• 14.02.2017
    Chciałem się dowiedzieć, czy można przedstawiać się Nazywam się Marek. Na Waszych stronach wprawdzie jest odpowiedź na to pytanie, lecz nie jest ona jednoznaczna i jest sprzeczna ze Słownikiem poprawnej polszczyzny PWN z 2009 r., który jasno mówi: „nie: nazywam się Ewa”, czyli nie można! Natomiast słyszałem, że coś się zmieniło i teraz ten zwrot jest już poprawny.
    Jak jest naprawdę? Ostatnio bardzo często słyszę w radiu tego typu sformułowania.

    Pozdrawiam
    Marek Wlazło
    Forma Nazywam się Marek, wskazująca na imię, nie na nazwisko (bywają przecież nazwiska równe imionom) nie jest zalecana, przez niektórych uważana za całkiem niepoprawną. Ja, choć nigdy się w ten sposób nie przedstawiam, kwalifikuję ją jako niestaranny, potoczny odpowiednik zdania Mam na imię Marek – na granicy dopuszczalności.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zagadkowy biwuar
    7.02.2017
    Szanowni Państwo,
    w internecie natknąłem się na produkt o nazwie biwuar będący rodzajem aktówki.

    Czy słowo biwuar jest notowane w słownikach języka polskiego? Co dokładnie oznacza i skąd się wzięło?

    Ze świątecznymi ukłonami
    Stały Czytelnik
    Rzeczywiście, wśród artykułów biurowych bez trudu można znaleźć produkt o nazwie biwuar (jest to teczka przypominająca notes). Słowo to jest zagadkowe – jego forma wskazywałaby na pochodzenie z języka francuskiego, lecz najbliższy mu brzmieniowo wyraz: buvoir oznacza naczynie, z którego zwierzę pije wodę (czyli poidełko). Szukałam w różnych słownikach obcojęzycznych – bez rezultatu. Może Czytelnicy trafili na ślad pochodzenia biwuaru?
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
    1. 7.02.2017
      Słowo biwuar jest konsekwencją czeskiego błędu lub metatezy. Powstało ono wskutek przestawienia liter lub głosek w wyrazie biuwar, który funkcjonuje w polszczyźnie prawdopodobnie od początku XIX wieku. Znali go już klasycy polskiej epistolografii doby romantyzmu. W liście Zygmunta Krasińskiego do Delfiny Potockiej z 5 września 1845 r. znajdziemy takie oto zdanie:
      Eliza, nie zrozumiawszy mojego listu, rewersów kopię Ci posłała, zamiast hipoteki. Pomyłka, nic więcej, posłała Ci kopię tego, co już masz w swoim biuwarze z tasiemkami (Z. Krasiński, Listy wybrane, http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/listy-wybrane/, s. 324).

      Narcyza Żmichowska, w Listach do rodziny i przyjaciół (G. Gebethner i Spółka, Kraków 1885, s. 260), pisze:
      [...] dałam sobie nawet półsłówko, że póki własnego pokoiku mieć nie będę, póty zielonego biuwaru mego nie otworzę — notabene czy wiecie, że mam biuwar zielony, ministeryalny — tekę na klucz zamykaną!.... do papierów.... (list XXIX z 16 maja 1853 r.).


      Określenie biuwar pojawia się również w publikacjach książkowych z XX wieku. Polski slawista Bazyli Białokozowicz wzmiankuje w jednej ze swoich prac o biuwarze Lwa Tołstoja:
      Dalej Pruszyński pisze, że w Bukareszcie Tołstoj naumyślnie przegrał „elegancki, moskiewskiej roboty, podróżny neseser (biuwar) na materiały piśmienne, kryty zielonym safianem, który obecnie stanowi dla mnie przedmiot dumy” (Lwa Tołstoja związki z Polską, Książka i Wiedza, Warszawa 1966, s. 294).


      O istnieniu biuwaru wiedzą zapewne czytelnicy powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza Kariera Nikodema Dyzmy. Ze względu na szczegółowy opis tego przedmiotu pozwolę sobie przytoczyć dłuższy fragment:
      Z kolei wystąpił dyrektor i w dłuższym przemówieniu podniósł wielkie zasługi prezesa Nikodema Dyzmy, podkreślił jego znakomity talent organizacyjny i życzliwy stosunek do podwładnych. Na zakończenie wyraził w imieniu swoim i wszystkich zebranych serdeczny żal, że tracą tak mądrego kierownika, po czym wśród głośnych wiwatów wręczył prezesowi wspaniały „biuwar” na biurko, wykonany ze złoconej skóry. Okładkę stanowiła wielka srebrna płyta, na której u góry wyrzeźbiona była podobizna Nikodema, u dołu gmach banku, a w środku adres treści następującej: Czcigodnemu Panu Nikodemowi Dyzmie, znakomitemu ekonomiście, twórcy, założycielowi, organizatorowi i pierwszemu Prezesowi Państwowego Banku Zbożowego — wdzięczni podwładni (Kariera Nikodema Dyzmy, https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/kariera-nikodema-dyzmy.pdf, s. 163).


      Z umieszczonego w tym wydaniu przypisu dowiadujemy się ponadto, że biuwar to „rodzaj kalendarza z podkładką, kładzionego płasko na blacie biurka”.
      Etymologicznie rzecz ujmując, termin biuwar wywodzi się z języka francuskiego (od: buvard), w którym oznacza najczęściej bibułę lub suszkę, zwaną niekiedy bibularzem. Określano tym mianem również teczkę (zwykle ozdobną) do przechowywania korespondencji, zawierającą bibułę do osuszania papieru z nadmiaru atramentu. Dość wspomnieć fragment Anny Kareniny:
      [Hrabina Lidia] poleciła i zaraz, otworzywszy buvard, napisała do Karenina, że spodziewa się go zobaczyć na dworskiej uroczystości galowej w cesarskim pałacu o godzinie pierwszej (L. Tołstoj, Anna Karenina, przeł. K. Iłłakowiczówna, PIW, Warszawa 1984, s. 564).

      Obecnie w polszczyźnie funkcjonuje zarówno biwuar, jak i biuwar. Biwuarem nazywa się teczkę konferencyjną, wykonaną zazwyczaj ze skóry (naturalnej lub sztucznej), służącą do przechowywania przyborów do pisania, dokumentów, wizytówek itp. Biuwar natomiast jest określeniem kalendarza kładzionego na biurku, przystosowanego do robienia notatek pod odpowiednią datą.
      Czytelnikom zainteresowanym historią rzeczownika biuwar w języku francuskim i polskim polecam lekturę artykułu prof. dr hab. Anny Bochnakowej Les mots kotylion et biuwar en polonais d’aujourd’hui.

      Patrycjusz Pilawski
  • Kłopotliwy Murzyn
    31.01.2017
    Wprawdzie bardzo stary nie jestem (nieco ponad 30 lat), więc może zabrzmieć to trochę dziwnie, ale w czasach mojej młodości nie było niczego złego w określeniu Murzyn. Obecnie poprawność polityczna każe mówić Afroamerykanin lub osoba czarnoskóra, a Murzyn stał się określeniem obraźliwym.
    Proszę wyjaśnić genezę Murzyna, a także dlaczego obecnie to określenie jest "na cenzurowanym", z czego wynika ta zmiana jego postrzegania.
    Polska nazwa Murzyn wywodzi się z łacińskiego Maurus (który do naszego języka dotarł za pośrednictwem czeskim) oznaczającego mieszkańca północnej Afryki, a więc osobę mającą nieco ciemniejszą karnację niż my. W czasach rzymskich Europejczycy nie utrzymywali kontaktów z Afrykańczykami mającymi całkiem ciemną skórę. Zmieniło się to dopiero w epoce kolonialnej; wówczas nazwano ich słowami pochodzącymi od łacińskiego niger (‘lśniąco czarny’) – angielskim Negro czy francuskim Negre.
    Wyrazy te, używane w językach angielskim czy francuskim, są obciążone licznymi konotacjami związanymi z dziedzictwem kolonializmu, przez co są po prostu obraźliwe. Z tego powodu niektórzy przypisują takie nacechowanie także polskiemu słowu Murzyn, które jest słownikowym odpowiednikiem francuskiego Negre czy angielskiego Negro. Tymczasem w polszczyźnie o wiele gorsze konotacje niż Murzyn ma czarny, który jest dokładnym odpowiednikiem dość neutralnych w językach angielskim i francuskim Black, Noir. Można więc sądzić, że jednym z powodów postrzegania nazwy Murzyn jako obraźliwej jest to, że jej ekwiwalenty obcojęzyczne rzeczywiście są nacechowane negatywnie. Gdy czarnoskóre osoby, które przyjeżdżają do Polski np. na studia, szukają w polsko-angielskim lub polsko-francuskim słowniku odpowiednika słowa Murzyn, znajdują obraźliwe nazwy Negro, Negre, co sprawia, że przypisują takie nacechowanie także polskiemu słowu.
    Nie można jednak zaprzeczyć, że w polszczyźnie Murzyn ma negatywne konotacje – pojawia się w kilku frazeologizmach odnoszących się do wykorzystywania kogoś: zdawać egzamin na murzyna (‘wysłać kogoś zamiast siebie na egzamin’), biały murzyn (‘osoba nadmiernie wykorzystywana przez innych’), Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść (przysłowie mówiące o sytuacji, w której kogoś wykorzystano i odprawiono, gdy stał się niepotrzebny). Konotacje te jednak nie są, moim zdaniem, na tyle silne, by uważać, że nazwanie osoby czarnoskórej Murzynem jest obraźliwe (podobnie: wiele negatywnych skojarzeń budzi nazwa Żyd, jednak używamy jej neutralnie, gdy odnosimy ją do osoby narodowości żydowskiej).
    Jest wreszcie trzeci aspekt tej sprawy. Otóż w dyskusji na temat poprawności politycznej i mowy nienawiści podkreśla się, że często nazwy narodowości, określenia koloru skóry, nazwy wyznawanej przez ludzi religii itp. są niepotrzebnie używane w kontekstach stygmatyzujących. Inaczej mówiąc – jeśli w Polsce 10 wypadków samochodowych jest spowodowanych przez obywateli naszego kraju, a tylko jeden przez obywatela Ukrainy, to tylko w komunikacie prasowym poświęconym temu jednemu znajdzie się wzmianka o narodowości kierowcy. Uważa się (słusznie), że w wielu sytuacjach narodowość, kolor skóry, wyznanie itd. nie są istotne, a wskazywanie na nie wynika jedynie z chęci zaznaczenia swojej wyższości. W związku z tym wiele nazw odnoszących się do „innych” (Ukrainiec, Murzyn, Cygan itd.) jest dodatkowo obciążanych negatywnymi konotacjami.

    Przyznam, że dla mnie nazwa Murzyn nie ma w sobie nic obraźliwego, jeśli odnosi się do osoby czarnoskórej. Używa się jej przecież (przynajmniej w rozmowach prywatnych) nawet w odniesieniu do Baracka Obamy, człowieka bardzo szanowanego, a przez niektórych wręcz uwielbianego. Używają jej w stosunku do siebie niektórzy polscy obywatele mający ciemną skórę, także nie widząc w niej nic złego. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że część czarnoskórych Polaków uważa ją za niestosowną, obraźliwą czy wręcz raniącą. Wiedząc o tym, staram się jej przy nich nie używać – nie w imię politycznej poprawności, lecz zwykłej ludzkiej życzliwości.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Dyżur
    31.01.2017
    W definicji PWN dyżur oznacza przede wszystkim pełnienie obowiązków. Może być jednak tak, że ktoś (np. dyżurny w szkole) ma dyżur, a nie będzie musiał nic wykonać (bo np. tablica pozostanie niezapisana). W tym wypadku dyżur jest, pracy nie ma. Podobnie w przypadku ostrego dyżuru. Gdyby nie zgłosił się żaden chory, nie są wypełnione obowiązki. Chyba że obowiązkiem była właśnie owa gotowość. Nie jest to jednak zaznaczone w definicji. Proszę o odniesienie się do tych zarzutów.
    Definicje – wyrazu dyżur i wyrażenia ostry dyżur – zamieszczone w słowniku PWN nie zawierają błędu. Pierwsza z nich wskazuje nie tylko na ‘pełnienie obowiązków...’, lecz także (w drugiej części) – na ‘okres pełnienia tego obowiązku’. Z drugiej zaś – która brzmi: ‘dzień, doba, kiedy dany szpital ma obowiązek przyjmować wszystkich zgłaszających się chorych’ – nie wynika to, że pojęcie dyżuru jest równoznaczne z pojęciem pracy, lecz to, że pełnienie dyżuru wiąże się z obowiązkiem zajęcia się tymi, którzy się do szpitala zgłoszą.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • O nazwie jagody goji
    31.01.2017
    Szanowni Państwo,
    popularnym składnikiem spożywczym stały się ostatnio owoce Goji (lub jagody Goji). Mam wątpliwości w związku z pisownią tego wyrażenia, nie notowanego przez słownik. Zazwyczaj spotykam taką formę, jaką podałem. Wydaje mi się, że po pierwsze wyraz goja powinien być pisany od małej litery, po drugie odmieniany jako goi, nie goji. Proszę o rozwianie moich wątpliwości.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Nazwa jagody goji jest pod wieloma względami niefortunna w polszczyźnie. Po pierwsze, przeciętny Polak, który słyszy wyrażenie ze słowem jagody, wyobraża sobie owoc podobny do jagody rosnącej w naszych lasach. Tymczasem wyraz ten został tu użyty w znaczeniu terminologicznym (‘owoc wielu roślin mający mięsistą, soczystą owocnię, zawierającą zwykle liczne nasiona’ – definicja z Uniwersalnego słownika języka polskiego PWN pod red. S. Dubisza); w tym samym znaczeniu występuje np. w wyrażeniu jagody pomidorów. Oczywiście, nie ma powodu, by słowo goji pisać od wielkiej litery.
    Po drugie, połączenie wyrazu goji z jakimś rzeczownikiem w prepozycji (jagody goji, owoce goji) może sugerować (czego dowodem jest Pańskie pytanie), że goji to dopełniacz (owoce – czego? – goji). Tymczasem forma goji jest mianownikiem, a wyrażenie jagody goji zawiera tzw. przydawkę rzeczownikową (jak np. brat bliźniak, pies pudel), w której od pierwszego wyrazu wyprowadzamy pytanie jaki? jaka? jakie?, nie zaś kogo? czego?. A zatem owoce goji to ‘owoce zwane goji’. Nazwa goji występuje też, rzecz jasna, samodzielnie, i to wydaje się najrozsądniejsze, ponieważ nie powoduje błędnej interpretacji gramatycznej. Sąsiedztwo wyrazu nadrzędnego (owoce, jagody) ma oczywiście służyć właściwej interpretacji semantycznej tego słowa – ktoś, kto podaje przepis na deser z tymi owocami, chce mieć pewność, że czytelnik zrozumie, że potrzebnego składnika ma szukać na dziale owocowo-warzywnym.
    Słowo to nie zaadaptowało się jeszcze w polszczyźnie. Możemy się spodziewać, że albo pozostanie w obecnej, dość nietypowej dla naszego języka formie (goji), albo ulegnie spolszczeniu i przekształci się w rzeczownik goja (zapisywany w dopełniaczu poprawnie: goi) – czas pokaże. Jeśli chodzi o wymowę, to wszystko wskazuje na to, że utrwali się ta, która dominuje obecnie – |goji|. Niektórzy wymawiają to słowo po angielsku (a wymowa angielska pozostaje pod wpływem wymowy chińskiej; zob. poniżej) – |godżi|, jednak jest to zdecydowanie rzadsze.
    Wyraz ten podobno został wymyślony przez amerykańskiego botanika Bradleya Dobosa w 1973 roku i stanowi przekształcenie słowa gǒuqǐ (枸杞), oznaczającego jagodę, używanego przez Chińczyków zamieszkujących jeden z regionów w Himalajach. Nazwy te – zarówno angielska (i używana w innych językach europejskich) goji, jak i oryginalna gǒuqǐ (枸杞) – odnoszą się do rośliny fachowo zwanej kolcowojem chińskim (a także innej, zwanej kolcowojem pospolitym), czyli Lycium chinense (Lycium barbarum). Owoców tej rośliny używa się w medycynie chińskiej, gdyż są one bogate w witaminy, minerały i mikroelementy, dzięki czemu mają podobno zbawienny wpływ na zdrowie. Zapewne to sprawiło, że zawędrowały one do Europy i Ameryki Północnej, a wraz z nimi ich kłopotliwa dla polszczyzny nazwa.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zachowanie się a zachowanie, zdecydować się a zdecydować
    31.01.2017
    Jaka jest różnica między zachowanie a zachowanie się, zdecydować a zdecydować się?
    Rzeczownik zachowanie oznacza sposób, w jaki ktoś się zachowuje (swobodne zachowanie, wzorowe zachowanie, zachowania przestępcze itd.). To samo słowo uzupełnione zaimkiem się kładzie większy nacisk na jego czynnościowy aspekt – powiemy: Lubiliśmy jego swobodne zachowanie, ale: Nie miał pojęcia o zachowaniu się w towarzystwie. Pierwsze zdanie wskazuje na cechę, drugie – na czynność (‘nie miał pojęcia, jak się zachować w towarzystwie’). Różnica między tymi użyciami jest bardzo subtelna; zdaje się, że formy zachowanie się używamy raczej z określeniami miejsca (zachowanie się przy stole, w towarzystwie itd.), a zachowanie – w połączeniu z przymiotnikiem i zaimkiem (por. np. Z jego zachowania wynika, że…).
    Bardziej wyraźna granica przebiega między zdecydować a zdecydować się – przede wszystkim dlatego że mają one inne wymagania składniowe. Czasownik zdecydować rządzi wyrażeniem o czymś (np. Zdecydował o wyjeździe) lub wymaga obecności zdania podrzędnego (np. Zdecydował, że wyjedzie). Formę zdecydować się zaś uzupełnimy określeniem na coś (Zdecydował się na wyjazd). Jest tu także pewna różnica znaczeniowa – zdecydować możemy o czymś za kogoś, w czyjejś sprawie (Zdecydował, że syn będzie studiował w USA), natomiast zdecydować się możemy wyłącznie w swojej sprawie (Piotr zdecydował się studiować w USA – ‘Piotr zdecydował, że będzie studiować w USA’).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zabaione
    31.01.2017
    Szanowni Państwo,
    ciekawi mnie słowo zabaglione. Co właściwie oznacza po włosku i co mogło sprawić, że nie doczekało się jakiegoś polskiego odpowiednika? Czyżby deser ten był na tyle jedyny w swoim rodzaju?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    W polszczyźnie wyraz ten pisze się trojako – zabaione, zabaglione i w sposób całkiem spolszczony: zabajone (vide WSO). W języku włoskim poprawny zapis to zabaione, formę zabaglione uważa się za niepoprawną lub mniej poprawną.
    W języku włoskim zabaione to rzeczownik oznaczający deser przygotowywany z żółtek ubijanych na parze z cukrem i słodkim winem. W Polsce nazwa ta upowszechniła się za sprawą lodów o smaku tego deseru. Jako że użytkownicy języka spotykają się z wyrażeniem lody zabaione / zabaglione / zabajone (będącym skrótem konstrukcji lody o smaku zabaione), wielu z nich uznało element podrzędny za przymiotnik (czemu dodatkowo sprzyja spolszczona pisownia: zabajone) i odmienia go – przymiotnikowo – poproszę pięć zabajonych . Takie użycia (na razie?) stanowią jeszcze margines – zabaione to w polszczyźnie rzeczownik nijaki, nieodmienny.
    Wyraz ten, jak podaje słownik etymologiczny języka włoskiego, wywodzi się z gwarowego rzeczownika sabaia oznaczającego słodki napój przygotowywany podobnie jak współczesny deser o tej nazwie.
    Dlaczego zabaione nie doczekało się polskiego odpowiednika? Zapewne z tych samych powodów, dla których nie nazwaliśmy po swojemu lodów o innych smakach: cassate, stracciatella, amaretto, tiramisu… – przyjęliśmy od Włochów smakołyk wraz z jego nazwą.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Słowa w słowniku a słowa w języku
    31.01.2017
    Mam pytanie odnośnie słowa dokrzewane (np. owoce sztucznie dojrzewane gazem specjalnym gazem w dojrzewalniach).
    Generalnie słowo w obiegu, ale nie znajduje się ono w słowniku języka polskiego, dlaczego?
    To samo tyczy się słowa grzebane – zwłoki winny być grzebane w odpowiedni sposób jak mamy zapisy w ustawie o chowaniu zmarłych.
    Słowo w obiegu, a też nie występuje w SJP.
    Odpowiedniki tego słowa jak np. dogrzewane już znajdziemy.

    Pozdrawiam
    Marcin
    Najpierw sprawa szczegółowa – pyta Pan o słowo dokrzewany, a podaje Pan cytat z wyrazem dojrzewany. Nie wiem, czy to literówka, czy chodzi o dwa słowa.
    Jeśli chodzi o dojrzewany i grzebany, to są to formy (imiesłowy bierne) czasowników dojrzewać, grzebać. Wyrażenie owoce sztucznie dojrzewane ma znaczenie ‘owoce, które ktoś poddał (w sposób sztuczny) dojrzewaniu’. Mamy tu do czynienia z nietypowym dla języka ogólnego, lecz być może charakterystycznym dla odmiany specjalistycznej, użyciem czasownika dojrzewać w składni dojrzewać coś – ‘sprawiać, że coś dojrzewa’. Nie znam tego użycia, lecz jeśli funkcjonuje ono w języku specjalistycznym, to po prostu jest jego elementem. To, że nie jest notowane przez słowniki języka polskiego, wynika zapewne ze specyfiki takich leksykonów – rejestrują one tylko niektóre wyrazy i znaczenia spotykane w odmianach środowiskowych, ich celem jest bowiem prezentacja słownictwa ogólnego, a specjalistycznego – tylko w pewnej części. Pamiętajmy, że brak słowa w słowniku nie jest równoznaczny z jego brakiem w języku.

    Jeśli zaś chodzi o grzebany (zwłoki grzebane w odpowiedni sposób), to jest to regularny imiesłów bierny czasownika grzebać w znaczeniu notowanym w słowniku ‘składać zmarłego do grobu’.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Oferta
    31.01.2017
    Szanowni Państwo,
    pracuję w małej firmie prowadzącej sprzedaż internetową, gdzie nikt nie jest pewien odpowiedzi na następujące pytanie: czy wysyłając do klienta wiadomość z ceną produktu, to wysyłam ofertę sprzedaży produktu, czy ofertę zakupu produktu?
    Wysyłają Państwo ofertę sprzedaży, ponieważ oferują Państwo towary na sprzedaż.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Cichy hałas
    31.01.2017
    Czy określenie cichy hałas jest oksymoronem?

    Łączę pozdrowienia
    Dorota
    Tak, to oksymoron.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Implementacja
    18.01.2017
    Szanowna Redakcjo,
    czy użycie słowa implementacja w tekście dla nieprawników, zwykłych użytkowników języka, jest poprawne? Jeśli nie, jakim słowem można ją zastąpić?

    Z poważaniem
    Kasia
    Implementacja jakiś czas temu stała się słowem nadużywanym, szczególnie w tekstach urzędowych. Zdecydowanie lepiej jednak brzmi np. wdrożenie przepisów niż implementacja przepisów.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Za tydzień
    15.01.2017
    Czy określenie za tydzień zawsze oznacza za siedem dni? Czy określenie to może oznaczać: ‘po tygodniu, który już trwa’?(niepełne siedem dni)

    Dziękuję
    Za tydzień to ‘za siedem dni’. Jeśli w piątek mówię, że spotkam się z kimś za tydzień, to mam na myśli przyszły piątek (albo – mniej precyzyjnie – np. czwartek lub sobotę), lecz nie najbliższy poniedziałek. W takim wypadku powiedziałabym: w przyszłym tygodniu.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Jakby
    15.01.2017
    Szanowna Poradnio,
    w książce J. Bralczyka, A. Markowskiego i J. Miodka Trzy po 33 znalazłem fragment Znów mamy więc do czynienia z tą – JAKBY (podkr. P.S.) powiedział profesor Miodek – cudowną właściwością polszczyzny [...] (felieton o wyrazie obczaić, s. 102).

    Czy na pewno tak?

    Z poważaniem
    P.S.
    Jakby jest tu użyte poprawnie – zdanie jakby powiedział profesor Miodek znaczy ‘jak powiedziałby profesor Miodek’.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
    1. 15.01.2017
      Szanowna Pani Profesor,
      ośmielam się zauważyć, że udzielona odpowiedź nie jest jednak właściwa. Przytoczone zdanie (wtrącenie) istotnie powinno mieć postać: jak by powiedział profesor Miodek. Jest to, niestety, bardzo rozpowszechniony błąd, wynikający zapewne z tego, że w innych konstrukcjach składniowych właściwa jest rzeczywiście pisownia łączna:

      Jakby (= jeśliby, gdyby) to powiedział, posłuchano by go.
      Zachowywali się, jakby (= jak gdyby) to powiedział. (choć tak naprawdę wcale tego nie powiedział)

      W obu powyższych zdaniach występuje spójnikowy zrost jakby. Tymczasem przytoczony cytat zawiera zbieg zaimka jak z cząstką by, które to połączenie – tak jak w przypadku wszystkich zaimków – pisze się rozłącznie:
      Jak (= w jaki sposób) by powiedział profesor Miodek...
      Ową zaimkowość wyrazu jak dobrze widać w zestawieniu z innymi zaimkami:

      Powiedzmy o tym wtedy, kiedy by to powiedział profesor Miodek.
      Powiedzmy o tym tam, gdzie by to powiedział profesor Miodek.
      Powiedzmy o tym tak, jak by to powiedział profesor Miodek.


      Jak by pisane rozłącznie Wielki słownik ortograficzny PWN ilustruje następującymi przykładami: Jak by to napisać? Tak, jak by chciał. Jak by nie patrzeć, wychodzi na to samo. Jak by nie było, odwaliłeś kawał dobrej roboty.

      Z poważaniem
      Michał Gniazdowski
    2. 15.01.2017
      Oczywiście, ma Pan rację. Biję się w piersi – mea culpa. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że skupiłam się na znaczeniu słowa jakby – uznałam, że czytelnik ma wątpliwości, czy wyraz ten nie został użyty jako „natręt” językowy; dlatego zresztą zaklasyfikowałam je do kategorii „słownictwo”.
      Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Kim jest dyktator?
    14.01.2017
    Szanowni Państwo,
    spotkałem się z opinią, że słowa dyktator można użyć jedynie w odniesieniu do osoby, która przejęła władzę nielegalnie, wbrew zastanemu systemowi. W związku z tym nie nazwie się dyktatorem Hitlera, Stalina czy np. przywódcę Korei Północnej. Kwerenda słownikowa nie potwierdza takiego zawężenia znaczenia tego słowa. Prosiłbym o komentarz.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Żadne źródło (ani polsko-, ani obcojęzyczne), do którego dotarłam, nie potwierdza przywołanej przez Pana hipotezy. Dyktator to osoba, która rządzi krajem, mając nieograniczoną władzę. Element związany ze sposobem zdobycia tej władzy nie jest w jego znaczeniu relewantny.
    W starożytnym Rzymie nazwa dictator (która później została zapożyczona do innych języków) odnosiła się do funkcji – dyktatorem zostawał polityk lub urzędnik, który miał panować w kraju w szczególnie niebezpiecznym dla republiki okresie (np. w czasie wojny). Dyktatorem się zostawało w wyniku wyborów lub z mianowania. Tak więc nawet pierwotne, historyczne znaczenie słowa dyktator nie wskazuje na to (a właściwie: przeczy temu), by była to osoba, która przejęła władzę nielegalnie.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Nieudana metafora portret miasta w zwierciadle
    14.01.2017
    Szanowni Państwo,
    przeczytałam właśnie antologię Warszawa Antoniego Słonimskiego. Portret miasta w zwierciadle literatury. Nie daje mi spokoju ten podtytuł. Czy portret w zwierciadle to poprawne wyrażenie? Wydaje mi się, że brzmi to jednak bardzo źle.

    Z pozdrowieniami
    wdzięczna Czytelniczka
    Rzeczywiście, metafora portret (miasta) w zwierciadle nie jest udana, ponieważ nie oddaje istoty rzeczy – wskazuje nie na to, że Warszawa została przedstawiona (sportretowana) w literaturze, lecz na to, że przedstawiony (sportretowany) został portret miasta, co jest raczej pozbawione sensu (chyba że chodzi o literaturę poświęconą obrazom przedstawiającym miasto). Autor tytułu książki niepotrzebnie użył dwóch słów (i zderzył je ze sobą) odnoszących się do portretu.
    A wystarczyło napisać: portret miasta w literaturze lub miasto w zwierciadle literatury.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Dokonać
    29.12.2016
    Chciałbym zapytać, czy słowo dokonać może odnosić się tylko do względnie wielkich czynów, czy może stanowić alternatywę dla słowa wykonać w pospolitych zdarzeniach? Czy poprawne jest zatem: dokonać analizy wiersza, dokonać wyboru ubrania, dokonać przelewu bankowego, dokonać interpretacji przepisu?
    Jeśli od tego, jak się ubierzemy i jaką kwotę przelejemy komuś na konto, ma zależeć nasze życie albo los ludzkości, to zapewne moglibyśmy dokonać wyboru ubrania i dokonać przelewu. Czasownik ten łączy się z nazwami oznaczającymi sprawy, zjawiska itp. doniosłe, bardzo ważne.
    Mówmy jednak: zrobić przelew, wybrać ubranie, zinterpretować przepis, przeprowadzić analizę wiersza.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Perijovum?
    27.12.2016
    Czy istnieje poprawny polski odpowiednik słowa perijove (punkt orbity okołojowiszowej najbliższy od środka Jowisza?). Po czesku jest perijovum, tego samego słowa użyto w polskim tłumaczeniu "Lotu na Amalteę" Strugackich, ale nigdzie poza tym go nie spotkałem.

    Z wyrazami uszanowania
    P.K.
    Niestety, nie udało mi znaleźć słowa, o które Pan pyta – ani w słownikach ogólnych, ani w pracach specjalistycznych.
    Może Czytelnicy pomogą?
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
    1. 27.12.2016
      Czeskie słowo perijovum ma w polskim odpowiednik peryjowium.
      Magda Szroeder
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego


E-BOOK na DZIEŃ JĘZYKA OJCZYSTEGO

Poprawnej polszczyzny warto uczyć się przez całe życie!
Poznaj odpowiedzi językoznawców na najczęściej zadawane pytania.

18 najczęściej zadawanych pytań w internetowej poradni językowej PWN

Wyślij
Dzień Języka Ojczystego – pobierz darmowy e-book!