etymologia

 
Jeśli nie wiesz, z jakiego języka pochodzi dane słowo, jakie było jego pierwotne znaczenie, czy lub jak zmieniło się jego znaczenie w naszym języku, dlaczego ma taką postać - tu dowiesz się wszystkiego o słowach, które pochodzą z innych języków, a zadomowiły się w polszczyźnie.
  • nazwy przypadków
    24.03.2015
    Jaka jest etymologia nazw przypadków w języku polskim? Domyślam się, że nazwy mianownika, narzędnika, miejscownika i wołacza są tłumaczeniami łacińskich: nominativus, (ablativus) instrumentalis, locativus i vocativus. A co z dopełniaczem, celownikiem i biernikiem?
    Terminologię gramatyczną przejęliśmy z łaciny i to właśnie terminy łacińskie pojawiają się w najstarszych podręcznikach do gramatyki języka polskiego. Znajdujemy tam zatem: nominativus (por. łac. nomino, nominare – nazywać, mianować), genetivus (por. łac. geno, genere – rodzić), dativus (por. łac. do, dare – dawać), accusativus (por. łac. accuso, accusare – oskarżać), ablativus (por. łac. ablacto, ablactare – odstawić od piersi, zabrać), vocativus (por. łac. voco, vocare – wzywać; vocatio – powołanie). W gramatykach języka polskiego w funkcji ablatiwu pojawiają się dwa przypadki: instrumentalis (por. łac. instrumenta – narzędzia) i localis (por. łac. locum – miejsce).
    Przyjmuje się, że twórcą większości terminów z zakresu polskiej terminologii gramatycznej jest Onufry Kopczyński, który na zlecenie Komisji Edukacji Narodowej napisał Gramatykę dla szkół narodowych. Dzieło to wydawane było w trzech częściach w latach 1778–1781. Propozycje Onufrego Kopczyńskiego to w większości kalki z łaciny. Zaproponował on następujące nazwy: mianujący, rodzący, dawający, oskarżający, odbierający, wyzywający. W pośmiertnym dziele O. Kopczyńskiego (Gramatyka języka polskiego. Dzieło pozgonne), wydanym w 1817 roku, pojawiają się już terminy utworzone na drodze derywacji sufiksalnej, czyli: mianownik, dopełniacz, celownik, biernik, narzędnik, miescownik (forma: miejscownik jest późniejsza), wołacz. O tym, że terminologia Kopczyńskiego nie przyjęła się od razu, świadczą dziewiętnastowieczne spory na jej temat oraz fakt, że np. w dziele P. Dworzeckiego zatytułowanym Grammatyka języka polskiego według prawideł J. ks. Kopczyńskiego, wydanym jeszcze za życia Kopczyńskiego, bo w 1813 roku, znajdujemy następujące propozycje: nominativusczynnik, czynny; genetivusdopełnik, dopełniający; dativusdążnik, dążący; accusativusbiernik, bierny; vocativuswzywacz, wzywający; instrumentalisnarzędnik, narzędziowy, localismiescownik, miescowy.
    Jak wynika z powyższego przeglądu, niektóre ze współczesnych nazw przypadków są derywatami od kalk z języka łacińskiego (np. mianownik), inne zaś neologizmami utworzonymi od wyrazów rodzimych (np. celownik). Mianownik (kto? co?) jest zatem pytaniem o miano (Kto to jest?); dopełniacz (kogo? czego?) – o dopełnienie (Kogo brakuje?); celownik (komu? czemu?) – o cel (Ku czemu dążę?), biernik (kogo? co?) – wskazuje na brak wykonywania czynności, czyli bierność (Kogo widzę?, czyli: Kto jest przeze mnie widziany?), narzędnik (kim? czym?) to pytanie o narzędzie (Czym to zrobię?), miejscownik (o kim, o czym / na kim? na czym?) – pytaniem o miejsce (Na czym to się znajduje?), a wołacz ma na celu przywołanie kogoś.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
    1. 24.03.2015
      Szanowni Państwo,
      w odpowiedzi Poradni z 20.05.2014 r. (http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-przypadkow;15223.html) przeczytałem ze zdumieniem: „[…] ablativus (por. łac. ablacto, ablactare – odstawić od piersi, zabrać)”. Zawsze sądziłem, że ablativus pochodzi po prostu od aufero (abstuli, ablatum) ‘wynieść skądś, zabrać’; taką też etymologię podaje Słownik łacińsko-polski pod red. Mariana Plezi, wydawany zresztą przez PWN. Skąd więc pomysł na ablacto, ablactare?
      Z poważaniem
      Czytelnik
    2. 24.03.2015
      Szanowny Panie,
      dziękuję za uwagę. Rzeczywiście, propozycja Mariana Plezi jest lepsza niż podana przeze mnie. Oba czasowniki mają jednak wspólny rdzeń, są więc ze sobą powiązane i znaczeniowo, i formalnie.
      Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • nazwy przypadków
    19.03.2015
    Szanowni Państwo,
    czy Onufry Kopczyński nazwał polskie przypadki?
    Pozdrawiam i proszę o odpowiedź
    K.K.
    Nazwy przypadków, podobnie jak dużą część terminologii gramatycznej, przejęliśmy z języka łacińskiego. Terminologia ta została rzeczywiście w dużej mierze zaadaptowana do polszczyzny przez Onufrego Kopczyńskiego, który na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XVIII wieku stworzył na zlecenie Komisji Edukacji Narodowej Gramatykę dla szkół narodowych. Warto jednak pamiętać, że gramatyka światłego pijara nie była pierwszą gramatyką języka polskiego napisaną po polsku. Kilka lat przed nim dzieła tego dokonał Walenty Szylarski, tworząc Początki nauk dla narodowej młodzieży. W dziele tym, które nie spotkało się z entuzjastycznym odbiorem, znajdziemy następujące nazwy przypadków: mianujący, rodzący, dawający, oskarżający, wzywający, nazywający, opowiadający. Współczesne nazwy przypadków zawdzięczamy jednak rzeczywiście Kopczyńskiemu. Więcej na ten temat można przeczytać w odpowiedzi na pytanie, które już pojawiło się w poradni (link: http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-przypadkow;15223.html).
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • drapichrust
    28.02.2015
    Szanowni Państwo,
    jestem ciekaw etymologii wyrazu drapichrust. W poradzie http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/urwipolec;12833.html pojawia się wzmianka na ten temat, tylko nie wiem, co by miało znaczyć, że ktoś „drapał chrust”. Czy chodzi o to, że go podbierał?
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Drapichrust, nieobecny w słowniku Lindego, występuje w słowniku wileńskim (1861) z definicją: „tchórz uciekający w krzaki” i „włóczęga, hultaj, rozbójnik”. Tamże chrust to „pręcie, wiklina, gąszcz” z godnym uwagi przykładem: „A my w chrust; a nasi w chrust”, zapewne przejętym z jakiegoś utworu literackiego lub pamiętnika. Drapnąć zaś to m.in. „umknąć, uciec”. W tym kontekście drapichrust jawi się nie jako 'ktoś, kto zabiera komuś chrust”, ale jako 'ktoś, kto ucieka w krzaki'.
    Za Pana domysłem przemawia jednak struktura analogicznych złożeń, w których drugi człon odnosi się do obiektu czynności oznaczanej pierwszym członem, a nie do miejsca jej wykonywania, por. wyrwidąb 'ktoś, kto może wyrwać dąb', włóczykij 'ktoś, kto włóczy kij', gasiświeczka 'ktoś, kto gasi świeczkę', paliwoda 'ktoś, kto pali wodę'. Być może kwerenda we wcześniejszych słownikach i w bibliotekach cyfrowych pomogłaby wybrać jedną z tych hipotez.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • czas zaprzeszły
    26.02.2015
    Dzień dobry,
    ostatnio zaciekawił mnie temat czasu zaprzeszłego. W znalezionej przeze mnie literaturze jest bardzo niewiele informacji o tym pięknym, aczkolwiek, z tego co wiem, już praktycznie wymarłym czasie. Autorzy podręczników do historii języka polskiego opisują tylko jego formy. Chciałabym się dowiedzieć czegoś o jego powstaniu (kiedy to nastąpiło), jego rozwoju i użyciu. Byłabym wdzięczna, jeśli moglibyście Państwo podsunąć mi literaturę, w której można coś więcej na ten temat znaleźć.
    Czas zaprzeszły, będący de facto czasem zaprzeszłym złożonym, to jeden z typów czasów przeszłych złożonych (obok przeszłego złożonego). Obok nich funkcjonowały czasy przeszłe proste (imperfectum i aoryst). Źródeł czasu przeszłego złożonego należy się doszukiwać w praindoeuropejszczyźnie, skoro ma on swoje odpowiedniki w językach indoeuropejskich (łaciński Plusquamperfectum, angielski Past Perfect). Sposoby tworzenia i funkcjonowania czasu zaprzeszłego w prasłowiańszczyźnie i polszczyźnie wyjaśniała już w poradni dr Krystyna Długosz Kurczabowa. Jeśli chodzi o fachową literaturę na temat tego zagadnienia, polecam przede wszystkim następujące pozycje: Stanisław Rospond, Gramatyka historyczna języka polskiego, Warszawa 1973, s. 307 (lub inne, późniejsze wydania); Zenon Klemensiewicz, Tadeusz Lher-Spławiński, Stanisław Urbańczyk, Gramatyka historyczna języka polskiego, Warszawa 1964, s. 367-374 (lub inne, późniejsze wydania); Stanisław Dubisz, Krystyna Długosz-Kurczabowa, Gramatyka historyczna języka polskiego, Warszawa 2003, s. 309-310 (lub inne, późniejsze wydania).
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • przemysł
    22.02.2015
    Dzień dobry,
    bardzo interesuje mnie etymologia słowa przemysł jako działu produkcji.
    Przemysł – od czasownika przemyślać – to dawniej 'pomysłowość, spryt, przemyślność'. Nowe znaczenie wykształciło się w XIX w., symptomy widać już u Lindego, który definiuje przemysł jako „przemyśliwanie czynne nad zarobkiem, handlem, gospodarstwem”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • agrafka i ancymon
    21.02.2015
    Szanowni Państwo,
    zaskoczyłem znajomych informacją, że język polski nie zawiera ani jednego wyrazu o pochodzeniu czysto polskim, który zaczynałby się na literę a, oczywiście wykluczając takie słowa jak: ale, albo, ach itp. W związku z tym chciałbym zapytać o etymologię słów: agrafka i ancymon.
    Pozdrawiam
    Ł.K.
    Rzeczownik agrafka jest oczywiście rzeczownikiem zapożyczonym, przywędrował do nas z języka francuskiego (agrafe – spinka, klamra, zapinka).
    Ancymon... Cóż, jest rzeczywiście językowym ancymonem, bo bardzo trudno powiedzieć cokolwiek na temat jego pochodzenia. Nie został zanotowany w żadnym historycznym słowniku ogólnym języka polskiego, brak go również w słowniku pod redakcją Witolda Doroszewskiego. Śmierć ancymonka zwiastował w 1936 roku Teofil Modrzejewski w słowniczku Wyrazy, które umarły i umierają, jednak w języku miewa się on całkiem nieźle, skoro dziś funkcjonuje nie tylko w znaczeniu ‘gagatek, hultaj’, lecz także jako nazwa ciastka.
    Hipotezy na temat etymologii tego słowa można postawić dwie, choć w odniesieniu do każdej z nich brak wystarczających dowodów, aby stwierdzić coś z całą pewnością. Pierwsza jest taka, że słowo ancymon jest spokrewnione z pochodzącym z jidysz rzeczownikiem assespon o znaczeniu ‘impertynent, gagatek’. Taką tezę stawia prof. Alicja Nagórko (za prof. Ewą Geller). Za hipotezą tą przemawia kilka faktów, między innymi zbieżne znaczenia obu rzeczowników oraz to, że ancymon notowany jest w tekstach reprezentujących nieogólnopolskie odmiany polszczyzny, gwary środowiskowe i miejskie. Pojawia się na przykład w „Musze” z 1924:
    Kapitalista zbereźnik to ci jest taki ancymon
    czy „Trubadurze Polskim” z 1912 roku:
    No, no! Tylko z daleka ż ręczami! Jaki mi kawaler? Szalcesona to niechcze zafundować, a uczciwą niewiastę łapie za biust! Z pana Feliksa klawy ancymonek! Cięgiem mnie przesladuje i łazi pod oknami! Ale nicz z tego!
    Jak widać, są to teksty stylizowane na gwarę warszawską, do której weszło wiele określeń z języka jidysz. Trudno jednak tę hipotezę uprawdopodobnić na gruncie systemowym.
    Drugą hipotezę łatwiej obronić z poziomu zmian systemowych, nie ma jednak wystarczających dowodów na gruncie semantycznym. W języku polskim notowany jest rzeczownik antymon, który autorzy Słownika warszawskiego definiują jako ‘metal rodzimy, kruchy, czasem z szarą na powierzchni naleciałością, zawierający małą domieszkę srebra, żelaza i arsenu’. Ten pierwiastek chemiczny stosowany był nie tylko do tworzenia stopów drukarskich. Znajdował bowiem zastosowanie również w lecznictwie. Tzw. pigułka wieczysta – mała kuleczka odlana z antymonu – służyła do wywoływania gwałtownych wymiotów. Być może antymon – środek wymiotny i ancymon – człowiek, którego zachowanie przyprawia o zawrót głowy i mdłości, mają ze sobą coś wspólnego...
    Na koniec tego wywodu, stwierdzić można jedno: ancymon ma zdecydowanie pochodzenie obce, nie obala więc Pana teorii o niechęci języka polskiego do wyrazów zaczynających się na a.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • panna wstrzemięźliwa
    18.02.2015
    „Pokorniuchno się skłoniła, jako panna wstrzemięźliwa”. Co dokładnie autor pieśni adwentowej miał na myśli nazywając Maryję wstrzemięźliwą? Jako – czyli jej pokorny pokłon wynika z jej wstrzemięźliwości? Wstrzemięźliwy jest ten, kto (po)wstrzymuje (się) – kalka łac. continentia, dotyczyć to może zresztą różnych obszarów życia. Proszę o wyjaśnienie :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Łukasz
    Wstrzemięźliwy wiąże się z czasownikiem wstrzymywać czy powstrzymywać, a zatem od początku funkcjonuje w znaczeniu ‘powściągliwy, umiarkowany’. Dziś owa wstrzemięźliwość kojarzy się przede wszystkim, po pierwsze, z wstrzemięźliwością od pokarmów mięsnych (por. tekst przykazań kościelnych z 2002 roku – Kodeks Kościoła Katolickiego, par. 2048), czyli rodzajem postu, po drugie zaś z powściągliwym wyrażaniem sądów, opinii o czymś. Takie znaczenia przymiotnika wstrzemięźliwy znajdujemy między innymi w Słowniku języka polskiego pod red. Witolda Doroszewskiego. Jednak znacznie to nie wyjaśnia pokłonu Maryi.
    Autorzy wydawanego w pierwszej połowie XX wieku Słownika warszawskiego wspominają o różnych rodzajach wstrzemięźliwości, między innymi o wstrzemięźliwości płciowej. Wydaje się jednak, że również nie o nią chodziło autorowi pieśni Archanioł Boży Gabriel. We wspomnianym słowniku znajdziemy bowiem następujące stwierdzenie: „W pospolitym używaniu wstrzemięźliwość znaczy zachowanie miary właściwej w każdej rzeczy”, a zatem wstrzemięźliwość to ‘umiarkowanie, świadomość miary’, również swojej. Wstrzemięźliwy to zatem tyle co pokorny. W języku staropolskim (por. Kazania świętokrzyskie) funkcjonował przymiotnik śmierny (od miara), oznaczający człowieka pokornego, czyli znającego miarę samego siebie. Wydaje się, że w zacytowanej pieśni mamy do czynienia z synonimem staropolskiego śmiernego. Maryja skłoniła się więc, bo była pokorna, znała swoją miarę i rolę w wydarzeniach, które miały nadejść.
    Co ciekawe, wydźwięk tego wersu jest na tyle niejednoznaczny, że ma on również wersję, która nie zmusza do lingwistycznych poszukiwań: „Pokorniuchno się skłoniła, jako Panna świątobliwa”.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • hajka
    16.02.2015
    W książce wydanej we Lwowie około roku 1870 natrafiłem na zdanie: „Można to robić, bo to ani szkoda, ani hajka”. Co za wyraz hajka? Skąd się wywodzi?
    Cytuję za Słownikiem języka polskiego, tzw. warszawskim, t. 2, 1902: „Hajka (...) mitręga, przeszkoda, strata czasu”. Słownik wskazuje na ukraińskie źródło tego wyrazu.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Skąd rodzynki?
    29.01.2015
    Witam,
    zastanawiam się nad nazwą rodzynki. Przy większości owoców ich suszona forma ma nazwę suszona morela, suszony banan, suszone pomidory itd. Jednak suszone winogrona mają swoją własną nazwę – rodzynki. Dlaczego i skąd ta nazwa?
    Dziękuję z góry za pomoc
    Pozdrawiam
    Słowo to jest w polszczyźnie od dawna, w XIV w. miało formę rozenka lub rozynka. Wtedy chyba nie znano jeszcze w Polsce moreli ani bananów (nawet suszonych), na pewno zaś nie znano pomidorów, które Europa poznała dopiero po odkryciu Ameryki. Osobna nazwa nadana rodzynkom świadczy więc o ich znaczeniu kulturowym.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • zapomnieć i zapamiętać
    28.01.2015
    Szanowni Państwo,
    dlaczego wyraz zapominać oznacza wyrzucanie czegoś z pamięci, a nie utrwalanie, jak podobne słowo w języku rosyjskim? W przypadku słowa zapamiętać przedrostek za ma przecież odwrotną funkcje.
    Z wyrazami szacunku
    Michał
    Czasowniki zapomnieć i zapamiętać mają podobną genezę. W staropolszczyźnie oba odnoszą się do czynności zapominania, czyli wyrzucania czegoś z pamięci. Dawne pomnić to to samo co pamiętać, a utworzone od nich derywaty miały w przeszłości dokładnie takie samo znaczenie, jednak inne od tego, które ma czasownik zapomnit’ w języku rosyjskim. Wszystko dlatego, że przedrostek za- jest bardzo wieloznaczny, w języku polskim służy między innymi do tworzenia czasowników dokonanych: zagrać to ‘grać, ale w pewnym momencie przestać’, tak samo zapomnić i zapamiętać to ‘pomnić, pamiętać, a potem przestać to robić’.
    Jeszcze na początku XIX wieku S. B. Linde, definiując czasownik zapomnieć, pisał, że znaczy on tyle co ‘wypuścić z pamięci, zapamiętać’, zapamiętać zaś to nic innego jak ‘wypuścić z pamięci, zapomnieć’. Mieliśmy więc w języku polskim dwa niemal bliźniacze czasowniki o synonimicznym znaczeniu. Język nie lubi takich sytuacji, dąży bowiem do precyzji i stara się unikać nadmiaru. Nadmiar w opisywanym wypadku mógł zostać usunięty dwojako – albo przez wyjście z użycia, albo zmianę znaczenia jednego z czasowników. Stało się to drugie. Na początku XX wieku autorzy Słownika warszawskiego definiują zapomnieć jako ‘nie spamiętać, stracić z pamięci, nie zachować w pamięci’, zapamiętać zaś jako ‘zasięgnąć pamięcią, przypomnieć sobie’, a w drugim znaczeniu jako ‘zachować, zatrzymać w pamięci’.
    Proszę zauważyć, że omawiana zmiana znaczeniowa dokonywała się stopniowo. Zapamiętać najpierw oznaczało ‘wypuścić z pamięci’, potem ‘przypomnieć sobie’, aż uzyskało znaczenie, w którym używamy go do dziś, czyli ‘zachować w pamięci’.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • całun i całować
    27.01.2015
    Szanowni Państwo,
    ciekawi mnie etymologia słów całun i całować. Czy słowa te mają ze sobą cokolwiek wspólnego?
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Wyrazy te nie są spokrewnione. Pierwszy to stara pożyczka z francuskiego (za pośrednictwem niemieckim), na gruncie polskim zmazurzona, drugi to słowo prasłowiańskie, spokrewnione z przymiotnikiem cały.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • łuk i cięciwa
    24.01.2015
    Szanowni Państwo,
    ciekawi mnie pierwotne znaczenie słów łuk i cięciwa. Czy najpierw nazwano w ten sposób części broni i stąd wzięły się terminy matematyczne, czy może na odwrót?
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Matematycy wzięli od myśliwych, nie na odwrót.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • tydzień
    17.01.2015
    Jak to się dzieje, że dodanie sylaby ty na początku wyrazu dzień wydłuża okres czasu, o którym mówimy, aż siedmiokrotnie.
    Pozdrawiam
    Michał
    Najpierw słowo tydzień znaczyło 'ten dzień', a właściwie 'ten sam dzień (po upływie tygodnia)'. Cząstka ty-, o którą o którą Pan pyta, pochodzi od mianownika zaimka ten, a cząstka tygo-, widoczna dziś w pozostałych przypadkach słowa tydzień (z wyjątkiem mianownika i biernika), to dawny dopełniacz tego zaimka.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • fiksum dyrdum
    11.01.2015
    Szanowni Państwo,
    mam dość niecodzienne pytanie z dziedziny etymologii. Czasem można usłyszeć (co prawda coraz już rzadziej), że ktoś ma fiksum dyrdum, co oznacza, że ktoś jest niespełna rozumu lub, potocznie, ma fioła. Może być też tak, iż taka osoba plecie dyrdymały, rzeczy nieprawdziwe, nieistotne lub fantazyjne. Ciekawi mnie, skąd wzięły się te wyrażenia i czy przypadkiem owo dyrdum i dyrdymały nie są ze sobą jakoś powiązane.
    Z wyrazami szacunku
    Krzysztof Bogusz
    Fiksum dyrdum wygląda mi na żartobliwy latynizm, czyli wyraz niby-łaciński, utworzony w połowie od słów takich, jak fiksacja 'rodzaj lekkiego obłędu', fiksować, fiksat czy fiks (wszystkie od łacińskiego fixus, imiesłowu przeszłego czasownika figere 'przymocować'), w połowie zaś od potocznego, najpierw gwarowego dyrdać 'iść szybko lub biec drobnymi krokami' (od prasłowiańskiego czasownika mającego źródło dźwiękonaśladowcze). Podwójne -um, łatwo rozpoznawalne jako łacińska końcówka, zbliża fiksum dyrdum do łacińskich terminów medycznych, co pogłębia żartobliwy wydźwięk tej nazwy.
    Dyrdymały chyba nie są spokrewnione z dyrdaniem, A. Bańkowski w swoim słowniku etymologicznym sugeruje (może za słownikiem Doroszewskiego), że pochodzą od francuskiego dire du mal 'powiedzieć źle (o kimś)' i pierwotnie oznaczały złośliwą plotkę. Warto zwrócić uwagę, że słowo to występuje zwykle w liczbie mnogiej, podobnie jak głupoty, brednie, banialuki, przestarzałe duby smalone i wulgarne pierdoły (dwa ostatnie zwroty chyba tylko w lm). Ta preferencja dla liczby mnogiej zdaje się potwierdzać, że na jedną mądrą myśl przypada wiele głupich. Zresztą, jak pokazują słowniki, mądrość jest jedna, bez liczby mnogiej, a mądrości to różne praktyczne wiadomości, niekoniecznie prawdziwe, por. ironiczny zwrot wszystkie mądrości pozjadać.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • dać kosza, dostać kosza
    1.01.2015
    Szanowni Państwo,
    dlaczego trzeba wynieść kosz śmieci, ale od dziewczyny dostaje się kosza?
    Łączę stosowne wyrazy
    Miłosz Pieńkowski
    Pochodzenie zwrotów dać kosza i dostać kosza wyjaśnia Julian Krzyżanowski w pierwszym tomie trylogii Mądrej głowie dość dwie słowie. Wyjaśnienie jest długie i trudne do powtórzenia, zachęcam więc, aby Pan sam zajrzał do wymienionego źródła. Autor powołuje się na dawne zwyczaje i anegdoty, które nie miały wcale bezpośredniego związku ze staraniami niefortunnego kawalera, tylko dotyczyły ogólnie doznawanych niepowodzeń i ośmieszania się przy tym.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    1. 1.01.2015
      W sprawie kosza: chyba pytającemu chodziło o to dlaczego biernik od rzeczownika kosz jest normalnie kosz, a w przytoczonym zwrocie kosza.
      Z poważaniem
      Łukasz
    2. 1.01.2015
      Forma biernika – kosz czy kosza – zależy od podrodzaju gramatycznego: bezkońcówkowy biernik jest właściwy rzeczownikom męskim nieżywotnym, biernik z końcówką -a – rzeczownikom żywotnym. Podrodzaje te nie są zależne ściśle od znaczenia rzeczownika, w szczególności wiele jest rzeczowników męskich żywotnych, które nie oznaczają istot żywych. Tak było też dawniej, przykłady konfliktu między znaczeniem a podrodzajem gramatycznym rzeczowników męskich widoczne są już w tekstach XVI-wiecznych. Mają one związek z kształtowaniem się rodzaju gramatycznego w polszczyźnie.
      Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • o jeny!
    27.12.2014
    Szanowni Państwo,
    od niedawna słyszę wśród młodszych znajomych westchnienie o jeny albo jeny - jak ojej, o rety, o rany itp. Czy notuje je jakiś słownik gwary młodzieżowej? Ciekaw jestem, czy wiadomo, skąd się wzięło.
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Słowo nie jest bardzo nowe, występuje np. w Słowniku potocznej polszczyzny Macieja Czeszewskiego (PWN, 2006), a ten miał wcześniejsze wydanie pod innym tytułem, z którego być może hasło to zostało przejęte (rzecz do sprawdzenia). Na pochodzenie wyrazu naprowadza komentarz internauty w Słowniku Języka Polskiego (tytuł w takiej właśnie, niestandardowej pisowni): „o JEzusa raNY!!!” (http://sjp.pl/jeny). Wykrzykników eufemistycznych jest więcej, np. jak bonie dydy (prawdopodobnie od jak Boga kocham), rany koguta i samo o rany (od rany Chrystusa) oraz kurczę i kuźwa (wiadomo od czego). Warto zauważyć, że eufemizowane mogą być wyrażenia objęte różnego rodzaju tabu: zarówno obyczajowym, jak i religijnym, por. „Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • tajemnicza osoła
    24.12.2014
    Szanowni Redaktorzy,
    uprzejmie proszę o wyjaśnienie etymologii słowa osoła, pejoratywnego określenia na kobietę spotykanego wśród Polaków wywodzących się z terenów Wileńszczyzny i dzisiejszej Białorusi.
    Określenia osoła nie notują przeszukane przeze mnie słowniki gwarowe ani ogólne (ale notujące regionalizmy) słowniki języka polskiego. Nie notują go również dostępne mi słowniki języka litewskiego czy języków słowiańskich. W wypadku tego rzeczownika musimy więc pozostać w sferze hipotez. Być może osoła (os’oła?) to żeński odpowiednik rzeczownika osioł używanego również w znaczeniu 'głupiec' (na co wskazywałoby znaczenie) i utworzony niestandardowo na drodze derywacji paradygmatycznej, a nie jak w większości języków słowiańskich sufiksalnej (pol. oślica).
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • podział bojowy
    20.12.2014
    Szanowni Państwo,
    chciałbym zapytać o etymologię słowa podział bojowy. Pracuję w Straży Pożarnej i tym zwrotem określa się strażaków pracujących w jednostce ratowniczo gaśniczej – takich, którzy jeżdżą do pożarów. Większość osób skraca tę formę i aby powiedzieć, że nie pracują w biurze, mówią: pracuję na podziale, jestem podziałowcem. Jakie jest pochodzenie tego zwrotu i dlaczego nie mówi się np. podział biurowy?
    Etymologia słowa podział jest jasna, pochodzi ono od czasownika podzielić, ten od dzielić, a ten ma źródło w prasłowiańskim wyrazie, którego kontynuantem jest dziś słowo dział. Co bardziej zastanawia, to dlaczego podział bojowy, a nie oddział bojowy. Zostawiam to pytanie bez odpowiedzi, może ktoś z czytelników poradni pomoże. W słownikach – nowych ani starych – nie znalazłem niczego, co by naprowadzało na ślad. Języki grup zawodowych mają swoje osobliwości, ale osobliwości takie mają też swoje źródło, pytanie więc, dlaczego podział, nie oddział, jest zasadne.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Jak śpiewać kolędy?
    15.12.2014
    Szanowni Państwo,
    chodzi mi o wers z kolędy Anioł pasterzom mówił. Jak się powinno śpiewać: „naleźli Dziecię w żłobie, Maryją z Józefem”? Czy w wersji współczesnej: „znaleźli Dziecię w żłobie, Maryję z Józefem”? Spotkałam też formy mieszane, które wydają mi się najmniej szczęśliwe: „znaleźli Dziecię w żłobie, Maryją z Józefem” oraz „naleźli Dziecię w żłobie, Maryję z Józefem”. Wiem, że tekst został zapisany w rękopisie kórnickim, ale nie potrafię do niego dotrzeć.
    Hanna Bartoszewicz
    Tekst kolędy Anioł pasterzom mówił po raz pierwszy zapisany został w XVI wieku, wydrukowany w roku 1626. Trudno jednak powiedzieć, kiedy i w jakiej formie powstał. Należy pamiętać, że jest to tekst pieśni, a te cechuje przede wszystkim oralność, co sprawia, że nieustannie powstają nowe wersje tego samego utworu. Nawet jeśli dotrzemy do rękopisu kórnickiego, czy Pieśni nabożnych, nie możemy mieć pewności, że pieśń powstała w takiej właśnie formie, w jakiej została tam zapisana. I rzeczywiście, w licznych śpiewnikach znaleźć można wszystkie przytaczane przez Panią wersje.
    Warto więc przyjrzeć się samemu czasownikowi naleźć / znaleźć, który jest o wiele starszy niż tekst kolędy – stanowi bowiem dziedzictwo prasłowiańskie (*nalezti), a w języku polskim do XIV wieku funkcjonuje w formie starszej naleźć. Już jednak w wieku XVI znajdujemy poświadczenia obu form czasownika – słowniki notują zarówno starsze naleźć, jak i nowsze znaleźć.
    Podobne wahania dotyczą frazy Maryją/Maryję z Józefem. Rzeczowniki rodzaju żeńskiego miękkotematowe do XVII wieku mogły mieć w B. lp dwie końcówki zależne od długości (a po zaniku iloczasu – barwy) samogłoski a, która występowała w M. lp. Rzeczowniki zakończone na a pochylone (pochodzące z dawnego a długiego) przybierały końcówkę (np. Maryją), zakończone na a jasne (z dawnego a krótkiego) – końcówkę (np. duszę). Już w średniowieczu jednak końcówki te nie były realizowane konsekwentnie, w wieku XVI następuje szerzy się już końcówka kosztem końcówki , proces ten nasila się w wieku kolejnym.
    W związku z powyższymi procesami, zakładając, że kolęda Anioł pasterzom mówił powstała w XVI wieku, wers, o którym Pani pisze, mógł być śpiewany zarówno jako „naleźli Dziecię w żłobie, Maryją z Józefem”, „znaleźli Dziecię w żłobie, Maryją z Józefem”, „naleźli Dziecię w żłobie, Maryję z Józefem”, jak i „znaleźli Dziecię w żłobie, Maryję z Józefem” bez względu na to, jak został zapisany w najstarszym rękopiśmiennym poświadczeniu. Na pytanie „jak należy śpiewać?” trudno więc udzielić odpowiedzi normatywnej – najlepiej śpiewać tak, aby święta były wesołe i radosne, czego Pani życzę.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • pierwszy i pierwotny
    14.12.2014
    Chciał bym poznać etymologie słów pierwszy i pierwotny.
    Pierwszy to stopień wyższy od staropolskiego pierwy 'pierwszy, wczesny, początkowy, pierwotny'. Od pierwy powstała też pierwoć, rzeczownik abstrakcyjny o znaczeniu 'początek jakiegoś okresu'. Od pierwoci zaś pochodzi przymiotnik pierwotny. Jak stąd wynika, pierwszy i pierwotny mają wspólnego przodka w języku staropolskim, dla którego etymologowie wskazują domniemane źródło w języku prasłowiańskim i jeszcze wcześniejsze w praindoeuropejskim.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski