wyrazy obce

 
Znajdziesz tu informacje o pisowni, wymowie, znaczeniu lub pochodzeniu słów, które zostały zapożyczone do polszczyzny. Dowiesz się, czy dane słowo weszło już do naszego języka, albo dlaczego wejść do niego nie może. Poznasz kalki językowe i sposoby zapożyczeń.
  • Polska Hokej Liga
    31.01.2015
    Polska Hokej Liga. Tym koszmarkiem językowym jacyś spece od marketingu (jak podejrzewam) przechrzcili w 2013 roku Polską Ligę Hokejową. Rozumiem, że w zamyśle miało być to nawiązanie do amerykańskiej ligi NHL (polska liga – PHL). Niemniej w takiej postaci nie brzmi to ani po angielsku (musiałoby być - Polish Hockey League), ani tym bardziej po polsku (cóż to w ogóle za konstrukcja?). Chciałbym tylko zapytać czy Pana również irytuje ta (i inne podobne) koszmarna konstrukcja językowa?
    Ciekawy przykład, przypomina mi Sopot Festiwal, który w przeciwieństwie do Sopot Festivalu też nie jest polski ani angielski. Czy mnie irytuje Polska Hokej Liga? Starm się nie irytować, ale oczywiście takich konstrukcji nie pochwalam. Wielokrotnie wypowiadałem się w obronie zapożyczeń, czasem nawet narażając się czytelnikom (moja porada pod tytułem absmak spotkała się kiedyś z gwałtowną reakcją korespondenta, który oczekiwał innej odpowiedzi). Czym innym jednak celowe sięganie po wyraz obcy jako bardziej ekspresywny niż przerabianie polskiej składni na wzór angielskiej.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • jastrzębi polityk?
    23.01.2015
    W słowniku Oxford-PWN słowo hawkish przetłumaczone jest jako jastrzębi (z kwalifikatorem POL – polityka), jednak w słowniku języka polskiego jastrzębi odnosi się tylko do wzroku. Co po polsku znaczy jastrzębi, gdy jest tłumaczeniem hawkish politician? Agresywny, doskonały, przewidujący, dalekowzroczny?
    Hawkish politician to po polsku po prostu jastrząb – słowo takie z definicją „wojowniczy, agresywny polityk” oraz kwalifikatorem publ. przen. znalazło się w Uniwersalnym słowniku języka polskiego PWN.
    Napisałem wyżej „po polsku”, choć ów jastrząb to oczywiście zapożyczenie semantyczne z angielskiego hawk. Kalki semantyczne nie epatują obcością (są to wyrazy obce w przebraniu), jeśli jednak jastrząb wydaje się Pani zbyt angielski, to chyba agresywny polityk lub wojowniczy polityk będą lepsze.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • okazja przedsiębiorcza?
    18.01.2015
    Szanowni Państwo,
    moje pytanie wiąże się z potrzebą znalezienia polskiego odpowiednika określenia entrepreneurial opportunity. Entrepreneurial opportunity odnosi się do sytuacji, w której możliwość zaspokojenia popytu na towar lub usługę stanowi impuls do założenia firmy. Określenie to bywa tłumaczone jako okazja przedsiębiorcza lub sposobność przedsiębiorcza. Które z tłumaczeń uznać należy za właściwsze? W mojej ocenie okazja jest określeniem bardziej naturalnym i mniej udziwnionym.
    Mnie się żadne z tych określeń nie podoba, może dlatego, że słowo przedsiębiorczy w polszczyźnie odnosi się głównie do osób, rzadko do czyichś działań lub okazji. Tłumacząc doraźnie, powiedziałbym okazja dla przedsiębiorcy, ale możliwe, że nie w każdym kontekście takie tłumaczenie byłoby odpowiednie.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Pożyczać, nie pożyczać?
    13.01.2015
    Szanowni Państwo,
    moje pytanie dotyczy zapożyczeń z języka angielskiego. Czy poprawne jest zapożyczanie wyrazów takich, jak: copywriter, freelancer itp.? Wiem, że utrwaliły się one w polszczyźnie i weszły do słowników, ale mimo wszystko nie zostały spolszczone, ich wymowa jest obca. Czy z punktu widzenia językoznawców takie pożyczki są poprawne? Przecież np. copywriter nie kojarzy się nawet z żadnym polskim słowem, podobnie bloger, chociaż w ostatnim wypadku polska jest chociaż wymowa.
    Trudno byłoby znaleźć język bez zapożyczeń. W słowniku języka polskiego mniej więcej co czwarty wyraz ma obce korzenie. Obcości wielu z nich nie dostrzegamy, tak dobrze zostały przyswojone, ale wiele jest też pożyczek kilkusetletnich, których obcy – zwykle łaciński lub francuski rodowód – jest wciąż widoczny nawet dla niespecjalistów. Ani jednych, ani drugich nie chcielibyśmy się wyrzec.
    Nie mogę się zgodzić, że copywriter i freelancer mają obcą wymowę. Chyba chciała Pani napisać, że ich pisownia jest obca, po polsku byłby pisane kopirajter i frilanser. Być może kiedyś taka pisownia się upowszechni, pełne przyswojenie wyrazu wymaga czasu. Na razie osiągnęliśmy tyle, że oba wyrazy się odmieniają, nie są więc całkiem obce. Oba stały się podstawą rodzimych procesów słowotwórczych, por. copywriterka i freelancerka. W połączeniu z tym, że spolszczona jest ich wymowa, oba można uznać za zadomowione w polszczyźnie.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • theremin czy teremin?
    13.01.2015
    Theremin – nazwa instrumentu muzycznego – jest odnotowana w takiej formie w wielu źródłach. W Internecie można jednak znaleźć uproszczoną pisownię teremin (np. fraza na thereminie występuje ledwie dwukrotnie częściej niż na tereminie). Czy taka kwerenda daje podstawy, by teremin bez h uznać za wariant oboczny, czy raczej należy mówić o błędzie?
    Nie znałem tego wyrazu ani instrumentu przezeń oznaczanego. Z Wikipedii można się dowiedzieć, że nazwa pochodzi do nazwiska wynalazcy, Rosjanina Lwa Termena, który Anglosasom, Francuzom i Niemcom znany jest jako Theremin (jego rodzina miała francuskie i niemieckie korzenie). Uproszczenie inicjalnego th- do t- jest właściwe innym wyrazom obcym przyswojonym polszczyźnie, por. dawne theatrum, potem teatrum, dziś teatr, także thesaurus, z czego tezaurus i in. Z językowego punktu widzenia nie ma więc nic złego w tym, żeby nazwę instrumentu theremin przyswoić graficznie jako teremin, obawiam się jednak, że samo kryterium frekwencyjne nie wystarczy do oceny tej drugiej formy. Po pierwsze, obie są rzadkie w internecie, po drugie, decyduje nie tylko liczba użyć, ale i ich dystrybucja, a tymczasem pierwsza jest w Wikipedii i na YouTubie, co zapewnia jej większą popularność. Ponadto warianty o obcej pisowni często kojarzą się z większym profesjonalizmem, więc grający na thereminie mogą sięgać po tę właśnie formę jako bardziej prestiżową. Mnie bardziej sympatyczny wydaje się teremin, ale podkreślam: nigdy nie miałem go w ręku.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • owamyje
    30.12.2014
    W XIX księdze Tytusa, Romka i A'tomka bohaterowie i odgrywają teatr uliczny a jeden z nich wciela się w rolę Żyda i woła w pewnym momencie aj waj, owamyje!. Czy wykrzyknik owamyje był faktycznie używany przez polskich Żydów, czy jest tylko wytworem fantazji autora, Henryka Jerzego Chmielewskiego?
    Nie znam oczywiście wszystkich slangowych wykrzykników Żydów polskich, ale forma owamyje ani pod względem semantycznym ani morfotaktycznym nie przypomina niczego sensownego ani w języku jidysz, ani hebrajskim (w jego wymowie aszkenazyjskiej). Skłaniałabym się zatem ku przypuszczeniu, że jest to inwencja autora Tytusa Tomka i Atomka, być może inspirowana takim autentykiem żydowskim jak mecyje (z hebrajskiego mec'a 'rzecz znaleziona; okazja'), z czego ironicznie w polskim (z pluralizacją) „Wielkie mi mecyje” w znaczeniu 'też mi coś, wielka rzecz!'.
    Ewa Geller, prof., Uniwersytet Warszawski
    1. 30.12.2014
      Szanowni Państwo,
      udało mi się dotrzeć do oryginalnego wydania XIX księgi przygód Tytusa... W dołączonym słowniczku autor wyjaśnia, że owamyje znaczy tyle, co 'o, bólu mój'. O ile moja skromna znajomość jidysz pozwala mi stwierdzić, że etymologia ta brzmi sensownie, o tyle nigdzie nie znalazłem informacji, czy taki zwrot (zresztą przytoczony w formie chyba mocno zniekształconej) faktycznie funkcjonował wśród Żydów.
      Z wyrazami szacunku
      Piotr Michałowski
    2. 30.12.2014
      O bólu mój to ew. etymologia dotycząca jedynie pierwszej części cytowanego zwrotu, tj. aj waj (owamyje), która jest rzeczywiscie wykrzyknikiem w jidysz i pochodzi bezposredno od niemieckiego Oh Weh, gdzie Weh znaczy ból. W niemieckim używane lokalnie do dziś jako wykrzyknik, w znaczeniu 'o rany!'.
      Ewa Geller, prof., Uniwersytet Warszawski
  • koordynaty
    27.12.2014
    Szanowni Państwo,
    odkąd mój brat zaczął grać w gry komputerowe, często słyszę o koordynatach. Rozumiem, że zapożyczenia bywają potrzebne, że nie należy ich pochopnie potępiać itd., ale czy naprawdę słowo to wnosi cokolwiek więcej niż dobrze zadomowione współrzędne?
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Mnie się wydaje, że koordynaty nic nie wnoszą prócz wrażenia pewnej obcości i potencjalnie kojarzonej z nią fachowości i elitarności. Może jednak brat ma swoje powody, aby tego słowa używać: proszę go zapytać. Ciekawe, czy mówi o koordynatach tylko dlatego, że zapomniał o współrzędnych, czy np. po to, aby zaznaczyć swoją przynależność do amatorów gier komputerowych i odrębność tej grupy wobec innych ludzi.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • ewenementalny
    22.12.2014
    Zwracam się z prośbą o udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy dopuszczalne jest używanie (zwłaszcza w języku oficjalnym) przymiotnika ewenementalny, którego nie notują żadne słowniki. Według Google słowo to użyte zostało 233 razy, zawsze w tym samym znaczeniu – na określenie czegoś stanowiącego ewenement.
    To bardzo „mądre” słowo pochodzi zapewne z francuskiego przymiotnika événementiel. Używają go chyba osoby, którym żaden jego synonim nie odpowiada albo które nie zadały sobie trudu, aby pomyśleć nad synonimem. Tymczasem jest z czego wybierać, por.:
    niebywały, niecodzienny, niepamiętny, niepowszedni, niepowtarzalny, niesłychany, niespotykany, nietypowy, niezwyczajny, osobliwy, rzadki, unikalny, unikatowy, wyjątkowy, zadziwiający, zastanawiający, zdumiewający
    Na razie słowo ewenementalny jest samo ewenementalne w polszczyźnie. Kto go używa, na pewno zwraca na siebie uwagę. Jednocześnie jednak może narazić się na oskarżenia o niekompetencję albo zły gust i snobizm.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • obce i spolszczone nazwy miast
    11.12.2014
    Szanowni Państwo,
    czy obowiązkowym jest używanie spolszczonych nazw zagranicznych miast w przypadku, kiedy mogą one być niezrozumiałe dla współczesnego odbiory? Takimi miastami mogą być na przykład Akwizgran i Ratyzbona w Niemczech. Intuicja podpowiada mi, że użycie tradycyjnych, spolszczonych nazw jest uzasadnione w kontekście historycznym, natomiast w kasie raczej poprosiłabym o bilet to Aachen niż do Akwizgranu. Czy mam rację?
    Z poważaniem,
    Ksenia Prądzyńska
    Obawiam się, że w kasie nie sprzedano by Pani biletu do Akwizgranu, nawet gdyby Pani o takie poprosiła. A ściślej biorąc – że niezależnie od dobrej woli kasjerki na bilecie figurowałaby nazwa Aachen.
    Sytuacja przy kasie to jedno, a pośpieszne kopiowanie przez dziennikarzy obcych nazw w sytuacji, gdy należałoby użyć ich polskich odpowiedników, to druga rzecz. Jeśli dziennikarz relacjonuje konferencję, która odbywa się w Akwizgranie, to tej właśnie nazwy powinien użyć, mimo że kontekst jest współczesny, a nie historyczny.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • kompromitacją serwerów
    18.11.2014
    Natrafiłem ostatnio na broszurę z konferencji poświęconej bezpieczeństwu systemów IT. Ze zdumieniem przeczytałem o sposobach walki z kompromitacją serwerów. W języku angielskim czasownik compromise ma dodatkowe znaczenie, którego odpowiednika nie widzę w języku polskim – ulec atakowi, jednak bezpośredni przekład wydaje mi się niewłaściwy. Czy można prosić o komentarz? Mam wrażenie, że obecnie zbyt wygodnie dokonuje się tłumaczeń, z dość przykrym efektem końcowym (lokowanie produktu, łamiąca wiadomość...).
    Znaczenie, o którym Pan pisze, musi być specjalistyczne, nie znajduję go w ogólnych słownikach języka angielskiego. Kompromitacja serwerów po polsku brzmi niefortunnie, może być przyczyną nieporozumień lub mimowolnych śmieszności. Lokowanie produktu jest już rozpowszechnione, producentom i emitentom zależy na tej nazwie, nie będzie łatwo ją zmienić i nie wiem, czy warto się starać. Natomiast łamiąca wiadomość (ang. breaking news) może przyprawić o łamanie w kościach. Po polsku – najświeższe wiadomości lub wiadomości z ostatniej chwili.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Polszczyć imiona władców?
    18.11.2014
    Szanowni Państwo,
    czy istnieją jakieś reguły dotyczące spolszczania imion monarszych? Jeżeli tak – jakie? W szczególności interesuje mnie kwestia obecnego władcy Liechtensteinu, Jana Adama II (czy może raczej Hansa Adama II). Czy w uproszczeniu przyjąć można, że należy spolszczać imiona tych monarchów, którzy są powszechnie Polakom znani (więc Elżbieta II, ale Hans Adam II), czy jednak istnieją pewne imiona, które z założenia spolszczać należy (np. właśnie Hans)?
    Z wyrazami szacunku
    N.S.
    Imiona królów i książąt polszczymy, jeśli tylko znamy rodzime odpowiedniki imion. Mamy więc w polskiej tradycji językowej np. Ryszarda Lwie Serce, Ludwika Świętego, Izabelę Katolicką (jak pokazują przykłady, polonizacja dotyczy też przydomków).
    Jedyne znane mi odstępstwa od tej zasady dotyczą królów i książąt współczesnych, były król Hiszpanii bywa więc nazywany Juanem Carlosem, choć liczne źródła, w tym encyklopedie i słowniki WN PWN, używają imion Jan Karol jako podstawowej formy.
    Inne odstępstwa dotyczą synów księżnej Diany i księcia Karola, którzy – za sprawą tabloidów zapewne – nazywani są imionami Harry i William, choć powinno być Henryk i Wilhelm, a żona drugiego z nich jest nazywana księżną Kate, co jest już wręcz infantylne.
    Konkludując: obecnego księcia Liechtensteinu nazywać należy imionami Jan Adam.
    Jan Grzenia
  • tajemnicza enchillada
    10.11.2014
    Pytanie dotyczy słowa enchillada [wym. enczijada, encziljada], zob.: http://sjp.pwn.pl/sjp/enchillada;2556693.html. Skoro po hiszpańsku jest enchilada (zob. http://es.wikipedia.org/wiki/Enchilada), to skąd w polszczyźnie mamy formę pisaną przez podwojone l i do tego jak hiszpańskie ll wymawiane?
    Rzeczywiście, dziwna ta forma, może hiperpoprawna, tzn. pisana tak, jak się rodakom wydaje, że powinny być pisane wyrazy cudzoziemskie. A może utworzona przez analogię do słowa ballada?
    Przykład ten przypomniał mi o torreadorze, swoiście polskiej formacji, bardziej hiszpańskiej niż dawne hiszpańskie toreador (obecnie torero). Podwojenie spółgłoski [r] zwiększa ekspresję tego słowa, sprawia, że desygnat wydaje się odważniejszy lub może bezwzględniejszy, prawdopodobne jest też oddziaływanie innych wyrazów, w których rr jest etymologicznie uzasadnione, np. horror i terror.
    Ciekawe, że do mylnej pisowni hiszpańskiego placka dostosowano w słowniku wymowę (i to nie tylko w słowniku internetowym, przywołanym w pytaniu, ale też w słowniku wyrazów obcych pod moją redakcją!). Na pocieszenie mamy, że także Hiszpanie piszą czasami enchillada: kwerenda na hiszpańskojęzycznych stronach WWW przynosi kilka tysięcy wyników, parokroć mniej niż w wypadu enchilady, ale też sporo.
    Myślę, że ten przypadek nie jest odosobniony i że w polskich kartach dań, a także w słownikach jest więcej potraw, których pisownia została „poprawiona”. Zgodna z włoską pisownią jest np. caffè latte, ale w Polsce spotyka się też pisownię caffé latte, która jest skrzyżowaniem włoskiej i francuskiej.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • kolumnista
    10.11.2014
    Witam serdecznie,
    ostatnio spotkałem się z wyrazem kolumnista, oznaczającym osobę, która zarządza kolumną w gazecie. Czy jest ono poprawne? Nigdy nie zetknąłem się z takim rzeczownikiem, mój słownik także milczy na ten temat.
    Pozdrawiam
    W angielskim jest słowo columnist, odnoszące się do dziennikarza, który ma swoją kolumnę w gazecie, czyli systematycznie dostarcza materiału. Polski kolumnista jest prawdopodobnie anglicyzmem, ale nie śpieszyłbym się w wnioskiem, że całkiem nowym. W języku dziennikarzy słowo to mogło występować już dawniej, trzeba by zrobić wywiad wśród dziennikarzy, aby to sprawdzić. Jeśli są czytelnikami naszej poradni, może się sami odezwą.
    Kolumnista jest na razie rzadki w polszczyźnie, a jeszcze rzadszy jest kalumnista – dziennikarz lub inna osoba rzucająca kalumnie, czyli oszczerstwa. Dawniej ktoś taki nazywał się u nas kalumniator, w słowniku Doroszewskiego są cytaty ilustrujące użycie tego słowa, wraz z jego łacińskim źródłem. Dzisiejszy kalumnista ma też odległe źródło w łacinie, ale bezpośrednio wywodzi się z angielskiego, gdzie powstał chyba jako żartobliwa kontaminacja słów columnist i calumny.
    Rozpisałem się o tym, gdyż moje pierwsze skojarzenie, gdy zapytał Pan o kolumnistę, było z kalumnistą. Może to ostudzi zapał czytelników, którzy by chcieli kolumnistę umieścić na czele listy swoich słów ulubionych.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • rodzaj gramatyczny zapożyczeń hebrajskich
    10.11.2014
    Jaki rodzaj gramatyczny ma termin stosowany w nauce języka hebrajskiego dagesz (kropka w spółgłosce)? Dagesz może być forte albo lene, a więc po łacinie ma chyba rodzaj nijaki, natomiast polskie podręczniki wahają się między rodzajem nijakim a męskim. Podobnie jest z szewa (szwa), które może być mobile lub quiescens, lecz spotyka się tłumaczenia ta szewa. Również nazwy liter hebrajskich oraz samogłosek sprawiają kłopot (to alef? to segol?)
    Z poważaniem
    Aleksandra Kowal
    Na rodzaj słów obcych składają się, jak wiadomo, trzy czynniki: 1. rodzaj rzeczownika w języku wyjściowym; 2. zasady morfonologiczne języka przyjmującego; 3. rodzaj rodzimego wyrazu synonimicznego (ten ostatni czynnik jest tu mniej istotny).
    1. W języku hebrajskim system nominalny ma dwa rodzaje gramatyczne: męski i żeński, z dystrybucją – do pewnego stopnia podobnie jak w polszczyźnie – na ogół morfonologiczną: rzeczowniki z wygłosem spółgłoskowym mają rodzaj męski, rzeczowniki z wygłosem samogłoskowym – rodzaj żeński. W tym wypadku jednak oba terminy gramatyczne (fonetyczne): dagesz i szwa w języku oryginału, tj. hebrajskim, są rodzaju męskiego.
    2. Zasady integracji słów obcych do polszczyzny podlegają jednak najczęściej przyporządkowaniu ich pod względem fonetycznym wg obowiązującego prostego schematu: wygłos spółgłoskowy – rodzaj męski, wygłos samogłoskowy na [a] – rodzaj żeński, stad możliwe rozchwianie przy wyrazie szwa: ta lub ten, przy dagesz zdecydowanie ten. Ta zasada wydaje się dominująca przy integracji wyrazów obcych (zwłaszcza z języków mniej znanych).
    Trochę bardziej skomplikowana jest sprawa nazw liter hebrajskich, które, gdy oznaczają litery, są rodzaju żeńskiego, gdy zaś oznaczają liczby, są rodzaju męskiego. Ale i tu działa zasada 2: ponieważ nazwy litr hebrajskich kończą się albo na spółgłoskę albo na samogłoskę [e], dlatego przyswojono je jako maskulina.
    W żadnym razie nie ma powodu, aby odwoływać się do terminologii gramatyki łacińskiej, zwłaszcza nieuzasadnione jest użycie rodzaju nijakiego.
    Ewa Geller, prof., Uniwersytet Warszawski
    1. 10.11.2014
      [Komentarz do odpowiedzi z 28.10.2012]
      W badaniach indoeuropejskich (nie tylko zresztą polskich) przyjmuje się powszechnie, że szwa jest rodzaju nijakiego. W taki sposób używał tego wyrazu Kuryłowicz, używa Bednarczuk, a Jurewicz pisze m.in.: „W prajęzyku indoeuropejskim istniała silnie zredukowana głoska laryngalna (krtaniowa) w funkcji samogłoski o barwie nieokreślonej, której iloczas trwał krócej od iloczasu samogłosek krótkich. Rekonstruowana drogą wywodów teoretycznych i porównań fonetyki języków indoeuropejskich i semickich wywodzi nazwę z języka hebrajskiego (hebr. szwa); w nauce otrzymała miano Schwa indoeuropeicum. [...] Szwa indoeuropejskie mogło występować jako samogłoska krótka bez alternacji, jako quasi-sonant w funkcji samogłoski o trzech barwach, bądź spółgłoski również o trzech barwach i o słabym przebiegu artykulacyjnym" (O. Jurewicz, Gramatyka historyczna języka greckiego, Warszawa, PWN, 1992, s. 37). Na rodzaj nijaki wskazuje także (pośrednio) łacińska nazwa szwy.
      Piotr Sobotka, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
    2. 10.11.2014
      Dziękuję za tę uwagę, która w istocie upomina się o rozwinięcie trzeciego punktu mojego skrótowego, trzypunktowego wywodu o czynnikach warunkujących przyporządkowanie rodzaju gramatycznego wyrazom obcym w polszczyźnie. Oto jego kontynuacja: 3. Pojawiający się (lub nie) w dzisiejszych podręcznikach rodzaj nijaki nazw głosek hebrajskich, np. nieme alef lub ruchome szwa, jako alternatywa do rodzajów męskiego i niejakiego (por. przypadki opisane w p. 1 i 2) to współcześnie skutek systemowych oddziaływań leksykalnych polszczyzny, gdzie nazwy własne głosek są rodzaju nijakiego np. to ścieśnione e i nosowe a, l zmiękczone itp. Obecnie, kiedy języków obcych nie uczymy się już, jak dawniej, za pośrednictwem łaciny, lecz bezpośrednio, wpływ dawnej terminologii łacińskiej i promowanych przez nią (powstałych w tym języku na uniwersalnych zasadach, por. 1-3!) rodzajów gramatycznych – a w przypadku języków „orientalnych'' dominowała ona tu i owdzie do połowy XX w. – ma obecnie mniejsze znaczenie niż nieuświadamiany na ogół, lecz jakże silny wpływ własnej matrycy językowej. Za takim wyjaśnieniem przemawia choćby pragmatyka tych mechanizmów wspomagających przyswajanie obcych słów w oparciu o ich budowę i znaczenia w języku docelowym (polszczyzna), w mniejszym stopniu w oparciu o erudycyjną wiedzę o języku wyjściowym (hebrajskim) i już nie o języku pośredniczącym (łacinie).
      Ewa Geller, prof., Uniwersytet Warszawski
  • HORECA i HOREKA
    4.11.2014
    Dzień Dobry!
    Czy akronim HOREKA, pisany przez k, jest poprawną, spolszczoną wersją oryginalnej pisowni HORECA? Czy można w tym przypadku zastosować analogię do Państwa porad językowych dotyczących wyrazów catering i consulting, aby stwierdzić, że obydwie formy językowe: HORECA i HOREKA, są poprawne? Wyjaśnienia własne, oparte o Państwa porady zostały podane na stronie: http://knajpki.pl/horeca-czy-horeka/.
    Z poważaniem
    Jacek Pacholczyk
    Nie znałem tego skrótowca, więc zajrzałem na podaną stronę WWW. Widzę, że nie jest on nazwą własną, więc wzgląd na identyfikację referenta nie stoi na przeszkodzie w spolszczeniu nazwy. Spostrzeżenie, że obcą literę c, gdy wymawiana jest jak k, zamieniamy na k w formach przyswojonych graficznie, jest oczywiście słuszne. Przed pisownią fonetyczną nie powstrzymuje nas nawet łatwość rozszyfrowania skrótowca, gdyż słowo HOREKA możemy rozwinąć po polsku: HOtel – REstauracja – KAwiarnia.
    W sumie wybór między pisownią HORECA a HOREKA jest kwestią stylu. Pierwsza forma, jako obca, może sugerować większy prestiż, wyższą jakość, specjalistyczne umiejętności, ale może też zwiększać dystans i sprawiać wrażenie, że obiekt jest trudno dostępny dla przeciętnej osoby. HOREKA wydaje się trochę bardziej swojska niż HORECA. Ponieważ jednak obie nazwy zachowują wyraźne znamiona obcości, różnice w ich percepcji zapewne nie będą wielkie.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • fajny
    29.10.2014
    Szanowni Państwo,
    w telewizji często można usłyszeć przymiotnik fajny, choć dla mnie brzmi on dziwnie w oficjalnych wypowiedziach. Kiedyś nie był uważany za słowo polskie. Jak należy je dziś traktować?
    Pozdrawiam
    Słowo to, zapożyczone z niemieckiego (prawdopodobnie za pośrednictwem jidysz), zostało dawno przyswojone, więc pozbywać sie go z polszczyzny nie będziemy. Rzeczywiście ma charakter potoczny i w oficjalnych wypowiedziach jest niestosowne. Telewizja i inne media same chcą dzisiaj być „fajne” i dlatego obniżają rejestr wypowiedzi, wplatając do nich elementy potoczne. Zjawisko to bywa różnie oceniane: czasem krytycznie, czasem nie.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Spoczywaj w (s)pokoju
    2.09.2014
    Witam.
    Która forma jest poprawna: „Spoczywaj w pokoju” czy „Spoczywaj w spokoju”?
    Pozdrawiam
    Maciej Mączyński
    Requiescat in pace brzmi popularna inskrypcja nagrobna, mająca swoje źródło w łacińskim przekładzie Psalmów. Łacińskie pace to miejscownik od pax 'pokój', całość jest zwykle tłumaczona na polski słowami: „Niech spoczywa w pokoju”.
    Chodzi tu oczywiście o pokój jako stan ducha, nie o pomieszczenie w domu. To drugie znaczenie rozwinęło się z pierwszego na zasadzie metonimii, a konkretnie na tej podstawie, że w pokoju (pomieszczeniu) można było zażywać pokoju (spokoju, odpoczynku).
    „Spoczywaj w spokoju” ma w polskim internecie, jak przed chwilą sprawdziłem, kilkadziesiąt tysięcy wystąpień – trzy razy mniej niż „Spoczywaj w pokoju”, ale i tak dużo. Liczba ta sugeruje, że pokój w dawnym znaczeniu 'spokój' jest dziś słowem niezrozumiałym i tradycyjny zwrot wiele osób poprawia, aby nadać mu sens. Sprawdziłem, że drugi z przytoczonych przez Pana wariantów występuje też w popularnej kiedyś antologii Łacina na co dzień (Czesław Jędraszko, wyd. 5. 1980). Potrzeba modernizacji dawnego wyrażenia nie jest więc całkiem nowa.
    Jeśli ktoś chce, aby podniosłej treści towarzyszyła uświęcona tradycją forma, niech mówi: „Spoczywaj w pokoju”. Jeśli natomiast ktoś się obawia, że pokój będzie rozumiany mylnie, niech sięgnie po nowszą postać zwrotu. Rozsądnie czyni właściciel pewnego zakładu kamieniarskiego, który w swojej witrynie internetowej umieścił listę zwrotów do wyboru, w tym oba przez Pana wymienione.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • terminologia beseballowa
    29.06.2014
    Witam.
    Jako że baseball nie jest w Polsce zbyt popularny, a terminologia z tej dziedziny sportu funkcjonuje głównie w języku angielskim, chciałem zapytać o poprawną odmianę słów typu single, double, triple, strikeout. Czy należy odmieniać je z apostrofem, np. „Zawodnik zaliczył (l. poj.) single'a / double'a/ triple'a”, Zawodnik zaliczył ileś (l. mn.) single'ów / single'i, double'ów / double'i, triple'ów / triple'i, strikeoutów”, czy raczej pozostaną one nieodmienne?
    Pozdrawiam serdecznie
    Wszystkie wymienione wyrazy dają się odmieniać po polsku: single'a, double'a, triple'a i strikeoutu (jak autu), ale ocenę, czy należy je odmieniać, lepiej pozostawić środowisku graczy i kibiców. Chcę tylko zwrócić uwagę, że w polszczyźnie funkcjonuje już w różnych znaczeniach, m.in. w odniesieniu do tenisa i badmintona, forma singiel (obocznie syngiel lub singel), że mamy dublety i triplety, więc warto się zastanowić, czy nie spolszczyć wszystkich ww. terminów, co uprościłoby ich odmianę i pisownię. To samo dotyczy strikeautu, który można by przyswoić polszczyźnie jako strajkaut, skoro z angielskiego strike już dawno temu zrobiliśmy strajk, a z angielskiego out zrobiliśmy aut.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • taka
    24.06.2014
    Dzień dobry,
    jak odmieniać nazwę waluty Bangladeszu? 1 taka bangladeskie czy 1 taka bangladeskie [chyba miało być bangladeska – Red.]? 2 taka... czy 2 taki...? 50 taka... czy 50 tak...?
    Serdecznie pozdrawiam
    Szymon Dudziak
    Rzeczownik taka może się odmieniać jak teka, ale ponieważ jest to słowo obce, mało znane, więc nie dziwi pozostawianie go w formie nieodmienionej. Tak właśnie jest w polskojęzycznej Wikipedii, gdzie w haśle taka czytamy m.in. 1000 taka, a także na innych stronach WWW.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • hetero- czy homosolidarni?
    23.06.2014
    Szanowni Państwo,
    Kampania Przeciw Homofobii na swojej stronie napisała o Małgorzacie Braunek: „Była heterosolidarna”. Wydaje mi się, że właściwsze byłoby określenie homosolidarna, jednak KPH odpisała mi, że osoby heteroseksualne, które solidaryzują się z osobami LGBT w ich działaniu na rzecz równych praw nazywa się heterosolidarnymi (z ang. straight ally). Bardzo proszę o rozstrzygnięcie, kto ma rację.
    Z wyrazami szacunku
    Karol Górski
    Straight – w standardowej angielszczyźnie 'prosty', ale także 'uczciwy' – to potoczne określenie osoby heteroseksualnej, używane w funkcji przymiotnika i rzeczownika. Straight ally to w dosłownym tłumaczeniu 'heteroseksualny sojusznik' lub 'heteroseksualny sprzymierzeniec'. W tłumaczeniu na polski nazwa ta nie powinna brzmieć osoba heterosolidarna, gdyż takie określenie sugeruje sens wręcz przeciwny: 'ktoś, kto pozostaje solidarny z osobami żyjącymi w związkach heteroseksualnych'.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski