wszystkie

 
Można tu znaleźć wszystko cokolwiek dotyczy języka i interesuje Państwa. Od pisowni, odmiany, przez znaczenia, składnię, czy frazeologię, po pochodzenie i pragmatykę.
  • Etykieta komunikacji elektronicznej
    16.07.2016
    Szanowni Państwo,
    jeszcze jedno pytanie z etykiety komunikacji elektronicznej. Chciałbym się dowiedzieć, czy przy wymianie oficjalnej korespondencji mejlowej należy każdorazowo rozpoczynać i kończyć wiadomość eleganckimi zwrotami, czy po pierwszej wiadomości można uznać, że rozpoczęliśmy pewien dialog i nieumieszczanie żadnych formuł jest w porządku?
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    To zależy od hierarchii. Jeżeli korespondujemy z kimś znacznie wyżej od nas usytuowanym, należy raczej zaczekać, aż nasz korespondent uprości formy etykietalne. Wówczas możemy poczuć się upoważnieni do analogiczych zachowań werbalnych – samemu lepiej uproszczonych form nie inicjować. Jeśli zaś to my mamy hierarchiczną przewagę, możemy po uprzejmościach w pierwszym e-mailu w następnym przejść od razu „do rzeczy”.
    Na pytanie to trudno jednak udzielić obowiązującej w każdej sytuacji komunikacyjnej odpowiedzi. Z moich obserwacji wynika, że uczestnicy korespondencji elektronicznej częściej w kolejnej wymianie listów pomijają formułę inicjującą kontakt niż formułę kończącą – to pierwsze uściślenie. Drugie zaś jest takie, że nieraz konkretny, znany nam adresat preferuje określone zachowania grzecznościowe – wtedy elegancko jest spełnić jego oczekiwania.
    Małgorzata Marcjanik
  • Czterokroć, czterykroć
    15.07.2016
    Czy poprawne jest wyrażenie po czterokroć? Słowniki notują wyłącznie formę czterykroć (choć obocznie wielekroć i wielokroć), jednak w tekstach, zwłaszcza współczesnych, wariant czterokroć występuje wcale nie tak rzadko. Co zaś do wielekroć i wielokroć, czy którejś z tych form należy dawać pierwszeństwo?
    Przysłówki i zaimki przysłowne złożone z elementu liczebnikowego i cząstki -kroć są przestarzałe, w związku z czym współcześnie takich formacji się już nie tworzy. Od dawna w polszczyźnie istnieje forma czterykroć (podobnie jak np.: wielekroć, dwakroć i trzykroć), będąca zrostem (cztery + kroć; podobnie jak: dwa + kroć, trzy + kroć, wiele + kroć), czyli wyrazem powstałym w wyniku „sklejenia” dwóch słów (tu drugim składnikiem jest dawny wyraz kroć ‘raz’).
    Tymczasem wielokroć, a także np. siedmiokroć czy pięciokroć to złożenia, czyli wyrazy powstałe z połączenia tematów dwóch wyrazów (a nie – jak w zrostach – całych słów); połączenia ich za pomocą interfiksu (zwanego czasem wrostkiem) -o-.
    Liczebniki i zaimki liczebne, które kończą się samogłoską (jak cztery, dwa czy wiele) tworzyły wraz z cząstką kroć zrosty, a te, które są zakończone spółgłoską – złożenia (gdyż potrzebna była dodatkowa samogłoska – w postaci interfiksu -o- – do połączenia obu elementów).
    Jednak inne przymiotniki złożone utworzone od liczebnika cztery (oraz powstałe od tych przymiotników przysłówki) mają już charakter złożeń, a nie zrostów, czyli zawierają interfiks -o- dodany do tematu liczebnika (a więc do cząstki czter-): czterokrotny, czterokrotnie, dawniej funkcjonujące obok zapomnianych już: czterykrotny, czterykrotnie. Nie bez znaczenia jest zapewne też to, że wszystkie inne wyrazy złożone powstałe od liczebnika cztery to właśnie złożenia, a nie zrosty – czterolecie, czteroklasowy, czteropalnikowy, czterogodzinny itp. Nic więc dziwnego, że użytkownicy języka tworzą formę czterokroć. W języku bardzo silnie działa prawo analogii, co sprawia, że powstają formy czasem nieuzasadnione historycznie, ale wpisujące się w model współczesny. Moim zdaniem czterokroć jest wyrazem poprawnym, bo mającym umocowanie w systemie języka.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Za a poza
    14.07.2016
    Szanowni Państwo,
    zdumiewa mnie maniera jednego z najpopularniejszych i najbardziej doświadczonych komentatorów sportowych w naszej telewizji. Chyba w każdej transmisji używa zwrotu X minut poza nami, gdy informuje, ile czasu gry już upłynęło. Zawsze wydawało mi się, że przyimek poza albo dotyczy położenia w przestrzeni, albo jest wyrazem bliskoznacznym do oprócz, ale nie ma nic wspólnego z określeniem czasu (wystarczy raczej za nami).
    Czy moje przypuszczenia są trafne?
    Tak, ma Pan całkowitą rację. Poza nie jest synonimem za. Za wskazuje na miejsce z tyłu czegoś lub kogoś (dom za płotem, ściana za szafą itd.), a takim metaforycznym „tyłem” jest czas, który upłynął, który mamy już jakby za sobą (por. też Miał za sobą 3 lata studiów). W zdaniach Ściana za szafą była pobrudzona i Za nami już 10 minut meczu przyimek za występuje w tej samej funkcji, przy czym w tym drugim – w sensie przenośnym.
    Tak więc, jak nie powiemy Ściana poza szafą była pobrudzona, Miał poza sobą 3 lata studiów, tak samo nie powinniśmy mówić Poza nami już 10 minut meczu.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Nocne mejlowanie…
    14.07.2016
    Szanowni Państwo,
    mam pytanie związane z etykietą komunikacji elektronicznej. Czy jest cokolwiek niewłaściwego w wysyłaniu oficjalnych wiadomości mejlowych w późnych godzinach wieczornych lub nawet w nocy?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Jeśli nie domagamy się od adresata natychmiastowej odpowiedzi, to nie musimy obawiać się popełnienia faux pas, gdy wysyłamy służbowe (czy ogólniej – oficjalne) mejle nocą.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Mała dziewczynka
    14.07.2016
    Szanowni Państwo,
    zastanawiam się czy wyrażenie mała dziewczynka to pleonazm. Może powinno być mała dziewczyna?

    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Mała dziewczynka to wyrażenie, którego jeden z elementów powtarza część treści drugiego składnika – zdrobnienie dziewczynka zawiera w sobie element znaczeniowy ‘mała’. Dlatego niewątpliwie jest to wyrażenie redundantne (czyli nadmiarowe). Nie wszystkie jednak konstrukcje redundantne są błędne – nie uznalibyśmy na przykład za niepoprawne zdań: Zszedł schodami na dół czy Wjechał windą na górę (a przecież nie można zjechać schodami do góry czy zejść windą na dółschodzi się zawsze schodami, na dół, a wjeżdża się tylko windą, i tylko do góry).
    W codziennej komunikacji dość często posługujemy się pleonazmami, głównie po to, by wzmocnić wypowiedź – taką właśnie funkcję pełni wyrażenie mała dziewczynka.
    Dla porządku wyjaśnię, że termin „pleonazm” bywa używany dwojako. Nie ma (na ogół) wątpliwości co do tego, że jest to takie połączenie redundantne (nadmiarowe), którego składniki wchodzą ze sobą w relację nadrzędno-podrzędną (co je odróżnia od tautologii, czyli związku współrzędnego, np. tylko i wyłącznie, jasno i klarownie). Panują jednak różne opinie co do tego, czy pleonazmem można nazwać każde połączenie redundantne, które ma wskazane wyżej cechy, czy też tylko takie, które jest błędne. Inaczej mówiąc – wyrażenie mała dziewczynka, które niewątpliwie jest całkiem poprawne, przez część badaczy (przez tych, którzy uważają, że termin „pleonazm” obejmuje konstrukcje poprawne i niepoprawne) zostanie uznane za poprawny pleonazm, a przez inną część (przez tych, którzy uważają, że nazwa pleonazm odnosi się tylko do błędnych konstrukcji) nie zostanie w ogóle nazwane pleonazmem.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Spinacz a klamerka
    13.07.2016
    Szanowni Państwo,
    ostatnio dowiedziałam się w toku dyskusji na łamach forum redaktorskiego, że w pewnych regionach Polski na przedmiot służący do przypinania prania mówi się spinacz. Sama do tej pory zaznajomiona byłam jedynie z klamerką. Po przejrzeniu komentarzy wysnułam ostrożną hipotezę, że klamerka charakterystyczna jest raczej dla zachodniej Polski, spinacz zaś – dla wschodniej.
    Jakie jest pochodzenie tych wyrazów? Czy faktycznie można podzielić ich zasięg regionalnie?
    Spinacz to urządzenie do spinania, w tym – do przypinania upranych ubrań do sznura, na którym mają wisieć. Klamerka to zdrobnienie rzeczownika klamra, który jest zapożyczeniem niemieckim. Klamerki (i klamry), jak wiadomo, służą do łączenia różnych rzeczy, do spinania ich – pełnią więc tę samą funkcję co spinacze.
    Oba wyrazy funkcjonują jako nazwy przyrządów do przyczepiania prania do sznurka, nie udało mi się ustalić, czy któryś z nich ma przewagę w określonych regionach Polski.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Do Międzyzdrojów po 3,990 miliarda zł
    13.07.2016
    Proszę o odpowiedź, która forma jest poprawna: 3,990 miliardów zł czy 3,990 miliardy zł?

    Ponadto proszę o informację czy nazwa miasta Miedzyzdroje powinna odmieniać się: Jadę do Międzyzdroji, czy Jadę do Międzyzdrojów?

    Z góry dziękuję
    Barbara Rajewska
    Ani 3,990 miliardów zł, ani 3,990 miliardy zł, lecz 3,990 miliarda zł. Mamy tu liczebnik ułamkowy, a ten zawsze wymaga dopełniacza, który wskazuje na to, że wartość ułamka wskazuje na określoną część całości. W tym wypadku tą całością jest jeden miliard – mowa przecież o dziewięciuset dziewięćdziesięciu tysięcznych jednego miliarda, a nie kilku miliardów.
    Poprawna forma dopełniacza nazwy Międzyzdroje to Międzyzdrojów. Gdybyśmy zresztą mieli tu końcówkę -i, to zapis *Międzyzdroji byłby niepoprawny – pisalibyśmy Międzyzdroi (jak: pokoi, złodziei, tramwai itp.).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Wykokszony
    13.07.2016
    Szanowni Państwo,
    skąd się wzięło potoczne i modne określenie koks na kogoś bardzo biegłego np. w sporcie? Mówi się (wśród młodych), że ktoś jest wykokszony, że ktoś (lub coś) nieźle koksi itp.
    Czy może chodzić o przejście od potocznego znaczenia słowa koks jako ‘narkotyk, środek dopingujący’ – komuś idzie coś tak dobrze, jakby był na koksie?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Sądzę, że jest właśnie tak, jak Pan pisze. Koks to podstawowo produkt stosowany jako opał – jest więc czymś, dzięki czemu utrzymuje się energia. Ta jego cecha stała się podstawą utworzenia znaczeń przenośnych ‘środek dopingujący w sporcie’ i ‘narkotyk’ – substancje takie bowiem dają (przynajmniej pozornie) większą siłę. Jeśli ktoś ma dużo energii, to działa sprawnie i szybko – jakby był pod wpływem koksu właśnie. Dlatego nazwano go koksem (zadziałała tu metonimia), osobą wykokszoną lub taką, która nieźle koksi.
    Jeśli dobrze interpretuję wyniki uzyskane po wpisaniu hasła wykokszony w Google: słowo to funkcjonuje przede wszystkim w grach internetowych. Być może jednak ma o wiele szerszy zasięg występowania, a internet po prostu cechuje się nadreprezentatywnością wpisów dotyczących właśnie gier, jest bowiem jedynym kanałem komunikacji graczy, podczas gdy np. sportowcy (którzy być może też używają tego słowa) komunikują się także w inny sposób, nie tylko internetowo.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Nazwa partii
    13.07.2016
    Zastanawiam się, dlaczego media pisząc o partii Nowoczesna tak chętnie stosują zapis .Nowoczesna lub .N. Czy jest to poprawne, czy raczej przejaw awangardy? Moim zdaniem powinno być bez kropki, nazwa skrócona zaś powinna być N lub N.. Wszakże kropka nigdy nie występuje na początku.
    Słusznie – kropka nie występuje ani przed wyrazem stanowiącym nazwę jakiejś instytucji, ani przed jej skrótowcem. Jednak taką postać – z kropką właśnie na początku – ma logotyp partii Nowoczesna. Trudno dociekać powodów takiej decyzji – zapewne taki nietypowy zapis miał wyróżniać to ugrupowanie spośród innych, możliwe też, że forma graficzna nazwy ma przypominać (dzięki tej kropce właśnie) domenę internetową (jak np. xxx.pl, xxx.com), co może budzić pożądane przez partię skojarzenia.
    Nie wiem, czy istnieje jakiś wymóg (sądzę jednak, że nie istnieje), by w tekstach, w których przywołuje się nazwę ugrupowania, a nie jej logotyp, posługiwać się takim zapisem, jaki widnieje na znaku firmowym. Uważam, że w artykułach prasowych kropka przed nazwą nie powinna się pojawiać.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Żeńskie nazwy stanowisk i zawodów
    13.07.2016
    Nurtuje mnie kwestia odmiany nazw stanowisk przy pisaniu CV. Czy kobieta powinna pisać: praktykantka, sprzedawczyni, asystentka, specjalistka ds. ...", czy używać form męskich? Wydaje mi się, że formy żeńskie są bardziej odpowiednie – czułabym się bardzo dziwnie, pisząc o sobie w formie męskiej. Są jednak pewne stanowiska, których nazw nie daje się za bardzo odmienić (psycholożka/pedagożka szkolna?) – czy nie będzie to przejawem niekonsekwencji, jeśli w jednym CV zestawi się je obok siebie?
    Z żeńskimi nazwami zawodów i funkcji mamy wiele problemów, które wynikają bardziej z naszych przyzwyczajeń niż z natury języka. Ten bowiem stwarza nieomal nieograniczone możliwości tworzenia żeńskich odpowiedników nazw męskich: aktoraktorka, pisarzpisarka, nauczycielnauczycielka itd. Trudno mi sobie wyobrazić, by absolwentka szkoły teatralnej pisała o sobie aktor, a twórczyni powieści – pisarz. Jednak już prawdopodobne będzie to, że nauczycielka czy lekarka w piśmie oficjalnym, jakim jest CV, napisze: W latach 2000–2006 nauczyciel w szkole podstawowej / lekarz w szpitalu miejskim…. Wówczas wskaże się na stanowisko, którego nazwą jest przecież: lekarz, nauczyciel, a nie lekarka, nauczycielka ( wszystkie dokumenty posługują się nazwą męską, która ma charakter generyczny, por. do zadań lekarza należy…, a nie do zadań lekarza i lekarki należy…).
    Tak więc mimo że nazwy wielu zawodów od lat mają swe żeńskie formy, nie zawsze kobiety używają ich w sytuacjach oficjalnych.
    Kolejnym kłopotem jest to, że dla sporej części nazw nie utrwaliły się formy żeńskie, choć nie ma ku ich stworzeniu przeciwwskazań ze strony systemu języka. Przykładem są choćby żeńskie odpowiedniki rzeczowników profesor, minister czy premierprofesorka, ministerka, premierka (niektórzy posługują się też formami profesora, ministra, premiera, które uważam za błędnie utworzone) – część osób ich używa oficjalnie, część tylko prywatnie, a część nie stosuje ich w ogóle, której kolejna część otwarcie wypowiada się przeciwko nim. Problem jest więc nie w systemie języka, lecz w naszych przekonaniach i przyzwyczajeniach.
    Wszystkie nazwy, które Pani przywołała (także pedagożka, psycholożka), są poprawnie utworzone (choć niektórzy uważają je za „niepoważne”), więc w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, by ich używać. Trzeba jednak pamiętać o tym, że mogą zostać odebrane jako deklaracja poglądów feministycznych, w czym nie byłoby oczywiście nic złego, gdyby z taką intencją były używane.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Małżeństwo a małż, kruczek a kruk, niestety
    13.07.2016
    Szanowni Państwo,
    mam trzy pytania, ale wszystkie z etymologii, więc mam nadzieję, że mogę je zadać naraz.
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    • Małżeństwo i małż nie mają z sobą związku etymologicznego ani znaczeniowego. Małż prawdopodobnie wywodzi się (jak podaje A. Bańkowski w Etymologicznym słowniku języka polskiego PWN, 2000, t. II, s. 133) od wyrazu mauschl należącego do jednego z dialektów niemieckich, które w ogólnej niemczyźnie brzmi muschel; to samo słowo dało też naszą muszlę.
      Zupełnie inną etymologię nazwy tego mięczaka podaje W. Boryś w Słowniku etymologicznym języka polskiego(Wydawnictwo Literackie, 2005, s. 312) – wywodzi ją od prasłowiańskiego rzeczownika *(s)mļžь ‘ślimak’, przyznając, że dalsza etymologia jest niepewna.
      Małżeństwo ma zupełnie inną historię, bardzo ciekawą zresztą. Otóż jego poprzednikiem była starocerkiewna *malъžena oznaczająca parę złożoną z męża i żony, inaczej mówiąc – *malъžena była tym, czym dziś jest małżeństwo. Wyraz ten zawierał słowo žena, odnoszące się do kobiety, oraz zapożyczoną z niemieckiego cząstkę mal (w języku niemieckim mającą postać: mâl / mahal, por. współczesne Gemahl ‘mąż’) mającą znaczenie ‘mąż’. Jako że Słowianom dobrze był znany tylko ostatni element tego wyrazu – žena – zaczęli oni utożsamiać oni całe słowo tylko z żeńską częścią małżeństwa. Wyraz ten, który do polszczyzny wszedł jako małżona, zaczął więc oznaczać po prostu żonę, kobietą komuś poślubioną.
      Od niego utworzono formę męską: małżonek, a także nazwę, która wskazywała na parę: małżeństwo (tak jak hrabiostwo czy wujostwo).

    • Partykuła niestety nie powstała – jak się czasem sądzi – od wyrazu stety, bo taki nigdy nie istniał. U jej podstaw tkwi forma trybu rozkazującego zaprzeczonego czasownika staćniestojcie (skracana także do postaci: niestocie) znacząca tyle co współczesne nie stójcie. Okrzyk taki wydawano w sytuacjach zagrożenia, miał być apelem o aktywne działanie, odpowiednikiem współczesnych: Ratunku!, Pomocy!. Używano go wtedy, gdy działo się coś złego. Po jakimś czasie przestał pełnić funkcję zawołania, a stał się wyrazem żalu, ubolewania. W tej funkcji utrwalił się we współczesnej postaci, nieco zmienionej w stosunku do wcześniejszych niestojcie i niestocieniestety.

    • Kruczek występujący w wyrażeniu kruczek prawny ‘wybieg prawniczy’ nie powstał od nazwy ptaka. U jego podstaw tkwi zapożyczony z języka ukraińskiego rzeczownik kruk oznaczający mały hak, który w polszczyźnie utrwalił się w zasadzie głównie w formie zdrobniałej &ndah; kruczek właśnie (słowo to dziś jest używane głównie w gwarach).
      Kruczek podstawowo oznaczał zakrzywiony pręt, haczyk (o różnorakim zastosowaniu – mógł to być pogrzebacz, mały wieszak, mogła to być wędka, mogło to być narzędzie do czyszczenia paznokci), a wtórnie – coś, co jest zakrzywione w sensie przenośnym: coś trudnego, zawiłego. Nazywano więc kruczkami zawiłości obcego języka czy zawiłości prawne. Gdy jest się dobrze obeznanym w różnych trudnościach z zakresu prawa, wie się także, jak to prawo stosować w niekonwencjonalny sposób, umie się używać różnych wykrętów. I właśnie w odniesieniu do takich wybiegów prawnych używany jest kruczek obecnie.


    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Singielstwo
    12.07.2016
    Zastanawiam się, czy jest poprawne jest mówić teraz, że stan kawalerski to singielstwo.
    Jeśli pyta Pani o to, czy słowo singielstwo ‘bycie singlem’ jest poprawnie utworzone, to odpowiadam: tak. Przyrostek -stwo tworzy nazwy abstrakcyjne, wśród których są też nazwy stanów (pannapanieństwo, poddanypoddaństwo, kapłankapłaństwo itd.).
    Jeśli zaś pyta Pani, czy wyrażenie stan kawalerski można zastąpić słowem singielstwo, to odpowiadam: raczej nie. Nazwy te, choć w zasadzie oznaczają to samo, niosą inne konotacje i należą do różnych stylów języka. Sądzę, że ktoś, kto mówi o sobie, że jest singlem, słowa kawaler użyje raczej tylko w sytuacji oficjalnej.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Radcowie prawni, radcy prawni
    12.07.2016
    Szanowni Państwo,
    czy w mianowniku liczby mnogiej, obok formy radcowie prawni, dopuszczalna jest forma radcy prawni? Jeśli nie – czy była ona kiedykolwiek dopuszczalna? Zastanawiam sie, czy szukanie analogii w takich przykładach, jak psychologowiepsycholodzy, profesorowieprofesorzy nie jest błędem.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelniczka
    Obie formy są poprawne – radcy prawni (tę słowniki umieszczają nawet na pierwszym miejscu) i radcowie prawni.
    W wypadku męskich nazw osobowych odnoszących się do zawodów czy funkcji szukanie analogii może prowadzić na manowce. Mimo że są radcy i radcowie, to już tylko doradcy (a nie doradcowie). Mówimy ministrowie (a nie ministrzy), ale przecież premierzy (a nie premierowie). Można mieć pewność tylko co do jednego – że nazwy zakończone na -log przybierają (przynajmniej teoretycznie) obie końcówki, tak jak psycholodzy i psychologowie. Jednak, prawdę mówiąc, nigdy nie słyszałam form kardiologowie czy pedagogowie, choć niektóre słowniki je notują.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Kretek
    12.07.2016
    Szanowni Państwo,
    zwracam się z zapytaniem odnośnie do odmiany nazwiska Kretek. Problem polega na tym, czy może ono stanowić wyjątek i należy je odmieniać z powodu:
    • jakiejś zasady o nieodmienności nazwiska z końcówką -ek, -tek,
    • pochodzenia od niemieckiego nazwiska Krettek,
    • zmiany znaczenia nazwiska na Kretka, co stanowi zupełnie inne nazwisko i stwarza możliwość pomylenia nazwiska z nazwiskiem Kretka.

    Z wyrazami szacunku
    Daniel Deńca
    Jeśli dobrze zrozumiałam, to pyta Pan, czy nazwisko Kretek jest nieodmienne. Otóż nie jest – męskie nazwisko Kretek odmienia się tak jak każde inne zakończone spółgłoską k poprzedzoną e (np. Panek, Mosiołek, Gołąbek, Kotek, Białek), przybiera więc formy: D. Kretka, C. Kretkowi, B. = D., N. Kretkiem, Ms. (o) Kretku.
    Nie ma niebezpieczeństwa utożsamienia którejś z form nazwiska Kretek z nazwiskiem Kretka, gdyż to drugie odmienia się jak rzeczownik żeński (Kretki, Kretce, Kretkę, Kretką, Kretce). Gdy więc usłyszymy zdanie: Spotkałem Kretka, to będziemy wiedzieli, że chodzi o osobę o nazwisku Kretek. Gdybyśmy spotkali znajomego noszącego nazwisko Kretka, tobyśmy powiedzieli Spotkałem Kretkę (tak jak: Spotkałem Wałęsę czy Spotkałem Wajdę).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Wiele uwagi zostało poświęconej…
    12.07.2016
    Szanowni Państwo,
    uprzejmie proszę o podpowiedź, które wyrażenie jest poprawne:
    wiele uwagi zostało poświęcone
    czy
    wiele uwagi zostało poświęconej.

    Dziękuję i pozdrawiam!
    Zaimki liczebne typu dużo, wiele, mało wymagają rzeczownika w dopełniaczu (wiele osób, dużo chleba, mało domów itp.). W związku z tym także i pozostałe nieczasownikowe elementy zdania, które łączą się z takimi wyrażeniami składniowo, powinny przybrać postać dopełniacza, a zatem:
    wiele → czego? (dop.) →utworów zostało → (dop.) wykonanych
    dużo → czego? (dop.) → cierpliwości było → (dop.) potrzebnej,
    i wreszcie:
    wiele → czego? (dop.) →uwagi zostało → (dop.) poświęconej.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • O Michale Koźle
    12.07.2016
    Czy dobrze zostało odmienione nazwisko: Opinia o Michale Koźle?
    Nazwisko Kozioł, używane w odniesieniu do mężczyzny, może zachowywać oboczności tematyczne, które występują przy odmianie identycznie brzmiącego rzeczownika pospolitego, lub też – właśnie dla odróżnienia go od nazwy zwierzęcia – może nie zmieniać formy tematu. Na pewno jednak nazwisko to należy odmienić.
    Jeśli zastosujemy pierwszy ze wskazanych wzorów odmiany, to głoski kończące temat: zi, o, ł zamienią się w – odpowiednio – z, ø (zero morfologiczne, czyli brak głoski w miejscu, w którym w innej formie wyrazu głoska istniała), l. Wówczas nazwisko przybierze następujące formy: D. Kozła, C. Kozłowi (tu będzie inna niż w nazwie zwierzęcia końcówka – współczesna -owi zamiast archaicznej -u), B. = D., N. Kozłem, Ms. (o) Koźle.
    Jeśli zaś zdecydujemy się na odmianę nietożsamą z nazwą zwierzęcia, to głoski kończące temat (zi, o, ł) pozostaną bez zmian: D. Kozioła, Koziołowi, B. = D., N. Koziołem, Ms. (o) Koziole.
    Poprawne są więc dwie formy interesującego Pana wyrażenia: opinia o Michale Koźle i opinia o Michale Koziole, na pewno zaś nie: (!)opinia o Michale Kozioł, gdyż nie ma powodu, by nazwiska tego nie odmieniać.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Ortografia: partykułoprzysłówek, śniegodeszcz
    12.07.2016
    Szanowni Państwo,
    czy wyraz partykuło-przysłówek jest utworzony zgodnie z zasadami ortografii? Chyba nie dopuszcza się zapisu złożenia rzeczowników z interfiksem i łącznikiem naraz. Swoją drogą, zasady dotyczące tych złożeń wydają się niepraktyczne. Jeśli coś jest ni to śniegiem, ni to deszczem, to właściwie powinno być śniegiem-deszczem, nie śniegodeszczem, ani śniego-deszczem, prawda?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Czytelnik słusznie upomina się o zapis złożeń rzeczownikowych o członach równorzędnych znaczeniowo z interfiksem -o-, ale bez łącznika, tzn. partykułoprzysłówek i śniegodeszcz. Wyrazów tych nie odnotowuje (a szkoda…) nowe wydanie Wielkiego słownika ortograficznego PWN pod redakcją Edwarda Polańskiego, ale wzorem dla takiej pisowni mogą być np. chłodziarkozamrażarka, koparkospycharka, lodówkozamrażarka, wiertarkofrezarka czy wiertarkowkrętarka (WSO, Warszawa 2016, s. 289, 577, 630, 1221). Chodzi przecież i o partykułę, i o przysłówek’ oraz i o śnieg, i o deszcz’.
    Rzecz jasna, możliwy jest oboczny zapis tych wyrazów z łącznikiem, lecz w postaci partykuła-przysłówek, śnieg-deszcz, chłodziarka-zamrażarka, koparka-spycharka, lodówka-zamrażarka, wiertarka-frezarka, wiertarka-wkrętarka.
    Szkopuł w tym, że jakiś czas temu gramatycy zaczęli się posługiwać terminem partykuło-przysłówek (zapisywanym z interfiksem -o- i z łącznikiem!), nazywającym klasę partykuł oraz przysłówków nieodprzymiotnikowych (według neoklasyfikacji części mowy Zygmunta Saloniego; vide Z. Saloni, Klasyfikacja gramatyczna leksemów polskich, „Język Polski” 1974, LIV, z. 1, s. 3-13; także Z. Saloni, M. Świdziński, Składnia współczesnego języka polskiego, Warszawa 1998). O dziwo, sam autor nie użył w tekście określenia partykuło-przysłówek czy partykuło-przysłówki, lecz wyrażenia partykułowo-przysłówkowych (Do klasy leksemów mających funkcję nie łączącą (partykułowo-przysłówkowych) zaliczymy także…). Ktoś później wywiódł z tego połączenia wyrazowego zestawienie rzeczownikowe o członach równorzędnych znaczeniowo i – z pewnością przez nieuwagę – błędnie, tzn. z interfiksem i łącznikiem, je zapisał. Tymczasem jedynie uzasadniona – jak wspomniałem – pozostaje pisownia partykułoprzysłówek (lub partykuła-przysłówek).
    Wyjaśnijmy, że do partykułoprzysłówków należą np. wyrazy dwakroć, naprędce, ale już nie dwukrotnie czy prędko; te bowiem wywodzą się od przymiotników dwukrotny, prędki (podaję za: M. Bańko, Wykłady z polskiej fleksji, Warszawa 2002, s. 129).
    Omawiane wyrażenie – niestety, w niepoprawnej postaci graficznej partykuło-przysłówki – znalazło się nawet w tekście Ogólnopolskiego Konkursu Ortograficznego w Katowicach sprzed dwóch lat, wywołując sporo kontrowersji (część uczestników upierała się przy zapisie partykułoprzysłówki…). Całe zdanie brzmiało tak: Partykuło-przysłówki w neoklasyfikacji Saloniego-Świdzińskiego staną się niezadługo przedmiotem polowania co bardziej wrażliwych Lwów, szwendających się po obrzeżach wyrzezanych wyrazków.
    Wydaje się, że jak najszybciej należy się wycofać z niepoprawnej pisowni partykuło-przysłówek i wprowadzić do słowników (i gramatyki) jedynie właściwą, czyli partykułoprzysłówek. I oczywiście śniegodeszcz albo śnieg-deszcz (a nie: śniego-deszcz).
    Maciej Malinowski, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego