frazeologia

 
W tym miejscu dowiesz się wszystkiego o polskich związkach frazeologicznych: skąd się wzięły, co znaczą, jaką mają postać, czy można je odmieniać lub w jakich kontekstach mogą być użyte.
  • leśny dziadek
    21.11.2014
    Szanowni Państwo,
    ostatnio modne jest w języku gazetowym i potocznym określenie leśny dziadek. Co ono właściwie oznacza i skąd się wzięło? Wydaje się, że użytkownicy rozumieją pod nim szeroką paletę znaczeń, aż po 'ktoś żałosny, marna postać'.
    Dziękuję z góry za odpowiedź.
    Łukasz
    Nie używam tego zwrotu, słowniki go nie notują, pytanie było więc dla mnie okazją, by się przyjrzeć jego wystąpieniom w Narodowym Korpusie Języka Polskiego oraz na stronach WWW. Znaczenie leśnego dziadka chyba się jeszcze nie wykrystalizowało, z wielu wystąpień tego zwrotu można jednak wnioskować, że chodzi o osobę – przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, mężczyznę – która straciła kontakt z rzeczywistością, nie nadąża za upływem czasu, myśli i zachowuje się anachronicznie, nie nadaje się do czegoś. Nazywając ją leśnym dziadkiem, odnosimy się do niej lekceważąco.
    Być może źródłem tego zwrotu jest leśny dziad, jedna z wielu nazw pewnej postaci z mitologii słowiańskiej, zob. w Wikipedii.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    1. 21.11.2014
      [Dopisek do odpowiedzi z kwietnia 2012]
      Kwestia podniesiona przez pana Łukasza znalazła ciąg dalszy na forum Rebelya.pl. Z dyskusji wynika, że określenie leśne dziadki powstało w czasie wojny i odnoszone było do sanacyjnych oficerów. Za zwrócenie uwagi na tę dyskusję dziękuję Państwu Magdalenie i Przemysławowi Romaniukom.
      Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    2. 24.04.2012
      Jeszcze do leśnych dziadków: może skojarzenie wywodzi się od dawnych partyzantów-kombatantów rozpamiętujących w nieskończoność swe dawne przewagi i przez to sprawiających wrażenie, że żyją w innym świecie?
      Z poważaniem,
      Łukasz
  • strzał w stopę czy w kolano?
    4.11.2014
    Witam,
    chciałbym się dowiedzieć, który ze zwrotów jest poprawny: strzał w stopę czy strzał w kolano, jeśli chcemy mówić o sytuacji, w której ktoś sam sobie stwarza kłopoty.
    Mój słownik oksfordzki podaje zwrot shoot oneself in the foot, ale z pobieżnej kwerendy internetowej wynika, że wariantywny zwrot shoot oneself in the knee jest także w użyciu. Oba zostały przetłumaczone na język polski (nie jest to odosobniony przykład kalkowania angielskiej frazeologii w dzisiejszyej polszczyźnie) i stąd mamy dziś i strzelić sobie w stopę, i strzelić sobie w kolano. Nie wiem, co zrobić łatwiej, a więc który zwrot jest lepiej umotywowany. Może zależy to od rodzaju broni?
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    1. 4.11.2014
      [dopisek do porady z 3.02.2011]
      Strzał w stopę pochodzi od przypadkowego wystrzału pistoletu w kaburze we własną stopę, co było oznaką niezręczności i braku umiejętności posługiwania się bronią. Strzał w kolano pochodzi od bycia celowo zranionym przez kogoś innego w kolano, co było wyjątkowo bolesne i pozostawiało trwały uraz. Więc jeśli chodzi o niezamierzone zaszkodzenie samemu sobie, poprawną formą jest jedynie strzał w stopę.
      Adam
  • Na razie
    30.09.2014
    Skąd się wzięła potoczna formuła pożegnalna Na razie? Czy jest to skrót od jakiejś dłuższej formy, która była kiedyś w użyciu?
    Niestety, w wypadku etymologii tego wyrażenia skazani jesteśmy na domysły. Nie ulega jednak wątpliwości, że mamy tu do czynienia z wyrażeniem przyimkowym, które pełni funkcję przysłówka. Na razie znaczy bowiem tyle co ‘tymczasem, teraz, jeszcze’. Formuła pożegnalna na razie, charakterystyczna dla języka potocznego, powstała najprawdopodobniej przez skrócenie wyrażeń typu „Na razie żegnajcie’’, „Na razie zmykam’’, „Na razie uciekam’’, w których komunikujemy, że odchodzimy, ale jednocześnie wyrażamy nadzieję na kolejne spotkanie: „Na razie [‘teraz’] zmykam, ale potem jeszcze wpadnę’’. Takie samo znaczenie ma nasze pożegnalne na razie, znaczy bowiem tyle co ‘do zobaczenia’.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • od najmłodszych lat
    26.09.2014
    Szanowni Państwo,
    chciałabym spytać, czy wyrażenia od najmłodszych lat można użyć, gdy osoba, do której się ono odnosi, nie jest podmiotem (także domyślnym) w zdaniu. Logika podpowiada, że zdanie „Od najmłodszych lat ojciec opowiadał Marii historie rodzinne”, jeśli chodzi o najmłodsze lata Marii, jest niepoprawne. Nie wiem jednak, czy uprawnione będzie rozwinięcie tego frazeologizmu (od jej najmłodszych lat?).
    Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedź.
    Z wyrazami szacunku
    Intencja zawarta w słowach od jej najmłodszych lat jest zrozumiała, a wyrażenia tego rodzaju – choć rzadkie – trafiają się jednak, i to nawet pod piórem wybitnych stylistów, por. „O czym rozmawiała z Adamem od jego najmłodszych lat? Nie wiemy” (Zygmunt Kubiak, Przestrzeń dzieł wiecznych: eseje o tradycji kultury śródziemnomorskiej).
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • raz dwa czy trzy cztery?
    9.09.2014
    Dlaczego po polsku, kiedy odliczamy np. czas do startu, mówimy trzy cztery, podczas gdy w większości innych języków (przynajmniej europejskich), mówi się jeden dwa? Będę wdzięczna za wyjaśnienie.
    Łączę wyrazy szacunku
    Dorota
    Nie jestem w stanie się ustosunkować się do stwierdzenia, że w większości języków (europejskich) mówi się w opisanej sytuacji jeden dwa, a nie trzy cztery. Ze szkoły pamiętam inną formułę: „Do biegu – gotowi – start!”, dzieloną na trzy części. Trzy cztery powiedziałbym w trochę innej sytuacji, np. dając sygnał do śpiewu, a ponieważ melodii śpiewanych na trzy lub cztery jest bodaj więcej niż śpiewanych na dwa, więc może jedno z drugim ma jakiś związek. Podobne przykłady znajduję w internecie, por.: „Doda pozuje do zdjęć i żartuje z fotografami: Dobra, uwaga, trzy cztery!”. Naprawdę nie wiem, czy zagraniczne serwisy, relacjonując tego ze wszech miar godnego uwagi newsa, użyłyby w zamian słów jeden dwa!
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • obrastać w piórka
    28.05.2014
    Witam,
    bardzo proszę o wyjaśnienie, co oznacza zwrot obrastać w piórka. Internetowy słownik języka polskiego podaje, iż oznacza to 'bogacić się'. Są jednak też opinie, iż zwrot ten znaczy też 'zdobyć pewność siebie, pychę' czy nawet 'być aroganckim'. Bardzo proszę o odpowiedź.
