wszystkie

 
Można tu znaleźć wszystko cokolwiek dotyczy języka i interesuje Państwa. Od pisowni, odmiany, przez znaczenia, składnię, czy frazeologię, po pochodzenie i pragmatykę.
  • do wiadomości w skrócie
    1.04.2015
    Jak prawidł‚owo napisać skrót do wiadomoś›ci: dw., d w , Dw., d.w?
    Powinno być dw., analogicznie do ds. (do spraw) czy np. (na przykład). Szkoda, że WSO PWN ani Słownik skrótów i skrótowców (1999) nie mają takiego hasła.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Pobrano opłatę, ale w czym?
    1.04.2015
    Witam,
    jak powinnam napisać: „Pobrano opłatę w kwocie łącznej...” czy w „... w łącznej kwocie”?
    Druga wersja jest spotykana częściej, przynajmniej w prasie. Pierwsza jednak też jest poprawna.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • pisze w znaczeniu 'napisał'
    31.03.2015
    Witam.
    Czy można powiedzieć „Paweł pisze, że...” zamiast „Paweł napisał, że...”?
    Można, w ten sposób osiąga się efekt uobecnienia tego, co nadawca umieścił w swojej wypowiedzi. Przykład ten jest szczególnym przypadkiem użycia czasu teraźniejszego do relacjonowania zdarzeń minionych, określanego jako praesens historicum.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • pisownia nazw serii wydawniczych
    31.03.2015
    Witam,
    proszę o pomoc w rozwiązaniu problemu zapisu serii wydawniczej Z prawem co dnia. W moim odczuciu powinna być ona zapisywana tak jak powyżej, czyli pierwsza litera duża, reszta małymi literami (zgodnie z zasadami zapisu tytułów czasopism i nazw serii). Bardzo proszę o potwierdzenie.
    Agnieszka Rychlewicz
    Chyba ma Pani stary słownik ortograficzny. Tytuły czasopism i serii wydawniczych pisze się teraz wielkimi literami, nawet gdy są nieodmienne. Uchwałę w tej sprawie Rada Języka Polskiego podjęła w 2008 r., zob. par. [72] WSO PWN, gdzie podano m.in. przykłady: Biblioteka Wiedzy o Prasie oraz Typy Broni i Uzbrojenia. Jak widać, wielkiej litery ustrzegły się tylko przyimki i spójniki.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • pług i dług
    31.03.2015
    Szanowni Państwo,
    ostatnio w mojej rodzinie powrócił problem odmiany słowa pług. Ku naszemu zaskoczeniu, dopełniacz to pługa, mimo że, jak myśleliśmy, słowo to będzie się odmieniać podobnie jak dług czy złóg, czyli odpowiednio długu i złogu. Skąd ta różnica? Czy decydująca jest tu (bez)dźwięczność pierwszej głoski w każdym z wyrazów?
    Z góry dziękuję za odpowiedź,
    Bartek
    Nie Państwo jedni myśleli, że pług powinien się odmieniać jak dług, przykłady takiej odmiany można znaleźć w NKJP, por. „Gmina planuje zakup pługu wirnikowego”. Przeważa jednak dopełniacz pługa, nie ze względu na bezdźwięczność początkowej spółgłoski, ale ze względu na znaczenie – konkretne, a nie abstrakcyjne (por. analogicznie: strachu, ale stracha na wróble).
    Tylko we wtórnym znaczeniu pług jako sposób prowadzenia nart (por. hamować pługiem) występuje częściej z dopełniaczem na -u, np. uczyć się pługu.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Odmieniajmy nazwiska!
    30.03.2015
    Szanowni Państwo,
    zgodnie z tym, jak sprawdziłam, moje i męża nazwisko powinno odmieniać się następująco: „Idę do Brożynów”, „Widzę Monikę Brożynę”, „Rozmawiam z "Przemysławem Brożyną”, „Kto to jest? – Monika i Przemysław Brożynowie”. Chciałabym tylko upewnić się, czy poprawnie wnioskuję, bo do tej pory nie odmienialiśmy nazwiska. Chcąc spopularyzować jego odmianę, chcielibyśmy mieć pewność, że odmieniamy poprawnie.
    Z wyrazami szacunku,
    Monika Brożyna
    Popieram Państwa zamiar, aby odmieniać Państwa nazwisko i upowszechniać ten zwyczaj. Jako osoba, która sama swoje nazwisko odmienia kapryśnie – raz tak, raz nie – jestem może mało wiarygodny jako autor tego apelu. Niemniej jednak spróbuję:
    Odmieniajmy nazwiska,
    Gdyż osoba nam bliska
    Bez odmiany nazwiska
    Nie jest wcale tak bliska.
    Mówię serio: kto mówi np. z Przemysławem Brożyna, nie tylko mówi niezręcznie i niepoprawnie, ale też niepotrzebnie stwarza dystans do danej osoby i prowokuje pytanie: czy ten Brożyna jest cudzoziemcem, że go nie odmieniono?
    Dodam jeszcze, że wszystkie przykłady odmiany podane w pytaniu są poprawne.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • wykrzyknik nie na końcu wypowiedzenia
    30.03.2015
    Szanowni Państwo,
    nurtuje mnie kwestia stosowania dużej bądź małej litery w przypadku wyrazów następujących po umiejscowionych w środku zdań eksklamacjach. „Mogłem go dostrzec, lecz – ach! – nie mogłem sięgnąć” albo „Ostatni raz widziałem go hen! za rzeką”. Czy można uznać za poprawny spotykany w starszych publikacjach, zaprezentowany uprzednio zapis i bezpiecznie stosować go? Czy zakończenie słów w podanych sytuacjach wykrzyknikiem jest zasadne?
    Z poważaniem
    Wykrzykniki mogą znajdować się w różnych miejscach zdania, niekoniecznie na końcu, i niezależnie od swojej pozycji mogą być zamykane znakiem wykrzyknienia, po którym nie musi następować wielka litera. Zwyczaj ten nie dotyczy tylko starszych publikacji, oto dwa współczesne przykłady z wierszy Agnieszki Frączek: „Szur, szur, szur!… szurał szczur” i „Grrr! rozlega się po domu…/ Grrr! aż ściany drżą z betonu”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • polskie nazwy przedwojenne dziś
    29.03.2015
    Zgodnie z zaleceniem Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami RP (KSNG) dla miejscowości znajdujących się na terenie II RP, lecz obecnie leżących poza terytorium Polski można stosować przedwojenne urzędowe nazwy, pod warunkiem, że obecnie ich nazwy są jedynie zaadaptowaniem do nowego języka. Czy ta zasada dotyczy również miejscowości, które jedynie w latach 1919–1920 były pod Zarządem Cywilnym Ziem Wschodnich, ale miały wtedy swoje polskie urzędowe nazwy?
    W dostępnych w Internecie protokołach posiedzeń Komisji nie znalazłem żadnych uwag, które by tę możliwość próbowały ograniczać (choć – jak z tychże dokumentów wynika – problem stosowania nazw przedwojennych budził mocne kontrowersje). Trzeba jednak wiedzieć, że same protokoły informują tylko o opinii Komisji. Gdyby miały obowiązywać w komunikacji urzędowej, musiałyby być opublikowane w formie urzędowego wykazu nazw. Proszę sprawdzić, czy w witrynie KSNG są takie wykazy nazw przedwojennych do współczesnego użytku, mnie nie udało się znaleźć.
    KSNG, co podkreślam, zajmuje się tylko nazwami urzędowymi. Wiele nazw geograficznych nie ma takiego charakteru, a zależnie od gatunku tekstu i naszych intencji możemy ich używać. Znane są np. nazwy historyczne (Królewiec, Galicja), książkowe (Italia, Kraj Wschodzącego Słońca), potoczne, często żartobliwe (Wrocek, Władek, czyli Wrocław i Władysławowo). Nazwy przedwojenne zresztą należą do historycznych, w tekstach dotyczących Polski tego okresu wręcz trzeba ich użyć, nie sądzę więc, żeby potrzebna była jakakolwiek zgoda.
    Mamy wielkie bogactwo nazw do wyboru i jeśli nie ma jakichś poważnych ograniczeń w ich stosowaniu, możemy śmiało używać wszystkich.
    Jan Grzenia
  • galisyjski czy galicyjski?
    29.03.2015
    Szanowna Poradnio,
    wg słowników galicyjski ma związek z terenami zaboru austriackiego, natomiast galisyjski – z regionem Hiszpanii. W książce dotyczącej Hiszpanii pojawiają się zapisy:
    1. galicyjska krew;
    2. Autonomiczna Galicyjska Organizacja Republikańska;
    3. z Galisyjczykami.
    Trzeci przypadek nie budzi wątpliwości, pierwszy teoretycznie też nie (lepiej galisyjska), natomiast nazwę organizacji w sieci znajduję tylko z taką pisownią. Czy można ją zmienić dla ujednolicenia?
    Z wyrazami szacunku
    Słowniki i encyklopedie używają nazwy Galicia [wym. galisja], a to jest chyba mylące i skłania do tworzenia formy spolszczonej Galicja (tak w Wikipedii). Rozsądniej by było zastosować fonetyczne spolszczenie Galisja.
    Zanim takie się przyjmie, wystarczy nam informacja ze słowników, które jako pochodne od tej nazwy podają wyłącznie wyrazy Galisyjczyk, Galisyjka, galisyjski.
    Stąd wynika, że właściwym spolszczeniem wspomnianej nazwy partii politycznej jest Autonomiczna Galisyjska Organizacja Republikańska. Należy ją wprowadzić tam, gdzie to możliwe.
    Jan Grzenia
  • w miejscu czy na miejscu pracy?
    28.03.2015
    Jak powinno się poprawnie składać życzenia z okazji objęcia nowego stanowiska pracy. Należy powiedzieć: „Wszystkiego najlepszego w nowym...” czy „... na nowym miejscu pracy”?
    To nie jest tylko kwestia życzeń, w nowym miejscu pracy można się np. dobrze czuć, to samo dotyczy miejsca pobytu, zamieszkania i in. Kwerenda w NKJP pokazuje, że konstrukcja w nowym miejscu jest kilka razu częstsza niż na nowym miejscu, a jeśli wziąć pod uwagę ciągi wydłużone o zależny dopełniacz typu pracy, pobytu czy zamieszkania, to okazuje się, że tych zaczynających się od przyimka na prawie nie ma. Na nowym miejscu obywa się bez dopełniacza, np. „Zapamiętajcie, co się wam przyśni na nowym miejscu” (z filmu Seksmisja).
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • przyszłość uobecniona
    28.03.2015
    Witam,
    mam krótkie pytanie. Mówi się „Jutro jest...” czy „Jutro będzie...”? Albo „O 15:00 jestem...” czy „O 15:00 będę...”?
    Czas teraźniejszy można odnosić do bliskiej przyszłości, np. „Jutro mam egzamin”, „Jutro jest niedziela”, „Jutro wyjeżdżamy”. Dzięki temu zdarzenia, które mają nastąpić, wydają się bliższe.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Joomla
    27.03.2015
    Witam Szanowny skład Poradni Językowej.
    Słowo Joomla – czy jest to forma męska czy żeńska? Jaka zasadą należałoby się kierować w poprawnej pisowni. Przykłady w zdaniu:
    a) Joomla jest elastyczna, wszystko zależy od tego, jaki chcesz osiągnąć efekt końcowy.
    b) System Joomla jest elastyczny, wszystko zależy od tego, jaki chcesz osiągać efekt końcowy.
    Jak ustosunkować się do samej wymowy Joomla, czy można użyć formy spolszczonej fonetycznie?
    Pozdrawiam serdecznie
    Postać graficzna tego wyrazu każe traktować go jako rzeczownik żeński i odmieniać jak drumla. Niezależnie od tego, czy wymawiać będziemy [dżumla] (tak w różnojęzycznych wersjach Wikipedii), czy literowo (co mało prawdopodobne), czy wreszcie kompromisowo [jumla] – wskazany wyżej wzorzec odmiany pozostaje aktualny. Słowo to jest znane w Polsce przede wszystkim informatykom, którzy angielszczyznę znają chyba lepiej niż przeciętny użytkownik polszczyzny, więc przypuszczam, że wymawiają je [dżumla] i jeśli jakaś wymowa się upowszechni, to pewnie właśnie ta.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • między i pomiędzy
    27.03.2015
    Szanowni Państwo,
    chciałabym uzyskać odpowiedz na pytanie, który z poniższych zapisów jest prawidłowy w kontekście użycia słów między/pomiędzy:
    1. Umowa zawarta między A i B.
    2. Umowa zawarta pomiędzy A i B ?
    Czy też może oba powyższe sformułowania są prawidłowe?
    Z poważaniem
    Wyrazy między i pomiędzy mogą być używane zamiennie. Wyjątkiem są ustabilizowane zwroty, przede wszystkim między innymi.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • jeszcze o księciu Medina-Sidonia
    27.03.2015
    Dziękuję za odpowiedź na moje pytanie, ale pozwolę sobie dopytać o jeszcze jedną rzecz. Jeśli w książce książę Medyny-Sydonii sam mówi o sobie: „Będę ostatni z rodu Medi(y)na-Si(y)donia”, a w wielu miejscach jest określany po prostu jako Si(y)donia, np. „Sidonia rzekł”, to rozumiem, że tytuł jest tu używany w funkcji nazwiska. Co wtedy? O ile Sydonię można potraktować (tak myślę) jako przydomek i tak też odmieniać, o tyle trudno mówić o rodzie Medynów-Sydoniów, skoro są to nazwy geograficzne.
    Nie zdradza Pani, w jakiego typu książce występuje omawiany problem: czy jest to fabularyzowana biografia, czy też czysta beletrystyka, czy książka powstała w języku polskim, czy też w obcym (a jeśli w obcym, to w jakim). W poprzednim pytaniu ujawnia Pani tylko, iż jest to tekst, nad którym Pani pracuje, a więc praca nie ma jeszcze ostatecznej wersji.
    Tytuły arystokratyczne w publikacjach polskojęzycznych składają się zazwyczaj z odmiennej nazwy gatunkowej w języku polskim (typu: książę, hrabia, lord, diuk itp.) oraz nazwy geograficznej w dopełniaczu (jeśli została spolszczona i/lub przyjęło się ją odmieniać, np. hrabia Oksfordu, książę Escalony) lub w formie oryginalnej (jeśli nie została spolszczona ani nie przyjęło się jej odmieniać, np. diuk Montrose, hrabia de Xiquena). Tytuły arystokratyczne nie są ani nazwiskami, ani przydomkami – stanowią ostatni składnik wieloelementowej nazwy osobowej.
    Nie jest częstym zjawiskiem w tekstach polskojęzycznych używanie części tytułu arystokratycznego – samej nazwy miejscowej (por. ród Medynów-Sydoniów) lub jej części (por. „Sidionia rzekł”) – jako nazwy osobowej równoważnej nazwisku (np. dynastia Burbonów) czy przydomkowi (przydomka zawsze używamy z imieniem, np. Ryszard Lwie Serce, Konrad I Mazowiecki, Jadwiga Śląska). Należy więc rozważyć, czy dla polskiego odbiorcy tego rodzaju sformułowanie będą w ogóle komunikatywne (bez względu na to, czy tekst powstał w języku polskim, czy obcym). Każdy z przytoczonych w pytaniu przykładów można zredagować w nieco odmiennej formie, by była jasna dla polskiego czytelnika, por. „Będę ostatnim z rodu książąt Medyny-Sydonii”, „Książę (Medyny-)Sydonii rzekł…” albo „Książę rzekł…” itd.
    Adam Wolański
  • parafrazowana okładka
    26.03.2015
    Szanowni Państwo,
    ostatnio usłyszałem stwierdzenie, że okładka płyty Elvisa Presleya była wielokrotnie parafrazowana. Czy nie jest to jednak pewne nadużycie parafrazy? Wydawało mi się, że słowo to może się odnosić jedynie do nawiązań literackich lub muzycznych. Z drugiej strony zastanawiam się, jak inaczej wyrazić tę treść w równie zwięzły sposób.
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Chodzi o to, że przekształcano jej projekt graficzny? Niejasność jest wystarczającym argumentem, żeby sięgnąć po inne określenie, chyba że szerszy kontekst – którego nie znam – uzasadnia taką nazwę.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    1. 26.03.2015
      Szanowni Państwo,
      piszę raz jeszcze w związku z parafrazowaniem okładki. Istotnie, chodziło o to, że wielokrotnie do niej nawiązywano, przetwarzano jej projekt graficzny. Stwierdzenie zostało poparte odpowiednimi obrazkami i z całą pewnością było zrozumiałe. Ponadto wystąpienie miało charakter luźny, choć publiczny. Czy w takich okolicznościach można sobie pozwalać na tego rodzaju nadużycia, czy raczej to Państwo odradzają?
      Z wyrazami szacunku
      Czytelnik
    2. 26.03.2015
      Nie było mnie przy tym, a czasem każdy szczegół waży. Z wyjaśnienia wynika jednak, że komunikat był jasny, a mówiący „sparafrazował'', czyli przetworzył po swojemu, słowo parafrazować. W całej naszej aktywności językowej coś parafrazujemy. Niektórzy językoznawcy uważają wręcz, że wyrazy nie mają ustalonego sztywno znaczenia, a tylko pewien potencjał znaczeniowy. Jeśli tak, to każdy akt użycia języka jest parafrazą, a nie wiernym odtworzeniem czegoś, co jest zapisane w słowniku.
      Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • nazwisko Kadyi
    25.03.2015
    Szanowni Państwo,
    proszę o opinię w sprawie odmiany nazwiska Kadyi (D. Kadyia czy Kadyiego). Przez historyków używane są obie formy. Chodzi o Henryka Kadyi(a/ego), lekarza działającego na przełomie XIX i XX wieku na terenie Galicji.
    Z poważaniem
    Elwira Wyszyńska
    Trzeba najpierw ustalić, jak to nazwisko było bądź jest w Polsce wymawiane. Na stronie lwowskiego uniwersytetu medycznego można je znaleźć w pisowni Кадий, z jotą w zakończeniu. Jeśli taka jest również jego polska wymowa (co byłoby naturalne), to powinno być odmieniane rzeczownikowo. W Wielkim słowniku ortograficznym PWN podano jednak podobne nazwisko Kosztolányi w odmianie przymiotnikowej. Różnice w odmianie są więc uzasadnione tym, że Polacy wahają się co do jego wymowy.
    Podobne wahanie dotyczy węgierskiego nazwiska Jókai, które ww. słownik ortograficzny, a także słownik poprawnej polszczyzny tego samego wydawcy pozwalają odmieniać na dwa sposoby: Jókaia lub Jókaiego. Historię sporu o jego odmianę referują Izabela i Jerzy Bartmińscy w Słowniku wymowy i odmiany nazwisk obcych (1997, s. 68–69).
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • studziesięciolecie
    25.03.2015
    Studzesięciolecie czy stodziesięciolecie? Analogia do sposobu tworzenia złożonych liczebników porządkowych (sto dziesiąty, sto dwudziesty pierwszy...) sugerowałaby nieodmienność tej części wyrazu, która odnosi się do liczby setek lat. Z kolei analogia do częściej używanego stulecia nasuwałaby myśl o wyborze tego drugiego rozwiązania – i ku niemu bym się intuicyjnie skłaniał.
    Z góry dziękuję za odpowiedź
    Stanisław Falkowski
    Analogia do liczebników porządkowych nie może decydować, bo gdyby wzorować się na nich, to trzeba by mówić np. dwudziestylecie. Mamy natomiast dwudziestolecie, trzydziestolecie, ... dziewięćdziesięciolecie. Dalej jednak nie stolecie, tylko stulecie i ta forma powinna być podstawą dla rzeczownika od liczby 110, czyli dla studziesięciolecia.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • książę Medina-Sidonia
    24.03.2015
    Szanowni Państwo,
    czy i jak należy odmieniać tytuł książę Medina-Sidonia? W poradnianej odpowiedzi p. A. Wolański twierdzi, że należy, a jednocześnie pisze: „odziedziczył tytuł księcia Medina-Sidonia”. Dlaczego nie Mediny-Sidonii? Mam też dylemat, czy rzeczywiście odmieniać to jako tytuł, czy jako nazwisko, bo w książce, nad którą pracuję, spotykam się z różnymi formami, np. księżną/księciem Sidonii, Sidonią, Medina-Sidonia. Podobny kłopot jest z innymi tytułami-nazwiskami.
    Współcześnie – zgodnie z Nazewnictwem geograficznym świata (zeszyt 12, Europa, część II) – spolszczonych nazw hiszpańskich miejscowości należy używać w odniesieniu do takich miast jak: Grenada (oryg. Granada), Kadyks (oryg. Cádiz), Kartagena (oryg. Cartagena), Kordoba albo Kordowa (oryg. Córdoba), Madryt (oryg. Madrid), Malaga (oryg. Málaga), Murcja (oryg. Murcia), Pampeluna (oryg. Pamplona), Salamanka (oryg. Salamanca), Saragossa (oryg. Zaragoza), Sewilla (oryg. Sevilla) i Walencja (oryg. Valencia). Pozostałe nazwy miejscowości pozostają w wersji oryginalnej, często nieodmiennej, por. św. Teresa z Ávila (nie: św. Teresa z Avili). Podobnie jest w wypadku miasta Medina-Sidonia, stąd brak odmiany w tytule: książę Medina-Sidonia (oryg. ducado de Medina Sidonia).
    Czy tego typu nazwy geograficzne i tytuły można odmieniać? Oczywiście, w szczególności jeśli dawniejsza literatura przynosi przykłady takowej odmiany. W omawianym przypadku spotykamy spolszczone i odmienne formy (w przypadkach zależnych): Xiciá Medyny Sydonii (Opisanie Krolestwa Portugallii y Historya Przednieysze w sobie Państwa tego dzieie y Kilku wiekow rewolucye Zamykaiąca; autor: René Aubert de Vertot, rok wydania: 1754, s. 211), Xięstwá Medyny Sydonii (Świat we wszystkich swoich częściach większych y mnieyszych; autor: Ladislaus Alexander Lubienski a Lubna-Pomian, rok wydania: 1740, s. 144). Nie ma więc przeciwwskazań, by pisać współcześnie o księciu Medyny-Sydonii (arab. madīna 'miasto', z aram. medīntā), przy czym należy te nazwę traktować jako tytuł arystokratyczny, a nie nazwisko (właściwa nazwa osobowa to: Alonso Pérez de Guzmán el Bueno y Zúñiga).
    Adam Wolański
  • nazwy przypadków
    24.03.2015
    Jaka jest etymologia nazw przypadków w języku polskim? Domyślam się, że nazwy mianownika, narzędnika, miejscownika i wołacza są tłumaczeniami łacińskich: nominativus, (ablativus) instrumentalis, locativus i vocativus. A co z dopełniaczem, celownikiem i biernikiem?
    Terminologię gramatyczną przejęliśmy z łaciny i to właśnie terminy łacińskie pojawiają się w najstarszych podręcznikach do gramatyki języka polskiego. Znajdujemy tam zatem: nominativus (por. łac. nomino, nominare – nazywać, mianować), genetivus (por. łac. geno, genere – rodzić), dativus (por. łac. do, dare – dawać), accusativus (por. łac. accuso, accusare – oskarżać), ablativus (por. łac. ablacto, ablactare – odstawić od piersi, zabrać), vocativus (por. łac. voco, vocare – wzywać; vocatio – powołanie). W gramatykach języka polskiego w funkcji ablatiwu pojawiają się dwa przypadki: instrumentalis (por. łac. instrumenta – narzędzia) i localis (por. łac. locum – miejsce).
    Przyjmuje się, że twórcą większości terminów z zakresu polskiej terminologii gramatycznej jest Onufry Kopczyński, który na zlecenie Komisji Edukacji Narodowej napisał Gramatykę dla szkół narodowych. Dzieło to wydawane było w trzech częściach w latach 1778–1781. Propozycje Onufrego Kopczyńskiego to w większości kalki z łaciny. Zaproponował on następujące nazwy: mianujący, rodzący, dawający, oskarżający, odbierający, wyzywający. W pośmiertnym dziele O. Kopczyńskiego (Gramatyka języka polskiego. Dzieło pozgonne), wydanym w 1817 roku, pojawiają się już terminy utworzone na drodze derywacji sufiksalnej, czyli: mianownik, dopełniacz, celownik, biernik, narzędnik, miescownik (forma: miejscownik jest późniejsza), wołacz. O tym, że terminologia Kopczyńskiego nie przyjęła się od razu, świadczą dziewiętnastowieczne spory na jej temat oraz fakt, że np. w dziele P. Dworzeckiego zatytułowanym Grammatyka języka polskiego według prawideł J. ks. Kopczyńskiego, wydanym jeszcze za życia Kopczyńskiego, bo w 1813 roku, znajdujemy następujące propozycje: nominativusczynnik, czynny; genetivusdopełnik, dopełniający; dativusdążnik, dążący; accusativusbiernik, bierny; vocativuswzywacz, wzywający; instrumentalisnarzędnik, narzędziowy, localismiescownik, miescowy.
    Jak wynika z powyższego przeglądu, niektóre ze współczesnych nazw przypadków są derywatami od kalk z języka łacińskiego (np. mianownik), inne zaś neologizmami utworzonymi od wyrazów rodzimych (np. celownik). Mianownik (kto? co?) jest zatem pytaniem o miano (Kto to jest?); dopełniacz (kogo? czego?) – o dopełnienie (Kogo brakuje?); celownik (komu? czemu?) – o cel (Ku czemu dążę?), biernik (kogo? co?) – wskazuje na brak wykonywania czynności, czyli bierność (Kogo widzę?, czyli: Kto jest przeze mnie widziany?), narzędnik (kim? czym?) to pytanie o narzędzie (Czym to zrobię?), miejscownik (o kim, o czym / na kim? na czym?) – pytaniem o miejsce (Na czym to się znajduje?), a wołacz ma na celu przywołanie kogoś.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
    1. 24.03.2015
      Szanowni Państwo,
      w odpowiedzi Poradni z 20.05.2014 r. (http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-przypadkow;15223.html) przeczytałem ze zdumieniem: „[…] ablativus (por. łac. ablacto, ablactare – odstawić od piersi, zabrać)”. Zawsze sądziłem, że ablativus pochodzi po prostu od aufero (abstuli, ablatum) ‘wynieść skądś, zabrać’; taką też etymologię podaje Słownik łacińsko-polski pod red. Mariana Plezi, wydawany zresztą przez PWN. Skąd więc pomysł na ablacto, ablactare?
      Z poważaniem
      Czytelnik
    2. 24.03.2015
      Szanowny Panie,
      dziękuję za uwagę. Rzeczywiście, propozycja Mariana Plezi jest lepsza niż podana przeze mnie. Oba czasowniki mają jednak wspólny rdzeń, są więc ze sobą powiązane i znaczeniowo, i formalnie.
      Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • Kärcher
    24.03.2015
    Szanowni Państwo,
    mam pytanie odnośnie myjek ciśnieniowych Kärcher. Słyszałam, jak ludzie różnie wymawiają nazwę: [keszer], [kacher], [keczer], [karcher]. Jak prawidłowo powinno się wymawiać? Czy dopuszczalne jest spolszczenie tej marki? Czy obowiązuje wyłącznie wymowa z języka niemieckiego?
    Dziękuję za odpowiedź
    Niemiecka wymowa to w przybliżeniu [kerśer], ale nie sądzę, że powinniśmy ją narzucać mówiącym. Warta akceptacji wydaje się też literową wymowę [karcher] i mieszana [kercher]. Wiele innych zapożyczeń niemieckich z dwuznakiem ch ma w polszczyźnie wymowę literową, np. rachunek pochodzi od niemieckiego Rechnung, które Niemcy wymawiają mniej więcej z inicjalnym [reś].
    Jeśli chodzi o pisownię, to właściciel marki na pewno nie jest zainteresowany jej polonizacją. Myślę, że powinniśmy pozostać przy oryginalnej formie Kärcher.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski