wszystkie

 
Można tu znaleźć wszystko cokolwiek dotyczy języka i interesuje Państwa. Od pisowni, odmiany, przez znaczenia, składnię, czy frazeologię, po pochodzenie i pragmatykę.
  • Jak pisać: wielki głód czy Wielki Głód?
    16.05.2017
    Szanowni Państwo,
    chciałabym upewnić się w kwestii właściwego zapisu – wielkimi czy małymi literami. Niekiedy brak wielkiej litery może wywołać brak zrozumienia, że chodzi o wydarzenie historyczne: wielki głód (na Ukrainie), wielka wojna (I wojna światowa), wielka czystka, wielki kryzys (z 1929 r.).
    Czy poprawny jest zapis w zdaniu: Wówczas porozumieli się zaborcy Polski: cesarstwo niemieckie, cesarstwo austriackie i Cesarstwo Rosyjskie (w ostatnim przypadku to formalna nazwa)?

    Z poważaniem
    A.B.
    Reguła ortograficzna ([105] 20.6 Nazwy wydarzeń i aktów dziejowych) zawarta w części wstępnej Wielkiego słownika ortograficznego PWN pod red. E. Polańskiego (Warszawa 2016, s. 56) informuje zainteresowanych o tym, że
    Wielką literą piszemy […] przenośne, opisowe bądź poetyckie nazwy wydarzeń lub procesów historycznych, np. Cud nad Wisłą, Jesień Ludów, Jesień Narodów, Okrągły Stół, Praska Wiosna, Wiosna Ludów (ale: potop szwedzki, aksamitna rewolucja).

    Wobec tego nic nie stoi na przeszkodzie, by pisać także Wielki Głód (na Ukrainie), Wielka Wojna (I wojna światowa), Wielka Czystka (Wielki Terror) czy Wielki Kryzys (z 1929 r.).
    W praktyce różnie z tym bywa – być może dlatego, że słowniki nie odnotowują ani jednej wymienionej nazwy.

    Co się tyczy pytania drugiego, to należało być, według mnie, konsekwentnym i napisać: Wówczas porozumieli się zaborcy Polski: Cesarstwo Niemieckie, Cesarstwo Austriackie i Cesarstwo Rosyjskie. Wszystkie trzy określenia są przecież nazwami własnymi. Cesarstwo Niemieckie (Deutsches Kaiserreich) było państwem narodowym założonym w 1871 roku przez Ottona von Bismarcka (później określane także jako Druga RzeszaZweites Reich), Cesarstwo Austriackie lub Austrii (Kaisertum Βsterreich) państwem powstałym w 1804 roku w reakcji na proklamowanie przez Napoleona I Pierwszego Cesarstwa Francuskiego, a Cesarstwo Rosyjskie (Imperium Rosyjskie) – oficjalną nazwą Rosji w latach 1721–1917. Wielki słownik ortograficzny PWN (s. 282) w haśle cesarstwo (państwo) podaje przykład zapisu: Cesarstwo Rzymskie.
    Maciej Malinowski, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie
  • Przymiotnik od Vivaldi
    16.05.2017
    Szanowni Państwo,
    chciałabym zapytać, jak utworzyć przymiotnik jakościowy od nazwiska Vivaldi. Intuicyjnie powiedziałabym vivaldiowski, jednak coś brzmieniowo nie pasuje mi w tej formie... Szukanie w Google daje tylko kilkadziesiąt wyników dla tej formy. Inna rzecz: jeśli pod względem słowotwórczym forma vivaldiowski jest poprawna, to czy można jej swobodnie używać mimo tego, że praktycznie nikt jej nie używa?
    Słowniki nie podają adiectivum od Vivaldi. Kłopot z odpowiednią formą wywiedzioną od nazwiska włoskiego skrzypka i kompozytora (zwanego iI Prete Rosso ‘rudy, czerwony ksiądz’; jak wiadomo, Vivaldi był księdzem wyświęconym w Kościele katolickim w wieku 25 lat…) bierze się z tego, że kończy się ono na -i i dodanie przyrostka -ski bądź jego wariantu rozszerzonego -owski tworzy brzmienia dość nienaturalne (vivaldiski, vivaldiowski). Może więc jakimś rozwiązaniem byłoby dodanie interfiksu -j? Wyraz vivaldijski (Vivaldi: vivaldi-j-ski), mający chociażby oparcie w przymiotniku balijski (Bali: bali-j-ski), a także walijski (Walia: wali-j-ski) czy galijski (od Galia: gali-j-ski), wydaje się do zaakceptowania. Wyrażenia koncert vivaldijski, wieczorek vivaldijski (jaki? vivaldijski) i utwory Vivaldijskie, dzieła Vivaldijskie (czyj? Vivaldijski) chyba nikogo nie rażą.
    Maciej Malinowski, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie
  • Wieloczłonowe nazwy herbów
    16.05.2017
    Szanowni Państwo,
    czy w wieloczłonowych nazwach herbów wszystkie wyrazy piszemy wielkimi literami?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Tak, z wyjątkiem tych, które zawierają przyimki (zarówno rodzime, jak i obce), np. Lew z Tarczą (Lew III), Szreniawa bez Krzyża, Andrault de Buy, Bertrand de Domballes (polskie herby szlacheckie z indygenatu), Arquien de la Grange (polski herb szlachecki pochodzenia francuskiego).
    Maciej Malinowski, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie
  • Dzień – dniowi, ale ja – mnie (się wydaje), czyli o niemisiach
    16.05.2017
    Szanowna Pani,
    chciałabym zapytać o poprawność pewnego zwrotu. Ostatnio w pracy użyłam sformułowania Wystawa jest poświęcona Dniowi Europy. Powiedziano mi, że jest to rażący błąd. Mi natomiast wydaje się, że jest tu wymagany celownik, a jest to przecież prawidłowa odmiana.
    Będę bardzo wdzięczną za odpowiedź.
    Oczywiście, poprawna forma celownika rzeczownika dzień to dniowi, zdanie Wystawa jest poświęcona Dniowi Europy jest więc całkiem poprawne.
    Zachęcam jednak także do stosowania poprawnej formy celownika innego słowa – zaimka ja na początku zdania: mnie się wydaje…, mnie się podoba…, mnie się nie ukłonił itd. Pamiętajmy, że misie nie żyją w naszym języku.
    Z pozdrowieniami
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Doręczyć przez kuriera
    16.05.2017
    Doręczenie kurierem, doręczenie przez kuriera czy doręczenie za pośrednictwem kuriera?

    Podczas zakupów internetowych wybieramy doręczenie kurierem. Zgodnie z definicją SJP doręczyć oznacza ‘oddać coś do rąk; przynieść na miejsce przeznaczenia; dostarczyć’. Doręczenie kurierem weszło także do mowy potocznej, czy ta forma jest poprawna, czy może używać którejś z pozostałych?
    Rzeczywiście, potocznie mówi się: prześlij to kurierem – jest to skrót konstrukcji prześlij to firmą kurierską. Występujący tu narzędnik wskazuje – nomen omen – na narzędzie doręczenia, przekazania przesyłki: firmę kurierską (podobnie jak: Wysłałem to mejlem, Przekazałam wiadomość SMS-em, Wyślij paczkę pocztą).
    Czasownik doręczyć jednak ma charakter oficjalny (nie jest używany potocznie), przez co nie powinien występować w zdaniu zawierającym słowo kurier w potocznym znaczeniu ‘firma kurierska’. Uważam, że o ile akceptujemy zwrot przesłać / wysłać kurierem (bo jako całość jest nieoficjalny), o tyle już zamiast doręczania kurierem wolelibyśmy doręczanie przez kuriera lub (mniej ekonomiczne) doręczanie za pośrednictwem kuriera.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Kruchszy i bardziej przyjazny
    16.05.2017
    Chciałam zapytać Państwa, dlaczego w języku polskim sprawa stopniowania przymiotników jest tak skomplikowana. SPP podaje przy niektórych przymiotnikach dwie lub nawet trzy poprawne formy stopnia wyższego, przy innych tylko jedną, np. bardziej przyjazny lub przyjaźniejszy, ale tylko przyjemniejszy, łagodniejszy. Dlaczego bardziej przyjemny czy bardziej łagodny to formy niepoprawne? Z kolei np. forma kruchszy jest poprawna, a brzmi dziwnie. Myślałam do niedawna, że jest niepoprawna.
    Na początek parę ustaleń wstępnych. Przymiotniki możemy podzielić na dwie grupy:
    1. jakościowe – nazywają te cechy przedmiotów, zjawisk, ludzi itp., których nie rozpatrujemy w relacji do innych przedmiotów, zjawisk itd. (np. mały, wysoki, brzydki, smaczny, drogi),
    2. relacyjne – charakteryzują zjawisko, rzecz itd. ze względu na relację z czymś (ojcowski, drewniany, domowy, wychowawczy, profesorski).


    Stopniowaniu podlegają tylko przymiotniki jakościowe, gdyż tylko one wskazują na cechy, które da się opisać na jakiejś skali (potrawa może być w większym lub mniejszym stopniu smaczna, jednak urlop nie może być mniej lub bardziej wypoczynkowy). Do tego rozróżnienia jeszcze wrócimy.

    W polszczyźnie istnieją dwa wzorce stopniowania: stopniowanie syntetyczne (czyli proste, które – jak się okazuje – wcale proste nie musi być) oraz analitycznie (czyli opisowe).
    Przykładami stopniowania syntetycznego są: miły – milszy – najmilszy, lekki – lżejszy – najlżejszy, stary – starszy – najstarszy. Opisowo stopniują się np. doświadczony – bardziej doświadczony – najbardziej doświadczony, kolorowy – bardziej kolorowy – najbardziej kolorowy, chory – bardziej chory – najbardziej chory.

    Tradycyjnie w sposób syntetyczny odmieniały się (nieprzypadkowo używam czasu przeszłego) właściwie wszystkie przymiotniki jakościowe (bo – przypominam – przymiotniki relacyjne nie podlegają stopniowaniu) z wyjątkiem tych, które należą do trzech grup:
    a) takich, które są z pochodzenia imiesłowami (zmęczony, doświadczony, znany),
    b) takich, które nazywają wartości krańcowe (mokry, łysy, nagi), przez co w swym podstawowym znaczeniu i najbardziej tradycyjnym użyciu nie podlegają modyfikacjom (rygorystycznie rzecz ujmując, uznamy, że ktoś jest łysy albo nie jest łysy, jednak potocznie cechę „bycia łysym” stopniujemy);
    c) takich, które w swym podstawowym znaczeniu są przymiotnikami relacyjnymi (np. domowy – w znaczeniu ‘związany z domem’ jest przymiotnikiem relacyjnym, przez co się nie stopniuje, jednak w znaczeniu wtórnym ‘miły, przyjazny’ wskazuje na cechę stopniowalną: U Janka panowała bardziej domowa atmosfera niż u Marysi; podobnie – profesorski w znaczeniu ‘związany z profesorem’ nie podlega stopniowaniu, ale w znaczeniu ‘taki jak u profesora’ – już tak: Iksiński miał bardziej profesorski wygląd niż Igrekowski).


    Scharakteryzowane w punktach a), b) i c) przymiotniki stopniują się opisowo: bardziej zmęczony, najbardziej znany, bardziej łysy, bardziej domowy itd. To wiemy na pewno – próba stopniowania ich w sposób syntetyczny byłaby skazana na porażkę (domowszy?) i skutkowałaby powstaniem błędnej formy.

    Na pewno też poprawne jest syntetyczne stopniowanie przymiotników innych niż te wskazane w trzech powyższych grupach: młody, młodszy, najmłodszy; gruby, grubszy, najgrubszy itd. Coraz częściej jednak są one stopniowane opisowo, co jest po prostu łatwiejsze, może być wykonywane w zasadzie automatycznie (nie musimy się zastanawiać, czy powiedzieć: tłustszy czy tłuściejszy – od razu wyjaśniam, że poprawne są obie formy). Nie wszystkie jednak formy opisowe zyskały aprobatę normatywną (a w zasadzie: większość jednak form opisowych nie zyskała aprobaty normatywnej) – nie akceptujemy na przykład konstrukcji: bardziej czysty, bardziej ładny, bardziej stary, choć aprobujemy np. bardziej dumny (obok: dumniejszy), bardziej inteligentny (obok: inteligentniejszy).

    To, które z przymiotników nienależących do grup a), b), c) „można” stopniować opisowo, jest niemożliwe do określenia – wszystko zależy od naszych przyzwyczajeń. Jak bowiem wiemy, norma językowa jest kształtowana przez nas, czyli społeczeństwo (co oczywiście nie oznacza, że wszystkie formy, które są w użyciu, są poprawne), a upodobania i przyzwyczajenia poszczególnych użytkowników języka są różne. Język się kształtuje w wyniku ścierania się naszych zwyczajów, preferencji i „antypatii” językowych – formy, które kodyfikatorom (czyli językoznawcom tworzącym słowniki poprawnościowe) wydają się dostatecznie umotywowane i przyjęte przez użytkowników, zyskują zwykle zyskują status form skodyfikowanych. Fakt, że w danym słowniku forma X została opisana jako błędna, a forma Y jako poprawna, oznacza jedynie to, że w chwili gdy słownik powstawał, jego redaktorzy (autorzy) uznali, że forma X jest akceptowana społecznie, a forma Y nie jest – a to nie oznacza jednak, że wszyscy użytkownicy akceptowali formę X i odrzucali formę Y. Pani odczucia co do poprawności niektórych postaci stopnia wyższego i najwyższego mogą się więc różnić od rozstrzygnięć słownikowych.

    Na koniec przytoczę opinię profesor Hanny Jadackiej, wyrażoną w Nowym słowniku poprawnej polszczyzny pod red. A. Markowskiego (Warszawa, PWN, 1999, s. 1753):

    W polszczyźnie ostatnich dziesięcioleci obserwujemy systematyczne odchodzenie od stopniowania regularnego na rzecz stopniowania analitycznego. Ma to pewne uzasadnienie praktyczne – struktury opisowe powstają mechanicznie, bez konieczności uwzględniania wymian głoskowych, a ponadto mogą nazywać dwa rodzaje modyfikacji cechy – albo jej intensyfikację, albo osłabienie. Zastępowanie bez powodu tradycyjnych, syntetycznych form stopniowania regularnego formami dłuższymi, analitycznymi, nie zasługuje na aprobatę.

    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Akwakultura
    16.05.2017
    Szanowni Państwo,
    zwracam się z uprzejmą prośbą o poradę odnośnie słowa akwakultura (‘hodowla ryb i innych organizmów wodnych’). Pierwotnie słowo akwakultura oznaczało hodowlę ryb i organizmów wodnych w znaczeniu dziedziny gospodarki, i tak używane nie miało liczby mnogiej (akwakultury, podobnie jak nie ma liczby mnogiej rzeczownik rolnictwo).
    Obecnie coraz częściej spotykam zwroty typu w akwakulturach, liczne akwakultury na określenie wielu obiektów hodowli. Czy jest to prawidłowe?
    Oba przywołane w pytaniu znaczenia są rejestrowane przez słownik języka polskiego:
    1. książkowe ‘hodowla zwierząt i roślin wodnych, głównie jadalnych, np. ryb, raków, krewetek, wodorostów’,
    2. naukowe ‘wiedza teoretyczna i badania naukowe z tego zakresu’
    (Uniwersalny słownik języka polskiego pod red. S. Dubisza, PWN, Warszawa 2006; wersja elektroniczna). W pierwszym znaczeniu wyraz ma liczbę mnogą, w drugim występuje tylko w liczbie pojedynczej.
    Oba znaczenia i oba sposoby odmiany należy więc uznać za skodyfikowane.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Łagier, łagiernik
    16.05.2017
    Czy można używać określeń łagry i łagiernicy w odniesieniu do czeskich obozów koncentracyjnych oraz ich więźniów?
    Przede wszystkim nie sądzę, by czeskie obozy koncentracyjne istniały – wyrażenie czeski obóz koncentracyjny zdaje się odpowiadać nieakceptowanemu i nieakceptowalnemu sformułowaniu polski obóz koncentracyjny. Nie jestem historykiem, więc być może się mylę, ale wydaje mi się, że jedyne obozy koncentracyjne, jakie istniały na terenie Czech, to te założone przez władze III Rzeszy. Są to więc niemieckie obozy koncentracyjne ulokowane w Czechach. Skoro tak, to jak najbardziej nazwy łagier i łagiernik są odpowiednie.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Ocalały, ocalony, ocaleniec
    16.05.2017
    W języku angielskim istnieje wygodny termin survivor używany np. do określenia kogoś, kto przeżył Holokaust. Czy po polsku nazwalibyśmy taką osobę ocalonym czy ocalałym?
    Intuicja podpowiada mi, że ocalony sugeruje „przez kogoś” (ergo: zawdzięcza przetrwanie komuś innemu) natomiast ocalały nie niesie tych konotacji, co moim zdaniem jest lepsze, bo nie odbiera sprawstwa i inicjatywy „ofiarom”.

    Czy Eksperci podzielają moją intuicję? Byłabym wdzięczna za opinię.
    Tak, zdecydowanie lepszy jest ocalały, gdyż nie zawiera – jak to Pani ujęła – sugestii, że dana osoba zawdzięcza przetrwanie komuś innemu. Jak się zdaje, nazwa ta – używana rzeczownikowo właśnie (w znaczeniu szerszym: ‘ktoś, kto przetrwał jakiś kataklizm, jakąś sytuację, której wiele osób nie przetrwało, np. wojnę’ oraz w znaczeniu węższym: ‘osoba, która ocalała z Holokaustu’) – zdążyła się zadomowić w polszczyźnie w terminie specjalistycznym syndrom ocalałego. Trzeba jednak zaznaczyć, że w teksach – jak wynika z moich obserwacji – nienaukowych pojawia się też wyraz ocalony w przywołanych tu użyciach (głównie, jeśli wierzyć wyszukiwarce Google, w kontekstach związanych z utratą pracy).
    Jest w końcu trzeci rzeczownik nazywający osobę, która została przeznaczona do uśmiercenia, lecz mimo to przeżyła – ocaleniec, używany w dyskursie antyaborcyjnym i w dyskursie anty in vitro w odniesieniu do człowieka (zwykle: dziecka), który z przeżył aborcję, lub takiego, który został poczęty, podczas gdy pozostałe zarodki zapłodnione w czasie tej samej procedury in vitro nie zostały wprowadzone do macicy.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Hervé Tullet
    16.05.2017
    Szanowni Państwo!
    Czy francuskie imię i nazwisko Hervé Tullet należy odmieniać?

    Będę wdzięczna za pomoc.
    Z wyrazami szacunku
    Dorota
    Tak – imię według wzorca przymiotnikowego, a nazwisko jak rzeczownik:

    M. Hervé Tullet [wym. erwe tüle]
    D. (nie ma) Hervégo Tulleta [wym. erwego tületa]
    C. (dziękuję) Hervému Tulletowi [wym. erwemu tületowi]
    B. = D.
    N. (z) Hervém Tulletem [wym. erwem tületem]
    Ms. (o) Hervém Tullecie [wym. erwem tülecie].

    Nazwisko można też pozostawić nieodmienne, jeśli będzie mu towarzyszyło odmienione imię.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Uzgadniamy liczbę
    16.05.2017
    Szanowni Państwo,
    czy podane zdania są poprawne w obu zaproponowanych wersjach?
    Jeśli G jest rozwiązalna, to każda jej podgrupa oraz każdy obraz homomorficzny są (jest) podgrupami (podgrupą) normalnymi (normalną).
    Ku jego jednoczesnym/jednoczesnej konsternacji i zadowoleniu – zacząłem go o to wypytywać.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Co do pierwszego zdania nie ma wątpliwości – należy tu uzgodnić podmiot z orzeczeniem pod względem liczby: Jeśli G jest rozwiązalna, to każda jej podgrupa oraz każdy obraz homomorficzny są podgrupami normalnymi. Tu podmiot szeregowy podgrupa oraz obraz wymaga użycia orzeczenia (w tym wypadku – imiennego, składającego się z czasownika być i rzeczownika w narzędniku) liczby mnogiej: są podgrupami.

    W drugim zdaniu sprawa nie jest tak oczywista. Jest reguła mówiąca, że jeśli jedna przydawka określa dwa rzeczowniki różnego rodzaju, to powinniśmy ją umieścić przed każdym wyrazem nadrzędnym – w odpowiednim rodzaju (np. Niebieski stół i niebieskie krzesło nie podobały mi się). Nie jestem jednak pewna, czy da się ją odnieść do przywołanego przykładu – tu przymiotnik jednoczesny obejmuje swym zasięgiem oba rzeczowniki (zadowolenie i konsternacja) naraz; zdanie: Ku jego jednoczesnej konsternacji i jednoczesnemu zadowoleniu… nie miałoby sensu. W takiej sytuacji należałoby użyć przymiotnika w liczbie mnogiej: Ku jego jednoczesnym konsternacji i zadowoleniu…, co, choć poprawne gramatycznie, wydaje się nieco dziwne (takie konstrukcje są unikane przez użytkowników). Proponowałabym zatem przekształcenie zdania tak, aby uniknąć kłopotliwej konstrukcji, np. Ku jego konsternacji, a zarazem zadowoleniu.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zapis przedrostków z wyrażeniami
    16.05.2017
    Szanowni Państwo,
    jak zapisać połączenie pseudo+de volaille? Czy bluesopera w znaczeniu ‘opera w stylu bluesowym’ zapiszemy właśnie tak?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Zacznę od drugiego pytania – poprawne raczej będzie blues opera, analogicznie do rock opery czy soap opery.

    Jeśli zaś chodzi o pisownię przedrostków z wyrażeniami (a nie z wyrazami), to nie udało mi się znaleźć zasady, która by to regulowała. Zwróciłam na ten problem uwagę kilka lat temu, gdy pisałam tekst o dyskursach w polityce i chciałam użyć wyrażenia anty in vitro (dyskurs anty in vitro). Konsultowałam to wówczas ze współpracownikami i okazało się, że jest tu luka w przepisach ortograficznych – nikt z nas nie znalazł odpowiedniej reguły. Jak się wydaje, najbardziej naturalny będzie tu zapis rozdzielny, gdyż pisownia łączna (pseudode volaille, antyin vitro, a także: superpanna młoda, minirock opera itd.), nie dość że po prostu dziwna, nie oddaje istoty rzeczy – przedrostek „przykleja się” tylko do pierwszego elementu nazwy (który zresztą, co dodatkowo zaciemnia obraz całości, może być elementem gramatycznym, np. de, in).
    Tak więc zapewne należałoby pisać: pseudo de volaille, super panna młoda, mini rock opera, anty in vitro itd.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Jesteśmy piąci?
    15.05.2017
    Podczas świątecznego obiadu powstał u nas w rodzinie spór, czy możemy być dwudzieści piąci. Siostrzeniec twierdził, że konsultował tę formę z dwiema polonistkami, które potwierdziły ją jako poprawną. Wydało mi się to wielce nieprawdopodobne, zaczęłam więc szukać odpowiedzi. Znalazłam m. in. Pani audycję http://www.polskieradio.pl/9/305/Artykul/216839,Jestesmy-piaci potwierdzającą moje wątpliwości. Jednocześnie jednak czytam w Słowniku gramatyki języka polskiego, że – przynajmniej teoretycznie – możemy:
    http://sgjp.pl/leksemy/#105136/dwudziesty
    http://sgjp.pl/leksemy/#131203/piąty
    Podobnie jest w Wielkim słowniku języka polskiego:
    http://wsjp.pl/index.php?id_hasla=39581&ind=0&w_szukaj=dwudziesty
    http://wsjp.pl/index.php?id_hasla=39539&ind=0&w_szukaj=piąci
    Może mi Pani wyjaśnić, na czym opiera Pani tezę, że język polski nie dopuszcza takiej możliwości? Sama chętnie bym jej nie dopuściła, w obliczu powyższych danych ze słowników brak mi jednak argumentów.
    Pozdrawiam serdecznie
    Marta
    Szanowna Pani,
    zapewne zauważyła Pani, że w zakończeniu audycji, którą Pani przywołuje, powiedziałam:

    […] przyznam, że niezrozumiała dla mnie jest ta reguła, że rodzaj niemęskoosobowy przybierają wszystkie liczebniki porządkowe, a męskoosobowy – tylko te od pierwszy do czwarty. Nie ma ona żadnego uzasadnienia w systemie języka. Z gramatycznego punktu widzenia piąty to takie samo słowo jak np. czwarty, a więc skoro mówimy jesteśmy czwarci, moglibyśmy mówić także jesteśmy piąci. Zapewne dlatego formy typu szóści coraz częściej się pojawiają w naszych wypowiedziach i wszystko wskazuje na to, że prędzej czy później staną się częścią normy językowej, czyli po prostu nie będą błędne.

    Audycja ta pochodzi z 2009 roku – czas pokazał, że formy męskoosobowe liczebników porządkowych coraz bardziej się upowszechniają, a ich rejestracja w przywołanych przez Panią słownikach może wskazywać na to, że zyskują one coraz większą aprobatę normatywną. Trzeba pamiętać o tym, że elementy języka są „dopuszczane” do użytku przez społeczeństwo (czego najdobitniejszym dowodem jest właśnie „dopuszczenie” form typu szóści, dwudzieści przez część użytkowników), a słowniki tylko kodyfikują to, co jest już w języku. Oczywiście, nie jest tak, że wszystko, co pojawia się w języku, automatycznie staje się poprawne – aby jakaś forma została skodyfikowana, musi się trochę „uleżeć” w języku, a i to często nie wystarczy (bardzo ważne jest też to, w jakiego typu tekstach się pojawia).

    Jeśli nie lubimy jakiejś formy, jeśli jakiejś słowo nam się nie podoba lub uważamy je za niepoprawne, po prostu jej (go) nie używajmy. Mnie na przykład nikt nie zmusi, bym powiedziała, że jadę buspasem – zawsze mówię, że jadę (a właściwie: nie jadę, bo nie mam do tego uprawnień) pasem dla autobusów. Nie znoszę wyrazu buspas, więc nad lenistwo, które skłaniałoby do używania krótkiego słowa buspas, przedkładam swoje poczucie estetyki języka i posługuję się mniej ekonomiczną, ale za to utworzoną zgodnie z regułami polszczyzny, formą pas dla autobusów.

    Oczywiście, większy kłopot mają redaktorzy i korektorzy – przy „zakwalifikowaniu” jakiejś formy do tekstu muszą oni brać pod uwagę różne czynniki, a nie tylko własne upodobania. W takiej sytuacji najlepiej jest opierać się na słownikach ortoepicznych lub słownikach języka polskiego, gdyż mają one charakter normatywny.
    Z wyrazami szacunku
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Ku Krakowowi
    15.05.2017
    Prosiłabym o pomoc w odmianie przez przypadki wyrazu Kraków, głównie chodzi mi o celownik i wołacz.
    Proszę bardzo:
    M. Kraków jest piękny.
    D. Wrócił z Krakowa.
    C. Zmierzamy ku Krakowowi
    B. Podziwiamy Kraków.
    N. Warszawa przegrała z Krakowem.
    Ms. Jesteśmy w Krakowie.
    W. O! Krakowie, jakiś ty piękny!
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Chodziła w ermaksach
    15.05.2017
    Szanowni Państwo,
    jaki będzie poprawny zapis butów Nike'a air max: chodziła w airmaksach, ermaksach, air maxach, air maksach?

    Z poważaniem
    Magdalena Misuno
    Zapewne każda z przywołanych wersji będzie poprawna – dopóty, dopóki nie zakończy się proces adaptacji tego wyrażenia. Najbardziej zbliżony do oryginału (a więc spolszczony w najmniejszym stopniu) jest zapis: air maxy. Najbardziej oddalony od wersji angielskiej (czyli najbardziej zaadaptowany do naszego języka) zaś jest ermaksy. Kodyfikacja której z tych nazw zapewne będzie zależała od tego, która z nich się przyjmie.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Graf Cayleya
    15.05.2017
    Arthur Cayley był znanym angielskim matematykiem. Jego nazwisko po angielsku wymawia się [keli].
    Znamy np. twierdzenie Cayleya (tak jest pisane w podręcznikach matematyki) , graf Cayleya. Znani matematycy wrocławscy mówią: graf kajleja, co zdecydowanie deformuje nazwisko. W języku rosyjskim i ukraińskim nazwisko Cayley w podobnych wyrażeniach nie odmienia się (graf Cayley, grafa Cayley itd.). Wydaje mi się, że w języku polskim też tak powinniśmy robić.
    Która wersja jest poprawna: graf Cayleya, graf Cayly’ego czy bez odmiany?
    Pozdrawiam
    Waldemar
    W języku polskim przyjęła się jednolita wymowa nazwisk anglojęzycznych z zakończeniem - ey. Niezależnie od tego, czy Brytyjczycy, Amerykanie, Australijczycy itd. wymawiają je jako zmiękczenie poprzedzającej spółgłoski (Halley – [hæli], Disney – [dɪzni]), czy też oddają je za pomocą dźwięku [eɪ] (jak np. Faraday), my spolszczamy je do postaci [ej] – mamy kometę Halleya [haleja], filmy Disneya [disneja], puszkę Faradaya [faradaja] i właśnie graf Cayleya [kajleja].
    Jak widać, nazwiska te odmieniamy tak jak rzeczowniki – Cayleya, Cayleyowi itd. Wynika to ze sposobu wymowy zakończenia – |j| to spółgłoska, czyli dźwięk, którym zakończone są polskie rzeczowniki. Gdybyśmy wymawiali te nazwy jako [dyzny], [kajli], odmienialibyśmy je przymiotnikowo, gdyż zakończenie -y, -i jest typowe dla polskich przymiotników.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Polski autonomista a autonomista polski
    15.05.2017
    Interesuje mnie jedna kwestia, mianowicie: czy można używać sformułowania (na przykład) polski autonomista w znaczeniu ‘kogoś, kto jest autonomistą pochodzącym z Polski’, a nie ‘zwolennik autonomii Polski’? Przykład mógłby być taki (i to kompletnie hipotetyczne, poglądy roli nie grają): Sprawę autonomii Gdańska popierali zarówno autonomiści gdańscy, jak i polscy.
    Sądzę, że dużą rolę odrywa szyk tu elementów tworzących wyrażenie. Gdybym zobaczyła w tekście zdanie: Sprawę tę popierał polski autonomista, byłabym skłonna sądzić, że mowa o autonomiście, który jest Polakiem, a sprawa niekoniecznie dotyczy kwestii polskiej. Jeśli bowiem przymiotnik stoi przed rzeczownikiem, to wskazuje na cechę doraźną nazwy wyrażonej rzeczownikiem.
    Natomiast zdanie: Sprawę tę popierał autonomista polski prędzej interpretowałabym jako ‘sprawę tę popierał zwolennik autonomii Polski’. Przymiotnik bowiem, który stoi po rzeczowniku, wskazuje na ogół na przynależność obiektu do jakiejś kategorii, tworzy wraz z rzeczownikiem coś w rodzaju terminu (albo wręcz termin) – tu wśród kategorii ludzi określanych jako autonomiści wyodrębniałby podkategorię wskazującą na związek ze sprawami polskimi.
    Oczywiście, wiele zależy od kontekstu i od zwyczajów językowych. Są wyrażenia o charakterze terminologicznym, w których przyjęło się używać przymiotnika na pierwszej pozycji – taki charakter mają np. ptasia grypa czy wieczne pióro. Jeśli wyrażenie polski autonomista pojawiałoby się w tekstach w znaczeniu ‘zwolennik autonomii Polski’, to zapewne właśnie takie znaczenie utrwaliłoby się.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zagranica, ale wyjechał za granicę, wczasy za granicą
    15.05.2017
    Jaka jest prawidłowa pisownia? Wyjazd na wczasy za granicę czy: Wyjazd na wczasy zagranicę?
    Wyrażenie oznaczające kraje leżące poza przestrzenią, w której znajduje się nasz kraj, jest nietypowe w naszym języku.
    Otóż ich nazwa to zagranica. Mówimy (i piszemy) więc:
    M. Zagranica postawiła Polsce twarde warunki.
    D. Wrócił z zagranicy.
    C. Zrobił to dzięki zagranicy.
    B. Zwiedził całą zagranicę.
    N. Negocjowali z zagranicą.
    Ms. Rozmawiali o zagranicy.

    Rzeczownik ten nie jest jednak używany wtedy, gdy chcemy wskazać cel wyjazdu – musielibyśmy wówczas (jak się zdaje) używać konstrukcji Pojechał do zagranicy / w zagranicę, a te się jednak nie przyjęły. Zamiast tego mówimy: za granicę. Podobinie: nie mówimy, że ktoś mieszka w zagranicy, lecz: mieszka za granicą.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Torba upominek czy torba upominków?
    15.05.2017
    Dostaniesz torbę upominek czy: Dostaniesz torbę upominków?
    Obie konstrukcje są poprawne, lecz każda z nich ma inne znaczenie.
    Dostaniesz torbę upominek znaczy ‘dostaniesz torbę, która jest upominkiem’, ‘dostaniesz torbę w charakterze upominku’. Mamy tu wyrażenie torba upominek, które swą strukturą przypomina np. jajko niespodziankę.
    Zdanie Dostaniesz torbę upominków znaczy ‘dostaniesz torbę pełną upominków’.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zdania rozdzielamy przecinkiem
    15.05.2017
    Mam pytanie odnośnie zdania: Kodeks postępowania określa, kim jesteśmy – czy w tym zdaniu powinien występować przecinek?

    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    Pozdrawiam
    Remigiusz Bodzenta
    Tak, powinien być, gdyż oddziela on zdanie nadrzędne (Kodeks postępowania określa) od podrzędnego (kim jesteśmy).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego