odmiana

 
Podajemy rozstrzygnięcia wszelkich problemów związanych z odmianą słów: czy dane słowo w ogóle się odmienia, jak je odmieniać, czy ma liczbę mnogą, czy dopełniacz ma końcówkę ?u czy ?a, jak brzmi w czasie przyszłym, jaki jest jego wołacz.
  • Japońskie imię Hanzo
    27.07.2017
    Wiem, że w Poradni pojawiały się liczne teksty na ten temat, ale nadal mam pewne wątpliwości, a chciałabym rozwiać je w szerszym gronie ludzi. Chodzi mi o odmianę japońskiego imienia Hanzo. Z jednej zasady, jaką znalazłam w Poradni, wynika, że powinno się odmieniać, chwilę później jednak wyczytałam, że krótkie imiona zakończone na „o” nie podlegają odmianie. Stąd moja wątpliwość. Największy problem mam w tym wypadku z miejscownikiem.

    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Pozdrawiam.
    Japońskie imię Hanzo (jako etymologicznie niesłowiańskie) powinno podlegać odmianie według paradygmatu męskiego: M. Hanzo, D.B. Hanza, C. Hanzowi, N. Hanzem, Ms. Hanzie. Mało kto jednak stosuje się do tego normatywnego ustalenia kodyfikatorów i mówi czy pisze np. opowieść o Hattorim Hanzie. Przeważnie zarówno człon Hattori, jak i człon Hanzo pozostawia się w postaci mianownikowej (opowieść o Hattorii Hanzo). W wypadku personaliów japońskich dodatkowy kłopot polega na tym, że nazwisko poprzedza imię, a więc nie bardzo można się podeprzeć klauzulą, że „jeśli przy nazwisku o zakończeniu -o stoi odmienione imię lub odmieniony wyraz pospolity, to nie jest błędem pozostawienie takiego nazwiska bez odmiany”. Nie ma zatem wyjścia i nazwę osobową Hattori Hanzo trzeba traktować jako całość, tzn. gdy towarzyszy jej określenie apelatywne (np. mistrz ninja), zgodzić się na konstrukcję opowieść o mistrzu ninja Hattori Hanzo.
    Maciej Malinowski, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie
  • Wyleźć – wylezą, gwarowo: wylazą
    26.07.2017
    Szanowni Państwo,
    ostatnio znajoma z Białostocczyzny zdziwiła się, że użyłem formy wylezą. Stwierdziła, że odkąd pamięta, mówi wylazą oraz wylazę. Zastanawiam się, czy może chodzić o regionalizm.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Szanowny Panie,
    o dziwo, to forma białostocka jest regularna fonetyczne. Na przełomie IX i X wieku w językach lechickich (za zatem również w języku polskim) zachodził tzw. przegłos lechicki, który polegał na depalatalizacji samogłosek szeregu przedniego (e, ĕ i ę) i zmiany ich artykulacji do o, a, ą. Zjawisko to zachodziło tylko przed spółgłoskami przedniojęzykowozębowymi twardymi, co doprowadziło do wielu współczesnych oboczności samogłoskowych, np. las (dawniej: *lĕsъ) ale w lesie (dawniej: *lĕsĕ). W pierwszym rzeczowniku samogłoska ĕ występowała przed spółgłoską twardą, w drugim twarde s było miękczone przez samogłoskę ĕ. W pierwszej formie przegłos więc zaszedł, w drugiej nie. Spójrzmy zatem na formy leźć i lezą (od nich powstały wyleźć i wylezą). W pierwszej z nich nie było warunków do przegłosu, ponieważ występowały w niej głoski zmiękczone, w drugiej zmiękczenia nie było, fonetycznie regularną formą jest więc wylazą i taka forma zachowała się w gwarach. W języku ogólnopolskim doszło natomiast do wyrównania tematu fleksyjnego, stąd alternacja w tematach: wyleźć i wyle.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • Opiekować się – dlaczego z się?
    26.07.2017
    Czasownik opiekować łączy się zawsze z się. W gwarze sądeckiej jednak nigdy.
    Mówimy: Opiekuję córkę, zamiast: Opiekuję się córką, Wyjechała opiekować chorych, zamiast: Wyjechała opiekować się chorymi.
    Na chłopski rozum to ma sens! Przecież się oznacza zwrotność, a opiekę sprawuje się zawsze nad kimś.
    Czy jest jakieś uzasadnienie, dlaczego opiekować +się, zamiast samego opiekować?
    Napić się, najeść się, zakochać się – czynność jest wykonywana na wykonującym, ale opiekować się?
    Niestety, system językowy niekiedy wymyka się zdroworozsądkowej logice, a zwrotność czasownika (sygnalizowana przez się) nie zawsze pojawia się tam, gdzie należałoby się jej spodziewać. Rzeczywiście gwarowa forma sądecka (używana również przez Władysława Orkana) jest logiczna, ponieważ czynność opisywana za pomocą czasownika opiekować (dawniej również opiekać) jest skierowana na kogoś lub coś, a nie na wykonawcę czynności. Z drugiej jednak strony mamy w języku szereg czasowników tego typu: zajmować się kimś, przyglądać się komuś, wpatrywać się w kogoś, posługiwać się czymś.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • Tych przysłów, ale tych posłowi
    26.07.2017
    Dlaczego rzeczownik (to) przysłowie tworzy dopełniacz liczby mnogiej (tych) przysłów, natomiast (to) posłowie(tych) posłowi, a nie (tych) posłów? Czy chodzi tu tylko o odróżnienie posłowia od posła, czy jest może jakieś uzasadnienie morfologiczne tej rozbieżności?
    Pańska intuicja jest właściwa. Rzeczowniki przysłowie i posłowie mają zbieżną etymologię i budowę słowotwórczą, różnią się natomiast znaczeniami i chronologią. Rzeczownik przysłowie, który w polszczyźnie pojawił się wcześniej niż posłowie, przyjął odmianę analogiczną do odmiany rzeczownika słowo, choć nastąpiło w niej uproszczenie tematu (nie mówimy przysłowiów, tylko przysłów). Rzeczownik posłowie jest o tyle kłopotliwy, że formalnie niejednoznaczna jest już jego mianownikowa forma (identyczna z formą mianownika liczby mnogiej rzeczownika poseł), w celu uniknięcia niejednoznaczności w przypadkach zależnych dopełniacz liczby mnogiej przybiera końcówkę -i.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • Gościu
    25.07.2017
    Jak odmienić potoczne słowo gościu? Tak samo jak gość?

    Z poważaniem
    Paweł
    W języku potocznym funkcjonuje kilka rzeczowników męskich zakończonych na -u – oprócz przywołanego tu słowa gościu są to np. Kaziu, Stasiu czy wujciu (por. Stasiu wrócił z przedszkola, Zaraz przyjdzie nasz wujciu). Choć słowniki ich nie notują (gdyż, nie bez powodu, są to formy nieskodyfikowane), to jednak – nie da się temu zaprzeczyć – istnieją one w języku, a więc chciałoby się je odmieniać.

    W polszczyźnie rzeczowniki zakończone na -u są rzadkością i nie tworzą jednolitej grupy: niektóre (np. emu) są rodzaju męskiego, inne (jak kakadu) – żeńskiego, a jeszcze inne (np. tabu) – nijakiego. Nie podlegają one odmianie, gdyż nie ma dla nich żadnego wzorca.

    Inaczej należy jednak traktować rzeczowniki typu gościu, Kaziu, Stasiu, w których nietypowy mianownik (-u) pierwotnie był wołaczem (forma służąca do zwracania się do kogoś: Stasiu, przyjdź tu „zlała się” z formą, którą dana osoba jest nazywana: Stasiu to zrobił). Każdy z nich ma swój odpowiednik w postaci typowej dla rzeczowników męskich: gościu – gość, Stasiu – Staś, Lechu – Lech itd. Jak wskazuje praktyka, wyrazy te są odmieniane jak rzeczowniki męskie – gościu jak gość, Lechu jak Lech itd.: Poszedłem z Lechem, Przyszliśmy po Stasia itd. Można zresztą sądzić, że formy Lechem, Stasia itd. są w rzeczywistości formami nazw Lech, Staś – nie wiemy bowiem, jaką postać mianownika (Lech czy Lechu) ma na myśli osoba, która wypowiada zdanie Poszedłem z Lechem. A zatem gościu, Lechu, wujciu itd. to warianty wyrazów gość, Lech, wujcio itd., różniące się od nich jedynie formą mianownika (i, rzecz jasna, nacechowaniem stylistycznym).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Szanghaj
    30.06.2017
    Ostatnio zauważyłem, że znana videoblogerka mieszkająca w Szanghaju, uważa, że dopełniacz wyrazu Szanghaj nie powinien brzmieć Szanghaju, tylko inaczej. Czy wyraz Szanghaju jest poprawny? Jeżeli nie, to jakiego wyrazu powinniśmy używać? Z góry dziękuję za odpowiedz.

    Pozdrawiam
    Czytelnik
    Dopełniacz nazwy Szanghaj to tylko Szanghaju (Jadę do Szanghaju, Wracam z Szanghaju itd.) – i nie inaczej. Szkoda, że blogerka nie wskazała poprawnej, jej zdaniem, nazwy. Być może zrobi to w 1876 odcinku swojego bloga, a do tego czasu będzie trzymała swych widzów w napięciu i skłaniała ich do tego, by w oczekiwaniu na poznanie wiedzy tajemnej zwiększali klikalność.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Uncjała
    14.06.2017
    Zastanawia mnie odmiana słowa uncjała (typ pisma kodeksowego). Uderzyło mnie to, że jest brak konsekwencji w kwestii, czy jest to rzeczownik niepoliczalny, a więc nie ma liczby mnogiej, czy też – tak jak podaje internetowy słownik gramatyczny języka polskiego – jak najbardziej ma liczbę mnogą uncjały. Czy więc można traktować, że są uncjały tak jak są pisma? Z różnych dostępnych źródeł dowiaduję się, że uncjała była rzymska, jak i grecka. Czy w związku z tym mamy dwie różne uncjały?
    Nie tylko Słownik gramatyczny języka polskiego pod red. Z. Saloniego i in. traktuje rzeczownik uncjała jako mający liczbę mnogą – czynią to też inne słowniki, które zamieszczają to hasło: Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego i Wielki słownik ortograficzny PWN pod red. E. Polańskiego. Wydaje się to nieuzasadnione – uncjała jest nazwą abstrakcyjną, oznacza typ pisma, podobnie jak np. szwabacha czy antykwa, a te przecież nie mają liczby mnogiej. Albo więc ktoś się zwyczajnie pomylił, albo tkwi w tym jakiś głęboki sens, którego nie udało mi się odnaleźć.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zaszednięty – jednak nie…
    13.06.2017
    Ostatnio na jednej z grup dyskusyjnych, z których korzystam, pojawiło się ogłoszenie rozpoczynające się od słów Z powodu zmian zaszedniętych w... . W tym przypadku nie było raczej wątpliwości co do niepoprawności wyrażenia.
    Pojawiła się jednak opinia, że słowo zaszednięty samo w sobie błędne nie jest, w przypadku gdy mowa o osobie którą ktoś zaszedł (czyli została zaszednięta). Czy takie rozumowanie jest poprawne i wyżej wspomniane słowo faktycznie w języku polskim istnieje?
    Zaszednięty to hipotetyczny imiesłów bierny od czasownika zajść (jak przepłynąć – przepłynięty, przygarnąć – przygarnięty itd.), który jednak nie istnieje. Od czasownika iść i utworzonych od niego: zajść, wyjść, przyjść, dojść, obejść itd. nie tworzymy tej formy fleksyjnej (niezależnie od znaczenia danego czasownika). Mówimy zatem: Z powodu zmian, które zaszły…, Osoba, którą ktoś zaszedł od tyłu…, a nie Z powodu zmian zaszedniętych…, Osoba zaszednięta od tyłu… .
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Przed samym sobą czy przed samymi nimi?
    12.06.2017
    Szanowni Państwo,
    jak będzie brzmiało zdanie Bronił ich przed samym sobą w wersji z podmiotem w liczbie mnogiej – Bronili ich przed samymi nimi?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Każde z tych zdań co innego znaczy, a różnica ta nie wynika z tego, że podmiot jednego z nich jest w liczbie pojedynczej, a drugiego – w liczbie mnogiej, lecz z użycia zaimków.
    W zdaniu Bronił ich przed samym sobą mowa o tym, że ktoś (osoba A) broniła innych ludzi (ludzi B) przed nią samą (czyli przed osobą A) – wynika to z użycia wyrażenia samym sobą (które jest realizacją połączenia zaimków sam i siebie / sobie / się), które odnosi się do podmiotu zdania (zob. hasło sam, sama, samo w Wielkim słowniku poprawnej polszczyzny pod red. A. Markowskiego (PWN, 2004, CD): „W połączeniu z formami zaimków siebie, sobie, się wyraz wzmacnia odnoszenie się czegoś do podmiotu zdania”).
    Gdyby zdanie brzmiało Bronił go przed samym sobą, moglibyśmy sądzić, że wyrażenie samym sobą zostało (niezgodnie z normą skodyfikowaną) odniesione do dopełnienia zdania – zaimka go (a zatem osoba A broniła osoby B przed osobą B).

    W zdaniu drugim proponowałabym zmienić szyk, aby brzmiało ono: Bronili ich przed nimi samymi. Oznacza ono, że osoby wyrażone podmiotem domyślnym – nazwijmy je osobami A – broniły osób wyrażonych dopełnieniem (ich) – nazwijmy je osobami B – przed osobami B. Gdybyśmy mieli tu wyrażenie przed samymi sobą, odnosilibyśmy je do podmiotu.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Odmiana nazwiska McCrae
    12.06.2017
    Mam pytanie o odmianę nazwiska McCrae. Chodzi o amerykańskiego psychologa. W literaturze branżowej chyba tylko w jednej pozycji spotkałam się z postacią odmienioną w dopełniaczu: McCrae’a. W większości tytułów wydawcy pozostawiają to nazwisko nieodmienione. 
    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Nazwisko przywołanego w pytaniu amerykańskiego psychologa wymawia się: [makrej], z akcentem na ostatnią sylabę. Znając wymowę, bardzo łatwo dopasować właściwy wzorzec odmiany: D.B. -a, C. -owi, N. -em, Ms. -u. Kłopot sprawia natomiast zapis tejże odmiany, mamy bowiem do czynienia z sytuacją, w której grafemom odpowiada fonem /eɪ/, czyli dochodzi do całkowitego rozdźwięku między pisownią a wymową. Dlatego też większość autorów i redaktorów rezygnuje z odmiany tegoż nazwiska, poprzedzając je odmienionym imieniem, tytułem lub innym określeniem. Nieliczni, którzy decydują się zapisać ową odmianę, dodają końcówki fleksyjne po apostrofie, co nie jest uzasadnione w świetle dostępnych w słownikach ortograficznych reguł zapisu odmiany nazwisk obcych.
    Adam Wolański
  • Kłopotliwe sto jeden
    9.06.2017
    Szanowni Państwo,
    chciałabym zapytać, jak zapisać słownie dane różnią się 101 wartościami.

    Byłabym wdzięczna za odpowiedź.

    Pozdrawiam
    Dane różnią się stu jeden wartościami – liczebnik jeden znajdujący się na końcu wieloelementowego liczebnika nie odmienia się i nie wpływa na składnię wyrażenia. Inaczej mówiąc – w wyrażeniach sto jeden, tysiąc osiemset pięćdziesiąt jeden, dwadzieścia jeden, tysiąc jeden itd. odmieniają się tylko elementy poprzedzające liczebnik jeden, a forma wyrazu towarzyszącego całemu wyrażeniu jest taka, jaka byłaby, gdyby tej jedynki na końcu nie było. A zatem:

    • W bibliotece było dwieście osiemdziesiąt jeden książek (tak jak: W bibliotece było dwieście osiemdziesiąt książek)
    • Nie poznał pięćdziesięciu jeden osób (tak jak: Nie poznał pięćdziesięciu osób)
    • Podziękował trzydziestu jeden pracownikom (tak jak: Podziękował trzydziestu pracownikom)
    • Wygrał sześćdziesięcioma jeden głosami (tak jak: Wygrał sześćdziesięcioma głosami)
    • Opowiadał o czterystu jeden zabytkach (tak jak: Opowiadał o czterystu zabytkach).

    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Podkoszulek czy podkoszulka?
    1.06.2017
    Chciałbym się zapytać, czy dobrze zostało napisane poniższe zdanie: Proszę zebrać rozmiarówki: spodni, podkoszulek, polarów.

    Podkoszulek wg mnie został źle odmieniony w liczbie mnogiej; można było użyć zamiennego słowa jak koszulek, t-shirtów. Czy możemy użyć sformułowania rozmiary podkoszulek?

    Pozdrawiam
    Rzecz sprowadza się do tego, jak nazywamy część garderoby noszoną pod koszulą. Tradycyjnie i najbardziej starannie jest to ten podkoszulek, natomiast formą nowszą jest ta podkoszulka. Obie są poprawne, lecz pierwsza – ta rodzaju męskiego – jest zdecydowanie staranniejsza.
    Forma dopełniacza (rozmiary) podkoszulek wskazuje na to, że ktoś posłużył się nazwą w rodzaju żeńskim – ta podkoszulka, nie ma tych podkoszulek. Dopełniaczem liczby mnogiej nazwy męskiej – ten podkoszulek – jest (tych) podkoszulków.
    Można więc sprawdzić rozmiary nowych podkoszulków (starannie) lub nowych podkoszulek (mniej starannie).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Imiona koreańskie: odmieniać czy nie?
    31.05.2017
    Chciałabym zapytać o odmianę koreańskich imion zakończonych na samogłoskę. Czy odmieniamy takie imiona jak na przykład Youngjae, Youngbae, Minsu, Jaeho? Idziemy do Youngjae czy Idziemy do Youngjae’a? Niedawno spotkałam się ze stwierdzeniem, że takie imiona odmienia się, ale nie jestem pewna.
    Jak udało mi się ustalić, imię Youngjae składa się z dwóch cząstek: young [wym. jong] i jae [wym. je], a imię Youngbae z dwóch cząstek: young [wym. jong] oraz bae [wym. be]. Daje to więc artykulację [jongje] oraz [jongbe] z przyciskiem na [je], [be]. I właśnie akcentuacja oksytoniczna sprawia, że lepiej pozostawić owe koreańskie imiona nieodmienione. Recz jasna, teoretycznie (ze względu na wygłosowe e) możliwa jest deklinacja D. Youngjaego, Youngbaego, C. Youngjaemu, Youngbaemu, N. z Youngjaem, z Youngbaem itd., ale warto się za nią jednoznacznie opowiedzieć? Nie odmieniałbym również z tego samego powodu imienia Jaeho [wym. jeχo], a już na pewno imienia Minsu [wym. minsu] kończącego się na u. Dodajmy, że Koreańczycy używają zazwyczaj jednosylabowego nazwiska i dwusylabowego imienia i że nazwisko stoi zawsze na miejscu pierwszym (np. Kim-Youngbae, Choi-Minsu, Pak-Jaeho).
    Maciej Malinowski, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie
  • Dzień – dniowi, ale ja – mnie (się wydaje), czyli o niemisiach
    16.05.2017
    Szanowna Pani,
    chciałabym zapytać o poprawność pewnego zwrotu. Ostatnio w pracy użyłam sformułowania Wystawa jest poświęcona Dniowi Europy. Powiedziano mi, że jest to rażący błąd. Mi natomiast wydaje się, że jest tu wymagany celownik, a jest to przecież prawidłowa odmiana.
    Będę bardzo wdzięczną za odpowiedź.
    Oczywiście, poprawna forma celownika rzeczownika dzień to dniowi, zdanie Wystawa jest poświęcona Dniowi Europy jest więc całkiem poprawne.
    Zachęcam jednak także do stosowania poprawnej formy celownika innego słowa – zaimka ja na początku zdania: mnie się wydaje…, mnie się podoba…, mnie się nie ukłonił itd. Pamiętajmy, że misie nie żyją w naszym języku.
    Z pozdrowieniami
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Kruchszy i bardziej przyjazny
    16.05.2017
    Chciałam zapytać Państwa, dlaczego w języku polskim sprawa stopniowania przymiotników jest tak skomplikowana. SPP podaje przy niektórych przymiotnikach dwie lub nawet trzy poprawne formy stopnia wyższego, przy innych tylko jedną, np. bardziej przyjazny lub przyjaźniejszy, ale tylko przyjemniejszy, łagodniejszy. Dlaczego bardziej przyjemny czy bardziej łagodny to formy niepoprawne? Z kolei np. forma kruchszy jest poprawna, a brzmi dziwnie. Myślałam do niedawna, że jest niepoprawna.
    Na początek parę ustaleń wstępnych. Przymiotniki możemy podzielić na dwie grupy:
    1. jakościowe – nazywają te cechy przedmiotów, zjawisk, ludzi itp., których nie rozpatrujemy w relacji do innych przedmiotów, zjawisk itd. (np. mały, wysoki, brzydki, smaczny, drogi),
    2. relacyjne – charakteryzują zjawisko, rzecz itd. ze względu na relację z czymś (ojcowski, drewniany, domowy, wychowawczy, profesorski).


    Stopniowaniu podlegają tylko przymiotniki jakościowe, gdyż tylko one wskazują na cechy, które da się opisać na jakiejś skali (potrawa może być w większym lub mniejszym stopniu smaczna, jednak urlop nie może być mniej lub bardziej wypoczynkowy). Do tego rozróżnienia jeszcze wrócimy.

    W polszczyźnie istnieją dwa wzorce stopniowania: stopniowanie syntetyczne (czyli proste, które – jak się okazuje – wcale proste nie musi być) oraz analitycznie (czyli opisowe).
    Przykładami stopniowania syntetycznego są: miły – milszy – najmilszy, lekki – lżejszy – najlżejszy, stary – starszy – najstarszy. Opisowo stopniują się np. doświadczony – bardziej doświadczony – najbardziej doświadczony, kolorowy – bardziej kolorowy – najbardziej kolorowy, chory – bardziej chory – najbardziej chory.

    Tradycyjnie w sposób syntetyczny odmieniały się (nieprzypadkowo używam czasu przeszłego) właściwie wszystkie przymiotniki jakościowe (bo – przypominam – przymiotniki relacyjne nie podlegają stopniowaniu) z wyjątkiem tych, które należą do trzech grup:
    a) takich, które są z pochodzenia imiesłowami (zmęczony, doświadczony, znany),
    b) takich, które nazywają wartości krańcowe (mokry, łysy, nagi), przez co w swym podstawowym znaczeniu i najbardziej tradycyjnym użyciu nie podlegają modyfikacjom (rygorystycznie rzecz ujmując, uznamy, że ktoś jest łysy albo nie jest łysy, jednak potocznie cechę „bycia łysym” stopniujemy);
    c) takich, które w swym podstawowym znaczeniu są przymiotnikami relacyjnymi (np. domowy – w znaczeniu ‘związany z domem’ jest przymiotnikiem relacyjnym, przez co się nie stopniuje, jednak w znaczeniu wtórnym ‘miły, przyjazny’ wskazuje na cechę stopniowalną: U Janka panowała bardziej domowa atmosfera niż u Marysi; podobnie – profesorski w znaczeniu ‘związany z profesorem’ nie podlega stopniowaniu, ale w znaczeniu ‘taki jak u profesora’ – już tak: Iksiński miał bardziej profesorski wygląd niż Igrekowski).


    Scharakteryzowane w punktach a), b) i c) przymiotniki stopniują się opisowo: bardziej zmęczony, najbardziej znany, bardziej łysy, bardziej domowy itd. To wiemy na pewno – próba stopniowania ich w sposób syntetyczny byłaby skazana na porażkę (domowszy?) i skutkowałaby powstaniem błędnej formy.

    Na pewno też poprawne jest syntetyczne stopniowanie przymiotników innych niż te wskazane w trzech powyższych grupach: młody, młodszy, najmłodszy; gruby, grubszy, najgrubszy itd. Coraz częściej jednak są one stopniowane opisowo, co jest po prostu łatwiejsze, może być wykonywane w zasadzie automatycznie (nie musimy się zastanawiać, czy powiedzieć: tłustszy czy tłuściejszy – od razu wyjaśniam, że poprawne są obie formy). Nie wszystkie jednak formy opisowe zyskały aprobatę normatywną (a w zasadzie: większość jednak form opisowych nie zyskała aprobaty normatywnej) – nie akceptujemy na przykład konstrukcji: bardziej czysty, bardziej ładny, bardziej stary, choć aprobujemy np. bardziej dumny (obok: dumniejszy), bardziej inteligentny (obok: inteligentniejszy).

    To, które z przymiotników nienależących do grup a), b), c) „można” stopniować opisowo, jest niemożliwe do określenia – wszystko zależy od naszych przyzwyczajeń. Jak bowiem wiemy, norma językowa jest kształtowana przez nas, czyli społeczeństwo (co oczywiście nie oznacza, że wszystkie formy, które są w użyciu, są poprawne), a upodobania i przyzwyczajenia poszczególnych użytkowników języka są różne. Język się kształtuje w wyniku ścierania się naszych zwyczajów, preferencji i „antypatii” językowych – formy, które kodyfikatorom (czyli językoznawcom tworzącym słowniki poprawnościowe) wydają się dostatecznie umotywowane i przyjęte przez użytkowników, zyskują zwykle zyskują status form skodyfikowanych. Fakt, że w danym słowniku forma X została opisana jako błędna, a forma Y jako poprawna, oznacza jedynie to, że w chwili gdy słownik powstawał, jego redaktorzy (autorzy) uznali, że forma X jest akceptowana społecznie, a forma Y nie jest – a to nie oznacza jednak, że wszyscy użytkownicy akceptowali formę X i odrzucali formę Y. Pani odczucia co do poprawności niektórych postaci stopnia wyższego i najwyższego mogą się więc różnić od rozstrzygnięć słownikowych.

    Na koniec przytoczę opinię profesor Hanny Jadackiej, wyrażoną w Nowym słowniku poprawnej polszczyzny pod red. A. Markowskiego (Warszawa, PWN, 1999, s. 1753):

    W polszczyźnie ostatnich dziesięcioleci obserwujemy systematyczne odchodzenie od stopniowania regularnego na rzecz stopniowania analitycznego. Ma to pewne uzasadnienie praktyczne – struktury opisowe powstają mechanicznie, bez konieczności uwzględniania wymian głoskowych, a ponadto mogą nazywać dwa rodzaje modyfikacji cechy – albo jej intensyfikację, albo osłabienie. Zastępowanie bez powodu tradycyjnych, syntetycznych form stopniowania regularnego formami dłuższymi, analitycznymi, nie zasługuje na aprobatę.

    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Akwakultura
    16.05.2017
    Szanowni Państwo,
    zwracam się z uprzejmą prośbą o poradę odnośnie słowa akwakultura (‘hodowla ryb i innych organizmów wodnych’). Pierwotnie słowo akwakultura oznaczało hodowlę ryb i organizmów wodnych w znaczeniu dziedziny gospodarki, i tak używane nie miało liczby mnogiej (akwakultury, podobnie jak nie ma liczby mnogiej rzeczownik rolnictwo).
    Obecnie coraz częściej spotykam zwroty typu w akwakulturach, liczne akwakultury na określenie wielu obiektów hodowli. Czy jest to prawidłowe?
    Oba przywołane w pytaniu znaczenia są rejestrowane przez słownik języka polskiego:
    1. książkowe ‘hodowla zwierząt i roślin wodnych, głównie jadalnych, np. ryb, raków, krewetek, wodorostów’,
    2. naukowe ‘wiedza teoretyczna i badania naukowe z tego zakresu’
    (Uniwersalny słownik języka polskiego pod red. S. Dubisza, PWN, Warszawa 2006; wersja elektroniczna). W pierwszym znaczeniu wyraz ma liczbę mnogą, w drugim występuje tylko w liczbie pojedynczej.
    Oba znaczenia i oba sposoby odmiany należy więc uznać za skodyfikowane.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Jesteśmy piąci?
    15.05.2017
    Podczas świątecznego obiadu powstał u nas w rodzinie spór, czy możemy być dwudzieści piąci. Siostrzeniec twierdził, że konsultował tę formę z dwiema polonistkami, które potwierdziły ją jako poprawną. Wydało mi się to wielce nieprawdopodobne, zaczęłam więc szukać odpowiedzi. Znalazłam m. in. Pani audycję http://www.polskieradio.pl/9/305/Artykul/216839,Jestesmy-piaci potwierdzającą moje wątpliwości. Jednocześnie jednak czytam w Słowniku gramatyki języka polskiego, że – przynajmniej teoretycznie – możemy:
    http://sgjp.pl/leksemy/#105136/dwudziesty
    http://sgjp.pl/leksemy/#131203/piąty
    Podobnie jest w Wielkim słowniku języka polskiego:
    http://wsjp.pl/index.php?id_hasla=39581&ind=0&w_szukaj=dwudziesty
    http://wsjp.pl/index.php?id_hasla=39539&ind=0&w_szukaj=piąci
    Może mi Pani wyjaśnić, na czym opiera Pani tezę, że język polski nie dopuszcza takiej możliwości? Sama chętnie bym jej nie dopuściła, w obliczu powyższych danych ze słowników brak mi jednak argumentów.
    Pozdrawiam serdecznie
    Marta
    Szanowna Pani,
    zapewne zauważyła Pani, że w zakończeniu audycji, którą Pani przywołuje, powiedziałam:

    […] przyznam, że niezrozumiała dla mnie jest ta reguła, że rodzaj niemęskoosobowy przybierają wszystkie liczebniki porządkowe, a męskoosobowy – tylko te od pierwszy do czwarty. Nie ma ona żadnego uzasadnienia w systemie języka. Z gramatycznego punktu widzenia piąty to takie samo słowo jak np. czwarty, a więc skoro mówimy jesteśmy czwarci, moglibyśmy mówić także jesteśmy piąci. Zapewne dlatego formy typu szóści coraz częściej się pojawiają w naszych wypowiedziach i wszystko wskazuje na to, że prędzej czy później staną się częścią normy językowej, czyli po prostu nie będą błędne.

    Audycja ta pochodzi z 2009 roku – czas pokazał, że formy męskoosobowe liczebników porządkowych coraz bardziej się upowszechniają, a ich rejestracja w przywołanych przez Panią słownikach może wskazywać na to, że zyskują one coraz większą aprobatę normatywną. Trzeba pamiętać o tym, że elementy języka są „dopuszczane” do użytku przez społeczeństwo (czego najdobitniejszym dowodem jest właśnie „dopuszczenie” form typu szóści, dwudzieści przez część użytkowników), a słowniki tylko kodyfikują to, co jest już w języku. Oczywiście, nie jest tak, że wszystko, co pojawia się w języku, automatycznie staje się poprawne – aby jakaś forma została skodyfikowana, musi się trochę „uleżeć” w języku, a i to często nie wystarczy (bardzo ważne jest też to, w jakiego typu tekstach się pojawia).

    Jeśli nie lubimy jakiejś formy, jeśli jakiejś słowo nam się nie podoba lub uważamy je za niepoprawne, po prostu jej (go) nie używajmy. Mnie na przykład nikt nie zmusi, bym powiedziała, że jadę buspasem – zawsze mówię, że jadę (a właściwie: nie jadę, bo nie mam do tego uprawnień) pasem dla autobusów. Nie znoszę wyrazu buspas, więc nad lenistwo, które skłaniałoby do używania krótkiego słowa buspas, przedkładam swoje poczucie estetyki języka i posługuję się mniej ekonomiczną, ale za to utworzoną zgodnie z regułami polszczyzny, formą pas dla autobusów.

    Oczywiście, większy kłopot mają redaktorzy i korektorzy – przy „zakwalifikowaniu” jakiejś formy do tekstu muszą oni brać pod uwagę różne czynniki, a nie tylko własne upodobania. W takiej sytuacji najlepiej jest opierać się na słownikach ortoepicznych lub słownikach języka polskiego, gdyż mają one charakter normatywny.
    Z wyrazami szacunku
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Ku Krakowowi
    15.05.2017
    Prosiłabym o pomoc w odmianie przez przypadki wyrazu Kraków, głównie chodzi mi o celownik i wołacz.
    Proszę bardzo:
    M. Kraków jest piękny.
    D. Wrócił z Krakowa.
    C. Zmierzamy ku Krakowowi
    B. Podziwiamy Kraków.
    N. Warszawa przegrała z Krakowem.
    Ms. Jesteśmy w Krakowie.
    W. O! Krakowie, jakiś ty piękny!
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Antydepresant
    9.05.2017
    Interesuje mnie dopełniacz słowa antydepresant w zdaniu Połknął połówkę antydepresant[u/a]. WSO podaje końcówkę -u, natomiast WSJP i SGJP – końcówkę -a. Czy mogliby się Państwo odnieść do tej rozbieżności?
    Funkcjonowanie dwóch form dopełniacza świadczy o tym, że żadna z nich się jeszcze nie utrwaliła, czyli że w użyciu są obie. W ustaleniu formy przeważającej, częstszej nie pomoże nam NKJP, gdyż ten wyświetla raptem 3 wyniki dopełniacza rzeczownika antydepresant – wszystkie z końcówką -a. Uważam, że w takiej sytuacji nie trzeba się trzymać rozstrzygnięcia z WSO, lecz kierować zdrowym rozsądkiem i intuicją.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Producenci, konsumenci, reducenci
    24.04.2017
    Dołączam się do dyskusji na temat klientów, agentów i innych rzeczowników, które mogą być albo męskoosobowe, albo męskozwierzęce. W biologii mówi się, że np. rośliny to producenci, zwierzęta to konsumenci, a grzyby to reducenci. Czy, wobec wcześniejszych rozważań na temat podobnych rzeczowników, powinny być to producenty, konsumenty i reducenty?
    Gdybyśmy mieli podchodzić do języka wyłącznie systemowo, to tak – należałoby mówić, że grzyby to reducenty, rośliny to producenty, a zwierzęta to konsumenty.
    Oprócz systemu jest jeszcze uzus, czyli zwyczaj, a ten zadecydował, że używa się męskoosobowych: producenci, konsumenci, reducenci, i nic już tego nie zmieni.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego