• Łagier, łagiernik
    16.05.2017
    Czy można używać określeń łagry i łagiernicy w odniesieniu do czeskich obozów koncentracyjnych oraz ich więźniów?
    Przede wszystkim nie sądzę, by czeskie obozy koncentracyjne istniały – wyrażenie czeski obóz koncentracyjny zdaje się odpowiadać nieakceptowanemu i nieakceptowalnemu sformułowaniu polski obóz koncentracyjny. Nie jestem historykiem, więc być może się mylę, ale wydaje mi się, że jedyne obozy koncentracyjne, jakie istniały na terenie Czech, to te założone przez władze III Rzeszy. Są to więc niemieckie obozy koncentracyjne ulokowane w Czechach. Skoro tak, to jak najbardziej nazwy łagier i łagiernik są odpowiednie.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Ocalały, ocalony, ocaleniec
    16.05.2017
    W języku angielskim istnieje wygodny termin survivor używany np. do określenia kogoś, kto przeżył Holokaust. Czy po polsku nazwalibyśmy taką osobę ocalonym czy ocalałym?
    Intuicja podpowiada mi, że ocalony sugeruje „przez kogoś” (ergo: zawdzięcza przetrwanie komuś innemu) natomiast ocalały nie niesie tych konotacji, co moim zdaniem jest lepsze, bo nie odbiera sprawstwa i inicjatywy „ofiarom”.

    Czy Eksperci podzielają moją intuicję? Byłabym wdzięczna za opinię.
    Tak, zdecydowanie lepszy jest ocalały, gdyż nie zawiera – jak to Pani ujęła – sugestii, że dana osoba zawdzięcza przetrwanie komuś innemu. Jak się zdaje, nazwa ta – używana rzeczownikowo właśnie (w znaczeniu szerszym: ‘ktoś, kto przetrwał jakiś kataklizm, jakąś sytuację, której wiele osób nie przetrwało, np. wojnę’ oraz w znaczeniu węższym: ‘osoba, która ocalała z Holokaustu’) – zdążyła się zadomowić w polszczyźnie w terminie specjalistycznym syndrom ocalałego. Trzeba jednak zaznaczyć, że w teksach – jak wynika z moich obserwacji – nienaukowych pojawia się też wyraz ocalony w przywołanych tu użyciach (głównie, jeśli wierzyć wyszukiwarce Google, w kontekstach związanych z utratą pracy).
    Jest w końcu trzeci rzeczownik nazywający osobę, która została przeznaczona do uśmiercenia, lecz mimo to przeżyła – ocaleniec, używany w dyskursie antyaborcyjnym i w dyskursie anty in vitro w odniesieniu do człowieka (zwykle: dziecka), który z przeżył aborcję, lub takiego, który został poczęty, podczas gdy pozostałe zarodki zapłodnione w czasie tej samej procedury in vitro nie zostały wprowadzone do macicy.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Padawan
    15.05.2017
    Szanowni Państwo,
    w sadze Gwiezdne wojny istotną rolę odgrywają padawani – młodzi adepci sztuki Jedi. Chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej o tym słowie. Nie spotkałem go nigdzie poza tym kontekstem, czyżby zostało wymyślone na jego potrzebę? Obiło mi się o uszy, że – nazwijmy to szumnie – sfera duchowa świata Star Wars była inspirowana tradycjami Dalekiego Wschodu. Słowo padawan rzeczywiście pobrzmiewa gdzieś jakby z hinduska? Czy to dobry trop?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Szanowny Panie,
    trudno jednoznacznie ustalić pochodzenie słowa, o które Pan pyta. Istnieje prawdopodobieństwo, że nazwa określająca adeptów sztuki Jedi została wymyślona przez autora sagi Gwiezdnych wojen. Na podstawie informacji, które udało mi się znaleźć na zagranicznych fanpage’ach, można jednak pokusić się o wyjaśnienie etymologii wyrazu i sięgnąć do sanskrytu. Padawan w takim wypadku miałby stanowić połączenie dwóch słów: pāda (पाद) oznaczającego ‘nogę, stopę’ oraz vana (वन), czyli ‘las, puszcza’ i w sposób metaforyczny nazywać tego, który – rozpoczynając naukę – wykonuje pierwszy krok w nieznane. Potwierdzałoby to poniekąd Pańską tezę o inspiracji filozofią Wschodu.
    Mateusz Adamczyk, Uniwersytet Warszawski
    1. 15.05.2017
      Powyższa odpowiedź w żaden sposób nie wskazuje na sanskryckie (czy w ogóle indyjskie) pochodzenie słowa padawan – a nazwanie jej „[próbą] wyjaśnienia etymologii wyrazu” jest zupełnie nieuprawnione.

      Po pierwsze, sanskryckie słowo vana nie ma tendencji do tracenia końcowego ‘-a’, już raczej słowo pāda, występując na końcu złożenia, często ma postać -pād. Ale tutaj ma ono występować na początku złożenia. Gdyby przyjąć, że ta utrata ‘-a’ końcowego jest takim zjawiskiem, jakie występuje w językach nowoindyjskich, np. w hindi, wówczas i to drugie ‘-a’ w pāda by zanikło, i mielibyśmy pādvan. W sanskrycie musi być pādavanaḥ, czyli w najczęściej stosowanym zapisie z pominięciem końcówek gramatyczno-rodzajowych mianownika – pādavana.

      Po drugie, Autor porady pomylił dwa podobne słowa sanskryckie: pāda i pada. Pierwsze, rodzaju męskiego (mian. l. poj.: pādaḥ), z długim ‘ā’ w środku, znaczy ‘noga’ (człowieka, zwierzęcia, przedmiotu nieożywionego, np. stołu, ale także drzewa, czyli „korzeń”, a nawet góry: „podnóże”, „baza”, oraz słońca – „promień świetlny”), ‘filar’, ‘podpora’, ‘podstawa’, ew. (totum pro parte) ‘stopa’ (jak po polsku, na stopę mówimy potocznie noga); ale także ‘ćwiartka’ (co wskazuje na mocny związek z czworonogami) – ‘wers’ (jedna czwarta strofki), ‘rozdział’ (jedna czwarta traktatu), ‘kwadrant’ (jedna czwarta koła) i w ogóle ‘część’; przenośnie – ‘Podnóżek’, ‘Czcigodne stopy’, jako zastępczy tytuł honorowy dla mistrza (jak u nas zwracano się do tronu zamiast do króla, tak w Indiach zwracają się do stóp mistrza lub do jego podnóżka). Słowo to ma zatem sens stałej podpory, nie czegoś dynamicznego – nigdy więc nie znaczy ‘krok’.

      Natomiast słowo pada, rodzaju nijakiego (mianownik liczby pojedynczej: padam), z krótkim ‘a’ w środku, które znaczy przede wszystkim ‘stopa’, ale i ‘ślad stopy’, ‘stopa’ (jako miara długości), ‘stopa’ (jako element metrum wiersza), „słowo” (w postaci z końcówkami fleksyjnymi), „strona gramatyczna” (czynna lub zwrotna); ma też pewną liczbę znaczeń wspólnych ze słowem pāda, ale ma sens bardziej aktywny – nigdy nie znaczy ‘noga’, ‘podpora’ – za to znaczy ‘krok’. Pierwszy rzeczownik związany jest z czasownikiem padati – ‘stać nieruchomo, stać pewnie’, drugi z czasownikiem padayate – ‘poruszać się, przemieszczać się’, por. polskie padać.

      Po trzecie, sanskryckie słowo vana (rodzaj nijaki, mianownik liczby pojedynczej: vanam) nie znaczy ‘dżungla’, ani tym bardziej ‘to, co nieznane’, ale raczej ‘lasek, gaj, zagajnik, park’, ew. ‘grupa drzew, zarośla’, a nawet: ‘kępa lotosów’. Ogólnie: las nadający się do zamieszkania przez ludzi – np. przez mnichów buddyjskich czy dżinijskich, albo braminów-pustelników trzeciej fazy życia, wanaprasthów (vanaprastha), dosłownie „tych, którzy mają w lesie siedzibę” (vane prastho yasya saḥ) – najczęściej zagajnik dający cień – schronienie przed słońcem (nie dający jednak dostatecznego schronienia w czasie pory deszczowej – wtedy mnisi zamieszkiwali w grotach, później klasztorach), położony w pobliżu siedzib ludzkich, bo one są źródłem jałmużny. Kto nie wierzy, niech zobaczy na zdjęciach (np. w Wikipedii, https://en.wikipedia.org/wiki/Jetavana), jak wygląda Jetavana, tj. „Park Dżety” (od imienia jego właściciela), zagajnik na przedmieściach miasta Śravasti, gdzie Budda wygłosił większość swych kazań. Las w sensie zarośniętego pustkowia, czyli ‘puszcza’, ‘dżungla’, ‘dzicz’ (miejsce niezagospodarowane przez ludzi, ani obszar orny, ani pastwisko), to w sanskrycie raczej ara&ndotbl.x;ya (ewentualnie mahāvana czyli ‘wielki gaj’).

      Po czwarte i najważniejsze – nawet gdyby wszystko skorygować według powyższych wskazówek, ze słowa padavana, jako złożenia pada + vana, nie da się uzyskać sensu ‘wykonujący [pierwszy] krok w las’. Złożenie tego typu byłoby złożeniem determinatywnym typu bahuvrīhi (zob. A. Gawroński, „Podręcznik sanskrytu”, § 243, wyd. I 1932, s. 97–98, http://www.sbc.org.pl/dlibra/doccontent?id=12646), gdzie pierwszy człon jest określeniem drugiego. Padavana znaczyłoby więc ‘stopoleśny’, niosąc sens porównawczy: ‘mający las jak stopy/kroki’ (padāni iva vanaṁ asya saḥ), lub dzierżawczy: ‘mający las stóp/kroków’ (padānām vanaṁ yasya saḥ), lub wyrażając inną relację typu: ‘mający las ze/dla stóp/kroków’ (padebhyo vanaṁ...), ‘mający las (ze) stopami / przez stopy’ (padair vanaṁ...) lub ‘mający las w/na stopach/krokach’ (pade&sdotbl.x;u vanaṁ...). To ostatnie można by pewnie zinterpretować metaforycznie jako: ‘ten, który już przemierzył cały las stopami/krokami’, ale nie jako ‘stawiający pierwsze stopy/kroki w lesie’. Aby oddać to drugie znaczenie, trzeba by użyć dokładnie odwrotnego złożenia: vanapada („leśnostopy”), tj. ‘mający stopę/krok // stopy/kroki w lesie’ (vane padaṁ // padāni yasya saḥ) – innej możliwości nie ma.

      Można się jeszcze zastanowić, czy w literaturze indyjskiej las (vana) jest symbolem „rzeczywistości duchowej”, jak pyta Czytelnik? Zapewne dla mieszczucha każdy las(ek) jest jakoś tajemniczy i nieznany, ale nie wszystko, co „nieznane”, jest automatycznie symbolem rzeczywistości duchowej. Las w Indiach to symbol pustelni, odrzucenia świata, ascezy, praktyki medytacji (czyli intensywnego poznawania własnego „ja”, ducha, Boga), co ukazuje pięknie strofka II.55 „Trzech setek” Bhartryhariego:

      Jakiż pożytek z mnogich słów jałowych?
             Tylko dwie rzeczy godne są uwagi człowieka:
      Młodość kobiet o pełnych piersiach, sposobnych do nowej rozkoszy –
             – albo las. (tłum. A. Basham / Z. Kubiak).


      Jednak w przypadku jedi z „Gwiezdnych wojen: i ich uczniów chodzi o całkiem inny rodzaj praktyki – o aktywne ćwiczenie sztuk walki, w Indiach praktycznie nieznane.

      Jeśli przyjąć za dobrą monetę tezę, że G. Lukas słowo to jakoś zapożyczył z sanskrytu, to choć wiadomo, że sanskryt uwielbia tworzenie złożeń i metaforyczną/metonimiczną ich interpretację, należy zdać sobie pytanie, dlaczego mamy przyjmować, że chodzi o złożenie pada + vana, skoro rzekome vana jest nam dane jedynie w postaci ułomnej: van? Może w ogóle nie chodzi o złożenie, tylko o jakieś inne słowo o podobnej warstwie dźwiękowej? Na przykład są do pomyślenia (hipotetyczne) słowa padavān i pādavān utworzone przy pomocy sufiksu dzierżawczego -vant , w mianowniku liczby pojedynczej rodzaju męskiego -vān; (zob. A. Gawroński, op. cit., § 59 G). Podobnie jak istnieje (potwierdzone w literaturze) słowo balavān (od bala – ‘siła, moc’), znaczące ‘siłacz, mocarz’ (tj. ‘mający siłę, moc’), częsty przydomek herosów i bogów – skąd (przez języki irańskie) polskie słowo bałwan (w jego najstarszym znaczeniu, tj. „[pogańskie] bóstwo” lub „figura takiego bóstwa”). Jestem pewien, że słowo pādavān ‘mający ćwiartkę’ mogłoby się zleksykalizować jako ‘ten, który zaliczył podstawę’ (‘ma już za sobą pierwszą ćwiartkę nauki’) – jako skrót od śāstre prathama-pādavān. I że słowo padavān mogłoby zleksykalizować się ze znaczeniem ‘stawiający (lub: mający za sobą) jeden/pierwszy krok’, jako skrót od eka-/prathama-padavān – zwłaszcza że słowo o znaczeniu ‘piechur, żołnierz piechoty’ zostało utworzone z użyciem innego sufiksu przymiotnikowego (§ 59 J), jako padavin (mian. l. poj. padavi). Mogłoby – gdyby którekolwiek z nich rzeczywiście istniało (wystąpiło choć raz w literaturze). Teoretycznie oba ww. słowa z sufiksem dzierżawczym i oba słowa złożone: pādavana i padavana są możliwe – niestety żadne z nich raczej nie wystąpiło w bardzo obszernej literaturze z ostatnich 3000 lat, bo nie jest znane słownikom sanskryckim.

      Z powyższej porady najbardziej wartościowym stwierdzeniem jest „Istnieje prawdopodobieństwo, że nazwa określająca adeptów sztuki [j]edi została wymyślona przez autora sagi Gwiezdnych wojen”. Nie ulega wątpliwości, że nawet najbardziej twardogłowy autor fantastyki, który stawia sobie za cel „wymyślenie od zera wszystkiego”, ulega jakimś inspiracjom, wpływom, bo nie jest w stanie faktycznie opróżnić swej pamięci i swego umysłu do czysta i absolutnie wszystko stworzyć od nowa. Więc można próbować szukać tych inspiracji. Oczywiste jest dla mnie, że jedyną osoba, która może dać wiarygodną odpowiedź na temat, skąd wziął się pomysł na takie słowo, jest sam jego autor (o ile w ogóle to wie). Poza tym mnie się wydaje, że przy analizie w ramach uniwersum terminy padawan i Obi-Wan, jeżeli się je poprawnie wymawia (tj. tak, jak w oryginale, a nie rozbieżnie, jak to jest rozpowszechnione w Polsce), powinny być ze sobą jakoś spokrewnione. Rozważania na ten temat są niewątpliwie bardzo ciekawe, nazywanie jednak ich (podobnie zresztą jak i całych powyższych moich analiz) „etymologią” byłoby wielką przesadą. Wprowadzanie stopy do lasu za bardzo przypomina znaną powszechnie „etymologię” Częstochowy, zatem (zacytuję klasyka mojej młodości) „nie nadaje się do badań naukowych, a jedynie do śmiechu” (Papcio Chmiel, Tytus, Romek i A’Tomek. Księga III). Próba wywodzenia współczesnego terminu, który pojawia się w dziele literackim (wytworze fikcji) powstałym poza danym kręgiem lingwistyczno-kulturowym, ze słowa co prawda możliwego, ale faktycznie nigdy wcześniej nie użytego przez nikogo, to nie etymologia a akt twórczy (neologizm).

      Faktem jest, że sanskryt (jak każdy żywy język) posiada nadal żywotną możliwość tworzenia nowych słów z funkcjonalnych cząstek morfologicznych, w tym tworzenia nowych słów złożonych. Nie jestem jednak skłonny podejrzewać G. Lucasa, który (o ile wiadomo) nie znał sanskrytu, o umiejętność tworzenia gramatycznie poprawnych neologizmów sanskryckich. Gdyby hipoteza indyjskiej genezy była prawdziwa, prędzej podejrzewałbym, że jest to hybryda sanskrycko-angielska: „Pada wan” = „Step one!” (Słowo pada/pāda mogło być mu dobrze znane choćby z tytułu tekstu takiego jak Dhammapāda, czy z przybranego imienia/tytułu twórcy kultu Hare Kryszna: Swami Prabhupāda).

      Nie zapominajmy jednak, że (co wiadomo z życiorysów Lucasa), G. Lucas czerpał swe natchnienie dla „Gwiezdnych wojen” z kultury japońskiej a nie z indyjskiej, bo mieszkał w Japonii i oglądał liczne seriale o samurajach (skąd nawet miał zaczerpnąć samo słowo „jedi”). Nie jestem japonistą i nie czuję się kompetentny do kontynuowania analiz w tym (być może jedynym właściwym) kierunku. Jednak tylko wtedy, gdy wierzy się (całkiem bezpodstawnie), że istnieje coś takiego jak „filozofia Wschodu”, można wrzucać do jednego worka rozliczne i niemające ze sobą nic wspólnego koncepcje, fakty kulturowe i językowe indyjskie i japońskie (a może jeszcze chińskie, tybetańskie, arabskie i inne?) – i liczyć na to, że cokolwiek zeń się wyciągnie, będzie trafne. Metafora o stawianiu pierwszego kroku i wkraczaniu w nieznane na określenie nowego etapu życia jest jednak tak ogólnoludzka, że przypisywanie jej jakiejś szczególnej (ale jednocześnie bardzo niekonkretnej) „wschodniości” (Bo i cóż by to miało być? Polecam artykuł prof. R. Huszczy pt. Orientalistyka... w „Przeglądzie Orientalistycznym” nr 3–4/2006), czy inspiracji bliżej nieokreśloną „filozofią Wschodu”, nie może być usprawiedliwione, nawet tą nieokreślonością. Ekspert Poradni powinien prostować, a nie powielać mity.

      Czytelnik zadający pytanie ma prawo nie wiedzieć także, że Indie to nie Daleki Wschód, ale do eksperta udzielającego porady należy wyprowadzenie go z błędu. Indie to jednak spory subkontynent – więc co miałoby znaczyć, że coś „pobrzmiewa gdzieś jakby z hinduska”? – dalibóg nie wiem (zupełnie inaczej brzmi język pendżabski, a inaczej bengalski, zgoła jeszcze inaczej tamilski – można posłuchać na YouTubie). Dla mnie to słowo brzmi raczej „z malajsko-indonezyjska” – i to nie tylko dlatego, że na Filipinach jest wyspa Palawan a w Malezji jest miasto Padawan (sic!, https://en.wikipedia.org/wiki/Padawan_municipality) (notabene z ciekawą legendą zawierającą wyjaśnienie pochodzenia tej nazwy, choć utrzymane w stylu zakopiańsko-częstochowskim).

      Szkoda tylko, że Autor porady nie sprawdził do końca, skąd się ta interpretacja wzięła na „zagranicznych fanpage’ach”, z których ją zaczerpnął. Ja jednak, dzięki szokowi, jaki przeżyłem przeczytawszy powyższą poradę, znalazłem w Internecie jej faktyczne źródło – jest nim artykuł „More Hindu Themes in the «Star Wars» Saga, by Cie Sharp” na nieistniejącej już witrynie The Borrowed Ones: A Star Wars fan site (ponieważ w Internecie rzadko kiedy coś ginie bezpowrotnie, zachowała się jego kopia w Archiwum Internetu: https://web.archive.org/web/20031005035927/http://www.hrafn.btinternet.co.uk/StolenOnes/essays/hindujedi.html). Ironią losu jest to, że autor wspomnianego artykułu, Marnie J. Goodbody, twórca koncepcji: „pada-van” = „stawiający pierwszy krok w lesie”, od razu na początku wspomina, że nie czuje się kompetentny do dokonywania podobnych interpretacji, jednak zainspirowany esejem Rajana Rajbhandariego „Star Wars and Hinduism” z 1994 r., uznaje kwestię indyjskich inspiracji w „Wojnach gwiezdnych” za bardzo istotną (co skądinąd zrozumiałe, bo przedstawia się jako wyznawca kultu Hare Kryszna, który źródeł wszelkiej ludzkiej kultury i cywilizacji upatruje w tzw. kulturze wedyjskiej i w sanskrycie, niejednokrotnie przeprowadzając argumentację „na siłę”, jak tu). Więc choć przyznaje, że nie zna dobrze sanskrytu, M.J. Goodbody stwierdza, że kierując się „czystym entuzjazmem” poczuł się wewnętrznie przymuszony do napisania swoich analiz (przedstawia tam więcej podobnych „rewelacji”) i wierzy, że będą one trafne i wierne (sic!).

      Takie błędy raz zamieszczone w Internecie mają tendencję do rozpoczynania własnego życia: „Raz wypowiedziane słowo trwa wiecznie” (Aldous Huxley) – są powielane setki i tysiące razy i tysiące ludzi się potem na nie powołują, a na sprostowanie (na ogół zamieszczone w jakimś innym miejscu) – jakimś dziwnym trafem, nie. Na szczęście pierwotne źródło informacji już wypadło z głównego nurtu Internetu, a to, które od kilku lat ją najbardziej rozpowszechniało (artykuł „Jedi” w angielskojęzycznej Wikipedii) zostało przeze mnie skorygowane (mam nadzieję, że w sposób skuteczny, bo sprostowania w Wikipedii są dość trwałe). W ten sposób „wspólnym” wysiłkiem zmniejszyliśmy nieco sferę postprawdy i „miejskich legend” zachwaszczającą Internet.
      Maciej St. Zięba
  • Premium
    15.05.2017
    Chciałbym wyjaśnić i sprecyzować znaczenie terminu premium, ale to, w jakim używamy go współcześnie. Słowniki definiują premium jako ‘dodatek do wynagrodzenia’, ‘bonus’, czy ‘nagrodę’ (np. wyznaczono premium za moją głowę), dzisiaj jednak nikt nie używa premium w tym znaczeniu. Jak zdefiniować współczesne znaczenie terminu premium?
    Szanowny Panie,
    rzeczywiście trudno dziś spotkać się z użyciem premium w rozumieniu, które Pan przytacza. Wielki słownik wyrazów obcych PWN notuje, że jest to forma przestarzała i odsyła nas do hasła premia w znaczeniu 2. ‘nagroda za coś, zwłaszcza mająca zachęcić nagrodzoną osobę do czegoś’. Podobną informację znaleźć można w Słowniku języka polskiego pod redakcją Witolda Doroszewskiego, w którym – poza wymienioną już eksplikacją – czytamy, że forma premium została zastąpiona w języku przez wyraz premia (uznawany w tamtym czasie za mniej poprawny).
    Słowo, o które Pan pyta, zyskało nowe znaczenie (a tym samym nowe życie) pod wpływem języka angielskiego, w którym może pełnić funkcję przydawki i wskazywać na wyjątkową jakość lub większą wartość przedmiotu, o którym mowa, w stosunku do innych rzeczy z tej samej kategorii. W języku polskim obrazują to połączenia typu: jakość premium (z ang. premium quality) czy wersja premium (z ang. premium version). Sformułowanie konto oszczędnościowe premium na przykład oznaczałoby, że ten rodzaj konta odznacza się wyjątkową jakością (np. wyższym oprocentowaniem) na tle innych rachunków bankowych tego typu.
    Mateusz Adamczyk, Uniwersytet Warszawski
  • Zobaczyć koncert czy obejrzeć koncert?
    15.05.2017
    Szanowni Państwo,

    jakie sformułowanie jest poprawne: zobacz koncert czy obejrzyj koncert? Chodzi o pozycję w menu na płycie DVD z filmem z koncertu.

    Z poważaniem
    Wanda Kownacka
    Szanowna Pani,
    oba powyższe sformułowania są poprawne. Słowa: zobaczyć oraz obejrzeć, w kontekście filmu (działalności artystycznej), traktowane są przez Wielki słownik języka polskiego pod red. Piotra Żmigrodzkiego jako wyrazy bliskoznaczne i znaczą: ‘zapoznać się z czymś, patrząc na to’.
    Zgodnie z danymi zamieszczonymi w Narodowym Korpusie Języka Polskiego sformułowania: obejrzeć koncert oraz zobaczyć koncert mają zbliżoną frekwencję.
    Agata Ciompała, Uniwersytet Warszawski
  • Rysik a grafit
    9.05.2017
    Na piszącą część ołówka, zarówno zwykłego, jak i automatycznego, zawsze mówiłem rysik (Złamał mi się rysik, Muszę kupić nowe rysiki), ale niedawno poprawiono mnie, że właściwszym określeniem jest grafit. Czy słusznie?
    Być może to kwestia zróżnicowania regionalnego? Czy w tekstach o zasięgu ogólnopolskim można używać obu form?
    Rysik to dawniej kawałek odłupanego kamienia służący do pisania. Później – gdy zmieniły się narzędzia pisarskie – nazwa ta została przeniesiona na inny przyrząd do zapisywania znaków: cienki pręcik w kształcie dzisiejszego ołówka. Gdy wreszcie wynaleziono ołówek automatyczny, rysikiem zaczęto nazywać (i czyni się to do dziś) ten jego element, którym piszemy po kartce. Aż w końcu – na zasadzie podobieństwa – nazywamy w ten sposób analogiczną część ołówka zwykłego – tę, która fachowo zwie się grafitem.
    Ewolucja znaczenia nazwy rysik wskazuje na to, że dla zwykłych użytkowników języka (a przy okazji – użytkowników narzędzi pisarskich) najistotniejsza jest funkcja danego przyrządu (lub jego elementu) – mimo że zmieniają się realia, to nazwa pozostaje. Rysik jest określeniem potocznym, używanym w języku niespecjalistycznym, natomiast grafit to słowo bardziej fachowe. Oba są poprawne, a ich użycie zależy od typu tekstu, w którym mają się znaleźć.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Wchodzić
    9.05.2017
    Mam pytanie dotyczące słowa wchodzić. Jest ono bardzo powszechnie stosowane w moim regionie, ale czy jest ono poprawne? Przykładowe zdanie: Wchodzisz do pokoju czy poczekasz tutaj? Czy mówiąc to słowo, będę dobrze zrozumiany i czy nie będzie ono powodem śmiechu w towarzystwie, kiedy np. wyjadę na drugi koniec Polski?
    Dziękuję i pozdrawiam :)
    Zapewniam Pana, że nie narazi się Pan ani na śmieszność, ani na niezrozumienie, gdy zapyta Pan kogoś o to, czy wchodzi on do pokoju, czy poczeka gdzieś indziej. Czasownik wchodzić jest tu użyty całkiem poprawnie i naturalnie.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Gmach włosów, gmach mamy zadane
    4.05.2017
    W książce Wiesława Myśliwskiego Traktat o łuskaniu fasoli na str. 34 można znaleźć zdania:
    Wymigiwaliśmy się, jak umieliśmy. (...) A kiedyśmy już zaczęli do szkoły chodzić, według starszeństwa, Jagoda, Leonka, ja, zwykle nauką, że musimy lekcje na jutro odrobić, a gmach mamy zadane.
    Słowo gmach użyte w tym nieoczekiwanym znaczeniu – jako mnogość – pojawia się w książce jeszcze raz (gmach włosów). Czy to regionalizm, archaizm, czy licentia poetica autora?
    Gmach to, jak wiadomo ‘duży, okazały budynek’. Dawniej wyraz ten miał więcej znaczeń – był używany m.in. jako przysłówek znaczący ‘dużo’ , co potwierdzają takie wyrażenia jak gmach miejsca, gmach ludzi, gmach roboty czy przytoczone w pytaniu: gmach włosów, gmach mamy zadane.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Jazyd czy jazyda?
    24.04.2017
    Jazydzi to przedstawiciele wyznawanej głównie przez irackich Kurdów religii łączącej elementy islamu, chrześcijaństwa i innych wierzeń. Jak w liczbie pojedynczej powinna brzmieć nazwa wyznawcy tego kultu: jazyd czy jazyda?
    Poruszona przez Pana kwestia ma trzy aspekty, z których Pan sformułował tylko jeden.
    Pierwsza to kwestia samogłoski w pierwszej sylabie: -a- czy -e-? Druga to kwestia małej lub wielkiej litery. Dopiero trzecia to kwestia końcówki mianownika liczby pojedynczej.

    Oprócz przejrzenia wielu źródeł uznałem, że kwestia ta wymaga konsultacji ze specjalistami od języka kurdyjskiego i od religii jezydów z UJ, dr Joanną Bocheńską, drem Arturem Rodziewiczem i mgrem Karolem Kaczorowskim (w tym miejscu chciałem im podziękować za szybkie i obszerne komentarze; za cenne uwagi dziękuję też pracownikom naukowym z UW, religioznawcy dr. hab. Arkadiuszowi Sołtysiakowi oraz arabistce dr hab. Katarzynie Pachniak).

    Chociaż Encyklopedia powszechna PWN (wersja online) i idące za nią Wikipedia i Wikisłownik, a także Encyklopedia religii PWN proponują jako lepszą formę jazydzi, formę jezydzi traktując jako oboczną, warto zauważyć, że w Słowniku ortograficznym PWN (http://sjp.pwn.pl/slowniki/jezydzi.html) widnieje tylko forma jezydzi. Nazwa jazydzi w języku polskim pojawiła się bodaj dopiero w 1997 r., w publikacji prof. Janusza Daneckiego Podstawowe wiadomości o islamie i równolegle w przetłumaczonej z jęz. angielskiego encyklopedii Britannica. Edycja polska (1997–2004). Od tego czasu próbuje wyprzeć używaną w języku polskim co najmniej od połowy XIX w. nazwę jezydzi, zgodną z wymową w języku kurdyjskim kurmandżi (używanym przez ok. 90% wyznawców jezydyzmu): êzidî / yêzîdî i w dialekcie arabskim północnego Iraku (ok. 10% wyznawców): yēzīdī. Udało jej się to przede wszystkim w odniesieniu do Encyklopedii popularnej PWN – od zmiany red. naczelnego (wyd. 28, 1998, ma jeszcze formę Jezydzi; w wyd. 29, 1999, hasło zniknęło całkowicie – zresztą równocześnie zniknęło hasło Jazygowie dotyczące innego ludu pochodzenia irańskiego; od wyd. 30, 2003, zaczęto pisać Jazydzi, i to nawet bez podawania obocznej formy Jezydzi (Jazygowie do EP PWN nie powrócili).

    Jednak specjaliści od języka kurdyjskiego i od religii jezydów z UJ, z którymi konsultowałem niniejszą poradę, stwierdzają jednoznacznie, że jedyną poprawną formą jest jezydzi, i tylko takiego terminu używają w swych publikacjach, m.in. na łamach czasopisma „Fritillaria Kurdica. Bulletin of Kurdish Studies” (http://www.kurdishstudies.pl/?pl_czasopismo,16) – zob. zwł. nr 3-4 i 16. Forma jazydzi to albo anglicyzm, albo błąd nadmiernego etymologizowania, spotykany i u arabistów, i u iranistów. Ten ostatni motywowany jest czy to przywiązaniem do zasad pisowni arabskiej (w arabskim języku klasycznym i literackim nie ma samogłoski „e”, ale występuje ona w dialektach), czy też przywiązaniem do staroperskiej, jednej z możliwych etymologii (z awestyjskiego słowem yazata – ten, kogo należy czcić). Przypomina to podejście takie, jak byśmy wszystkim słowom zapożyczonym z włoskiego czy portugalskiego koniecznie chcieli przywracać formę fonetyczną/ortograficzną źródłosłowu łacińskiego, nie biorąc pod uwagę współczesnej wymowy i ortografii. Język kurdyjski posługując się alfabetem łacińskim, zapisuje êzidî. Nie od rzeczy będzie także wskazać, że języki ludów sąsiednich do jezydów – oprócz arabskiego i perskiego – mają tylko wersje z -e-: gruziński: იეზიდები / ეზიდები [iezidebi / ezidebi], ormiański Եզիդիներ [ezidiner], azerski yezidilər i turecki yezîdîler.

    Jeśli chodzi o dziennikarzy itp., to częsta w mediach forma jazydzi jest zapewne anglicyzmem, bo tekst angielski jest dla nich podstawowym źródłem informacji. Spośród języków kongresowych i języków agencji informacyjnych, wszystkie mają „e” (yézidis, Jesiden, йезиды/езиды itp.) – oprócz angielskiego, gdzie używa się litery „a” (Yazidis), ale przy wymowie [jəˈziːdiːz]. A jak coś nie jest dobrze znane, to najpowszechniejsza wersja angielska staje się wyrocznią. Zagraniczni specjaliści od Kurdów i jezydyzmu (np. prof. Philip G. Kreyenbroek z Gettyngi) używają jednak po angielsku formy Yezidi, nie Yazidi.

    Druga kwestia, to pisownia od wielkiej czy małej litery. Dalece nie wszyscy jezydzi uważają się za Kurdów, większość z nich uważa się za odrębny lud Jezydów – potomków Adama, ale nie Ewy. Nawet jeśli mówią po kurdyjsku, nie chcą być uważani za Kurdów (muzułmanów) – bo są Jezydami (ludem Boga). Dlatego analogicznie jak piszemy żydzi o wyznawcach judaizmu, a Żydzi o osobach należących do narodu wybranego, powinno się po polsku używać obu terminów pisanych, w zależności od kontekstu i znaczenia odpowiednio małą lub wielką literą: jezydzi (pisząc o wyznawcach) i Jezydzi (pisząc o członkach narodu).

    Jeśli chodzi o liczbę pojedynczą – jezyd/Jezyd czy jezyda/Jezyda, to konsultowani przeze mnie specjaliści od jezydyzmu wyrazili jednakowe poparcie dla obu form, prosząc jedynie o unormowanie. Przegląd NKJP ani statystyczna analiza danych z internetu (Google, Bing) nie pozwalają jednoznacznie rozstrzygnąć, która z dwóch form jest częściej używana (bo formy przypadków jednej pokrywają się z przypadkami drugiej). Po analizie źródeł, dyskusji i głębszej refleksji zalecam formę jezyd/Jezyd.

    Pierwsze użycie słowa Jezyd zaobserwowałem w Ilustrowanej Encyklopedii Trzaski, Everta i Michalskiego, pod red. Stanisława Lama, z r. 1927. Jest to jednak wystąpienie. Natomiast słowo jezyda pojawia się w tłumaczeniu Wandy Piwowarczyk powieści przygodowej Karola Maya Przez pustynię (Poznań 1938, reprint 1990). Jest to liczne wystąpienie, choć w ramach jednego dzieła. Wydaje się, że ta druga forma ma większe szanse przyjąć się powszechnie. Pomimo to zalecam raczej formę jezyd/Jezyd z trzech względów:

    1) Forma jezyd/Jezyd jest lepiej umotywowana słowotwórczo – istnieją liczne słowa męskoosobowe o wzorze podobnym – jak: żyd/Żydżydzi/Żydzi, chasydchasydzi, druiddruidzi, szahidszahidzi – odnoszące się do religii lub narodowości; mamy też imiona męskie: Zygfryd, Gotfryd, Dawid. Forma jezyda/Jezyda ma w zasadzie tylko liczne wzory rodzaju żeńskiego (Tauryda, Atlantyda, Tetyda, Floryda, hybryda, ohyda, Temida, Artemida, gnida, asteroida i sinusoida) – z wyjątkiem dwóch: inwalidainwalidzi oraz apatrydaapatrydzi.

    2) Forma Jezyd/Jezydka występuje i jest szeroko stosowana w pokrewnym języku słowiańskim (rosyjskim) – za czasów ZSRR była wpisywana do aktów stanu cywilnego i „paszportów” (dowodów osobistych) członków tej mniejszości (zwł. na Zakaukaziu) w rubryce „narodowość” (езид/езидка wzgl. йезид/йезидка, z charakterystyczną dla jęz. rosyjskiego małą literą).

    3) Wzór jezyd/Jezyd jako jedyny, jak do tej pory, jest potwierdzony przez powszechnie dostępne świadectwo członka tej społeczności, który (bardzo wyraźnie) mówi po polsku Jestem jezydem. Kilkakrotnie używa też słów jezydów, jezydyzmu z „e”. Można tej wypowiedzi posłuchać: http://wyborcza.pl/12,82983,16657658,Jazyda__to_znaczy_kto__Rozmowa_z_Dalzarem_Nashwanem.html. Warto dodać, co ważne, że Dalzar Nashwan Salem nie zna języka kurmandżi i (jako jezyda) mówi po arabsku.

    Charakterystyczne przy tym jest, że on mówi jezyd, a polski dziennikarz „poprawia” to na: „Jazyda, to znaczy kto?”.
    Tak więc poprawne formy to: jezydyzm (religia) i jezydzi (jej wyznawcy), Jezydzi (lud), w liczbie pojedynczej: jezyd / jezydka i Jezyd / Jezydka, przymiotnik: jezydzki.
    Maciej St. Zięba
  • Przysłowiowy
    24.04.2017
    Szanowni Państwo,
    zgodnie z definicją słowa przysłowiowy (http://sjp.pwn.pl/sjp/przys%C5%82owiowy;2512575) jest to albo coś dotyczącego przysłowia, albo powszechnie znanego. Czy zatem można by użyć tego słowa np. w wyrażeniu przysłowiowy Robert Lewandowski? Wiem, że jest coś na rzeczy w kwestii tego, że niekoniecznie musi ono być związane z przysłowiem (http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Czy-przyslowiowy-jest-przyslowiowy;15737.html), ale czy powinienem się tu kierować drugim jego znaczeniem?
    Słowo przysłowiowy jest używane w wielu sytuacjach – nie tylko w tych, które zostały wskazane w przywołanym słowniku. Udało mi się wyodrębnić osiem typów użyć tego wyrazu (opisałam to w artykule pt. Osiem razy o przysłowiowym, opublikowanym w 2 nrze Poradnika Językowego z 2015 roku). Nie znam szerszego kontekstu wyrażenia przysłowiowy Robert Lewandowski, nie wiem, do czego ma się ono odnosić. Można jednak sądzić, że imię i nazwisko polskiego piłkarza jest tu symbolem osoby mającej jakieś cechy. Takiemu typowi użycia przymiotnika przysłowiowy odpowiada opis: ‘słowo przysłowiowy łączymy z nazwą jakieś osoby, którą uważamy za typowego reprezentanta jakiejś cechy, po to by wskazać, że ktoś inny, o kim mowa w zdaniu, ma tę właśnie cechę’.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Dodaj więcej cukru
    24.04.2017
    Czy wyrażenie dodaj więcej (np. w przepisie: dodaj więcej cukru, jeśli danie jest niesłodkie) jest pleonazmem?

    Pozdrawiam świątecznie
    Dorota
    Dodaj więcej cukru znaczy ‘dodaj cukru, żeby było go więcej’ – mamy tu więc do czynienia z pewną nadwyżką semantyczną, co jednak nie oznacza, że konstrukcja ta jest błędna. W języku codziennym posługujemy się wieloma wyrażeniami i zwrotami redundantnymi i nie zawsze to nas razi. Pisaliśmy o tym wielokrotnie – proszę przejrzeć nasze porady pod kątem pleonazmów.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Rozmaity
    20.04.2017
    Czy słowo rozmaite w pisowni jest poprawne? Zarzucono mi, że jest one używane tylko w mowie przez starszych i nie powinno się go pisać. Czy zamiast niego powinno się używać słowa różnorodne?
    Z góry dziękuję.
    Nie ma nic niewłaściwego w słowie rozmaity – proszę je stosować do woli.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zafiksować się
    20.04.2017
    W słowniku jedyne znaczenie zafiksować to ‘zatwierdzić’. Czy zwrotu zafiksować się można używać w znaczeniu ‘mieć obsesję na punkcie czegoś, robić coś nieustannie’? Ja tak mówię, ale nie wiem, czy to błędny idiolekt, czy ogólniejsza tendencja.

    Serdecznie dziękuję za pomoc.
    Dorota
    Nie jest Pani odosobniona w zafiksowywaniu się na czymś, o czym świadczą użycia zanotowane przez NKJP:
    …nie wolno się zafiksować na jednym sposobie, ponieważ każdy jest dobry – tyle że nie zawsze, lecz czasami.
    Pamiętam, kiedy Marian pojawił się w moim domu i przeszedł przesłuchanie (a kim są twoi rodzice, kim zamierzasz zostać itp.), rodzice, a zwłaszcza matka jakby zafiksowała się na nim.
    I tak się na tym Bondzie zafiksowałem, że przypomniał mi się pościg z poprzedniego odcinka…
    Zafiksowani na Moczarze i Gomułce traciliśmy z pola widzenia indywidualne losy polskich Żydów, którym Marzec ‘68 przeorał życie.
    …był w ostatnich dniach zafiksowany na Agnieszce…

    Fiksacja w psychologii to ‘uporczywe powtarzanie pewnego typu zachowań, mimo że przynoszą one szkodę danemu osobnikowi, występujące pod wpływem silnych, negatywnych przeżyć, zwłaszcza frustracji’ (definicja z Uniwersalnego słownika języka polskiego PWN pod red. S. Dubisza). Na tej podstawie wytworzył się potoczny czasownik zafiksować się (na czymś / na kimś) znaczący ‘nadmiernie skupić się na czymś / na kimś’. To, że nie jest on rejestrowany przez słownik, nie oznacza, że nie jest poprawny.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Idol i fan – czy antonimy?
    10.04.2017
    Szanowni Państwo,
    chcę nawiązać do mojego poprzedniego pytania o antonimy (http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Fan-a-hejter;17642.html). W haśle „Antonim” w polskiej wikipedii jest napisane, że „do antonimów zalicza się też tzw. konwersje, czyli pary wyrazowe typu: (...) nauczycieluczeń”. Czy wikipedia ma tutaj słuszność? I czy w takim razie do takiej konwersji nie zaliczymy pary „idolfan”? Nie widzę różnicy między takim zestawieniem a parą „nauczycieluczeń”.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Istnieją różne teorie antonimii; jedna z nich rzeczywiście uznaje za antonimy także pary wyrazów typu nauczyciel – uczeń, a także takie jak kręgowiec – bezkręgowiec. W najbardziej rozpowszechnionej koncepcji jednak relację reprezentowaną przez parę nauczyciel – uczeń określa się jako konwersję, a tę, którą reprezentuje para kręgowiec – bezkręgowiec za komplementarność (która różni się od antonimii niestopniowalnością cechy wyrażonej przez zestawiane ze sobą słowa).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Co może być powodem do dumy?
    10.04.2017
    Czy można być dumnym z bycia Polakiem, czarnym lub gejem? Czy to ma sens? W języku angielskim są gay pride i black pride, w polskim takie zestawienia są rzadsze, ale istnieje duma etniczna. Czy można być dumnym z faktu urodzenia się i wychowania w danym kraju, co jest niezależne od nas i nie jest też żadnym osiągnięciem? Wielu ludzi kwestionuje takie zwroty, twierdząc że nie mają sensu i dumnym można być wyłącznie z własnych osiągnięć. Chciałbym poznać Państwa (specjalistów od języka) zdanie.
    Pojęcie dumy jest bardzo pojemne – z jednej strony jest to poczucie zadowolenia z własnych osiągnięć lub z osiągnięć bliskich nam osób (np. Z dumą pokazywał ordery), z drugiej strony jest to poczucie własnej wartości i godności (np. duma narodowa, urażona duma). I właśnie przywołana przez Pana duma etniczna (a także angielskie gay pride i black pride) zawierają ten pierwiastek godności i poczucia własnej wartości, które sprawiają, że człowiek (np. reprezentant narodu) nie czuje się gorszy od innych lub wręcz czuje się pod jakimś względem lepszy, wartościowszy.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Ilość i liczba a aprobowanie form przez językoznawców
    10.04.2017
    Ostatnio z tego źródła (https://kulturystykajezyka.wordpress.com/2016/02/29/ilosc-i-liczba/) dowiedziałem się, że podział na „policzalną liczbę” i „niepoliczalną ilość” jest dość sztuczny. Ilość ma szersze znaczenie niż liczba i przed wojną odnoszono ją także do rzeczy policzalnych, czynili to także polscy literaci. Czy skoro więcej argumentów (jak sądzę) przemawia za „ilością policzalną”, to czy w przyszłości językoznawcy zaaprobują ją także w formach oficjalnych, nie tylko potocznych?
    Jest wiele kontekstów, w których zakres użycia rzeczownika ilość jest szerszy, niżby to wynikało z reguły mówiącej o łączeniu tego rzeczownika z nazwami wskazującymi na niepoliczalność. Nie jest jednak tak, że stworzenie wyrażenia ilość pracowników (szczególnie w odniesieniu do większej grupy i szczególnie w wypowiedziach nieoficjalnych) jest „zakazane” – taką łączliwość podaje (jako mniej staranną) choćby Słownik poprawnej polszczyzny PWN pod red. A. Markowskiego (CD).
    Zadaniem językoznawców nie jest „aprobowanie” lub „nieaprobowanie” form, gdyż tym zajmuje się społeczeństwo, wybierając określone wyrazy czy konstrukcje, a nie wybierając innych. Norma językowa tworzy się w społeczeństwie, a rolą językoznawców jest jej kodyfikacja, czyli spisanie, omówienie, uporządkowanie itp., czego ostatecznym wyrazem są słowniki, głównie poprawnościowe. Jeśli więc pyta Pan o to, czy wyrażenie typu ilość pracowników zostanie kiedyś przez kodyfikatorów ocenione jako poprawne, to odpowiem, że zapewne tak (i zapewne w określonych kontekstach językowych i sytuacjach komunikacyjnych).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Gej
    10.04.2017
    W odpowiedzi na poradę dotyczącą słowa uchodźca ekspertka z poradni podała przykład zwulgaryzowania słowa gej, pisząc że stało się one obraźliwe. Jestem gejem i nie zgadzam się z tym. Słowo gej mnie nie obraża. Homoseksualista i gej to neutralne określenia, słowo pedał zaś jest obraźliwe. Bo jak mogłoby obrazić mnie zwykłe słowo, które mówi o mnie samym i które znaczy po prostu ‘mężczyzna o orientacji homoseksualnej’? Ani się tego nie wstydzę, ani nie jest to dla mnie ujmą.
    Uwagę o deprecjonowaniu znaczenia słowa gej poczyniłam przy okazji wyjaśniania innej kwestii, dlatego być może pojawił się w niej skrót myślowy. Napisałam: „Współcześnie gej coraz częściej (lecz nie zawsze) funkcjonuje jako wyzwisko, niesie negatywne konotacje, a nawet posłużył do utworzenia bardzo ekspresywnego rzeczownika gejoza ‘coś bardzo złego, bardzo źle ocenianego’)” i chciałam w ten sposób wskazać, że wyraz ten zaczyna być używany (głównie przez młodzież) w negatywnym sensie (zresztą bez związku ze znaczeniem ‘mężczyzna o orientacji homoseksualnej’), co nie oznacza, że zawsze tak jest odbierany.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zdychać
    10.04.2017
    Proszę mi wytłumaczyć, dlaczego w języku polskim istnieje rozróżnienie na umierać i zdychać. Chodzi mi o pochodzenie tych różnic. Skąd wzięło się zdychanie zwierząt? Dlaczego i kiedy zaczęto to rozróżniać?
    Być może tłumacz google nie jest najlepszym źródłem informacji, ale nie udało mi się tam znaleźć innego języka z takim rozróżnieniem procesu umierania.
    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Nie tylko polszczyzna nazywa kończenie życia przez ludzi w inny sposób niż kończenie życia przez zwierzęta – odpowiedniki polskiego zdychać istnieją także w innych językach: we francuskim (crever), włoskim (crepare) czy niemieckim (verenden).
    Śmierć ludzka jest w naszej kulturze traktowana inaczej niż śmierć zwierzęcia – wpisana jest w porządek etyczny, podczas gdy zakończenie życia przez zwierzę należy do sfery po prostu bytowej. Dlatego każde z tych dwóch zjawisk ma swoją odrębną nazwę.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Stopień intensywności czynności nazywanej czasownikiem kraść
    10.04.2017
    Szanowni Państwo,
    Ostatnio natknąłem się na sformułowanie: Nie kradnę filmów, a zwłaszcza tych słabych w odniesieniu do ściągania filmów z internetu.
    Zastanowiła mnie forma tej wypowiedzi, jeśli bowiem w pierwszym członie pada deklaracja, że dana osoba nie kradnie filmów, to czy precyzowanie, jakich filmów nie kradnie, ma tu jakikolwiek sens ?
    Nie można przecież nie ukraść czegoś bardziej lub mniej, więc czy nie wystarczyło by samo stwierdzenie – Nie kradnę filmów?
    Jak widać, i kradzież ma różną intensywność. Niedługo się okaże, że można być trochę w ciąży…
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Huzar a husarz
    31.03.2017
    Piszę z zapytaniem o odmianę słów huzar i husarz. Dlaczego obydwa słowa nie odmieniają się z takimi samymi końcówkami tj. huzar i husar lub husarz i huzasz?
    Oba wyrazy mają źródło węgierskie w postaci rzeczownika huszár (wym. [husar]) ‘jeździec’. Husarz przyszedł do polszczyzny bezpośrednio z języka źródłowego, natomiast huzar – za pośrednictwem niemieckim (por. niemiecki Husar, wym. [huzar]).
    Zanim husarz stał się husarzem, był husarem – w dawnej polszczyźnie wymawialiśmy tę nazwę zgodnie z językiem oryginału. Trudno określić, dlaczego w pewnym momencie pojawiła się tam na końcu głoska |ž| (zapisywana jako rz). Być może miała na to wpływ obecność wielu innych rzeczowników męskich zakończonych na -arz (por. piekarz, piłkarz). Oczywiście, w nich -arz jest przyrostkiem dodanym do czasownikowej (piec) lub rzeczownikowej (piłka) podstawy słowotwórczej, czego nie ma w husarzu, gdyż (jak wiemy) wyraz ten nie powstał na gruncie naszego języka.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego