wszystkie

 
Można tu znaleźć wszystko cokolwiek dotyczy języka i interesuje Państwa. Od pisowni, odmiany, przez znaczenia, składnię, czy frazeologię, po pochodzenie i pragmatykę.
  • Huzar a husarz
    31.03.2017
    Piszę z zapytaniem o odmianę słów huzar i husarz. Dlaczego obydwa słowa nie odmieniają się z takimi samymi końcówkami tj. huzar i husar lub husarz i huzasz?
    Oba wyrazy mają źródło węgierskie w postaci rzeczownika huszár (wym. [husar]) ‘jeździec’. Husarz przyszedł do polszczyzny bezpośrednio z języka źródłowego, natomiast huzar – za pośrednictwem niemieckim (por. niemiecki Husar, wym. [huzar]).
    Zanim husarz stał się husarzem, był husarem – w dawnej polszczyźnie wymawialiśmy tę nazwę zgodnie z językiem oryginału. Trudno określić, dlaczego w pewnym momencie pojawiła się tam na końcu głoska |ž| (zapisywana jako rz). Być może miała na to wpływ obecność wielu innych rzeczowników męskich zakończonych na -arz (por. piekarz, piłkarz). Oczywiście, w nich -arz jest przyrostkiem dodanym do czasownikowej (piec) lub rzeczownikowej (piłka) podstawy słowotwórczej, czego nie ma w husarzu, gdyż (jak wiemy) wyraz ten nie powstał na gruncie naszego języka.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Rozpoczynanie zdań
    31.03.2017
    Myślę, że wywód zawarty w poradzie http://sjp.pwn.pl/poradnia/szukaj/czy%20mo%C5%BCna%20zaczyna%C4%87%20zdanie%20od%20ale.html, to za daleko idące dywagacje na waszej stronie, tak jak i wiele innych dotyczących tematu.
    Powyższe wskazuje, że można zacząć zdanie od dowolnego łącznika itd., co jest wprowadzaniem w błąd. Łącznik, jak sama nazwa wskazuje, służy do łączenia, zatem zaczynanie zdania od i wydaje sie niedopuszczalne, bo po kropce i nie spełniałoby swojej funkcji. Przykład jest także nieadekwatny, ponieważ mówi o czynnościach mówionych, wywód: „Gdyby jednak kioskarz podał Panu gazetę zamiast zapałek, to Pańskie Ale ja poproszę zapałki byłoby jak najbardziej stosowne” jest jak najbardziej niestosowny, ponieważ w mowie nie ma dużych liter, a sytuacja wskazuje na problem przekazania informacji drogą mówioną, a nie pisaną gdyby nawet opisać tę sytuację to zaczęcie zdania od Ale wydaje się niedopuszczalne w związku z wizerunkiem takiego zdania, a po drugie w tekście są błędy.
    Proszę skorygować tekst bo na stronie PWN to wstyd.
    Nie ma reguły, która by mówiła, że nie można zaczynać zdań od spójników (wyrazy typu: a, ale, i są spójnikami, a nie łącznikami; nie istnieje taka część mowy jak łącznik). Przykład, który podał prof. Bańko w swej poradzie, jest jak najbardziej właściwy; przyznam, że nie rozumiem Pańskiego (Pani?) wywodu dotyczące „wizerunku zdania”. Prawdą jest, że „w mowie nie ma dużych liter” – w mowie w ogóle nie ma liter, lecz są głoski, ale ich obecność nie ma żadnego wpływu na możliwość rozpoczynania zdania od spójnika.
    Nie zgodzę się także z Pańską (Pani?) sugestią, że wywód prof. Bańki był rozwlekły i bezładny – to, że tak go Pan (Pani?) odbiera, wywnioskowałam z tego, że nazwał go Pan (nazwała go Pani?) dywagacjami.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Pigwowcówka a pigwówka
    31.03.2017
    Piszę pracę magisterską dotyczącą pigwowca i pozyskiwanej z niego nalewki. Nalewkami moja rodzina zajmuje się od pokoleń, jednak dopiero teraz zdecydowałam się na konsultację językową w zakresie nazewnictwa. W moim środowisku nalewkę z pigwowca nazywa się pigwowcówką
    Pigwówka to nalewka z pigwy, innego owocu. Nazwa stworzona analogicznie do wiśniówki, dereniówki i innych. Jednak uparcie w mediach, artykułach, pojawia się pigwówka w kontekście nalewki z pigwowca, co moim zdaniem jest błędem.
    Pigwówka to ‘nalewka z pigwy’ – nazwa ta powstała przez dodanie przyrostka -ówka do rzeczownika pigwa. Słusznie Pani uważa, że trunek wykonany z owocu o nazwie pigwowiec powinien nosić nazwę pigwowcówka.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zagłada – małą czy wielką literą
    31.03.2017
    Czy w tytule: Shoah – zapomniana zagłada radzieckich Żydów wyraz zagłada powinien być napisany małą, czy wielką literą?
    Wielką literą zapisujemy wyłącznie nazwy Shoah / Szoah i Holokaust / Holocaust – jeśli odnoszą się do zagłady Żydów w czasie II wojny światowej. Słowo zagłada – nawet jeśli jest nazwą tego zjawiska, zapisujemy małą literą.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Ani czy i?
    31.03.2017
    Szanowni Państwo,
    toczymy z żoną spór o to, czy poprawne jest zdanie: Denemarková staje po stronie słabszych – niezależnie od feminizmu ani jakichkolwiek innych -izmów (https://literackie-skarby.blogspot.com/2017/03/radosna-sia-jaskoek-vs-drapiezna-meska.html, komentarz z 19.03.2017). Żona uważa, że jak najbardziej, ja jednak powiedziałbym: …niezależnie od feminizmu i jakichkolwiek innych -izmów (choć jednak: Nie zależy to od feminizmu ani jakichkolwiek -izmów).
    Prosimy o salomonowy wyrok.
    Ma Pan rację – spójnik ani stosujemy wyłącznie w zdaniach zaprzeczonych, a przytoczone zdanie nie ma takiego charakteru.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Gentamycyna i inne -mycyny
    31.03.2017
    Szanowni Państwo,

    chciałam zapytać o pisownię nazw antybiotyków gentamycyna oraz sisomycyna. Większość znanej mi literatury używa powyższej pisowni. Jednak antybiotyki te nie pochodzą od organizmów z rodzaju Streptomyces (jak np. neomycyna czy streptomycyna), tylko z Micromonospora. Odzwierciedlają to angielskie nazwy gentamicin i sisomicin. Czy zatem nie byłoby poprawnie napisać gentamicyna oraz sisomicyna?

    Z wyrazami szacunku
    Marta
    U źródeł nazw antybiotyków z cząstką -mycyna jest greckie mýkēs ‘grzyb’. Wyrazy pochodzące od tego słowa różnie się w polszczyźnie zachowują – nazwa dziedziny nauki zajmującej się grzybami to po polsku mikologia, natomiast nazwy antybiotyków zawierają już połączenie liter my, nie zaś mi.
  • Zapis dat
    31.03.2017
    Czy jest poprawny zapis dat, w którym dni od 1 do 9 poprzedza zero? Na przykład 05.06.2016?

    Bardzo dziękuję za pomoc.
    G.S.
    Taki zapis dopuszczalny jest w języku urzędowym. W tekstach należących do innych odmian napiszemy: 5.06.2016 r. – numeru dnia nie poprzedzamy zerem, natomiast jednocyfrowy numer miesiąca musi być nim poprzedzony.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Memoriał
    31.03.2017
    Mam pytanie o nazwę zawodów sportowych organizowanych w celu uczczenia czyjejś pamięci.
    Nazwa: Międzynarodowy Memoriał Szachowy Jana Nowaka jest jedyną poprawną czy dopuszczalne jest też dodanie słowa imienia, czyli: Międzynarodowy Memoriał Szachowy im. Jana Nowaka?
    Dodatkowo, czy całą nazwę takich rozgrywek należy zawsze traktować jako nazwę własną i wszystkie wyrazy rozpoczynać wielką literą?
    Jeśli piszemy o konkretnym turnieju jednym słowem, to piszemy o memoriale czy o Memoriale?
    Memoriał to zawody organizowane w celu uczczenia czyjejś pamięci – osoba ta wskazana jest w nazwie imprezy, co sprawia, że zastosowanie określenia imienia nie ma tu sensu.
    Nazwę taką zapisujemy od wielkich liter – w myśl zasady [71] (http://sjp.pwn.pl/zasady/71-18-14-Nazwy-imprez-miedzynarodowych-lub-krajowych-ktorym-organizatorzy-chca-nadac-specjalny-tytul;629389.html) WSO brzmiącej:
    Wielką literą piszemy nazwy imprez międzynarodowych lub krajowych, którym organizatorzy chcą nadać specjalny tytuł.

    Gdy używamy skrótowej nazwy takiej imprezy, to także możemy ją zapisać wielką literą, choć niektórzy dopuszczają użycie małej.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • NACOBEZU
    31.03.2017
    Szanowni Państwo,
    w szkolnictwie w ramach oceniania kształtującego pojawiła się skrócona forma zwrotu na co będę zwracać uwagę, zapisywana jako NACOBEZU, nacobezu lub NaCoBeZU.
    Proszę o opinię na temat poprawności tej formy.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelniczka
    Formy te budzą wątpliwości, i to z kilku powodów. Po pierwsze, skróty wyrażeń nie powinny zawierać całych słów, a tu mamy naco… – ‘na co…’. Po drugie, skrót taki nie powinien być zapisywany wielkimi literami, a także nie powinien zawierać połączeń małych i wielkich liter (a tak się dzieje w formach NACOBEZU i NaCoBeZU). Po trzecie wreszcie, ostatnim elementem wyrażenia jest słowo zaczynające się od samogłoski, co sprawia, że całość powinna zostać zapisana z kropkami.
    Najwłaściwsza, moim zdaniem, skrócona postać wyrażenia na co będę zwracać uwagę to: n.c.b.z.u. (analogiczna do np. c.b.d.u. – ‘co było do udowodnienia’).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Onanizm a masturbacja
    31.03.2017
    Wyraz onanizm jest często stosowany jako synonim słowa masturbacja. Określenie to pochodzi od biblijnego Onana, który podpadł Bogu (i to bardzo mocno, ostatecznie został za to zgładzony... ach, ta erotyka) grzechem „upuszczenia nasienia”.
    Często spotykam się z zastosowaniem onanizmu w kontekście także damskiej masturbacji, ale w mojej ocenie jest to niepoprawne. Ponieważ czyn Onana wiązał się z przelaniem nasienia, jakoś nie pasuje mi to do damskiej autoerotyki. Czy mam rację?
    Znaczenie etymologiczne nie zawsze odpowiada znaczeniu współczesnemu – wyrazy zmieniają swą semantykę i często odchodzą od swych pierwotnych znaczeń, a także przestają wykazywać związek ze zjawiskami nazywanymi przez słowa motywujące ich powstanie (np. bielizna początkowo oznaczała ‘białe elementy garderoby’, a miednica – ‘naczynie wykonane z miedzi’). Tak stało się między innymi z onanizmem – współcześnie wyraz ten jest nazwą autoerotyzmu, zarówno męskiego, jak i żeńskiego.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Wprowadzanie nowych słów; uchodźca
    31.03.2017
    Jestem w trakcie przygotowywania dyplomu magisterskiego na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie w Pracowni Działań Przestrzennych u prof. Mirosława Bałki. W ramach mojego projektu dyplomowego chciałabym wspólnie z uchodźcami wykreować nowe słowo, które mogłoby stworzyć pozytywną alternatywę do określenia danej grupy i podjąć próbę wprowadzenia go do języka. Podczas wielu rozmów z uchodźcami przekonałam się, że w ich rozumieniu termin uchodźca jest stygmatyzujący.
    W swoich poszukiwaniach odnoszę się m.in. do tekstu Hanny Arendt o potrzebie zastępczego nazewnictwa (przytacza w tekście newcomers). Drugą, niemniej ważną dla mnie inspiracją jest bajka „Przygody kapitana Załganowa’’ autorstwa Niekrasowa, z której wywodzi się powszechnie znany na terenach rosyjskojęzycznych wyraz „Jak nazwiesz statek, tak on i popłynie’’.
    W związku z powyższym mam zapytanie odnośnie zasad wprowadzania w oficjalny obieg nowego słownictwa – do kogo się zwraca i jakie warunki są wymagane do tego.
    Szanowna Pani,
    rzeczywiście, pewna część użytkowników języka używa słowa uchodźca z nacechowaniem negatywnym (o czym się ze smutkiem przekonałam, prowadząc pracę magisterską o wyrazie uchodźca pisaną przez ubiegłoroczną absolwentkę Wydziału Polonistyki UW, panią Katarzynę Kucharską). Mimo że chcielibyśmy, by ludzie, których sytuacja zmusiła do opuszczenia ich kraju, byli postrzegani jak ludzie właśnie, a nie jak elementy masy, która napływa, wylewa się, zagraża itd. (z takimi konotacjami jest używany – przez pewną część społeczeństwa – wyraz uchodźca), to nie zmienimy tego wprowadzeniem nowego słowa. Istnieje obawa, że nowe słowo, które będzie się odnosiło do odbieranego negatywnie zjawiska, z czasem także będzie nośnikiem krzywdzących ocen i emocji. Tak się stało na przykład ze słowem gej, które zaczęło być używane (około 30 lat temu) jako neutralny zamiennik wyrazu pedał, silnie nacechowanego. Współcześnie gej coraz częściej (lecz nie zawsze) funkcjonuje jako wyzwisko, niesie negatywne konotacje, a nawet posłużył do utworzenia bardzo ekspresywnego rzeczownika gejoza ‘coś bardzo złego, bardzo źle ocenianego’).
    Jeśli w języku pojawi się spontanicznie jakieś słowo, to o tym, jaką niesie wartość ekspresywną, decydują jego użytkownicy – to bowiem w żywym języku kształtują się znaczenia i nacechowania wyrazów. Nie ma przeszkód, by w jakimś środowisku używać wyrazu utworzonego przez członków tego środowiska – tak właśnie rozwija się język. Ale słów do języka nie wprowadza się odgórnie – nie robi tego żadna instytucja (wyjątkiem były kiedyś komisje terminologiczne działające przy niektórych stowarzyszeniach naukowych, które zalecają stosowanie ustalonych terminów; ta praktyka jednak, o ile mi wiadomo, została porzucona). Wyrazy bowiem pojawiają się w języku spontanicznie, są „wprowadzane” przez użytkowników, a o tym, czy się przyjmą, także decydują właśnie użytkownicy.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Wprowadzanie nowych słów; uchodźca
    31.03.2017
    Jestem w trakcie przygotowywania dyplomu magisterskiego na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie w Pracowni Działań Przestrzennych u prof. Mirosława Bałki. W ramach mojego projektu dyplomowego chciałabym wspólnie z uchodźcami wykreować nowe słowo, które mogłoby stworzyć pozytywną alternatywę do określenia danej grupy i podjąć próbę wprowadzenia go do języka. Podczas wielu rozmów z uchodźcami przekonałam się, że w ich rozumieniu termin uchodźca jest stygmatyzujący.
    W swoich poszukiwaniach odnoszę się m.in. do tekstu Hanny Arendt o potrzebie zastępczego nazewnictwa (przytacza w tekście newcomers). Drugą, niemniej ważną dla mnie inspiracją jest bajka „Przygody kapitana Załganowa’’ autorstwa Niekrasowa, z której wywodzi się powszechnie znany na terenach rosyjskojęzycznych wyraz „Jak nazwiesz statek, tak on i popłynie’’.
    W związku z powyższym mam zapytanie odnośnie zasad wprowadzania w oficjalny obieg nowego słownictwa – do kogo się zwraca i jakie warunki są wymagane do tego.
    Szanowna Pani,
    rzeczywiście, pewna część użytkowników języka używa słowa uchodźca z nacechowaniem negatywnym (o czym się ze smutkiem przekonałam, prowadząc pracę magisterską o wyrazie uchodźca pisaną przez ubiegłoroczną absolwentkę Wydziału Polonistyki UW, panią Katarzynę Kucharską). Mimo że chcielibyśmy, by ludzie, których sytuacja zmusiła do opuszczenia ich kraju, byli postrzegani jak ludzie właśnie, a nie jak elementy masy, która napływa, wylewa się, zagraża itd. (z takimi konotacjami jest używany – przez pewną część społeczeństwa – wyraz uchodźca), to nie zmienimy tego wprowadzeniem nowego słowa. Istnieje obawa, że nowe słowo, które będzie się odnosiło do odbieranego negatywnie zjawiska, z czasem także będzie nośnikiem krzywdzących ocen i emocji. Tak się stało na przykład ze słowem gej, które zaczęło być używane (około 30 lat temu) jako neutralny zamiennik wyrazu pedał, silnie nacechowanego. Współcześnie gej coraz częściej (lecz nie zawsze) funkcjonuje jako wyzwisko, niesie negatywne konotacje, a nawet posłużył do utworzenia bardzo ekspresywnego rzeczownika gejoza ‘coś bardzo złego, bardzo źle ocenianego’).
    Jeśli w języku pojawi się spontanicznie jakieś słowo, to o tym, jaką niesie wartość ekspresywną, decydują jego użytkownicy – to bowiem w żywym języku kształtują się znaczenia i nacechowania wyrazów. Nie ma przeszkód, by w jakimś środowisku używać wyrazu utworzonego przez członków tego środowiska – tak właśnie rozwija się język. Ale słów do języka nie wprowadza się odgórnie – nie robi tego żadna instytucja (wyjątkiem były kiedyś komisje terminologiczne działające przy niektórych stowarzyszeniach naukowych, które zalecają stosowanie ustalonych terminów; ta praktyka jednak, o ile mi wiadomo, została porzucona). Wyrazy bowiem pojawiają się w języku spontanicznie, są „wprowadzane” przez użytkowników, a o tym, czy się przyjmą, także decydują właśnie użytkownicy.
  • Dialekt małopolski
    31.03.2017
    Szanowni Państwo,
    mam kilka pytań dotyczących gwary krakowskiej (dialektu małopolskiego).

    1) Czy zwrot ubierać kurtkę można przypisać do tejże gwary? Staram się dbać o język polski i myślałem, że to po prostu błąd i należy mówić o zakładaniu kurtki.
    2) Czy w innych regionach Polski nie mówi się auto na samochód? Bardzo mnie to zdziwiło.
    3) Czy mówienie w stylu czepak zamiast trzepak można usprawiedliwić gwarą? Jak to jest z tą dopuszczalnością gwarową?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    1) Rzeczywiście, w Krakowie (i okolicach) częściej się ubiera coś (kurtkę, płaszcz, sweter itd.) niż je wkłada czy zakłada. Do niedawna zwrot ten miał wyłącznie charakter gwarowy. Z jakichś jednak powodów „wyciekł” poza Małopolskę i obecnie jest używany także w innych regionach, co nie zyskuje jednak pełnej aprobaty.
    2) W Małopolsce auto jest neutralnym synonimem samochodu, w innych regionach – nieco wyszukanym. Inaczej mówiąc – Małopolanin o wiele częściej niż mieszkaniec innego regionu powie, że kupił auto.
    3) Uproszczenie grupy spółgłoskowej |tš| do |č| jest charakterystyczne dla gwar – w języku ogólnym całkowicie niepoprawne.

    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Humanizm a humanitaryzm
    31.03.2017
    W jakim kontekście używa się słowa humanizm, a w jakim humanitaryzm?
    Pytam, bo teraz w mediach te dwa słowa oznaczają to samo. Może tak jest?

    Pozdrawiam wiosennie
    B. Sawicka
    Humanizm w jednym ze swych znaczeń jest bardzo bliski humanitaryzmowi, przez co zapewne są konteksty, w których wyrazy te mogą być używane zamiennie.
    Humanizm to ‘postawa intelektualna i moralna uznająca człowieka za najwyższą wartość moralną i źródło wszelkich innych wartości’, a humanitaryzm to ‘postawa charakteryzująca się poszanowaniem człowieka i jego godności, pragnieniem oszczędzenia mu cierpień’ (obie definicje ze Słownika poprawnej polszczyzny PWN pod red. A. Markowskiego, 2004, CD). O humanitaryzmie mówimy na ogół w kontekstach związanych z oszczędzaniem ludziom cierpień, o humanizmie – wówczas, gdy mamy na myśli ogólne sprawy dotyczące człowieka jako centrum aksjologiczne.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Nóż – nożem, ale róż – różem
    31.03.2017
    Chciałbym zapytać o słowo nóż i jego odmianę. Dlaczego kroimy nożem, a nie nóżem? Bo przecież mamy róż do policzków i malujemy się różem, a nie rożem.
    Dziękuję z góry za odpowiedź.
    Słowo nóż przyszło do polszczyzny z języka, który był „ojcem” języków słowiańskich, czyli z prasłowiańszczyzny. Róż natomiast to wyraz stosunkowo młody – jego pierwsze notowanie słownikowe pochodzi z II połowy XIX wieku (powstał on, rzecz jasna, od przymiotnika różowy, który z kolei utworzyliśmy od nazwy róża, zapożyczonej w XV wieku).
    Okres, w którym każde z tych słów pojawiło się w naszym języku, ma wpływ na sposób ich odmiany. Oboczność ó:o w temacie wyrazu nóż jest wynikiem tzw. wzdłużenia zastępczego, które nastąpiło po zaniku półsamogłosek zwanych jerami. Otóż pierwszą polską postacią wyrazu nóż była *nožь – końcowa litera (ь) odpowiada jerowi (miękkiemu), czyli dźwiękowi wymawianemu krócej niż samogłoska. Jeszcze w epoce przedpiśmiennej jery zanikły (lub zamieniły się w [e], czego nie będziemy tu omawiać), a czas potrzebny na ich wymówienie „przeniósł” się na samogłoskę w poprzedniej sylabie. W wyniku tego *nožь zamienił się w *noož – z długą samogłoską [o]. Tę długą samogłoskę po jakimś czasie zaczęto zapisywać jako ó. Następnie (na przełomie XV i XVI wieku) długie o zaczęto wymawiać jako [u] i dlatego wyraz zapisywany jako nóż wymawiano [nuš] (z bezdźwięcznym |š|, co dla naszych rozważań nie ma znaczenia).
    W przypadkach zależnych słowa nóż proces, o którym tu mowa, nie nastąpił, ponieważ w nich na końcu nie było jera, lecz samogłoska stanowiąca końcówkę fleksyjną (noża, nożem itd.).
    Podsumowując – przed zanikiem jerów w całym paradygmacie współczesnego rzeczownika nóż występowało o (M. nožь, D. noža itd.). Współczesna oboczność ó:o powstała dlatego że zmieniła się forma mianownika, a formy przypadków zależnych pozostały bez zmian.
    Słowo róż tymczasem od początku miało ó w mianowniku, ponieważ – jak już wspomniałam – wywodzi się od przymiotnika różowy.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Duszeńko
    31.03.2017
    Jak odmienia się moje nazwisko: Duszeńko?
    Jako nazwisko żeńskie się nie odmienia (gdyż spośród nazwisk żeńskich odmieniają się tylko te, które kończą się na -a). Jako nazwisko męskie odmienia się tak jak np. Matejko czy Kościuszko, a więc:
    M. Pan Duszeńko przyszedł.
    D. Nie ma pana Duszeńki.
    C. Dziękuję panu Duszeńce.
    B. Widzę pana Duszeńkę.
    N. Idę z panem Duszeńką.
    Ms. Rozmawiam o panu Duszeńce.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Fan a hejter
    31.03.2017
    Szanowni Państwo,
    antonimy to wyrazy przeciwstawne takie jak dobro – zło czy jasno – ciemno. Czy zatem antonimem wyrażenia fan jest idol, skoro nie widać tu przeciwstawienia jak w dobro – zło, czy może raczej antonimem prędzej byłby hejter (przyjmując w uproszczeniu że: fan – ‘ktoś, kto kocha X-a’, hejter – ‘ktoś, kto nienawidzi X-a’)?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Istotą antonimii jest to, że przeciwstawiane sobie cechy dadzą się uporządkować jednowymiarowo. O ile kochać rzeczywiście jest antonimem nienawidzić, o tyle w taką relację nie da się ująć rzeczowników fan i hejter (a już na pewno nie: fan i idol, bo te raczej są synonimiczne), gdyż ich struktura znaczeniowa jest złożona. Fan to nie ‘ten, kto kocha’, a hejter to nie ‘ten, kto nienawidzi’. Fan to ‘człowiek, który bardzo lubi jakąś popularną osobę’, a hejter to ‘osoba, która zamieszcza obraźliwe, agresywne komentarze w internecie’. Rzeczownik fan może być określony przydawką wskazującą na obiekt sympatii (fan piłkarza), natomiast hejter nie ma takiej łączliwości (nie mówimy: hejter piłkarza). Nie są więc te dwa słowa antonimami.
    Antonimem słowa fan byłby rzeczownik, który nazywałby osobę, która kogoś nie lubi. Antonimem słowa hejter byłby wyraz, który wskazywałby na człowieka zamieszczającego w sieci przyjazne komuś komentarze. Jak dotąd nie doczekaliśmy się takiej nazwy, bo i pewnie (niestety) zjawisko nie jest powszechne…
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Wyżej wymienionyww. lub wyż.wym.
    31.03.2017
    Dlaczego skrót wyż.wym. (wyżej wymienione) ma po wyż kropkę?
    Przede wszystkim jest to skrót rzadko stosowany i raczej niezalecany. Wyrażenie wyżej wymieniony skraca się na ogół do postaci ww.
    W skrócie wyż.wym. oba elementy muszą być zapisane z kropkami, ponieważ ich zakończenia nie są ostatnimi literami wyrazów nieskróconych.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Chciałem zapytać… i Poproszę dwie bułki
    31.03.2017
    Prof. Bralczyk po usłyszeniu: Chciałem zapytać odpowiedział kiedyś prześmiewczo: Aha, czyli już Pan nie chce? i dodał, że lepiej byłoby zacząć: Chciałbym zapytać.
    Idąc tym tropem, przyszło mi do głowy, że wchodząc do sklepu mówimy np.: Poproszę dwie bułki. Czy zatem jest to poprawne sformułowanie, skoro używam czasu przyszłego, a nie teraźniejszego? Czy sprzedawca nie mógłby mi odpowiedzieć nieco uszczypliwie: To ja poczekam aż Pan poprosi?

    Z poważaniem
    Czytelnik
    Pozwolę sobie nie zgodzić się z profesorem Bralczykiem – konstrukcja „chciałem + czasownik w bezokoliczniku” jest konwencjonalnym sposobem wyrażenia życzenia, pytania itp. w sytuacji, gdy nadawca czuje się trochę niepewnie, czuje pewien dystans wobec rozmówcy. Zdanie Chciałem zapytać, czy był Pan kiedyś w Rzymie zdradza właśnie jakiś rodzaj nieśmiałości nadawcy, czego nie przynosi bezpośrednie pytanie: Czy był Pan kiedyś w Rzymie.
    Zdziwiłabym się, gdyby ekspedientka odebrała wypowiedź Poproszę dwie bułki jako zapowiedź przyszłej prośby – czasownik poproszę (właśnie w czasie przyszłym) jest konwencjonalnym sposobem wyrażania prośby, grzeczniejszym niż proszę.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zadowolony z czegoś
    31.03.2017
    Czy można być zadowolonym czymś, czy tylko zadowolonym z czegoś?
    Np.: Był zadowolony wynikami sprzedaży czy: Był zadowolony z wyników sprzedaży?
    Zadowolonym można być z czegoś, a więc: z wyników sprzedaży.
    Rekcję narzędnikową ma zaś czasownik zachwycić, a zatem: Był zachwycony wynikami sprzedaży.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego