wszystkie

 
Można tu znaleźć wszystko cokolwiek dotyczy języka i interesuje Państwa. Od pisowni, odmiany, przez znaczenia, składnię, czy frazeologię, po pochodzenie i pragmatykę.
  • Rozwydrzyć a wydra
    4.05.2017
    Szanowni Państwo,
    czy słowa wydra i rozwydrzyć mają powiązanie etymologiczne?
    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Tak – czasownik rozwydrzyć pochodzi od nazwy zwierzęcia. Wydra musiała dawać się ludziom we znaki, skoro jej nazwa zapisała się w słowie oznaczającym bycie nieposłusznym, łamanie ogólnie przyjętych zasad. Jak pisze autor(ka) (niestety anonimowy/anonimowa) arcyciekawego i godnego polecenia ze względu na rzetelność opisu bloga Menażeria etymologiczna, czyli skąd się biorą nazwy zwierząt, wydry wyrządzały szkody w stawach rybnych, a ponadto „są to niezwykle aktywne stworzenia, które lubią urządzać sobie zabawy, na przykład ślizgając się na brzuchu po błotnistych lub ośnieżonych brzegach” (https://etymologicznamenazeria.wordpress.com/2016/06/25/wydra-zwierze-wodne/). Można sądzić, że z tych dwóch powodów (czynienie szkód i swawolne zabawianie się) wydrę postrzegano jako rozwydrzoną.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Kakofonia
    4.05.2017
    Szanowni Państwo,

    wg słownika Doroszewskiego wyraz kakofonia pochodzi z greki, w której znaczy ‘złe brzmienie’. Skąd dokładnie wzięła się sama cząstka kako-?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Kakós (κ α κ ο ́ ς) to po grecku ‘zły’. Tę samą cząstkę odnajdujemy w nieużywanym już wyrazie kakografia ‘pisanie z błędami, popełnianie błędów ortograficznych’.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Co się zowie i ile wlezie
    4.05.2017
    Szanowni Państwo,
    czy zwroty ile wlezie i co się zowie zaliczają się do grupy sfrazeologizowanych, których nie oddzielamy przecinkiem od reszty wypowiedzi?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Moim zdaniem tak właśnie należy je traktować – nie mają one bowiem znaczenia czasownikowego: ile wlezie pełni funkcję przysłówka (‘bardzo dużo, bardzo mocno, bardzo intensywnie’), a co się zowie – partykuły (podkreśla ona trafność określenia tego, o czym mowa). Dlatego (nawet wbrew zapisom przykładów w niektórych słownikach) napisałabym: Wkuwał do kolokwium ile wlezie i Był to adorator co się zowie.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Cudze doświadczenie i cudza wiedza
    4.05.2017
    Czy poprawne jest sformułowanie cudzego doświadczenia i wiedzy? Czy powinno raczej brzmieć cudzych doświadczenia i wiedzy?
    Mamy tu do czynienia z sytuacją, w której jeden przymiotnik (cudzy) określa dwa rzeczowniki różnego rodzaju (doświadczenie – rodz. nijaki, wiedza – rodz. żeński). W takim wypadku każdy rzeczownik powinien być określony „swoją” przydawką, a zatem: (korzystamy) z cudzego doświadczenia i cudzej wiedzy.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Mianowicie a przecinki
    4.05.2017
    Szanowni Państwo,
    chciałbym się dowiedzieć, czy zasadne są oznaczone przecinki w zdaniach:
    Mianowicie(,) jeśli k i n należą do L i k jest mniejsze w sensie zwykłym od n, to k jest mniejsze od n w sensie porządku w L.
    Mianowicie(,) czasem okazuje się, że szukany obiekt jest właśnie takiej postaci.

    W obu przypadkach słowo mianowicie jest oczywiście nawiązaniem do wcześniejszej treści. Wydaje mi się, że przecinki są tu zbyteczne.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Tak, przecinki są tu zbyteczne. Po mianowicie można postawić dwukropek lub nie stawiać żadnego znaku interpunkcyjnego.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Przecinek przed rozbudowaną przydawką
    4.05.2017
    Szanowni Państwo,
    czy w zdaniu: Pierwszym argumentem, potwierdzającym słuszność tezy, jest książka Hemingwaya… powinny być dwa przecinki (wtrącenie) czy żaden?

    Dziękuję za odpowiedź.
    Przecinek miałby tu rację bytu, gdyby element potwierdzającym słuszność tezy był dopowiedzeniem, czyli gdyby można było go pominąć bez uszczerbku dla sensu zdania. Tak chyba nie jest – chodzi bowiem o argument, który potwierdza słuszność tezy, a nie o jakiś argument, który zresztą potwierdza słuszność tezy. Przecinek jest więc raczej zbędny.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Nazwiska słowackie
    4.05.2017
    Szanowni Państwo,
    przejrzałem porady dotyczące nazw słowackich, ale mimo to mam wątpliwości. Chodzi o matematyka nazywającego się Lev Bukovský.
    Rozumiem, że powinniśmy zachować oryginalną pisownię? A jak wtedy z odmianą: Bukovský’ego? Bukovskiego? Bukowskiego? Konkretnie chodzi nie tyle o niego samego, co o wzór z arytmetyki liczb kardynalnych, noszący jego nazwisko.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Nazwisko Bukovský odmienia się tak jak przywołane w WSO nazwisko Komenský:
    Komenskiego, Bukovskiego
    Komenskiemu, Bukovskiemu
    o Komenskim, o Bukovskim
    Komenskim, Bukovskim.
    Zakończenie ulega spolszczeniu (ý w przypadkach zależnych zamienia się w i), natomiast temat wyrazu zachowuje elementy nienależące do polskiego alfabetu (w tym wypadku – v).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Gmach włosów, gmach mamy zadane
    4.05.2017
    W książce Wiesława Myśliwskiego Traktat o łuskaniu fasoli na str. 34 można znaleźć zdania:
    Wymigiwaliśmy się, jak umieliśmy. (...) A kiedyśmy już zaczęli do szkoły chodzić, według starszeństwa, Jagoda, Leonka, ja, zwykle nauką, że musimy lekcje na jutro odrobić, a gmach mamy zadane.
    Słowo gmach użyte w tym nieoczekiwanym znaczeniu – jako mnogość – pojawia się w książce jeszcze raz (gmach włosów). Czy to regionalizm, archaizm, czy licentia poetica autora?
    Gmach to, jak wiadomo ‘duży, okazały budynek’. Dawniej wyraz ten miał więcej znaczeń – był używany m.in. jako przysłówek znaczący ‘dużo’ , co potwierdzają takie wyrażenia jak gmach miejsca, gmach ludzi, gmach roboty czy przytoczone w pytaniu: gmach włosów, gmach mamy zadane.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • de przed nazwiskiem
    25.04.2017
    Szanowna Poradnio,
    czy kiedy w nazwiskach obcych występuje cząstka de, to przy spolszczaniu można z niej zrezygnować? Czyli np. markiz Roberto de Villena to markiz Villena czy markiz de Villena?
    Łączę wyrazy szacunku
    Dorota
    Poprzedzający nazwisko przyimek zapisany małą literą (np. de, von, van) oznacza szlachectwo. Pomijanie przyimka jest możliwe tylko wówczas, jeśli tak się przyjęło w tradycji piśmienniczej, np. utwory Maupassanta (Guy de Maupassant), symfonie Beethovena (Ludwig van Beethoven), orkiestra Karajana (Herbert von Karajan), ale tylko: obrazy van Gogha. Nazwa własna Roberto de Villena nie istnieje w świadomości społecznej, więc pominięcie przyimka de byłoby niecelowe. Piszmy zatem: markiz de Villena, tak jak piszemy: markiz de Sade (Donatien Alphonse François de Sade).
    Adam Wolański
    1. 24.04.2017
      Przyimek van nie oznacza szlachectwa (Ludwig van Beethoven nie pochodził ze szlacheckiej rodziny lecz z chłopskiej z terenów dzisiejszej Belgii). Ludzi noszących nazwiska z przyimkiem van jest na pewno kilka milionów, głównie w granicach Beneluksu a także w Afryce Południowej, Surinamie, Curacao i Indonezji. Niemożliwe jest więc aby tak wielka liczba ludzi miała pochodzenie szlacheckie. Nazwiska: Jurand ze Spychowa, Andrzej z Górki, Jan na Tęczynie czy Zbyszko z Bogdańca, których zmierzch nadszedł w czasie panowania Władysława Jagiełły są chyba najlepszymi polskimi odpowiednikami współczesnych niderlandzkich nazwisk takich jak choćby Jan van de Kreeke (także der Kreeke) – co w dowolnym przekładzie mogłoby oznaczać Jan znad Potoku, Rob van DijkRobert z Grobli etc.
      Z poważaniem 
      Sławomir Marciński
    2. 25.04.2017
      Pierwsze zdanie mojej porady jest rzeczywiście zbyt kategoryczne. Występujące przed nazwiskami przyimki, rodzajniki lub ich połączenia, np. francuskie de (inne warianty to: du, de la), niemieckie von (inny wariant to: von dem) czy niderlandzkie van (inne warianty to: van de, van den, van der), mogą oznaczać szlachectwo, lecz nie muszą. Pierwotnie stanowiły bowiem rodzaj przydomka złożony z przyimka z oraz nazwy miejsca urodzenia bądź zamieszkania danej osoby, przy czym miejsca te mogły oznaczać zarówno krainy geograficzne czy miasta należące do bogatych rodów, jak i małe obiekty fizjograficzne, przy których stały chłopskie chaty. Z czasem przydomki te stawały się nazwiskami w nowożytnym rozumieniu tego słowa.
      Nie jest jednak tak – jak pisze w komentarzu korespondent – że niderlandzki przedrostek van wskazuje jedynie na pochodzenie z określonego miejsca, np. van Dijk (= z grobli), van Rijn (= znad Renu), van de Berg (= ze wzgórza), van der Zee (= znad morza). Oznacza również pochodzenie z wyższych rodów, przy czym rody te swoje nazwiska wywodzą – tak jak w innych państwach europejskich – od nazwy dóbr rodowych lub nazwy herbu (która z kolei mogła być podstawą nazwy miejscowej, por. wassende oznacza półksiężyc znajdujący się w herbie rodu van Wassenaer, a miasto Wassenaar należało do tegoż właśnie rodu), por. ród van Heeckeren (np. Jacob Derk Carel van Heeckeren), ród van Meeuwen (np. Pieter Godfried Maria van Meeuwen), ród van Hoensbroeck (np. Cesar Constantijn Frans van Hoensbroeck), ród van den Bosch (np. Johannes Hendrik Otto van den Bosch).
      Komentarza wymaga także przyrównanie omawianych tu nazwisk niderlandzkich do rodzimych nazw własnych osobowych doby staro- i średniopolskiej typu: Łukasz z Górki czy Jan na Tęczynie. Nazwami tego typu posługiwali się również szlachetnie urodzeni. Od drugiej połowy XV wieku zwyczaj tworzenia nazwisk szlacheckich zmienia się stopniowo (najpierw w Wielkopolsce, a później na Pomorzu i Mazowszu). Do nazwy własności ziemskiej (zwykle rodowych miast lub wsi) dodaje się morfem -ski (rzadziej: -cki lub -dzki), por. np. Tarnowski (= z Tarnowa), Zamojski (= z Zamościa), Suski (= z Suchej), Leszczyński (= z Leszna). Przyrostek tego typu w nazwisku był odpowiednikiem elementów występujących w szlacheckich nazwiskach za granicą, jak de we Francji czy von w Niemczech. Nie oznacza to wszakże, iż każde nazwisko z sufiksem -ski ma szlachecki rodowód.
      Współcześnie, kiedy podziały stanowe zostały zniesione, w wielu krajach nie obowiązują tytuły arystokratyczne (w Polsce wbrew powszechnej opinii zniósł je nie PRL, lecz II Rzeczpospolita na mocy konstytucji marcowej 1921 r.), ani francuskiego de czy niemieckiego von przed nazwiskiem, ani przyrostka -ski kończącego niektóre polskie nazwiska nie można uznać za wskaźnik szlachectwa.
      Adam Wolański
  • Jazyd czy jazyda?
    24.04.2017
    Jazydzi to przedstawiciele wyznawanej głównie przez irackich Kurdów religii łączącej elementy islamu, chrześcijaństwa i innych wierzeń. Jak w liczbie pojedynczej powinna brzmieć nazwa wyznawcy tego kultu: jazyd czy jazyda?
    Poruszona przez Pana kwestia ma trzy aspekty, z których Pan sformułował tylko jeden.
    Pierwsza to kwestia samogłoski w pierwszej sylabie: -a- czy -e-? Druga to kwestia małej lub wielkiej litery. Dopiero trzecia to kwestia końcówki mianownika liczby pojedynczej.

    Oprócz przejrzenia wielu źródeł uznałem, że kwestia ta wymaga konsultacji ze specjalistami od języka kurdyjskiego i od religii jezydów z UJ, dr Joanną Bocheńską, drem Arturem Rodziewiczem i mgrem Karolem Kaczorowskim (w tym miejscu chciałem im podziękować za szybkie i obszerne komentarze; za cenne uwagi dziękuję też pracownikom naukowym z UW, religioznawcy dr. hab. Arkadiuszowi Sołtysiakowi oraz arabistce dr hab. Katarzynie Pachniak).

    Chociaż Encyklopedia powszechna PWN (wersja online) i idące za nią Wikipedia i Wikisłownik, a także Encyklopedia religii PWN proponują jako lepszą formę jazydzi, formę jezydzi traktując jako oboczną, warto zauważyć, że w Słowniku ortograficznym PWN (http://sjp.pwn.pl/slowniki/jezydzi.html) widnieje tylko forma jezydzi. Nazwa jazydzi w języku polskim pojawiła się bodaj dopiero w 1997 r., w publikacji prof. Janusza Daneckiego Podstawowe wiadomości o islamie i równolegle w przetłumaczonej z jęz. angielskiego encyklopedii Britannica. Edycja polska (1997–2004). Od tego czasu próbuje wyprzeć używaną w języku polskim co najmniej od połowy XIX w. nazwę jezydzi, zgodną z wymową w języku kurdyjskim kurmandżi (używanym przez ok. 90% wyznawców jezydyzmu): êzidî / yêzîdî i w dialekcie arabskim północnego Iraku (ok. 10% wyznawców): yēzīdī. Udało jej się to przede wszystkim w odniesieniu do Encyklopedii popularnej PWN – od zmiany red. naczelnego (wyd. 28, 1998, ma jeszcze formę Jezydzi; w wyd. 29, 1999, hasło zniknęło całkowicie – zresztą równocześnie zniknęło hasło Jazygowie dotyczące innego ludu pochodzenia irańskiego; od wyd. 30, 2003, zaczęto pisać Jazydzi, i to nawet bez podawania obocznej formy Jezydzi (Jazygowie do EP PWN nie powrócili).

    Jednak specjaliści od języka kurdyjskiego i od religii jezydów z UJ, z którymi konsultowałem niniejszą poradę, stwierdzają jednoznacznie, że jedyną poprawną formą jest jezydzi, i tylko takiego terminu używają w swych publikacjach, m.in. na łamach czasopisma „Fritillaria Kurdica. Bulletin of Kurdish Studies” (http://www.kurdishstudies.pl/?pl_czasopismo,16) – zob. zwł. nr 3-4 i 16. Forma jazydzi to albo anglicyzm, albo błąd nadmiernego etymologizowania, spotykany i u arabistów, i u iranistów. Ten ostatni motywowany jest czy to przywiązaniem do zasad pisowni arabskiej (w arabskim języku klasycznym i literackim nie ma samogłoski „e”, ale występuje ona w dialektach), czy też przywiązaniem do staroperskiej, jednej z możliwych etymologii (z awestyjskiego słowem yazata – ten, kogo należy czcić). Przypomina to podejście takie, jak byśmy wszystkim słowom zapożyczonym z włoskiego czy portugalskiego koniecznie chcieli przywracać formę fonetyczną/ortograficzną źródłosłowu łacińskiego, nie biorąc pod uwagę współczesnej wymowy i ortografii. Język kurdyjski posługując się alfabetem łacińskim, zapisuje êzidî. Nie od rzeczy będzie także wskazać, że języki ludów sąsiednich do jezydów – oprócz arabskiego i perskiego – mają tylko wersje z -e-: gruziński: იეზიდები / ეზიდები [iezidebi / ezidebi], ormiański Եզիդիներ [ezidiner], azerski yezidilər i turecki yezîdîler.

    Jeśli chodzi o dziennikarzy itp., to częsta w mediach forma jazydzi jest zapewne anglicyzmem, bo tekst angielski jest dla nich podstawowym źródłem informacji. Spośród języków kongresowych i języków agencji informacyjnych, wszystkie mają „e” (yézidis, Jesiden, йезиды/езиды itp.) – oprócz angielskiego, gdzie używa się litery „a” (Yazidis), ale przy wymowie [jəˈziːdiːz]. A jak coś nie jest dobrze znane, to najpowszechniejsza wersja angielska staje się wyrocznią. Zagraniczni specjaliści od Kurdów i jezydyzmu (np. prof. Philip G. Kreyenbroek z Gettyngi) używają jednak po angielsku formy Yezidi, nie Yazidi.

    Druga kwestia, to pisownia od wielkiej czy małej litery. Dalece nie wszyscy jezydzi uważają się za Kurdów, większość z nich uważa się za odrębny lud Jezydów – potomków Adama, ale nie Ewy. Nawet jeśli mówią po kurdyjsku, nie chcą być uważani za Kurdów (muzułmanów) – bo są Jezydami (ludem Boga). Dlatego analogicznie jak piszemy żydzi o wyznawcach judaizmu, a Żydzi o osobach należących do narodu wybranego, powinno się po polsku używać obu terminów pisanych, w zależności od kontekstu i znaczenia odpowiednio małą lub wielką literą: jezydzi (pisząc o wyznawcach) i Jezydzi (pisząc o członkach narodu).

    Jeśli chodzi o liczbę pojedynczą – jezyd/Jezyd czy jezyda/Jezyda, to konsultowani przeze mnie specjaliści od jezydyzmu wyrazili jednakowe poparcie dla obu form, prosząc jedynie o unormowanie. Przegląd NKJP ani statystyczna analiza danych z internetu (Google, Bing) nie pozwalają jednoznacznie rozstrzygnąć, która z dwóch form jest częściej używana (bo formy przypadków jednej pokrywają się z przypadkami drugiej). Po analizie źródeł, dyskusji i głębszej refleksji zalecam formę jezyd/Jezyd.

    Pierwsze użycie słowa Jezyd zaobserwowałem w Ilustrowanej Encyklopedii Trzaski, Everta i Michalskiego, pod red. Stanisława Lama, z r. 1927. Jest to jednak wystąpienie. Natomiast słowo jezyda pojawia się w tłumaczeniu Wandy Piwowarczyk powieści przygodowej Karola Maya Przez pustynię (Poznań 1938, reprint 1990). Jest to liczne wystąpienie, choć w ramach jednego dzieła. Wydaje się, że ta druga forma ma większe szanse przyjąć się powszechnie. Pomimo to zalecam raczej formę jezyd/Jezyd z trzech względów:

    1) Forma jezyd/Jezyd jest lepiej umotywowana słowotwórczo – istnieją liczne słowa męskoosobowe o wzorze podobnym – jak: żyd/Żydżydzi/Żydzi, chasydchasydzi, druiddruidzi, szahidszahidzi – odnoszące się do religii lub narodowości; mamy też imiona męskie: Zygfryd, Gotfryd, Dawid. Forma jezyda/Jezyda ma w zasadzie tylko liczne wzory rodzaju żeńskiego (Tauryda, Atlantyda, Tetyda, Floryda, hybryda, ohyda, Temida, Artemida, gnida, asteroida i sinusoida) – z wyjątkiem dwóch: inwalidainwalidzi oraz apatrydaapatrydzi.

    2) Forma Jezyd/Jezydka występuje i jest szeroko stosowana w pokrewnym języku słowiańskim (rosyjskim) – za czasów ZSRR była wpisywana do aktów stanu cywilnego i „paszportów” (dowodów osobistych) członków tej mniejszości (zwł. na Zakaukaziu) w rubryce „narodowość” (езид/езидка wzgl. йезид/йезидка, z charakterystyczną dla jęz. rosyjskiego małą literą).

    3) Wzór jezyd/Jezyd jako jedyny, jak do tej pory, jest potwierdzony przez powszechnie dostępne świadectwo członka tej społeczności, który (bardzo wyraźnie) mówi po polsku Jestem jezydem. Kilkakrotnie używa też słów jezydów, jezydyzmu z „e”. Można tej wypowiedzi posłuchać: http://wyborcza.pl/12,82983,16657658,Jazyda__to_znaczy_kto__Rozmowa_z_Dalzarem_Nashwanem.html. Warto dodać, co ważne, że Dalzar Nashwan Salem nie zna języka kurmandżi i (jako jezyda) mówi po arabsku.

    Charakterystyczne przy tym jest, że on mówi jezyd, a polski dziennikarz „poprawia” to na: „Jazyda, to znaczy kto?”.
    Tak więc poprawne formy to: jezydyzm (religia) i jezydzi (jej wyznawcy), Jezydzi (lud), w liczbie pojedynczej: jezyd / jezydka i Jezyd / Jezydka, przymiotnik: jezydzki.
    Maciej St. Zięba
  • Producenci, konsumenci, reducenci
    24.04.2017
    Dołączam się do dyskusji na temat klientów, agentów i innych rzeczowników, które mogą być albo męskoosobowe, albo męskozwierzęce. W biologii mówi się, że np. rośliny to producenci, zwierzęta to konsumenci, a grzyby to reducenci. Czy, wobec wcześniejszych rozważań na temat podobnych rzeczowników, powinny być to producenty, konsumenty i reducenty?
    Gdybyśmy mieli podchodzić do języka wyłącznie systemowo, to tak – należałoby mówić, że grzyby to reducenty, rośliny to producenty, a zwierzęta to konsumenty.
    Oprócz systemu jest jeszcze uzus, czyli zwyczaj, a ten zadecydował, że używa się męskoosobowych: producenci, konsumenci, reducenci, i nic już tego nie zmieni.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Przysłowiowy
    24.04.2017
    Szanowni Państwo,
    zgodnie z definicją słowa przysłowiowy (http://sjp.pwn.pl/sjp/przys%C5%82owiowy;2512575) jest to albo coś dotyczącego przysłowia, albo powszechnie znanego. Czy zatem można by użyć tego słowa np. w wyrażeniu przysłowiowy Robert Lewandowski? Wiem, że jest coś na rzeczy w kwestii tego, że niekoniecznie musi ono być związane z przysłowiem (http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Czy-przyslowiowy-jest-przyslowiowy;15737.html), ale czy powinienem się tu kierować drugim jego znaczeniem?
    Słowo przysłowiowy jest używane w wielu sytuacjach – nie tylko w tych, które zostały wskazane w przywołanym słowniku. Udało mi się wyodrębnić osiem typów użyć tego wyrazu (opisałam to w artykule pt. Osiem razy o przysłowiowym, opublikowanym w 2 nrze Poradnika Językowego z 2015 roku). Nie znam szerszego kontekstu wyrażenia przysłowiowy Robert Lewandowski, nie wiem, do czego ma się ono odnosić. Można jednak sądzić, że imię i nazwisko polskiego piłkarza jest tu symbolem osoby mającej jakieś cechy. Takiemu typowi użycia przymiotnika przysłowiowy odpowiada opis: ‘słowo przysłowiowy łączymy z nazwą jakieś osoby, którą uważamy za typowego reprezentanta jakiejś cechy, po to by wskazać, że ktoś inny, o kim mowa w zdaniu, ma tę właśnie cechę’.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Chodzić o lasce, ale chodzić z białą laską
    24.04.2017
    Żyję w środowisku osób niewidomych i słabowidzących. Ja, jak i moi znajomi przywykliśmy, iż część z nas chodzi z białą laską. Jednak niedawno spotkaliśmy się w literaturze ze zwrotem chodzić o białej lasce. Czy drugi z wymienionych przeze mnie zwrotów jest poprawny i będzie oznaczał to samo?
    Zwrot chodzić o lasce / o kulach / o kiju znaczy ‘chodzić, podpierając się laską / kulami / kijem’. Osoby niewidome tymczasem używają białej laski nie po to, by się nią podpierać, lecz po to, by pomagać sobie w orientacji w przestrzeni. Zastosowanie konstrukcji chodzić o… nie ma tu więc sensu – mówimy wyłącznie: chodzić z białą laską.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Dodaj więcej cukru
    24.04.2017
    Czy wyrażenie dodaj więcej (np. w przepisie: dodaj więcej cukru, jeśli danie jest niesłodkie) jest pleonazmem?

    Pozdrawiam świątecznie
    Dorota
    Dodaj więcej cukru znaczy ‘dodaj cukru, żeby było go więcej’ – mamy tu więc do czynienia z pewną nadwyżką semantyczną, co jednak nie oznacza, że konstrukcja ta jest błędna. W języku codziennym posługujemy się wieloma wyrażeniami i zwrotami redundantnymi i nie zawsze to nas razi. Pisaliśmy o tym wielokrotnie – proszę przejrzeć nasze porady pod kątem pleonazmów.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Dwa oczka a dwoje oczek
    24.04.2017
    Szanowni Państwo,
    rzeczowniki oczy i uszy łączymy z liczebnikiem zbiorowym. A jak jest z oczętami/uszętami i oczkami/uszkami?
    Wesołych świąt!

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Nie ma zasad, które by regulowały tę kwestię. Wydaje się, że rzeczowniki oczka, uszka, oczęta oraz hipotetyczną uszęta – jako nazwy narządów zmysłów – najwłaściwiej jest łączyć te rzeczowniki z liczebnikami zbiorowymi. Wyrażenia dwa oczka, dwa uszka odnoszą się raczej do obiektów innych niż części ciała (dwa oczka w robótce, dwa oczka w kostce, dwa uszka w barszczu).
    W wypadku wyrażeń dwa oczęta, dwa uszęta nie zachodzi taka dwuznaczność, jednak, jak sądzę, przez analogię do konstrukcji dwoje oczu, dwoje oczek, dwoje uszu, dwoje uszek można łączyć je z liczebnikami zbiorowymi.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Wstęp za zaproszeniami
    24.04.2017
    Szanowna Redakcjo,
    chciałabym zapytać czy wyrażenie wstęp za zaproszeniami jest poprawne? Czy też właściwe jest jedynie sformułowanie wstęp z zaproszeniami?

    Będę wdzięczna za odpowiedź.
    Konstrukcja wstęp za zaproszeniami jest poprawna. Mamy tu wyrażenie „za + rzeczownik w narzędniku”, które wskazuje na warunek lub sposób realizacji czegoś (‘wstęp możliwy pod warunkiem posiadania biletów’). To samo wyrażenie występuje w zdaniach Dzieci wyszły do parku za zgodą opiekunów, Zwrot butelek za kaucją czy Odebrał sprzęt za pokwitowaniem, które nie budzą wątpliwości poprawnościowych.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Oznaczanie przerw w transmisji radiowej
    24.04.2017
    Moje pytanie dotyczy zastosowania wielokropka w sytuacji cytowania fragmentarycznej wypowiedzi – przykładowo przerywanej zakłóceniami transmisji radiowej.
    Mianowicie, czy powinno się umieścić pomiędzy odseparowanymi fragmentami wypowiedzi dwa wielokropki przylegające do wyrazów po obu „stronach” zakłócenia, czy też wyłącznie jeden przed pojawieniem się luki? Poniższe przykłady powinny jaśniej zilustrować problem:
    ...zniknęli w okolicy...
    ...natychmiast rozpocząć poszukiwania...
    Jeśli wynikające z zakłóceń przerwy w transmisji radiowej miałyby się znaleźć w tekście beletrystycznym, to w wypadku „urywania” kilkuwyrazowych fraz, całych wyrazów lub końcowych części wyrazu należałoby owe luki oznaczać jednokrotnie wielokropkiem przylegającym do ostatniego elementu poprzedzającego urwany fragment, por. np. tekst w całości oraz wersję z lukami:

    Lektor radiowy beznamiętnym głosem odczytywał komunikat:
    – Dwaj sześcioletni chłopcy zniknęli przed południem w okolicy stacji kolejowej Warszawa-Radość. Funkcjonariusze z dworcowego komisariatu postanowili natychmiast rozpocząć poszukiwania zaginionych.


    Lektor radiowy beznamiętnym głosem odczytywał komunikat, który co chwila rwał się z powodu szalejącej nad miastem burzy z piorunami:
    – Dwaj sześcioletni… zniknęli… w okolicy… natychmiast rozpocząć poszuki…

    Jest to najbardziej naturalna imitacja zakłóceń w języku mówionym. Można oczywiście wyobrazić sobie bardziej skomplikowane przypadki, w których być może uzasadnione byłoby użycie podwojonych wielokropków.
    Na dublowanie wielokropka można byłoby sobie pozwolić na przykład w sytuacjach, gdy w sąsiadujących partiach tekstu opuszczane byłyby frazy lub całe wyrazy i początkowe fragmenty następujących po nich słów. W poniższym przykładzie dwukrotnie pierwszy wielokropek oznacza urwanie frazy lub całego wyrazu przed formą słowną pozbawioną początkowych elementów, co oznaczone jest drugim wielokropkiem przylegającym do pozostałej, końcowej części słowa, por. np.
    – Dwaj sześcioletni… …nęli przed południem w okolicy… Fun…sze z… …cowego komi…tu postanowili …miast rozpocząć…
    Jeśli urwaniu uległa środkowa część wyrazu, wielokropek przylega z obu stron do pozostałych części słowa.
    Adam Wolański
  • Psycholożka a psychologini
    20.04.2017
    Ostatnio zaczęto używać żeńskich form zawodów, np. psycholożka, filolożka, biolożka. Czy nie lepszą formą byłaby psychologini, filogini i biologini? Końcówkę -ini można spotkać również w żeńskiej formie bogabogini.
    Współcześnie przyrostek -ini służy do tworzenia form żeńskich od tych tych rzeczowników męskich, które są zakończone na k (skoczek – skoczkini, członek – członkini). Od większości innych nazw męskich tworzymy nazwy żeńskie przez dodanie przyrostka -ka – w ten sposób właśnie powstały filolożka czy biolożka, a także niebudzące wątpliwości: lekarka, nauczycielka, aktorka itd.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Rozmaity
    20.04.2017
    Czy słowo rozmaite w pisowni jest poprawne? Zarzucono mi, że jest one używane tylko w mowie przez starszych i nie powinno się go pisać. Czy zamiast niego powinno się używać słowa różnorodne?
    Z góry dziękuję.
    Nie ma nic niewłaściwego w słowie rozmaity – proszę je stosować do woli.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Sejf w podłodze czy na podłodze?
    20.04.2017
    Która wersja jest poprawna: montaż sejfu na podłodze czy montaż sejfu w podłodze?

    Z poważaniem
    Emilia Pyra
    Oba wyrażenia są poprawne, lecz każde z nich ma inne znaczenie. Jeśli zlecimy montaż sejfu na podłodze, to sejf będzie stał na podłodze (przymocowany do niej lub np. do ściany). Jeśli zlecimy montaż sejfu w podłodze, to sejf zostanie zainstalowany w jakiejś skrytce umieszczonej w podłodze (czyli pod powierzchnią podłogi).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego