etymologia

 
Jeśli nie wiesz, z jakiego języka pochodzi dane słowo, jakie było jego pierwotne znaczenie, czy lub jak zmieniło się jego znaczenie w naszym języku, dlaczego ma taką postać - tu dowiesz się wszystkiego o słowach, które pochodzą z innych języków, a zadomowiły się w polszczyźnie.
  • kuku na muniu
    9.06.2015
    Szanowni Państwo,
    chciałbym prosić o wyjaśnienie pisowni wyrażenia kuku na muniu. Niedawno spotkałem się z etymologicznymi rozważaniami, według których zastosowane kuku pełni funkcję neologizmu dziecięcego, utworzonego od staropolskiego kukać, natomiast muniu znaczy 'mózg'. Konstrukcja oznaczałaby 'skaleczenie na mózgu'.
    Czy dawniej zapisywano mózg przez u, czy muniu powstało przez uznanie charakterystycznej dla zdrobnień końcówki -uniu?
    Z poważaniem
    Czytelnik
    Litery ó i u bywały dawniej mieszane, ale zasadniczo w mózgu uzasadnione historycznie jest ó. Bardziej prawdopodobne więc, że -uniu w muniu pojawiło się pod wpływem takich wyrazów jak babunia, lalunia i dziadunio.
    Jeśli chodzi o kukać, to dawniej nie tylko oznaczało ono głos kukułki, ale też było synonimem czasowników narzekać, lamentować. W słownikach etymologicznych można spotkać sprzeczne opinie o tym, czy te dwa znaczenia są historycznie związane, czy też pochodzą od dwóch nie spokrewnionych wyrazów. Tak czy owak, kuku w kuku na muniu jest bliższe temu drugiemu znaczeniu niż ptasim śpiewom.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Pimpek i Pimpuś
    30.05.2015
    Dzień dobry.
    Od jakiegoś czasu męczy mnie pewna zagwozdka. Otóż, według myśli analogicznej, jeżeli skrótem od imienia Kajetan jest Kajtek, a od wyrazu browarbrowarek, to od czego skrótem jest imię/wyraz pimpek?
    Z poważaniem
    Natalia
    Nie znam żadnego Pimpka, ale wiem, że to dobre imię dla psa, dlatego zapisałem je wielką literą. Ze szkoły pamiętamy oboje Szkolne przygody Pimpusia Sadełko, których tytuł jest ciekawy o tyle, że ich autorka pozostawiła przydomek tytułowego kota nie odmieniony, wbrew normie, która już wtedy kazała odmieniać Kościuszkę, Moniuszkę i inne męskie nazwiska na -o. Myślę, że Pimpek i Pimpuś to jedno i to samo, tak jak np. Maciek i Maciuś, przy czym drugie słowo w każdej z tych par wydaje się bardziej pieszczotliwe, zapewne ze względu na obecność głoski [ś].
    Od czego pochodzi Pimpek i Pimpuś, nie wiem, może od niemieckiego potocznego pimplig, obocznie pimpelig 'rozpieszczony'. Rdzeń pimp- ma genezę dźwiękonaśladowczą, a przyrostek -lig wymawia się mniej więcej [liś]. Wydaje się więc, że Konopnicka (lub ktoś przed nią) niemieckie słowo częściowo przyswoił, a częściowo przetłumaczył, zastępując przyrostek polskim -uś o podobnym brzmieniu i znaczeniu zgodnym ze znaczeniem niemieckiego wzorca.
    O tym, że tytułowy bohater bajki Konopnickiej rzeczywiście był rozpieszczonym kotkiem, przypomina następujący fragment (cytuję za Polską Biblioteką Internetową):
    Żyli sobie wtedy w mieście
    imci państwo Sadełkowie,
    którzy mieli jedynaka,
    cudo-kotka, co się zowie!
    „PIMPUŚ” było mu na imię,
    skóra szara w żółte łaty.
    Cały dzień na rękach siedział
    to u mamy, to u taty.
    Rano, wieczór pan Sadełko
    jedynaka brał pod boki,
    mile sobie przyśpiewując
    wyprawiali różne skoki.
    A pieścili, a chuchali,
    a broń Boże do roboty!
    Zawsze tylko: „Mój ty skarbie!
    Mój ty srebrny! Mój ty złoty!”
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Civitas Schinesghe
    29.05.2015
    Szanowni Państwo,
    Civitas Schinesghe to nazwa zawarta w dokumencie Dagome iudex, określająca zasięg granic państwa Mieszka I, a zatem odnosząca się do Państwa Gnieźnieńskiego. Jaka jest etymologia wyrazu Schinesghe? Jak należy go wymawiać i jak go przetranskrybować, używając wyłącznie polskich znaków? [Szinesge], [Szinezge], a może [Szineske]?
    Wreszcie – jak słowo to ma się do łacińskiego wyrazu Gnesna? Dlaczego w tekście pisanym łaciną ( w Dagome iudex) nie użyto własnie określenia łac.?
    Niestety, na żadne z zadanych przez Panią pytań nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi.
    Dokument Dagome iudex od wielu lat jest przedmiotem badań historyków języka, paleografów, mediewistów, historyków Kościoła itp., którzy zarówno wobec całego zabytku, jak i wobec przytoczonej przez Pana nazwy zajmują bardzo różne stanowiska. Większość uczonych interpretuje zapis Schinesghe jako Gniezno (za tą opcją opowiadają się przede wszystkim historycy), są jednak tacy, którzy widzą w tej nazwie Szczecin (za tą lekcją opowiada się między innymi Zygmunt Wojciechowski), czy nawet Szczytno. Stanisław Rospond doszukiwał się w tym zapisie zbitki trzech nazw: Szczecin + Szczytno + Gniezno. Marcin Kuźmicki natomiast w ogóle nie widzi w tym zapisie nazwy własnej (odczytuje go jako w mieście).
    Na pytanie, jak transkrybować, również nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi, szczególnie że w sześciu różnych odpisach omawianego dokumentu mamy różne propozycje zapisu tej nazwy, między innymi: schinesghe, schinesghee, schignesne, schinesne, schinesche, schinesgne, schniesghe. Różnorodne są zatem możliwości i transkrypcji, i interpretacji.
    Co do pytania ostatniego, to wbrew pozorom pod zapisem schinesche (zdaniem Marcina Kuźmickiego najbardziej prawdopodobnym), kryć się może właśnie łacińska forma Gnesne (bardzo bliska już współczesnej łacińskiej formie Gnesna). Ogromnym problemem jest bowiem interpretacja nagłosowego schi, które może być (choć to najmniej prawdopodobne) wynikiem błędu kopisty albo abrewiaturą na oznaczenie łacińskiego scilicet (‘mianowicie’). W związku z tym, że połączenie literowe gne oddaje w grafii kancelarii papieskich połączenie ne, pisarz przepisujący dokument mógł opuścić g w pierwszej zbitce, a dodać je w drugiej (czyli ne zapisać jako ghe, a być może gne, jak to ma miejsce w innych odpisach tego dokumentu).
    Zadane przez Panią pytania mogłyby się stać przedmiotem obszernej monografii, nie pozostaje mi nic innego, jak odesłać do kilku (spośród licznych) pozycji bibliograficznych poświęconych temu problemowi:
    Civitas Schinesghe cum pertinentiis, praca zbiorowa, Toruń 2003.
    Czaplewski P., Studia nad regestrem Dagome judex, w: „Zapiski Towarzystwa Naukowego w Toruniu” t. 12, 1946, nr 1–4, s. 27.
    Koczy L., Dagome iudex, Schinesge i Awaba, w: „Roczniki Historyczne” 12, 1936, z. 1. Kürbis B., Dagome iudex – studium krytyczne, w: Kürbis B., Na progach historii. II. O świadectwach do dziejów kultury Polski średniowiecznej, Poznań 2001, s. 78.
    Kuźmicki M., O zdmuchnieciu nagłosowego s-, a nawet sch-, czyli jak odczytać dwa zapisy z Dagome iudex, „Kwartalnik Językoznawczy” 2010, nr 1.
    Labuda G., Schinesghe: Gniezno czy Szczecin?, w: „Przegląd Zachodni” 7 (1951), nr 7–8, s. 591–592.
    Rospond S., Mileniowe badania onomasty. 1. Dagome tajemnicze imię lub imiona pierwszego władcy polskiego (z 2 ilustracjami), „Język Polski” 40, 1960, z. 1, s. 25.
    Szewera Z., Szczecin czy Gniezno, „Problemy” 11 (1955), nr 6, s. 424.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • można było, można będzie – można jest?
    21.05.2015
    Szanowni Państwo,
    pewien problem nie daje mi spokoju. Dlaczego w języku polskim, używając w czasie teraźniejszym predykatywów typu: trzeba, można, wolno, pomijamy czasownik jest, podczas gdy w czasach przeszłym i przyszłym czasownik w formie osobowej jest obligatoryjny, np. można było, trzeba będzie itd. Czy ma to swoje uzasadnienie? Czy forma złożona w czasie teraźniejszym istniała dawniej? Jeśli tak, dlaczego zanikła? Z tego, co wiem, np. w języku czeskim występuje do dziś.
    Z pozdrowieniami
    KG
    Szanowna Pani,
    wskazana przez Panią klasa predykatywów z punktu widzenia historycznego jest klasą bardzo niejednorodną. Znajdują się w niej bowiem zarówno dawne formy czasownikowe, imiesłowowe, jak i przymiotnikowe. W wypadku wskazanych przez Panią predykatywów historycznie forma analityczna funkcjonowała również w odniesieniu do czasu teraźniejszego. Jej przykłady znajdujemy jeszcze w XVI wieku, choć w polszczyźnie owa konstrukcja analityczna zaczęła zanikać jeszcze w staropolszczyźnie. W szesnastowiecznych przekładach ewangelii na język polski znajdujemy na przykład takie zdania:
    A postąpiwszy mało, pádł na oblicze swoje, modląc się i rzeknąc, Ojczé moj, Jeśliże można jest, niecháj mię przeminie kielich ten, Wszakże, nie jako já chcę ale jako ty niecháj się zstanie. (przekład Stanisława Murzynowskiego, 1551)
    I odszedszy trochę, upadł ná oblicze swe, modląc sie, á mowiąc: Ojcze moj, jeśliże można rzecz jest, niechże odejdzie ode mnie ten kielich: wszákoż jednák nie ták (sie stań) jáko ja chcę, ále ták jáko ty. (przekład Jana Leopolity, 1561).
    Jak widać, można pełniło w zdaniu funkcję przydawki. W polszczyźnie doszło do elipsy zarówno rzeczownika rzecz, jak i czasownika być w czasie teraźniejszym. Przyczyny jego zaniku są analogiczne do zaniku słowa posiłkowego jest w 3 os. l. poj. i l. mn. Dawne niósł jest, nieśli są przeszło w wyniku tej elipsy w niósł, nieśli. Związane to było po pierwsze z ekonomizacją języka – jest to tendencja upraszczająca, oszczędzająca wysiłek artykulacyjny. Dodatkowo w epoce staropolskiej zanikają prasłowiańskie czasy przeszłe proste (aoryst i imperfectum) – otworzyło się więc miejsce na nowy czas przeszły prosty analityczny. Zmiana ta wpłynęła niewątpliwie na składnię dzisiejszych predykatów – w powyższych cytatach czasownik jest pełni oczywiście inną funkcję niż w czasie przeszłym złożonym, wyraża bowiem czas teraźniejszy, jednak wobec form: można było, można będzie jest on zbędnym dodatkiem składniowo-semantycznym, dlatego zanika w odróżnieniu od czasu przeszłego i przyszłego, w wypadku których niesie rzeczywistą informację o czasie.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • ortografia a historia języka
    13.05.2015
    Dzień dobry,
    dlaczego w językach słowiańskich podobne słowa mają różną ortografię? Np. skoro po rosyjsku pułkownik to połkownik, to dlaczego w tym słowie piszemy u zwykłe? Dlaczego mamy puchar przez u zwykłe i ch, a Czesi maja pohár przez samo h? Albo dlaczego polski chuligan jest przez ch, a inni huligani są przez samo h?
    Pozdrawiam
    Zdzisław K.
    Reguły ortograficzne mają zazwyczaj charakter konwencjonalny, w żadnym języku naturalnym zapis słów nie opiera się w pełni na odwzorowaniu wymowy, a ustalone konwencje ortograficzne wiążą się z różnymi uwarunkowaniami: rozwojem historycznym (również znaczeniowym) wyrażeń języka, sposobem ich zapożyczania, zmianami wewnątrzsystemowymi, np. specyficznym dla danego języka rozwojem głosek lub etymologią ludową, czy wreszcie przyjętym w danym języku typem pisma. W pewnych tylko wypadkach przy nauce ortografii języka polskiego można posiłkować się odpowiedniością głosek w innych językach słowiańskich. Uczymy dla przykładu, że polskiemu ortograficznemu rz odpowiada rosyjskie miękkie r, por. rzekaŕeka (река). Nie sposób jednak ustalić w ten sposób jakichś bezwyjątkowych zasad. W zapisie słowa utrwalone zostały jego dzieje.
    Polski wyraz chuligan zapisujemy przez ch, ponieważ do polszczyzny wszedł on za pośrednictwem języka rosyjskiego, w którym odpowiada słowu χuligan (хулиган), choć jego źródeł należy szukać w angielskim hooligan (być może od irlandzkiego nazwiska Houlihan – etymologia podana przez Andrzeja Bańkowskiego w jego słowniku etymologicznym i w Słowniku wyrazów obcych PWN jest nieścisła). Zapis czeski chuligán również wskazuje na rosyjskie pochodzenie, a już np. chorwacki huligan przemawia za inną drogą zapożyczenia.
    Słowo puchar w dziejach polszczyzny było zapisywane rozmaicie: w XVIII w. puhar, w wieku XIX puhar, lecz również puchar (tak u Lindego, pocz. XIX w.), w Słowniku warszawskim (początek XX w.) przy haśle puhar odnotowany został jego wariant graficzny puchar, a Słownik ortograficzny Arcta z 1936 roku (wydany po reformie ortograficznej) sankcjonuje wyłącznie pisownię puchar. Najdawniejszy sposób zapisu tylko częściowo nawiązuje do czeskiego pohár – w języku czeskim wyraz ten pojawił się z języka węgierskiego (por. węg. pohár), choć można by rozważyć również wpływ średnio-wysoko-niemieckiego becher (współcześnie niem. Becher). Do polszczyzny wyraz puhar/puchar przedostał się również z języka węgierskiego, lecz najprawdopodobniej za pośrednictwem języka ukraińskiego (lub języków ruskich), w którym na podstawie węgierskiego etymonu utworzono kilka słów o nieco odmiennych sensach, m.in. póhár (погар) ‘kubek, kielich’ i puhár (пугар) ‘szklanka, szklany kielich’. Jak widać, na gruncie ukraińskim doszło do specyfikacji znaczeniowej, a ponieważ polskie puchary używane w XVII i XVIII wieku były często wykonane ze szkła, do polszczyzny została zaadaptowana forma z u. Zmiana h w ch mogła mieć dwie przyczyny: po pierwsze, poza pograniczem ruskim, słowackim, morawskim i czeskim w wymowie nie odróżniano głosek zapisywanych jako h i ch (obie wymawiano bezdźwięcznie), stąd – w wyniku działania procesów adaptacyjnych – puhacz stał się puchaczem, a puharpucharem; po drugie – możliwe, że na zmianę ortograficzną wywarły pewien wpływ wyrazy puchaty ‘nadęty, krągły’ lub puchać ‘wąchać’, albo – co chyba najbardziej prawdopodobne – pucha (dziś puszka) ‘naczynie z wiekiem albo pokrywą’ (współcześnie np. w terminologii kościelnej odróżnia się kielich na wino od puszki na hostie, choć oba wyrazy oznaczają dość podobne przedmioty). Ten drugi rodzaj oddziaływań moglibyśmy nazwać atrakcją asocjacyjną, wspierałby ją fakt, że niektóre dawne puchary były naczyniami z wieczkiem.
    Wyraz pułk-ow-nik jest derywatem rzeczownika pułk (wskazany w pytaniu problem ortograficzny spróbuję wyjaśnić właśnie na przykładzie tego rzeczownika). Ma on różnie brzmiące odpowiedniki słowiańskie, por. ros. połk (полк), czes. pluk ‘pułk, tłum’, chorw. pȗk ‘lud’, które wywodzą się z prasłowiańskiego *pl̥kъ/*pъlkъ ‘gromada ludzi’ – prasłowo jest dawną pożyczką germańską z *fulka – ‘ludzie, ludzie zbrojni’, por. staro-wysoko-niemieckie folk ‘tłum’ (jego współczesny niemiecki kontynuant to Volk ‘naród, lud’). Postać brzmieniowa tych wyrazów w językach słowiańskich wiąże się z odmiennym rozwojem sonantu twardego lub tautosylabicznej grupy ъl (jak być może w językach wschodniosłowiańskich), które dawały różne efekty wokalizacji: współczesnym śladem ъl w językach wschodniosłowiańskich jest , stąd połk, natomiast w języku czeskim sonantyczne zachowało się do XIII w., a następnie przeszło w lu albo (stąd pluk), z kolei w języku serbsko-chorwackim już w XIV w. przeszło w u (zanik głoski l nie jest niczym dziwnym, np. po polsku mówimy mowa, choć dawniej była to mołwa). W polszczyźnie analizowany twardy sonant po spółgłoskach tylnojęzykowych (k, g, χ) przechodził w (stąd Chełm, zgiełk, okiełznać), po przedniojęzykowej w łu (stąd np. słup, długi, tłuc), natomiast nie ma pewności, jaki był jego kontynuant po wargowej, czego przykładem może być słowo pułk. Dawne złożenia, por. Świętopełk, Pełko, Pełczyn, sugerowałyby, że dawał on , jednak przykłady XVI-wieczne świadczą o wymowie połek, połk lub rzadko pułek, pułk, a potem półk. Możliwe, że forma z o jest zapożyczeniem z języka ruskiego, choć w podręcznikach do gramatyki historycznej języka polskiego można przeczytać, że ewolucja omawianego sonantu na gruncie polskim w tym wyrazie przebiegała następująco: bądź: lub . Bez względu na to, czy pierwotna polska postać to *pełk, czy może *połk, długie o w poświadczonym w XVI wieku słowie pōłk uległo pochyleniu (wymawiano je jako dźwięk pośredni między głoską o a głoską u), co w zapisie oddaje się za pomocą kreski nad o, a następnie utożsamiło się z u. Zapis pułk jest dość późny, jeszcze słownik Lindego preferuje formy połek, połk, choć odnotowuje pułk i półk jako hasło odsyłaczowe, w tzw. Słowniku wileńskim (1861) słowo połek traktuje się jako przestarzałe, a za formę podstawową uznaje się półk (z wariantem pułk), natomiast Słownik warszawski uprzywilejowuje postać pułk. Ustalenie się pisowni wyrazu pułk przez u wiąże się m.in. z tym, że w jego odmianie w żadnej formie nie pojawia się o (ten argument został wysunięty już przez Deputację Warszawską w Rozprawach i wnioskach o ortografii polskiej z 1830 r.), a także dlatego, że w języku staro-cerkiewno-słowiańskim w miejscu polskiego o znajduje się jer twardy, który przed ł odpowiada polskiemu u (to z kolei argumentacja ks. Xsawerego Franciszka Malinowskiego). Podobna zmiana odnosiła się także do wyrazu obówie i innych.
    Jak widać na przykładzie omówionych słów, nie da się odpowiedzieć na Pana pytanie w sposób ogólny i w odniesieniu do całego zasobu leksyki zapisywanej odmiennie w języku polskim i w innych językach słowiańskich. Za każdym razem trzeba przebadać dzieje konkretnych wyrazów, uwzględniając ich etymologię, zmiany głoskowe oraz możliwe oddziaływania na nie innych wyrazów.
    Piotr Sobotka, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
  • teraz stoły, przedtem psy
    1.05.2015
    Dzień dobry.
    Mam pytanie odnośnie do form wyrazów, które wchodzą w związek z liczebnikami. Interesuje mnie, dlaczego liczebniki główne od 1 do 4 łączą się z rzeczownikiem w mianowniku (jeden stół, dwa, trzy, cztery stoły), podczas gdy liczebniki od 5 wzwyż łączą się z dopełniaczem (pięć, sześć, siedem etc. – stołów). Czy istnieją wyjątki od takiego użycia?
    Na to pytanie odpowiedziała już dr Monika Kresa pod nagłówkiem dwa psy, pięć psów 26 czerwca 2014 roku.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • nazwy przypadków
    24.03.2015
    Jaka jest etymologia nazw przypadków w języku polskim? Domyślam się, że nazwy mianownika, narzędnika, miejscownika i wołacza są tłumaczeniami łacińskich: nominativus, (ablativus) instrumentalis, locativus i vocativus. A co z dopełniaczem, celownikiem i biernikiem?
    Terminologię gramatyczną przejęliśmy z łaciny i to właśnie terminy łacińskie pojawiają się w najstarszych podręcznikach do gramatyki języka polskiego. Znajdujemy tam zatem: nominativus (por. łac. nomino, nominare – nazywać, mianować), genetivus (por. łac. geno, genere – rodzić), dativus (por. łac. do, dare – dawać), accusativus (por. łac. accuso, accusare – oskarżać), ablativus (por. łac. ablacto, ablactare – odstawić od piersi, zabrać), vocativus (por. łac. voco, vocare – wzywać; vocatio – powołanie). W gramatykach języka polskiego w funkcji ablatiwu pojawiają się dwa przypadki: instrumentalis (por. łac. instrumenta – narzędzia) i localis (por. łac. locum – miejsce).
    Przyjmuje się, że twórcą większości terminów z zakresu polskiej terminologii gramatycznej jest Onufry Kopczyński, który na zlecenie Komisji Edukacji Narodowej napisał Gramatykę dla szkół narodowych. Dzieło to wydawane było w trzech częściach w latach 1778–1781. Propozycje Onufrego Kopczyńskiego to w większości kalki z łaciny. Zaproponował on następujące nazwy: mianujący, rodzący, dawający, oskarżający, odbierający, wyzywający. W pośmiertnym dziele O. Kopczyńskiego (Gramatyka języka polskiego. Dzieło pozgonne), wydanym w 1817 roku, pojawiają się już terminy utworzone na drodze derywacji sufiksalnej, czyli: mianownik, dopełniacz, celownik, biernik, narzędnik, miescownik (forma: miejscownik jest późniejsza), wołacz. O tym, że terminologia Kopczyńskiego nie przyjęła się od razu, świadczą dziewiętnastowieczne spory na jej temat oraz fakt, że np. w dziele P. Dworzeckiego zatytułowanym Grammatyka języka polskiego według prawideł J. ks. Kopczyńskiego, wydanym jeszcze za życia Kopczyńskiego, bo w 1813 roku, znajdujemy następujące propozycje: nominativusczynnik, czynny; genetivusdopełnik, dopełniający; dativusdążnik, dążący; accusativusbiernik, bierny; vocativuswzywacz, wzywający; instrumentalisnarzędnik, narzędziowy, localismiescownik, miescowy.
    Jak wynika z powyższego przeglądu, niektóre ze współczesnych nazw przypadków są derywatami od kalk z języka łacińskiego (np. mianownik), inne zaś neologizmami utworzonymi od wyrazów rodzimych (np. celownik). Mianownik (kto? co?) jest zatem pytaniem o miano (Kto to jest?); dopełniacz (kogo? czego?) – o dopełnienie (Kogo brakuje?); celownik (komu? czemu?) – o cel (Ku czemu dążę?), biernik (kogo? co?) – wskazuje na brak wykonywania czynności, czyli bierność (Kogo widzę?, czyli: Kto jest przeze mnie widziany?), narzędnik (kim? czym?) to pytanie o narzędzie (Czym to zrobię?), miejscownik (o kim, o czym / na kim? na czym?) – pytaniem o miejsce (Na czym to się znajduje?), a wołacz ma na celu przywołanie kogoś.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
    1. 24.03.2015
      Szanowni Państwo,
      w odpowiedzi Poradni z 20.05.2014 r. (http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-przypadkow;15223.html) przeczytałem ze zdumieniem: „[…] ablativus (por. łac. ablacto, ablactare – odstawić od piersi, zabrać)”. Zawsze sądziłem, że ablativus pochodzi po prostu od aufero (abstuli, ablatum) ‘wynieść skądś, zabrać’; taką też etymologię podaje Słownik łacińsko-polski pod red. Mariana Plezi, wydawany zresztą przez PWN. Skąd więc pomysł na ablacto, ablactare?
      Z poważaniem
      Czytelnik
    2. 24.03.2015
      Szanowny Panie,
      dziękuję za uwagę. Rzeczywiście, propozycja Mariana Plezi jest lepsza niż podana przeze mnie. Oba czasowniki mają jednak wspólny rdzeń, są więc ze sobą powiązane i znaczeniowo, i formalnie.
      Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • nazwy przypadków
    19.03.2015
    Szanowni Państwo,
    czy Onufry Kopczyński nazwał polskie przypadki?
    Pozdrawiam i proszę o odpowiedź
    K.K.
    Nazwy przypadków, podobnie jak dużą część terminologii gramatycznej, przejęliśmy z języka łacińskiego. Terminologia ta została rzeczywiście w dużej mierze zaadaptowana do polszczyzny przez Onufrego Kopczyńskiego, który na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XVIII wieku stworzył na zlecenie Komisji Edukacji Narodowej Gramatykę dla szkół narodowych. Warto jednak pamiętać, że gramatyka światłego pijara nie była pierwszą gramatyką języka polskiego napisaną po polsku. Kilka lat przed nim dzieła tego dokonał Walenty Szylarski, tworząc Początki nauk dla narodowej młodzieży. W dziele tym, które nie spotkało się z entuzjastycznym odbiorem, znajdziemy następujące nazwy przypadków: mianujący, rodzący, dawający, oskarżający, wzywający, nazywający, opowiadający. Współczesne nazwy przypadków zawdzięczamy jednak rzeczywiście Kopczyńskiemu. Więcej na ten temat można przeczytać w odpowiedzi na pytanie, które już pojawiło się w poradni (link: http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-przypadkow;15223.html).
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • drapichrust
    28.02.2015
    Szanowni Państwo,
    jestem ciekaw etymologii wyrazu drapichrust. W poradzie http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/urwipolec;12833.html pojawia się wzmianka na ten temat, tylko nie wiem, co by miało znaczyć, że ktoś „drapał chrust”. Czy chodzi o to, że go podbierał?
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Drapichrust, nieobecny w słowniku Lindego, występuje w słowniku wileńskim (1861) z definicją: „tchórz uciekający w krzaki” i „włóczęga, hultaj, rozbójnik”. Tamże chrust to „pręcie, wiklina, gąszcz” z godnym uwagi przykładem: „A my w chrust; a nasi w chrust”, zapewne przejętym z jakiegoś utworu literackiego lub pamiętnika. Drapnąć zaś to m.in. „umknąć, uciec”. W tym kontekście drapichrust jawi się nie jako 'ktoś, kto zabiera komuś chrust”, ale jako 'ktoś, kto ucieka w krzaki'.
    Za Pana domysłem przemawia jednak struktura analogicznych złożeń, w których drugi człon odnosi się do obiektu czynności oznaczanej pierwszym członem, a nie do miejsca jej wykonywania, por. wyrwidąb 'ktoś, kto może wyrwać dąb', włóczykij 'ktoś, kto włóczy kij', gasiświeczka 'ktoś, kto gasi świeczkę', paliwoda 'ktoś, kto pali wodę'. Być może kwerenda we wcześniejszych słownikach i w bibliotekach cyfrowych pomogłaby wybrać jedną z tych hipotez.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • czas zaprzeszły
    26.02.2015
    Dzień dobry,
    ostatnio zaciekawił mnie temat czasu zaprzeszłego. W znalezionej przeze mnie literaturze jest bardzo niewiele informacji o tym pięknym, aczkolwiek, z tego co wiem, już praktycznie wymarłym czasie. Autorzy podręczników do historii języka polskiego opisują tylko jego formy. Chciałabym się dowiedzieć czegoś o jego powstaniu (kiedy to nastąpiło), jego rozwoju i użyciu. Byłabym wdzięczna, jeśli moglibyście Państwo podsunąć mi literaturę, w której można coś więcej na ten temat znaleźć.
    Czas zaprzeszły, będący de facto czasem zaprzeszłym złożonym, to jeden z typów czasów przeszłych złożonych (obok przeszłego złożonego). Obok nich funkcjonowały czasy przeszłe proste (imperfectum i aoryst). Źródeł czasu przeszłego złożonego należy się doszukiwać w praindoeuropejszczyźnie, skoro ma on swoje odpowiedniki w językach indoeuropejskich (łaciński Plusquamperfectum, angielski Past Perfect). Sposoby tworzenia i funkcjonowania czasu zaprzeszłego w prasłowiańszczyźnie i polszczyźnie wyjaśniała już w poradni dr Krystyna Długosz Kurczabowa. Jeśli chodzi o fachową literaturę na temat tego zagadnienia, polecam przede wszystkim następujące pozycje: Stanisław Rospond, Gramatyka historyczna języka polskiego, Warszawa 1973, s. 307 (lub inne, późniejsze wydania); Zenon Klemensiewicz, Tadeusz Lher-Spławiński, Stanisław Urbańczyk, Gramatyka historyczna języka polskiego, Warszawa 1964, s. 367-374 (lub inne, późniejsze wydania); Stanisław Dubisz, Krystyna Długosz-Kurczabowa, Gramatyka historyczna języka polskiego, Warszawa 2003, s. 309-310 (lub inne, późniejsze wydania).
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • przemysł
    22.02.2015
    Dzień dobry,
    bardzo interesuje mnie etymologia słowa przemysł jako działu produkcji.
    Przemysł – od czasownika przemyślać – to dawniej 'pomysłowość, spryt, przemyślność'. Nowe znaczenie wykształciło się w XIX w., symptomy widać już u Lindego, który definiuje przemysł jako „przemyśliwanie czynne nad zarobkiem, handlem, gospodarstwem”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • agrafka i ancymon
    21.02.2015
    Szanowni Państwo,
    zaskoczyłem znajomych informacją, że język polski nie zawiera ani jednego wyrazu o pochodzeniu czysto polskim, który zaczynałby się na literę a, oczywiście wykluczając takie słowa jak: ale, albo, ach itp. W związku z tym chciałbym zapytać o etymologię słów: agrafka i ancymon.
    Pozdrawiam
    Ł.K.
    Rzeczownik agrafka jest oczywiście rzeczownikiem zapożyczonym, przywędrował do nas z języka francuskiego (agrafe – spinka, klamra, zapinka).
    Ancymon... Cóż, jest rzeczywiście językowym ancymonem, bo bardzo trudno powiedzieć cokolwiek na temat jego pochodzenia. Nie został zanotowany w żadnym historycznym słowniku ogólnym języka polskiego, brak go również w słowniku pod redakcją Witolda Doroszewskiego. Śmierć ancymonka zwiastował w 1936 roku Teofil Modrzejewski w słowniczku Wyrazy, które umarły i umierają, jednak w języku miewa się on całkiem nieźle, skoro dziś funkcjonuje nie tylko w znaczeniu ‘gagatek, hultaj’, lecz także jako nazwa ciastka.
    Hipotezy na temat etymologii tego słowa można postawić dwie, choć w odniesieniu do każdej z nich brak wystarczających dowodów, aby stwierdzić coś z całą pewnością. Pierwsza jest taka, że słowo ancymon jest spokrewnione z pochodzącym z jidysz rzeczownikiem assespon o znaczeniu ‘impertynent, gagatek’. Taką tezę stawia prof. Alicja Nagórko (za prof. Ewą Geller). Za hipotezą tą przemawia kilka faktów, między innymi zbieżne znaczenia obu rzeczowników oraz to, że ancymon notowany jest w tekstach reprezentujących nieogólnopolskie odmiany polszczyzny, gwary środowiskowe i miejskie. Pojawia się na przykład w „Musze” z 1924:
    Kapitalista zbereźnik to ci jest taki ancymon
    czy „Trubadurze Polskim” z 1912 roku:
    No, no! Tylko z daleka ż ręczami! Jaki mi kawaler? Szalcesona to niechcze zafundować, a uczciwą niewiastę łapie za biust! Z pana Feliksa klawy ancymonek! Cięgiem mnie przesladuje i łazi pod oknami! Ale nicz z tego!
    Jak widać, są to teksty stylizowane na gwarę warszawską, do której weszło wiele określeń z języka jidysz. Trudno jednak tę hipotezę uprawdopodobnić na gruncie systemowym.
    Drugą hipotezę łatwiej obronić z poziomu zmian systemowych, nie ma jednak wystarczających dowodów na gruncie semantycznym. W języku polskim notowany jest rzeczownik antymon, który autorzy Słownika warszawskiego definiują jako ‘metal rodzimy, kruchy, czasem z szarą na powierzchni naleciałością, zawierający małą domieszkę srebra, żelaza i arsenu’. Ten pierwiastek chemiczny stosowany był nie tylko do tworzenia stopów drukarskich. Znajdował bowiem zastosowanie również w lecznictwie. Tzw. pigułka wieczysta – mała kuleczka odlana z antymonu – służyła do wywoływania gwałtownych wymiotów. Być może antymon – środek wymiotny i ancymon – człowiek, którego zachowanie przyprawia o zawrót głowy i mdłości, mają ze sobą coś wspólnego...
    Na koniec tego wywodu, stwierdzić można jedno: ancymon ma zdecydowanie pochodzenie obce, nie obala więc Pana teorii o niechęci języka polskiego do wyrazów zaczynających się na a.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • panna wstrzemięźliwa
    18.02.2015
    „Pokorniuchno się skłoniła, jako panna wstrzemięźliwa”. Co dokładnie autor pieśni adwentowej miał na myśli nazywając Maryję wstrzemięźliwą? Jako – czyli jej pokorny pokłon wynika z jej wstrzemięźliwości? Wstrzemięźliwy jest ten, kto (po)wstrzymuje (się) – kalka łac. continentia, dotyczyć to może zresztą różnych obszarów życia. Proszę o wyjaśnienie :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Łukasz
    Wstrzemięźliwy wiąże się z czasownikiem wstrzymywać czy powstrzymywać, a zatem od początku funkcjonuje w znaczeniu ‘powściągliwy, umiarkowany’. Dziś owa wstrzemięźliwość kojarzy się przede wszystkim, po pierwsze, z wstrzemięźliwością od pokarmów mięsnych (por. tekst przykazań kościelnych z 2002 roku – Kodeks Kościoła Katolickiego, par. 2048), czyli rodzajem postu, po drugie zaś z powściągliwym wyrażaniem sądów, opinii o czymś. Takie znaczenia przymiotnika wstrzemięźliwy znajdujemy między innymi w Słowniku języka polskiego pod red. Witolda Doroszewskiego. Jednak znacznie to nie wyjaśnia pokłonu Maryi.
    Autorzy wydawanego w pierwszej połowie XX wieku Słownika warszawskiego wspominają o różnych rodzajach wstrzemięźliwości, między innymi o wstrzemięźliwości płciowej. Wydaje się jednak, że również nie o nią chodziło autorowi pieśni Archanioł Boży Gabriel. We wspomnianym słowniku znajdziemy bowiem następujące stwierdzenie: „W pospolitym używaniu wstrzemięźliwość znaczy zachowanie miary właściwej w każdej rzeczy”, a zatem wstrzemięźliwość to ‘umiarkowanie, świadomość miary’, również swojej. Wstrzemięźliwy to zatem tyle co pokorny. W języku staropolskim (por. Kazania świętokrzyskie) funkcjonował przymiotnik śmierny (od miara), oznaczający człowieka pokornego, czyli znającego miarę samego siebie. Wydaje się, że w zacytowanej pieśni mamy do czynienia z synonimem staropolskiego śmiernego. Maryja skłoniła się więc, bo była pokorna, znała swoją miarę i rolę w wydarzeniach, które miały nadejść.
    Co ciekawe, wydźwięk tego wersu jest na tyle niejednoznaczny, że ma on również wersję, która nie zmusza do lingwistycznych poszukiwań: „Pokorniuchno się skłoniła, jako Panna świątobliwa”.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • hajka
    16.02.2015
    W książce wydanej we Lwowie około roku 1870 natrafiłem na zdanie: „Można to robić, bo to ani szkoda, ani hajka”. Co za wyraz hajka? Skąd się wywodzi?
    Cytuję za Słownikiem języka polskiego, tzw. warszawskim, t. 2, 1902: „Hajka (...) mitręga, przeszkoda, strata czasu”. Słownik wskazuje na ukraińskie źródło tego wyrazu.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Skąd rodzynki?
    29.01.2015
    Witam,
    zastanawiam się nad nazwą rodzynki. Przy większości owoców ich suszona forma ma nazwę suszona morela, suszony banan, suszone pomidory itd. Jednak suszone winogrona mają swoją własną nazwę – rodzynki. Dlaczego i skąd ta nazwa?
    Dziękuję z góry za pomoc
    Pozdrawiam
    Słowo to jest w polszczyźnie od dawna, w XIV w. miało formę rozenka lub rozynka. Wtedy chyba nie znano jeszcze w Polsce moreli ani bananów (nawet suszonych), na pewno zaś nie znano pomidorów, które Europa poznała dopiero po odkryciu Ameryki. Osobna nazwa nadana rodzynkom świadczy więc o ich znaczeniu kulturowym.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • zapomnieć i zapamiętać
    28.01.2015
    Szanowni Państwo,
    dlaczego wyraz zapominać oznacza wyrzucanie czegoś z pamięci, a nie utrwalanie, jak podobne słowo w języku rosyjskim? W przypadku słowa zapamiętać przedrostek za ma przecież odwrotną funkcje.
    Z wyrazami szacunku
    Michał
    Czasowniki zapomnieć i zapamiętać mają podobną genezę. W staropolszczyźnie oba odnoszą się do czynności zapominania, czyli wyrzucania czegoś z pamięci. Dawne pomnić to to samo co pamiętać, a utworzone od nich derywaty miały w przeszłości dokładnie takie samo znaczenie, jednak inne od tego, które ma czasownik zapomnit’ w języku rosyjskim. Wszystko dlatego, że przedrostek za- jest bardzo wieloznaczny, w języku polskim służy między innymi do tworzenia czasowników dokonanych: zagrać to ‘grać, ale w pewnym momencie przestać’, tak samo zapomnić i zapamiętać to ‘pomnić, pamiętać, a potem przestać to robić’.
    Jeszcze na początku XIX wieku S. B. Linde, definiując czasownik zapomnieć, pisał, że znaczy on tyle co ‘wypuścić z pamięci, zapamiętać’, zapamiętać zaś to nic innego jak ‘wypuścić z pamięci, zapomnieć’. Mieliśmy więc w języku polskim dwa niemal bliźniacze czasowniki o synonimicznym znaczeniu. Język nie lubi takich sytuacji, dąży bowiem do precyzji i stara się unikać nadmiaru. Nadmiar w opisywanym wypadku mógł zostać usunięty dwojako – albo przez wyjście z użycia, albo zmianę znaczenia jednego z czasowników. Stało się to drugie. Na początku XX wieku autorzy Słownika warszawskiego definiują zapomnieć jako ‘nie spamiętać, stracić z pamięci, nie zachować w pamięci’, zapamiętać zaś jako ‘zasięgnąć pamięcią, przypomnieć sobie’, a w drugim znaczeniu jako ‘zachować, zatrzymać w pamięci’.
    Proszę zauważyć, że omawiana zmiana znaczeniowa dokonywała się stopniowo. Zapamiętać najpierw oznaczało ‘wypuścić z pamięci’, potem ‘przypomnieć sobie’, aż uzyskało znaczenie, w którym używamy go do dziś, czyli ‘zachować w pamięci’.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • całun i całować
    27.01.2015
    Szanowni Państwo,
    ciekawi mnie etymologia słów całun i całować. Czy słowa te mają ze sobą cokolwiek wspólnego?
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Wyrazy te nie są spokrewnione. Pierwszy to stara pożyczka z francuskiego (za pośrednictwem niemieckim), na gruncie polskim zmazurzona, drugi to słowo prasłowiańskie, spokrewnione z przymiotnikiem cały.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • łuk i cięciwa
    24.01.2015
    Szanowni Państwo,
    ciekawi mnie pierwotne znaczenie słów łuk i cięciwa. Czy najpierw nazwano w ten sposób części broni i stąd wzięły się terminy matematyczne, czy może na odwrót?
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Matematycy wzięli od myśliwych, nie na odwrót.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • tydzień
    17.01.2015
    Jak to się dzieje, że dodanie sylaby ty na początku wyrazu dzień wydłuża okres czasu, o którym mówimy, aż siedmiokrotnie.
    Pozdrawiam
    Michał
    Najpierw słowo tydzień znaczyło 'ten dzień', a właściwie 'ten sam dzień (po upływie tygodnia)'. Cząstka ty-, o którą o którą Pan pyta, pochodzi od mianownika zaimka ten, a cząstka tygo-, widoczna dziś w pozostałych przypadkach słowa tydzień (z wyjątkiem mianownika i biernika), to dawny dopełniacz tego zaimka.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • fiksum dyrdum
    11.01.2015
    Szanowni Państwo,
    mam dość niecodzienne pytanie z dziedziny etymologii. Czasem można usłyszeć (co prawda coraz już rzadziej), że ktoś ma fiksum dyrdum, co oznacza, że ktoś jest niespełna rozumu lub, potocznie, ma fioła. Może być też tak, iż taka osoba plecie dyrdymały, rzeczy nieprawdziwe, nieistotne lub fantazyjne. Ciekawi mnie, skąd wzięły się te wyrażenia i czy przypadkiem owo dyrdum i dyrdymały nie są ze sobą jakoś powiązane.
    Z wyrazami szacunku
    Krzysztof Bogusz
    Fiksum dyrdum wygląda mi na żartobliwy latynizm, czyli wyraz niby-łaciński, utworzony w połowie od słów takich, jak fiksacja 'rodzaj lekkiego obłędu', fiksować, fiksat czy fiks (wszystkie od łacińskiego fixus, imiesłowu przeszłego czasownika figere 'przymocować'), w połowie zaś od potocznego, najpierw gwarowego dyrdać 'iść szybko lub biec drobnymi krokami' (od prasłowiańskiego czasownika mającego źródło dźwiękonaśladowcze). Podwójne -um, łatwo rozpoznawalne jako łacińska końcówka, zbliża fiksum dyrdum do łacińskich terminów medycznych, co pogłębia żartobliwy wydźwięk tej nazwy.
    Dyrdymały chyba nie są spokrewnione z dyrdaniem, A. Bańkowski w swoim słowniku etymologicznym sugeruje (może za słownikiem Doroszewskiego), że pochodzą od francuskiego dire du mal 'powiedzieć źle (o kimś)' i pierwotnie oznaczały złośliwą plotkę. Warto zwrócić uwagę, że słowo to występuje zwykle w liczbie mnogiej, podobnie jak głupoty, brednie, banialuki, przestarzałe duby smalone i wulgarne pierdoły (dwa ostatnie zwroty chyba tylko w lm). Ta preferencja dla liczby mnogiej zdaje się potwierdzać, że na jedną mądrą myśl przypada wiele głupich. Zresztą, jak pokazują słowniki, mądrość jest jedna, bez liczby mnogiej, a mądrości to różne praktyczne wiadomości, niekoniecznie prawdziwe, por. ironiczny zwrot wszystkie mądrości pozjadać.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski