frazeologia

 
W tym miejscu dowiesz się wszystkiego o polskich związkach frazeologicznych: skąd się wzięły, co znaczą, jaką mają postać, czy można je odmieniać lub w jakich kontekstach mogą być użyte.
  • Na domiar
    30.03.2016
    Czy zwrot Na domiar dobrego jest poprawny (tzn. czy można użyć go w poważnej publikacji)?

    Pozdrawiam serdecznie
    Dorota
    Wyrażenie na domiar łączy się z nazwami zjawisk negatywnych – najczęściej mówimy na domiar złego, rzadziej: na domiar nieszczęścia, na domiar utrapień itd. Wynika to ze znaczenia rzeczownika domiar – ‘dodatkowy wymiar podatku, nakładany na podatnika w związku z tym, że ukrywał rzeczywiste zarobki’.
    A zatem wyrażenie na domiar dobrego jest niepoprawne, niezależnie od tego, w jakim typie tekstu się pojawi.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Pijany w samo południe
    12.02.2016
    Proszę o pomoc w rozwikłaniu następującej kwestii: czy wyrażenie pijany w (samo) południe ma albo kiedykolwiek mogło mieć charakter przysłowiowy? Poszukiwania w NKJP oraz za pomocą przeglądarki Google nie przyniosły mi odpowiedzi na to pytanie, dlatego będę bardzo wdzięczny za wszelkie wskazówki.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Niewiele Panu pomogę – mnie również nie udało się znaleźć potwierdzenia użycia tego wyrażenia. Może Czytelnicy poradni pomogą?
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
    1. 12.02.2016
      Nic nie wskazuje na to, by wyrażenie pijany w (samo) południe miało przysłowiowy charakter. W naszej kulturze funkcjonuje jednak powiedzenie (prawdziwy) dżentelmen nie pije przed dwunastą, a sięganie po alkohol przed południem jest uznawane za jeden z typowych objawów alkoholizmu. Niewątpliwie dwunasta w południe jest tu w pewien sposób wartościowana – jako czas, kiedy tzw. porządni ludzie są w pracy. Za przykład niech posłuży napisane w latach 50. XX wieku opowiadanie Marka Hłaski pt. Pijany o dwunastej w południe, którego bohaterowie otwarcie wyrażają swoją dezaprobatę na widok upojonego alkoholem mężczyzny: „– Uchlał się w samo południe. Co teraz zrobić z takim bydlakiem?”; „– Dlaczego się uchlałeś? Dlaczego się uchlałeś w samo południe?”.
      Patrycjusz Pilawski
  • Śmierć jest o włos
    10.02.2016
    Szanowni Państwo,
    czy coś może wydać się o włos? Na przykład: Śmierć w moim wieku wydaje się o włos? Potrzebne jest być?

    Z poważaniem
    Czytelniczka
    Na pewno czasownikowi wydawać się, użytemu w połączeniu z przymiotnikiem (np. młody), nie może towarzyszyć czasownik być. Inaczej mówiąc – poprawne jest zdanie: Wydawał się młody, a niepoprawne: *Wydawał się być młody.
    Wyrażenia o włos nie połączyłabym z czasownikiem wydawać się, lecz z być: W moim wieku śmierć jest o włos. Jeśli chcemy wskazać na mniejszą pewność sądu, powiemy: Wydaje się, że w moim wieku śmierć jest o włos. Czego jednak nie życzę, ani Pani, ani sobie.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • W okamgnieniu
    5.01.2016
    Szanowni Państwo,
    czy użycie wyrażenia w oku mgnienia jest poprawne (np. W oku mgnienia znika)?
    Chodzi o zastosowanie w Słowniku staropolskim pod red. S. Urbańczyka – jak w tej poradzie.
    Pozdrawiam
    W.A.
    Wyrażenie w oku mgnienia różni się od zrostu w okamgnieniu przede wszystkim pod względem składniowym. W okamgnieniu oznacza dosłownie ‘w (kim? czym?) mgnieniu (kogo? czego?) oka’ (rzeczownik mgnienie oznaczał dawniej mrugnięcie). Wyrażenie w oku mgnienia ma następującą budowę: w (kim? czym?) oku (kogo? czego?) mgnienia. Aby miało ono sens, musielibyśmy sobie wyobrazić, że coś się dzieje w – dosłownie – „oku mrugnięcia” (bo taki sens ma to wyrażenie), a nie w „mrugnięciu oka” (czyli w okamgnieniu).
    Wyrażenie w oku mgnienia (w dawnej pisowni: w oku mgnyenya) jest zarejestrowane przez Słownik staropolski pod red. S. Urbańczyka ( tom 5, s. 544, wersy 20–25) tylko jednokrotnie, w cytacie z pochodzącym z XV wieku. Pozostałą część hasła wypełniają przykłady użyć wyrażeń oka mgnienie i mgnienie oka (a także w oce mgnieniu).
    Skoro więc konstrukcja w oku mgnienia nie była używana później niż w XV wieku, to nie ma sensu do niej wracać teraz, po 600 latach, tym bardziej że dla współczesnego Polaka jest zupełnie nielogiczna.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Po dziś dzień, do dziś dnia
    19.12.2015
    Chciałbym zapytać o wyrażenie do dziś dnia – ostatnio ktoś przekonywał mnie, że jest ono niepoprawne, a jedyną poprawną formą jest po dziś dzień. Wydaje mi się, że mój rozmówca nie miał racji.
    Nie miał. Obie konstrukcje są poprawne, na co wyraźnie wskazuje Wielki słownik poprawnej polszczyzny pod red. A. Markowskiego, PWN 2004:
    Do dziś dnia albo do dzisiejszego dnia, książk. po dziś dzień (nie: do dziś dzień) «nieprzerwanie, do chwili obecnej».
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • podawać w wątpliwość
    4.12.2015
    Szanowni Państwo,
    interesuje mnie poprawna forma popularnego zwrotu. Który czasownik należy stosować w związku frazeologicznym:
    podawać w wątpliwość
    czy
    poddawać w wątpliwość?
    Z poważaniem
    Czytelnik
    Jedyna poprawna wersja interesującego Pana zwrotu to podawać w wątpliwość.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Z broną w lesie
    18.11.2015
    W rozmowie z osobą z Białostocczyzny padł frazeologizm jak z broną w lesie. Zastanawiam się, co oznacza, skąd pochodzi i czy ma charakter regionalny, czy może po prostu nie miałem dotąd okazji go usłyszeć.
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Z obrazowymi porównaniami miewamy często taki kłopot, że nie jesteśmy w stanie ujrzeć tego obrazu, dla kogoś może oczywistego. Taki też jest w przypadku jak z broną w lesie. Bez czasownika nie umiem sobie wyobrazić, czy ktoś na przykład wszedł w (gęsty) las z broną ciągniętą przez konia, więc bardzo się trudzi, a brona zahacza o drzewa i korzenie. Może on sam taszczy bronę, niczym drzwi do lasu (staropolskie słowo brona oznaczało bramę), więc może robi coś absurdalnego.
    Może to potwierdzać jedyny internetowy cytat, jaki odnalazłem:
    Kiedyś nieomal w środku starego lasu znalazłem ząb od brony. Stare ludowe przysłowie mówi: wybrać się jak z broną do lasu. A jednak :) :) Pozdrawiam Mrand [http://odkrywca.pl/, 18.04.2004]
    Nieracjonalność wybierania się z broną do lasu polegałaby na tym, że proces zamieniania lasu w pole, które można zabronować, jest długi – najpierw karczowanie, wywożenie pni, orka, a bronowanie jako zwieńczenie mozołu.
    Zbiory przysłów notują porównanie idzie mu to jak z bronami w lesie ze Śląska Cieszyńskiego i z Kaszub, a Słownik gwar polskich PAN ukuł do tych przykładów definicję „idzie komu opornie, ciężko, z trudem, jak po grudzie”.
    Pańskie pytanie zatem poszerza geografię frazeologizmu, który wstępnie gotów jestem uznać za archaiczny i ponadregionalny. Pozostałych Czytelników zachęcam do zapytania w swoich środowiskach. Wspólnie pogłębimy naszą wiedzę o polszczyźnie.
    Artur Czesak, Uniwersytet Jagielloński
  • Ironia losu, jak na ironię
    8.11.2015
    Ostatnio często napotykam na wyrażenie jak na ironię losu. Mam wątpliwości, czy to jest całkiem poprawne. Znam tylko wyrażenia ironia losu oraz jak na ironię i oba znajduję w słowniku języka polskiego, tak więc jak na ironię losu wygląda mi na połączenie tamtych dwóch, czyli tzw. kontaminację. Czy rzeczywiście tak jest, a jeśli tak, to czy jest to duży błąd, czy jednak rzecz jest niewarta uwagi (także tej językoznawczej)?
  • paść jak kawka
    14.06.2015
    Szanowni Państwo,
    mam niemały problem z pewnym związkiem frazeologicznym i szczerze wierzę, że pomogą mi go Państwo rozwiązać. Chodzi o związek: paść jak kawka. Samo znaczenie tego związku nie jest mi obce i wedle mojej wiedzy związek ten znaczy tyle co: 'być bardzo zmęczonym, nie mieć na nic siły'. Zagwozdką dla mnie jest etymologia tego związku frazeologicznego. Dlaczego akurat jak kawka? Czy słowo paść w tym związku pochodzi od słowa padać, czy może od jakiegoś innego słowa?
    Publikuję to pytanie z nadzieją, że może ktoś z czytelników poradni (a są wśród nich także językoznawcy) zna prawdopodobną odpowiedź. Sam skłaniam się ku przypuszczeniu, że paść ma tu związek z padać (nie z pasać), a kawka to ptak, a nie napój. Nie wiem jednak, czy chodzi o kawkę upolowaną przez jastrzębia, czy taką, która wypadła z gniazda. Ponieważ kawki mają zwyczaj dokarmiać swoje młode, którym zdarzyło się takie nieszczęście, padłe – czy raczej wypadłe – kawki mogły zwrócić uwagę patrzących i zostać utrwalone w porównaniu. Ale to tylko domysł na granicy fantazji.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    1. 14.06.2015
      Dawna polszczyzna znała przenośne powiedzenie w kawki pójść, rozumiane dwojako: jako 'przepaść, zginąć' i 'wyjść na głupca, kpa'. Być może więc tym tropem należałoby iść przy wyjaśnianiu pochodzenia (i sensu) tego zwrotu.
      Niewykluczone, że paść jak kawka pozostaje zmodyfikowanym (zniekształconym?) wariantem konstrukcji przepaść jak kawka, przepaść jak kawki, a zatem oznaczałoby ono to samo, co one...
      Jak widać, nie chodzi w tym wypadku o ptaka w sensie dosłownym, lecz o przenośne użycie tego słowa 'nierządnica, prostytutka, metresa', zarejestrowane jeszcze przez Słownik języka polskiego (tzw. warszawski) Jana Karłowicza, Adama Kryńskiego i Władysława Niedźwiedzkiego (tom II, Warszawa 1902, s. 305). Tam też mówi się o archaicznym już wtedy frazeologizmie w kawki pójść.
      Maciej Malinowski, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
  • czuć pismo nosem
    7.06.2015
    Szanowni Państwo,
    chciałbym poznać pochodzenie językowe frazeologizmu czuć/poczuć/zwietrzyć pismo nosem. Niestety wszystkie materiały, do których udało mi się dotrzeć, objaśniają jedynie znaczenie tego związku, nie podając jego historii.
    Dziękuję i pozdrawiam
    Pochodzenie tego związku nie jest całkowicie jasne, ale w niektórych słownikach można przeczytać, że pierwotna postać brzmiała poczuć piżmo nosem. W jaki sposób doszło do zmiany piżma na pismo, możemy tylko zgadywać. Prawdopodobnie wpłynęło na to ograniczenie zakresu użycia piżma w naszym życiu, np. nie używamy go już jako przyprawy, choć jeszcze Mickiewicz wspominał potrawy przyprawione piżmem (co prawda, jako przysmak już miniony, por. w haśle piżmo w słowniku Doroszewskiego).
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • oficerskie tango
    12.05.2015
    Szanowni Państwo,
    czy jest stosowany zwrot pójść w oficerskie tango w przypuszczalnym znaczeniu 'ostro zabalować'? Intuicyjnie tak bym to rozumiał, ale pewności nie mam. Może jest związek ze stereotypami przedwojennych oficerów?
    Dziękuję za pomoc
    Łukasz
    Nie spotkałem się a takim zwrotem, a wyszukiwarka Google nie znajduje ani jednego wystąpienia ciągu "w oficerskie tango" ani nawet "oficerskie tango". Nie pomaga wykonanie tej ostatniej kwerendy bez cudzysłowu. Żeby zbadać stereotyp oficerów, można wykonać analizę kolokacji w NKJP (polecam kolokator w wyszukiwarce PELCRA), ale żeby ograniczyć go do przedwojnia, trzeba by chyba zestawić własny korpus, z Generałem Barczem na czele, gdyż międzywojennych powieści, których akcja rozgrywa się wśród ówczesnych oficerów, jest w NKJP na pewno za mało.
    Frazeologizmy bywają rozwijane w celach ekspresywnych, myślę, że ten sam mechanizm spowodował, że pójść w tango zostało przez kogoś rozwinięte o przymiotnik.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • spocony jak świnia
    15.03.2015
    Skąd i kiedy w języku polskim pojawiło się powiedzenie spocony jak świnia? Świnie nie mają gruczołów potnych i się nie pocą, więc wyrażenie to nie jest specjalnie logiczne. W angielskim jest identyczne wyrażenie (sweat like a pig, ale etymologia wywodzi się podobno od pig iron czyli surówki hutniczej). Jest także podobne wyrażenie po włosku (sudare come un porco). Nie znalazłem tego wyrażenia w Korpusie Językowym, więc nie byłem w stanie sam określić, kiedy po raz pierwszy się pojawiło.
    Po polsku mówi się spocony jak mysz. Porównania bywają często modyfikowane dla nadania im większej obrazowości i siły (częste użycie niestety odbiera im te walory), modyfikacje polegają zwykle na wydłużania członów (por. spocić się jak mysz w połogu) lub ich wymianie. Przypuszczam, że świnia mogła się pojawić w jednym z rzadszych wariantów ze względu na ogólnie niekorzystne skojarzenia, które budzi, i niechętny w naszych czasach stosunek do potu (umacniany przez producentów dezodorantów).
    Jest to – podkreślam – tylko przypuszczenie, nie poparte żadnymi badaniami. Ogólnie biorąc, geneza porównań (jak zresztą ogółu frazeologizmów) to temat trudny, wymagający studiów porównawczych obejmujących różne języki i różne kultury. Pewne wyobrażenie o skali trudności i kompetencjach potrzebnych do tego, aby się zmierzyć z zadaniem, daje znakomita trylogia Juliana Krzyżanowskiego Mądrej głowie dość dwie słowie, w wydaniu trzecim, rozszerzonym, z 1975. Szkoda, że nikt od tej pory w Polsce nie poszedł w ślady autora, a późniejsze publikacje miały charakter wybiórczy, ograniczony tematycznie, stylistycznie lub pod innym względem.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • co i rusz
    15.02.2015
    Dzień dobry!
    Bardzo proszę o opinię na temat poprawności wyrażenia co i rusz. Czy należy je, podobnie jak co i raz według słowników poprawnościowych, traktować jako błędne?
    Serdecznie pozdrawiam
    Mira
    Słownik poprawnej polszczyzny poprawia co i rusz na co rusz, np. „W restauracji co rusz pojawiały się grupki turystów”. W NKJP (zrównoważonym) jest jednak ponad 250 przykładów użycia formy ocenianej przez słownik jako niepoprawna. Pochodzą z literatury pięknej i beletrystyki, a więc z tekstów o nie najgorszym prestiżu. Chodzi przy tym o wyrażenie z języka potocznego, w którym oceny normatywne nie powinny być zbyt rygorystyczne. Myślę, że w takim języku co i rusz ma prawo istnieć.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • siódme poty
    7.02.2015
    Dlaczego mówi się wylewać siódme poty? Skąd to się wzięło? Czy ma to jakieś swoje pochodzenie, związek z czymś?
    Wylewać siódme poty powołał do życia ten sam mechanizm, który każe bajkom zaczynać się od słów: „Za siedmioma górami, za siedmioma lasami...”. Chodzi o podkreślenie wielkości czegoś. Siódemka to poza tym liczba magiczna, o jej znaczeniu pisze np. Kopaliński w Słowniku mitów i tradycji kultury, gdzie notuje też długą listę utrwalonych w języku i tradycji wyrażeń z liczbą siedem, np. od siedmiu boleści, siedem cudów świata, siedem grzechów głównych.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • po ptakach
    24.01.2015
    Szanowni Państwo,
    chciałem spytać o równoważne powiedzenia po ptakach i po ptokach. Skąd się to wzięło i w jakiej kolejności? Czy najpierw pojawił się regionalizm, a potem został przyswojony przez polszczyznę ogólną? Jeśli tak, to z jakiego rejonu Polski?
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    W części gwar polskich tzw. a pochylone, bliskie samogłosce o, jest wymawiane jako o, np. godać 'gadać' czy właśnie ptok 'ptak'. Wyrażenie po ptakach ma zapewne ludowy rodowód (do dziś zachowuje zresztą charakter potoczny), więc możliwe, że na niektórych obszarach było wymawiane po ptokach. Która wymowa była wcześniejsza, trudno ustalić, trzeba by najpierw wiedzieć, gdzie się ten zwrot najpierw pojawił i kiedy. Być może zanotowany został w Nowej księdze przysłów i wyrażeń przysłowiowych polskich (proszę uprzejmie sprawdzić, nie mam do niej teraz dostępu).
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • Wątpliwości – opadły go czy dopadły?
    13.01.2015
    Dzień dobry!
    Czy wyrażenia opadły go wątpliwości oraz dopadły go wątpliwości są tożsame? Dotąd używałam tylko drugiego z nich – o istnieniu pierwszego nie wiedząc – i zastanawiam się, czy popełniałam bezwiedny błąd.
    Dziękuję i pozdrawiam
    Ewelina Stefańska
    Podstawowa forma tego zwrotu to kogoś opadły wątpliwości. Wariant kogoś dopadły wątpliwości jest rzadszy i brzmi dla mnie zbyt dosłownie, tak jakby chodziło o wilki, które dopadły ofiarę.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • leśny dziadek
    21.11.2014
    Szanowni Państwo,
    ostatnio modne jest w języku gazetowym i potocznym określenie leśny dziadek. Co ono właściwie oznacza i skąd się wzięło? Wydaje się, że użytkownicy rozumieją pod nim szeroką paletę znaczeń, aż po 'ktoś żałosny, marna postać'.
    Dziękuję z góry za odpowiedź.
    Łukasz
    Nie używam tego zwrotu, słowniki go nie notują, pytanie było więc dla mnie okazją, by się przyjrzeć jego wystąpieniom w Narodowym Korpusie Języka Polskiego oraz na stronach WWW. Znaczenie leśnego dziadka chyba się jeszcze nie wykrystalizowało, z wielu wystąpień tego zwrotu można jednak wnioskować, że chodzi o osobę – przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, mężczyznę – która straciła kontakt z rzeczywistością, nie nadąża za upływem czasu, myśli i zachowuje się anachronicznie, nie nadaje się do czegoś. Nazywając ją leśnym dziadkiem, odnosimy się do niej lekceważąco.
    Być może źródłem tego zwrotu jest leśny dziad, jedna z wielu nazw pewnej postaci z mitologii słowiańskiej, zob. w Wikipedii.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    1. 21.11.2014
      [Dopisek do odpowiedzi z kwietnia 2012]
      Kwestia podniesiona przez pana Łukasza znalazła ciąg dalszy na forum Rebelya.pl. Z dyskusji wynika, że określenie leśne dziadki powstało w czasie wojny i odnoszone było do sanacyjnych oficerów. Za zwrócenie uwagi na tę dyskusję dziękuję Państwu Magdalenie i Przemysławowi Romaniukom.
      Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
    2. 24.04.2012
      Jeszcze do leśnych dziadków: może skojarzenie wywodzi się od dawnych partyzantów-kombatantów rozpamiętujących w nieskończoność swe dawne przewagi i przez to sprawiających wrażenie, że żyją w innym świecie?
      Z poważaniem,
      Łukasz
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego