpowiedź na pytanie o grzecznościowe użycie wielkiej litery. Mam jednak wrażenie, że chciałem zapytać o zbyt wiele rzeczy naraz i kluczowa wątpliwość mogła się trochę zgubić. Dopytam więc raz jeszcze: rozumiem, że nie należy pisać Nasze, Nas, My nawet wówczas, gdy określamy w ten sposób grupę osób, w której jest adresat? Jak rozwiązać ów konflikt postawy skromności piszącego z potrzebą okazania szacunku adresatowi?
      Z wyrazami szacunku
      Czytelnik
    2. 22.06.2015
      Nie ma możliwości w jednej formie zaimka zawrzeć jednocześnie i szacunek do adresata , i grzecznościową skromność nadawcy. Zaimki nasze, nas, my należy więc zapisać małą literą.
      Małgorzata Marcjanik, prof., Uniwersytet Warszawski
  • anioł biznesu
    22.06.2015
    Dzień dobry,
    mam pytanie o zapis terminu (?) anioł biznesu. Jest to kalka z języka angielskiego, oznacza zamożną osobę, wspomagającą początkujące przedsiębiorstwo. Czy należy pisać to w cudzysłowie, wielkimi literami czy bez żadnych wyróżniających znaków? Na ile termin ten traktować możemy jako już przyjęty przez słowniki?
    Z góry dziękuję za odpowiedź
    Proszę pisać małymi literami bez cudzysłowu. Cudzysłów mógłby mylnie sugerować, że nie uważa Pani danej osoby za dobroczyńcę, a wielkie litery nasuwałyby na myśl Anioła Stróża, co nie jest pożądane.
    Zajrzałem do kilku słowników polskich, ale nie znalazłem tam anioła biznesu. Słowniki notują jednak możliwość przenośnego użycia słowa anioł, por. w USJP PWN: „Anioł pokoju, śmierci itp. «zwiastun, symbol pokoju, śmierci itp.»”.
    Wielkie litery w konstrukcjach typu anioł czegoś mogą wystąpić, gdy konstrukcje takie odnoszą się do określonych osób znanych publicznie, a więc nabierają charakteru nazw własnych, lub gdy stanowią część nazwy własnej.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Ku-Klux-Klan czy Ku Klux Klan?
    22.06.2015
    Szanowni Państwo,
    która reguła Wielkiego słownika ortograficznego PWN ustala zapis nazwy własnej Ku-Klux-Klan z dywizami? Pytam, ponieważ w znanych mi źródłach anglojęzycznych na temat Klanu (m.in. we wspomnieniach Johna C. Lestera, założyciela pierwszego KKK) nazwa ta zawsze zapisywana jest bez dywizów. Czy taki bezdywizowy zapis jako wariant można stosować także w polszczyźnie literackiej, np. w książkach, prasie?
    Dziękuję i serdecznie pozdrawiam!
    Chyba nie ma takiej reguły i myślę, że nie jest potrzebna. Słownik PWN nie jest jednak odosobniony w pisowni „dywizowej”, taką samą znalazłem w jednej z encyklopedii PWN. Można by podjąć śledztwo, skąd wziął się zapis z dywizami, gdzie i kiedy się po raz pierwszy pojawił. W polskich tekstach ma on przewagę nad pisownią „bezdywizową”, ale zdarza się, że nawet w jednym tekście oba są obecne. Tak jest np. w polskiej Wikipedii, gdzie wyrażenie hasłowe nie ma dywizów, ale w tekście nazwa jest zapisywana dwojako. (Może polscy wikipedyści to zmienią, gdy przeczytają niniejszą poradę).
    Jak się dowiedziałem, pochodzenie tej nazwy nie jest jasne i nie może przemawiać za jedną albo drugą pisownią. Można pisać tak jak w języku angielskim, ale nie ma takiego obowiązku, a słowniki i encyklopedie wręcz skłaniają, żeby pisać zgodnie z polską tradycją. Ostatecznie pisownia jest rzeczą konwencjonalną i do wszystkiego się można przyzwyczaić (choć czasem z trudem).
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    1. 22.06.2015
      W kwestii Ku-Klux-Klanu – myślę, że taka pisownia utrwaliła się w polszczyźnie od dawna pod wpływem niemieckiej – w języku niemieckim takie złożenia pisze się z łącznikami, a w końcu XIX wieku i do II WŚ prasa niemieckojęzyczna była dla naszej głównym źródłem newsów. Stąd zapewne zapożyczono wersję z myślnikami, kto zaś korzystał ze źródeł angielskich lub przemyślał reguły pisowni polskiej – pisał już bez nich.
      Z poważaniem
      Łukasz
  • sarmata czy Sarmata?
    21.06.2015
    Zastanawiam się, czy słowo sarmata piszemy wielką czy małą literą.
    Pozdrawiam
    Aleksandra :)
    WSO PWN podaje to słowo tylko w pisowni wielką literą, ale rzecz jest bardziej skomplikowana. Cytuję za Wielkim słownikiem wyrazów obcych PWN:
    1. Sarmata lub sarmata «szlachcic polski, zwłaszcza z XVII i XVIII w., hołdujący dawnym obyczajom i poglądom» 2. Sarmata «członek starożytnych plemion irańskich zamieszkujących do III w. p.n.e. obszary między Donem a dolną Wołgą»
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski