frazeologia

 
W tym miejscu dowiesz się wszystkiego o polskich związkach frazeologicznych: skąd się wzięły, co znaczą, jaką mają postać, czy można je odmieniać lub w jakich kontekstach mogą być użyte.
  • Ubrać się jak filistyn
    22.05.2016
    Szanowni Państwo,
    interesuje mnie etymologia powiedzenia ubrać się jak Filistyn, tzn. ubrać się zbyt lekko, wyletnić się. Wydawałoby się, że wywodzi się ze Starego Testamentu, ale nie udało mi się odszukać odpowiedniego fragmentu. A może się mylę i źródło leży gdzie indziej?

    Z wyrazami szacunku
    Piotr Michałowski
    Filistyni to lud, którego nazwa wielokrotnie pojawia się w Starym Testamencie, jednak ani razu w kontekście związanym z ubraniem (na ogół mowa o jego walkach z Izraelitami). Frazeologizmu związanego z Filistynem nie rejestrują ani słowniki, do których dotarłam, ani publikacje największego w Polsce znawcy biblizmów – prof. Stanisława Koziary.
    Pochodzący z początku XX wieku tzw. słownik warszawski (J. Karłowicz, A.A. Kryński, W. Niedźwiedzki, Słownik języka polskiego, Warszawa 1900–1927, t. 1, s. 742) notuje hasło filistyn w znaczeniach: 1. (dawne, należące do gwary studenckiej) ‘osoba nie należąca do uniwersytetu, szczególne kupiec’, 2a. ‘człowiek mądry a dowcipny, dowcipniś’, 2b. ‘człowiek lekkomyślny, letkiewicz’. We wcześniejszym słowniku – tym autorstwa S.B. Lindego, z początków XIX wieku – pojawia się tylko nazwa narodu: Filistyny, naród w Palestynie, który najwięcej dokuczał żydom (zapis oryginalny: S.B. Linde, Słownik języka polskiego, Lwów 1807–1814, t. 1, s. 653).
    Należy sądzić, że mimo to frazeologizm ubrać się jak filistyn (rzeczownik zapisywałabym tu małą literą, bo na pewno nie odnosi się do narodu) istnieje w polszczyźnie – świadczy o tym nie tylko Pański list, lecz także wpis (pochodzący z 2006 r.) na forum internetowym , gdzie wyjaśnia się jego znaczenie następująco: ‘ktoś niechlujnie, niemodnie ubrany’ (co różni się od rozumienia tego zwrotu, które Pan podaje – ‘ubrać się zbyt lekko’).
    Przez pewien czas filistyn, który jest zapożyczeniem hebrajskim, funkcjonował w polszczyźnie równolegle z nazwą filister, która wywodzi się z tego samego źródła, lecz do polszczyzny dotarła za pośrednictwem niemieckim. Wspomniany słownik warszawski jako drugie znaczenie rzeczownika filister podaje: ‘nie kolega, nie student, eks-student’ (pisownia oryginalna), co jest bardzo zbliżone do pierwszego sensu filistyna. Podobnie definiuje filistra (w drugim znaczeniu) Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego: ‘w korporacji studenckiej: starszy korporant mający ukończone studia akademickie’. Podstawowym zaś (współcześnie) znaczeniem filistra jest to, które rozpowszechniło się dzięki myśli młodopolskiej: ‘człowiek obojętny na dobro ogółu, ograniczony, małostkowy, nie mający wyższych aspiracji; małomieszczanin, mieszczuch’ (definicja za: SJP pod red. W. Doroszewskiego). Co ciekawe, w języku francuskim, znaczenie to przysługuje rzeczownikowi philistin, czyli temu samemu, który pierwotnie (zapisywany wielką literą) oznacza członka ludu. Być może więc i w polszczyźnie filistyn miał to znaczenie (z czego jednak nie zdają sprawy słowniki).
    Biorąc to wszystko pod uwagę, należy uznać, że mało prawdopodobne jest, by zwrot ubrać się jak filistyn odnosił się do członka narodu (ludu) opisywanego w Biblii. Zapewne nawiązuje on do jakiejś cechy wyglądu osoby, którą filistynem nazywali studenci, lub filistra (jeśli, czego nie udało mi się sprawdzić, filistyn oznaczał, podobnie jak filister człowieka ograniczonego, bez aspiracji).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Robić komuś dobrze
    12.05.2016
    Proszę powiedzieć: co językoznawcy sądzą o wyrażeniu robić komuś dobrze?
    Wiedzą Państwo zapewne, że wywodzi się ono ze sfery erotyki (oraz co znaczy), ale czy jest ono stosowne w oficjalnych wypowiedziach bądź tekstach dziennikarskich? Jak czytam w gazecie, że przewodniczący Tusk zrobi nam dobrze, to mam poważne wątpliwości, czy ten zwrot powinien się ukazać w tekście, a mówią tak czasem również osoby znane i publiczne.

    Z poważaniem
    Wojciech ze Szczecina
    Całkowicie się z Panem zgadzam – zwrot ten jest, ze względu na swe pochodzenie, niestosowny w tekstach oficjalnych. Dopóki żywe będzie jego podstawowe znaczenie, dotyczące czynności związanych z seksem, dopóty będzie on odbierany (przynajmmniej przez sporą część społeczeństwa) właśnie w ten sposób, będzie przywoływał skojarzenia, które nie powinny się pojawić w sytuacjach oficjalnych.
    Zdarza się, że tego typu frazeologizmy tracą swe pierwotne odniesienie. Tak się stało ze zwrotem iść na całość, który początkowo znaczył ‘odbyć stosunek seksualny’ (o czym wciąż przypomina piosenka śpiewana przez Jana Kaczmarka pt. „Czego się boisz, głupia?”). Dziś mówimy w ten sposób o całkowitym zaangażowaniu się coś.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Kto nie słucha ojca, matki, będzie słuchał psiej skóry
    8.05.2016
    Szanowna Poradnio!
    Ciekawi mnie znaczenie zasłyszanego powiedzenia: Kto nie słucha matki, ten słucha psiej skórki. Co oznacza to przysłowie?

    Z poważaniem
    Teresa N.
    Przysłowie to jest przestrogą przed nieposłuszeństwem wobec rodziców. Występująca w nim psia skóra to nic innego jak narzędzie do wymierzania kary cielesnej (dyscyplina, pas itp.), wykonane ze skóry. Powiedzenie to powstało oczywiście w czasach, gdy bicie dzieci było powszechnym środkiem wychowawczym – mówi o tym, że dziecko, które nie słucha się rodziców, ulegnie im, gdy zostanie przez nich zbite.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Wiele zachodu przy rozbieraniu się do rosołu
    12.04.2016
    Szanowni Państwo,
    mam dwa pytania z frazeologii.
    1. Ciekawi mnie, dlaczego, kiedy coś wymaga wiele wysiłku, mówimy, że wymaga wiele zachodu? Czy ma to coś wspólnego ze stereotypowym postrzeganiem świata zachodniego jako wysoko rozwiniętego?
    2. Co takiego nagiego jest w rosole, że rozbieramy się do rosołu?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    We frazeologizmie wiele zachodu (a także: szkoda zachodu) nie chodzi o zachód (Zachód) w sensie geograficznym, lecz o czynność, którą dawniej nazywał czasownik zachodzić. Znaczył on ‘zabiegać, starać się o coś’ (por. np. zachodzić koło urzędu ‘starać się o urząd’), a zatem zachód to ‘starania’.
    Geneza frazeologizmu rozebrać się do rosołu jest mniej oczywista (i mniej pewna) niż pochodzenie wyrażenia wiele zachodu, ponieważ mamy tu do czynienia z motywacją kulturową, a nie (jak to było w wypadku przed chwilą omówionego idiomu) językową. Inaczej mówiąc, zwrot rozebrać się do rosołu powstał nie na bazie jakiegoś słowa, które np. obecnie wyszło już z użycia, lecz – jak można sądzić – w wyniku obserwacji zachowań ludzi wykonujących czynności opisane w powiedzeniu lub też na podstawie anegdoty, a interpretacja tychże nie zawsze jest pewna.
    W 1886 roku we Lwowie ukazały się Bajki, fraszki, podania przysłowia i pieśni na Rusi autorstwa ks. Sadoka Baracza. Pierwsza z zamieszczonych tam opowieści dotyczy niejakiego Araburdy, który wybrał się wojewody poznańskiego po to, by skłonić go do zwrotu długu, który ten zaciągnął u pewnego szlachcica. Dłużnik postanowił uprzykrzyć życie „egzekutorowi”, aby ten jak najszybciej opuścił jego dom. Jedną z szykan było podanie mu „czystej polewki” (czyli – mówiąc po współczesnemu – rosołu) zamiast krupniku. Na to Arabuda zareagował w następujący sposób:

    „Nie wiele [pisownia oryginalna – K.K.] myśląc, począł się rozbierać, już buty ściągnął, gdy Wojewoda zmięszany zawołał: co wasze robisz panie bracie?
    A cóż myślę dać nurka, może jaką krupę ułowię.” (s. 6)

    Być może właśnie ta anegdota dała początek zwrotowi rozebrać się do rosołu. Uważa się też, że powstał on w wyniku obserwacji ludzi jedzących rosół – zupy bardzo rozgrzewającej, powodującej pocenie się. Ludziom, którzy ją spożywają, jest gorąco, więc przed posiłkiem (lub w jego trakcie) zdejmują oni część odzieży.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Trącić myszką
    10.04.2016
    Szanowni Państwo,
    skąd się wziął frazeologizm trącić myszką?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Trącić myszką (‘być trochę przestarzałym, staroświeckim) zawiera w sobie dwa wyrazy w znaczeniach, które już nie występują.
    Rzeczownik myszka oznacza tu specyficzny zapach starego wina; SJP pod red. W. Doroszewskiego rejestruje takie użycia tego słowa: (…) wino węgierskie młodsze i starsze, oba nieosobliwe, ale i pieprzyk, i myszkę chwalić (…), Znalazł się na stole przewyborny węgrzynek z myszką, co najwybredniejszego amatora mogłaby uszczęśliwić, Winko stare! Czwartego pamięta przodka. Nektar w ustach, w woni myszka.
    Czasownik trącić znaczył tu ‘wydzielać słaby zapach’; w tym samym znaczeniu występuje on też w przysłowiu Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Krótko i węzłowato
    6.04.2016
    Szanowni Państwo,
    skąd wzięło się określenie krótko i węzłowato, tzn. dlaczego węzłowato przyjęło się jako wzmocnienie zwięzłości i krótkości? Mnie węzłowaty kojarzy się raczej tak, jak podano w SJP, czyli 'pełen węzłów', a więc raczej 'nierozwikłany, nierozwiązany, skomplikowany'.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Węzłowato to przysłówek utworzony od przymiotnika węzłowaty, który dawniej miał więcej znaczeń niż obecnie. Współcześnie węzłowaty to wyłącznie ‘pełen węzłów’ – to znaczenie jednak nie „przeniosło się” do przysłówka. Oprócz tego węzłowaty znaczył (cytuję za tzw. słownikiem warszawskim: J. Karłowicz, A.A. Kryński, W. Niedźwiedzki, Słownik języka polskiego, Warszawa 1900–1927, t. 7, s. 528; stamtąd też pochodzą cytaty): ‘krótki a znaczący, jędrny; w krótkich abcugach wyrażony, treściwy, zwięzły, lakoniczny, dosadny, ścisły’, np. Usłyszawszy tę tak węzłowatą odpowiedź, poszli (M. Rej), Bardzo węzłowatemi słowy rzecz wyrażają (Biblia Wujka), Co jest zbyt węzłowate a nie każdemu ku wyrozumieniu łatwe (P. Skarga). Jak widać, węzeł jest kojarzony nie tylko z zagmatwaniem, lecz także z syntetycznym, zwięzłym (ten przymiotnik także odwołuje się do metafory wiązania) ujęciem tematu – przekazanie myśli porównane jest do zaciśnięcia węzła, w wyniku czego długa lina (w przenośni – myśl) staje się ściśnięta, zwarta. Proszę zauważyć, że właśnie przez słowa związane ze ściśnięciem: nauki ścisłe, wyrażać się ściśle, mówić zwięźle itp. oddawane jest pojęcie ‘dyscyplina myślowa’.

    Przysłówek węzłowato nawiązuje do drugiego, już nieistniejącego, znaczenia przymiotnika. Wchodził on kiedyś w luźne związki składniowe (czyli nie tworzył, tak jak dzieje się to dzisiaj) frazeologizmu. Jeśli ilustrację cytatową przedstawioną w cytowanym już słowniku pod red. Karłowicza, Kryńskiego i Niedźwiedzkiego uznamy za reprezentatywną, to można przyjąć, że interesujący nas wyraz pojawiał się zwykle w otoczeniu takich wyrazów i wyrażeń, jak: krótko, krótkie słowa, por. (cytuję za tzw. słownikiem warszawskim) Krótko a węzłowato, Bardzo króciuchnemi słowy ale węzłowato wszystko wyłożył (M. Rej). W drugim przykładzie bardzo wyraźnie widać różnicę znaczeniową między krótkimi słowami a węzłowatym sposobem oddania treści – węzłowato to ‘treściwie, zwięźle’.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Na domiar
    30.03.2016
    Czy zwrot Na domiar dobrego jest poprawny (tzn. czy można użyć go w poważnej publikacji)?

    Pozdrawiam serdecznie
    Dorota
    Wyrażenie na domiar łączy się z nazwami zjawisk negatywnych – najczęściej mówimy na domiar złego, rzadziej: na domiar nieszczęścia, na domiar utrapień itd. Wynika to ze znaczenia rzeczownika domiar – ‘dodatkowy wymiar podatku, nakładany na podatnika w związku z tym, że ukrywał rzeczywiste zarobki’.
    A zatem wyrażenie na domiar dobrego jest niepoprawne, niezależnie od tego, w jakim typie tekstu się pojawi.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Pijany w samo południe
    12.02.2016
    Proszę o pomoc w rozwikłaniu następującej kwestii: czy wyrażenie pijany w (samo) południe ma albo kiedykolwiek mogło mieć charakter przysłowiowy? Poszukiwania w NKJP oraz za pomocą przeglądarki Google nie przyniosły mi odpowiedzi na to pytanie, dlatego będę bardzo wdzięczny za wszelkie wskazówki.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Niewiele Panu pomogę – mnie również nie udało się znaleźć potwierdzenia użycia tego wyrażenia. Może Czytelnicy poradni pomogą?
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
    1. 12.02.2016
      Nic nie wskazuje na to, by wyrażenie pijany w (samo) południe miało przysłowiowy charakter. W naszej kulturze funkcjonuje jednak powiedzenie (prawdziwy) dżentelmen nie pije przed dwunastą, a sięganie po alkohol przed południem jest uznawane za jeden z typowych objawów alkoholizmu. Niewątpliwie dwunasta w południe jest tu w pewien sposób wartościowana – jako czas, kiedy tzw. porządni ludzie są w pracy. Za przykład niech posłuży napisane w latach 50. XX wieku opowiadanie Marka Hłaski pt. Pijany o dwunastej w południe, którego bohaterowie otwarcie wyrażają swoją dezaprobatę na widok upojonego alkoholem mężczyzny: „– Uchlał się w samo południe. Co teraz zrobić z takim bydlakiem?”; „– Dlaczego się uchlałeś? Dlaczego się uchlałeś w samo południe?”.
      Patrycjusz Pilawski
  • Śmierć jest o włos
    10.02.2016
    Szanowni Państwo,
    czy coś może wydać się o włos? Na przykład: Śmierć w moim wieku wydaje się o włos? Potrzebne jest być?

    Z poważaniem
    Czytelniczka
    Na pewno czasownikowi wydawać się, użytemu w połączeniu z przymiotnikiem (np. młody), nie może towarzyszyć czasownik być. Inaczej mówiąc – poprawne jest zdanie: Wydawał się młody, a niepoprawne: *Wydawał się być młody.
    Wyrażenia o włos nie połączyłabym z czasownikiem wydawać się, lecz z być: W moim wieku śmierć jest o włos. Jeśli chcemy wskazać na mniejszą pewność sądu, powiemy: Wydaje się, że w moim wieku śmierć jest o włos. Czego jednak nie życzę, ani Pani, ani sobie.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • W okamgnieniu
    5.01.2016
    Szanowni Państwo,
    czy użycie wyrażenia w oku mgnienia jest poprawne (np. W oku mgnienia znika)?
    Chodzi o zastosowanie w Słowniku staropolskim pod red. S. Urbańczyka – jak w tej poradzie.
    Pozdrawiam
    W.A.
    Wyrażenie w oku mgnienia różni się od zrostu w okamgnieniu przede wszystkim pod względem składniowym. W okamgnieniu oznacza dosłownie ‘w (kim? czym?) mgnieniu (kogo? czego?) oka’ (rzeczownik mgnienie oznaczał dawniej mrugnięcie). Wyrażenie w oku mgnienia ma następującą budowę: w (kim? czym?) oku (kogo? czego?) mgnienia. Aby miało ono sens, musielibyśmy sobie wyobrazić, że coś się dzieje w – dosłownie – „oku mrugnięcia” (bo taki sens ma to wyrażenie), a nie w „mrugnięciu oka” (czyli w okamgnieniu).
    Wyrażenie w oku mgnienia (w dawnej pisowni: w oku mgnyenya) jest zarejestrowane przez Słownik staropolski pod red. S. Urbańczyka ( tom 5, s. 544, wersy 20–25) tylko jednokrotnie, w cytacie z pochodzącym z XV wieku. Pozostałą część hasła wypełniają przykłady użyć wyrażeń oka mgnienie i mgnienie oka (a także w oce mgnieniu).
    Skoro więc konstrukcja w oku mgnienia nie była używana później niż w XV wieku, to nie ma sensu do niej wracać teraz, po 600 latach, tym bardziej że dla współczesnego Polaka jest zupełnie nielogiczna.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Po dziś dzień, do dziś dnia
    19.12.2015
    Chciałbym zapytać o wyrażenie do dziś dnia – ostatnio ktoś przekonywał mnie, że jest ono niepoprawne, a jedyną poprawną formą jest po dziś dzień. Wydaje mi się, że mój rozmówca nie miał racji.
    Nie miał. Obie konstrukcje są poprawne, na co wyraźnie wskazuje Wielki słownik poprawnej polszczyzny pod red. A. Markowskiego, PWN 2004:
    Do dziś dnia albo do dzisiejszego dnia, książk. po dziś dzień (nie: do dziś dzień) «nieprzerwanie, do chwili obecnej».
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • podawać w wątpliwość
    4.12.2015
    Szanowni Państwo,
    interesuje mnie poprawna forma popularnego zwrotu. Który czasownik należy stosować w związku frazeologicznym:
    podawać w wątpliwość
    czy
    poddawać w wątpliwość?
    Z poważaniem
    Czytelnik
    Jedyna poprawna wersja interesującego Pana zwrotu to podawać w wątpliwość.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Z broną w lesie
    18.11.2015
    W rozmowie z osobą z Białostocczyzny padł frazeologizm jak z broną w lesie. Zastanawiam się, co oznacza, skąd pochodzi i czy ma charakter regionalny, czy może po prostu nie miałem dotąd okazji go usłyszeć.
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Z obrazowymi porównaniami miewamy często taki kłopot, że nie jesteśmy w stanie ujrzeć tego obrazu, dla kogoś może oczywistego. Taki też jest w przypadku jak z broną w lesie. Bez czasownika nie umiem sobie wyobrazić, czy ktoś na przykład wszedł w (gęsty) las z broną ciągniętą przez konia, więc bardzo się trudzi, a brona zahacza o drzewa i korzenie. Może on sam taszczy bronę, niczym drzwi do lasu (staropolskie słowo brona oznaczało bramę), więc może robi coś absurdalnego.
    Może to potwierdzać jedyny internetowy cytat, jaki odnalazłem:
    Kiedyś nieomal w środku starego lasu znalazłem ząb od brony. Stare ludowe przysłowie mówi: wybrać się jak z broną do lasu. A jednak :) :) Pozdrawiam Mrand [http://odkrywca.pl/, 18.04.2004]
    Nieracjonalność wybierania się z broną do lasu polegałaby na tym, że proces zamieniania lasu w pole, które można zabronować, jest długi – najpierw karczowanie, wywożenie pni, orka, a bronowanie jako zwieńczenie mozołu.
    Zbiory przysłów notują porównanie idzie mu to jak z bronami w lesie ze Śląska Cieszyńskiego i z Kaszub, a Słownik gwar polskich PAN ukuł do tych przykładów definicję „idzie komu opornie, ciężko, z trudem, jak po grudzie”.
    Pańskie pytanie zatem poszerza geografię frazeologizmu, który wstępnie gotów jestem uznać za archaiczny i ponadregionalny. Pozostałych Czytelników zachęcam do zapytania w swoich środowiskach. Wspólnie pogłębimy naszą wiedzę o polszczyźnie.
    Artur Czesak, Uniwersytet Jagielloński
  • Ironia losu, jak na ironię
    8.11.2015
    Ostatnio często napotykam na wyrażenie jak na ironię losu. Mam wątpliwości, czy to jest całkiem poprawne. Znam tylko wyrażenia ironia losu oraz jak na ironię i oba znajduję w słowniku języka polskiego, tak więc jak na ironię losu wygląda mi na połączenie tamtych dwóch, czyli tzw. kontaminację. Czy rzeczywiście tak jest, a jeśli tak, to czy jest to duży błąd, czy jednak rzecz jest niewarta uwagi (także tej językoznawczej)?
  • paść jak kawka
    14.06.2015
    Szanowni Państwo,
    mam niemały problem z pewnym związkiem frazeologicznym i szczerze wierzę, że pomogą mi go Państwo rozwiązać. Chodzi o związek: paść jak kawka. Samo znaczenie tego związku nie jest mi obce i wedle mojej wiedzy związek ten znaczy tyle co: 'być bardzo zmęczonym, nie mieć na nic siły'. Zagwozdką dla mnie jest etymologia tego związku frazeologicznego. Dlaczego akurat jak kawka? Czy słowo paść w tym związku pochodzi od słowa padać, czy może od jakiegoś innego słowa?
    Publikuję to pytanie z nadzieją, że może ktoś z czytelników poradni (a są wśród nich także językoznawcy) zna prawdopodobną odpowiedź. Sam skłaniam się ku przypuszczeniu, że paść ma tu związek z padać (nie z pasać), a kawka to ptak, a nie napój. Nie wiem jednak, czy chodzi o kawkę upolowaną przez jastrzębia, czy taką, która wypadła z gniazda. Ponieważ kawki mają zwyczaj dokarmiać swoje młode, którym zdarzyło się takie nieszczęście, padłe – czy raczej wypadłe – kawki mogły zwrócić uwagę patrzących i zostać utrwalone w porównaniu. Ale to tylko domysł na granicy fantazji.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    1. 14.06.2015
      Dawna polszczyzna znała przenośne powiedzenie w kawki pójść, rozumiane dwojako: jako 'przepaść, zginąć' i 'wyjść na głupca, kpa'. Być może więc tym tropem należałoby iść przy wyjaśnianiu pochodzenia (i sensu) tego zwrotu.
      Niewykluczone, że paść jak kawka pozostaje zmodyfikowanym (zniekształconym?) wariantem konstrukcji przepaść jak kawka, przepaść jak kawki, a zatem oznaczałoby ono to samo, co one...
      Jak widać, nie chodzi w tym wypadku o ptaka w sensie dosłownym, lecz o przenośne użycie tego słowa 'nierządnica, prostytutka, metresa', zarejestrowane jeszcze przez Słownik języka polskiego (tzw. warszawski) Jana Karłowicza, Adama Kryńskiego i Władysława Niedźwiedzkiego (tom II, Warszawa 1902, s. 305). Tam też mówi się o archaicznym już wtedy frazeologizmie w kawki pójść.
      Maciej Malinowski, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
  • czuć pismo nosem
    7.06.2015
    Szanowni Państwo,
    chciałbym poznać pochodzenie językowe frazeologizmu czuć/poczuć/zwietrzyć pismo nosem. Niestety wszystkie materiały, do których udało mi się dotrzeć, objaśniają jedynie znaczenie tego związku, nie podając jego historii.
    Dziękuję i pozdrawiam
    Pochodzenie tego związku nie jest całkowicie jasne, ale w niektórych słownikach można przeczytać, że pierwotna postać brzmiała poczuć piżmo nosem. W jaki sposób doszło do zmiany piżma na pismo, możemy tylko zgadywać. Prawdopodobnie wpłynęło na to ograniczenie zakresu użycia piżma w naszym życiu, np. nie używamy go już jako przyprawy, choć jeszcze Mickiewicz wspominał potrawy przyprawione piżmem (co prawda, jako przysmak już miniony, por. w haśle piżmo w słowniku Doroszewskiego).
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • oficerskie tango
    12.05.2015
    Szanowni Państwo,
    czy jest stosowany zwrot pójść w oficerskie tango w przypuszczalnym znaczeniu 'ostro zabalować'? Intuicyjnie tak bym to rozumiał, ale pewności nie mam. Może jest związek ze stereotypami przedwojennych oficerów?
    Dziękuję za pomoc
    Łukasz
    Nie spotkałem się a takim zwrotem, a wyszukiwarka Google nie znajduje ani jednego wystąpienia ciągu "w oficerskie tango" ani nawet "oficerskie tango". Nie pomaga wykonanie tej ostatniej kwerendy bez cudzysłowu. Żeby zbadać stereotyp oficerów, można wykonać analizę kolokacji w NKJP (polecam kolokator w wyszukiwarce PELCRA), ale żeby ograniczyć go do przedwojnia, trzeba by chyba zestawić własny korpus, z Generałem Barczem na czele, gdyż międzywojennych powieści, których akcja rozgrywa się wśród ówczesnych oficerów, jest w NKJP na pewno za mało.
    Frazeologizmy bywają rozwijane w celach ekspresywnych, myślę, że ten sam mechanizm spowodował, że pójść w tango zostało przez kogoś rozwinięte o przymiotnik.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • spocony jak świnia
    15.03.2015
    Skąd i kiedy w języku polskim pojawiło się powiedzenie spocony jak świnia? Świnie nie mają gruczołów potnych i się nie pocą, więc wyrażenie to nie jest specjalnie logiczne. W angielskim jest identyczne wyrażenie (sweat like a pig, ale etymologia wywodzi się podobno od pig iron czyli surówki hutniczej). Jest także podobne wyrażenie po włosku (sudare come un porco). Nie znalazłem tego wyrażenia w Korpusie Językowym, więc nie byłem w stanie sam określić, kiedy po raz pierwszy się pojawiło.
    Po polsku mówi się spocony jak mysz. Porównania bywają często modyfikowane dla nadania im większej obrazowości i siły (częste użycie niestety odbiera im te walory), modyfikacje polegają zwykle na wydłużania członów (por. spocić się jak mysz w połogu) lub ich wymianie. Przypuszczam, że świnia mogła się pojawić w jednym z rzadszych wariantów ze względu na ogólnie niekorzystne skojarzenia, które budzi, i niechętny w naszych czasach stosunek do potu (umacniany przez producentów dezodorantów).
    Jest to – podkreślam – tylko przypuszczenie, nie poparte żadnymi badaniami. Ogólnie biorąc, geneza porównań (jak zresztą ogółu frazeologizmów) to temat trudny, wymagający studiów porównawczych obejmujących różne języki i różne kultury. Pewne wyobrażenie o skali trudności i kompetencjach potrzebnych do tego, aby się zmierzyć z zadaniem, daje znakomita trylogia Juliana Krzyżanowskiego Mądrej głowie dość dwie słowie, w wydaniu trzecim, rozszerzonym, z 1975. Szkoda, że nikt od tej pory w Polsce nie poszedł w ślady autora, a późniejsze publikacje miały charakter wybiórczy, ograniczony tematycznie, stylistycznie lub pod innym względem.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • co i rusz
    15.02.2015
    Dzień dobry!
    Bardzo proszę o opinię na temat poprawności wyrażenia co i rusz. Czy należy je, podobnie jak co i raz według słowników poprawnościowych, traktować jako błędne?
    Serdecznie pozdrawiam
    Mira
    Słownik poprawnej polszczyzny poprawia co i rusz na co rusz, np. „W restauracji co rusz pojawiały się grupki turystów”. W NKJP (zrównoważonym) jest jednak ponad 250 przykładów użycia formy ocenianej przez słownik jako niepoprawna. Pochodzą z literatury pięknej i beletrystyki, a więc z tekstów o nie najgorszym prestiżu. Chodzi przy tym o wyrażenie z języka potocznego, w którym oceny normatywne nie powinny być zbyt rygorystyczne. Myślę, że w takim języku co i rusz ma prawo istnieć.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • siódme poty
    7.02.2015
    Dlaczego mówi się wylewać siódme poty? Skąd to się wzięło? Czy ma to jakieś swoje pochodzenie, związek z czymś?
    Wylewać siódme poty powołał do życia ten sam mechanizm, który każe bajkom zaczynać się od słów: „Za siedmioma górami, za siedmioma lasami...”. Chodzi o podkreślenie wielkości czegoś. Siódemka to poza tym liczba magiczna, o jej znaczeniu pisze np. Kopaliński w Słowniku mitów i tradycji kultury, gdzie notuje też długą listę utrwalonych w języku i tradycji wyrażeń z liczbą siedem, np. od siedmiu boleści, siedem cudów świata, siedem grzechów głównych.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego