frazeologia

 
W tym miejscu dowiesz się wszystkiego o polskich związkach frazeologicznych: skąd się wzięły, co znaczą, jaką mają postać, czy można je odmieniać lub w jakich kontekstach mogą być użyte.
  • Kwadrans akademicki
    13.11.2016
    Szanowni Państwo,
    jaka jest etymologia wyrażenia kwadrans akademicki? Czyżby spóźnianie się było domeną tak dalece właściwą studentom (a może profesorom?), że aż odzwierciedliło się to w języku?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Kwadrans akademicki to15 minut tolerowanego spóźnienia się studenta na zajęcia lub opóźnienia rozpoczęcia zajęć przez prowadzącego. Z języka studenckiego wyrażenie to przeniosło się do polszczyzny potocznej i zaczyna oznaczać dopuszczalny zakres niepunktualności wynoszący właśnie 15 minut. Wskazują na to przykłady użyć, odnotowane przez NKJP:
    Jacek Żakowski […] lekko zakłopotany tłumaczy nieobecność kolegi. Piotr Najsztub nadciąga z opóźnieniem większym od kwadransa akademickiego , jak zwykle uśmiechnięty […]

    Wszyscy ambasadorowie zjeżdżają się na godzinę osiemnastą, już po pracy, ale jeszcze przed kolejną kolacją. Kwadrans akademicki upływa przy koktajlu i wzajemnych powitaniach, po czym nuncjusz udziela głosu jednemu z ambasadorów, wybranemu przez odjeżdżającego, który wygłasza pochwałę bohatera spotkania.


    Jeden z tekstów zamieszczonych w NKJP (jest to artykuł z dziennika Słowo Polskie. Gazeta Wrocławska z 2007 roku) naprowadza nas na historię tego wyrażenia:
    Okazuje się, że Polacy także nigdy nie słynęli z punktualności. – Powiedziałbym nawet, że w tym względzie byliśmy prekursorami teorii względności – śmieje się Grzegorz Szychliński, kustosz Muzeum Zegarów Wieżowych w Gdańsku, w którym najstarsze eksponaty pochodzą z XV wieku. Przypomina, że znany dzisiaj wszystkim „kwadrans akademicki” ma swoje korzenie w historii. A mianowicie w Krakowie różnica czasu pomiędzy zegarami na kościele Mariackim i Uniwersytecie Jagiellońskim wynosiła właśnie 15 minut. – Dzięki temu profesorowie nie spóźniali się na zajęcia – opowiada Grzegorz Szychliński.

    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zagadkowe spuścić po brzytwie
    15.10.2016
    Szanowni Państwo,
    skąd wzięło się wyrażenie spuścić po brzytwie?
    Czy jest to regionalizm?

    Czy można ją wiązać z niemieckim słowem: abziehen – zieh ab!.

    Nie udało mi się znaleźć frazeologizmu spuścić (kogoś) po brzytwie w żadnym słowniku języka polskiego – ani ogólnym, ani frazeologicznym. Wyniki kwerendy internetowej jednak potwierdzają istnienie tego zwrotu – przykładów jego użyć jest całkiem sporo, nie mają one charakteru gwarowego. Znaczy on ‘uwolnić się od czyjejś obecności, pozbyć się kogoś, spławić kogoś’. Notuje je też słownik dwujęzyczny (polsko-niemiecki) – w takim właśnie znaczeniu.
    Przyznam, że nie wiem, z czym należy wiązać powstanie tego zwrotu. O spuszczaniu po brzytwie pisze portal Sztuka golenia, jednak z zamieszczonego tam opisu nie wynika, dlaczego uwolnienie się od czyjejś obecności, pozbycie się kogoś zostało nazwane właśnie w ten sposób.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Pobiec na jednej nodze
    14.10.2016
    Szanowni Państwo,
    zastanawia mnie etymologia zwrotu pobiec na jednej nodze. Mówi się tak, kiedy ktoś ma pobiec szybko, chociaż wydawałoby się, że jeśli ktoś pobiegnie na jednej nodze to potrwa to dłużej, niż gdyby miał biec na przykład na dwóch.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Frazeologia jest dosyć przewrotna – rzeczywiście, bieganie na jednej nodze właściwie jest niemożliwe, a zatem wydaje się, że zwrot pobiec na jednej nodze (‘pójść, udać się w jakieś miejsce bardzo szybko, nie zwlekając’) nie ma motywacji.
    Jeśli jednak wyobrazimy sobie, że dostawianie nogi do nogi po to, żeby móc się poruszać, zajmuje cenne ułamki sekund, to – właśnie za sprawą przewrotności obrazu frazeologicznego – zwrot ten ma sens: ktoś, kto „biegnie na jednej nodze”, robi to tak szybko, że nie traci czasu na to, by dostawiać jedną nogę do drugiej.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Mydlić komuś oczy
    11.10.2016
    Interesuje mnie etymologia powiedzenia mydlić komuś oczy.
    Mydlić komuś oczy to ‘rozmyślnie wprowadzać kogoś w błąd, nie mówiąc mu prawdy’. Frazeologizm ten nazywa więc udawanie, że działa się z dobrą intencją, podczas gdy w rzeczywistości jest ona zła.
    Każdy z nas zapewne zna z doświadczenia wrażenie powstałe w sytuacji, gdy do oczu dostanie się trochę mydła – oczy szczypią i przez chwilę nie możemy nic zobaczyć. Doświadczenie to stało się zapewne podstawą stworzenia frazeologizmu mydlić komuś oczy – ten, kto tak z nami postępuje, z jednej strony sprawia wrażenie przychylnego nam (bo mydlenie to robienie czegoś dobrego – pozbawianie brudu), a z drugiej strony uniemożliwia dostrzeżenie prawdy (bo efektem mydlenia oczu jest brak możliwości widzenia).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
    1. 11.10.2016
      Frazeologizm mydlić komuś oczy jest dość wiekowy, pochodzi jeszcze z czasów jagiellońskich i wiąże się z nim ciekawa anegdota:
      Otóż dwóch krakowskich rzezimieszków postanowiło zastosować „numer na mydło”. Być może nawet go wymyślili. Zastukali do drzwi pewnego bogatego mieszczanina, podając się za renomowanych golibrodów. Naiwny jegomość wpuścił ich do środka i poddał się zabiegowi, podczas którego cwaniacy zachlapali mu oczy mydłem i czmychnęli, zabierając przy okazji parę drobiazgów. Sprawa miała swój finał na Wawelu, gdzie jegomość przybył ze skargą. Zapytany o wygląd złodziejaszków, oświadczył, że nie widział ich dobrze, bo mu zamydlili oczy. Prawdopodobnie cały Wawel pękał ze śmiechu, a powiedzenie stało się nieśmiertelne (za: „Nowy Kalendarz Polski 2016”, Wydawnictwo KASTOR, Warszawa 2015, kartka z datą 8 października).
      Patrycjusz Pilawski
  • Rzut beretem
    7.10.2016
    Szanowni Państwo!
    Interesuje mnie etymologia powiedzenia rzut beretem. Wiadomo, że to niezbyt daleko, ale... dlaczego właśnie beretem?

    Z poważaniem – Michałowicz
    Nie mamy potwierdzonego źródła frazeologizmu rzut beretem, możemy się jedynie domyślać jego pochodzenia. Można przypuszczać, że u jego podstaw legło stworzenie żartobliwego obrazu, a żart przecież (tak jak inne rodzaje ekspresji) jest jedną z cech konstytuujących język potoczny, szczególnie jego frazeologię. Rzut beretem nawiązuje bowiem swą formą do wyrażeń, które nazywają dyscypliny sportowe: rzut młotem czy rzut dyskiem. Zestawienie „powagi” konkurencji sportowych z prozaicznością beretu daje efekt lekko groteskowy.
    Jak wiadomo, istotą rozgrywek sportowych jest to, by jak najdalej rzucić danym przedmiotem, a beret, który jest lekki (bo wykonany z tkaniny) zupełnie się do tego nie nadaje. Beretem więc daleko rzucić się nie da (choć od jakiegoś czasu organizowane są, zapewne pod wpływem tego właśnie frazeologizmu, ogólnopolskie zawody w rzucie beretem), dlatego taki rzut stał się potoczną „miarą” odległości.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Co robimy z żółwikiem?
    29.09.2016
    Szanowni Państwo,
    mam problem z żółwikiem – mowa oczywiście o geście zderzania się piąstkami, np. w ramach powitania. Chciałabym zapytać czy żółwika przybijamy, czy robimy. Ostatnio spotkałam się z wersją zrobili żółwika, jednak odkąd pamiętam, słyszałam zawsze przybij żółwika (analogicznie do przybij piątkę).

    Będę wdzięczna za odpowiedź w tej nurtującej mnie kwestii.
    Z wyrazami szacunku
    Karolina Skoczylas
    Żółwik to gest polegający na uderzeniu (lekkim, bo w przyjaznych zamiarach) swoją pięścią pięści innej osoby. Żółwika się więc niewątpliwie przybija.
    Zwrot zrobić żółwika nie oddaje istoty rzeczy, gdyż nie wskazuje na czynność zderzania się pięści w geście przywitania (pożegnania, radości itp.).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Ubrać się jak filistyn
    22.05.2016
    Szanowni Państwo,
    interesuje mnie etymologia powiedzenia ubrać się jak Filistyn, tzn. ubrać się zbyt lekko, wyletnić się. Wydawałoby się, że wywodzi się ze Starego Testamentu, ale nie udało mi się odszukać odpowiedniego fragmentu. A może się mylę i źródło leży gdzie indziej?

    Z wyrazami szacunku
    Piotr Michałowski
    Filistyni to lud, którego nazwa wielokrotnie pojawia się w Starym Testamencie, jednak ani razu w kontekście związanym z ubraniem (na ogół mowa o jego walkach z Izraelitami). Frazeologizmu związanego z Filistynem nie rejestrują ani słowniki, do których dotarłam, ani publikacje największego w Polsce znawcy biblizmów – prof. Stanisława Koziary.
    Pochodzący z początku XX wieku tzw. słownik warszawski (J. Karłowicz, A.A. Kryński, W. Niedźwiedzki, Słownik języka polskiego, Warszawa 1900–1927, t. 1, s. 742) notuje hasło filistyn w znaczeniach: 1. (dawne, należące do gwary studenckiej) ‘osoba nie należąca do uniwersytetu, szczególne kupiec’, 2a. ‘człowiek mądry a dowcipny, dowcipniś’, 2b. ‘człowiek lekkomyślny, letkiewicz’. We wcześniejszym słowniku – tym autorstwa S.B. Lindego, z początków XIX wieku – pojawia się tylko nazwa narodu: Filistyny, naród w Palestynie, który najwięcej dokuczał żydom (zapis oryginalny: S.B. Linde, Słownik języka polskiego, Lwów 1807–1814, t. 1, s. 653).
    Należy sądzić, że mimo to frazeologizm ubrać się jak filistyn (rzeczownik zapisywałabym tu małą literą, bo na pewno nie odnosi się do narodu) istnieje w polszczyźnie – świadczy o tym nie tylko Pański list, lecz także wpis (pochodzący z 2006 r.) na forum internetowym , gdzie wyjaśnia się jego znaczenie następująco: ‘ktoś niechlujnie, niemodnie ubrany’ (co różni się od rozumienia tego zwrotu, które Pan podaje – ‘ubrać się zbyt lekko’).
    Przez pewien czas filistyn, który jest zapożyczeniem hebrajskim, funkcjonował w polszczyźnie równolegle z nazwą filister, która wywodzi się z tego samego źródła, lecz do polszczyzny dotarła za pośrednictwem niemieckim. Wspomniany słownik warszawski jako drugie znaczenie rzeczownika filister podaje: ‘nie kolega, nie student, eks-student’ (pisownia oryginalna), co jest bardzo zbliżone do pierwszego sensu filistyna. Podobnie definiuje filistra (w drugim znaczeniu) Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego: ‘w korporacji studenckiej: starszy korporant mający ukończone studia akademickie’. Podstawowym zaś (współcześnie) znaczeniem filistra jest to, które rozpowszechniło się dzięki myśli młodopolskiej: ‘człowiek obojętny na dobro ogółu, ograniczony, małostkowy, nie mający wyższych aspiracji; małomieszczanin, mieszczuch’ (definicja za: SJP pod red. W. Doroszewskiego). Co ciekawe, w języku francuskim, znaczenie to przysługuje rzeczownikowi philistin, czyli temu samemu, który pierwotnie (zapisywany wielką literą) oznacza członka ludu. Być może więc i w polszczyźnie filistyn miał to znaczenie (z czego jednak nie zdają sprawy słowniki).
    Biorąc to wszystko pod uwagę, należy uznać, że mało prawdopodobne jest, by zwrot ubrać się jak filistyn odnosił się do członka narodu (ludu) opisywanego w Biblii. Zapewne nawiązuje on do jakiejś cechy wyglądu osoby, którą filistynem nazywali studenci, lub filistra (jeśli, czego nie udało mi się sprawdzić, filistyn oznaczał, podobnie jak filister człowieka ograniczonego, bez aspiracji).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Robić komuś dobrze
    12.05.2016
    Proszę powiedzieć: co językoznawcy sądzą o wyrażeniu robić komuś dobrze?
    Wiedzą Państwo zapewne, że wywodzi się ono ze sfery erotyki (oraz co znaczy), ale czy jest ono stosowne w oficjalnych wypowiedziach bądź tekstach dziennikarskich? Jak czytam w gazecie, że przewodniczący Tusk zrobi nam dobrze, to mam poważne wątpliwości, czy ten zwrot powinien się ukazać w tekście, a mówią tak czasem również osoby znane i publiczne.

    Z poważaniem
    Wojciech ze Szczecina
    Całkowicie się z Panem zgadzam – zwrot ten jest, ze względu na swe pochodzenie, niestosowny w tekstach oficjalnych. Dopóki żywe będzie jego podstawowe znaczenie, dotyczące czynności związanych z seksem, dopóty będzie on odbierany (przynajmmniej przez sporą część społeczeństwa) właśnie w ten sposób, będzie przywoływał skojarzenia, które nie powinny się pojawić w sytuacjach oficjalnych.
    Zdarza się, że tego typu frazeologizmy tracą swe pierwotne odniesienie. Tak się stało ze zwrotem iść na całość, który początkowo znaczył ‘odbyć stosunek seksualny’ (o czym wciąż przypomina piosenka śpiewana przez Jana Kaczmarka pt. „Czego się boisz, głupia?”). Dziś mówimy w ten sposób o całkowitym zaangażowaniu się coś.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Kto nie słucha ojca, matki, będzie słuchał psiej skóry
    8.05.2016
    Szanowna Poradnio!
    Ciekawi mnie znaczenie zasłyszanego powiedzenia: Kto nie słucha matki, ten słucha psiej skórki. Co oznacza to przysłowie?

    Z poważaniem
    Teresa N.
    Przysłowie to jest przestrogą przed nieposłuszeństwem wobec rodziców. Występująca w nim psia skóra to nic innego jak narzędzie do wymierzania kary cielesnej (dyscyplina, pas itp.), wykonane ze skóry. Powiedzenie to powstało oczywiście w czasach, gdy bicie dzieci było powszechnym środkiem wychowawczym – mówi o tym, że dziecko, które nie słucha się rodziców, ulegnie im, gdy zostanie przez nich zbite.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Wiele zachodu przy rozbieraniu się do rosołu
    12.04.2016
    Szanowni Państwo,
    mam dwa pytania z frazeologii.
    1. Ciekawi mnie, dlaczego, kiedy coś wymaga wiele wysiłku, mówimy, że wymaga wiele zachodu? Czy ma to coś wspólnego ze stereotypowym postrzeganiem świata zachodniego jako wysoko rozwiniętego?
    2. Co takiego nagiego jest w rosole, że rozbieramy się do rosołu?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    We frazeologizmie wiele zachodu (a także: szkoda zachodu) nie chodzi o zachód (Zachód) w sensie geograficznym, lecz o czynność, którą dawniej nazywał czasownik zachodzić. Znaczył on ‘zabiegać, starać się o coś’ (por. np. zachodzić koło urzędu ‘starać się o urząd’), a zatem zachód to ‘starania’.
    Geneza frazeologizmu rozebrać się do rosołu jest mniej oczywista (i mniej pewna) niż pochodzenie wyrażenia wiele zachodu, ponieważ mamy tu do czynienia z motywacją kulturową, a nie (jak to było w wypadku przed chwilą omówionego idiomu) językową. Inaczej mówiąc, zwrot rozebrać się do rosołu powstał nie na bazie jakiegoś słowa, które np. obecnie wyszło już z użycia, lecz – jak można sądzić – w wyniku obserwacji zachowań ludzi wykonujących czynności opisane w powiedzeniu lub też na podstawie anegdoty, a interpretacja tychże nie zawsze jest pewna.
    W 1886 roku we Lwowie ukazały się Bajki, fraszki, podania przysłowia i pieśni na Rusi autorstwa ks. Sadoka Baracza. Pierwsza z zamieszczonych tam opowieści dotyczy niejakiego Araburdy, który wybrał się wojewody poznańskiego po to, by skłonić go do zwrotu długu, który ten zaciągnął u pewnego szlachcica. Dłużnik postanowił uprzykrzyć życie „egzekutorowi”, aby ten jak najszybciej opuścił jego dom. Jedną z szykan było podanie mu „czystej polewki” (czyli – mówiąc po współczesnemu – rosołu) zamiast krupniku. Na to Arabuda zareagował w następujący sposób:

    „Nie wiele [pisownia oryginalna – K.K.] myśląc, począł się rozbierać, już buty ściągnął, gdy Wojewoda zmięszany zawołał: co wasze robisz panie bracie?
    A cóż myślę dać nurka, może jaką krupę ułowię.” (s. 6)

    Być może właśnie ta anegdota dała początek zwrotowi rozebrać się do rosołu. Uważa się też, że powstał on w wyniku obserwacji ludzi jedzących rosół – zupy bardzo rozgrzewającej, powodującej pocenie się. Ludziom, którzy ją spożywają, jest gorąco, więc przed posiłkiem (lub w jego trakcie) zdejmują oni część odzieży.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Trącić myszką
    10.04.2016
    Szanowni Państwo,
    skąd się wziął frazeologizm trącić myszką?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Trącić myszką (‘być trochę przestarzałym, staroświeckim) zawiera w sobie dwa wyrazy w znaczeniach, które już nie występują.
    Rzeczownik myszka oznacza tu specyficzny zapach starego wina; SJP pod red. W. Doroszewskiego rejestruje takie użycia tego słowa: (…) wino węgierskie młodsze i starsze, oba nieosobliwe, ale i pieprzyk, i myszkę chwalić (…), Znalazł się na stole przewyborny węgrzynek z myszką, co najwybredniejszego amatora mogłaby uszczęśliwić, Winko stare! Czwartego pamięta przodka. Nektar w ustach, w woni myszka.
    Czasownik trącić znaczył tu ‘wydzielać słaby zapach’; w tym samym znaczeniu występuje on też w przysłowiu Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Krótko i węzłowato
    6.04.2016
    Szanowni Państwo,
    skąd wzięło się określenie krótko i węzłowato, tzn. dlaczego węzłowato przyjęło się jako wzmocnienie zwięzłości i krótkości? Mnie węzłowaty kojarzy się raczej tak, jak podano w SJP, czyli 'pełen węzłów', a więc raczej 'nierozwikłany, nierozwiązany, skomplikowany'.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Węzłowato to przysłówek utworzony od przymiotnika węzłowaty, który dawniej miał więcej znaczeń niż obecnie. Współcześnie węzłowaty to wyłącznie ‘pełen węzłów’ – to znaczenie jednak nie „przeniosło się” do przysłówka. Oprócz tego węzłowaty znaczył (cytuję za tzw. słownikiem warszawskim: J. Karłowicz, A.A. Kryński, W. Niedźwiedzki, Słownik języka polskiego, Warszawa 1900–1927, t. 7, s. 528; stamtąd też pochodzą cytaty): ‘krótki a znaczący, jędrny; w krótkich abcugach wyrażony, treściwy, zwięzły, lakoniczny, dosadny, ścisły’, np. Usłyszawszy tę tak węzłowatą odpowiedź, poszli (M. Rej), Bardzo węzłowatemi słowy rzecz wyrażają (Biblia Wujka), Co jest zbyt węzłowate a nie każdemu ku wyrozumieniu łatwe (P. Skarga). Jak widać, węzeł jest kojarzony nie tylko z zagmatwaniem, lecz także z syntetycznym, zwięzłym (ten przymiotnik także odwołuje się do metafory wiązania) ujęciem tematu – przekazanie myśli porównane jest do zaciśnięcia węzła, w wyniku czego długa lina (w przenośni – myśl) staje się ściśnięta, zwarta. Proszę zauważyć, że właśnie przez słowa związane ze ściśnięciem: nauki ścisłe, wyrażać się ściśle, mówić zwięźle itp. oddawane jest pojęcie ‘dyscyplina myślowa’.

    Przysłówek węzłowato nawiązuje do drugiego, już nieistniejącego, znaczenia przymiotnika. Wchodził on kiedyś w luźne związki składniowe (czyli nie tworzył, tak jak dzieje się to dzisiaj) frazeologizmu. Jeśli ilustrację cytatową przedstawioną w cytowanym już słowniku pod red. Karłowicza, Kryńskiego i Niedźwiedzkiego uznamy za reprezentatywną, to można przyjąć, że interesujący nas wyraz pojawiał się zwykle w otoczeniu takich wyrazów i wyrażeń, jak: krótko, krótkie słowa, por. (cytuję za tzw. słownikiem warszawskim) Krótko a węzłowato, Bardzo króciuchnemi słowy ale węzłowato wszystko wyłożył (M. Rej). W drugim przykładzie bardzo wyraźnie widać różnicę znaczeniową między krótkimi słowami a węzłowatym sposobem oddania treści – węzłowato to ‘treściwie, zwięźle’.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Na domiar
    30.03.2016
    Czy zwrot Na domiar dobrego jest poprawny (tzn. czy można użyć go w poważnej publikacji)?

    Pozdrawiam serdecznie
    Dorota
    Wyrażenie na domiar łączy się z nazwami zjawisk negatywnych – najczęściej mówimy na domiar złego, rzadziej: na domiar nieszczęścia, na domiar utrapień itd. Wynika to ze znaczenia rzeczownika domiar – ‘dodatkowy wymiar podatku, nakładany na podatnika w związku z tym, że ukrywał rzeczywiste zarobki’.
    A zatem wyrażenie na domiar dobrego jest niepoprawne, niezależnie od tego, w jakim typie tekstu się pojawi.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Pijany w samo południe
    12.02.2016
    Proszę o pomoc w rozwikłaniu następującej kwestii: czy wyrażenie pijany w (samo) południe ma albo kiedykolwiek mogło mieć charakter przysłowiowy? Poszukiwania w NKJP oraz za pomocą przeglądarki Google nie przyniosły mi odpowiedzi na to pytanie, dlatego będę bardzo wdzięczny za wszelkie wskazówki.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Niewiele Panu pomogę – mnie również nie udało się znaleźć potwierdzenia użycia tego wyrażenia. Może Czytelnicy poradni pomogą?
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
    1. 12.02.2016
      Nic nie wskazuje na to, by wyrażenie pijany w (samo) południe miało przysłowiowy charakter. W naszej kulturze funkcjonuje jednak powiedzenie (prawdziwy) dżentelmen nie pije przed dwunastą, a sięganie po alkohol przed południem jest uznawane za jeden z typowych objawów alkoholizmu. Niewątpliwie dwunasta w południe jest tu w pewien sposób wartościowana – jako czas, kiedy tzw. porządni ludzie są w pracy. Za przykład niech posłuży napisane w latach 50. XX wieku opowiadanie Marka Hłaski pt. Pijany o dwunastej w południe, którego bohaterowie otwarcie wyrażają swoją dezaprobatę na widok upojonego alkoholem mężczyzny: „– Uchlał się w samo południe. Co teraz zrobić z takim bydlakiem?”; „– Dlaczego się uchlałeś? Dlaczego się uchlałeś w samo południe?”.
      Patrycjusz Pilawski
  • Śmierć jest o włos
    10.02.2016
    Szanowni Państwo,
    czy coś może wydać się o włos? Na przykład: Śmierć w moim wieku wydaje się o włos? Potrzebne jest być?

    Z poważaniem
    Czytelniczka
    Na pewno czasownikowi wydawać się, użytemu w połączeniu z przymiotnikiem (np. młody), nie może towarzyszyć czasownik być. Inaczej mówiąc – poprawne jest zdanie: Wydawał się młody, a niepoprawne: *Wydawał się być młody.
    Wyrażenia o włos nie połączyłabym z czasownikiem wydawać się, lecz z być: W moim wieku śmierć jest o włos. Jeśli chcemy wskazać na mniejszą pewność sądu, powiemy: Wydaje się, że w moim wieku śmierć jest o włos. Czego jednak nie życzę, ani Pani, ani sobie.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • W okamgnieniu
    5.01.2016
    Szanowni Państwo,
    czy użycie wyrażenia w oku mgnienia jest poprawne (np. W oku mgnienia znika)?
    Chodzi o zastosowanie w Słowniku staropolskim pod red. S. Urbańczyka – jak w tej poradzie.
    Pozdrawiam
    W.A.
    Wyrażenie w oku mgnienia różni się od zrostu w okamgnieniu przede wszystkim pod względem składniowym. W okamgnieniu oznacza dosłownie ‘w (kim? czym?) mgnieniu (kogo? czego?) oka’ (rzeczownik mgnienie oznaczał dawniej mrugnięcie). Wyrażenie w oku mgnienia ma następującą budowę: w (kim? czym?) oku (kogo? czego?) mgnienia. Aby miało ono sens, musielibyśmy sobie wyobrazić, że coś się dzieje w – dosłownie – „oku mrugnięcia” (bo taki sens ma to wyrażenie), a nie w „mrugnięciu oka” (czyli w okamgnieniu).
    Wyrażenie w oku mgnienia (w dawnej pisowni: w oku mgnyenya) jest zarejestrowane przez Słownik staropolski pod red. S. Urbańczyka ( tom 5, s. 544, wersy 20–25) tylko jednokrotnie, w cytacie z pochodzącym z XV wieku. Pozostałą część hasła wypełniają przykłady użyć wyrażeń oka mgnienie i mgnienie oka (a także w oce mgnieniu).
    Skoro więc konstrukcja w oku mgnienia nie była używana później niż w XV wieku, to nie ma sensu do niej wracać teraz, po 600 latach, tym bardziej że dla współczesnego Polaka jest zupełnie nielogiczna.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Po dziś dzień, do dziś dnia
    19.12.2015
    Chciałbym zapytać o wyrażenie do dziś dnia – ostatnio ktoś przekonywał mnie, że jest ono niepoprawne, a jedyną poprawną formą jest po dziś dzień. Wydaje mi się, że mój rozmówca nie miał racji.
    Nie miał. Obie konstrukcje są poprawne, na co wyraźnie wskazuje Wielki słownik poprawnej polszczyzny pod red. A. Markowskiego, PWN 2004:
    Do dziś dnia albo do dzisiejszego dnia, książk. po dziś dzień (nie: do dziś dzień) «nieprzerwanie, do chwili obecnej».
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • podawać w wątpliwość
    4.12.2015
    Szanowni Państwo,
    interesuje mnie poprawna forma popularnego zwrotu. Który czasownik należy stosować w związku frazeologicznym:
    podawać w wątpliwość
    czy
    poddawać w wątpliwość?
    Z poważaniem
    Czytelnik
    Jedyna poprawna wersja interesującego Pana zwrotu to podawać w wątpliwość.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Z broną w lesie
    18.11.2015
    W rozmowie z osobą z Białostocczyzny padł frazeologizm jak z broną w lesie. Zastanawiam się, co oznacza, skąd pochodzi i czy ma charakter regionalny, czy może po prostu nie miałem dotąd okazji go usłyszeć.
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Z obrazowymi porównaniami miewamy często taki kłopot, że nie jesteśmy w stanie ujrzeć tego obrazu, dla kogoś może oczywistego. Taki też jest w przypadku jak z broną w lesie. Bez czasownika nie umiem sobie wyobrazić, czy ktoś na przykład wszedł w (gęsty) las z broną ciągniętą przez konia, więc bardzo się trudzi, a brona zahacza o drzewa i korzenie. Może on sam taszczy bronę, niczym drzwi do lasu (staropolskie słowo brona oznaczało bramę), więc może robi coś absurdalnego.
    Może to potwierdzać jedyny internetowy cytat, jaki odnalazłem:
    Kiedyś nieomal w środku starego lasu znalazłem ząb od brony. Stare ludowe przysłowie mówi: wybrać się jak z broną do lasu. A jednak :) :) Pozdrawiam Mrand [http://odkrywca.pl/, 18.04.2004]
    Nieracjonalność wybierania się z broną do lasu polegałaby na tym, że proces zamieniania lasu w pole, które można zabronować, jest długi – najpierw karczowanie, wywożenie pni, orka, a bronowanie jako zwieńczenie mozołu.
    Zbiory przysłów notują porównanie idzie mu to jak z bronami w lesie ze Śląska Cieszyńskiego i z Kaszub, a Słownik gwar polskich PAN ukuł do tych przykładów definicję „idzie komu opornie, ciężko, z trudem, jak po grudzie”.
    Pańskie pytanie zatem poszerza geografię frazeologizmu, który wstępnie gotów jestem uznać za archaiczny i ponadregionalny. Pozostałych Czytelników zachęcam do zapytania w swoich środowiskach. Wspólnie pogłębimy naszą wiedzę o polszczyźnie.
    Artur Czesak, Uniwersytet Jagielloński
  • Ironia losu, jak na ironię
    8.11.2015
    Ostatnio często napotykam na wyrażenie jak na ironię losu. Mam wątpliwości, czy to jest całkiem poprawne. Znam tylko wyrażenia ironia losu oraz jak na ironię i oba znajduję w słowniku języka polskiego, tak więc jak na ironię losu wygląda mi na połączenie tamtych dwóch, czyli tzw. kontaminację. Czy rzeczywiście tak jest, a jeśli tak, to czy jest to duży błąd, czy jednak rzecz jest niewarta uwagi (także tej językoznawczej)?
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego