coś na ząb

Porady językowe

szkalować kogoś o nieposzlakowanej opinii
19.05.2010
Witam państwa!
Mam pytanie odnośnie wyrazów szkalować i nieposzlakowany. Można mieć nieposzlakowaną opinię (której nie można nic zarzucić), ale nie „poszlakowaną opinię’’ (której można coś zarzucić). Można kogoś szkalować, ale nie „poszkalować’’. Nie można mieć „nieposzkalowanej opinii’’ (której nie szkalowano). Myślę, że te dwa słowa mają na tyle podobne znaczenie, że jednego można używać jako negacji drugiego. Skąd ta zbieżność oraz brak powyższych form?
Pozdrawiam serdecznie
Aneta Rosłan
Pytanie jest bardzo rozbudowane, a wyczerpująca odpowiedź na nie wymagałaby osobnego studium dotyczącego wyrażeń szkalować i nieposzlakowany (tak w wymiarze synchronicznym, jak i diachronicznym). Oba należą do różnych klas gramatycznych – pierwsze jest czasownikiem niedokonanym pozbawionym pary aspektowej (często łączącym się z czasownikami fazowymi, np. zacząć, skończyć, przestać); drugie to przymiotnik niestopniowalny. Przynależność do różnych części mowy wyklucza traktowanie tych słów jako antonimów – jedno nie może być przeciwstawiane drugiemu na takiej zasadzie jak np. wysokiniski, otwieraćzamykać.
Różni też te wyrażenia ich etymologia. Szkalować jest wyrazem od strony diachronicznej niepodzielnym słowotwórczo. Jego pochodzenie nie jest zupełnie jasne. Szkalować, szkalić (a w języku czeskim škádliti) oznaczało ‘obmawiać, lżyć’ (Brückner uważa, że również ‘droczyć (słowami)’), w słowniku Knapskiego szkalowaniu odpowiada maledictio ‘złorzeczenie’, w języku rosyjskim natomiast istnieje połączenie skalit’ zuby ‘szczerzyć zęby; naśmiewać się’ – być może więc szkalować ma jakiś związek ze słowem skała (pie. * (s)kel- to rdzeń związany m.in. ze znaczeniem ‘szczelina, rozdarcie’). W procesie rozwoju języka nie wykształcił się dokonany odpowiednik czasownika szkalować, a potencjalne konstrukcje typu „Teraz go możesz trochę «poszkalować»’’ wypada traktować nie jako odnoszące się do czynności dokonanych, lecz jako zabawne gry językowe, w których formant po- ma znaczenie wskazujące na to, że czynność szkalowania trwa pewien czas. Ktoś zatem może być szkalowany bądź nie szkalowany, ale raczej nie może być nie poszkalowany, a już zupełnie nie może odznaczać się – traktując to wyrażenie przymiotnikowo – jakąś nieposzkalowaną cechą.
Z kolei przymiotnik nieposzlakowany miał pierwotną postać niepoślakowany i wywodził się od dokonanego czasownika poślakować / poszlakować ‘wyśledzić’ (ta historyczna formacja składała się z przedrostka po- i tematu -ślakować, a wcześniej -śladować); można było poślakować zwierzę (wyśledzić je, dojść do niego po śladach), ale można było również poślakować kogoś w nieszczerości. Wyrazami bliskoznacznymi do słowa niepoślakowany – jak na to wskazuje słownik Knapskiego – były: imiesłów bierny czasu przeszłego nieśladny oraz imiesłów czynny czasu przeszłego niedościgły (współczesny przymiotnik). Ta relacja semantyczna sugeruje, że i niepoślakowany nie był pierwotnie przymiotnikiem, lecz imiesłowem biernym czasu przeszłego (wprawdzie szesnastowieczne słowniki nie notują wyrażenia poślakowany / poszlakowany, ale jako forma czasownika było ono możliwe do utworzenia i mogło znaczyć ‘wyśledzony’; w Słowniku warszawskim istnieje osobne hasło poszlakowany w znaczeniu ‘podejrzany o coś, nie bez zarzutu’, por. „Ko był raz poszlakowany, na tego zawsze posądzenie pada’’).
Jeżeli współcześnie mówimy, że ktoś ma nieposzlakowaną opinię, to od strony historycznej można by to rozumieć w ten sposób, że ten ktoś nie ma żadnej takiej (negatywnie ocenianej) cechy, która byłaby do wyśledzenia. Takie rozumienie być może stanowi pomost między dawnym a współczesnym znaczeniem przymiotnika nieposzlakowany: ‘taki, któremu nic nie można zarzucić pod względem moralnym’ bądź ‘taki, który jest bez zarzutu pod względem wyglądu, budowy itp.’ (por. Uniwersalny słownik języka polskiego PWN). Proces uprzymiotnikowienia (a co za tym idzie – usamodzielnienia się od czasownikowej podstawy) tego pierwotnego imiesłowu sięga z pewnością doby staropolskiej, a dalszy jego rozwój, możliwy do prześledzenia w historycznych słownikach języka polskiego, wskazuje na kolejne zmiany znaczeniowe. Ewolucja tego wyrażenia i zanik czasownika poślakować być może doprowadziły do tego, że nie zachował się w polszczyźnie odczasownikowy przymiotnik poszlakowany, dlatego zapewne niemożliwe są dziś konstrukcje typu poszlakowana opinia (podejrzana, taka, w której dałoby się coś negatywnego wyśledzić).
Podobieństwo słów szkalować i nieposzlakowany ma zatem czysto brzmieniowy charakter, nie ma natomiast żadnego związku z ich historycznym rozwojem. Zdaję sobie sprawę z tego, że moja odpowiedź ma jedynie charakter przyczynkowy oraz nieco uproszczony i wymaga uzupełnień związanych z drobiazgowymi studiami danych historycznojęzykowych i współczesnych użyć obu wyrażeń. Na to jednak niestety nie ma miejsca w naszej Poradni.
Piotr Sobotka, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
Boli mi
29.01.2016
Dzień dobry Państwu!
Jestem polonusem i mieszkam w Rosji, a więc dość często spotykam się z tak zwaną łamaną polszczyzną. Niedawno zauważyłem pewien nader często występujący błąd, który przekracza granice Polonii rosyjskiej. Chodzi o używanie błędnej konstrukcji boli mi coś albo boli komuś coś. Spotkałem się z użyciem owej konstrukcji przez polonusów litewskich, rumuńskich, amerykańskich, a nawet gruzińskich i czeskich. Czym to mogło by być uzasadnione?
Dziękuję i życzę wesołych świąt!
Dziękuję za życzenia i przepraszam za opóźnienie, bo to już i prawosławne święto Jordanu nawet minęło. Konstrukcja łącząca czasownik boleć z zaimkiem osobowym w celowniku (komu?) – mi, jej, nam, wam, im – uważana była w XIX wieku za typową dla „Litwinów”, to jest Polaków z kresów północno-wschodnich. Poczytywano ją za wpływ białoruski (zuby jamu balać). Najwięcej zaświadczeń tej konstrukcji, choć nie jako wyłącznej, pochodzi właśnie stamtąd. W piosence zapamiętanej z młodości przez prof. Franciszka Sielickiego ujawniają się jednak i inne schematy składniowe – mię (biernik); boli serce – bez zaimka:
Boli mi głowa, bolą mie ręce.
Boli mi wszystko i boli serce.
Gdybyś wiedziała, kiedy ja umrę,
Tobyś kazała zrobić mi trumnę,
A na tej trumnie — złocisty wieniec,
Żeby wiedzieli, że ja — młodzieniec.

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem Pańskie spostrzeżenia co do geograficznego rozprzestrzenienia się tej konstrukcji wśród Polaków z diaspory. Nie umiałem doszukać się źródeł, które by problem wszechstronnie naświetliły.
Być może po pierwsze nie taka to łamana polszczyzna, powstała tylko z powodu kłopotów wywołanych otoczeniem obcojęzycznym. Niestety, Słownik gwar polskich PAN uznał czasownik boleć za „ogólnogwarowy” i tej składniowej cechy nie opisał, jak czyni to w przypadku większości słów i wyrażeń, z dokładną lokalizacją geograficzną. Być może bardziej dogłębne badania dawnego materiału dialektalnego pokazałoby jego „rdzenność”, a nie „północnokresowość”, co mogłoby spowodować, że nie tylko mieszkańcy pogranicza językowego polsko-białoruskiego rozproszeni po świecie mogli się posługiwać taką konstrukcją. Istnienie jej zgłasza na przykład J. Kowalewski z polonistyki lwowskiej. W grę więc wchodzi na przykład kontakt z którymiś gwarami zachodnioukraińskimi (w ukraińskim języku standardowym raczej Szczoś duże mene nogi boliatʹ – a nie: meni).
Druga hipoteza jest taka, że oddziałać mogły także inne języki dominujące w krajach zamieszkanych przez znanych Panu Polaków. Być może na przykład język francuski i niemiecki nie będą bez winy. Już w XVIII-wiecznym Powrocie posła J.U. Niemcewicza naśmiewano się z bohaterki, która się tłumaczy: Głowa mi źle robiła (la tête m'a fait mal). Po niemiecku mamy zaś np. Mir tut der Rücken weh ‘bolą mnie plecy’ (dziękuję za pomoc Paniom A. Fidyce i P. Amanowicz). Mamy też zresztą czasowniki bliskoznaczne, które właśnie wymagają mi, na przykład dokuczać: głowa mi dokuczała.
Proponuję też trzeci domysł do rozważenia. Tym razem wyjdziemy od zaimków. Częste są przypadki ich mieszania. Powoli zwycięża mi na początku zdania, które jest tu niepoprawne, ale wchodzi w miejsce mnie. W innych sytuacjach, i znów bardziej na wschodzie polszczyzny, częste jest daj mnie, a powinno być mi. Z tego rodzaju zawirowań może wyniknąć boli mi jako forma hiperpoprawna, wywołana unikaniem innego niepoprawnego mnie w kontekście, który tego nie wymagał.
Na sam koniec wypada tylko poprosić naszą Polonię dawną i najnowszą, czytającą teksty w Poradni PWN o podzielenie się informacjami – gdzie, kto i z jakiego regionu Polski przybyły mówi, że bolała mu / jej głowa czy zęby.
Artur Czesak, Uniwersytet Jagielloński
Choroba kiosku a kliknięcie okienka
30.09.2016
Szanowni Państwo,
czy w zdaniach z okolicznikiem zawierającym gerundium lub zwykły rzeczownik oznaczającym czynność podmiot powinien być tożsamy z domyślnym podmiotem owego gerundium lub zwykłego rzeczownika? Na przykład czy zdanie Po kliknięciu na (?) ikonkę pojawi się opis produktu... nie powinniśmy zamienić na Po kliknięciu na(?) ikonkę zauważymy…lub Kiedy klikniemy na(?) ikonkę, pojawi się...?
Najpierw sprawa, która wyniknęła niejako przy okazji – klikamy ikonkę lub w ikonkę. Więcej na ten temat tutaj.
Teraz w sprawie zasadniczej – tak, zdanie Po kliknięciu ikonki pojawi się opis produktu... wskazuje na to, że to opis ma coś kliknąć. Analogiczną strukturę mamy w nieustannie wyśmiewanym: Z powodu choroby kiosk nieczynny. Jeśli w zdaniu występuje rzeczownik (np. choroba, kliknięcie), który nie został dodatkowo określony (np. choroba → czyja? → personelu; kliknięcie → przez kogo? → przez użytkownika), to łączymy go składniowo z podmiotem (kiosk, opis).
Oczywiście, zdanie Po kliknięciu ikonki przez użytkownika pojawi się opis produktu, choć jest poprawne gramatycznie i logiczne, to może się wydawać „nieprzyjazne” w odbiorze, dlatego najlepiej zamienić je na zdanie, którego podmiotem będzie wykonawca czynności (Po kliknięciu ikonki zauważymy…), lub na wypowiedzenie złożone z dwóch zdań składowych (Gdy klikniemy ikonkę, zauważmy opis produktu) – tak, jak Pan zaproponował.
Do kolekcji zdań z tej serii dodam dwa, które od lat bawią moich studentów: Po dwóch godzinach wędkowania leszcze stały się ostrożniejsze oraz Szczęście może się do ciebie uśmiechnąć podczas mycia zębów.
Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski

Korpus języka polskiego

Autentyczne przykłady użycia w piśmie i mowie zgromadzone w Korpusie
  • ... my chce się,
    Idzie sobie w lasu głąb,
    Żeby znaleźć
    coś na ząb.
    Trzeba szybko jeść -
    I cześć!

    Oto widzę jadło,
    Co mi...
  • ... głosów, dzięki czemu zyskały renomę jednych z najhałaśliwszych afrykańskich zwierząt.
    Coś na ząb
    Wbrew dość rozpowszechnionemu mniemaniu, hipopotamy, choć zwykle taplają się w...
  • ... zasnął, nim Maciek zdążył zapytać, czy ma się wystarać o coś na ząb.
    Dowódca Pisarka sam był saperem, więc po prostu wykreślił go...
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego


E-BOOK na DZIEŃ JĘZYKA OJCZYSTEGO

Poprawnej polszczyzny warto uczyć się przez całe życie!
Poznaj odpowiedzi językoznawców na najczęściej zadawane pytania.

18 najczęściej zadawanych pytań w internetowej poradni językowej PWN

Wyślij
Dzień Języka Ojczystego – pobierz darmowy e-book!