dialektologia

 
Znajdziesz tu informacje o słowach, których nie usłyszysz w języku ogólnym, ale które są znane w określonych miejscach w Polsce. Przede wszystkim poznasz ich znaczenia. Dowiesz się, w której części kraju są lub były używane. Poznasz ich bogactwo i różnorodność.
  • Mietła, muka, trzunek
    23.12.2015
    Często starsi ludzie w języku mówionym używają takich słów:
    mietła zamiast miotła
    muka zamiast mąka
    trzunek zamiast trzonek
    i tak dalej.
    Czy to jest błąd językowy, czy jakiś rodzaj gwary?
    Tak, najprawdopodobniej są to formy gwarowe, zdaje się, że małopolskie (sądeckie?), choć od szczegółów wymowy wyrazu mąka zależy, czy aby nie wielkopolskie. Dziwi mnie jednak nieco zawarte w pytaniu zdziwienie ich odmiennością czy samym istnieniem. Używają ich ludzie starsi, ale też i pokolenie średnie, a z obserwacji polszczyzny ostatniego półwiecza wynika, że dzisiejsze pokolenie najstarsze opisywano w latach sześćdziesiątych jako młodzież, która gwary się niemal zupełnie wyzbyła. Może więc i dzisiejsza pokolenie najmłodsze nie jest dla gwar stracone.
    Mietła na przykład występuje w dialektach od Grudziądza i Tucholi na północy po Leszno na zachodzie i Grójec oraz Chełm wytyczające wschodnią granicę tego obszaru. Ta i inne formy powstały w wyniku rozwoju systemu fonetycznego polskiego obszaru językowego opisywanych przez gramatykę historyczną i dialektologię – kolejno: przegłos polski i wyrównania analogiczne, usuwające część oboczności samogłoskowych o : e : a (miotacz : zamieć : zamiatać, ale też zamietać mietłą) oraz rozwój samogłosek nosowych (mõka, mȯka, moka) i wpływ spółgłoski nosowej na poprzedzającą samogłoskę (trzonek, trzȯnek, trzunek).
    Formy gwarowe można uznać za błędne tylko w sytuacjach, gdy osoba wypowiadająca się lub pisząca (np. w szkole) ma zamiar używać polszczyzny standardowej (literackiej) w sytuacji oficjalnej, a nieświadomie użyje znanej sobie takiej formy dialektalnej jak w pytaniu. W innych sytuacjach mamy do czynienia po prostu z używaniem dialektu. Jest to cenna część naszego niematerialnego dziedzictwa kulturowego, świadectwo historii języka, element jego dzisiejszego bogactwa. Wszelkie zaś generalizacje i stereotypy uznające używanie gwary za przejaw zacofania, braku wykształcenia, prostactwa itp. uważam za krzywdzące.
    Artur Czesak, Uniwersytet Jagielloński
  • No i masz strzelone!
    2.04.2015
    Pytam o złożenia czasownika mieć z imiesłowami przymiotnikowymi biernymi – jak tutaj: http://is.gd/ktYumA („W domu mam zabronione...”), a także „Mam to kupione”, „Mam to załatwione”, „Mam to nagrane”, ale też „Masz przegrane!” (przy czym g należy zamienić na s) i inne podobne groźby. Znajomy poznaniak przytoczył mi rozmowę przy stole:
    — Janek, przestań mlaskać, bo cię strzelę.
    Janek mlaszcze dalej. Po chwili:
    — No i masz strzelone.
    Poprawne? Germanizm?
    Przytoczone w pytaniu przykłady nie są jednolite (a link się nie otwiera). W polskiej gramatyce mamy to słabo rozpoznane i opracowane (!) albo słownikarze i składniowcy nie mają tego obgadane(go) (!). W Innym słowniku języka polskiego bliskie naszemu pytaniu (ale nie identyczne z nim) jest znaczenie 4. słowa posiłkowego mieć (2): „Jeśli mamy coś zrobione, to doświadczamy efektów tego, że jest to zrobione. W konstrukcjach takich imiesłów ma tę samą liczbę i rodzaj, co rzeczownik”.
    Osobom znającym języki obce dość łatwo przychodzi uznać konstrukcje podobne lub identyczne z obcojęzycznymi za świeże kalki składniowe: „Ich habe gekauft” odpowiada polskiemu „Mam kupione”, „I have done it” – polskiemu „Mam to zrobione”. Nawet jeśli tak jest, to nie mamy do czynienia ze świeżym germanizmem czy anglicyzmem. Skoro już Mickiewicz pisał w listach: „Rękopisem [= rękopis] kursu mam dawno przepisany’’, to równie dobrze mógł kalkować francuskie avoir.
    Przed stuleciem Kazimierz Nitsch pisał o takim zjawisku jako o „nowym czasie przeszłym złożonym’’, obecnym w języku mówionym, obserwowanym także na obszarach kontaktu polszczyzny (w tym polskich dialektów) z językiem niemieckim:
    (...) mówimy: ja to mam zrobione, mam rzeczy spakowane, on już ma artykuł napisany. Formy takie są czasem identyczne ze zwykłym czasem przeszłym słowa dokonanego: mam już zadanie napisane znaczy prawie zawsze, żem je napisał, bardzo rzadko, że zrobił to dla mnie kto inny, nigdy chyba, że mam u siebie czyjeś napisane zadanie; czasem jednak jest drobna różnica: mam już zadanie napisane wyraża posiadanie czegoś gotowego, gdy napisałem już zadanie pozostawia jeszcze pewną wątpliwość, czy nie trzeba go będzie może zmienić, przerobić?
    Jest to więc proces żywy, być może związany z tendencją do „odfleksyjniania’’ się polszczyzny i nieświadomym doprecyzowywaniem pewnych niuansów.
    Część historyczną mamy załatwioną (!), a teraz przyjrzyjmy się kilku kontekstom nieco dziwniejszym. Mieć (mam, masz, ma itd.) prze...ane – miejsce wielokropka wypełnione mniej lub bardziej stosownymi w towarzystwie (i zależy jakim) rdzeniami czasownikowymi – oznacza ‘być w beznadziejnej lub nieprzyjemnej sytuacji, głównie przez narażenie się komuś’, i wchodzi do powszechnej kompetencji językowej. Tu trzeba by przeanalizować wiele tekstów i sytuacji komunikacyjnych, żeby wskazać, czy to bardziej samooskarżenie czy skarga na los (okoliczności zewnętrzne).
    Są tu przecież pewne ograniczenia. Na przykład nie mówimy: „Czuję, że przechlapiemy” albo „On nam przechlapie”, ale na pewno obawiamy się, że „Będziemy mieli przechlapane”.
    Czy to poprawne? Widzimy z przytoczonych przykładów, a także z mojej narracji, że formy takie odczuwamy jako potoczne, bliższe językowi mówionemu, w którym mieć chętniej jest łączone z czasownikami potocznymi. Stylistycznie nie zawsze stosowne.
    Czy to regionalizm? Ostrożnie można odpowiedzieć twierdząco, ze wskazaniem na Pomorze i Wielkopolskę. Słownik gwary miejskiej Poznania zawiera hasła mieć odbite ‘mieć głupie pomysły’, łączone z niemieckim ein abstossenden Wesen haben albo nierzadkie w naszej ojczyźnie miał wypite.
    Najbardziej składniowo innowacyjne, a od niedawna mocno obecne w języku młodszej części społeczeństwa, są konstrukcje mieć wy[wulgarny rdzeń czasownikowy]ane {na coś}, eufemizowane jako mieć wywalone lub mieć wylane ‘lekceważyć coś, nie przejmować się czymś’. Mamy to zanotowane (!) (w słowniku Miejski.pl w 2007 r.), ale jeszcze nie zanalizowane.
    Artur Czesak, Uniwersytet Jagielloński
  • kresowe raniej
    9.01.2015
    Witam,
    mieszkam na Wileńszczyźnie i ostatnio zauważyłam, jak powszechne jest używanie tutaj słowa raniej w sensie 'wcześniej'. Pierwsze słowo stało się na tyle popularne, że po prostu wymazało to drugie. Ewidentnie przyczyną tego jest wpływ języka rosyjskiego. Więc chciałabym zapytać, czy można używać słowa raniej zamiast wcześniej?
    Słowo raniej jest rzeczywiście powszechne na Wileńszczyźnie i nie tylko na Wileńszczyźnie, ale na całych dawnych Kresach Wschodnich. Występuje zatem w polszczyźnie na Litwie, Białorusi, Łotwie, na Ukrainie, także na Bukowinie (część Bukowiny należy dziś do Ukrainy, a część do Rumunii). Charakteryzuje więc polszczyznę północnokresową i południowokresową. Dodać należy, że występuje nie tylko współcześnie w tej polszczyźnie, ale także było powszechne w przeszłości.
    Wbrew pozorom nie jest to jednak „ewidentny rusycyzm”. Słowo notuje Samuel B. Linde w Słowniku języka polskiego z początku XIX wieku, przytaczając przykłady z II poł. XVIII wieku, poświadcza wyraz jako gwarowy tzw. Słownik warszawski, tj. Słownik języka polskiego J. Karłowicza, A. A. Kryńskiego i W. Niedźwiedzkiego z początku XX wieku, choć przykłady przytacza z Troca, czyli ze słownika XVIII-wiecznego, Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego z II poł. XX wieku ocenia wyraz jako dawny.
    Wyraz raniej w świetle dokumentacji słownikowej należy zatem uznać za archaizm – wyraz dawny, który zachował się na Kresach, wsparty oddziaływaniem języków wschodniosłowiańskich. Wszystkie trzy języki wschodniosłowiańskie – białoruski, ukraiński i rosyjski znają bowiem wyrazy rano w znaczeniu 'wcześnie'.
    Pyta Pani, czy należy używać tego regionalizmu kresowego. Wszystko zależy od sytuacji i rozmówcy. Jeżeli jest to sytuacja oficjalna, a rozmówca (rozmówcy) z Polski, gdy stosujemy polszczyznę ogólną, standardową, to warto go unikać i stosować odpowiedniki ogólnopolskie, ale w sytuacji nieoficjalnej, zwłaszcza w rozmowie z osobami także posługującymi się odmianą kresową polszczyzny – moim zdaniem – można go używać.
    Halina Karaś, prof., Uniwersytet Warszawski
  • jagoda i borówka
    24.11.2014
    Szanowni Państwo,
    ciekawi mnie jedno zagadnienie. Dlaczego czasami konzumentom jogurtu nie można dogodzić tłumaczeniem czeskiego borůvka (Vaccinium myrtillus) na polski jagoda? Na kubku czeskiego produktu mlecznego Bon Créme (sprzedawany w Biedronce) napisaliśmy do tekstu w zgodzie z polskim tłumaczem tylko jagoda. Teraz jest to czasami konzumentami polskimi krytykowane. Nie wiem, czy to jest tylko zadadnienie różnych gwar.
    Dziękuję i przepraszam za brak polskich liter
    Jerzy Berger
    Polskie litery uzupełniłem, innych rzeczy, w szczególności bohemizmów, w Pana e-mailu nie zmieniam, niech dodają mu kolorytu.
    Roślina, o którą Pan pyta, ma w Polsce botaniczną nazwę borówka czarna, w języku ogólnym natomiast jest przeważnie zwana jagodą (czasem czarną jagodą) i tylko w Małopolsce borówką. Ta pierwsza nazwa się upowszechnia i – jak niedawno widziałem – można w Krakowie kupić lody jagodowe, a nie tylko borówkowe, jak dawniej.
    Po czesku, o ile się mogłem zorientować, ta sama roślina nazywa się fachowo brusnice borůvka, a potocznie m.in. černá jahoda. W Polsce jednak borówka brusznica to inna roślina, o czerwonych, a nie ciemnoniebieskich owocach. W Warszawie nazywa się ją potocznie borówką, w Krakowie brusznicą.
    O jagodach i borówkach wypowiadał się już w naszej poradni dr Artur Czesak pod nagłówkiem jagoda czy borówka? Proszę spróbować odszukać tamtą odpowiedź w poradnianym archiwum.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • witkacyzmy
    25.09.2014
    „Zjeść, poczytać, pogwajdlić, pokierdasić i pójść spać” ( Witkacy, Szewcy). Podejrzewam, że za tą gwarą (?) kryją się znaczenia nie całkiem przyzwoite, ale skoro już młodzież czyta, to niech czyta ze zrozumieniem. Co to znaczy kierdasić i gwajdlić?
    Sztuką jest użyć takiego wyrazu, którego nie ma, w taki sposób, że niemal przekonująco coś sugeruje, ale ująć w słowa tego nie można. Krótko mówiąc, nie wiadomo, co znaczą kierdasić i gwajdlić.
    W „Szewcach’’ cytowanych wyżej słów użył Sajetan Tempe, a bezprzedrostkowe gwajdlić znajdujemy w wypowiedzi Czeladnika II: „Przyklapnąć toto – o tak – zaklep – szyj – prać – gwazdrać – gwajdlić…’’.
    Jeśli wyobraźnia odbiorcy mówi mu, że krytykowani, bezmyślni pyknicy gwajdlą i kierdaszą w łóżkach przed pójściem spać, może on pomyśleć o relacjach seksualnych, ale pewności nie ma i chyba nie będzie. Żaden znany mi słownik słów takich nie zawiera. Skoro jednak zaistniały w powszechnie czytanym utworze, możemy spróbować poszukać jakichś skojarzeń i analogii, także w gwarach, zwłaszcza podhalańskiej, znanej Witkacemu od najmłodszych lat. Jakie sekwencje (bezmyślnie?) wykonywanych czynności mogą nazywać?
    Ciekawy w pogwajdlić jest fonetyczny zbieg głosek -jd-, istniejący w wielu gwarowych polskich czasownikach ekspresywnych, np. blajdać, chajdrać, drajdolić, dziajdać, glajdać, grajdać i in. Nie unieważniając tego tropu, pomyślmy chwilę o gwazdrać, które łączy z gwajdlić początek wyrazu. Znaczenia rdzenia gwazd-, wzmacnianego przez chyba ekspresywne -r-, które możemy wywieść z ułomków zanotowanych przez zbieraczy gwar, to: ‘źle wykonywać pracę, partaczyć’, ‘bić, tłuc’ oraz ‘brudzić się, babrać’. To oczywiście może się kojarzyć z wieloznacznym wulgarnym czasownikiem pierd..., nazywającym złe i długotrwałe wykonywanie jakiejś roboty oraz – oczywiście – czynności seksualne. W „Szewcach’’ zaś gwazdrać to ‘lekceważyć’ również ‘postponować aktem defekacji’, por.: „Pluję na nią, gwazdram!’’; „zagwazdrane symbolizmy’’; „Witkacy, ten zakopiański zagwazdraniec’’; „zagwazdrany koniec’’.
    Ale może pogwajdlić to na przykład zupełnie niewinne pogwarzyć? Dosadność, podobieństwa fonetyczne i słowotwórcze sprawiają, że jeśli się chce, można w tych „indywidualizmach artystycznych’’, jak określiła je prof. Renata Przybylska, usłyszeć echo gwary podhalańskiej. Czysto brzmieniowa zbieżność występuje między po-kierd-asić a szeroko znanym góralskim kierdel (kerdel, kyrdel) ‘stado’. Warte rozważenia w tym kontekście wydają się też kierendać sie ‘chwiać się’ i kiernoz ‘knur’, a zwłaszcza kiernozić sie ‘przewracać się po czymś, skakać, hulać’ (za słownikiem prof. S. A. Hodorowicza).
    Skoro mamy poszukać znaczeń nie całkiem przyzwoitych, to należy zwrócić uwagę na podobieństwo kontekstu, ciągu czynności oraz budowy słowotwórczej (czasowniki z przedrostkiem po-, który tu wnosi znaczenia ‘przez jakiś czas, w pewnym nasileniu’). Atrakcyjność brzmieniowa -gwajd- i kierd- może faktycznie nasuwać skojarzenia z również ciekawymi fonetycznie eufemistycznymi, przenośnymi i okazjonalnymi pobaraszkować, pobłaznować, pochędożyć, pochyrać, pociupciać, pokłębić się, które „Słownik seksualizmów polskich’’ definiuje jako „〈stos. płc. heteroseks.〉’’.
    Artur Czesak, Uniwersytet Jagielloński
  • we wodzie ze sokiem
    24.06.2014
    Witam.
    Czy forma ze sokiem, np. piwo ze sokiem jest poprawna?
    Jest regionalna. Więcej o tym we wcześniejszychj poradach.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • kupczy i kupny
    20.05.2014
    Szanowni Państwo,
    chciałam zapytać o słowo kupcze. Pochodzę z Podlasia i jestem nauczona, że np. na ciasto, przetwory, jeśli nie są domowe mówi się, że są kupcze. Kiedy przeprowadziłam się do Małopolski, dowiedziałam się, że powinnam mówić, że są one kupne. W słownikach nie mogę znaleźć wyrazu kupcze. Chciałam zapytać, czy jest to regionalizm? I czy chcąc mówić starannie, powinnam dostosować się do ogólnopolskiego kupne?
    Z wyrazami szacunku
    Magdalena Pawłowska
    Dwa przymiotniki, kupczy i kupny, które w gwarach mają dzisiaj to samo znaczenie ‘kupiony, a nie zrobiony w domu’, zostały utworzone od różnych podstaw słowotwórczych, za pomocą różnych sufiksów. Słownik staropolski notuje przymiotnik dzierżawczy kupczy, pochodzący od rzeczownika kupiec, w znaczeniu ‘związany z kupcem, handlem’. W tym samym znaczeniu występuje już wówczas przymiotnik kupiecki, który funkcjonuje do dzisiaj w języku ogólnym, natomiast przymiotnika kupczy nie notuje już Słownik polszczyzny XVI wieku. Jak pisze F. Sławski w Słowniku etymologicznym języka polskiego, kupczy był formacją północnosłowiańską (występował poza językiem polskim w językach wschodniosłowiańskich, w słowackim i czeskim). Dzisiaj na terytorium Polski notowany jest tylko w gwarach Polski wschodniej, na Warmii i Mazurach, na Kaszubach. „Po wzinie (winie) kupcym to potam je polóncka (‘zgaga’)’’, „Dawno gospodarze chodzili w portkach swoji roboty, kupce to tylko niał (miał) od święta’’ – usłyszeć można w powiecie ostrołęckim.
    Przymiotnik kupny notowano właściwie na całym terytorium gwarowym (też tam, gdzie funkcjonuje kupczy, co można potraktować jako wpływ języka ogólnego, w którym kupny jest obecny od XIV wieku, a dzisiaj uważany za potoczny). Został utworzony od czasownika kupić i od początku miał znaczenie ‘kupiony, nabyty’.
    Materiały, które posiada kartoteka Słownika gwar polskich PAN w Krakowie nie pozwalają odpowiedzieć na pytanie, czy zachowany w gwarach przymiotnik kupczy to regionalizm. Jednym z wymogów, by tak było, jest występowanie danej formy dialektalnej w mowie warstw wykształconych.
    W Małopolsce jednak, oprócz wschodniej jej części, by zostać dobrze zrozumianym i nie poczuć się obco, trzeba niestety jeść kupne ciasto i kupny chleb, ponieważ kupczy, nawet jeśli jest regionalizmem, to tutaj nieznanym.
    Barbara Grabka, prof., IJP PAN, Kraków
  • na dwór czy na pole?
    19.04.2014
    „Idę na pole” czy „Idę na dwór”? Który zwrot jest właściwy?
    Pierwszy zwrot jest małopolskim regionalizmem, Co to znaczy, wyjaśnialiśmy już kilka razy w poradni. Może Pan przeczytać np. odpowiedź dr. Artura Czesaka z UJ.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • raz na kiedy
    18.02.2014
    Szanowni Państwo,
    zdarzyło mi się słyszeć sformułowanie raz na kiedy w znaczeniu 'raz na jakiś czas'. Brzmi trochę, jakby było regionalizmem, ale pewności nie mam. Osoba, która użyła tego wyrażenia, zapytana dlaczego tak powiedziała, odpowiedziała, że zawsze tak mówiła. Niestety nie udało mi się znaleźć informacji skąd pochodzi owo sformułowanie, co rzeczywiście oznacza oraz czy jest poprawne (regionalnie). Będę wdzięczna za próbę wyjaśnienia.
    Z wyrazami szacunku
    Małgorzata
    Wyrażenia raz na kiedy nie notują słowniki języka polskiego, ani starsze, ani nowsze. Nie zostało ono też poświadczone w kartotece Słownika gwar polskich, gromadzącej słownictwo ze wszystkich gwar polskich. Często natomiast pojawia się w Internecie w różnego rodzaju wypowiedziach o charakterze potocznym. Należy odnotować, że nie ma raz na kiedy w Słowniku polszczyzny potocznej W. Lubasia (z 2006 r.) pod hasłem kiedy, ale może się znaleźć pod nieopracowanym jeszcze hasłem raz. W gwarach mamy wyrażenie raz za kiedy w znaczeniu ‘raz na jakiś czas’ z Jaworzynki, pow. cieszyński („Przydzie do nos roz za kiedy’’). Kiedy w tych wyrażeniach funkcjonuje jako zaimek przysłowny nieokreślony o znaczeniu ‘w czasie bliżej nieokreślonym, dowolnym; kiedyś’. W Uniwersalnym słowniku języka polskiego z 2003 r. jest on uważany za przestarzały. Takiego kwalifikatora nie ma jeszcze w Słowniku języka polskiego pod red. Doroszewskiego z 1. połowy XX wieku (znalazły się tu cytaty m.in. z twórczości Słowackiego i Zapolskiej). Jako przestarzałe podaje Słownik poprawnej polszczyzny z 2006 r. wyrażenia kiedy bądź czy kiedy niekiedy. Wyrażenie raz na kiedy (utworzone być może na wzór raz na zawsze) zaliczyć należałoby do języka potocznego, dynamicznego, dążącego do skrótu, dość często liberalnie traktującego normę.
    Barbara Grabka, prof., IJP PAN
  • mieć mechę
    3.01.2014
    Szanowni Eksperci,
    w okolicach Węgrowa w województwie mazowieckim spotkałem się ze zwrotem mieć mechę, znaczącym mniej więcej tyle, co 'zwariować' czy 'stracić rozum'. Czy mogliby Państwo wyjaśnić mi jego pochodzenie?
    Z wyrazami szacunku
    Piotr Michałowski
    W kartotece Słownika gwar polskich PAN w Krakowie, gromadzącej materiały ze wszystkich dialektów, znalazł się zwrot mieć mechę ‘być niespełna rozumu’ tylko z Jankowic w powiecie rybnickim. Niestety, nie został zanotowany wyraz mecha. Sytuacja taka w gwarach nie jest odosobniona, podobnie zresztą jak w języku ogólnym. Zdarza się, że jakiś wyraz zachował się tylko we frazeologii. Jeżeli jednak sięgniemy do Słownika języka polskiego, tzw. warszawskiego, z przełomu XIX i XX wieku, znajdziemy tam wyrazy meszka, mecha, oznaczone jako gwarowe, w znaczeniu ‘niedźwiedź’ i mecha ‘miód do picia’. Każdy z tych leksemów mógł znaleźć się w interesującym nas zwrocie ze względu na kulturowy obraz czy to niedźwiedzia, czy napitku w gwarach, na skojarzenia, jakie te desygnaty wywoływały.
    Należy zaznaczyć, że na określenie człowieka ograniczonego umysłowo i na określenie tej jego przypadłości funkcjonuje w gwarach wiele określeń. Wynika to ze specyfiki ludzkiego postrzegania i potrzeby nazywania czegoś, co inne, obce, wyjątkowo silnej w kulturze ludowej. Przytoczmy niektóre zwroty mające podobną budowę i takie samo znaczenie jak mieć mechę, by pokazać, jak różne desygnaty i ich nazwy są w nich wykorzystane: mieć barch (‘obłęd, szał’), błąd, bzika, ćmę, jedno koleczko za mało, kota, letko w głowie, a także mieć ała, fijoła, fijołka, fisia, gzika, hysia, kręćka, krótki rozum, mieć le co drugą (trzecią) bietkę (‘klepkę’), mieć łupka (‘kukułkę’), szmergla.
    Barbara Grabka, prof., IJP PAN
  • tajemniczy faśnik
    4.12.2013
    Dzień dobry,
    chciałabym zapytać o znaczenie słowa faśnik. Spotkałam się z takim słowem w książce Edmunda Niziurskiego Księga urwisów, nigdzie jednak nie ma wytłumaczonego jego znaczenia. Jest to coś, z czym została jedna z postaci po śmierci ojca.
    Pozdrawiam,
    Maria Zagnińska.
    Niestety, nie udało mi się znaleźć słowa faśnik (ani w tej, ani w innych hipotetycznych postaciach) w dostępnych mi źródłach gwarowych. Nie ma go poświadczonego w kartotece Słownika gwar polskich, nie notuje go Słownik gwar śląskich B. Wyderki, wydawany od kilkunastu lat, bardzo obszerny i – jak się wydaje – pełny, nie znalazł się też faśnik w mniejszych słownikach gwar śląskich, np. Mały słownik gwary Górnego Śląska B. Cząstki-Szymon, J. Ludwiga, H. Synowiec (Katowice 2000) czy Słownik gwary śląskiej A. Czajkowskiego, A. Klukowskiego (Katowice 1996). Być może to neologizm utworzony przez Niziurskiego. A może też tak zapamiętany, ale inaczej brzmiący w rzeczywistości, wyraz z czasów, kiedy Niziurski mieszkał w Katowicach, albo wyraz pochodzący z języka familijnego środowiska, z którym w Katowicach był związany.
    Barbara Grabka, IJP PAN
    1. 4.12.2013
      Za drugim rozwiązaniem przemawia fakt, że Ilustrowany górniczy słownik encyklopedyczny Stanisława Gismana z 1955 r. – do którego dotarłam już po opublikowaniu poprzedniej odpowiedzi – ma hasło faszlik, z kwalifikatorami: górnictwo rudne, wyraz dawny i definicją: 'lżejszy młot górniczy przystosowany do pracowania nim jedną ręką (odpowiadający perlikowi), a służący do bicia w dłuto przy wierceniu otworów strzałowych'. Perlik zaś to w tym słowniku: 'młotek górniczy obustronnie o gładkich obuchach i łukowatym kształcie; perlik i żelazko skrzyżowane tworzą godło górnicze'. Być może gwarkowi z powieści Niziurskiego został właśnie tylko „bele jaki'' górniczy młotek, a autor zasłyszane kiedyś słowo faszlik, które mogło być wymawiane jako faślik, zapamiętał właśnie nieco inaczej.
      Barbara Grabka, Instytut Języka Polskiego PAN
  • śliwić się
    16.10.2013
    Czy o ranie można powiedzieć, że się śliwi, w znaczeniu że 'źle się goi'? Tak mówiło się u mnie w domu, ale nie znalazłem tego słowa w słownikach. W internecie znalazłem jedynie: śliwić się 'zlewać, spływać, ślimaczyć się' na stronie: http://genezanazwisk.pl/nazwiska-widok-g-wny?title_op=contains&title=&page=337.
    Wyraz śliwić się w znaczeniu ‘zlewać się, o krostach’ notuje Słownik języka polskiego Lindego z połowy XIX wieku, powtarza go za nim Słownik warszawski z początku XX wieku jako staropolski. Jako ilustrację Linde podaje cytaty z pism Szymona Syreńskiego (1540–1611), profesora Akademii Krakowskiej, lekarza, botanika, Marcina Siennika (XVI w.), botanika, twórcy wielu polskich nazw roślin, Jana Ostroroga (1561–1662), pamiętnikarza, przyrodnika, wojewody poznańskiego. Zacytujmy: „Złe krosty i wrzody śliwiące, tak francowate, jako i ine, to lekarstwo goi’’ (Syreński) i „Jeśliby się pęcherze na języku śliwiły, tedy tym lekarstwem zgoisz rychło’’ (Siennik).
    W gwarach ten wyraz zachował się dłużej, co nie dziwi, bo w mowie mieszkańców wsi często znaleźć można wyrazy w języku ogólnym uznane już za archaiczne. Śliwić się zanotowano w gwarach południowo-wschodniej Polski. Etymologicznie wiązać należy omawiany wyraz z prasłowiańskim *liti ‘powodować płynięcie, cieknięcie płynu, ciec’. W staropolszczyźnie mamy poświadczone złożenia z przedrostkiem: przelić ‘przelać’, wylić ‘wylać’, w innych językach słowiańskich (m.in. rosyjskim, białoruskim, ukraińskim) podstawowy czasownik poświadczony jest częściej (F. Sławski, Słownik etymologiczny języka polskiego, t. IV, s. 248–249, Kraków 1970–1974). W języku rosyjskim slivat’sja ma znaczenie ‘spływać, ściekać’. Być może w języku cytowanych autorów, mających dłuższy lub krótszy kontakt z Kresami Wschodnimi, była to pożyczka z języków wschodniosłowiańskich. Najprawdopodobniej zapożyczeniem jest też śliwić się w gwarach, biorąc pod uwagę geografię językową, choć nie można też wykluczyć, że jest to wyraz rodzimy, powstały na gruncie polskim. Używanie tego słowa współcześnie w języku mówionym wynika najpewniej z kontaktu danej osoby z gwarami.
    Barbara Grabka, IJP PAN
  • świtkiem pod południe
    3.10.2013
    Moja ciotka często używała wyrażenia świtkiem pod południe. Po wpisaniu go w Google zobaczyłem, że jest używane również przez innych. Czy notuje je jakikolwiek słownik?
    Wyrażenie świtkiem pod południe nie pojawia się w słownikach języka polskiego, ani współczesnych, ani historycznych. Zanotowano je natomiast w gwarach północnej Małopolski: „O tych, którzy się wylegują, mówi się ironicznie, iż «wstajum świtkiem pod południe»’’ (Kamienna Wola w pow. opoczyńskim).
    Świtek jako nazwa pory dnia, gdy wschodzi słońce, występuje w nie tylko w Małopolsce, ale też w Wielkopolsce, na Mazurach, a także na Kaszubach. Pojawia się często w wyrażeniach, które znaczą ‘bardzo wcześnie’: rannym świtkiem, na świtku, we świtku. Tę samą funkcję pełni też zleksykalizowana forma świtkiem. Z kolei wyrażenie przyimkowe pod południe w gwarach oznacza czas koło południa. Tak mówią mieszkańcy niektórych rejonów Małopolski, sporadycznie zanotowano to wyrażenie na Mazowszu.
    Przenikanie jednostek języka z gwar do potocznej odmiany języka to zjawisko, jak się okazuje, wcale nie rzadkie. Zajmuje się tym problemem ostatnio Renata Kucharzyk (np. w artykule Z zagadnień leksyki ekspresywnej – syc, czyli skąpiec („LingVaria” VII, 2012, z. 2, s.163–173), która stwierdza, iż szczególnie często dotyczy to leksyki ekspresywnej (por. na przykład wyrazy fusyt, leja, szturmok, śturmok, syc). „Wiele wyrazów, wyrażeń, zwrotów czy innych elementów językowych pojawiających się w żywej mowie zapewne nigdy nie zostałoby zarejestrowanych na piśmie, gdyby nie nowe możliwości komunikacji, jakie daje Internet” – pisze wspomniana autorka. Stąd nie dziwi obecność wyrażenia świtkiem pod południe, bardzo – wydaje się – celnego w wypowiedziach użytkowników Internetu.
    Barbara Grabka, IJP PAN
  • zagramaniczna kożelanka
    16.09.2013
    Czy istnieje jakiś uczony wyraz (coś jak paronim czy afektonim) określający wyrazy typu zagramaniczny, stety, kożelanka – czyli takie, które nie mają wstępu do słowników, ale używane są dość powszechnie, przy czym niemal wyłącznie z przymrużeniem oka?
    Czy wymieniony wśród przykładów wyraz zagramaniczny rzeczywiście jest tylko takim żartem językowym, czy wpierw był „wyrazem na serio” (np. w jakiejś gwarze)?
    Problem, który został poruszony w pytaniu, dotyczy dowcipu językowego (komizmu językowego). Komizm słowny to świadome działanie wykorzystujące środki lingwistyczne, mające na celu wywołanie reakcji u odbiorcy, skierowanie jego uwagi na dany przedmiot czy zjawisko. To, jak taki dowcip językowy zostanie przyjęty, jak zaistnieje, zależy od kompetencji językowej odbiorcy. O dowcipie językowym traktuje m.in. powstała kilkadziesiąt lat temu, ale do dzisiaj aktualna, praca D. Buttler Polski dowcip językowy (Warszawa 1968).
    Modyfikacja postaci wyrazów jest jedną z metod osiągania dowcipu językowego. Należy zaznaczyć, że przykłady nie są powtarzalne. Te zawarte w pytaniu powstały przy użyciu właśnie tej metody. Nie wchodzi tu w grę inna metoda osiągania dowcipu, czyli używanie do tego celu innych odmian języka, m.in. gwar. W gwarach występują wszystkie wymienione wyrazy, mają realizacje dostosowane do systemu danej gwary, ale nie zanotowano tego typu form.
    Wchodzenie wyrazów z języka ogólnego do innych odmian polszczyzny polega na przystosowaniu form wyrazowych do norm tych odmian. W gwarach zachodzą przekształcenia systemowe, np. mazurzenie, realizacja samogłosek, np. gazyta, fłorsa (od ogólnopol. forsa), śpitol (ogólnop. szpital). Oprócz zmian systemowych mamy do czynienia ze zmianami o charakterze leksykalnym, np. upodobnieniami, rozpodobnieniami, przestawkami, uproszczeniami, rozszerzeniami. Ważną rolę w powstawaniu przekształceń odgrywa etymologia ludowa, bazująca w dużej mierze na grze skojarzeń, będąca próbą swoistego oswojenia zwłaszcza obco brzmiącego wyrazu. A oto kilka przykładów (nie pokazujemy tu systemowych zmian) realizacji wyrazów z języka ogólnego w gwarach:
    • adwent: adwemt, adwamt, adweńt, adwańt, adwient, andwent, andwient, agwent, agwańt, agwient, angwet, angwiet, anwent, anwieńt, angient, hadwent, hadwient, hagwent, hagwient, jadwent, jadwamt, jadwient, jandwieńt, jagwent, jagweńt, jagwient, jagwieńt, jegwient, janwient, jangwient, jangient, janwient, jamwient, jenwient
    • elementarz: elemantarz, elimentarz, alementarz, alemantarz, alamentarz, alamantarz, alimentarz, alimantarz, lamentarz, lamantarz, limentarz, lewentarz, halamentarz
    • inżynier: inżenier, inzinier, jenzinier, indzinier, indzimier, indzimir, indzinierz, ingżenier, nizinier, nizijer, nizinijer, nizijor, izinier, izinior, izimier, idzimir, idzimierz, mizijer, lizynier, lizimir, lindzimierz
    • reneta 'odmiana jabłek': ryneta, rynyta, raneta, ranata, raneta, roneta
    Barbara Grabka, Instytut Języka Polskiego PAN
  • kurzelczy
    6.03.2013
    Dzień dobry,
    spotkałam się ostatnio (w języku pisanym) z postacią przymiotnika kurzelczy w znaczeniu 'kurzy'. Internet poświadcza połączenia typu kurzelcze jaja, nogi, piersi. Domyślam się, że jest to forma gwarowa. O ile to możliwe, proszę o informacje o tym słowie, zwłaszcza o regionie, z którego pochodzi.
    W kartotece Słownika gwar polskich PAN, gromadzącej zarówno materiały rękopiśmienne, jak i pochodzące ze źródeł drukowanych, m.in. z różnych mniejszych i większych słowników gwarowych, nie ma poświadczonego przymiotnika kurzelczy w znaczeniu 'kurzy'. Można by go teoretycznie utworzyć od wyrazów kurzel, kurzela, oznaczających kurę, która nie niesie jajek, czasem pieje jak kogut (rodzaj hermafrodyty). Wyrazy te notowano w gwarach rzadko, bo i takie okazy nie są pewnie w hodowli częste, a na pewno już „kurzelczych jaj” trudno się w tym przypadku spodziewać. W gwarach, podobnie jak w języku ogólnym, od kura mamy przymiotnik kurzy. Internetowe jednostkowe kurzelczy, mające być, jak sądzę, przymiotnikiem właśnie od kura, to być może próba stylizacji na gwarę. Trzeba zaznaczyć – nieudana, bo formację tę utworzono niepoprawnie. W języku ogólnym i w gwarach występują wprawdzie nieliczne formacje podobnie do kurzelczy brzmiące, np. rozdzielczy, spółdzielczy, wisielczy, ale w nich -el- należy do podstawy słowotwórczej, do wyrazu, od którego utworzono dany przymiotnik.
    Barbara Grabka, IJP PAN
  • Jesteście pierwsi, gospodarzu
    22.09.2012
    W jakiej formie stawia się przymiotnik po jesteście, kiedy mówi się do kogoś per wy? „Jesteście pierwsi” – do wszystkich czy:
    – „Jesteście pierwszy” – do mężczyzny;
    – „Jesteście pierwsza” – do kobiety;
    – „Jesteście pierwsi” – do kilku osób;
    – „Jesteście pierwsze” – do kilku kobiet?
    W zadanym pytaniu mamy dwa problemy. Pierwszy dotyczy użycia odpowiednich form liczebnika porządkowego w odniesieniu do więcej niż jednej osoby (przykłady 3 i 4). Zagadnieniem związanym z grzecznością językową jest natomiast użycie form liczby mnogiej, gdy zwracamy się do jednej osoby (przykłady 1 i 2).
    W odniesieniu do więcej niż jednego mężczyzny lub grupy składającej się z osób różnej płci powinno się użyć liczebnika porządkowego w M. lm., rodz. męskoosobowego: „Jesteście pierwsi’’, w odniesieniu do więcej niż jednej kobiety – liczebnika porządkowego w M. lm., rodz. niemęskoosobowego: „Jesteście pierwsze’’.
    Pozostałe przykłady (1 i 2) odsyłają nas do zagadnień etykiety, do zwrotów grzecznościowych. Sposób, w jaki ludzie zwracają się do siebie, ulega zmianom. Jest zależny od stosunków społecznych w danym miejscu i czasie, niekiedy od mody, innych wzorców kulturowych. Językowym wykładnikiem etykiety była już od staropolszczyzny m.in. forma zaimka wy + liczba mnoga czasownika, przymiotnika, zaimka, nie rzeczownika. Zarówno w stosunku do kobiety, jak i mężczyzny musiały to być formy męskoosobowe: „Jesteście pierwsi’’. W polszczyźnie ogólnej taki sposób zwracania się do kogoś wyszedł z użycia w XVII wieku. W gwarach zachował się do czasów współczesnych („Pódziecie, babko, we cwortek na jarmak?’’, „Mama opowiadali, jak to roz zostali w chołpie sami z dzieckami i było burza, i piorun wpod przez kumin do izby’’).
    K. Sikora w artykule (z roku 1994) Gwarowe formuły adresatywne jako narzędzie identyfikacji więzi społecznej łączącej rozmówców (na przykładzie gwar okolic Krakowa) zwraca uwagę na „zastanawiającą powszechność dwojenia [mówienia przez wy] [...] dwoi się rodzicom, wszystkim osobom należącym do dalszej i bliższej rodziny, obcym i wszystkim dorosłym ([...] do niedawna także i księdzu)”.
    Barbara Grabka, IJP PAN
    1. 22.09.2012
      Można tu przypomnieć też przykłady z języka towarzyszy partyjnych, typu: „Bądźcie czujni, towarzyszko''. Są starsze, niż się na ogół przypuszcza, tak mówili członkowie partii lewicowych już przed wojną.
      Red.
  • pomarańcza
    15.09.2011
    Czy forma ta pomarańcz jest jeszcze poprawna, czy obowiązuje już, niestety, ta pomarańcza?
    Ta pomarańcz i ten pomarańcz to formy regionalne, znane w różnych częściach Polski, ale nieakceptowane w wydawnictwach normatywnych. Bezpieczna, ogólnopolska forma to ta pomarańcza.
    W powyższym akapicie mowa o owocu, domyślam się, że właśnie o owoc chodzi w pytaniu. Gdyby chodziło o kolor pomarańczowy, to normą jest rodzaj męski: ten pomarańcz, np. „Odważni mogą eksperymentować z innymi kolorami, na przykład z granatem i żółcią lub trochę łagodniejszym pomarańczem”.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • za to w znaczeniu 'dlatego'
    6.09.2011
    Witam!
    Chciałbym zapytać o następującą rzecz: moi znajomi, którzy pochodzą z okolic Radomia, używają często formy za to, że w zdaniach, w których ja używam formy dlatego, że, np. „Jest bardzo zimno w domu, ale może za to, że na dworze jest zimno”. Czy to jakieś wyrażenie regionalne, typowe dla województwa mazowieckiego? Dziękuję z góry za odpowiedź.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Paweł Łyś
    Za to (że) w znaczeniu ‘dlatego (że)’ występuje (niezbyt często) w gwarach Polski południowej – od Cieszyna, Żywca, przez Nowotarskie, po Brzozów, Rzeszów, Krasnystaw i Włodawę na wschodzie, a także w Małopolsce zachodniej w okolicach Sieradza i Łęczycy. W kartotece Słownika gwar polskich w Krakowie są też pojedyncze zaświadczenia z powiatu radomskiego (należącego do Małopolski jako krainy geograficznej, tylko administracyjnie kojarzonego z Mazowszem). Poza tym w północnej Małopolsce nie notowano tej konstrukcji. Pojedyncze zapisy mamy też z zupełnie odległych okolic Suwałk. Słownik języka polskiego pod red. Doroszewskiego podaje tę konstrukcję jako dawną, ale z jednym tylko przykładem z listu Trembeckiego (być może jest to wyrażenie wyniesione z domu, Trembecki urodził się w Jastrzębnikach koło Pińczowa). Wcześniejszy Słownik języka polskiego, tzw. warszawski (t. VIII, 1927 r.), notuje za to przede wszystkim jako gwarowe, z zaznaczeniem, że sporadycznie jako stare w języku ogólnym. Za to w znaczeniu ‘dlatego’ ma współczesny język słowacki i gwary słowackie, ale nie można tu mówić o ich wpływie na gwary polskie ze względu na rozprzestrzenienie tego wyrażenia. Za to byłoby więc konstrukcją gwarową, jedną z wielu osobliwych w bogatym języku mieszkańców wsi.
    Barbara Grabka, IJP PAN
  • Wojtek
    2.06.2011
    Szanowna Poradnio,
    dlaczego w gwarach bocian nazywany jest wojtkiem? Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam wszystkich ekspertów.
    Kasia
    Nie udało mi się ustalić nic pewnego, są tylko domniemania: jedno takie, że nazwa nawiązuje do imienin Wojciecha, które przypadają 23 kwietnia, w czasie gdy przylatują do Polski bociany (w rzeczywistości czas i przylotów jest dłuższy, rozciąga się na marzec i kwiecień); drugie takie, że Wojtek to niejako zastępcza nazwa dziecka, a bocian, jak wierzono od dawna, przynosi dzieci. Pytanie ma charakter nie tyle dialektologiczny, ile etnograficzny, odpowiedzi należałoby zatem szukać u etnografów (można wręcz zacząć od Kolberga).
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  • se
    12.11.2010
    Bardzo proszę powiedzieć, czym jest se? Wiem oczywiście, że jest to bardzo potoczna i skrajnie uproszczona forma zaimka zwrotnego sobie. Mówi się np. „Zamówię se pizzę na obiad” – wydawałoby się, że to typowy wytwór gwary uczniowskiej czy młodzieżowej. Ale słówko se znajduję niekiedy w starszych i bardziej literackich tekstach, np. w jednej z baśni z Klechd domowych jest takie coś: „Idzie, pogwizduje, laseczką macha, bo i laseczkę se sprawił”. Czy zatem se ma jakiś rodowód gwarowy?
    Tak, se ma rodowód gwarowy, z gwar zaś przeniknęło do języka potocznego. Pojawia się ponadto w tekstach literackich pisanych gwarą albo stylizowanych na gwarę bądź polszczyznę potoczną. Słownik gwar polskich Jana Karłowicza podaje dla tego słowa obfitą dokumentację, m.in. taki oto zastanawiający przykład: „Żal mojej Kasieńki, com se ją opuścił”. Napisałem „zastanawiający”, gdyż słowa com se ją opuścił – w literackiej polszczyźnie: którą sobie opuściłem – brzmią tak, jakby nadawca odszedł od dziewczyny dla przyjemności lub własnej wygody (por. zjadł sobie, pospał sobie, poleżał sobie, dogodził sobie). I mimo że tak się stało, teraz mu żal.
    Mirosław Bańko, PWN
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego


E-BOOK na DZIEŃ JĘZYKA OJCZYSTEGO

Poprawnej polszczyzny warto uczyć się przez całe życie!
Poznaj odpowiedzi językoznawców na najczęściej zadawane pytania.

18 najczęściej zadawanych pytań w internetowej poradni językowej PWN

Wyślij
Dzień Języka Ojczystego – pobierz darmowy e-book!