    Pozdrawiam,
    Karolina Maj
    Słownik frazeologiczny współczesnej polszczyzny (S. Bąba, J. Liberek, PWN, 2001) informuje, że obrosnąć w piórka znaczy 'osiągnąć dobrobyt, zamożność, znaczenie'. Jak wiele jest użyć, które wymykają się tej definicji, i czy w związku z tym należy ją uznać za nazbyt wąską, może Pani sama ocenić, przeglądając przykłady użyć interesującego Panią zwrotu w Narodowym Korpusie Języka Polskiego albo na stronach WWW.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • palma odbiła
    6.05.2014
    Jaka jest etymologia frazeologizmu odbiła komuś palma?
    Zwrot odbiła komuś palma (lub palma komuś odbiła) – czyli 1. ‘ktoś jest zarozumiały z powodu osiągniętego sukcesu, stał się nienaturalnie wyniosły, dumny’; 2. ‘ktoś stracił równowagę psychiczną, oszalał’ – należy z pewnością do zasobu frazeologii potocznej, a więc w niej należałoby się doszukiwać jego korzeni etymologicznych. Owa potoczność ujawnia się już w samym czasowniku odbić, używanym bez rzeczownika (jedynie z formą III przypadka zaimka nieokreślonego ktoś). Wystarczy powiedzieć, że komuś odbiło, i również mamy na myśli to, że ‘ktoś zachowuje się nienormalnie, inaczej niż zwykle’.
    Skąd zatem w omawianym frazeologizmie obecność rzeczownika palma? Słowo to występowało niegdyś jako synonim wyrażenia znak zwycięstwa i wyrazów wawrzyn, laur, berło, korona, wieniec (Słownik języka polskiego, Warszawa 1908, t. IV, s. 21; stąd wyrażenie palma pierwszeństwa). Niewykluczone więc, że tworząc ów potocyzm, odwołano się do tego właśnie znaczenia palmy, nadając mu nieco negatywny odcień.
    Prawdą jest, że niejeden mistrz po zakończeniu rywalizacji sportowej staje się osobnikiem mocno zadufanym w sobie, z wyższością spoglądającym na innych. Zdarza się jednak i tak, że triumf, czyli… palma, może niekiedy wywołać skutki o wiele gorsze i w konsekwencji mocno wpłynąć na psychikę (traci się przy tym zmysły, wpada w straszną chorobę). Być może z tego względu słowo palma nabrało wtórnie innego, ujemnego sensu (‘wariactwo, mania na jakimś punkcie’), choć owej innowacji semantycznej nie odnotowali już leksykografowie.
    W omawianym frazeologizmie zamiast palmy pojawia się czasem słowo szajba (odbiła komuś szajba / szajba komuś odbiła). Istnieje duże prawdopodobieństwo, że ten z kolei wariant wywodzi się z gwary poznańskiej. Szajba (z niem. Scheibe) to prymarnie, dosłownie ‘krąg, krążek’. U Rosjan oznacza ‘krążek hokejowy’, ale wtórnie, przenośnie także чудакa, czyli ‘dziwaka, narwańca, odmieńca’. Na naszych terenach zaczęto jednak mówić szajba, mając na myśli ‘obłęd, szał, bzik, stan nierównowagi umysłowej lub psychicznej’. Powiedzenie odbiła komuś szajba / szajba komuś odbiła nie jest raczej kalką z języka rosyjskiego, tam bowiem używa się zwrotu отлетела кому крыша (dosł. ‘odleciał komuś dach’).
    Maciej Malinowski, „Obcy język polski”
  • poradnia PWN o piciu z gwinta
    27.04.2014
    Szanowny Panie Profesorze,
    mam pytanie, czy pije się z gwinta, czy z gwintu. Przyznam szczerze, że z gwintu chyba nie potrafiłbym pić. Jeśli jednak nie z gwinta, to czy należy sformułowanie to ująć w cudzysłów? Inna rzecz: czy można wypić piwo z gwinta, jeśli żadnego gwinta tam nie ma, bo piwo zatkane było kapslem?
    Łączę wyrazy uznania
    Pijemy z gwinta, bo tak się utarło. Owo z gwinta to związek frazeologiczny, a takie związki miewają swoje osobliwości, także fleksyjne. Nie jestem pewien stopnia leksykalizacji danego zwrotu, czyli tego, jak silnie jest on jeszcze związany dosłownym znaczeniem jego składników. Z pewnością dla jego poprawnego użycia gwint w butelce nie jest konieczny i podobno nie jest potrzebny alkohol (zob. Słownik polszczyzny potocznej Macieja Czeszewskiego), choć skojarzenia z alkoholem są silne. Ale czy można pić z gwinta, pijąc piwo z puszki? Proszę zapytać na jakimś forum w internecie.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • krzyżmo
    12.04.2014
    Jaka jest etymologia polskiej nazwy oleju używanego w Kościele Katolickim, np. podczas poświęcenia ołtarzy i kościołów, tzn. tzw. krzyżma? Skąd taka polska nazwa: krzyżmo, olej krzyżma?
    Rzeczownik krzyżmo, podobnie jak wiele wyrazów z zakresu terminologii chrześcijańskiej, ma proweniencję grecko-łacińską. W języku greckim χρῖσμα (khrisma) oznacza tyle co ‘maść’. Leksem ten przejęła łacina kościelna, w której funkcjonuje on w postaci chrisma i w języku liturgii oznacza tyle co ‘olej z balsamu i oliwy używany przy niektórych sakramentach’. Do języka polskiego rzeczownik ten nie wszedł jednak bezpośrednio z łaciny, lecz przez pośrednictwo języka czeskiego. Ten z kolei przejął go ze staro-wysoko-niemieckiej formy chrismo, której zapewne zawdzięczamy fakt, że ma on w języku polskim rodzaj nijaki. Warto również dodać, że już na gruncie języka staroczeskiego (křižmo) dokonała się adaptacja nagłosowej grupy łacińskiej chr jako krz i w tej postaci przetrwała do dziś, mimo że jeszcze w XIX wieku obocznie funkcjonowały formy krzyżmo i chrzyżmo, o czym świadczą chociażby przykłady ze słownika Samuela Bogumiła Lindego. Słownik ten poświadcza ponadto istnienie form czasownikowych krzyżmować i chrzyżmować (czyli ‘namaszczać olejem świętym’) oraz rzeczowników krzyżmał i chrzyżmał (w znaczeniu ‘naczynie, w którym krzyżmo jest przechowywane’).
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • maćkowa dziurka
    8.04.2014
    W dzieciństwie słyszałem uwagę, bym nie mówił przy jedzeniu, „bo mi w maćkową dziurkę wpadnie” i się zakrztuszę. Skąd wzięło się to określenie na tchawicę?
    Maciej, w formie zdrobniałej Maciek, to imię proweniencji łacińskiej i jeszcze bardziej odległej, hebrajskiej, ale w Polsce od XVI w. plebejskie, częste wśród chłopów, używane też jako przezwisko, zwłaszcza – jak podaje Krzyżanowski w drugim tomie publikacji Mądrej głowie dość dwie słowie – w odniesieniu do mężczyzn głupich, grubych lub rosłych. Maciek to także potoczna nazwa brzucha. Myślę, że w jakimś związku z ludowym charakterem wyrazu pozostaje maćkowa dziura. Może należy tłumaczyć ją jako dziurę prowadzącą do brzucha, czyli maćka?
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • na tapet czy na tapetę?
    29.03.2014
    Dzień dobry.
    Często mówi się wziąć coś na tapetę. Jednak chodzi o tapet. Moje pytanie brzmi czy poprawna forma to wziąć coś na tapetę, wziąć coś na tapet czy wziąć coś na tapeta?
    Pierwotnie chodziło o tapet – stół przykryty zielonym suknem, przy którym toczą się obrady. Słowo to ma źródło niemieckie, podobnie jak oparty na nim związek frazeologiczny, por. etwas aufs Tapet bringen. Bardziej znany niż brać (wziąć) na tapet jest zwrot być (znaleźć się) na tapecie, w którym rzeczownik został mylnie zinterpretowany tak, jakby pochodził od słowa tapeta (nb. też mającego źródło niemieckie). W rezultacie można usłyszeć, że ktoś wziął coś na tapetę, że jakiś temat wraca na tapetę itp., por. przykłady prasowe w NKJP: „Co miesiąc bierzemy na tapetę jedną książkę i rozmawiamy o tym, co nam się podobało (...)”, „W mgnieniu oka gniew i skandal wróciły na tapetę (...)”, „W ten sposób na tapetę trafiła Polska i to podkreślona wężykiem”.
    W wyniku tej pomyłki – w wydawnictwach normatywnych ocenianej jako błąd językowy – logiczny i dobrze umotywowany zwrot stał się strukturalnie nieprzejrzysty, a przy dosłownej interpretacji absurdalny. Można się długo zastanawiać, jaki związek ma jego faktyczna treść z papierem do oklejania ścian lub – by sięgnąć po nowsze znaczenie tapety – z grafiką umieszczaną na pulpicie komputera. Ludzie jednak starają się być racjonalni i dopatrują się sensu tam, gdzie go nie ma, a nowe znaczenie tapety stwarza szansę odnalezienia zagubionego sensu. Czy w pojęciu niektórych osób temat wzięty na tapetę to nie jest przypadkiem taki, który leży na pulpicie komputera w formie pliku gotowego do otwarcia?
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • olej w głowie
    19.03.2014
    Szanowna Poradnio,
    skąd wzięło się wyrażenie mieć olej w głowie?
    Mogę tylko zgadywać, że podstawą tego zwrotu jest metaforyczne ujmowanie głowy jako swego rodzaju mechanizmu, który dobrze działa pod warunkiem, że jest oliwiony. Doroszewski cytuje w słowniku przykład z komedii Zabłockiego (1781), a więc z czasów, gdy różne mechanizmy należało oliwić (a możliwe że w Nowej księdze przysłów i wyrażeń przysłowiowych polskich Krzyżanowskiego są jeszcze starsze przykłady). Z 1968 r. pochodzi powieść Ożogowskiej Głowa na tranzystorach, dająca świadectwo ujmowania czynności umysłowych człowieka przez analogię do trochę już innych urządzeń. Do dzisiaj jednak mechanika rodem z młyna lub pracowni zegarmistrzowskiej jest wciąż żywa jako podstawa metaforyczmego myślenia o myśleniu, por. nowe, potoczne „Trybisz?”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Pal to sześć!
    1.03.2014
    Skąd się wzięły powiedzenia Pal sześć i Pal diabli?
    Podobno z praktyk katowskich.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • na wieki wieków
    19.02.2014
    Dzień dobry!
    Zwrot na wieki wieków to frazeologizm?
    Pozdrawiam
    R.K.
    Zważywaszy na to, że nie mówi się np. na dekady dekad i że całość można zamknąć słowem amen, ale nie innym, to owszem, wolno zwrot na wieki wieków uważać za frazeologizm. Są różne warunki stawiane związkom frazeologicznym, więc można by sprawdzić, które z nich spełnia rzeczony zwrot, a których nie. Byłoby to jednak szkolne, czy raczej studenckie, ćwiczenie, które istotnie nie wpłynęłoby na odpowiedź.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • na pół gwizdka
    25.01.2014
    Dzień dobry,
    ostatnio zwrócił moją uwagę zwrot robić coś na pół gwizdka. Czy wiedzą Państwo coś więcej o jego pochodzeniu? Dlaczego akurat gwizdka i dlaczego akurat pół? Byłbym bardzo wdzięczny za jakiekolwiek informacje. Poza jego znaczeniem nie udało mi się dotrzeć do zbyt wielu wiadomości na temat tego zwrotu.
    Warto by zasięgnąć języka u kolejarzy, i to nie najmłodszych. Przypuszczam, że zwrot ten ma związek z obsługą lokomotywy parowej.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • dwie zagadki frazeologiczne
    22.01.2014
    Dzień dobry,
    Skąd wzięło się powiedzenie pijany jak messerschmitt oraz za Chiny Ludowe (czegoś nie zrobię)?
    Pozdrawiam
    Mogę tylko zasugerować odpowiedzi, gdyż pewności nie mam. Porównania charakteryzują się dużą wariantywnością: oprócz typowych, np. czerwony jak burak, trafiają się jednostkowe, np. czerwony jak poziomka w salaterce. Doraźne tworzenie niekonwencjonalnych porównań służy odświeżaniu środków wyrazu, czyli zwiększaniu ekspresywności wypowiedzi.
    Jeśli chodzi o Chiny, to jest to, jak wiadomo, duży kraj. Mówiąc: „Nie zrobię tego za Chiny Ludowe”, podkreślam swoją determinację dużo bardziej niż gdybym powiedział: „Nie zrobię tego nawet za worek złota”. Ale dlaczego Ludowe, czy nie wystarczyłoby powiedzieć po prostu za Chiny? Pewnie by wystarczyło, jednak dla większej ekspresji dodaje się przymiotnik. Nazwa Chiny Ludowe jest dłuższa i przez to sprawia wrażenie, że oznaczany nią kraj jest większy.
    Snując tego rodzaju domysły, kroczy się niebezpiecznie na granicy faktów i fantazji. Jeśli ktoś z Czytelników poradni ma bardziej wiarygodne propozycje, proszę o informację.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • oczko w głowie
    9.01.2014
    Jak będzie poprawnie: „Była oczkiem w głowie rodziców” czy „... oczkiem w głowach rodziców”? Dziękując za odpowiedź, z pewnym opóźnieniem życzę Państwu wszystkiego dobrego w nowym roku, jak również samych ciekawych pytań i cierpliwości do pytających.
    „Była oczkiem w głowie rodziców” – zdecydowanie tak. Przykładów na oczkiem w głowie jest w NKJP ponad 200, na oczkiem w głowach tylko jeden, nietypowy, właściwie nie reprezentujący tego zwrotu, o który Pan pyta. Rodziców mamy wprawdzie dwoje – każde ze swoją głową – ale frazeologia bywa kapryśna.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Nie pal jana
    6.01.2014
    Droga Redakcjo,
    zastanawia mnie etymologia wyrażenia „Nie pal Jana (jana?)”. Bardzo proszę o wytłumaczenie, skąd wzięło się takie stwierdzenie.
    Pozdrawiam
    W mowie potocznej używa się tego wyrażenia jako synonimu do rżnięcia głupa, zachowywania się irracjonalnie, ściemniania, udawania, że się o czymś nie wie. Można na przykład palić/przypalać jana/Jana przed policją drogową, która zatrzyma nas za przejechanie na czerwonym świetle („Jak to, panie władzo, przecież to było dopiero dojrzałe pomarańczowe!”), albo przed sympatią, kiedy umyślnie nie przyjdzie się na umówione spotkanie i będzie się udawać, że zwyczajnie zagubiło się w czasie i przestrzeni.
    Wyrażenie palić Jana (w różnych wariantach: Jan może być przypalany, pisany małą literą, może także zostać zastąpiony Franem lub nawet Franciszkiem) pojawia się częściej w mowie niż w piśmie, a konkretnie w slangu podwórkowym młodzieży (i najczęściej występuje w sąsiedztwie soczystych wulgaryzmów). W tych środowiskach mówi się także o paleniu janka jako zapalaniu jointa, czyli skręta z marihuany. Dlaczego akurat janka, tego można się tylko domyślać. Być może dlatego, że joint brzmi podobnie jak jan, a przypalanie janka brzmi bardziej swojsko i jest łatwiejsze do wymówienia niż przypalanie jointa (zwłaszcza kiedy się już kilka takowych wypali). Ponadto nie wzbudza podejrzeń wśród przypadkowych osób które usłyszą to wyrażenie – trochę tak jak w przypadku grypsery, kiedy użytkownicy porozumiewając się między sobą, starają się dbać o to, żeby nikt spoza ich środowiska nie zrozumiał, o czym właściwie rozmawiają. Przyjęte potocznie znaczenie tego wyrażenia daje się łatwo powiązać z wspomnianym paleniem jointa, gdyż osoby na haju zachowują się właśnie w ten sposób: irracjonalnie, wesołkowato, czasem głupawo. Wydaje się więc, że etymologia tego wyrażenia może mieć korzenie właśnie w tym miejscu.
    O paleniu marihuany mówi się także jako o paleniu wąsa, jednak znaczenie tego wyrażenia nie wychodzi poza samą czynność palenia, podczas gdy palenie jana obejmuje także zachowanie użytkownika. Można więc powiedzieć że jana palą ci, co spalili wąsa.
    Joanna Skutkiewicz
  • jak żydowskie poczekaj
    12.12.2013
    Uprzejmie proszę o wyjaśnienie genezy powiedzenia „Twoje zaraz to jak żydowskie poczekaj”. Czasem jeszcze słyszy się je wśród przedstawicieli przedwojennego pokolenia.
    Słychać w tym zwrocie wymówkę, a przynajmniej rozżalenie kogoś, kto spodziewał się szybkiego działania, ale się zawiódł. Powód, aby uczucia te wyrażać akurat w taki sposób, może mieć źródło w różnicach kulturowych między Polakami z Żydami, ale może też wynikać po prostu ze stereotypów etnicznych, a nawet z niechęci Polaków do ich żydowskich sąsiadów. Niedawno w naszej poradni prof. Ewa Geller pisała o genezie zwrotu robić coś po żydowsku, czyli 'na odwrót'. Przytoczę z jej porady końcowe zdanie, które i w tym kontekście wydaje mi się trafnym opisem sytuacji:
    Zatem tego typu obserwacje [obyczajów Żydów polskich – Red.] przez wieki utrwalały się w negatywny stereotyp etniczny, który w dzisiejszym świecie ciekawości i akceptacji dla wielokulturowości nie miałby racji bytu.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • figa z makiem
    4.12.2013
    Jakie jest pochodzenie zwrotu figa z makiem?
    Zwrot ten pochodzi od gestu, w którym nadawca umieszcza kciuk między palcem wskazującym i środkowym tej samej dłoni i z ręką ugiętą w łokciu demonstruje go słuchaczowi na znak, że odmawia mu czegoś lub ocenia jego szanse na osiągniecie czegoś jako znikome. Gest ten ma wydźwięk szyderczy, a czasem tylko żartobliwy. Znany był już starożytnym Rzymianom.
    Z gestem związane są zwroty pokazać komuś figę, zobaczyć figę, A figę! i podobne, por. „W reklamie słyszymy, że OMO spiera tłuszcz już przy 40 stopniach. A figa! Małe, brązowe, tłuste plamy widać gołym okiem!” (Agnieszka Kublik, Gazeta Wyborcza). Zwrot figa z makiem powstał przez rozwinięcie samego słowa figa używanego wykrzyknikowo, a powodem tej innowacji była chęć uczynienia go bardziej ekspresywnym. Z tego samego powodu zwrot figa z makiem rozwinięty został następnie do rymowanki figa z makiem, z pasternakiem (albo na odwrót: mak i pasternak pojawiły się jednocześnie dla rymu, a figa z makiem powstała później w efekcie skrócenia).
    Nie mam przy sobie Nowej księgi przysłów i wyrażeń przysłowiowych polskich pod red. Juliana Krzyżanowskiego, ale przypuszczam, że znajdzie Pan w niej różne postaci zwrotu z figą wraz z datami ich pierwszych rejestracji. Być może pozwoli tu ustalić prawdopodobną chronologię wariantów, o których napisałem wyżej.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski