• Błędy w pracy gimnazjalnej
    17.03.2017
    Bardzo proszę o odpowiedź, czy błędne (pod względem językowym) jest sformułowanie zdania: To niezwykłe miasto zawiera w sobie wiele tajemnic – chodzi o wyraz zawiera. Jest to cytat z pracy konkursowej na poziomie gimnazjum. W tej samej pracy jako błędne potraktowano w opisie postaci sformułowanie: Włosy natomiast mocno splecione w warkocze zakończone kokardą – podkreślono jako błąd językowy mocno oraz zakończone kokardą.
    Bardzo proszę o pilną odpowiedź. Z góry dziękuję.
    Powiedziałabym raczej, że miasto kryje w sobie wiele tajemnic – rzeczownik tajemnica łączy się z czasownikiem kryć, a nie zawierać.
    Nie zgadzam się z tym, że włosy nie mogą być mocno splecione – uważam, że mocno jest tu dobrze użyte. Jeśli jednak chodzi o warkocze zakończone kokardą, to egzaminator miał rację, że uznał to wyrażenie za błąd.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Przedłożyć a przełożyć
    17.03.2017
    Warto PRZEŁOŻYĆ osobiste dobro nad inne sprawy
    czy
    Warto PRZEDŁOŻYĆ osobiste dobro nad inne sprawy?

    Mam na myśli, aby zdanie miało znaczenie, że dobro osobiste jest ważniejsze niż inne sprawy. Która forma jest prawidłowa?
    Współcześnie powiemy Warto przedłożyć dobro osobiste nad inne sprawy. Czasownik przedłożyć oznacza ‘dać pierwszeństwo czemuś, uznać coś za ważniejsze’. Dawniej jednak w tym znaczeniu był używany czasownik przełożyć, a więc i ta forma nie jest błędna, choć jest już rzadko używana.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Docymastyczny
    15.03.2017
    Szanowni Państwo,
    uprzejmie proszę o udzielenie odpowiedzi na pytanie o znaczenie słowa docymastyczny. Spotkałem się z kilkoma sformułowaniami pochodzącymi z książek i gazet XIX wiecznych, zawierającymi wspomniane określenie (np. mineralogia docymastyczna, próby docymastyczne) – niestety zupełnie nie wiem, jak je tłumaczyć.

    Z poważaniem
    Adam Krzysztoforski
    Zagadkę docymastycznego rozwiązuje tzw. słownik warszawski, czyli Słownik języka polskiego pod red. A. Karłowicza i in. (Warszawa 1900–1927, tom 1, s. 481). Wskazuje on, że docymastyczny to przymiotnik od rzeczownika docymastyka, a ten z kolei odsyła do hasła docymazja, gdzie mamy podaną definicję: ‘część analizy chemicznej zajmująca się ilościowym określeniem zawartości metalów w rudach’. A zatem próby docymastyczne to ‘próby mające na celu wykazanie ilościowej zawartości metali (dziś naturalniejsza wydaje się ta forma) w rudach’, mineralogia docymastyczna to zapewne ‘badanie minerałów pod kątem zawartości metali’.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Lata dwudzieste, lata trzydzieste…
    15.03.2017
    Jeśli coś wydarzyło się w latach 1940–1949, mówimy, że wydarzyło się w latach czterdziestych, w latach 1950–1959, w latach pięćdziesiątych itd. Jak zatem mówimy o latach 1900–1909? W latach 1900? Czy może należy użyć omówienia np. w pierwszej dekadzie XX wieku?
    Dwie pierwsze dekady każdego wieku nie mają swych nazw. Okres 1901–1909, a także 1910–1919 (podobnie: 1801–1809, 1810–1819, 2001–2009, 2010–2019 itd.) nazywamy pierwszą dekadą, drugą dekadą / pierwszym dziesięcioleciem, drugim dziesięcioleciem.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Admonicja
    15.03.2017
    Szanowni Państwo,
    według Słownika wyrazów obcych PWN jednym ze znaczeń wyrazu admonicja jest ‘pouczenie’. Czy zatem poprawne jest wyrażenie: księżowskie admonicje o wykazywaniu silnej woli?
    Admonicja to wyraz dawny, używany współcześnie w celach stylizacyjnych (w pochodzącym sprzed półwiecza Słowniku języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego opisany jest jako „przestarzały, dziś książkowy”). To, czy jego użycie w danym tekście jest poprawne, zależy od rodzaju tego tekstu – jeśli jest to tekst stylizowany na dawny, zapewne admonicja będzie do niego pasowała.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Chóralny a chórowy
    15.03.2017
    Szanowni Państwo,
    co jest chórowe, a co chóralne?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Oba przymiotniki mają to samo znaczenie: ‘związany z chórem, dotyczący chóru’, jednak znacznie różnią się frekwencją: chórowy pojawia się w tekstach o wiele rzadziej niż chóralny. Różnice w częstości występowania mają wpływ na łączliwość leksykalną tych słów (albo z niej wynikają). Tak więc chóralne może być w zasadzie wszystko, co jest związane z chórem w znaczeniach: ‘zespół śpiewaków wykonujących wspólnie pieśni’ (pieśń chóralna, chóralna recytacja, utwór z rozbudowaną partią chóralną, improwizacje chóralne, śpiewy chóralne, śpiewanie chóralne, muzyka chóralna, zespół chóralny, działalność chóralna,) i ‘dźwięki słyszane jednocześnie’ (chóralne modły, rozległo się radosne i chóralne „Aaaa”, chóralne wycie, chóralne błagania, chóralne wołanie, chóralne popisy, chóralny ryk, chóralny okrzyk; wszystkie przykłady użyć z NKJP).
    Tymczasem chórowy ma bardzo ograniczony zasięg użycia – NKJP wyświetlił połączenia: modlitwa chórowa, głos chórowy, organy chórowe. Oprócz tego przymiotnik ten tworzy wyrażenia z nazwami strojów liturgicznych (strój, płaszcz, opończa, suknia, sutanna) – wskazuje wówczas na to, że szata jest przeznaczona dla duchownych, którzy uczestniczą w liturgii, lecz jej nie sprawują. Mamy tu relację do znaczenia rzeczownika chór ‘część kościoła przy głównym ołtarzu, zwykle oddzielona balustradą od nawy (w średniowieczu przeznaczona dla kapłanów śpiewających psalmy i modlitwy); prezbiterium’ (definicja z USJP pod red. S. Dubisza).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Kminić, obczaić
    13.03.2017
    Szanowni Państwo,
    intrygują mnie słowa kminić i obczaić. Skąd się właściwie wzięły? Pierwsze kojarzy mi się tylko z kminkiem. Drugie ma może coś wspólnego z czajeniem i takimi zwrotami jak czaić bazę. Czy można prosić o więcej informacji odnośnie tych słów, które pojawiły się nie wiadomo skąd i kiedy i naraz zaczęły obsługiwać wiele kontekstów polszczyzny potocznej?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Szanowny Panie,
    wyraz kminić przeszedł do socjolektu młodzieżowego z gwary więziennej (tzw. grypsery), w której występuje również rzeczownik kmina, oznaczający ‘język tajny, gwarę złodziejską, rzadziej gwarę przestępczą’ (por. K. Stępniak: Słownik gwar środowisk dewiacyjnych. Warszawa 1986). Pierwotnie więc kminił ten, kto posługiwał się utajnioną warstwą języka złoczyńców.

    W języku młodzieżowym zaś rozpowszechnił się derywat rozkminiać (oraz jego rzeczownikowe formy: rozkmina, rozkminka), który oznacza ‘rozumieć, myśleć, dociekać czegoś, odtajniać’ (por. E. Kołodziejek: „Rozkminianie” gwar tajemnych. „Język a kultura”, t. 21. Warszawa 2009), a także inne wyrazy pochodne: wykminić ‘wymyślić’ czy zakmninić ‘zrozumieć’. Wszystkie te słowa mają związek z rozumieniem (dekodowaniem tajnego języka) oraz myśleniem i zapewne z tego powodu podobnego znaczenia nabrał sam czasownik kminić, na co wskazują konteksty, w których stosowany jest on wymiennie z innym czasownikiem (podstawowym dla drugiego wyrazu, o który Pan pyta) – czaić, np. kminić/czaić bazę.

    W Wypasionym słowniku najmłodszej polszczyzny Bartek Chaciński pisze, że czaić ma związek z wyrazem występującym w gwarze uczniowskiej lat siedemdziesiątych – czajnik, które oznaczało ‘głowę’, a to głowy właśnie używamy do czajenia, czyli rozumienia. Także i ten wyraz stał się podstawą kilku derywatów, takich jak: wyczaić ‘znaleźć, zauważyć’, obczaić, sczaić ‘sprawdzić; poznać’.
    Mateusz Adamczyk, Uniwersytet Warszawski
  • Padawan
    13.03.2017
    Szanowni Państwo,
    w sadze Gwiezdne wojny istotną rolę odgrywają padawani – młodzi adepci sztuki Jedi. Chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej o tym słowie. Nie spotkałem go nigdzie poza tym kontekstem, czyżby zostało wymyślone na jego potrzebę? Obiło mi się o uszy, że – nazwijmy to szumnie – sfera duchowa świata Star Wars była inspirowana tradycjami Dalekiego Wschodu. Słowo padawan rzeczywiście pobrzmiewa gdzieś jakby z hinduska? Czy to dobry trop?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Szanowny Panie,
    trudno jednoznacznie ustalić pochodzenie słowa, o które Pan pyta. Istnieje prawdopodobieństwo, że nazwa określająca adeptów sztuki Jedi została wymyślona przez autora sagi Gwiezdnych wojen. Na podstawie informacji, które udało mi się znaleźć na zagranicznych fanpage’ach, można jednak pokusić się o wyjaśnienie etymologii wyrazu i sięgnąć do sanskrytu. Padawan w takim wypadku miałby stanowić połączenie dwóch słów: pāda (पाद) oznaczającego ‘nogę, stopę’ oraz vana (वन), czyli ‘las, puszcza’ i w sposób metaforyczny nazywać tego, który – rozpoczynając naukę – wykonuje pierwszy krok w nieznane. Potwierdzałoby to poniekąd Pańską tezę o inspiracji filozofią Wschodu.
    Mateusz Adamczyk, Uniwersytet Warszawski
  • Ożywczy kolor?
    27.02.2017
    Szanowni Państwo,
    czy można powiedzieć, że kolor jest ożywczy? Czy wyrażenie ożywczy kolor jest poprawne z punktu widzenia zasad języka polskiego?

    Pozdrawiam
    Janka
    Ożywcze jest coś, co pobudza do życia lub – przenośnie – do rozwoju czegoś. Jeśli więc kolor pełni taką funkcję (co jednak trudno mi sobie wyobrazić), to możemy o nim powiedzieć, że jest ożywczy.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Już czy jeszcze?
    27.02.2017
    Szanowni Państwo,
    czy prawidłowe jest powiedzenie Czuć że zbliża się wiosna. Ostatnio, jak szedłem z pracy o 17, już było jasno. Mam wątpliwości, czy może należałoby powiedzieć: o 17 jeszcze jest jasno. Zaznaczam że chodzi mi o wiosnę i o wydłużanie dnia.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    W opisanej sytuacji chodzi o to, że o godzinie 17 wciąż było jasno (podczas gdy np. dwa tygodnie temu o tej samej godzinie było jeszcze ciemno). W takim razie sensowne jest użycie partykuły jeszcze: O 17 jeszcze jest jasno.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Całorocznie?
    27.02.2017
    Szanowni Państwo,

    czy jest takie słowo jak całorocznie? Jest ono poprawne?

    Z poważaniem
    Anna K.
    Na pewno istnieje przymiotnik całoroczny znaczący ‘trwający, działający przez cały rok’ (jest on notowany przez słowniki). Przysłówek całorocznie jest formą potencjalną, tzn. możliwą do utworzenia, jeśli zajdzie potrzeba użycia go. Narodowy Korpus Języka Polskiego rejestruje cztery użycia tego słowa (co, oczywiście, nie oznacza, że nie pojawia się ono częściej): całorocznie otwarte okno, przygoda męska i całorocznie dostępna, hotel czynny całorocznie, całorocznie będzie to spadek o 10%.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Partykuły tylko i nawet
    21.02.2017
    Szanowni Państwo,
    mam wątpliwość w związku z poradą http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/tylko-jesli;12893.html. Czy na pewno akcentowanie partykuł jest niewskazane? Wydaje mi się, że zdania: Media mogą funkcjonować tylko, jeśli tworzą je ludzie przyzwoici, Możesz im to zapisać nawet [wtedy], gdy nie są to Twoi bliscy są poprawne i mają dobrą interpunkcję. Proszę o komentarz.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Partykuły to niesamodzielne wyrazy lub morfemy pełniące w zdaniu funkcję pomocniczą. Nadają wypowiedzeniom bądź ich składnikom zabarwienie znaczeniowe lub uczuciowe. Omawiane tu partykuły tylko i nawet modyfikują wyrazy stojące wobec nich w postpozycji. Nawet może występować przed rzeczownikiem, przymiotnikiem, przysłówkiem, czasownikiem, liczebnikiem, zaimkiem albo inną partykułą. Podobnie tylko, które może poprzedzać rzeczowniki, przymiotniki, przysłówki, liczebniki, zaimki, wyrażenia przyimkowe oraz inne partykuły. Dlatego też w zdaniu nadrzędnym po partykule musi wystąpić np. zaimek przysłowny wskazujący wtedy lub wówczas pełniący funkcję okolicznika, który to zaimek zostanie dookreślony w zdaniu podrzędnym okolicznikowym.
    Elipsa tego rodzaju zaimków jest zapewne możliwa w stylu potocznym w odmianie mówionej języka. Daleka jest jednak on normy wzorcowej polszczyzny.
    Adam Wolański
  • Ze względu na fakt, iż… – kalka językowa?
    21.02.2017
    W trakcie dyskusji z moją Szefową spotkałam się ze stwierdzeniem, że sformułowanie ze względu na fakt, iż... jest niepoprawne, gdyż jest kalką z języka angielskiego (due to the fact that...). Czy tak jest w istocie? W mojej opinii wspomniana forma jest poprawna, a semantyczna zbieżność jest raczej przypadkowa.

    Z góry dziękuję za rozwianie wątpliwości.
    Konstrukcje ze słowem fakt są nadużywane, szczególnie w stylu urzędowym, i tylko dlatego zaleca się ich ograniczanie. Inaczej mówiąc – nawet jeśli wyrażenie ze względu na fakt, iż... jest kalką z języka angielskiego (co jednak trudno ustalić, ponieważ – jak Pan słusznie zauważył – semantyczne i formalne podobieństwo może być tu przypadkowe), to nie z tego powodu warto go unikać, a wyłącznie dlatego że fakt powtarza się w tekstach zbyt często i na ogół jest pusty znaczeniowo.
    Proszę się przyjrzeć poniższym parom zdań – wyraźnie widać, że bez szkody dla treści można w nich zrezygnować z rzeczownika fakt.

    Należy zwrócić uwagę na fakt, że…Należy zwrócić uwagę na to, że…
    Z powodu faktu występowania…Z powodu występowania…
    Został zatrzymany na fakcie dokonywania kradzieży – Został zatrzymany na kradzieży
    Fakt utraty pracy wpłynął na niego niekorzystnie – Utrata pracy wpłynęła na niego niekorzystnie.

    Są, oczywiście, też takie użycia, w których fakt wnosi nowy element znaczeniowy – wówczas jego zastosowanie jest całkiem naturalne i konieczne, por.: Prelegent zwrócił uwagę na ważny fakt.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zabójca a morderca
    21.02.2017
    Jakby na to nie spojrzeć – wyjaśnił zając zajączkowi – bocian jest najsympatyczniejszym z morderców.
    Jakby na to nie spojrzeć – wyjaśnił zając zajączkowi – bocian jest najsympatyczniejszym z
    zabójców.

    Mordercą czy zabójcą? Które z tych dwóch zdań ma silniejszą wymowę?

    Dziękuję za odpowiedź.
    Zabójca ma szersze znaczenie niż mordercazabójcą nazwiemy kogoś, kto zabił (zabija) inną istotę (człowieka, zwierzę, czasami metaforycznie – rośliny), natomiast morderca to zabójca, który dopuszcza się morderstwa, czyli pozbawia kogoś życia umyślnie i niezgodnie z prawem.
    To, czy bociana nazwiemy zabójcą, czy mordercą, zależy od kontekstu wypowiedzi (np. tego, kto był ofiarą; tego, czy pozbawienie jej życia było niezgodne z prawem; tego, jaki nadawca ma stosunek do tego faktu).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • 14.02.2017
    Chciałem się dowiedzieć, czy można przedstawiać się Nazywam się Marek. Na Waszych stronach wprawdzie jest odpowiedź na to pytanie, lecz nie jest ona jednoznaczna i jest sprzeczna ze Słownikiem poprawnej polszczyzny PWN z 2009 r., który jasno mówi: „nie: nazywam się Ewa”, czyli nie można! Natomiast słyszałem, że coś się zmieniło i teraz ten zwrot jest już poprawny.
    Jak jest naprawdę? Ostatnio bardzo często słyszę w radiu tego typu sformułowania.

    Pozdrawiam
    Marek Wlazło
    Forma Nazywam się Marek, wskazująca na imię, nie na nazwisko (bywają przecież nazwiska równe imionom) nie jest zalecana, przez niektórych uważana za całkiem niepoprawną. Ja, choć nigdy się w ten sposób nie przedstawiam, kwalifikuję ją jako niestaranny, potoczny odpowiednik zdania Mam na imię Marek – na granicy dopuszczalności.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zagadkowy biwuar
    7.02.2017
    Szanowni Państwo,
    w internecie natknąłem się na produkt o nazwie biwuar będący rodzajem aktówki.

    Czy słowo biwuar jest notowane w słownikach języka polskiego? Co dokładnie oznacza i skąd się wzięło?

    Ze świątecznymi ukłonami
    Stały Czytelnik
    Rzeczywiście, wśród artykułów biurowych bez trudu można znaleźć produkt o nazwie biwuar (jest to teczka przypominająca notes). Słowo to jest zagadkowe – jego forma wskazywałaby na pochodzenie z języka francuskiego, lecz najbliższy mu brzmieniowo wyraz: buvoir oznacza naczynie, z którego zwierzę pije wodę (czyli poidełko). Szukałam w różnych słownikach obcojęzycznych – bez rezultatu. Może Czytelnicy trafili na ślad pochodzenia biwuaru?
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
    1. 7.02.2017
      Słowo biwuar jest konsekwencją czeskiego błędu lub metatezy. Powstało ono wskutek przestawienia liter lub głosek w wyrazie biuwar, który funkcjonuje w polszczyźnie prawdopodobnie od początku XIX wieku. Znali go już klasycy polskiej epistolografii doby romantyzmu. W liście Zygmunta Krasińskiego do Delfiny Potockiej z 5 września 1845 r. znajdziemy takie oto zdanie:
      Eliza, nie zrozumiawszy mojego listu, rewersów kopię Ci posłała, zamiast hipoteki. Pomyłka, nic więcej, posłała Ci kopię tego, co już masz w swoim biuwarze z tasiemkami (Z. Krasiński, Listy wybrane, http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/listy-wybrane/, s. 324).

      Narcyza Żmichowska, w Listach do rodziny i przyjaciół (G. Gebethner i Spółka, Kraków 1885, s. 260), pisze:
      [...] dałam sobie nawet półsłówko, że póki własnego pokoiku mieć nie będę, póty zielonego biuwaru mego nie otworzę — notabene czy wiecie, że mam biuwar zielony, ministeryalny — tekę na klucz zamykaną!.... do papierów.... (list XXIX z 16 maja 1853 r.).


      Określenie biuwar pojawia się również w publikacjach książkowych z XX wieku. Polski slawista Bazyli Białokozowicz wzmiankuje w jednej ze swoich prac o biuwarze Lwa Tołstoja:
      Dalej Pruszyński pisze, że w Bukareszcie Tołstoj naumyślnie przegrał „elegancki, moskiewskiej roboty, podróżny neseser (biuwar) na materiały piśmienne, kryty zielonym safianem, który obecnie stanowi dla mnie przedmiot dumy” (Lwa Tołstoja związki z Polską, Książka i Wiedza, Warszawa 1966, s. 294).


      O istnieniu biuwaru wiedzą zapewne czytelnicy powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza Kariera Nikodema Dyzmy. Ze względu na szczegółowy opis tego przedmiotu pozwolę sobie przytoczyć dłuższy fragment:
      Z kolei wystąpił dyrektor i w dłuższym przemówieniu podniósł wielkie zasługi prezesa Nikodema Dyzmy, podkreślił jego znakomity talent organizacyjny i życzliwy stosunek do podwładnych. Na zakończenie wyraził w imieniu swoim i wszystkich zebranych serdeczny żal, że tracą tak mądrego kierownika, po czym wśród głośnych wiwatów wręczył prezesowi wspaniały „biuwar” na biurko, wykonany ze złoconej skóry. Okładkę stanowiła wielka srebrna płyta, na której u góry wyrzeźbiona była podobizna Nikodema, u dołu gmach banku, a w środku adres treści następującej: Czcigodnemu Panu Nikodemowi Dyzmie, znakomitemu ekonomiście, twórcy, założycielowi, organizatorowi i pierwszemu Prezesowi Państwowego Banku Zbożowego — wdzięczni podwładni (Kariera Nikodema Dyzmy, https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/kariera-nikodema-dyzmy.pdf, s. 163).


      Z umieszczonego w tym wydaniu przypisu dowiadujemy się ponadto, że biuwar to „rodzaj kalendarza z podkładką, kładzionego płasko na blacie biurka”.
      Etymologicznie rzecz ujmując, termin biuwar wywodzi się z języka francuskiego (od: buvard), w którym oznacza najczęściej bibułę lub suszkę, zwaną niekiedy bibularzem. Określano tym mianem również teczkę (zwykle ozdobną) do przechowywania korespondencji, zawierającą bibułę do osuszania papieru z nadmiaru atramentu. Dość wspomnieć fragment Anny Kareniny:
      [Hrabina Lidia] poleciła i zaraz, otworzywszy buvard, napisała do Karenina, że spodziewa się go zobaczyć na dworskiej uroczystości galowej w cesarskim pałacu o godzinie pierwszej (L. Tołstoj, Anna Karenina, przeł. K. Iłłakowiczówna, PIW, Warszawa 1984, s. 564).

      Obecnie w polszczyźnie funkcjonuje zarówno biwuar, jak i biuwar. Biwuarem nazywa się teczkę konferencyjną, wykonaną zazwyczaj ze skóry (naturalnej lub sztucznej), służącą do przechowywania przyborów do pisania, dokumentów, wizytówek itp. Biuwar natomiast jest określeniem kalendarza kładzionego na biurku, przystosowanego do robienia notatek pod odpowiednią datą.
      Czytelnikom zainteresowanym historią rzeczownika biuwar w języku francuskim i polskim polecam lekturę artykułu prof. dr hab. Anny Bochnakowej Les mots kotylion et biuwar en polonais d’aujourd’hui.

      Patrycjusz Pilawski
  • Kłopotliwy Murzyn
    31.01.2017
    Wprawdzie bardzo stary nie jestem (nieco ponad 30 lat), więc może zabrzmieć to trochę dziwnie, ale w czasach mojej młodości nie było niczego złego w określeniu Murzyn. Obecnie poprawność polityczna każe mówić Afroamerykanin lub osoba czarnoskóra, a Murzyn stał się określeniem obraźliwym.
    Proszę wyjaśnić genezę Murzyna, a także dlaczego obecnie to określenie jest "na cenzurowanym", z czego wynika ta zmiana jego postrzegania.
    Polska nazwa Murzyn wywodzi się z łacińskiego Maurus (który do naszego języka dotarł za pośrednictwem czeskim) oznaczającego mieszkańca północnej Afryki, a więc osobę mającą nieco ciemniejszą karnację niż my. W czasach rzymskich Europejczycy nie utrzymywali kontaktów z Afrykańczykami mającymi całkiem ciemną skórę. Zmieniło się to dopiero w epoce kolonialnej; wówczas nazwano ich słowami pochodzącymi od łacińskiego niger (‘lśniąco czarny’) – angielskim Negro czy francuskim Negre.
    Wyrazy te, używane w językach angielskim czy francuskim, są obciążone licznymi konotacjami związanymi z dziedzictwem kolonializmu, przez co są po prostu obraźliwe. Z tego powodu niektórzy przypisują takie nacechowanie także polskiemu słowu Murzyn, które jest słownikowym odpowiednikiem francuskiego Negre czy angielskiego Negro. Tymczasem w polszczyźnie o wiele gorsze konotacje niż Murzyn ma czarny, który jest dokładnym odpowiednikiem dość neutralnych w językach angielskim i francuskim Black, Noir. Można więc sądzić, że jednym z powodów postrzegania nazwy Murzyn jako obraźliwej jest to, że jej ekwiwalenty obcojęzyczne rzeczywiście są nacechowane negatywnie. Gdy czarnoskóre osoby, które przyjeżdżają do Polski np. na studia, szukają w polsko-angielskim lub polsko-francuskim słowniku odpowiednika słowa Murzyn, znajdują obraźliwe nazwy Negro, Negre, co sprawia, że przypisują takie nacechowanie także polskiemu słowu.
    Nie można jednak zaprzeczyć, że w polszczyźnie Murzyn ma negatywne konotacje – pojawia się w kilku frazeologizmach odnoszących się do wykorzystywania kogoś: zdawać egzamin na murzyna (‘wysłać kogoś zamiast siebie na egzamin’), biały murzyn (‘osoba nadmiernie wykorzystywana przez innych’), Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść (przysłowie mówiące o sytuacji, w której kogoś wykorzystano i odprawiono, gdy stał się niepotrzebny). Konotacje te jednak nie są, moim zdaniem, na tyle silne, by uważać, że nazwanie osoby czarnoskórej Murzynem jest obraźliwe (podobnie: wiele negatywnych skojarzeń budzi nazwa Żyd, jednak używamy jej neutralnie, gdy odnosimy ją do osoby narodowości żydowskiej).
    Jest wreszcie trzeci aspekt tej sprawy. Otóż w dyskusji na temat poprawności politycznej i mowy nienawiści podkreśla się, że często nazwy narodowości, określenia koloru skóry, nazwy wyznawanej przez ludzi religii itp. są niepotrzebnie używane w kontekstach stygmatyzujących. Inaczej mówiąc – jeśli w Polsce 10 wypadków samochodowych jest spowodowanych przez obywateli naszego kraju, a tylko jeden przez obywatela Ukrainy, to tylko w komunikacie prasowym poświęconym temu jednemu znajdzie się wzmianka o narodowości kierowcy. Uważa się (słusznie), że w wielu sytuacjach narodowość, kolor skóry, wyznanie itd. nie są istotne, a wskazywanie na nie wynika jedynie z chęci zaznaczenia swojej wyższości. W związku z tym wiele nazw odnoszących się do „innych” (Ukrainiec, Murzyn, Cygan itd.) jest dodatkowo obciążanych negatywnymi konotacjami.

    Przyznam, że dla mnie nazwa Murzyn nie ma w sobie nic obraźliwego, jeśli odnosi się do osoby czarnoskórej. Używa się jej przecież (przynajmniej w rozmowach prywatnych) nawet w odniesieniu do Baracka Obamy, człowieka bardzo szanowanego, a przez niektórych wręcz uwielbianego. Używają jej w stosunku do siebie niektórzy polscy obywatele mający ciemną skórę, także nie widząc w niej nic złego. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że część czarnoskórych Polaków uważa ją za niestosowną, obraźliwą czy wręcz raniącą. Wiedząc o tym, staram się jej przy nich nie używać – nie w imię politycznej poprawności, lecz zwykłej ludzkiej życzliwości.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Dyżur
    31.01.2017
    W definicji PWN dyżur oznacza przede wszystkim pełnienie obowiązków. Może być jednak tak, że ktoś (np. dyżurny w szkole) ma dyżur, a nie będzie musiał nic wykonać (bo np. tablica pozostanie niezapisana). W tym wypadku dyżur jest, pracy nie ma. Podobnie w przypadku ostrego dyżuru. Gdyby nie zgłosił się żaden chory, nie są wypełnione obowiązki. Chyba że obowiązkiem była właśnie owa gotowość. Nie jest to jednak zaznaczone w definicji. Proszę o odniesienie się do tych zarzutów.
    Definicje – wyrazu dyżur i wyrażenia ostry dyżur – zamieszczone w słowniku PWN nie zawierają błędu. Pierwsza z nich wskazuje nie tylko na ‘pełnienie obowiązków...’, lecz także (w drugiej części) – na ‘okres pełnienia tego obowiązku’. Z drugiej zaś – która brzmi: ‘dzień, doba, kiedy dany szpital ma obowiązek przyjmować wszystkich zgłaszających się chorych’ – nie wynika to, że pojęcie dyżuru jest równoznaczne z pojęciem pracy, lecz to, że pełnienie dyżuru wiąże się z obowiązkiem zajęcia się tymi, którzy się do szpitala zgłoszą.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • O nazwie jagody goji
    31.01.2017
    Szanowni Państwo,
    popularnym składnikiem spożywczym stały się ostatnio owoce Goji (lub jagody Goji). Mam wątpliwości w związku z pisownią tego wyrażenia, nie notowanego przez słownik. Zazwyczaj spotykam taką formę, jaką podałem. Wydaje mi się, że po pierwsze wyraz goja powinien być pisany od małej litery, po drugie odmieniany jako goi, nie goji. Proszę o rozwianie moich wątpliwości.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Nazwa jagody goji jest pod wieloma względami niefortunna w polszczyźnie. Po pierwsze, przeciętny Polak, który słyszy wyrażenie ze słowem jagody, wyobraża sobie owoc podobny do jagody rosnącej w naszych lasach. Tymczasem wyraz ten został tu użyty w znaczeniu terminologicznym (‘owoc wielu roślin mający mięsistą, soczystą owocnię, zawierającą zwykle liczne nasiona’ – definicja z Uniwersalnego słownika języka polskiego PWN pod red. S. Dubisza); w tym samym znaczeniu występuje np. w wyrażeniu jagody pomidorów. Oczywiście, nie ma powodu, by słowo goji pisać od wielkiej litery.
    Po drugie, połączenie wyrazu goji z jakimś rzeczownikiem w prepozycji (jagody goji, owoce goji) może sugerować (czego dowodem jest Pańskie pytanie), że goji to dopełniacz (owoce – czego? – goji). Tymczasem forma goji jest mianownikiem, a wyrażenie jagody goji zawiera tzw. przydawkę rzeczownikową (jak np. brat bliźniak, pies pudel), w której od pierwszego wyrazu wyprowadzamy pytanie jaki? jaka? jakie?, nie zaś kogo? czego?. A zatem owoce goji to ‘owoce zwane goji’. Nazwa goji występuje też, rzecz jasna, samodzielnie, i to wydaje się najrozsądniejsze, ponieważ nie powoduje błędnej interpretacji gramatycznej. Sąsiedztwo wyrazu nadrzędnego (owoce, jagody) ma oczywiście służyć właściwej interpretacji semantycznej tego słowa – ktoś, kto podaje przepis na deser z tymi owocami, chce mieć pewność, że czytelnik zrozumie, że potrzebnego składnika ma szukać na dziale owocowo-warzywnym.
    Słowo to nie zaadaptowało się jeszcze w polszczyźnie. Możemy się spodziewać, że albo pozostanie w obecnej, dość nietypowej dla naszego języka formie (goji), albo ulegnie spolszczeniu i przekształci się w rzeczownik goja (zapisywany w dopełniaczu poprawnie: goi) – czas pokaże. Jeśli chodzi o wymowę, to wszystko wskazuje na to, że utrwali się ta, która dominuje obecnie – |goji|. Niektórzy wymawiają to słowo po angielsku (a wymowa angielska pozostaje pod wpływem wymowy chińskiej; zob. poniżej) – |godżi|, jednak jest to zdecydowanie rzadsze.
    Wyraz ten podobno został wymyślony przez amerykańskiego botanika Bradleya Dobosa w 1973 roku i stanowi przekształcenie słowa gǒuqǐ (枸杞), oznaczającego jagodę, używanego przez Chińczyków zamieszkujących jeden z regionów w Himalajach. Nazwy te – zarówno angielska (i używana w innych językach europejskich) goji, jak i oryginalna gǒuqǐ (枸杞) – odnoszą się do rośliny fachowo zwanej kolcowojem chińskim (a także innej, zwanej kolcowojem pospolitym), czyli Lycium chinense (Lycium barbarum). Owoców tej rośliny używa się w medycynie chińskiej, gdyż są one bogate w witaminy, minerały i mikroelementy, dzięki czemu mają podobno zbawienny wpływ na zdrowie. Zapewne to sprawiło, że zawędrowały one do Europy i Ameryki Północnej, a wraz z nimi ich kłopotliwa dla polszczyzny nazwa.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zachowanie się a zachowanie, zdecydować się a zdecydować
    31.01.2017
    Jaka jest różnica między zachowanie a zachowanie się, zdecydować a zdecydować się?
    Rzeczownik zachowanie oznacza sposób, w jaki ktoś się zachowuje (swobodne zachowanie, wzorowe zachowanie, zachowania przestępcze itd.). To samo słowo uzupełnione zaimkiem się kładzie większy nacisk na jego czynnościowy aspekt – powiemy: Lubiliśmy jego swobodne zachowanie, ale: Nie miał pojęcia o zachowaniu się w towarzystwie. Pierwsze zdanie wskazuje na cechę, drugie – na czynność (‘nie miał pojęcia, jak się zachować w towarzystwie’). Różnica między tymi użyciami jest bardzo subtelna; zdaje się, że formy zachowanie się używamy raczej z określeniami miejsca (zachowanie się przy stole, w towarzystwie itd.), a zachowanie – w połączeniu z przymiotnikiem i zaimkiem (por. np. Z jego zachowania wynika, że…).
    Bardziej wyraźna granica przebiega między zdecydować a zdecydować się – przede wszystkim dlatego że mają one inne wymagania składniowe. Czasownik zdecydować rządzi wyrażeniem o czymś (np. Zdecydował o wyjeździe) lub wymaga obecności zdania podrzędnego (np. Zdecydował, że wyjedzie). Formę zdecydować się zaś uzupełnimy określeniem na coś (Zdecydował się na wyjazd). Jest tu także pewna różnica znaczeniowa – zdecydować możemy o czymś za kogoś, w czyjejś sprawie (Zdecydował, że syn będzie studiował w USA), natomiast zdecydować się możemy wyłącznie w swojej sprawie (Piotr zdecydował się studiować w USA – ‘Piotr zdecydował, że będzie studiować w USA’).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego


E-BOOK na DZIEŃ JĘZYKA OJCZYSTEGO

Poprawnej polszczyzny warto uczyć się przez całe życie!
Poznaj odpowiedzi językoznawców na najczęściej zadawane pytania.

18 najczęściej zadawanych pytań w internetowej poradni językowej PWN

Wyślij
Dzień Języka Ojczystego – pobierz darmowy e-book!