wszystkie

 
Można tu znaleźć wszystko cokolwiek dotyczy języka i interesuje Państwa. Od pisowni, odmiany, przez znaczenia, składnię, czy frazeologię, po pochodzenie i pragmatykę.
  • można było, można będzie – można jest?
    21.05.2015
    Szanowni Państwo,
    pewien problem nie daje mi spokoju. Dlaczego w języku polskim, używając w czasie teraźniejszym predykatywów typu: trzeba, można, wolno, pomijamy czasownik jest, podczas gdy w czasach przeszłym i przyszłym czasownik w formie osobowej jest obligatoryjny, np. można było, trzeba będzie itd. Czy ma to swoje uzasadnienie? Czy forma złożona w czasie teraźniejszym istniała dawniej? Jeśli tak, dlaczego zanikła? Z tego, co wiem, np. w języku czeskim występuje do dziś.
    Z pozdrowieniami
    KG
    Szanowna Pani,
    wskazana przez Panią klasa predykatywów z punktu widzenia historycznego jest klasą bardzo niejednorodną. Znajdują się w niej bowiem zarówno dawne formy czasownikowe, imiesłowowe, jak i przymiotnikowe. W wypadku wskazanych przez Panią predykatywów historycznie forma analityczna funkcjonowała również w odniesieniu do czasu teraźniejszego. Jej przykłady znajdujemy jeszcze w XVI wieku, choć w polszczyźnie owa konstrukcja analityczna zaczęła zanikać jeszcze w staropolszczyźnie. W szesnastowiecznych przekładach ewangelii na język polski znajdujemy na przykład takie zdania:
    A postąpiwszy mało, pádł na oblicze swoje, modląc się i rzeknąc, Ojczé moj, Jeśliże można jest, niecháj mię przeminie kielich ten, Wszakże, nie jako já chcę ale jako ty niecháj się zstanie. (przekład Stanisława Murzynowskiego, 1551)
    I odszedszy trochę, upadł ná oblicze swe, modląc sie, á mowiąc: Ojcze moj, jeśliże można rzecz jest, niechże odejdzie ode mnie ten kielich: wszákoż jednák nie ták (sie stań) jáko ja chcę, ále ták jáko ty. (przekład Jana Leopolity, 1561).
    Jak widać, można pełniło w zdaniu funkcję przydawki. W polszczyźnie doszło do elipsy zarówno rzeczownika rzecz, jak i czasownika być w czasie teraźniejszym. Przyczyny jego zaniku są analogiczne do zaniku słowa posiłkowego jest w 3 os. l. poj. i l. mn. Dawne niósł jest, nieśli są przeszło w wyniku tej elipsy w niósł, nieśli. Związane to było po pierwsze z ekonomizacją języka – jest to tendencja upraszczająca, oszczędzająca wysiłek artykulacyjny. Dodatkowo w epoce staropolskiej zanikają prasłowiańskie czasy przeszłe proste (aoryst i imperfectum) – otworzyło się więc miejsce na nowy czas przeszły prosty analityczny. Zmiana ta wpłynęła niewątpliwie na składnię dzisiejszych predykatów – w powyższych cytatach czasownik jest pełni oczywiście inną funkcję niż w czasie przeszłym złożonym, wyraża bowiem czas teraźniejszy, jednak wobec form: można było, można będzie jest on zbędnym dodatkiem składniowo-semantycznym, dlatego zanika w odróżnieniu od czasu przeszłego i przyszłego, w wypadku których niesie rzeczywistą informację o czasie.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • Izrael
    20.05.2015
    Jaka forma jest poprawna: Państwo Izrael czy Państwo Izraela?
    Nie jaka, tylko która, mamy przecież wybrać jedną z dwóch. W zasadzie jednak obie są dobre, choć każda w innych okolicznościach. Państwo Izrael to nazwa nieco oficjalna, odnoszona do współczesnego państwa izraelskiego, zbudowana tak jak np. rzeka Wisła lub miasto Warszawa. Natomiast państwo Izraela to nazwa, w której drugi rzeczownik odnosi się do wspólnoty żydowskiej, a więc podobna strukturalnie do nazwy państwo Żydów (przy czym samo imię Izrael wywodzi się z Księgi Rodzaju). Por. „Ziemie Izraela istniały zawsze, lecz państwo Izraela powstało bardzo niedawno. Stworzyli państwo i wywalczyli jego niepodległość – emigranci, Żydzi z diaspory” (Juliusz Mieroszewski, Finał klasycznej Europy).
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • kancelaria radcy prawnego
    19.05.2015
    Witam,
    jak należy poprawnie skonstruować nazwę firmy: Kancelaria Radcy Prawnego Anny Pelc czy bez odmiany Kancelaria Radcy Prawnego Anna Pelc i czy zastosować wielkie, czy małe litery?
    W wypadku takiego imienia jak w pytaniu wybór jest w zasadzie obojętny, ale gdyby kancelaria należała do osoby o imieniu Henryk lub Henryka (lub innym tego rodzaju), nazwisko zaś było nieodmienne lub zwykle nie odmieniane, powiedzmy Dzido, to wybór właściwej formy miałby kolosalne znaczenia. Zastanówmy się bowiem, kto kryje się za nazwą Kancelaria Radcy Prawnego Henryka Dzido: kobieta czy mężczyzna? Jeśli kobieta, to lepiej, żeby odmieniła swoje imię: Kancelaria Radcy Prawnego Henryki Dzido. Jeśli mężczyzna zaś, to lepiej, żeby go nie odmienił: Kancelaria Radcy Prawnego Henryk Dzido albo żeby odmienił jednocześnie imię i nazwisko: Kancelaria Radcy Prawnego Henryka Dzidy.
    Jest jeszcze inne wyjście: Kancelaria Prawna Anny Pelc, ewentualnie Kancelaria Prawnicza Anna Pelc (o różnicy między tymi dwoma wersjami – zob. we wcześniejszej poradzie). Wprawdzie nie rozwiązuje to problemu potencjalnej niejednoznaczności, poruszonego wyżej, ale przynajmniej sprawia, że nazwa staje się krótsza.
    Jeśli chodzi o wielkie litery w nazwie kancelarii, to ich obecność jest uzasadniona, ponieważ – jak rozumiem – chodzi o nazwę oficjalną, jednostkową, a nie opisową (jak w tytule tej porady).
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • a zarazem
    18.05.2015
    Szanowni Językoznawcy!
    Czy przed zwrotem a zarazem nie powinno się stawiać przecinka? Nigdy? W zasadzie a można zawsze wymienić na i. A może właśnie powinno? Czy jest to kwestia uznaniowa? „Była piękna (,) a zarazem niebezpieczna”, „Mógł (,) a zarazem nie mógł tego powiedzieć”.
    Pozdrawiam
    Anna
    Proszę stawiać przecinek i nie szukać drugiego dna. Bezprzecinkowe a synonimiczne wobec i jest rzadkie i przestarzałe, por. „Słowik śpiewał cicho a łagodnie” (za Kieszonkowym słownikiem interpunkcyjnym Jerzego Podrackiego i Aliny Gałązki), więc nie warto rozszerzać jego interpunkcji na a zarazem.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • nordic walking
    18.05.2015
    Szanowna Poradnio,
    bardzo proszę o opinię w sprawie coraz bardziej popularnej dyscypliny, jaką jest nordic walking. Czy dopuszczalne jest pisanie jej wielką literą (nawet w sytuacji, gdy nie stanowi członu np. nazwy imprezy)? Czy zapis wielką literą można obronić chęcią podniesienia rangi (chodzi o publikację poświęconą w całości nordic walking). I czy konieczna jest odmiana wyrażenia przez przypadki?
    Dziękuję i pozdrawiam
    Agnieszka
    Wszystko można by próbować uzasadniać chęcią podniesienia rangi desygnatu i zasadniczo reguły ortografii na to pozwalają (zob. zasady [97]–[99] w WSO PWN), ale pisanie w taki sposób nazw dyscyplin sportowych, nawet gdy poświęca się im całą książkę byłoby grubym nadużyciem. Nie o takich wyjątkach myśleli kodyfikatorzy ortografii, gdy otwierali furtkę do użycia dużych liter „ze względów uczuciowych i grzecznościowych”.
    Przyczyną nadużywania wielkich liter jest dziś prawdopodobnie wpływ pisowni angielskiej, w której zakres użycia wielkich liter jest większy niż w polszczyźnie. Jedni więc tłumaczą bezmyślnie z angielskiego, a inni dopatrują się w tych innowacjach ortograficznych jakiegoś głębszego uzasadnienia i dochodzą do wniosku, że małe litery deprecjonują.
    Nordic walking ani jego popularność w Polsce z pewnością nie ucierpią na skutek użycia małych liter, za to dla upowszechnienia się tej dyscypliny odmienianie jej nazwy przez przypadki może być korzystne. Zresztą odmianę przewiduje wspomniany już WSO PWN: „nordic walkingu, nordic walkingiem”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • chachar
    17.05.2015
    Czy poprawnie piszemy chachar, czy hahar (= łotrzyk, łobuz). W żadnym z moich domowych słowników nie ma tego słowa. W słownikach internetowych jako hasło występuje pierwsza forma, chociaż widziałem zacytowaną tę drugą.
    Najważniejsze współczesne słowniki (nie mówię, że wszystkie, bo nie sposób sprawdzić we wszystkich słownikach) podają pisownię chachar. Zarazem wywodzą to słowo z języka węgierskiego, przytaczając je tam w pisowni przez h. Nie zawsze jednak pożyczka zachowuje pisownię oryginału, a o powodach zamiany oryginalnego h na rodzime ch zaledwie kilka dni temu pisał w poradni dr Piotr Sobotka na przykładzie pisał pucharu. Warto wrócić do jego porady.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • konstrukcja z liczebnikiem i przymiotnikiem
    17.05.2015
    Szanowna Poradnio!
    która forma jest poprawna: jakieś dwadzieścia pięć minut czy jakichś dwadzieścia pięć minut?
    Dziękuję
    Agnieszka
    Obie konstrukcje są poprawne, por. podobne przykłady w haśle problemowym liczebnik w Nowym/Wielkim słowniku poprawnej polszczyzny PWN: „Nasze siedem studentek zostało wytypowanych do rozgrywek finałowych” i „Naszych siedem studentek zostało wytypowanych do rozgrywek finałowych”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • przecinek a wypowiedzenie
    17.05.2015
    Szanowni Państwo,
    od kilku dni zastanawiam się, czy w wypowiedzeniu: „Praktyczne porady, jak pokonać oszustów ich własną bronią” powinien być przecinek. Nie widząc żadnego orzeczenia, byłam gotowa go usunąć. Zapytałam jednak o zdanie kilka osób, które w moim odczuciu powinny „wiedzieć lepiej”, a te broniły owego nieszczęsnego przecinka z przekonaniem równym mojemu, aby go usunąć. Zwracam się do Państwa o rozstrzygnięcie kwestii.
    Z wyrazami szacunku
    Ewelina Leszczyńska
    Przecinek oddziela zdanie podrzędne od nadrzędnego, ale dotyczy to także równoważników zdań. W szczególności wypowiedzenia podrzędne przydawkowe – jak w Pani przykładzie – rozwijają treść frazy nominalnej i od niej są w rzeczywistości zależne, a nie tyle od całego wypowiedzenia nadrzędnego. Gdyby więc nawet wypowiedzenie nadrzędne zredukować do samego rzeczownika, a pominięcie kontekstu oznaczyć wielokropkiem, to i tak konstrukcja taka wymagałaby przecinka: „(...) porady, jako pokonać oszustów ich własną bronią”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • podrzędny równoważnik zdania
    16.05.2015
    Szanowny Ekspercie,
    proszę o radę jako redaktor. Chodzi o opinię na temat zdań złożonych z równoważnikiem zdania jako zdaniem podrzędnym, np. „Nierówne kryształki skrzyły się niczym klejnoty, choć kamień nawet nie półszlachetny”. Czy dopuszcza się tego rodzaju konstrukcje jako poprawne? W tekście, nad którym pracuję, są one tak liczne, że można je uznać za cechę stylu autora. Jak powinienem się do nich odnieść?
    Z wyrazami szacunku
    Marek Kornacki
    Nie ma błędu w przytoczonym zdaniu. Jeżeli autor tak pisze, a jego jego wybory są zgodne z celem wypowiedzi, to trzeba je uszanować.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • McDonough
    16.05.2015
    Szanowni Językoznawcy!
    Czy nazwisko McDonough się odmienia, choćby w piśmie? A jeśli tak, to jak?
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odpowiedź
    Anna
    W piśmie McDonougha, ale taka pisownia kłóci się z wymową, którą w polszczyźnie można oddać w przybliżeniu jako [mekd'ona]. Dlatego polecam raczej odmianę imienia i pozostawienia nazwiska w postaci oryginalnej, np. Williama McDonough.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • zdania z tzw. bezosobnikiem
    15.05.2015
    Szanowna Poradnio!
    Czy wypowiedzenia zawierające formy czasownika na -no, -to, na przykład „Zamknięto okno”, „Złożono świetną propozycję”, to zdania czy równoważniki zdań?
    Dziękuję
    AP
    Zdania. Nie zawierają osobowej formy czasownika, lecz formę bezosobową, tzw. bezosobnik, niemniej jednak są to zdania.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • proktor
    15.05.2015
    Szanowni Państwo,
    czytam powieść rozgrywającą się w XIX-wiecznym Paryżu, m.in. w Liceum Ludwika Wielkiego. W skład kadry tej szkoły wchodzi nie tylko dyrektor, profesorowie i wychowawcy, ale także proktor. Domyślam się, że chodzi o odpowiednik stanowiska prorektora na uczelni, ale ciekawi mnie, dlaczego nigdzie nie znajduję śladu tego słowa. Słowniki i Sieć zgodnie milczą w tej sprawie, wspominając jedynie o urządzeniu z przemysłu tytoniowego.
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Zajrzałem do kilku starszych słowników polszczyzny – bezskutecznie. Słowo jest niewątpliwie zapożyczeniem: czy współczesnym (z angielskiego proctor, co podobno skrótem od procurator), czy dawnym, trudno powiedzieć bez wiedzy, o jaką powieść chodzi. W angielskim proctor ma kilka znaczeń, z nich jedno (lub dwa, zależnie od słownika) odnosi się do realiów uniwersyteckich. Ponieważ jednak realia te są w różnych krajach różne, proctor (proktor) nie upowszechnił się w polszczyźnie.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • dwa tysiące grobów
    14.05.2015
    Czy poprawna jest pisownia: „Przy Bema jest dwa tysią…ce grobów”, czy raczej powinno być‡ „Przy Bema są… dwa tysią…ce grobów".
    Ponieważ liczebnik tysiąc został użyty w liczbie mnogiej, dopuszczalne są obie konstrukcje: „Przy Bema jest/są dwa tysiące grobów”. Gdyby w zdaniu była mowa o jednym tysiącu, tylko orzeczenie w liczbie pojedynczej byłoby dopuszczalne: „Przy Bema jest tysiąc grobów”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • pytanie kosmetyczne
    14.05.2015
    Dzień dobry.
    Mam pytanie „kosmetyczne”. Jaka forma jest poprawna:
    – dla cery tłustej (normalnej itp.),
    – do cery tłustej (normalnej itp.)?
    Z góry dziękuję za odpowiedź
    W zasadzie dla kogo, ale do czego, zatem do cery tłustej (normalnej itp.). W NKJP nieznacznie przeważa konstrukcja dla cery, pewnie rozpowszechniona tak wskutek nazbyt pośpiesznych tłumaczeń z języków obcych. Mimo to – mając wybór – wolę do cery. Przy okazji dodam, że gdy chodzi o wybór jednej ze wskazanych możliwości, właściwe jest pytanie: „Która forma jest poprawna?”, a nie „Jaka forma jest poprawna?”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • mistrz na zawodach
    13.05.2015
    Szanowni Językoznawcy!
    Jaka forma jest poprawna: mistrz tenisa, mistrz w tenisa, mistrz w tenisie? Zawody w skakaniu, zawody w skakanie?
    Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź
    Anna
    Mistrz tenisa i zawody w skakaniu.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • ortografia a historia języka
    13.05.2015
    Dzień dobry,
    dlaczego w językach słowiańskich podobne słowa mają różną ortografię? Np. skoro po rosyjsku pułkownik to połkownik, to dlaczego w tym słowie piszemy u zwykłe? Dlaczego mamy puchar przez u zwykłe i ch, a Czesi maja pohár przez samo h? Albo dlaczego polski chuligan jest przez ch, a inni huligani są przez samo h?
    Pozdrawiam
    Zdzisław K.
    Reguły ortograficzne mają zazwyczaj charakter konwencjonalny, w żadnym języku naturalnym zapis słów nie opiera się w pełni na odwzorowaniu wymowy, a ustalone konwencje ortograficzne wiążą się z różnymi uwarunkowaniami: rozwojem historycznym (również znaczeniowym) wyrażeń języka, sposobem ich zapożyczania, zmianami wewnątrzsystemowymi, np. specyficznym dla danego języka rozwojem głosek lub etymologią ludową, czy wreszcie przyjętym w danym języku typem pisma. W pewnych tylko wypadkach przy nauce ortografii języka polskiego można posiłkować się odpowiedniością głosek w innych językach słowiańskich. Uczymy dla przykładu, że polskiemu ortograficznemu rz odpowiada rosyjskie miękkie r, por. rzekaŕeka (река). Nie sposób jednak ustalić w ten sposób jakichś bezwyjątkowych zasad. W zapisie słowa utrwalone zostały jego dzieje.
    Polski wyraz chuligan zapisujemy przez ch, ponieważ do polszczyzny wszedł on za pośrednictwem języka rosyjskiego, w którym odpowiada słowu χuligan (хулиган), choć jego źródeł należy szukać w angielskim hooligan (być może od irlandzkiego nazwiska Houlihan – etymologia podana przez Andrzeja Bańkowskiego w jego słowniku etymologicznym i w Słowniku wyrazów obcych PWN jest nieścisła). Zapis czeski chuligán również wskazuje na rosyjskie pochodzenie, a już np. chorwacki huligan przemawia za inną drogą zapożyczenia.
    Słowo puchar w dziejach polszczyzny było zapisywane rozmaicie: w XVIII w. puhar, w wieku XIX puhar, lecz również puchar (tak u Lindego, pocz. XIX w.), w Słowniku warszawskim (początek XX w.) przy haśle puhar odnotowany został jego wariant graficzny puchar, a Słownik ortograficzny Arcta z 1936 roku (wydany po reformie ortograficznej) sankcjonuje wyłącznie pisownię puchar. Najdawniejszy sposób zapisu tylko częściowo nawiązuje do czeskiego pohár – w języku czeskim wyraz ten pojawił się z języka węgierskiego (por. węg. pohár), choć można by rozważyć również wpływ średnio-wysoko-niemieckiego becher (współcześnie niem. Becher). Do polszczyzny wyraz puhar/puchar przedostał się również z języka węgierskiego, lecz najprawdopodobniej za pośrednictwem języka ukraińskiego (lub języków ruskich), w którym na podstawie węgierskiego etymonu utworzono kilka słów o nieco odmiennych sensach, m.in. póhár (погар) ‘kubek, kielich’ i puhár (пугар) ‘szklanka, szklany kielich’. Jak widać, na gruncie ukraińskim doszło do specyfikacji znaczeniowej, a ponieważ polskie puchary używane w XVII i XVIII wieku były często wykonane ze szkła, do polszczyzny została zaadaptowana forma z u. Zmiana h w ch mogła mieć dwie przyczyny: po pierwsze, poza pograniczem ruskim, słowackim, morawskim i czeskim w wymowie nie odróżniano głosek zapisywanych jako h i ch (obie wymawiano bezdźwięcznie), stąd – w wyniku działania procesów adaptacyjnych – puhacz stał się puchaczem, a puharpucharem; po drugie – możliwe, że na zmianę ortograficzną wywarły pewien wpływ wyrazy puchaty ‘nadęty, krągły’ lub puchać ‘wąchać’, albo – co chyba najbardziej prawdopodobne – pucha (dziś puszka) ‘naczynie z wiekiem albo pokrywą’ (współcześnie np. w terminologii kościelnej odróżnia się kielich na wino od puszki na hostie, choć oba wyrazy oznaczają dość podobne przedmioty). Ten drugi rodzaj oddziaływań moglibyśmy nazwać atrakcją asocjacyjną, wspierałby ją fakt, że niektóre dawne puchary były naczyniami z wieczkiem.
    Wyraz pułk-ow-nik jest derywatem rzeczownika pułk (wskazany w pytaniu problem ortograficzny spróbuję wyjaśnić właśnie na przykładzie tego rzeczownika). Ma on różnie brzmiące odpowiedniki słowiańskie, por. ros. połk (полк), czes. pluk ‘pułk, tłum’, chorw. pȗk ‘lud’, które wywodzą się z prasłowiańskiego *pl̥kъ/*pъlkъ ‘gromada ludzi’ – prasłowo jest dawną pożyczką germańską z *fulka – ‘ludzie, ludzie zbrojni’, por. staro-wysoko-niemieckie folk ‘tłum’ (jego współczesny niemiecki kontynuant to Volk ‘naród, lud’). Postać brzmieniowa tych wyrazów w językach słowiańskich wiąże się z odmiennym rozwojem sonantu twardego lub tautosylabicznej grupy ъl (jak być może w językach wschodniosłowiańskich), które dawały różne efekty wokalizacji: współczesnym śladem ъl w językach wschodniosłowiańskich jest , stąd połk, natomiast w języku czeskim sonantyczne zachowało się do XIII w., a następnie przeszło w lu albo (stąd pluk), z kolei w języku serbsko-chorwackim już w XIV w. przeszło w u (zanik głoski l nie jest niczym dziwnym, np. po polsku mówimy mowa, choć dawniej była to mołwa). W polszczyźnie analizowany twardy sonant po spółgłoskach tylnojęzykowych (k, g, χ) przechodził w (stąd Chełm, zgiełk, okiełznać), po przedniojęzykowej w łu (stąd np. słup, długi, tłuc), natomiast nie ma pewności, jaki był jego kontynuant po wargowej, czego przykładem może być słowo pułk. Dawne złożenia, por. Świętopełk, Pełko, Pełczyn, sugerowałyby, że dawał on , jednak przykłady XVI-wieczne świadczą o wymowie połek, połk lub rzadko pułek, pułk, a potem półk. Możliwe, że forma z o jest zapożyczeniem z języka ruskiego, choć w podręcznikach do gramatyki historycznej języka polskiego można przeczytać, że ewolucja omawianego sonantu na gruncie polskim w tym wyrazie przebiegała następująco: bądź: lub . Bez względu na to, czy pierwotna polska postać to *pełk, czy może *połk, długie o w poświadczonym w XVI wieku słowie pōłk uległo pochyleniu (wymawiano je jako dźwięk pośredni między głoską o a głoską u), co w zapisie oddaje się za pomocą kreski nad o, a następnie utożsamiło się z u. Zapis pułk jest dość późny, jeszcze słownik Lindego preferuje formy połek, połk, choć odnotowuje pułk i półk jako hasło odsyłaczowe, w tzw. Słowniku wileńskim (1861) słowo połek traktuje się jako przestarzałe, a za formę podstawową uznaje się półk (z wariantem pułk), natomiast Słownik warszawski uprzywilejowuje postać pułk. Ustalenie się pisowni wyrazu pułk przez u wiąże się m.in. z tym, że w jego odmianie w żadnej formie nie pojawia się o (ten argument został wysunięty już przez Deputację Warszawską w Rozprawach i wnioskach o ortografii polskiej z 1830 r.), a także dlatego, że w języku staro-cerkiewno-słowiańskim w miejscu polskiego o znajduje się jer twardy, który przed ł odpowiada polskiemu u (to z kolei argumentacja ks. Xsawerego Franciszka Malinowskiego). Podobna zmiana odnosiła się także do wyrazu obówie i innych.
    Jak widać na przykładzie omówionych słów, nie da się odpowiedzieć na Pana pytanie w sposób ogólny i w odniesieniu do całego zasobu leksyki zapisywanej odmiennie w języku polskim i w innych językach słowiańskich. Za każdym razem trzeba przebadać dzieje konkretnych wyrazów, uwzględniając ich etymologię, zmiany głoskowe oraz możliwe oddziaływania na nie innych wyrazów.
    Piotr Sobotka, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
  • szermierka
    12.05.2015
    Szermierka: mężczyzna – szermierz; kobieta - ????
    Kobieta też szermierka. Podobnie jak harcerzharcerka.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • trzy zdania w cudzysłowie
    12.05.2015
    Szanowni Językoznawcy!
    Czy w przypadku kilku przypuszczalnych wypowiedzi ujętych w cudzysłów, jeśli każda z nich kończy się pytajnikiem, wykrzyknikiem lub wielokropkiem, nie potrzeba pomiędzy nimi żadnych znaków interpunkcyjnych? Przykład:
    „Gdzie jeszcze możemy się spotkać?” „Hmm, może na plaży…” „Zgoda!” – tak pewnie się to odbyło.
    Pozdrawiam
    Anna
    Pytajnik, wykrzyknik i wielokropek zastępują znaki interpunkcyjne oddzielające. Gdyby zatem miało dojść do takiego zbiegu znaków przestankowych, znak zapytania, wykrzyknienia oraz wielokropek pozostawiamy, a przecinek, średnik i kropkę zwykle pomijamy, np.
    Pytania te, wywodzące się z rzymskiej retoryki Kwintyliana, tworzą następujący schemat: kto? co? kiedy? gdzie? dlaczego? jak?
    Nieco inaczej przedstawia się sytuacja, gdy wyliczamy np. różne wypowiedzenia bądź tytuły, których omawiane tu znaki stanowią integralną część. Wówczas poszczególne elementy wyliczenia oddzielimy zwykle przecinkami, por.
    Zazwyczaj zadawano trzy pytania: „Jak masz na imię?”, „Jak masz na drugie imię?”, „Jak masz na nazwisko?”.
    Nie znał autorów następujących publikacji: Mój syn mordercą?, Kocham i cierpię!, Noce i dnie.
    Jeszcze inaczej sprawa będzie się przedstawiała, gdy przyjdzie nam przytoczyć w ciągu – jako cytat – wymianę dialogową dwóch osób. O takiej bowiem sytuacji jest chyba mowa w pytaniu. Autor tekstu rekonstruuje hipotetyczną wymianę wypowiedzi – a więc dialog – dwóch osób.
    Staniemy tu przed problemem, w którym z jednej strony trzeba pokazać ciągłość treściową kolejnych wypowiedzi, z drugiej zaś – skutecznie zasygnalizować zmienność ról nadawcy i odbiorcy. Kiedy taki dialog byłby przedstawiany w książce beletrystycznej lub zbeletryzowanej, poszczególne kwestie byłyby zapisane od nowego wiersza i rozpoczynałyby się pauzą dialogową. Byłby to bardzo mocny sygnał, pokazujący, że mamy do czynienia z dialogiem lub polilogiem. W przytoczonym zdaniu nie widać na pierwszy rzut oka, że to dialog. Dialogowość całości ujawnia się po przeczytaniu kolejnych zdań w cudzysłowach.
    Pomija Pani znaki interpunkcyjne oddzielające, jakby w obawie, że zamienią one pewne kontinuum wypowiedzi w wyliczankę i przez to zaginie gdzieś sens wymiany dialogowej jako całości. Rozstrzygnięciu temu trudno postawić zarzut. Jednak zapis w ciągu z użyciem cudzysłowów nie pokazuje dość wyraźnie, że mamy do czynienia z wymianą dialogową (pierwsze i trzecie zdanie wypowiada jedna osoba, drugie – inna).
    By unaocznić zmienność ról nadawczo-odbiorczych w przytaczanych wypowiedziach, warto się być może posłużyć pauzą dialogową. Wówczas omawiane tu zdanie miałoby następujący zapis:
    „– Gdzie jeszcze możemy się spotkać?” „– Hmm, może na plaży…” „– Zgoda!” – tak pewnie się to odbyło.
    Wówczas cudzysłowy podkreślałyby „obcość” przytaczanych słów (mimo iż autor wymyśla te słowa, to siłą rzeczy wstawia je w cudze usta), a myślniki pokazywały, że jest to wymiana dialogowa. Przy czym nie jest tu istotne, czy jest to zapis rozmowy realnej, czy hipotetycznej, czy jakiejkolwiek innej.
    Adam Wolański
  • my i niedosyt
    12.05.2015
    Szanowni Językoznawcy!
    Jak to jest z tym niedosytem? My pozostajemy z niedosytem po obcowaniu z czymś czy coś pozostawia po sobie niedosyt?
    Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź
    Anna
    Możemy pozostać z niedosytem po czymś (np. po meczu, po którym spodziewaliśmy się więcej), ale częściej to coś (np. mecz) pozostawia po sobie niedosyt w nas.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • oficerskie tango
    12.05.2015
    Szanowni Państwo,
    czy jest stosowany zwrot pójść w oficerskie tango w przypuszczalnym znaczeniu 'ostro zabalować'? Intuicyjnie tak bym to rozumiał, ale pewności nie mam. Może jest związek ze stereotypami przedwojennych oficerów?
    Dziękuję za pomoc
    Łukasz
    Nie spotkałem się a takim zwrotem, a wyszukiwarka Google nie znajduje ani jednego wystąpienia ciągu "w oficerskie tango" ani nawet "oficerskie tango". Nie pomaga wykonanie tej ostatniej kwerendy bez cudzysłowu. Żeby zbadać stereotyp oficerów, można wykonać analizę kolokacji w NKJP (polecam kolokator w wyszukiwarce PELCRA), ale żeby ograniczyć go do przedwojnia, trzeba by chyba zestawić własny korpus, z Generałem Barczem na czele, gdyż międzywojennych powieści, których akcja rozgrywa się wśród ówczesnych oficerów, jest w NKJP na pewno za mało.
    Frazeologizmy bywają rozwijane w celach ekspresywnych, myślę, że ten sam mechanizm spowodował, że pójść w tango zostało przez kogoś rozwinięte o przymiotnik.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski