wyrazy obce

 
Znajdziesz tu informacje o pisowni, wymowie, znaczeniu lub pochodzeniu słów, które zostały zapożyczone do polszczyzny. Dowiesz się, czy dane słowo weszło już do naszego języka, albo dlaczego wejść do niego nie może. Poznasz kalki językowe i sposoby zapożyczeń.
  • Benfica, celica
    30.03.2016
    Szanowni Państwo,
    jak powinno się odmieniać obcojęzyczne nazwy własne, w których występuje c, np. np.: benfica, celica (są to nazwy odmian roślin ozdobnych). Niektórzy piszą: benfici, celici, ale mnie się to wydaje dziwne i mówię benfiki itd.
    Mamy tu do czynienia z rozbieżnością między wymową a pisownią – tematyczne c jest wymawiane jako [k]: [benfika], [celika]. Nie jest to przeszkodą w odmianie tych wyrazów w tych przypadkach, w których nie dochodzi do oboczności k:ki. A zatem w celowniku, bierniku, narzędniku i miejscowniku dodajemy odpowiednią końcówkę do tematu benfic-, celic-. Otrzymamy zatem formy: C. benfice, celice (wym. [benfice, celice], jak: matce), B. benficę, celicę (wym. [benfikę], [celikę], jak matkę), N. benficą, celicą (wym. [benfiką], [celiką], jak matką), Ms. (o) benfice, (o) celice (wym. [benfice], [celice], jak matce).
    Inaczej jest w dopełniaczu, w którym pod wpływem końcówki -i głoska |k| ulega zmiękczeniu i powstaje |ki|. W takiej sytuacji musimy zamienić (w pisowni) c na k, ponieważ w innym wypadku formy dopełniacza tych nazw wymawialibyśmy: [benfici], [celici] – z |ć|, nie zaś z |ki|. A zatem poprawny zapis dopełniacza to: benfiki, celiki.
    Podobnie zachowują się inne nazwy obce o podobnym zakończeniu: mówimy o filmach Vittoria de Siki (w mianowniku: de Sica) i o golach strzelonych przez piłkarzy Benfiki Lizbona (w mianowniku: Benfica Lizbona).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Kongo
    21.03.2016
    Jak należy odmieniać nazwy krajów, które nie są spolszczone? Jeżeli osoba urodziła się w Kongo, czy można powiedzieć, że jest Kongijką / Kongijczykiem? Czy ich kultura jest kongijska? Czy można powiedzieć: jadę do Konga czy raczej: jadę do Kongo?

    Z góry bardzo dziękuję za pomoc!
    Nazwa Kongo jest całkowicie spolszczona: zapisujemy ją po polsku, wymawiamy zgodnie z polskimi zasadami (a więc np. z akcentem na przedostatniej sylabie), odmieniamy ją oraz tworzymy od niej słowa pochodne.
    Odmienia się tak jak każdy rzeczownik rodzaju nijakiego zakończony na -o: do Konga, ku Kongu, przez Kongo, z Kongiem, w Kongu. Mieszkaniec Konga to Kongijczyk, a mieszkanka to Kongijka. Przymiotnik odnoszący się do nazwy kraju to kongijski.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • ul. Ilji Miecznikowa
    6.03.2016
    Zgodnie z jedną z przedwojennych reform pisowni zbitkę ji zastąpiono ii. Jak jednak traktować to w obcych, choć spolszczonych, nazwach własnych pochodnych od imienia Ilja? O ile w mojej głębokiej młodości miałem więcej okazji do spotykania się w piśmie z otczestwem Iliicz/Iljicz, o tyle teraz jest mniej odpowiedniej literatury, za to dość często bywam na ulicy Ilii/Ilji Miecznikowa. Czy twardy jer w oryginale znosi przywołaną na początku zasadę?
    Kłopot z ukraińskim imieniem Илья (po polsku Eliasz) bierze się z tego, że transkrybując je, ль oddajemy przez l, a я przez ja. W związku z tym powstaje forma Ilja. Ponieważ jednak reforma ortografii polskiej z lat 1934–1935 (na co słusznie zwraca uwagę internauta) zniosła zasadę z 1918 r. mówiącą o tym, że „w wyrazach obcych (głównie zapożyczonych z języka greckiego i łacińskiego lub z języków romańskich, a także w nielicznych wyrazach swojskich, urobionych na sposób obcy, a wreszcie mających pochodzenie słowiańskie) pisze się j po spółgłosce w zgłoskach niepoczątkowych, np. Serbja, Benjamin, medaljon, pocztyljon, goljat itp.” (zawartą w Głównych zasadach pisowni polskiej według punktów ustalonych przez Akademję Umiejętności w Krakowie) – również imię Ilja powinno przejść w Ilia (połącznie liter l i j nie wchodzi przecież w grę, nie piszemy Anglja…).
    Nie wszyscy się jednak do tego współcześnie stosują i dlatego spotyka się obydwie wersje pisowni personaliów ukraińskiego i francuskiego zoologa i mikrobiologa, laureata Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny w 1908 roku (zmarł w1916 r.): Ilja Iljicz Miecznikow i Ilia Iljicz Miecznikow (Илья Ильич Мечников).
    W wypadku wersji Ilja cząstka -ja występuje po spółgłosce l, a zatem w przypadkach zależnych jota pozostaje (D., C, Ms. Ilji, B. Ilję, N. Ilją). Napiszemy więc np. wspomnienie o Ilji Iljiczu Miecznikowie. Kiedy zaś zdecydujemy się na brzmienie i postać graficzną Ilia, w D., C. Ms. musi być Ilii, w B. Ilię, a w N. Ilią (analogicznie: wspomnienie o Ilii Iljiczu Miecznikowie).
    Choć Wielki słownik ortograficzny PWN pod redakcją E. Polańskiego (Warszawa 2010, s. 484) zamieszcza hasło Miecznikow wyłącznie z imieniem Ilja (Ilja Miecznikow, Ilji Miecznikowa), w praktyce natrafiamy i na zapis Ilja, i na zapis Ilia. Na przykład na stronie internetowej Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego czytamy, że znajduje się przy ul. Ilji Miecznikowa 1 , ale na Google’u – że przy ul. Ilii Miecznikowa 1 (hasło: Wydział Biologii UW).
    Na potwierdzenie owej oboczności (mającej charakter uzualny) Wielki słownik ortograficzny PWN podaje pisownię Ilia a. Ilja Erenburg (s. 207) oraz Ilia a. Ilja Ilf (s. 301).

    PS „Imię Ilja należałoby przekształcić na (tradycyjną zresztą w językach białoruskim, rosyjskim, serbskim, chorwackim i macedońskim) Ilija” (cytuję za: Opinie językowe, „Ilja”, Rada Języka Polskiego, 2003 r.).
    Maciej Malinowski, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie
    1. 6.03.2016
      Dodam, że w nowym WSO, który ukaże się w Wydawnictwie Naukowym PWN już za kilka tygodni, zarówno imię Miecznikowa, jak i imiona Prigogine’a i Riepina (tu z kolei tylko Ilia w WSO 2010...) będą zapisywane wariantywnie: Ilia (a. Ilja), zatem analogicznie jak w hasłach Erenburg i Ilf.
      Michał Gniazdowski
  • Ten superfortress czy ta superfortress?
    31.12.2015
    Szanowni Państwo,
    moje pytanie dotyczy nazwy amerykańskich samolotów Superfortress i Stratofortress. Przede wszystkim chciałbym prosić o pomoc w ustaleniu, jaki to rodzaj gramatyczny: męski czy żeński. Czy Stratofortress się rozbił (jak battledress), czy się rozbiła (jak miss)? A także czy słowo to jest odmienne? Ze Stratofortressem (jak z battledressem) czy ze Stratofortress (jak z miss)?
    Nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi. Teoretycznie mamy takie możliwości:
    1. przypisujemy nazwie taki rodzaj gramatyczny, jaki ma w oryginale (jeśli go w oryginale ma)
    2. przypisujemy nazwie taki rodzaj gramatyczny, jaki ma jej tłumaczenie – lecz używamy nazwy nieprzetłumaczonej
    3. przypisujemy nazwie taki rodzaj gramatyczny, jaki ma jej tłumaczenie – i używamy nazwy przetłumaczonej
    4. przypisujemy nazwie taki rodzaj gramatyczny, jaki jest zgodny z polską deklinacją na podstawie zakończenia fonetycznego nazwy (jeśli to zakończenie spółgłoskowe, to przypisujemy rodzaj męski)
    5. nie przypisujemy bezpośrednio nazwie rodzaju gramatycznego, lecz poprzedzamy ją określnikiem wskazującym na typ obiektu (np. samolot, rakieta, działo) i rodzaj gramatyczny poszczególnych składników zdania (czasowników, przymiotników, zaimków) uzgadniamy z rodzajem gramatycznym tego określnika.
    W praktyce najczęściej chyba stosuje się rozwiązania 2), 3), 5) – i tak bym też postąpiła w wypadku nazw, o które Pan pyta: przypisałabym im r. żeński ze względu na „fortecę”, która jest polskim odpowiednikiem członu fortress; ewentualnie przetłumaczyłabym Superfortress na Superfortecę (choć już z tłumaczeniem drugiej nazwy miałabym kłopot – Warstwowa Forteca to twór co najmniej nieudany). Może najchętniej jednak pisałabym o tym amerykańskim potężnym samolocie Superfortress/ Stratofortress, który wyleciał, przeleciał, odleciał.
    Agata Hącia
  • korporacyjna eskalacja
    3.06.2015
    Szanowny Panie Profesorze,
    mam pytanie dotyczące znaczenia słowa eskalacja, które rozpowszechniło się w slangu korporacyjnym i oznacza tam tyle, co zwrócić się do kogoś wyżej w hierarchii służbowej w celu przyspieszenia/załatwienia jakiejś sprawy. Osobiście odczuwam pewien zgrzyt, ponieważ dla mnie było ono zawsze zarezerwowane dla procesów nie podlegających świadomej kontroli jednostki, pozbawionych celowości, podobnie jak nie ma specjalnego sensu powiedzieć do kogoś: „Ewoluuj”.
    Eskalacja w słownikach polskich to stopniowe zwiększanie się siły lub zakresu czegoś, zwykle czegoś niepożądanego, por. eskalacja przemocy, konfliktów, roszczeń. Znaczenie, o którym Pani pisze, jest bardzo odległe od dotychczasowego, więc może być przyczyną nieporozumień. Póki jest używane tylko w zamkniętym środowisku, pół biedy, ale poza nim nie powinno pojawiać się bez komentarza.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • dziwna składnia
    30.05.2015
    Mam wątpliwości co do poprawności składni dwóch zdań. Są to fragmenty tłumaczeń czytanych przez zawodowych lektorów; pochodzą z anglojęzycznych seriali amerykańskich. Oto one:
    1. Gra, w którą pożałujesz, że zagrałeś.
    2. Mamy zatrzymać Bauera w miejscu, gdzie sądzi, że trzymają Walsh.
    W moim mniemaniu taka składnia brzmi dziwacznie i jest niepoprawna, a w najlepszym razie mocno naciągana (być może wnikająca z kalek językowych z angielskiego). Czy mam rację?
    Lektor może był zawodowy, ale tłumacz amator albo niechluj. Przypuszczenie, że mechanicznie przetłumaczył angielskie zdania, jest uzasadnione.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • dlaczego walkower?
    30.05.2015
    Moje uszanowanie!
    Chciałem zapytać o słowo walkower. Ciekawi mnie, dlaczego chyba wszystkie inne zapożyczenia sportowe z angielskiego (aut, korner, golkiper) są pisane zgodnie z wymową, a walkower zgodnie z pisownią.
    Serdecznie pozdrawiam
    Angielskie w nie jest przyswajane fonetycznie. Oddajemy je graficznie tak jak w oryginale, a wymawiamy dwojako: według pisowni, np. Waszyngton, wadery, także walkower, lub zgodnie z angielską wymową, np. weekend, whisky, tweed. Pierwszy sposób dotyczy starszych zapożyczeń.
    Odstępstwa od tej zasady są rzadkie, trafiają się tylko w języku potocznym lub celowo nienormatywnym, por. przykłady z formą łikend na stronach WWW.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • proktor
    15.05.2015
    Szanowni Państwo,
    czytam powieść rozgrywającą się w XIX-wiecznym Paryżu, m.in. w Liceum Ludwika Wielkiego. W skład kadry tej szkoły wchodzi nie tylko dyrektor, profesorowie i wychowawcy, ale także proktor. Domyślam się, że chodzi o odpowiednik stanowiska prorektora na uczelni, ale ciekawi mnie, dlaczego nigdzie nie znajduję śladu tego słowa. Słowniki i Sieć zgodnie milczą w tej sprawie, wspominając jedynie o urządzeniu z przemysłu tytoniowego.
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Zajrzałem do kilku starszych słowników polszczyzny – bezskutecznie. Słowo jest niewątpliwie zapożyczeniem: czy współczesnym (z angielskiego proctor, co podobno skrótem od procurator), czy dawnym, trudno powiedzieć bez wiedzy, o jaką powieść chodzi. W angielskim proctor ma kilka znaczeń, z nich jedno (lub dwa, zależnie od słownika) odnosi się do realiów uniwersyteckich. Ponieważ jednak realia te są w różnych krajach różne, proctor (proktor) nie upowszechnił się w polszczyźnie.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • nasze swojskie gate
    3.05.2015
    Szanowni Państwo,
    od pewnego czasu na warszawskich lotniskach obserwuję modę na słowo gate. W Modlinie pasażerowie przechodzą przez gate. Na Okęciu „(...) gate zamykany jest na 15 minut przed planowaną godziną odlotu. Niezgłoszenie się do gate'u w tym terminie (...)”.
    Rozumiem, że takie oznaczenie bramek jest ułatwieniem dla obcokrajowców, ale czy użycie tego słowa w komunikacie sformułowanym w całości w języku polskim nie jest przesadą?
    Z poważaniem
    Sońka Gałka
    Nie zwróciłem uwagi na takie komunikaty, jeszcze całkiem niedawno na Okęciu słyszałem, że „pasażer XY jest proszony o jak najszybsze udanie się do wyjścia numer Z” (albo tak jakoś, ale na pewno bez gate). Może nie jest tak źle, jak się Pani wydaje? Czekając na rozwój wydarzeń, uczmy się już odmieniać gate: idziemy do gate'u, przypatrujemy się gate'owi, umawiamy się pod gate'em i spotykamy się... w gacie. Słowo obce, ale ta ostatnia forma znajoma.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • continuum czy kontinuum?
    29.04.2015
    Szanowny Panie Profesorze,
    piszę artykuł na temat modeli zarządzania dokumentacją: records life cycle i records continuum. Terminy te tłumaczę jako model cyklu życia dokumentacji i model continuum dokumentacji. Czy powinienem używać formy continuum, czy raczej kontinuum? W NKJP przeważa kontinuum (113 : 55), lecz w zastosowaniach naukowych częstsza jest chyba forma pierwsza (np. hipoteza continuum czy continuum czasoprzestrzenne).
    Serdecznie pozdrawiam ze słonecznego Wiednia i ukłony łączę
    Warianty o obcej pisowni często sugerują specjalistyczną wiedzę i wyższe kompetencje. Widać w tym pewną harmonię między formą a treścią: obca forma jest percepcyjnie trudniejsza, co odpowiada trudnościom, jakie musi pokonać specjalista zmagający się z jakimś problemem lub laik, który próbuje mu dorównać. Poza tym obce formy często dowartościowują nadawcę, ponieważ brzmią bardziej prestiżowo. W artykule naukowym continuum będzie więc jak najbardziej na miejscu.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Joomla
    27.03.2015
    Witam Szanowny skład Poradni Językowej.
    Słowo Joomla – czy jest to forma męska czy żeńska? Jaka zasadą należałoby się kierować w poprawnej pisowni. Przykłady w zdaniu:
    a) Joomla jest elastyczna, wszystko zależy od tego, jaki chcesz osiągnąć efekt końcowy.
    b) System Joomla jest elastyczny, wszystko zależy od tego, jaki chcesz osiągać efekt końcowy.
    Jak ustosunkować się do samej wymowy Joomla, czy można użyć formy spolszczonej fonetycznie?
    Pozdrawiam serdecznie
    Postać graficzna tego wyrazu każe traktować go jako rzeczownik żeński i odmieniać jak drumla. Niezależnie od tego, czy wymawiać będziemy [dżumla] (tak w różnojęzycznych wersjach Wikipedii), czy literowo (co mało prawdopodobne), czy wreszcie kompromisowo [jumla] – wskazany wyżej wzorzec odmiany pozostaje aktualny. Słowo to jest znane w Polsce przede wszystkim informatykom, którzy angielszczyznę znają chyba lepiej niż przeciętny użytkownik polszczyzny, więc przypuszczam, że wymawiają je [dżumla] i jeśli jakaś wymowa się upowszechni, to pewnie właśnie ta.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • merchandising
    24.03.2015
    Szanowni Państwo,
    jestem doktorantką w Instytucie Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej. Moja praca poświęcona jest genezie wizualnego merchandisingu. Słowo to pojawia się w tytule mojej dysertacji, co budzi sprzeciw wielu osób uznających, że powinnam poszukać polskiego odpowiednika. Rzecz w tym, że określenia typu wizualna promocja znacznie zawężają to pojęcie. Czy Państwa zdaniem mogę uznać, że merchandising nie ma polskiego odpowiednika i może być stosowany w oryginale?
    Moim zdaniem żadne obce słowo nie ma dokładnego polskiego odpowiednika, jeśli oczekujemy odpowiedniości obejmującej nie tylko znaczenie referencyjne, ale też inne elementy szeroko rozumianego znaczenia. Różnica formy pociąga za sobą różnicę treści, nawet w wypadku wyrazów takich jak helikopter i śmigłowiec czy kartofel i ziemniak.
    Jeśli chodzi o merchandising, to słownik wyrazów obcych PWN w jego treść wpisuje nie tylko sposób prezentacji towaru lub usługi, lecz także urządzenie wnętrz, promocję i techniki sprzedaży. Nawet więc laik w zakresie ekonomii widzi, że merchandising to nie tylko wizualna promocja.
    Decyzja oczywiście należy do Pani. Jest dobry powód, żeby nie używać wymienionego słowa w tytule pracy: mianowicie gdyby groziło to jej zdyskwalifikowaniem przez recenzentów. Mam nadzieję jednak, że nie ma takiego zagrożenia.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • skalp
    27.02.2015
    Dzień dobry,
    razi mnie używanie na portalach kosmetycznych słowa skalp do określenia skóry głowy. Na przykład zdanie „Nie polecam tego zabiegu, jeśli macie wrażliwy skalp” brzmi nieco makabrycznie. Czy słowo skalp rozszerzyło swoje znaczenie także na żywą skórę głowy?
    Takie użycie słowa skalp jest prawdopodobnie bezmyślnym tłumaczeniem z angielskiego, gdzie scalp oznacza skórę głowy. Być może jednowyrazowa nazwa o tym znaczeniu by się polszczyźnie przydała, ale zgadzam się z Panią, że skalp – ze względu na inne, utrwalone znaczenie – nie jest dobrym kandydatem.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • backcountry
    25.02.2015
    Czy słowo backcountry należy pisać razem, czy osobno? Kwerenda internetowa nie przyniosła jednoznacznej odpowiedzi. Osobiście skłaniam się ku pisowni łącznej. Wyjaśnię, że chodzi o rodzaj narciarstwa, polegający na wędrówkach poza przygotowanymi trasami (nie jest to jednak synonim skiturów). Jak nazwać osobę, która chodzi na backcountry? Backountrowicz czy backountrowiec? Ze względów stylistycznych przydałoby się czasem zastąpić innym określeniem narciarza backcountry.
    Polska Wikipedia tłumaczy backcountry jako narciarstwo przełajowe. Jego amatorzy to zatem przełajowcy. Z kontekstu będzie wynikać, że biegają na nartach, a nie jeżdżą na rowerze.
    Nazwa backcountry – od angielskiego backcountry skiing, dosłownie 'jazda na nartach na odludziu' – jest słabo przyswojona. Wymawiamy ją po angielsku (na tyle, na ile polska fonetyka pozwala), piszemy po angielsku (z pominięciem drugiego członu, co typowe, por. ang. camping site, pol. camping lub kemping), nie odmieniamy jej, a oba wyrazy pochodne wymienione przez Panią tworzone są okazjonalnie. W zasadzie tylko przymiotnik backcountrowy częściej się spotyka i nic dziwnego: w angielskim odpowiada mu słowo backcountry w prepozycji innego rzeczownika, np. backcountry ski area, w polskim wygodniej używać wyrazu o morfologicznych cechach przymiotnika.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Polska Hokej Liga
    31.01.2015
    Polska Hokej Liga. Tym koszmarkiem językowym jacyś spece od marketingu (jak podejrzewam) przechrzcili w 2013 roku Polską Ligę Hokejową. Rozumiem, że w zamyśle miało być to nawiązanie do amerykańskiej ligi NHL (polska liga – PHL). Niemniej w takiej postaci nie brzmi to ani po angielsku (musiałoby być - Polish Hockey League), ani tym bardziej po polsku (cóż to w ogóle za konstrukcja?). Chciałbym tylko zapytać czy Pana również irytuje ta (i inne podobne) koszmarna konstrukcja językowa?
    Ciekawy przykład, przypomina mi Sopot Festiwal, który w przeciwieństwie do Sopot Festivalu też nie jest polski ani angielski. Czy mnie irytuje Polska Hokej Liga? Staram się nie irytować, ale oczywiście takich konstrukcji nie pochwalam. Wielokrotnie wypowiadałem się w obronie zapożyczeń, czasem nawet narażając się czytelnikom (moja porada pod tytułem absmak spotkała się kiedyś z gwałtowną reakcją korespondenta, który oczekiwał innej odpowiedzi). Czym innym jednak celowe sięganie po wyraz obcy jako bardziej ekspresywny niż przerabianie polskiej składni na wzór angielskiej.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • jastrzębi polityk?
    23.01.2015
    W słowniku Oxford-PWN słowo hawkish przetłumaczone jest jako jastrzębi (z kwalifikatorem POL – polityka), jednak w słowniku języka polskiego jastrzębi odnosi się tylko do wzroku. Co po polsku znaczy jastrzębi, gdy jest tłumaczeniem hawkish politician? Agresywny, doskonały, przewidujący, dalekowzroczny?
    Hawkish politician to po polsku po prostu jastrząb – słowo takie z definicją „wojowniczy, agresywny polityk” oraz kwalifikatorem publ. przen. znalazło się w Uniwersalnym słowniku języka polskiego PWN.
    Napisałem wyżej „po polsku”, choć ów jastrząb to oczywiście zapożyczenie semantyczne z angielskiego hawk. Kalki semantyczne nie epatują obcością (są to wyrazy obce w przebraniu), jeśli jednak jastrząb wydaje się Pani zbyt angielski, to chyba agresywny polityk lub wojowniczy polityk będą lepsze.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • okazja przedsiębiorcza?
    18.01.2015
    Szanowni Państwo,
    moje pytanie wiąże się z potrzebą znalezienia polskiego odpowiednika określenia entrepreneurial opportunity. Entrepreneurial opportunity odnosi się do sytuacji, w której możliwość zaspokojenia popytu na towar lub usługę stanowi impuls do założenia firmy. Określenie to bywa tłumaczone jako okazja przedsiębiorcza lub sposobność przedsiębiorcza. Które z tłumaczeń uznać należy za właściwsze? W mojej ocenie okazja jest określeniem bardziej naturalnym i mniej udziwnionym.
    Mnie się żadne z tych określeń nie podoba, może dlatego, że słowo przedsiębiorczy w polszczyźnie odnosi się głównie do osób, rzadko do czyichś działań lub okazji. Tłumacząc doraźnie, powiedziałbym okazja dla przedsiębiorcy, ale możliwe, że nie w każdym kontekście takie tłumaczenie byłoby odpowiednie.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Pożyczać, nie pożyczać?
    13.01.2015
    Szanowni Państwo,
    moje pytanie dotyczy zapożyczeń z języka angielskiego. Czy poprawne jest zapożyczanie wyrazów takich, jak: copywriter, freelancer itp.? Wiem, że utrwaliły się one w polszczyźnie i weszły do słowników, ale mimo wszystko nie zostały spolszczone, ich wymowa jest obca. Czy z punktu widzenia językoznawców takie pożyczki są poprawne? Przecież np. copywriter nie kojarzy się nawet z żadnym polskim słowem, podobnie bloger, chociaż w ostatnim wypadku polska jest chociaż wymowa.
    Trudno byłoby znaleźć język bez zapożyczeń. W słowniku języka polskiego mniej więcej co czwarty wyraz ma obce korzenie. Obcości wielu z nich nie dostrzegamy, tak dobrze zostały przyswojone, ale wiele jest też pożyczek kilkusetletnich, których obcy – zwykle łaciński lub francuski rodowód – jest wciąż widoczny nawet dla niespecjalistów. Ani jednych, ani drugich nie chcielibyśmy się wyrzec.
    Nie mogę się zgodzić, że copywriter i freelancer mają obcą wymowę. Chyba chciała Pani napisać, że ich pisownia jest obca, po polsku byłby pisane kopirajter i frilanser. Być może kiedyś taka pisownia się upowszechni, pełne przyswojenie wyrazu wymaga czasu. Na razie osiągnęliśmy tyle, że oba wyrazy się odmieniają, nie są więc całkiem obce. Oba stały się podstawą rodzimych procesów słowotwórczych, por. copywriterka i freelancerka. W połączeniu z tym, że spolszczona jest ich wymowa, oba można uznać za zadomowione w polszczyźnie.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • theremin czy teremin?
    13.01.2015
    Theremin – nazwa instrumentu muzycznego – jest odnotowana w takiej formie w wielu źródłach. W Internecie można jednak znaleźć uproszczoną pisownię teremin (np. fraza na thereminie występuje ledwie dwukrotnie częściej niż na tereminie). Czy taka kwerenda daje podstawy, by teremin bez h uznać za wariant oboczny, czy raczej należy mówić o błędzie?
    Nie znałem tego wyrazu ani instrumentu przezeń oznaczanego. Z Wikipedii można się dowiedzieć, że nazwa pochodzi do nazwiska wynalazcy, Rosjanina Lwa Termena, który Anglosasom, Francuzom i Niemcom znany jest jako Theremin (jego rodzina miała francuskie i niemieckie korzenie). Uproszczenie inicjalnego th- do t- jest właściwe innym wyrazom obcym przyswojonym polszczyźnie, por. dawne theatrum, potem teatrum, dziś teatr, także thesaurus, z czego tezaurus i in. Z językowego punktu widzenia nie ma więc nic złego w tym, żeby nazwę instrumentu theremin przyswoić graficznie jako teremin, obawiam się jednak, że samo kryterium frekwencyjne nie wystarczy do oceny tej drugiej formy. Po pierwsze, obie są rzadkie w internecie, po drugie, decyduje nie tylko liczba użyć, ale i ich dystrybucja, a tymczasem pierwsza jest w Wikipedii i na YouTubie, co zapewnia jej większą popularność. Ponadto warianty o obcej pisowni często kojarzą się z większym profesjonalizmem, więc grający na thereminie mogą sięgać po tę właśnie formę jako bardziej prestiżową. Mnie bardziej sympatyczny wydaje się teremin, ale podkreślam: nigdy nie miałem go w ręku.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • owamyje
    30.12.2014
    W XIX księdze Tytusa, Romka i A'tomka bohaterowie i odgrywają teatr uliczny a jeden z nich wciela się w rolę Żyda i woła w pewnym momencie aj waj, owamyje!. Czy wykrzyknik owamyje był faktycznie używany przez polskich Żydów, czy jest tylko wytworem fantazji autora, Henryka Jerzego Chmielewskiego?
    Nie znam oczywiście wszystkich slangowych wykrzykników Żydów polskich, ale forma owamyje ani pod względem semantycznym ani morfotaktycznym nie przypomina niczego sensownego ani w języku jidysz, ani hebrajskim (w jego wymowie aszkenazyjskiej). Skłaniałabym się zatem ku przypuszczeniu, że jest to inwencja autora Tytusa Tomka i Atomka, być może inspirowana takim autentykiem żydowskim jak mecyje (z hebrajskiego mec'a 'rzecz znaleziona; okazja'), z czego ironicznie w polskim (z pluralizacją) „Wielkie mi mecyje” w znaczeniu 'też mi coś, wielka rzecz!'.
    Ewa Geller, prof., Uniwersytet Warszawski
    1. 30.12.2014
      Szanowni Państwo,
      udało mi się dotrzeć do oryginalnego wydania XIX księgi przygód Tytusa... W dołączonym słowniczku autor wyjaśnia, że owamyje znaczy tyle, co 'o, bólu mój'. O ile moja skromna znajomość jidysz pozwala mi stwierdzić, że etymologia ta brzmi sensownie, o tyle nigdzie nie znalazłem informacji, czy taki zwrot (zresztą przytoczony w formie chyba mocno zniekształconej) faktycznie funkcjonował wśród Żydów.
      Z wyrazami szacunku
      Piotr Michałowski
    2. 30.12.2014
      O bólu mój to ew. etymologia dotycząca jedynie pierwszej części cytowanego zwrotu, tj. aj waj (owamyje), która jest rzeczywiscie wykrzyknikiem w jidysz i pochodzi bezposredno od niemieckiego Oh Weh, gdzie Weh znaczy ból. W niemieckim używane lokalnie do dziś jako wykrzyknik, w znaczeniu 'o rany!'.
      Ewa Geller, prof., Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego