etymologia

 
Jeśli nie wiesz, z jakiego języka pochodzi dane słowo, jakie było jego pierwotne znaczenie, czy lub jak zmieniło się jego znaczenie w naszym języku, dlaczego ma taką postać - tu dowiesz się wszystkiego o słowach, które pochodzą z innych języków, a zadomowiły się w polszczyźnie.
  • Popyt, podaż
    2.02.2016
    Zastanawia mnie pochodzenie dwóch słów: popyt oraz podaż. Szykuję pewien projekt zaliczeniowy i niezwykle istotne dla mnie jest, aby dowiedzieć się, skąd pochodzą te dziwnie (przynajmniej dla mnie) brzmiące słowa.

    Z góry dziękuję i pozdrawiam.
    Etymologię obu wskazanych terminów wyjaśnia Andrzej Bańkowski w drugim tomie Etymologicznego słownika języka polskiego, w którym możemy przeczytać, że zarówno podaż, jak i popyt są kalkami strukturalnymi (czy też: „sztucznymi przekładami”) z języka niemieckiego. Podaż wywodzi Andrzej Bańkowski od niemieckiego Angebot (anbieten – ‘podawać, oferować’), popyt zaś od niemieckiego Nachfrage. Warto zaznaczyć, że ten drugi termin wyparł wcześniejsze rodzime rzeczowniki pokup i popłat. Zarówno popyt, jak podaż są w polszczyźnie wyrazami nowymi, notowanymi od II połowy XIX wieku.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • Ladacznica a ladaco
    24.01.2016
    Dzień dobry Państwu!
    Pytanie o treści nieszczególnie wyszukanej, jednak spowodowało konflikt między mną a moim rozmówcą. Czy słowo ladacznica ma coś wspólnego ze słowem ladaco? Moim zdaniem tak – kobiety określanej takim mianem raczej nie darzy się estymą, a ladaco oznaczało ‘byle jaki, marny’ lub, o osobie właśnie, ‘człowiek lichy, bezwartościowy’. Czy słusznie doszukuję się pokrewieństwa tych dwu słów?

    Łączę wyrazy szacunku, przepraszając za banalność swojego pytania.
    AK
    Pytanie jest bardzo ciekawe, ponieważ dotyczy sposobu postrzegania przez naszych przodków osób niedarzonych szacunkiem. Ma Pan rację – ladacznica i ladaco są blisko z sobą spokrewnione, a do ich rodziny należy jeszcze łajdak.
    Wszystkie te rzeczowniki zawierają w sobie (jak Pan słusznie zauważył) partykułę lada, która wskazuje na to, że osoba lub rzecz, o której mowa, niczym specjalnym się nie wyróżnia, nie jest godna uwagi. Ladacznica to forma żeńska rzeczownika ladaco, który powstał z wyrażenia lada co, czyli ‘byle co, coś niegodne uwagi’; oczywiście, ladacznica ma dziś bardzo zawężone znaczenie w stosunku do nazwy ladaco.
    Dawne wyrażenie lada jaki „zapisało się” natomiast w wyrazie łajdak.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Ekipa, lider, problem
    23.01.2016
    Chciałabym się dowiedzieć, jaka jest etymologia słów: ekipa, lider oraz problem.
    Każde z tych słów jest zapożyczeniem.
    Ekipa wywodzi się z języka francuskiego, w którym rzeczownik l’équipe oznacza grupę ludzi, którzy wspólnie coś wykonują (np. drużynę sportową).
    Lider to z kolei zapożyczenie angielskie. Angielski rzeczownik leader ma (w przybliżeniu) to samo znaczenie co polski lider, a pochodzi od czasownika to lead znaczącego ‘przewodzić (komuś)’.
    Rzeczownik problem natomiast pojawił się w polszczyźnie za sprawą łaciny, w której odpowiadający mu wyraz (problema) powstał z greckiego słowa oznaczającego m.in. jakąś barierę, ogrodzenie, wystającą część np. skały.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Rzyć, żyć
    29.12.2015
    Proszę o informację o etymologii słowa rzyć. Czy ma ono coś wspólnego z czasownikiem żyć albo z rzeczownikiem życie?
    Słowa te mają różne pochodzenie. Rzyć (‘tyłek’) jest kontynuantem prasłowiańskiego rzeczownika *ritь, a żyć pochodzi od, też prasłowiańskiego, czasownika *žiti. Oba prasłowiańskie wyrazy miały te same znaczenia, które mają ich współczesne polskie kontynuanty.
    Byłoby mało prawdopodobne, by wyrazy zawierające ż i rz miały wspólne pochodzenie, ponieważ głoska zapisywana jako rz do XVIII wieku brzmiała inaczej niż obecnie (była zbliżona do miękkiego /r/), czyli była zupełnie inna niż głoska zapisywana jako ż. Zdarzało się, że w toku rozwoju języka nastąpiła zmiana zapisu i w miejscu dawnego rz obecnie występuje ż. Tak się stało np. z wyrazem pasożyt, który powstał jako złożenie czasownika paść i rzeczownika rzyć (pasorzyt; dosłownie: ‘ten, kto pasie swoją rzyć’).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • nefryt, jadeit
    23.12.2015
    Dlaczego nazwa ważnego w chińskiej mitologii kamienia 玉 w innych językach tłumaczona jest jako jadeit, a w polskim jako nefryt (por. Nefrytowy Cesarz)? To dwa różne minerały. Czy mając na uwadze polską tradycję nazewniczą można tłumaczyć angielski tytuł gry Jade Empire (inspirowanej chińskimi legendami) jako Nefrytowe Cesarstwo czy też musi być ono jadeitowe? Czy drugi człon można zapisać wielką literą, skoro chodzi o nazwę krainy (jak np. Państwo Środka)?
    Pozdrawiam
    Dariusz
    Szanowny Panie,
    Pana pytanie jest właściwie pytaniem o wiedzę pozajęzykową, ściślej mineralogiczną. Nefryt i jadeit również w języku polskim odnoszą się do dwóch różnych desygnatów: jadeit to minerał o wzorze chemicznym NaAlSi2O6, jadeit zaś odmianą amfibolu. Źródłem nieporozumień jest zapewne fakt, że zarówno nefryt, jak i jadeit mają kolor zielony, a poddane obróbce jubilerskiej są niemalże nie do odróżnienia przez mineralogicznych laików. Kolejnym źródłem nieporozumień jest etymologia obu nazw: zarówno nefryt, jak i jadeit wiążą się z nerkami – pierwszy w języku greckim oznacza nerkę (nephrós), drugi w języku francuskim – zapalenie nerek (jadéite). Z tego względu Nefrytowy Cesarz nazywany jest również Jadeitowym Cesarzem.
    Jeśli zaś chodzi o drugą część Pana pytania: nie wiem, z którego minerału zbudowane jest Jade Empire – jeśli z nefrytu, to nazwę należy tłumaczyć jako Nefrytowe Cesarstwo, jeśli z jadeitu – jako Jadeitowe Cesarstwo. Po raz kolejny jest to zatem pytanie natury niejęzykoznawczej. Oczywiście, i w jednym, i w drugim wypadku oba człony tej nazwy własnej należy zapisywać wielkimi literami.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
    1. 23.12.2015
      W pełni zgadzając się ze stwierdzeniami doktor Moniki Kresy, pozwalam sobie uzupełnić informację o nefrycie i jadeicie. Otóż chiński morfogram 玉 (pinyin: ) i angielski wyraz jade stanowią nazwę, którą posługujemy się tradycyjnie zarówno w odniesieniu do nefrytu (ang. nephrite; chiń. 軟玉, pinyin: ruǎn yù), jak i jadeitu (ang. jadeite; chiń. 硬玉, pinyin: yìng yù). Polskim odpowiednikiem owej wspólnej nazwy jest wyraz żad (‘ozdoba, przedmiot wykonany z jadeitu lub nefrytu’), por. żad nefrytowy i żad jadeitowy. Nazwa wywodzi się od hiszpańskiego wyrażenia piedra de ijada (odnotowana po raz pierwszy w 1565 r.) i oznacza dosłownie ‘kamień lędźwiowy’. Kamień ten uznawano bowiem za środek profilaktyczny i leczniczy w przypadku dolegliwości nerek.
      Adam Wolański
  • Laska, las, laser
    19.12.2015
    Czy wyrazy laska, laser należą do rodziny wyrazu las?
    Każdy z tych wyrazów ma inne pochodzenie. Laska i las to wyrazy słowiańskie, a laser jest zapożyczeniem.
    Laska wywodzi się od prasłowiańskiej nazwy leszczyny (*lěska) – współczesne znaczenie rozwinęło w następujący sposób: ‘leszczyna’ > ‘kij z leszczyny’ > ‘kij do podpierania się’.
    Las jest kontynuantem prasłowiańskiego rzeczownika *lěsъ, który przez wieki nie zmienił znaczenia.
    Rzeczownik laser zaś to zapożyczenie z języka angielskiego, w którym powstał jako akronim (skrótowiec) wyrażenia Light Amplification by Stimulated Emission of Radiation (dosł. ‘wzmacnianie światła przez stymulowaną emisję promieniowania’).
    Tak więc te trzy wyrazy, choć podobne pod względem formy, należą do trzech różnych rodzin.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Wespół z darmozjadem
    17.12.2015
    Mam pytanie odnośnie słowa chyba że WESPÓŁ z przesłanką. Znalazłam tak napisane słowo w zdaniu. Dlaczego WESPÓŁ??? Zaciekawiło mnie również słowo DARMOZJAD. Skąd wzięło się takie słowo ????
    Szanowna Pani,
    wespół to nic innego jak wspólnie, razem. Podstawą tej formy jest rdzeń spół-, obecny chociażby w takich rzeczownikach jak spółka, wspólnik, współpraca czy czasownikach współpracować, współtworzyć. W formie będącej przedmiotem opisu mamy ponadto do czynienia z oboczną postacią przyrostka w-, czyli we-, powstałą z psł. *vъ w wyniku wokalizacji (czyli usamogłoskowieniu) prasłowiańskiej półsamogłoski zwanej jerem twardym, która zanikła w polszczyźnie przed XII wiekiem. Tam, gdzie ów jer znajdował się w tzw. pozycji słabej, zanikał; tam, gdzie był w tzw. pozycji mocnej – przechodził w e i z taką sytuacją mamy do czynienia w omawianym wyrazie.
    Odnośnie do darmozjada: jest to rzeczownik powstały od dwóch podstaw darmo i zjeść, który oznacza osobę, żyjącą cudzym kosztem, niepłacącą za swoje utrzymanie, a zatem taką, która je za darmo. Jest to wyraz dość stary, chociaż brak jego poświadczeń w staropolszczyźnie. Istnienie przymiotnika darmojedny pośrednio dowodzi jednak, że omawiany rzeczownik musiał funkcjonować jeszcze przed Renesansem. Jako darmojad został on zanotowany w XVI wieku (między innymi w dziełach Jana Kochanowskiego) i poświadczony przez słownikarzy Grzegorza Kanpiusza (w 1621 roku) i Samuela Bogumiła Lindego (w latach 1807–1815). Warto dodać, że polszczyzna szesnastowieczna znała sporo określeń odnoszących się do człowieka, który żył (a właściwie jadł chleb) cudzym kosztem, np. darmochleb, łuszczybochenek czy próżnochleb.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • gołoledź
    6.12.2015
    Szanowni Państwo,
    zastanawiała mnie ostatnio etymologia słowa gołoledź. Niestety nie mam dostępu do odpowiedniego słownika. Zaciekawiło mnie ono o tyle, że sprawia wrażenie dość starego i „polskiego” (nie widać w nim obcych naleciałości), a przy tym niełatwo na pierwszy rzut oka ustalić, w jaki sposób powstało. Wygląda na złożenie, ale może to mylne wrażenie?
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Gołoledź to słowo wywodzące się bezpośrednio z języka prasłowiańskiego, złożone z dwóch elementów: golo i -ledъ, którym we współczesnej polszczyźnie odpowiadają: goły i lód (zob. A. Bańkowski, Etymologiczny słownik języka polskiego PWN, Warszawa 2000, t. I, s. 451).
    Tak więc gołoledź to dosłownie ‘goły lód’. Od wieków znaczenie to się nie zmieniło i pewnie przez następne wieki nie zmieni, chyba że ocieplenie klimatu doprowadzi do tego, że całkowicie zniknie desygnat nazwy.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Szop pracz
    18.11.2015
    Skąd wzięła się polska nazwa zwierzęcia znanego jako szop (np. szop pracz)? Z tego, co udało mi się wyszperać w Internecie, jedyne języki europejskie poza naszym, w których to stworzenie jest nazywane podobnie, to dolnołużycki i górnołużycki (šup). Poza tym w indiańskim języku czoktaw (będącym lingua franca na pocz. XIX w. w pdn.-wsch. części USA) jest nazywane shaui. Czyżby badacz, który wprowadził polską nazwę szopa, mógł sugerować się jego nazwą w tym lub pokrewnym mu języku indiańskim?
    Hipoteza o „indiańskim” pochodzeniu polskiej nazwy szopa jest wprawdzie ciekawa, ale mało prawdopodobna, po pierwsze ze względu na nieistniejące właściwie bezpośrednie kontakty między tymi dwoma językami, po drugie zaś – z uwagi na to, że mamy podobny rzeczownik w innym języku europejskim, z którym na przełomie XIX i XX wieku (a wtedy szopy pojawiły się w Polsce) pozostawaliśmy w ścisłych kontaktach.
    Nazwa pracz szop funkcjonowała na pewno w latach sześćdziesiątych XIX wieku, ponieważ pod nią Procyon loto został opisany w Zoologii obrazowej dla klas niższych szkół średnich Maksymiliana Nowickiego. Co ciekawe, autor stosuje ją wymiennie z inną: ssawiec niedźwiedziowaty. Nie udało mi się niestety ustalić, kto wprowadził do polszczyzny rzeczownik szop, jednak fakty językowe (i leksykograficzne) przemawiają za jego niemiecką etymologią. Wprawdzie dziś w języku niemieckim szop pracz (Procyon lotor) to Waschbär, jednak dawniej (co poświadcza między innymi Aleksander Brückner) nazywano go Schupp. Rzeczownik szop to zatem fonetyczno-ortograficzna adaptacja niemieckiego Schupp, który z kolei pochodzi od czasownika schuppen w znaczeniu ‘złuszczać, pozbywać się łusek’ i nawiązuje zapewne do sposobu, w jaki szopy jedzą. Łuskanie pokarmu umożliwia im bardzo sprawny kciuk, będący cechą charakterystyczną, wyróżniającą je spośród innych drapieżników – a to właśnie cechy dyferencyjne stają zwykle u podstaw mechanizmów nazwotwórczych. Tak było zapewne i w tym wypadku.
    Monika Kresa
  • rżnąć a dorznąć
    10.11.2015
    W poradni pojawiło się już pytanie: Dlaczego rżnąć (np. drewno) ale podrzynać (gałąź, na której się siedzi)?, na którą odpowiedź dr Długosz-Kurczabowej brzmiała: „Do dawnych form rznąć, dorznąć, zarznąć, wyrznąć... utworzono wtórne odpowiedniki częstotliwe rzynać, dorzynać, zarzynać, wyrzynać... (analogicznie do umotywowanych par typu zacząć – zaczynać)”.
    W związku z tym zastanowiło mnie jednak, jak brzmiała wymowa. Wynika to z tego, że czytając podrzynać jako [pod-żynać], mielibyśmy oboczność ż-rz, biorąc pod uwagę rżnąć. Wydaje mi się zatem, że pierwotne odczytanie podrzynać brzmiałoby [podr-zynać], i rznąc [r-znąć], tak jak marznąć.
    W czasach szkolnych miałem podobny problem, gdy czytaliśmy Reja, gdzie znajdujemy słowo barzo, które w oczywisty sposób jest naszym współczesnym bardzo, a więc odczytanie powinno brzmieć raczej [bar-zo] niż [bażo], które to strasznie mnie wówczas raziło.
    Czy takie rozumowanie jest prawidłowe? Czy jest to powiązane z czeskim ř, które ponoć wymawia się podobnie? Odchodząc trochę od powyższego – czy czasowniki rżnąć i żąć są pokrewne, czy to przypadkowa zbieżność?
    Z poważaniem
    Marek Kielar
    Szanowny Panie,
    aby odpowiedzieć na Pana pytanie, warto zadać sobie inne: jaka jest etymologia czasownika rżnąć (wiemy już że podrzynać jest wobec niego wtórne)? Wiesław Boryś pisze, że jest to wyraz pochodzenia rodzimego, który w języku prasłowiańskim miał najprawdopodobniej postać *rьznąti i znaczenie ‘zacząć ciąć, krajać, przecinać’. W związku z tym, że po głosce r znajdował się tzw. jer przedni, powodujący palatalizacje, czyli zmiękczenia, w języku polskim to zmiękczone r uległo ewolucji i dało (tak jak w wyrazie rzeka, powstałym z prasłowiańskiego *reka) głoskę [ż] zapisywaną w języku polskim przez dwuznak rz (jest to archaizm ortograficzny wskazujący na pochodzenie tej głoski z dawnego miękkiego r i jej pierwotnej wymowy jako). Pierwotnie w polszczyźnie wyraz ten miał zatem formę *rzznąć, artykułowaną jako [rżznąć]. Tak skomplikowana grupa spółgłoskowa nie mogła się zachować w języku – doszło zatem do licznych przekształceń tego czasownika, najpierw z upodobniło się do ż i powstała forma rzżnąć (czytana jako [rżżnąć], a następnie doszło to jej uproszczenia i powstała dzisiejsza forma rżnąć.
    Jak Pan wie, w języku polskim mamy też formę rznąć, która jest wynikiem ewolucji tego samego prasłowiańskiego czasownika – jednak doszło w niej do uproszczenia innego elementu grupy spółgłoskowej (z rzznąć wypadła głoska [z]). Formy podrzynać, wyrzynać itp. powstały nie od rżnąć, ale od rznąć, a zatem etymologicznie mamy tam głoskę [ż] powstałą z palatalizacji miękkiego r’, a nie grupę spółgłoskową rz, jak w wyrazach marznąć i stp. barzo (to ostatnie oczywiście czytamy jako [barzo], a nie [bażo]). Wynika z tego, że formy podrzynać, wyrzynać , zgodnie z ich etymologią, powinniśmy czytać jako [ [podżynać], [wyżynać]. Pana wątpliwości wynikają natomiast z tego, że dwuznak rz odpowiada w języku polskim dwóm rodzajom dźwięków: głosce [ż] i dwóm głoskom [r], [z] stojącym obok siebie.
    Podobny fonetycznie i ortograficznie do rżnąć czasownik żąć również ma pochodzenie prasłowiańskie, wywodzi się od formy *żęti (bezokolicznik), *żьną (1 os. l. poj. czasu teraźniejszego). Jego znaczenie – ‘ ciąć, ścinać rośliny (zwłaszcza trawę i zboże) ostrym narzędziem, sierpem’ wskazuje na dalekie związki z omówionym czasownikiem *rьznąti ‘zacząć ciąć, krajać, przecinać’ – trudno je jednak udowodnić na gruncie języka prasłowiańskiego – sięgają one zapewne jeszcze języka praindoeuropejskiego.
    Monika Kresa
  • Omrzel
    6.11.2015
    Jaka jest etymologia rzeczownika omrzel? Mam tu na myśli nazwę pewnego chrząszcza, omrzela piaskowego. Niestety żaden z dostępnych mi słowników etymologicznych nie odnotował takiego hasła.
    Rzeczownik omrzel pochodzi od czasownika omrzeć, zanotowanego w Słowniku języka polskiego J. Karłowicza, A. A. Kryńskiego i W. Niedźwiedzkiego, a znaczącego tyle co ‘obmierznąć, zbrzydnąć’. Nazwa chrząszcza niewątpliwie nawiązuje więc do jego wyglądu, a przede wszystkim odczuć, które ten wygląd budzi. Trudności z odtworzeniem etymologii omawianego rzeczownika są zrozumiałe – czasownik, który go motywuje, już dawno wyszedł z użycia, skoro autorzy wspomnianego słownika, wydanego w latach 1900–1927 kwalifikują go jako archaiczny i powołują się na Psałterz floriański, a zatem zabytek spisany na przełomie XIV i XV wieku. Nie udało mi się niestety ustalić, od kiedy nazwa omrzel piaskowy funkcjonuje w języku polskim, wydaje mi się jednak, że nie notuje go Krzysztof Kluk w IV tomie dzieła Zwierząt domowych i dzikich osobliwie kraiowych historyi naturalnej początki i gospodarstwo zatytułowanym O owadzie y robakach.
    Monika Kresa
  • wrzeć i przywrzeć
    20.10.2015
    Szanowni Państwo,
    czy czasowniki wrzeć z jednej strony oraz przywrzeć są etymologicznie spokrewnione?
    Dziękuję za pomoc
    Łukasz
    Nie są. Pierwszy jest spokrewniony z wyrazami war, wrzątek, wrzawa, a nawet wir, drugi np. z wyrazami zawartość i otwór. W związku z tym istnieją dwa czasowniki zawrzeć, jeden o znaczeniu 'zacząć wrzeć', drugi o znaczeniu 'zamknąć'.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • kuku na muniu
    9.06.2015
    Szanowni Państwo,
    chciałbym prosić o wyjaśnienie pisowni wyrażenia kuku na muniu. Niedawno spotkałem się z etymologicznymi rozważaniami, według których zastosowane kuku pełni funkcję neologizmu dziecięcego, utworzonego od staropolskiego kukać, natomiast muniu znaczy 'mózg'. Konstrukcja oznaczałaby 'skaleczenie na mózgu'.
    Czy dawniej zapisywano mózg przez u, czy muniu powstało przez uznanie charakterystycznej dla zdrobnień końcówki -uniu?
    Z poważaniem
    Czytelnik
    Litery ó i u bywały dawniej mieszane, ale zasadniczo w mózgu uzasadnione historycznie jest ó. Bardziej prawdopodobne więc, że -uniu w muniu pojawiło się pod wpływem takich wyrazów jak babunia, lalunia i dziadunio.
    Jeśli chodzi o kukać, to dawniej nie tylko oznaczało ono głos kukułki, ale też było synonimem czasowników narzekać, lamentować. W słownikach etymologicznych można spotkać sprzeczne opinie o tym, czy te dwa znaczenia są historycznie związane, czy też pochodzą od dwóch nie spokrewnionych wyrazów. Tak czy owak, kuku w kuku na muniu jest bliższe temu drugiemu znaczeniu niż ptasim śpiewom.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Pimpek i Pimpuś
    30.05.2015
    Dzień dobry.
    Od jakiegoś czasu męczy mnie pewna zagwozdka. Otóż, według myśli analogicznej, jeżeli skrótem od imienia Kajetan jest Kajtek, a od wyrazu browarbrowarek, to od czego skrótem jest imię/wyraz pimpek?
    Z poważaniem
    Natalia
    Nie znam żadnego Pimpka, ale wiem, że to dobre imię dla psa, dlatego zapisałem je wielką literą. Ze szkoły pamiętamy oboje Szkolne przygody Pimpusia Sadełko, których tytuł jest ciekawy o tyle, że ich autorka pozostawiła przydomek tytułowego kota nie odmieniony, wbrew normie, która już wtedy kazała odmieniać Kościuszkę, Moniuszkę i inne męskie nazwiska na -o. Myślę, że Pimpek i Pimpuś to jedno i to samo, tak jak np. Maciek i Maciuś, przy czym drugie słowo w każdej z tych par wydaje się bardziej pieszczotliwe, zapewne ze względu na obecność głoski [ś].
    Od czego pochodzi Pimpek i Pimpuś, nie wiem, może od niemieckiego potocznego pimplig, obocznie pimpelig 'rozpieszczony'. Rdzeń pimp- ma genezę dźwiękonaśladowczą, a przyrostek -lig wymawia się mniej więcej [liś]. Wydaje się więc, że Konopnicka (lub ktoś przed nią) niemieckie słowo częściowo przyswoił, a częściowo przetłumaczył, zastępując przyrostek polskim -uś o podobnym brzmieniu i znaczeniu zgodnym ze znaczeniem niemieckiego wzorca.
    O tym, że tytułowy bohater bajki Konopnickiej rzeczywiście był rozpieszczonym kotkiem, przypomina następujący fragment (cytuję za Polską Biblioteką Internetową):
    Żyli sobie wtedy w mieście
    imci państwo Sadełkowie,
    którzy mieli jedynaka,
    cudo-kotka, co się zowie!
    „PIMPUŚ” było mu na imię,
    skóra szara w żółte łaty.
    Cały dzień na rękach siedział
    to u mamy, to u taty.
    Rano, wieczór pan Sadełko
    jedynaka brał pod boki,
    mile sobie przyśpiewując
    wyprawiali różne skoki.
    A pieścili, a chuchali,
    a broń Boże do roboty!
    Zawsze tylko: „Mój ty skarbie!
    Mój ty srebrny! Mój ty złoty!”
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Civitas Schinesghe
    29.05.2015
    Szanowni Państwo,
    Civitas Schinesghe to nazwa zawarta w dokumencie Dagome iudex, określająca zasięg granic państwa Mieszka I, a zatem odnosząca się do Państwa Gnieźnieńskiego. Jaka jest etymologia wyrazu Schinesghe? Jak należy go wymawiać i jak go przetranskrybować, używając wyłącznie polskich znaków? [Szinesge], [Szinezge], a może [Szineske]?
    Wreszcie – jak słowo to ma się do łacińskiego wyrazu Gnesna? Dlaczego w tekście pisanym łaciną ( w Dagome iudex) nie użyto własnie określenia łac.?
    Niestety, na żadne z zadanych przez Panią pytań nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi.
    Dokument Dagome iudex od wielu lat jest przedmiotem badań historyków języka, paleografów, mediewistów, historyków Kościoła itp., którzy zarówno wobec całego zabytku, jak i wobec przytoczonej przez Pana nazwy zajmują bardzo różne stanowiska. Większość uczonych interpretuje zapis Schinesghe jako Gniezno (za tą opcją opowiadają się przede wszystkim historycy), są jednak tacy, którzy widzą w tej nazwie Szczecin (za tą lekcją opowiada się między innymi Zygmunt Wojciechowski), czy nawet Szczytno. Stanisław Rospond doszukiwał się w tym zapisie zbitki trzech nazw: Szczecin + Szczytno + Gniezno. Marcin Kuźmicki natomiast w ogóle nie widzi w tym zapisie nazwy własnej (odczytuje go jako w mieście).
    Na pytanie, jak transkrybować, również nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi, szczególnie że w sześciu różnych odpisach omawianego dokumentu mamy różne propozycje zapisu tej nazwy, między innymi: schinesghe, schinesghee, schignesne, schinesne, schinesche, schinesgne, schniesghe. Różnorodne są zatem możliwości i transkrypcji, i interpretacji.
    Co do pytania ostatniego, to wbrew pozorom pod zapisem schinesche (zdaniem Marcina Kuźmickiego najbardziej prawdopodobnym), kryć się może właśnie łacińska forma Gnesne (bardzo bliska już współczesnej łacińskiej formie Gnesna). Ogromnym problemem jest bowiem interpretacja nagłosowego schi, które może być (choć to najmniej prawdopodobne) wynikiem błędu kopisty albo abrewiaturą na oznaczenie łacińskiego scilicet (‘mianowicie’). W związku z tym, że połączenie literowe gne oddaje w grafii kancelarii papieskich połączenie ne, pisarz przepisujący dokument mógł opuścić g w pierwszej zbitce, a dodać je w drugiej (czyli ne zapisać jako ghe, a być może gne, jak to ma miejsce w innych odpisach tego dokumentu).
    Zadane przez Panią pytania mogłyby się stać przedmiotem obszernej monografii, nie pozostaje mi nic innego, jak odesłać do kilku (spośród licznych) pozycji bibliograficznych poświęconych temu problemowi:
    Civitas Schinesghe cum pertinentiis, praca zbiorowa, Toruń 2003.
    Czaplewski P., Studia nad regestrem Dagome judex, w: „Zapiski Towarzystwa Naukowego w Toruniu” t. 12, 1946, nr 1–4, s. 27.
    Koczy L., Dagome iudex, Schinesge i Awaba, w: „Roczniki Historyczne” 12, 1936, z. 1. Kürbis B., Dagome iudex – studium krytyczne, w: Kürbis B., Na progach historii. II. O świadectwach do dziejów kultury Polski średniowiecznej, Poznań 2001, s. 78.
    Kuźmicki M., O zdmuchnieciu nagłosowego s-, a nawet sch-, czyli jak odczytać dwa zapisy z Dagome iudex, „Kwartalnik Językoznawczy” 2010, nr 1.
    Labuda G., Schinesghe: Gniezno czy Szczecin?, w: „Przegląd Zachodni” 7 (1951), nr 7–8, s. 591–592.
    Rospond S., Mileniowe badania onomasty. 1. Dagome tajemnicze imię lub imiona pierwszego władcy polskiego (z 2 ilustracjami), „Język Polski” 40, 1960, z. 1, s. 25.
    Szewera Z., Szczecin czy Gniezno, „Problemy” 11 (1955), nr 6, s. 424.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • można było, można będzie – można jest?
    21.05.2015
    Szanowni Państwo,
    pewien problem nie daje mi spokoju. Dlaczego w języku polskim, używając w czasie teraźniejszym predykatywów typu: trzeba, można, wolno, pomijamy czasownik jest, podczas gdy w czasach przeszłym i przyszłym czasownik w formie osobowej jest obligatoryjny, np. można było, trzeba będzie itd. Czy ma to swoje uzasadnienie? Czy forma złożona w czasie teraźniejszym istniała dawniej? Jeśli tak, dlaczego zanikła? Z tego, co wiem, np. w języku czeskim występuje do dziś.
    Z pozdrowieniami
    KG
    Szanowna Pani,
    wskazana przez Panią klasa predykatywów z punktu widzenia historycznego jest klasą bardzo niejednorodną. Znajdują się w niej bowiem zarówno dawne formy czasownikowe, imiesłowowe, jak i przymiotnikowe. W wypadku wskazanych przez Panią predykatywów historycznie forma analityczna funkcjonowała również w odniesieniu do czasu teraźniejszego. Jej przykłady znajdujemy jeszcze w XVI wieku, choć w polszczyźnie owa konstrukcja analityczna zaczęła zanikać jeszcze w staropolszczyźnie. W szesnastowiecznych przekładach ewangelii na język polski znajdujemy na przykład takie zdania:
    A postąpiwszy mało, pádł na oblicze swoje, modląc się i rzeknąc, Ojczé moj, Jeśliże można jest, niecháj mię przeminie kielich ten, Wszakże, nie jako já chcę ale jako ty niecháj się zstanie. (przekład Stanisława Murzynowskiego, 1551)
    I odszedszy trochę, upadł ná oblicze swe, modląc sie, á mowiąc: Ojcze moj, jeśliże można rzecz jest, niechże odejdzie ode mnie ten kielich: wszákoż jednák nie ták (sie stań) jáko ja chcę, ále ták jáko ty. (przekład Jana Leopolity, 1561).
    Jak widać, można pełniło w zdaniu funkcję przydawki. W polszczyźnie doszło do elipsy zarówno rzeczownika rzecz, jak i czasownika być w czasie teraźniejszym. Przyczyny jego zaniku są analogiczne do zaniku słowa posiłkowego jest w 3 os. l. poj. i l. mn. Dawne niósł jest, nieśli są przeszło w wyniku tej elipsy w niósł, nieśli. Związane to było po pierwsze z ekonomizacją języka – jest to tendencja upraszczająca, oszczędzająca wysiłek artykulacyjny. Dodatkowo w epoce staropolskiej zanikają prasłowiańskie czasy przeszłe proste (aoryst i imperfectum) – otworzyło się więc miejsce na nowy czas przeszły prosty analityczny. Zmiana ta wpłynęła niewątpliwie na składnię dzisiejszych predykatów – w powyższych cytatach czasownik jest pełni oczywiście inną funkcję niż w czasie przeszłym złożonym, wyraża bowiem czas teraźniejszy, jednak wobec form: można było, można będzie jest on zbędnym dodatkiem składniowo-semantycznym, dlatego zanika w odróżnieniu od czasu przeszłego i przyszłego, w wypadku których niesie rzeczywistą informację o czasie.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • ortografia a historia języka
    13.05.2015
    Dzień dobry,
    dlaczego w językach słowiańskich podobne słowa mają różną ortografię? Np. skoro po rosyjsku pułkownik to połkownik, to dlaczego w tym słowie piszemy u zwykłe? Dlaczego mamy puchar przez u zwykłe i ch, a Czesi maja pohár przez samo h? Albo dlaczego polski chuligan jest przez ch, a inni huligani są przez samo h?
    Pozdrawiam
    Zdzisław K.
    Reguły ortograficzne mają zazwyczaj charakter konwencjonalny, w żadnym języku naturalnym zapis słów nie opiera się w pełni na odwzorowaniu wymowy, a ustalone konwencje ortograficzne wiążą się z różnymi uwarunkowaniami: rozwojem historycznym (również znaczeniowym) wyrażeń języka, sposobem ich zapożyczania, zmianami wewnątrzsystemowymi, np. specyficznym dla danego języka rozwojem głosek lub etymologią ludową, czy wreszcie przyjętym w danym języku typem pisma. W pewnych tylko wypadkach przy nauce ortografii języka polskiego można posiłkować się odpowiedniością głosek w innych językach słowiańskich. Uczymy dla przykładu, że polskiemu ortograficznemu rz odpowiada rosyjskie miękkie r, por. rzekaŕeka (река). Nie sposób jednak ustalić w ten sposób jakichś bezwyjątkowych zasad. W zapisie słowa utrwalone zostały jego dzieje.
    Polski wyraz chuligan zapisujemy przez ch, ponieważ do polszczyzny wszedł on za pośrednictwem języka rosyjskiego, w którym odpowiada słowu χuligan (хулиган), choć jego źródeł należy szukać w angielskim hooligan (być może od irlandzkiego nazwiska Houlihan – etymologia podana przez Andrzeja Bańkowskiego w jego słowniku etymologicznym i w Słowniku wyrazów obcych PWN jest nieścisła). Zapis czeski chuligán również wskazuje na rosyjskie pochodzenie, a już np. chorwacki huligan przemawia za inną drogą zapożyczenia.
    Słowo puchar w dziejach polszczyzny było zapisywane rozmaicie: w XVIII w. puhar, w wieku XIX puhar, lecz również puchar (tak u Lindego, pocz. XIX w.), w Słowniku warszawskim (początek XX w.) przy haśle puhar odnotowany został jego wariant graficzny puchar, a Słownik ortograficzny Arcta z 1936 roku (wydany po reformie ortograficznej) sankcjonuje wyłącznie pisownię puchar. Najdawniejszy sposób zapisu tylko częściowo nawiązuje do czeskiego pohár – w języku czeskim wyraz ten pojawił się z języka węgierskiego (por. węg. pohár), choć można by rozważyć również wpływ średnio-wysoko-niemieckiego becher (współcześnie niem. Becher). Do polszczyzny wyraz puhar/puchar przedostał się również z języka węgierskiego, lecz najprawdopodobniej za pośrednictwem języka ukraińskiego (lub języków ruskich), w którym na podstawie węgierskiego etymonu utworzono kilka słów o nieco odmiennych sensach, m.in. póhár (погар) ‘kubek, kielich’ i puhár (пугар) ‘szklanka, szklany kielich’. Jak widać, na gruncie ukraińskim doszło do specyfikacji znaczeniowej, a ponieważ polskie puchary używane w XVII i XVIII wieku były często wykonane ze szkła, do polszczyzny została zaadaptowana forma z u. Zmiana h w ch mogła mieć dwie przyczyny: po pierwsze, poza pograniczem ruskim, słowackim, morawskim i czeskim w wymowie nie odróżniano głosek zapisywanych jako h i ch (obie wymawiano bezdźwięcznie), stąd – w wyniku działania procesów adaptacyjnych – puhacz stał się puchaczem, a puharpucharem; po drugie – możliwe, że na zmianę ortograficzną wywarły pewien wpływ wyrazy puchaty ‘nadęty, krągły’ lub puchać ‘wąchać’, albo – co chyba najbardziej prawdopodobne – pucha (dziś puszka) ‘naczynie z wiekiem albo pokrywą’ (współcześnie np. w terminologii kościelnej odróżnia się kielich na wino od puszki na hostie, choć oba wyrazy oznaczają dość podobne przedmioty). Ten drugi rodzaj oddziaływań moglibyśmy nazwać atrakcją asocjacyjną, wspierałby ją fakt, że niektóre dawne puchary były naczyniami z wieczkiem.
    Wyraz pułk-ow-nik jest derywatem rzeczownika pułk (wskazany w pytaniu problem ortograficzny spróbuję wyjaśnić właśnie na przykładzie tego rzeczownika). Ma on różnie brzmiące odpowiedniki słowiańskie, por. ros. połk (полк), czes. pluk ‘pułk, tłum’, chorw. pȗk ‘lud’, które wywodzą się z prasłowiańskiego *pl̥kъ/*pъlkъ ‘gromada ludzi’ – prasłowo jest dawną pożyczką germańską z *fulka – ‘ludzie, ludzie zbrojni’, por. staro-wysoko-niemieckie folk ‘tłum’ (jego współczesny niemiecki kontynuant to Volk ‘naród, lud’). Postać brzmieniowa tych wyrazów w językach słowiańskich wiąże się z odmiennym rozwojem sonantu twardego lub tautosylabicznej grupy ъl (jak być może w językach wschodniosłowiańskich), które dawały różne efekty wokalizacji: współczesnym śladem ъl w językach wschodniosłowiańskich jest , stąd połk, natomiast w języku czeskim sonantyczne zachowało się do XIII w., a następnie przeszło w lu albo (stąd pluk), z kolei w języku serbsko-chorwackim już w XIV w. przeszło w u (zanik głoski l nie jest niczym dziwnym, np. po polsku mówimy mowa, choć dawniej była to mołwa). W polszczyźnie analizowany twardy sonant po spółgłoskach tylnojęzykowych (k, g, χ) przechodził w (stąd Chełm, zgiełk, okiełznać), po przedniojęzykowej w łu (stąd np. słup, długi, tłuc), natomiast nie ma pewności, jaki był jego kontynuant po wargowej, czego przykładem może być słowo pułk. Dawne złożenia, por. Świętopełk, Pełko, Pełczyn, sugerowałyby, że dawał on , jednak przykłady XVI-wieczne świadczą o wymowie połek, połk lub rzadko pułek, pułk, a potem półk. Możliwe, że forma z o jest zapożyczeniem z języka ruskiego, choć w podręcznikach do gramatyki historycznej języka polskiego można przeczytać, że ewolucja omawianego sonantu na gruncie polskim w tym wyrazie przebiegała następująco: bądź: lub . Bez względu na to, czy pierwotna polska postać to *pełk, czy może *połk, długie o w poświadczonym w XVI wieku słowie pōłk uległo pochyleniu (wymawiano je jako dźwięk pośredni między głoską o a głoską u), co w zapisie oddaje się za pomocą kreski nad o, a następnie utożsamiło się z u. Zapis pułk jest dość późny, jeszcze słownik Lindego preferuje formy połek, połk, choć odnotowuje pułk i półk jako hasło odsyłaczowe, w tzw. Słowniku wileńskim (1861) słowo połek traktuje się jako przestarzałe, a za formę podstawową uznaje się półk (z wariantem pułk), natomiast Słownik warszawski uprzywilejowuje postać pułk. Ustalenie się pisowni wyrazu pułk przez u wiąże się m.in. z tym, że w jego odmianie w żadnej formie nie pojawia się o (ten argument został wysunięty już przez Deputację Warszawską w Rozprawach i wnioskach o ortografii polskiej z 1830 r.), a także dlatego, że w języku staro-cerkiewno-słowiańskim w miejscu polskiego o znajduje się jer twardy, który przed ł odpowiada polskiemu u (to z kolei argumentacja ks. Xsawerego Franciszka Malinowskiego). Podobna zmiana odnosiła się także do wyrazu obówie i innych.
    Jak widać na przykładzie omówionych słów, nie da się odpowiedzieć na Pana pytanie w sposób ogólny i w odniesieniu do całego zasobu leksyki zapisywanej odmiennie w języku polskim i w innych językach słowiańskich. Za każdym razem trzeba przebadać dzieje konkretnych wyrazów, uwzględniając ich etymologię, zmiany głoskowe oraz możliwe oddziaływania na nie innych wyrazów.
    Piotr Sobotka, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
  • teraz stoły, przedtem psy
    1.05.2015
    Dzień dobry.
    Mam pytanie odnośnie do form wyrazów, które wchodzą w związek z liczebnikami. Interesuje mnie, dlaczego liczebniki główne od 1 do 4 łączą się z rzeczownikiem w mianowniku (jeden stół, dwa, trzy, cztery stoły), podczas gdy liczebniki od 5 wzwyż łączą się z dopełniaczem (pięć, sześć, siedem etc. – stołów). Czy istnieją wyjątki od takiego użycia?
    Na to pytanie odpowiedziała już dr Monika Kresa pod nagłówkiem dwa psy, pięć psów 26 czerwca 2014 roku.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • nazwy przypadków
    24.03.2015
    Jaka jest etymologia nazw przypadków w języku polskim? Domyślam się, że nazwy mianownika, narzędnika, miejscownika i wołacza są tłumaczeniami łacińskich: nominativus, (ablativus) instrumentalis, locativus i vocativus. A co z dopełniaczem, celownikiem i biernikiem?
    Terminologię gramatyczną przejęliśmy z łaciny i to właśnie terminy łacińskie pojawiają się w najstarszych podręcznikach do gramatyki języka polskiego. Znajdujemy tam zatem: nominativus (por. łac. nomino, nominare – nazywać, mianować), genetivus (por. łac. geno, genere – rodzić), dativus (por. łac. do, dare – dawać), accusativus (por. łac. accuso, accusare – oskarżać), ablativus (por. łac. ablacto, ablactare – odstawić od piersi, zabrać), vocativus (por. łac. voco, vocare – wzywać; vocatio – powołanie). W gramatykach języka polskiego w funkcji ablatiwu pojawiają się dwa przypadki: instrumentalis (por. łac. instrumenta – narzędzia) i localis (por. łac. locum – miejsce).
    Przyjmuje się, że twórcą większości terminów z zakresu polskiej terminologii gramatycznej jest Onufry Kopczyński, który na zlecenie Komisji Edukacji Narodowej napisał Gramatykę dla szkół narodowych. Dzieło to wydawane było w trzech częściach w latach 1778–1781. Propozycje Onufrego Kopczyńskiego to w większości kalki z łaciny. Zaproponował on następujące nazwy: mianujący, rodzący, dawający, oskarżający, odbierający, wyzywający. W pośmiertnym dziele O. Kopczyńskiego (Gramatyka języka polskiego. Dzieło pozgonne), wydanym w 1817 roku, pojawiają się już terminy utworzone na drodze derywacji sufiksalnej, czyli: mianownik, dopełniacz, celownik, biernik, narzędnik, miescownik (forma: miejscownik jest późniejsza), wołacz. O tym, że terminologia Kopczyńskiego nie przyjęła się od razu, świadczą dziewiętnastowieczne spory na jej temat oraz fakt, że np. w dziele P. Dworzeckiego zatytułowanym Grammatyka języka polskiego według prawideł J. ks. Kopczyńskiego, wydanym jeszcze za życia Kopczyńskiego, bo w 1813 roku, znajdujemy następujące propozycje: nominativusczynnik, czynny; genetivusdopełnik, dopełniający; dativusdążnik, dążący; accusativusbiernik, bierny; vocativuswzywacz, wzywający; instrumentalisnarzędnik, narzędziowy, localismiescownik, miescowy.
    Jak wynika z powyższego przeglądu, niektóre ze współczesnych nazw przypadków są derywatami od kalk z języka łacińskiego (np. mianownik), inne zaś neologizmami utworzonymi od wyrazów rodzimych (np. celownik). Mianownik (kto? co?) jest zatem pytaniem o miano (Kto to jest?); dopełniacz (kogo? czego?) – o dopełnienie (Kogo brakuje?); celownik (komu? czemu?) – o cel (Ku czemu dążę?), biernik (kogo? co?) – wskazuje na brak wykonywania czynności, czyli bierność (Kogo widzę?, czyli: Kto jest przeze mnie widziany?), narzędnik (kim? czym?) to pytanie o narzędzie (Czym to zrobię?), miejscownik (o kim, o czym / na kim? na czym?) – pytaniem o miejsce (Na czym to się znajduje?), a wołacz ma na celu przywołanie kogoś.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
    1. 24.03.2015
      Szanowni Państwo,
      w odpowiedzi Poradni z 20.05.2014 r. (http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-przypadkow;15223.html) przeczytałem ze zdumieniem: „[…] ablativus (por. łac. ablacto, ablactare – odstawić od piersi, zabrać)”. Zawsze sądziłem, że ablativus pochodzi po prostu od aufero (abstuli, ablatum) ‘wynieść skądś, zabrać’; taką też etymologię podaje Słownik łacińsko-polski pod red. Mariana Plezi, wydawany zresztą przez PWN. Skąd więc pomysł na ablacto, ablactare?
      Z poważaniem
      Czytelnik
    2. 24.03.2015
      Szanowny Panie,
      dziękuję za uwagę. Rzeczywiście, propozycja Mariana Plezi jest lepsza niż podana przeze mnie. Oba czasowniki mają jednak wspólny rdzeń, są więc ze sobą powiązane i znaczeniowo, i formalnie.
      Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • nazwy przypadków
    19.03.2015
    Szanowni Państwo,
    czy Onufry Kopczyński nazwał polskie przypadki?
    Pozdrawiam i proszę o odpowiedź
    K.K.
    Nazwy przypadków, podobnie jak dużą część terminologii gramatycznej, przejęliśmy z języka łacińskiego. Terminologia ta została rzeczywiście w dużej mierze zaadaptowana do polszczyzny przez Onufrego Kopczyńskiego, który na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XVIII wieku stworzył na zlecenie Komisji Edukacji Narodowej Gramatykę dla szkół narodowych. Warto jednak pamiętać, że gramatyka światłego pijara nie była pierwszą gramatyką języka polskiego napisaną po polsku. Kilka lat przed nim dzieła tego dokonał Walenty Szylarski, tworząc Początki nauk dla narodowej młodzieży. W dziele tym, które nie spotkało się z entuzjastycznym odbiorem, znajdziemy następujące nazwy przypadków: mianujący, rodzący, dawający, oskarżający, wzywający, nazywający, opowiadający. Współczesne nazwy przypadków zawdzięczamy jednak rzeczywiście Kopczyńskiemu. Więcej na ten temat można przeczytać w odpowiedzi na pytanie, które już pojawiło się w poradni (link: http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-przypadkow;15223.html).
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego