odmiana

 
Podajemy rozstrzygnięcia wszelkich problemów związanych z odmianą słów: czy dane słowo w ogóle się odmienia, jak je odmieniać, czy ma liczbę mnogą, czy dopełniacz ma końcówkę ?u czy ?a, jak brzmi w czasie przyszłym, jaki jest jego wołacz.
  • Dzień – dniowi, ale ja – mnie (się wydaje), czyli o niemisiach
    16.05.2017
    Szanowna Pani,
    chciałabym zapytać o poprawność pewnego zwrotu. Ostatnio w pracy użyłam sformułowania Wystawa jest poświęcona Dniowi Europy. Powiedziano mi, że jest to rażący błąd. Mi natomiast wydaje się, że jest tu wymagany celownik, a jest to przecież prawidłowa odmiana.
    Będę bardzo wdzięczną za odpowiedź.
    Oczywiście, poprawna forma celownika rzeczownika dzień to dniowi, zdanie Wystawa jest poświęcona Dniowi Europy jest więc całkiem poprawne.
    Zachęcam jednak także do stosowania poprawnej formy celownika innego słowa – zaimka ja na początku zdania: mnie się wydaje…, mnie się podoba…, mnie się nie ukłonił itd. Pamiętajmy, że misie nie żyją w naszym języku.
    Z pozdrowieniami
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Kruchszy i bardziej przyjazny
    16.05.2017
    Chciałam zapytać Państwa, dlaczego w języku polskim sprawa stopniowania przymiotników jest tak skomplikowana. SPP podaje przy niektórych przymiotnikach dwie lub nawet trzy poprawne formy stopnia wyższego, przy innych tylko jedną, np. bardziej przyjazny lub przyjaźniejszy, ale tylko przyjemniejszy, łagodniejszy. Dlaczego bardziej przyjemny czy bardziej łagodny to formy niepoprawne? Z kolei np. forma kruchszy jest poprawna, a brzmi dziwnie. Myślałam do niedawna, że jest niepoprawna.
    Na początek parę ustaleń wstępnych. Przymiotniki możemy podzielić na dwie grupy:
    1. jakościowe – nazywają te cechy przedmiotów, zjawisk, ludzi itp., których nie rozpatrujemy w relacji do innych przedmiotów, zjawisk itd. (np. mały, wysoki, brzydki, smaczny, drogi),
    2. relacyjne – charakteryzują zjawisko, rzecz itd. ze względu na relację z czymś (ojcowski, drewniany, domowy, wychowawczy, profesorski).


    Stopniowaniu podlegają tylko przymiotniki jakościowe, gdyż tylko one wskazują na cechy, które da się opisać na jakiejś skali (potrawa może być w większym lub mniejszym stopniu smaczna, jednak urlop nie może być mniej lub bardziej wypoczynkowy). Do tego rozróżnienia jeszcze wrócimy.

    W polszczyźnie istnieją dwa wzorce stopniowania: stopniowanie syntetyczne (czyli proste, które – jak się okazuje – wcale proste nie musi być) oraz analitycznie (czyli opisowe).
    Przykładami stopniowania syntetycznego są: miły – milszy – najmilszy, lekki – lżejszy – najlżejszy, stary – starszy – najstarszy. Opisowo stopniują się np. doświadczony – bardziej doświadczony – najbardziej doświadczony, kolorowy – bardziej kolorowy – najbardziej kolorowy, chory – bardziej chory – najbardziej chory.

    Tradycyjnie w sposób syntetyczny odmieniały się (nieprzypadkowo używam czasu przeszłego) właściwie wszystkie przymiotniki jakościowe (bo – przypominam – przymiotniki relacyjne nie podlegają stopniowaniu) z wyjątkiem tych, które należą do trzech grup:
    a) takich, które są z pochodzenia imiesłowami (zmęczony, doświadczony, znany),
    b) takich, które nazywają wartości krańcowe (mokry, łysy, nagi), przez co w swym podstawowym znaczeniu i najbardziej tradycyjnym użyciu nie podlegają modyfikacjom (rygorystycznie rzecz ujmując, uznamy, że ktoś jest łysy albo nie jest łysy, jednak potocznie cechę „bycia łysym” stopniujemy);
    c) takich, które w swym podstawowym znaczeniu są przymiotnikami relacyjnymi (np. domowy – w znaczeniu ‘związany z domem’ jest przymiotnikiem relacyjnym, przez co się nie stopniuje, jednak w znaczeniu wtórnym ‘miły, przyjazny’ wskazuje na cechę stopniowalną: U Janka panowała bardziej domowa atmosfera niż u Marysi; podobnie – profesorski w znaczeniu ‘związany z profesorem’ nie podlega stopniowaniu, ale w znaczeniu ‘taki jak u profesora’ – już tak: Iksiński miał bardziej profesorski wygląd niż Igrekowski).


    Scharakteryzowane w punktach a), b) i c) przymiotniki stopniują się opisowo: bardziej zmęczony, najbardziej znany, bardziej łysy, bardziej domowy itd. To wiemy na pewno – próba stopniowania ich w sposób syntetyczny byłaby skazana na porażkę (domowszy?) i skutkowałaby powstaniem błędnej formy.

    Na pewno też poprawne jest syntetyczne stopniowanie przymiotników innych niż te wskazane w trzech powyższych grupach: młody, młodszy, najmłodszy; gruby, grubszy, najgrubszy itd. Coraz częściej jednak są one stopniowane opisowo, co jest po prostu łatwiejsze, może być wykonywane w zasadzie automatycznie (nie musimy się zastanawiać, czy powiedzieć: tłustszy czy tłuściejszy – od razu wyjaśniam, że poprawne są obie formy). Nie wszystkie jednak formy opisowe zyskały aprobatę normatywną (a w zasadzie: większość jednak form opisowych nie zyskała aprobaty normatywnej) – nie akceptujemy na przykład konstrukcji: bardziej czysty, bardziej ładny, bardziej stary, choć aprobujemy np. bardziej dumny (obok: dumniejszy), bardziej inteligentny (obok: inteligentniejszy).

    To, które z przymiotników nienależących do grup a), b), c) „można” stopniować opisowo, jest niemożliwe do określenia – wszystko zależy od naszych przyzwyczajeń. Jak bowiem wiemy, norma językowa jest kształtowana przez nas, czyli społeczeństwo (co oczywiście nie oznacza, że wszystkie formy, które są w użyciu, są poprawne), a upodobania i przyzwyczajenia poszczególnych użytkowników języka są różne. Język się kształtuje w wyniku ścierania się naszych zwyczajów, preferencji i „antypatii” językowych – formy, które kodyfikatorom (czyli językoznawcom tworzącym słowniki poprawnościowe) wydają się dostatecznie umotywowane i przyjęte przez użytkowników, zyskują zwykle zyskują status form skodyfikowanych. Fakt, że w danym słowniku forma X została opisana jako błędna, a forma Y jako poprawna, oznacza jedynie to, że w chwili gdy słownik powstawał, jego redaktorzy (autorzy) uznali, że forma X jest akceptowana społecznie, a forma Y nie jest – a to nie oznacza jednak, że wszyscy użytkownicy akceptowali formę X i odrzucali formę Y. Pani odczucia co do poprawności niektórych postaci stopnia wyższego i najwyższego mogą się więc różnić od rozstrzygnięć słownikowych.

    Na koniec przytoczę opinię profesor Hanny Jadackiej, wyrażoną w Nowym słowniku poprawnej polszczyzny pod red. A. Markowskiego (Warszawa, PWN, 1999, s. 1753):

    W polszczyźnie ostatnich dziesięcioleci obserwujemy systematyczne odchodzenie od stopniowania regularnego na rzecz stopniowania analitycznego. Ma to pewne uzasadnienie praktyczne – struktury opisowe powstają mechanicznie, bez konieczności uwzględniania wymian głoskowych, a ponadto mogą nazywać dwa rodzaje modyfikacji cechy – albo jej intensyfikację, albo osłabienie. Zastępowanie bez powodu tradycyjnych, syntetycznych form stopniowania regularnego formami dłuższymi, analitycznymi, nie zasługuje na aprobatę.

    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Akwakultura
    16.05.2017
    Szanowni Państwo,
    zwracam się z uprzejmą prośbą o poradę odnośnie słowa akwakultura (‘hodowla ryb i innych organizmów wodnych’). Pierwotnie słowo akwakultura oznaczało hodowlę ryb i organizmów wodnych w znaczeniu dziedziny gospodarki, i tak używane nie miało liczby mnogiej (akwakultury, podobnie jak nie ma liczby mnogiej rzeczownik rolnictwo).
    Obecnie coraz częściej spotykam zwroty typu w akwakulturach, liczne akwakultury na określenie wielu obiektów hodowli. Czy jest to prawidłowe?
    Oba przywołane w pytaniu znaczenia są rejestrowane przez słownik języka polskiego:
    1. książkowe ‘hodowla zwierząt i roślin wodnych, głównie jadalnych, np. ryb, raków, krewetek, wodorostów’,
    2. naukowe ‘wiedza teoretyczna i badania naukowe z tego zakresu’
    (Uniwersalny słownik języka polskiego pod red. S. Dubisza, PWN, Warszawa 2006; wersja elektroniczna). W pierwszym znaczeniu wyraz ma liczbę mnogą, w drugim występuje tylko w liczbie pojedynczej.
    Oba znaczenia i oba sposoby odmiany należy więc uznać za skodyfikowane.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Jesteśmy piąci?
    15.05.2017
    Podczas świątecznego obiadu powstał u nas w rodzinie spór, czy możemy być dwudzieści piąci. Siostrzeniec twierdził, że konsultował tę formę z dwiema polonistkami, które potwierdziły ją jako poprawną. Wydało mi się to wielce nieprawdopodobne, zaczęłam więc szukać odpowiedzi. Znalazłam m. in. Pani audycję http://www.polskieradio.pl/9/305/Artykul/216839,Jestesmy-piaci potwierdzającą moje wątpliwości. Jednocześnie jednak czytam w Słowniku gramatyki języka polskiego, że – przynajmniej teoretycznie – możemy:
    http://sgjp.pl/leksemy/#105136/dwudziesty
    http://sgjp.pl/leksemy/#131203/piąty
    Podobnie jest w Wielkim słowniku języka polskiego:
    http://wsjp.pl/index.php?id_hasla=39581&ind=0&w_szukaj=dwudziesty
    http://wsjp.pl/index.php?id_hasla=39539&ind=0&w_szukaj=piąci
    Może mi Pani wyjaśnić, na czym opiera Pani tezę, że język polski nie dopuszcza takiej możliwości? Sama chętnie bym jej nie dopuściła, w obliczu powyższych danych ze słowników brak mi jednak argumentów.
    Pozdrawiam serdecznie
    Marta
    Szanowna Pani,
    zapewne zauważyła Pani, że w zakończeniu audycji, którą Pani przywołuje, powiedziałam:

    […] przyznam, że niezrozumiała dla mnie jest ta reguła, że rodzaj niemęskoosobowy przybierają wszystkie liczebniki porządkowe, a męskoosobowy – tylko te od pierwszy do czwarty. Nie ma ona żadnego uzasadnienia w systemie języka. Z gramatycznego punktu widzenia piąty to takie samo słowo jak np. czwarty, a więc skoro mówimy jesteśmy czwarci, moglibyśmy mówić także jesteśmy piąci. Zapewne dlatego formy typu szóści coraz częściej się pojawiają w naszych wypowiedziach i wszystko wskazuje na to, że prędzej czy później staną się częścią normy językowej, czyli po prostu nie będą błędne.

    Audycja ta pochodzi z 2009 roku – czas pokazał, że formy męskoosobowe liczebników porządkowych coraz bardziej się upowszechniają, a ich rejestracja w przywołanych przez Panią słownikach może wskazywać na to, że zyskują one coraz większą aprobatę normatywną. Trzeba pamiętać o tym, że elementy języka są „dopuszczane” do użytku przez społeczeństwo (czego najdobitniejszym dowodem jest właśnie „dopuszczenie” form typu szóści, dwudzieści przez część użytkowników), a słowniki tylko kodyfikują to, co jest już w języku. Oczywiście, nie jest tak, że wszystko, co pojawia się w języku, automatycznie staje się poprawne – aby jakaś forma została skodyfikowana, musi się trochę „uleżeć” w języku, a i to często nie wystarczy (bardzo ważne jest też to, w jakiego typu tekstach się pojawia).

    Jeśli nie lubimy jakiejś formy, jeśli jakiejś słowo nam się nie podoba lub uważamy je za niepoprawne, po prostu jej (go) nie używajmy. Mnie na przykład nikt nie zmusi, bym powiedziała, że jadę buspasem – zawsze mówię, że jadę (a właściwie: nie jadę, bo nie mam do tego uprawnień) pasem dla autobusów. Nie znoszę wyrazu buspas, więc nad lenistwo, które skłaniałoby do używania krótkiego słowa buspas, przedkładam swoje poczucie estetyki języka i posługuję się mniej ekonomiczną, ale za to utworzoną zgodnie z regułami polszczyzny, formą pas dla autobusów.

    Oczywiście, większy kłopot mają redaktorzy i korektorzy – przy „zakwalifikowaniu” jakiejś formy do tekstu muszą oni brać pod uwagę różne czynniki, a nie tylko własne upodobania. W takiej sytuacji najlepiej jest opierać się na słownikach ortoepicznych lub słownikach języka polskiego, gdyż mają one charakter normatywny.
    Z wyrazami szacunku
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Ku Krakowowi
    15.05.2017
    Prosiłabym o pomoc w odmianie przez przypadki wyrazu Kraków, głównie chodzi mi o celownik i wołacz.
    Proszę bardzo:
    M. Kraków jest piękny.
    D. Wrócił z Krakowa.
    C. Zmierzamy ku Krakowowi
    B. Podziwiamy Kraków.
    N. Warszawa przegrała z Krakowem.
    Ms. Jesteśmy w Krakowie.
    W. O! Krakowie, jakiś ty piękny!
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Antydepresant
    9.05.2017
    Interesuje mnie dopełniacz słowa antydepresant w zdaniu Połknął połówkę antydepresant[u/a]. WSO podaje końcówkę -u, natomiast WSJP i SGJP – końcówkę -a. Czy mogliby się Państwo odnieść do tej rozbieżności?
    Funkcjonowanie dwóch form dopełniacza świadczy o tym, że żadna z nich się jeszcze nie utrwaliła, czyli że w użyciu są obie. W ustaleniu formy przeważającej, częstszej nie pomoże nam NKJP, gdyż ten wyświetla raptem 3 wyniki dopełniacza rzeczownika antydepresant – wszystkie z końcówką -a. Uważam, że w takiej sytuacji nie trzeba się trzymać rozstrzygnięcia z WSO, lecz kierować zdrowym rozsądkiem i intuicją.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Producenci, konsumenci, reducenci
    24.04.2017
    Dołączam się do dyskusji na temat klientów, agentów i innych rzeczowników, które mogą być albo męskoosobowe, albo męskozwierzęce. W biologii mówi się, że np. rośliny to producenci, zwierzęta to konsumenci, a grzyby to reducenci. Czy, wobec wcześniejszych rozważań na temat podobnych rzeczowników, powinny być to producenty, konsumenty i reducenty?
    Gdybyśmy mieli podchodzić do języka wyłącznie systemowo, to tak – należałoby mówić, że grzyby to reducenty, rośliny to producenty, a zwierzęta to konsumenty.
    Oprócz systemu jest jeszcze uzus, czyli zwyczaj, a ten zadecydował, że używa się męskoosobowych: producenci, konsumenci, reducenci, i nic już tego nie zmieni.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Dwa oczka a dwoje oczek
    24.04.2017
    Szanowni Państwo,
    rzeczowniki oczy i uszy łączymy z liczebnikiem zbiorowym. A jak jest z oczętami/uszętami i oczkami/uszkami?
    Wesołych świąt!

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Nie ma zasad, które by regulowały tę kwestię. Wydaje się, że rzeczowniki oczka, uszka, oczęta oraz hipotetyczną uszęta – jako nazwy narządów zmysłów – najwłaściwiej jest łączyć te rzeczowniki z liczebnikami zbiorowymi. Wyrażenia dwa oczka, dwa uszka odnoszą się raczej do obiektów innych niż części ciała (dwa oczka w robótce, dwa oczka w kostce, dwa uszka w barszczu).
    W wypadku wyrażeń dwa oczęta, dwa uszęta nie zachodzi taka dwuznaczność, jednak, jak sądzę, przez analogię do konstrukcji dwoje oczu, dwoje oczek, dwoje uszu, dwoje uszek można łączyć je z liczebnikami zbiorowymi.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Czytam tę deklarację
    20.04.2017
    Tę deklarację czy tą deklarację?
    Chodzi o biernik rodzaju żeńskiego – czytam / widzę / znam itd. (kogo, co?) – tę deklarację. Zaimek ta w bierniku zachowuje dawną końcówkę (). W wypowiedziach potocznych jednak dostosowujemy formę tego zaimka do form innych zaimków żeńskich w tym samym przypadku i jako że mają one końcówkę (Widzę tamtą kobietę, Kocham moją żonę), mówimy Czytam tą deklarację. Należy jednak pamiętać, że ta forma jest dopuszczalna wyłącznie w języku mówionym, w tekstach potocznych.
    W wypowiedziach starannych i w tekstach pisanych zawsze używamy formy Czytam tę książkę, Widzę tę kobietę, Lubię tę dziewczynę.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Nazwy portali internetowych
    20.04.2017
    Szanowni Państwo,
    zastanawiam się, czy nazwy portali internetowych w ich pełnym brzmieniu należy odmieniać. Czytałem to na Onet.pl czy na Onecie.pl? Zadanie można znaleźć na Matematyce.pl czy na Matematyka.pl?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Kwestia ta nie jest skodyfikowana, można jednak już mówić o pewnych tendencjach. Otóż nazwy portali zakończone elementem wskazującym na kraj pochodzenia (np. pl) raczej nie są odmieniane, natomiast odmieniamy te same nazwy pozbawione cząstki pl. A zatem:
    Czytałem to na Onet.pl,
    ale
    Czytałem to na Onecie / w Onecie.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Czytałem „Onych” Torańskiej
    10.04.2017
    Szanowni Państwo,
    jeśli film nosi tytuł „Ona”, to czy lepiej powiedzieć: Nie widziałem „Jej”, Widziałem „Ją”, czy może: Nie widziałem filmu „Ona”, Widziałem film o tytule „Ona”?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Nie ma chyba zasad, które regulowałyby kwestię odmiany tytułów (filmów, książek, czasopism) tożsamych z zaimkami. Gdy w połowie lat 80. XX wieku ukazał się (w drugim obiegu) tom Teresy Torańskiej pt. „Oni”, spontanicznie zaczęto odmieniać tytuł, jednak nie według wzorca typowego dla zaimków (oni – ich – im itd.), lecz według paradygmatu przymiotnikowego, bez zmian w temacie (oni – onych – onym itd.). W ten sam sposób zresztą traktuje się w językoznawstwie (a ściślej – w politolingwistyce) zaimek oni będący nazwą kategorii osób wykluczonych ze wspólnoty przez polityków (np. Tą wypowiedzią kandydat potwierdził istnienie podziału na „nas” i „onych”).
    Nie sądzę, by należało korzystać z tego wzorca przy używaniu innych zaimków osobowych jako nazw tytułów – wypowiedź Nie widziałem jeszcze „Onej” byłaby nie tylko niegramatyczna, lecz także niezrozumiała. Ponieważ jednak w takiej sytuacji odmienienie zaimka w sposób standardowy wydaje się po prostu dziwne i mylące, szczególnie w wypowiedzi ustnej, gdy nie możemy zastosować cudzysłowu (Nie widziałem jeszcze „Jej”, Przeczytałem to w „Nas” – wyobraźmy sobie istnienie czasopisma „My”), najwłaściwsze wydaje się opatrywanie tego tytułu wyrazem klasyfikującym (Nie widziałem jeszcze filmu „Ona”, Przeczytałem to w piśmie „My”).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Oboje oczu
    10.04.2017
    Chciałabym dowiedzieć się, która forma jest poprawna: dla obojga oczu czy dla obydwu oczu?
    Rzeczownik oko łączy się z liczebnikami zbiorowymi – mówimy: dwoje oczu, oboje oczu itd. Tak więc poprawna jest konstrukcja dla obojga oczu.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Nieszczęsna prepozycja
    10.04.2017
    Jeśli mamy podmiot o nazwie, powiedzmy, BGI Magnolia Towarzystwo Ubezpieczeń Spółka Akcyjna w Kozowie (nazwa zmyślona) i dokładnie pod taką nazwą podmiot zarejestrowany jest w Krajowym Rejestrze Sądowym (przez co nie można dodać przecinka), to na rzecz kogo coś zostaje nadane? Moim zdaniem powinno się napisać BGI Magnolii Towarzystwa Ubezpieczeń Spółka Akcyjna, jednak są zdania, że powinno się zostawić magnolię nieodmienną, a odmienić całą resztę, co prowadzi do absurdu.
    Jakiś czas temu zapanowała moda na nazwy z rzeczownikiem podrzędnym w prepozycji (czyli stojącym przed wyrazem lub wyrażeniem nadrzędnym) – Sopot festiwal, Ochota Ser Festiwal (cokolwiek to znaczy!), Suzy owca (bohaterka bajki o śwince Peppie), Ajax żel, taxi protest, doping kontrola, VAT podwyżka, media patronat itd. Nazwy takie można by wymieniać w nieskończoność. Pojawiły się one (jak można sądzić) pod wpływem mody na język angielski, a ich funkcjonalność w polszczyźnie jest bardzo niska. Nie wiadomo bowiem, jak je odmieniać:
    kupiłam ementaler na Ochocie Serze Festiwalu,
    kupiłam ementaler na Ochota Ser Festiwalu,
    kupiłam ementaler na Ochota Ser Festiwal?

    Nie ma dobrego sposobu na użycie tych nazw w polskim zdaniu, nie ma też zasad, które by je regulowały. Wydaje się, że jest tendencja do nieodmieniania pierwszego (podrzędnego) członu, por. Kupiłem to w Wola Parku, Wymyłem to Ajax żelem, Został poddany doping kontroli. W takiej sytuacji należałoby zapewne powiedzieć (i napisać): „Spółka ABC przekazuje swój majątek BGI Magnolia Towarzystwo Ubezpieczeń Spółce Akcyjnej w Kozowie”. Wówczas wyrażenie Spółka Akcyjna jest elementem nadrzędnym, a BGI Magnolia Towarzystwo Ubezpieczeń jest podrzędny wobec niego. Można jednak (jak się wydaje) przyjąć też, że całe wyrażenie Towarzystwo Ubezpieczeń Spółka Akcyjna jest nadrzędne, a elementem podrzędnym jest tylko BGI Magnolia – wówczas zdanie brzmiałoby: „Spółka ABC przekazuje swój majątek BGI Magnolia Towarzystwu Ubezpieczeń Spółce Akcyjnej w Kozowie”. Przyznam, że żadna z interpretacji mnie nie przekonuje – oba zdania brzmią dla mnie nienaturalnie. Gdyby firma przyjęła nazwę tradycyjną, dobrze osadzoną w polszczyźnie i dającą się bez trudu odmieniać – z członem podrzędnym w postpozycji (czyli po elemencie nadrzędnym): Towarzystwo Ubezpieczeń Spółka Akcyjna BGI Magnolia w Kozowie – nie byłoby problemu.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Nóż – nożem, ale róż – różem
    31.03.2017
    Chciałbym zapytać o słowo nóż i jego odmianę. Dlaczego kroimy nożem, a nie nóżem? Bo przecież mamy róż do policzków i malujemy się różem, a nie rożem.
    Dziękuję z góry za odpowiedź.
    Słowo nóż przyszło do polszczyzny z języka, który był „ojcem” języków słowiańskich, czyli z prasłowiańszczyzny. Róż natomiast to wyraz stosunkowo młody – jego pierwsze notowanie słownikowe pochodzi z II połowy XIX wieku (powstał on, rzecz jasna, od przymiotnika różowy, który z kolei utworzyliśmy od nazwy róża, zapożyczonej w XV wieku).
    Okres, w którym każde z tych słów pojawiło się w naszym języku, ma wpływ na sposób ich odmiany. Oboczność ó:o w temacie wyrazu nóż jest wynikiem tzw. wzdłużenia zastępczego, które nastąpiło po zaniku półsamogłosek zwanych jerami. Otóż pierwszą polską postacią wyrazu nóż była *nožь – końcowa litera (ь) odpowiada jerowi (miękkiemu), czyli dźwiękowi wymawianemu krócej niż samogłoska. Jeszcze w epoce przedpiśmiennej jery zanikły (lub zamieniły się w [e], czego nie będziemy tu omawiać), a czas potrzebny na ich wymówienie „przeniósł” się na samogłoskę w poprzedniej sylabie. W wyniku tego *nožь zamienił się w *noož – z długą samogłoską [o]. Tę długą samogłoskę po jakimś czasie zaczęto zapisywać jako ó. Następnie (na przełomie XV i XVI wieku) długie o zaczęto wymawiać jako [u] i dlatego wyraz zapisywany jako nóż wymawiano [nuš] (z bezdźwięcznym |š|, co dla naszych rozważań nie ma znaczenia).
    W przypadkach zależnych słowa nóż proces, o którym tu mowa, nie nastąpił, ponieważ w nich na końcu nie było jera, lecz samogłoska stanowiąca końcówkę fleksyjną (noża, nożem itd.).
    Podsumowując – przed zanikiem jerów w całym paradygmacie współczesnego rzeczownika nóż występowało o (M. nožь, D. noža itd.). Współczesna oboczność ó:o powstała dlatego że zmieniła się forma mianownika, a formy przypadków zależnych pozostały bez zmian.
    Słowo róż tymczasem od początku miało ó w mianowniku, ponieważ – jak już wspomniałam – wywodzi się od przymiotnika różowy.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Ciekawy show
    29.03.2017
    Ostatnio uwagę moją zwraca w internecie sformułowanie ciekawe show. Czy nie powinniśmy w tym przypadku użyć formy ciekawy?

    Pozdrawiam
    Rzeczownik show (‘widowisko sceniczne lub estradowe o charakterze rewiowym’) jest rodzaju męskiego, więc powinniśmy powiedzieć: ciekawy show.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Jednostka ciśnienia bar
    29.03.2017
    Mam pytanie na temat odmiany jednostki ciśnienia bar . Jeśli dla wartości: 2,2 (dwa i dwie dziesiąte) formą jest dopełniacz, czy powinno być: dwa i dwie dziesiąte baru, jak podaje Słownik współczesnego języka polskiego Bogusława Dunaja, czy dwa i dwie dziesiąte bara, jak podaje Wielki słownik języka polskiego. W skrócie: proszę o podanie poprawnych form dla wartości: 2,2 b, 2,5 b.
    Trzymajmy się ustaleń WSO (http://sjp.pwn.pl/szukaj/bar.html) – dopełniacz nazwy bar (jednostka fizyczna) to bara. Poprawnie więc powiemy: dwa i dwie dziesiąte bara.
    Wyrażenie dwa i dwie dziesiąte baru odnosiłoby się do trudnej do wyobrażenia sytuacji, w której ktoś opisywałby jakieś pozostałości po lokalach gastronomicznych. Innymi słowy – forma baru jest dopełniaczem rzeczownika bar w znaczeniu ‘lokal gastronomiczny’.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Futurologiczny niewołacz
    29.03.2017
    Moje pytanie dotyczy ewentualnych odstępstw od użycia wołacza. Sytuacja wygląda następująco: jesteśmy w świecie przyszłości, sprzęty codziennego użytku, w tym oświetlenie są sterowane głosem. Wchodząc do swojego pokoju, bohaterka wydaje komendę, po której zapalają się lampy. Czy Państwa zdaniem jest uzasadnione użycie takiej formy: Komputer, włącz światło. I analogicznie: Komputer, zakończ program? Moim zdaniem poprawne z punktu widzenia gramatyki: komputerze jest wręcz komiczne.
    Mnie forma komputerze! nie wydaje się komiczna – tak jak dość naturalnie brzmią formy wołacza innych nazw przedmiotów, jeśliby tylko chciało się tych form użyć: Samochodzie, ruszże wreszcie!, Pralko, nie psuj się teraz!. Sądzę, że „dziwność” takich zdań bardziej wynika z sytuacji „rozmowy” z przedmiotem niż z samej formy wołacza.
    Pani pytanie nie jest jednak bezzasadne. Coraz częściej bowiem nadajemy wołaczowi formę mianownika – mówimy: Marek, chodź tutaj!, Michał, wracaj! itd. (a oprócz tego, oczywiście: Marku!, Michale!). Skoro więc do osób zwracamy się w „niewołaczowy” sposób i duża część z nas to akceptuje, to zapewne z taką samą akceptacją spotkają się mianownikowe formy wołacza nazw przedmiotów. Byleby tylko ktoś chciał z nimi rozmawiać…
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Czasowniki na -nąć
    17.03.2017
    Szanowni Państwo,
    skoro jak się coś złamie mówi się: złamałem, to jak coś pęknie to mówi się pęknąłem ?

    Z góry dzięki za odpowiedź
    Tom Pietrzyk
    Mówimy, że coś pękło, ewentualnie (jeśli ktoś chce użyć tego czasownika w odniesieniu do siebie lub rozmówcy): pękłem, pękłam, pękłeś, pękłaś. Niektóre czasowniki zakończone w bezokoliczniku na -nąć „gubią” w odmianie cząstkę -ną- – jest to (oprócz pęknąć) np. zgasnąć (lampa zgasła). Inne, wręcz przeciwnie, zachowują -ną- – są to np. krzyknąć (dziecko krzyknęło) czy rąbnąć (rąbnął). Jest też grupa, w której w niektórych formach zachowujemy -ną-, a w innych ten element pomijamy – zabłysnąć: on zabłysnął, ale ona zabłysła lub ona zabłysła. Są wreszcie takie, w których poprawne są obie formy – prysnąć: prysł i prysnął, prysła i prysnęła.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • LaTeX
    15.03.2017
    Szanowni Państwo,

    jak należy odmieniać LaTeX? I jak wymawiać?

    Z poważaniem
    Anna K.
    Nazwa LaTeX (‘oprogramowanie do zautomatyzowanego składu tekstu’) jest nietypowa dla polszczyzny, gdyż małe zawiera w środku i na końcu wielkie litery. Jej pierwszy człon (La) jest skrótem nazwiska Lamport należącego do wynalazcy oprogramowania. Drugi element (TeX) pochodzi od greckiego słowa τέχνη (tekhne), obecnego też w słowie technika.
    Ani odmiana, ani wymowa tego słowa w polszczyźnie nie została skodyfikowana. Można je wymawiać na dwa sposoby – jako [latech] lub jako [latex]. Za pierwszą wersją przemawia to, że końcowej literze odpowiada grecka głoska, którą w języku polskim oddaje się za pomocą [ch] (jak w słowie technika), za drugą – standardowa w polszczyźnie wymowa litery x.
    Nazwa ta odmienia się tak jak inne wyrazy zakończone na x (np. Max, Pewex, Alex), jednak kłopoty stwarza jej zapis. Gdyby nie wielka litera na końcu, nie mielibyśmy wątpliwości –końcówkę przypadka dołączylibyśmy bezpośrednio do wyrazu w formie podstawowej (tak jak np. Alexa, Alexem itd.). Gdyby obecność końcowej majuskuły wynikała z tego, że mamy do czynienia ze skrótowcem, połączylibyśmy końcówki fleksyjne z wyrazem za pomocą łącznika (por. PAN-u, w PAN-ie, KOD-u, KOR-ze itd.). Tu jednak nie mamy do czynienia ze skrótowcem – w nich bowiem występują wyłącznie wielkie litery (np. PRL), a jeśli pojawiają się małe, to albo oznaczają one spójniki lub przyimki (np. PiS) albo odnoszą się do elementu ostatniej nazwy skrótowca (np. PKOl – ‘Polski Komitet Olimpijski’). Oprócz tego istnieją skrótowce pisane z wielką literą na początku: Torwar (‘Warszawski Tor Łyżwiarski’). Nie ma natomiast nazw złożonych z częściowo wielkich, częściowo małych liter – ani wśród skrótowców, ani wśród innych wyrazów.
    Coraz więcej jednak takich nazw (zapożyczonych) pojawia się w naszym języku i musimy znaleźć sposób, by się nimi poprawnie posługiwać. Nazwę LaTeX potraktowałabym tak, jak się traktuje skrótowce, czyli dodawałabym końcówki przypadków po łączniku. Nawet takie rozstrzygnięcie jednak nie pozbawia nas kłopotów – jeśli bowiem zdecydujemy się na wymowę [latek], to w narzędniku pojawi się oboczność k:k’, co sprawi, że musielibyśmy zapisać LaTekiem (tak jak Jacques – z Jackiem). A zatem pełna odmiana wyglądałaby następująco:
    M. LaTeX
    D. LaTeX-a (ta forma przeważa w uzusie nad LaTex-u)
    C. LaTeX-owi
    B. = M. N. LaTekiem lub LaTeX-u (jeśli formę podstawową wymawiamy [latex])
    M. (o) LaTeX-u lub LaTeksie (jeśli formę podstawową wymawiamy [latex]).

    Swoją droga, to nie ma powodu, by nazwę oprogramowania zapisywać od wielkiej litery – nie jest to wszak nazwa własna. Nieuzasadniona jest też pisownia pozostałej części wyrazu – mieszana (częściowo wielkimi, częściowo małymi literami). Najchętniej pisałabym po prostu: latex, a zapis LaTeX pozostawiłabym dla sytuacji, w których obowiązuje wierność formie oryginalnej (np. na logotypach). Domyślam się jednak, że z tym nic nie da się już zrobić – ta, trzeba przyznać: dość dziwaczna, forma już weszła do polszczyzny, przynajmniej specjalistycznej.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Nie ma nic – nie ma niczego
    13.03.2017
    Szanowni Państwo!

    Czy wyraz nic odmienia się słabiej, mniej? Mówimy nie ma czegoś. Powinno być też nie ma niczego. A często słyszy się nie ma nic. Rozumiem, że to wariant skrócony. Jak go traktować, jako dopuszczalny, ale mniej staranny?

    Drugie pytanie: czy opiniując poprawność, mogliby Państwo dodawać informację o tym, że dany wariant jest mniej lub bardziej staranny? To dodatkowa informacja, która pomoże wybrać, co warto/lepiej używać.

    Pozdrawiam
    Marcin Nowak
    Szanowny Panie,
    dopełniacz zaimka nic – jeśli jest zależny od czasownika – przybiera jedną z dwóch form: nic lub niczego, dlatego oba podane przez Pana zdania są poprawne (i w równym stopniu staranne). Konstrukcja nie ma nic jest zdecydowane częstsza w języku (potwierdzają to badania korpusowe), co prawdopodobnie ma związek z tym, że forma ta jest krótsza, a więc bardziej ekonomiczna.
    Należy jednak pamiętać, że jeśli zaimek nic jest zależny składniowo od przyimka, musi przybrać formę niczego, np. Stworzył coś z niczego.
    Mateusz Adamczyk, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego