etymologia

 
Jeśli nie wiesz, z jakiego języka pochodzi dane słowo, jakie było jego pierwotne znaczenie, czy lub jak zmieniło się jego znaczenie w naszym języku, dlaczego ma taką postać - tu dowiesz się wszystkiego o słowach, które pochodzą z innych języków, a zadomowiły się w polszczyźnie.
  • podział bojowy
    20.12.2014
    Szanowni Państwo,
    chciałbym zapytać o etymologię słowa podział bojowy. Pracuję w Straży Pożarnej i tym zwrotem określa się strażaków pracujących w jednostce ratowniczo gaśniczej – takich, którzy jeżdżą do pożarów. Większość osób skraca tę formę i aby powiedzieć, że nie pracują w biurze, mówią: pracuję na podziale, jestem podziałowcem. Jakie jest pochodzenie tego zwrotu i dlaczego nie mówi się np. podział biurowy?
    Etymologia słowa podział jest jasna, pochodzi ono od czasownika podzielić, ten od dzielić, a ten ma źródło w prasłowiańskim wyrazie, którego kontynuantem jest dziś słowo dział. Co bardziej zastanawia, to dlaczego podział bojowy, a nie oddział bojowy. Zostawiam to pytanie bez odpowiedzi, może ktoś z czytelników poradni pomoże. W słownikach – nowych ani starych – nie znalazłem niczego, co by naprowadzało na ślad. Języki grup zawodowych mają swoje osobliwości, ale osobliwości takie mają też swoje źródło, pytanie więc, dlaczego podział, nie oddział, jest zasadne.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Jak śpiewać kolędy?
    15.12.2014
    Szanowni Państwo,
    chodzi mi o wers z kolędy Anioł pasterzom mówił. Jak się powinno śpiewać: „naleźli Dziecię w żłobie, Maryją z Józefem”? Czy w wersji współczesnej: „znaleźli Dziecię w żłobie, Maryję z Józefem”? Spotkałam też formy mieszane, które wydają mi się najmniej szczęśliwe: „znaleźli Dziecię w żłobie, Maryją z Józefem” oraz „naleźli Dziecię w żłobie, Maryję z Józefem”. Wiem, że tekst został zapisany w rękopisie kórnickim, ale nie potrafię do niego dotrzeć.
    Hanna Bartoszewicz
    Tekst kolędy Anioł pasterzom mówił po raz pierwszy zapisany został w XVI wieku, wydrukowany w roku 1626. Trudno jednak powiedzieć, kiedy i w jakiej formie powstał. Należy pamiętać, że jest to tekst pieśni, a te cechuje przede wszystkim oralność, co sprawia, że nieustannie powstają nowe wersje tego samego utworu. Nawet jeśli dotrzemy do rękopisu kórnickiego, czy Pieśni nabożnych, nie możemy mieć pewności, że pieśń powstała w takiej właśnie formie, w jakiej została tam zapisana. I rzeczywiście, w licznych śpiewnikach znaleźć można wszystkie przytaczane przez Panią wersje.
    Warto więc przyjrzeć się samemu czasownikowi naleźć / znaleźć, który jest o wiele starszy niż tekst kolędy – stanowi bowiem dziedzictwo prasłowiańskie (*nalezti), a w języku polskim do XIV wieku funkcjonuje w formie starszej naleźć. Już jednak w wieku XVI znajdujemy poświadczenia obu form czasownika – słowniki notują zarówno starsze naleźć, jak i nowsze znaleźć.
    Podobne wahania dotyczą frazy Maryją/Maryję z Józefem. Rzeczowniki rodzaju żeńskiego miękkotematowe do XVII wieku mogły mieć w B. lp dwie końcówki zależne od długości (a po zaniku iloczasu – barwy) samogłoski a, która występowała w M. lp. Rzeczowniki zakończone na a pochylone (pochodzące z dawnego a długiego) przybierały końcówkę (np. Maryją), zakończone na a jasne (z dawnego a krótkiego) – końcówkę (np. duszę). Już w średniowieczu jednak końcówki te nie były realizowane konsekwentnie, w wieku XVI następuje szerzy się już końcówka kosztem końcówki , proces ten nasila się w wieku kolejnym.
    W związku z powyższymi procesami, zakładając, że kolęda Anioł pasterzom mówił powstała w XVI wieku, wers, o którym Pani pisze, mógł być śpiewany zarówno jako „naleźli Dziecię w żłobie, Maryją z Józefem”, „znaleźli Dziecię w żłobie, Maryją z Józefem”, „naleźli Dziecię w żłobie, Maryję z Józefem”, jak i „znaleźli Dziecię w żłobie, Maryję z Józefem” bez względu na to, jak został zapisany w najstarszym rękopiśmiennym poświadczeniu. Na pytanie „jak należy śpiewać?” trudno więc udzielić odpowiedzi normatywnej – najlepiej śpiewać tak, aby święta były wesołe i radosne, czego Pani życzę.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • pierwszy i pierwotny
    14.12.2014
    Chciał bym poznać etymologie słów pierwszy i pierwotny.
    Pierwszy to stopień wyższy od staropolskiego pierwy 'pierwszy, wczesny, początkowy, pierwotny'. Od pierwy powstała też pierwoć, rzeczownik abstrakcyjny o znaczeniu 'początek jakiegoś okresu'. Od pierwoci zaś pochodzi przymiotnik pierwotny. Jak stąd wynika, pierwszy i pierwotny mają wspólnego przodka w języku staropolskim, dla którego etymologowie wskazują domniemane źródło w języku prasłowiańskim i jeszcze wcześniejsze w praindoeuropejskim.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • etymologiczna przygoda
    11.12.2014
    Dzień dobry,
    chciałbym zapytać o etymologię prostego, zdaje się, słowa, jakim jest przygoda. Poszukiwania w internecie i literaturze nie przyniosły niestety żadnych rezultatów. Czy jest to coś, co zdarza się przy godach, tj. rzadko, raz do roku, od święta, czy może przy godach jako okresie łączenia się w pary (co nadawałoby przygodzie jako „przelotnemu romansowi” znaczenie niemalże dosłowne), czy coś całkowicie innego?
    Z góry dziękuję
    Przygodą jest to, co się może komuś przygodzić, czyli zdarzyć.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Odyseusz, ale Zeus
    19.11.2014
    Dzień dobry,
    dlaczego prawie wszystkie pobrane z greki i łaciny nazwy własne kończące się w oryginalnej wymowie na -eus (i tak zaadaptowane w wielu innych językach europejskich) w polszczyźnie są wymawiane i pisane z -sz? takie jak Wezuwiusz, Orfeusz, Odyseusz, Heweliusz? Prawie, bo przynajmniej Zeus pozostał Zeusem.
    Pozdrawiam
    Jarek Hirny-Budka
    Tendencja do zastępowania obcej głoski s polską š w różnych pozycjach (zazwyczaj będą to nagłos i wygłos, ale zdarzają się również śródgłosowe wypadki takich zamian, np. łac. missa → słow. mьša → pol. msza, łac. casula → pol. koszula) jest dość dawna, choć nie zawsze bywała stosowana – jak Pan zauważa – konsekwentnie, por. Zeus, Jezus itd. Obejmowała ona zresztą nie tylko wymianę sš, lecz również cč, zž (np. bażyliszek u Orzechowskiego, żuaw w Panu Tadeuszu z fr. zouave czy czynsz, słowo zapożyczone z niem. Zins). Tego rodzaju zmiany mają niewątpliwie bardzo dawny charakter (i szerszy w obrębie słowiańszczyzny niż tylko polski, zob. np. czes. košile), choć – ze względu na nieustabilizowaną grafię wielu zabytków staropolskich – możemy je obserwować dopiero od początku XVI w.
    I rzeczywiście, w utworach z końca XV w. i z XVI w. odnajdziemy wiele na to przykładów, niekiedy będą to nawet wyrazy, które współcześnie wymawiamy przez s, z, c, co świadczy o tym, że omawiana tendencja czasami się wycofywała, np. wspomniany wyżej Orzechowski pisze wiżerunk (dziś wizerunek), w zapisach XV-wiecznych odnajdziemy Jezuszewi, Chrystuszewi (zapisywane wprawdzie przez s, ale zachowanie e po s przemawia za tym, że to s wymawiano jak š). Rzecz interesująca, że z działaniem tej wymiany można się jeszcze spotkać w niektórych zapożyczeniach XIX-wiecznych, por. szerżant z fr. sergent przez ros. s’eržánt. Ta tendencja fonetyczna odnosiła się zarówno do nazw pospolitych, jak i własnych, zapożyczanych z łaciny lub greki, por. szkaplerz (łac. scapularium), szkoła (łac. schola), szałwia (łac. salvia), Szymon, Pliniusz (łac. Plinius), Eneasz, Mojżesz, Izajasz, Mateusz, Łukasz, a także z języków germańskich, m.in. szkło (zob. goc. stikls ‘kubek, kielich mszalny’), szlachta (śr.-w.-niem. slahte ‘ród, plemię, szczep’), klasztor (niem. Kloster), żołd (niem. Sold), możliwe także, że szukać (niem. suchen), choć innego zdania jest Boryś, wywodzący to słowo z psł. dźwiękonaśladowczego *šukati.
    Tendencję tę należy tłumaczyć dwoma czynnikami: po pierwsze, być może mamy tu początkowo do czynienia z wpływem dialektów południowoniemieckich, gdzie dochodziło do mieszania s i š (nie tłumaczy to jednak wymiany cč, zž, a także sugeruje, że wszystkie tego typu wyrazy z š, wywodzące się przecież z różnych języków, m.in. łaciny, włoskiego itd., język polski przejmował za pośrednictwem języka niemieckiego, co chyba byłoby zbyt daleko posuniętą generalizacją); po drugie, upowszechnienie się wzorca z š, č i ž należy wyjaśniać celowymi działaniami zmierzającymi do usuwania z języka, a zwłaszcza z tekstów drukowanych, wszelkich śladów, które mogłyby wskazywać na mazurzenie (dialektalną wymowę spółgłosek dziąsłowych š, ž, č, ǯ jako przedniojęzykowo-zębowych s, z, c, ʒ). Procesy odwrotne do mazurzenia, traktowanego jako cecha typowo ludowa, związane są z tzw. szadzeniem. „Unikanie” mazurzenia w wypadku wyrazów zapożyczonych być może jest jednym z przejawów hiperpoprawności językowej, czyli przesady poprawnościowej, która najprawdopodobniej była przyczyną zmian, o które Pan pyta, oraz ich utrzymywania się w języku.
    Piotr Sobotka, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
  • słoiki
    14.11.2014
    Szanowni Państwo,
    jestem studentką i w tym roku piszę pracę licencjacką na temat wizerunku przyjezdnych mieszkańców Warszawy w wybranych czasopismach. Chciałam się przy tej okazji dowiedzieć, dlaczego na przyjezdnych mieszkańców Warszawy mówi się słoiki? Skąd, oprócz skojarzenia z domowymi obiadami, mogło się wziąć to przezwisko? Czy w przeszłości na napływową ludność stolicy istniały inne określenia?
    Z góry dziękuję za pomoc Z wyrazami szacunku Agnieszka
    O pochodzeniu nazwy słoiki można przeczytać np. w witrynie Nowe Słownictwo Polskie. Inne pogardliwe, lekceważące lub ironiczne nazwy przyjezdnych warszawiaków na pewno były i są w użyciu, ale przypomina mi się teraz tylko warszawiak spod Grójca. Może przyda się Pani Gwara warszawska dawniej i dziś, zwłaszcza rozdział Typy dawnej warszawskiej ulicy.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • tnie i ciął
    13.10.2014
    Witam!
    Od dawna nurtuje mnie sprawa czasownika ciąć, którego rdzeń zmienia się w zależności od formy gramatycznej. Mówimy: pocięty papier, on ciął, będziemy ciąć, ale również: tnące nożyczki, ja potnę, ona tnie. Czy kiedyś były to dwa czasowniki o odmiennych znaczeniach?
    Z góry dziękuję
    Michalina Wrzalik
    Wszystkie podane przez Panią formy pochodzą od tego samego czasownika, będącego prasłowiańskim dziedzictwem polszczyzny. W bezokoliczniku miał on postać *tęti, w pierwszej osobie liczby pojedynczej czasu teraźniejszego: *tъnǫ. W prasłowiańszczyźnie funkcjonowało tzw. prawo korelacji miękkości, które polegało na tym, że spółgłoski ulegały zmiękczeniu, jeśli znajdowały się w sąsiedztwie samogłosek przednich (e, i, ę, ь, ĕ), lub pozostawały twarde, jeśli znajdowały się w sąsiedztwie samogłosek tylnych (a, y, u, ą, ъ). W związku z tym, że w rdzeniu bezokolicznika po spółgłosce twardej następowała samogłoska szeregu przedniego, mająca możliwości zmiękczające, zmiękczyła (spalatalizowała) ona spółgłoskę t, dając początkowo miękkie t’, które w polszczyźnie przeszło w całkowicie miękką głoskę ć. Dlatego mówimy dziś ciąć. W pierwszej osobie liczby pojedynczej czasu teraźniejszego rdzeń tego samego czasownika wyglądał inaczej: po t następował tylny jer, który uniemożliwił jej zmiękczenie. Po zaniku jerów (przed XII wiekiem) powstała forma tnę ze spółgłoską twardą w nagłosie. Wszystkie podane przez Panią formy, których rdzeń zawiera ć, zostały utworzone od tematu bezokolicznika, te, których rdzeń zawiera t – od tematu czasu teraźniejszego.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • olfaktoryczny
    7.10.2014
    Szanowni Państwo,
    ciekawi mnie słowo olfaktoryczny. Pojawiło się chyba za sprawą polskiego przekładu powieści Pachnidło. W Internecie można znaleźć co nieco na jego temat, ale w mało pewnych źródłach.
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Słowo pochodzi od łacińskiego olfactare 'wąchać'. Pachnidło mogło nadać mu szerszy zakres, ale w literaturze specjalistycznej przymiotnik ten występował wcześniej. Można go znaleźć w przedwojennych słownikach wyrazów obcych Arcta obok olfaktometru – przyrządu do mierzenia wrażliwości węchowej.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • mysikrólik
    7.10.2014
    Szanowni Państwo,
    interesuje mnie etymologia nazwy mysikrólik.
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Królik jest tłumaczeniem łacińskiego regulus 'mały król', co z kolei zdrobnieniem od rex 'król', w dopełniaczu regis. Nazwa łacińska motywowana podobno tym, że ptaszek ten ma na głowie żółty pasek przypominający koronę.
    Człon mysi – informuje Andrzej Bańkowski w swoim słowniku etymologicznym – dodano dla odróżnienia od słowa królik w jego znaczeniu zoologicznym. Więcej o tym podaje polska Wikipedia (szkoda, że bez wskazania źródła): „Mysikrólik nie ma w zwyczaju chować się w dziuplach lub innych zakamarkach nawet zimą. Świadczy to o jego wytrzymałości, bo potrafi w 15-stopniowym mrozie przesiedzieć na gałązce nawet 16 godzin. To sprawia, że oznaczono go łacińską nazwą gatunkową regulus wywodząca się od rex, czyli króla. Zgrabne połączenie natury ptaka ujęto w polskiej nazwie – w ciele wielkości myszy kryje się królewski hart ducha, co wydaje się podkreślać żółta niby-korona”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • ślepia ślepego
    30.09.2014
    Dzień dobry,
    interesuje mnie kwestia wzajemnego związku słów ślepy i ślepia. Znaczenia mają poniekąd przeciwne, natomiast wywodzą się (chyba) ze wspólnego źródła. Ciekawiłoby mnie, kiedy i w jaki sposób doszło do takiego rozejścia się znaczeń. Czy byłaby tu jakaś analogia do znaczeń słowa czerstwy w polszczyźnie i czeszczyźnie?
    Pozdrawiam serdecznie
    Notowany w polszczyźnie od XV wieku przymiotnik (dziś również urzeczownikowiony) ślepy ma pochodzenie prasłowiańskie, o czym świadczy jego obecność w innych językach słowiańskich (np. ros. slepoj czy czeskie slepy). Leksem ten funkcjonował zapewne w prasłowiańszczyźnie w takim samym znaczeniu co dziś, czyli ‘niewidomy’. Etymolodzy nie są pewni jego pochodzenia. Wiesław Boryś twierdzi jednak, że ma on związek z czasownikiem lepić, również funkcjonującym w prasłowiańszczyźnie. Pierwotnie rdzeń *lep- wiązał się najprawdopodobniej ze znaczeniem ‘mający zalepione, sklejone, ropiejące oczy’. Znaczenie to odnajdujemy w staropolskim wyrażeniu lipkie oczy, odnoszącym się do oczu kaprawych, ropiejących. Rzeczownik ślepie (w liczbie mnogiej ślepia) jest wtórny w stosunku do omawianego przymiotnika i czasownika, bo notowany w polszczyźnie od wieku XVIII w znaczeniu ‘oczy zwierzęcia’ lub ‘oczy człowieka’. Znaczenie czynności (zlepiać) zostało przeniesione na obiekt owej czynności (ślepia). W związku z tym, że rzeczone ślepia zlepione ropą do najpiękniejszych nie należały, znajdujemy je bardzo często w połączeniach: ślepia potwora, ślepia dzikiego zwierza, ślepia żmii, ślepia poczwary. Do dziś funkcjonują również w znaczeniu ‘oczy człowieka’, ale tylko jako mocno nacechowane pejoratywnie, np. fałszywe ślepia, lub kolokwialnie. Zresztą przymiotnik czy rzeczownik ślepy również ma takie zabarwienie (w odróżnieniu od neutralnego leksemu niewidomy).
    Z powyższej analizy wynika, że zależność między ślepiami i ślepym jest zależnością nieco innego typu niż ta, która występuje między polskim i czeskim znaczeniem przymiotnika czerstwy. Warto pamiętać, że pochodzący z prasłowiańszczyzny czerstwy znaczył zarówno ‘twardy’, jak i ‘świeży’. Polszczyzna przejęła znaczenie pierwsze, czeszczyzna (i niektóre gwary polskie) drugie z wymienionych, z tego też powodu przymiotnik czerstwy jest do dziś jednym z fałszywych przyjaciół tłumacza.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • bebzun
    24.09.2014
    Jaka jest etymologia słowa bebzun (jako potoczne określenie na brzuch)?
    Rzeczownik bebzun nie jest notowany ani przez Słownik gwar polskich PAN, ani przez słowniki historyczne języka polskiego, choć niewątpliwie jest wyrazem nie tylko z rejestru potocznego, lecz także gwarowego (znany chociażby na Suwalszczyźnie, Mazowszu czy w Wielkopolsce). Występuje w formie obocznej bebzon (i to jest najprawdopodobniej jego forma podstawowa, forma bebzun powstała w wyniku typowego dla wielu gwar przejścia o w u przed spółgłoską n), choć również taka postać wyrazu nie została odnotowana w żadnym słowniku gwarowym. W związku z tym trudno wskazać jednoznaczną i niepodważalną etymologię. Bebzon/bebzun zawiera w sobie rdzeń beb-, obecny w innych rzeczownikach służących w gwarach do nazwania brzucha (np. kresowy bebuch ‘brzuch’) lub osób z brzuchem kojarzonych (np. bebon, beboch – ‘grubas’). Ten sam rdzeń znajduje poświadczenie w zapożyczonym z ukraińskiego rzeczowniku bebechy (ogólnie ‘wnętrzności’) czy powstałym od niego potocznym i gwarowym bebech właśnie w znaczeniu ‘brzuch’. Źródłosłowu rzeczownika bebzun szukać być może trzeba właśnie w tej rodzinie wyrazowej, choć jest to hipoteza, którą trudno potwierdzić na drodze analiz etymologicznych.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
    1. 19.09.2014
      Omówione przez Monikę Kresę słowo bebzon/bebzun zamieszkuje „niszę ekologiczną'' pomiędzy typowymi gwarami ludowymi a socjolektami i polszczyzną potoczną. Umyka z pola widzenia i przysparza leksykografom kłopotów interpretacyjnych.
      Z pewnością mamy do czynienia z jednostką północnopolską, przechodzącą do polszczyzny potocznej przynajmniej tej z grubsza zarysowanej części Polski. Nie ma więc racji prof. M. Grochowski, określając bebzon jako jednostkę idiolektalną (Słownik polskich przekleństw i wulgaryzmów, 1995, s. 10). Notują go słowniki gwary młodzieżowej (w tym wydany w Toruniu w 2003), slangu studentów Uniwersytetu Gdańskiego (2010), a rangę poniekąd ogólnopolską nadał mu M. Czeszewski, umieszczając go w swym Słowniku polszczyzny potocznej (2006).
      I tu czuję się zmuszony podjąć polemikę z dr Kresą. Napisała ona bowiem, że bebzona (a może i bebzuna) nie ma „w żadnym słowniku gwarowym''. Otóż jest! Jest to Słownik gwary pałuckiej „Roboszek'', wydanym w 2006 r. w Szubinie przez Publiczne Gimnazjum nr 1 im. Sędziwoja z Szubina. Słownictwo zebrali uczniowie i należy im się za to pochwała.
      Artur Czesak, Uniwersytet Jagielloński
    2. 24.09.2014
      W imieniu swoim, jak i wszystkich zainteresowanych, dziękuję panu Arturowi Czesakowi za istotne uzupełnienie (nie głos polemiczny, bo trudno polemizować na temat obecności lub braku leksemu w źródłach leksykograficznych), pozwalające prześledzić funkcjonowanie rzeczownika bebzun/bebzon w słownikach gromadzących leksykę potoczną, oraz za uwagę dotyczącą jego notowania w Słowniku gwary pałuckiej. Pozwala ona bowiem dostrzec leksykalne interferencje pomiędzy językiem potocznym i gwarami ludowymi, niestety nie daje odpowiedzi na pytanie o etymologię badanego rzeczownika. W świetle powyższego udzielona przeze mnie odpowiedź wymaga jednak doprecyzowania i stwierdzenia, że omawiany leksem nie jest notowany w żadnym słowniku ogólnogwarowym, ponieważ za taki Słownika gwary pałuckiej uznać nie można. Nie zmienia to oczywiście faktu, że uwaga p. Artura Czesaka jest bardzo cenna, a sama inicjatywa konsultowanego przez niego Słownika gwary pałuckiej „Roboszek” warta pochwały, prezentacji szerszemu gronu odbiorców i powielenia w innych środowiskach lokalnych.
      Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • szczudła
    10.09.2014
    Dzień dobry!
    Chciałbym zapytać o pochodzenie wyrazu szczudła.
    Pozdrawiam,
    T.
    Wyraz znany w polszczyźnie od XV/XVI w. Prawdopodobnie zapożyczony z niemieckiego.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • pod chajrem
    24.06.2014
    W książce Adama Bahdaja Gdzie twój dom, Telemachu? jeden z bohaterów mówi do drugiego: „Powiedz, ale tak pod chajrem, dlaczego cię tu sprowadzili?”. Jakie jest pochodzenie wyrażenia użytego w zacytowanym fragmencie?
    Jest to zwrot pochodzący z gwary złodziejskiej, dokąd przedostał się z języka jidysz. Wyrażenie to zadomowiło się przede wszystkim w gwarze warszawskiej, o czym świadczy m.in. wymowa słowa chajrem. Ten jidyszyzm pochodzący z hebrajskiego חרם /herem/ 'klątwa, anatema, ekskomunika' w języku standardowym jidysz wymawia się jako chejrem. Zamiana jidyszowego ej w aj to zjawisko typowe dla odmiany polskiej (warszawskiej) tego języka.
    Zwrot pod chajrem znaczy więc dosłownie 'pod groźbą klątwy/ekskomuniki'. Słowo chejrem/chajrem występuje w jidysz jako termin kulturowy (kulturem) o istotnym znaczeniu, zwłaszcza w dawnych czasach, kiedy groźba wykluczenia ze społeczności żydowskiej stanowiła jedyną formę dyscyplinowania jej członków, a samo wykluczenie wiązało się z dotkliwymi konsekwencjami społecznymi i ekonomicznymi.
    Zwrot odpowiadający polskiemu pod chajrem w samym jidysz również występuje jednak w nico innej postaci, jako fregn bechejrem, dosłownie 'przepytywać pod groźbą klątwy (w przypadku niepowiedzenia prawdy)'. Wydaje się jednak, że pod chajrem to twór niezależnie powstały już na gruncie polszczyzny, gdzie mianownik rzeczownika jidyszowego chajrem został przez analogię zinterpretowany jako narzędnik i wstawiony w schemat strukturalny takich rodzimych wyrażeń jak pod przymusem czy pod pręgierzem, przybierając w języku ogólnym znaczenie 'pod przysięgą, pod groźbą kary' lub bardziej nobliwie 'pod słowem honoru'.
    Ewa Geller, prof., Uniwersytet Warszawski
  • wąty mieć
    19.06.2014
    Szanowni Panowie,
    chciałbym zapytać o bardzo nieformalny wyraz wąty czy też wonty używany często w kontekście pretensji, np. w zdaniu „Miał jakieś wąty/wonty”. Moje pytanie brzmi: jak brzmiałaby poprawna pisownia tego wyrazu i co można powiedzieć o jego pochodzeniu?
    Ten, kto używa tego wyrazu, powinien wiedzieć najlepiej. Mnie przychodzi do głowy tylko myśl, że wąty pochodzą od słowa wątpliwości, znaczą to samo, a utworzone zostały w wyniku ucięcia wyrazu podstawowego, podobnie jak spoko od spokojnie lub – by sięgnąć po starszy i szkolny przykład – gimna od gimnastyka. Zdanie „Miał jakieś wąty” może wyrażać pretensje, zwłaszcza jeśli oczekiwania wobec danej osoby były inne.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • wyszogorny i gornoszeroki
    29.05.2014
    Szanowni Państwo,
    chciałbym zapytać, co oznaczają przymiotniki wyszogorny oraz gornoszeroki i jakie jest ich pochodzenie. Natknąłem się na nie w staropolskiej pieśni pt. Wyszogornych Krolewno krain.
    Z poważaniem,
    Michał Zubel
    Oba wskazane przez Pana przymiotniki nie są notowane przez słowniki dawnej polszczyzny. Przymiotnik wyszogorny zawiera w sobie dwa rdzenie: pierwszy z nich to wysz-, obecny w takich staropolskich wyrazach jak wysza (‘wysokość, wyżyna’) czy wyszni / wyżni (‘wysoko położony’). Druga część to przymiotnik gorny (górny), oznaczający tyle co górski. Zatem wyszogorne krainy to ‘krainy wysokich gór’. Mimo że przymiotnik ten nie zachował się w języku polskim, to podobne złożenie (o tej samej etymologii) obecne jest w nazwie miejscowej Wyszogóra, położonej w pow. gryfickim (woj. zachodniopomorskie). Podobnie zbudowany jest drugi ze wskazanych przez Pana przymiotników – gornoszeroki. Szeroki to bowiem również ‘rozległy, przestronny’, a zatem góry, do których się odnosi, zajmują dużą powierzchnię.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • obłożnie chory
    20.05.2014
    Od czego pochodzi przysłówek obłożnie, np. w wyrażeniu obłożnie chory?
    Obłożnie pochodzi od obłożny, to od obłożyć, a to ostatnie od łożyć. O obłożnej chorobie pisze Andrzej Bańkowski: „(...) pierwotnie może nazwa eufemiczna najczęstszej i najgroźniejszej w Polsce choroby: czarnej ospy, której pierwszym jawnym symptomem jest obłożenie skóry krostą ropną, od ob-łożyć” (Etymologiczny słownik języka polskiego).
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • nazwy przypadków
    20.05.2014
    Jaka jest etymologia nazw przypadków w języku polskim? Domyślam się, że nazwy mianownika, narzędnika, miejscownika i wołacza są tłumaczeniami łacińskich: nominativus, (ablativus) instrumentalis, locativus i vocativus. A co z dopełniaczem, celownikiem i biernikiem?
    Terminologię gramatyczną przejęliśmy z łaciny i to właśnie terminy łacińskie pojawiają się w najstarszych podręcznikach do gramatyki języka polskiego. Znajdujemy tam zatem: nominativus (por. łac. nomino, nominare – nazywać, mianować), genetivus (por. łac. geno, genere – rodzić), dativus (por. łac. do, dare – dawać), accusativus (por. łac. accuso, accusare – oskarżać), ablativus (por. łac. ablacto, ablactare – odstawić od piersi, zabrać), vocativus (por. łac. voco, vocare – wzywać; vocatio – powołanie). W gramatykach języka polskiego w funkcji ablatiwu pojawiają się dwa przypadki: instrumentalis (por. łac. instrumenta – narzędzia) i localis (por. łac. locum – miejsce).
    Przyjmuje się, że twórcą większości terminów z zakresu polskiej terminologii gramatycznej jest Onufry Kopczyński, który na zlecenie Komisji Edukacji Narodowej napisał Gramatykę dla szkół narodowych. Dzieło to wydawane było w trzech częściach w latach 1778–1781. Propozycje Onufrego Kopczyńskiego to w większości kalki z łaciny. Zaproponował on następujące nazwy: mianujący, rodzący, dawający, oskarżający, odbierający, wyzywający. W pośmiertnym dziele O. Kopczyńskiego (Gramatyka języka polskiego. Dzieło pozgonne), wydanym w 1817 roku, pojawiają się już terminy utworzone na drodze derywacji sufiksalnej, czyli: mianownik, dopełniacz, celownik, biernik, narzędnik, miescownik (forma: miejscownik jest późniejsza), wołacz. O tym, że terminologia Kopczyńskiego nie przyjęła się od razu, świadczą dziewiętnastowieczne spory na jej temat oraz fakt, że np. w dziele P. Dworzeckiego zatytułowanym Grammatyka języka polskiego według prawideł J. ks. Kopczyńskiego, wydanym jeszcze za życia Kopczyńskiego, bo w 1813 roku, znajdujemy następujące propozycje: nominativusczynnik, czynny; genetivusdopełnik, dopełniający; dativusdążnik, dążący; accusativusbiernik, bierny; vocativuswzywacz, wzywający; instrumentalisnarzędnik, narzędziowy, localismiescownik, miescowy.
    Jak wynika z powyższego przeglądu, niektóre ze współczesnych nazw przypadków są derywatami od kalk z języka łacińskiego (np. mianownik), inne zaś neologizmami utworzonymi od wyrazów rodzimych (np. celownik). Mianownik (kto? co?) jest zatem pytaniem o miano (Kto to jest?); dopełniacz (kogo? czego?) – o dopełnienie (Kogo brakuje?); celownik (komu? czemu?) – o cel (Ku czemu dążę?), biernik (kogo? co?) – wskazuje na brak wykonywania czynności, czyli bierność (Kogo widzę?, czyli: Kto jest przeze mnie widziany?), narzędnik (kim? czym?) to pytanie o narzędzie (Czym to zrobię?), miejscownik (o kim, o czym / na kim? na czym?) – pytaniem o miejsce (Na czym to się znajduje?), a wołacz ma na celu przywołanie kogoś.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • Skąd gumno?
    10.05.2014
    Jakie jest pochodzenie dawnego wyrazu gumno?
    Pozdrawiam
    Jerzy Kowalski
    W kwestii pochodzenia wyrazu gumno etymologowie nie są zgodni. Słownik etymologiczny Franciszka Sławskiego i późniejszy Wiesława Borysia wyprowadzają gumno z prasłowiańskiego rzeczownika złożonego, którego pierwszy człon miał związek z bydłem, drugi z gnieceniem, a całość znaczyła 'miejsce, w którym bydło, przepędzane po rozrzuconym zbożu, wygniata ziarno' (ten dawny sposób młocenia do niedawna był praktykowany w niektórych krajach). W słowniku Andrzeja Bańkowskiego prasłowiańskie źródło gumna traktowane jest natomiast jako pochodne od nie zachowanego czasownika o znaczeniu 'młocić, powodować wykruszanie sie ziarna', przy czym autor szuka uzasadnienia dla swojej tezy m.in. w nazwach miejscowych, zachowanych do dziś lub znanych z zapisów historycznych.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • durszlak i druszlak
    5.05.2014
    W Słowniku etymologicznym... A. Brücknera jest hasło druszlak, skąd cytuję: „ogólniejszy (z odwrotną przestawką) niż dawne durszlak”. Dlaczego druszlak znikł ze słowników? Pytam przede wszystkim dlatego, że w dzieciństwie znałem tylko formę druszlak i wciąż nie mogę się przestawić na tę współczesnosłownikową.
    Z tych dwóch postaci durszlak jest formą lepiej uzasadnioną, por. niem. Durchschlag. Nie jest to wcale forma „współczesnosłownikowa”, skoro notuje ją już Linde, a za nim słownik wileński i warszawski. Z tych trzech tylko ostatni daje druszlak, ale odesłany do durszlaka. Nie mogę więc odpowiedzieć wprost na pytanie, dlaczego druszlak znikł ze słowników. Chyba że również pytaniem: czy on tam w ogóle był (pomijając Brücknera, który zanotował go jako formę zajmującą, i słownik warszawski, w którym zarejestrowano wiele wyrazów dziwnych, gdzie indziej nieobecnych).
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • (w) kilka dni później
    3.05.2014
    Czy jest jakaś różnica znaczeniowa między wyrażeniami w kilka dni później i kilka dni później? Które z nich jest starsze?
    Między wyrażeniami kilka dni później i w kilka dni później nie ma różnicy znaczeniowej. Trudno wskazać konkretny moment pojawienia się w języku obu tych wyrażeń, wydaje się jednak, że wyrażenie w kilka dni później jest kontaminacją wyrażeń kilka dni później (np. „Przyszedł do niej kilka dni później’’) i w kilka dni, np. „Szybko się z tym uwinął – zrobił to w kilka dni’’.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski