opierając się na słowniku ortograficznym

Porady językowe

ortografia a historia języka
13.05.2015
Dzień dobry,
dlaczego w językach słowiańskich podobne słowa mają różną ortografię? Np. skoro po rosyjsku pułkownik to połkownik, to dlaczego w tym słowie piszemy u zwykłe? Dlaczego mamy puchar przez u zwykłe i ch, a Czesi maja pohár przez samo h? Albo dlaczego polski chuligan jest przez ch, a inni huligani są przez samo h?
Pozdrawiam
Zdzisław K.
Reguły ortograficzne mają zazwyczaj charakter konwencjonalny, w żadnym języku naturalnym zapis słów nie opiera się w pełni na odwzorowaniu wymowy, a ustalone konwencje ortograficzne wiążą się z różnymi uwarunkowaniami: rozwojem historycznym (również znaczeniowym) wyrażeń języka, sposobem ich zapożyczania, zmianami wewnątrzsystemowymi, np. specyficznym dla danego języka rozwojem głosek lub etymologią ludową, czy wreszcie przyjętym w danym języku typem pisma. W pewnych tylko wypadkach przy nauce ortografii języka polskiego można posiłkować się odpowiedniością głosek w innych językach słowiańskich. Uczymy dla przykładu, że polskiemu ortograficznemu rz odpowiada rosyjskie miękkie r, por. rzekaŕeka (река). Nie sposób jednak ustalić w ten sposób jakichś bezwyjątkowych zasad. W zapisie słowa utrwalone zostały jego dzieje.
Polski wyraz chuligan zapisujemy przez ch, ponieważ do polszczyzny wszedł on za pośrednictwem języka rosyjskiego, w którym odpowiada słowu χuligan (хулиган), choć jego źródeł należy szukać w angielskim hooligan (być może od irlandzkiego nazwiska Houlihan – etymologia podana przez Andrzeja Bańkowskiego w jego słowniku etymologicznym i w Słowniku wyrazów obcych PWN jest nieścisła). Zapis czeski chuligán również wskazuje na rosyjskie pochodzenie, a już np. chorwacki huligan przemawia za inną drogą zapożyczenia.
Słowo puchar w dziejach polszczyzny było zapisywane rozmaicie: w XVIII w. puhar, w wieku XIX puhar, lecz również puchar (tak u Lindego, pocz. XIX w.), w Słowniku warszawskim (początek XX w.) przy haśle puhar odnotowany został jego wariant graficzny puchar, a Słownik ortograficzny Arcta z 1936 roku (wydany po reformie ortograficznej) sankcjonuje wyłącznie pisownię puchar. Najdawniejszy sposób zapisu tylko częściowo nawiązuje do czeskiego pohár – w języku czeskim wyraz ten pojawił się z języka węgierskiego (por. węg. pohár), choć można by rozważyć również wpływ średnio-wysoko-niemieckiego becher (współcześnie niem. Becher). Do polszczyzny wyraz puhar/puchar przedostał się również z języka węgierskiego, lecz najprawdopodobniej za pośrednictwem języka ukraińskiego (lub języków ruskich), w którym na podstawie węgierskiego etymonu utworzono kilka słów o nieco odmiennych sensach, m.in. póhár (погар) ‘kubek, kielich’ i puhár (пугар) ‘szklanka, szklany kielich’. Jak widać, na gruncie ukraińskim doszło do specyfikacji znaczeniowej, a ponieważ polskie puchary używane w XVII i XVIII wieku były często wykonane ze szkła, do polszczyzny została zaadaptowana forma z u. Zmiana h w ch mogła mieć dwie przyczyny: po pierwsze, poza pograniczem ruskim, słowackim, morawskim i czeskim w wymowie nie odróżniano głosek zapisywanych jako h i ch (obie wymawiano bezdźwięcznie), stąd – w wyniku działania procesów adaptacyjnych – puhacz stał się puchaczem, a puharpucharem; po drugie – możliwe, że na zmianę ortograficzną wywarły pewien wpływ wyrazy puchaty ‘nadęty, krągły’ lub puchać ‘wąchać’, albo – co chyba najbardziej prawdopodobne – pucha (dziś puszka) ‘naczynie z wiekiem albo pokrywą’ (współcześnie np. w terminologii kościelnej odróżnia się kielich na wino od puszki na hostie, choć oba wyrazy oznaczają dość podobne przedmioty). Ten drugi rodzaj oddziaływań moglibyśmy nazwać atrakcją asocjacyjną, wspierałby ją fakt, że niektóre dawne puchary były naczyniami z wieczkiem.
Wyraz pułk-ow-nik jest derywatem rzeczownika pułk (wskazany w pytaniu problem ortograficzny spróbuję wyjaśnić właśnie na przykładzie tego rzeczownika). Ma on różnie brzmiące odpowiedniki słowiańskie, por. ros. połk (полк), czes. pluk ‘pułk, tłum’, chorw. pȗk ‘lud’, które wywodzą się z prasłowiańskiego *pl̥kъ/*pъlkъ ‘gromada ludzi’ – prasłowo jest dawną pożyczką germańską z *fulka – ‘ludzie, ludzie zbrojni’, por. staro-wysoko-niemieckie folk ‘tłum’ (jego współczesny niemiecki kontynuant to Volk ‘naród, lud’). Postać brzmieniowa tych wyrazów w językach słowiańskich wiąże się z odmiennym rozwojem sonantu twardego lub tautosylabicznej grupy ъl (jak być może w językach wschodniosłowiańskich), które dawały różne efekty wokalizacji: współczesnym śladem ъl w językach wschodniosłowiańskich jest , stąd połk, natomiast w języku czeskim sonantyczne zachowało się do XIII w., a następnie przeszło w lu albo (stąd pluk), z kolei w języku serbsko-chorwackim już w XIV w. przeszło w u (zanik głoski l nie jest niczym dziwnym, np. po polsku mówimy mowa, choć dawniej była to mołwa). W polszczyźnie analizowany twardy sonant po spółgłoskach tylnojęzykowych (k, g, χ) przechodził w (stąd Chełm, zgiełk, okiełznać), po przedniojęzykowej w łu (stąd np. słup, długi, tłuc), natomiast nie ma pewności, jaki był jego kontynuant po wargowej, czego przykładem może być słowo pułk. Dawne złożenia, por. Świętopełk, Pełko, Pełczyn, sugerowałyby, że dawał on , jednak przykłady XVI-wieczne świadczą o wymowie połek, połk lub rzadko pułek, pułk, a potem półk. Możliwe, że forma z o jest zapożyczeniem z języka ruskiego, choć w podręcznikach do gramatyki historycznej języka polskiego można przeczytać, że ewolucja omawianego sonantu na gruncie polskim w tym wyrazie przebiegała następująco: bądź: lub . Bez względu na to, czy pierwotna polska postać to *pełk, czy może *połk, długie o w poświadczonym w XVI wieku słowie pōłk uległo pochyleniu (wymawiano je jako dźwięk pośredni między głoską o a głoską u), co w zapisie oddaje się za pomocą kreski nad o, a następnie utożsamiło się z u. Zapis pułk jest dość późny, jeszcze słownik Lindego preferuje formy połek, połk, choć odnotowuje pułk i półk jako hasło odsyłaczowe, w tzw. Słowniku wileńskim (1861) słowo połek traktuje się jako przestarzałe, a za formę podstawową uznaje się półk (z wariantem pułk), natomiast Słownik warszawski uprzywilejowuje postać pułk. Ustalenie się pisowni wyrazu pułk przez u wiąże się m.in. z tym, że w jego odmianie w żadnej formie nie pojawia się o (ten argument został wysunięty już przez Deputację Warszawską w Rozprawach i wnioskach o ortografii polskiej z 1830 r.), a także dlatego, że w języku staro-cerkiewno-słowiańskim w miejscu polskiego o znajduje się jer twardy, który przed ł odpowiada polskiemu u (to z kolei argumentacja ks. Xsawerego Franciszka Malinowskiego). Podobna zmiana odnosiła się także do wyrazu obówie i innych.
Jak widać na przykładzie omówionych słów, nie da się odpowiedzieć na Pana pytanie w sposób ogólny i w odniesieniu do całego zasobu leksyki zapisywanej odmiennie w języku polskim i w innych językach słowiańskich. Za każdym razem trzeba przebadać dzieje konkretnych wyrazów, uwzględniając ich etymologię, zmiany głoskowe oraz możliwe oddziaływania na nie innych wyrazów.
Piotr Sobotka, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
Ávila
2.10.2014
Szanowni Państwo,
która forma jest poprawna: święta Teresa z Avila czy święta Teresa z Avili? Pierwsze sformułowanie jest powszechne, w mowie i piśmie, jednak wydaje mi się ono niepoprawne – wszak w języku polskim nazwy własne również powinny być odmieniane; nie mówimy/piszemy przecież Matka Teresa z Kalkuta.
Z poważaniem,
Prakseda Pawłowska
WSO PWN podaje, że nazwa hiszpańskiej prowincji Ávila jest nieodmienna i odpowiednio do tego ilustruje hasło przykładem: św. Teresa z Ávila. W wielu publikacjach encyklopedycznych bądź dotyczących historii Kościoła nazwa ta również pozostaje nie odmieniona. W zasadzie jednak można ją odmieniać jak rzeczowniki żeńskie o zakończeniu -a i nawet hiszpański akcent na pierwszej sylabie nie powinien w tym przeszkadzać. Z możliwości odmiany korzysta polskojęzyczna Wikipedia, zarówno w haśle dotyczącym świętej, jak i w haśle dotyczącym kraju jej pochodzenia. Myślę, że jest to racjonalne, ale ze względu na bardzo rozpowszechnioną nieodmienność, podtrzymywaną w najważniejszym polskim słowniku ortograficznym, oba warianty, odmienny i nieodmienny, powinny być aprobowane.
Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  1. 1.10.2014
    Szanowny Panie Profesorze,
    niepokoi mnie coraz powszechniejsza tendencja do odchodzenia od nazw polskich osadzonych w naszej tradycji i rezygnowanie z ich odmiany. Uwidacznia się to zwłaszcza w stosowaniu hiszpańskich nazw własnych. Przykładem jest choćby nazwa Ávila / Awila, którą zajmował się Pan w ramach internetowej Poradni Językowej PWN (http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Avila;15246.html).
    Zatem: Teresa z Awila czy z Teresa z Avila? A może Teresa z Awili lub Teresa z Ávila?
    W swej odpowiedzi wskazywał Pan na możliwość odmiany tej nazwy i dopuszcza używanie obu jej wariantów. Chciałabym jednak uściślić tę kwestię, ponieważ 28 marca 2015 roku obchodzone będzie 500-lecie urodzin św. Teresy od Jezusa. Wydaje się, że kwestia językowa związana z Awilą / z Ávila często dzieli osoby zafascynowane życiem, pismami oraz doświadczeniem mistycznym tej hiszpańskiej świętej.
    W moim odczuciu albo powinno się stosować formę spolszczoną, czyli Awila, odmieniać ją analogicznie jak Sewilla i akcentować według zasad polskiej wymowy, albo używać nazwy w czystym brzmieniu hiszpańskim, czyli stosować formę nieodmienioną z akcentem inicjalnym (Ávila).
    Za poprawnością formy spolszczonej przemawia nie tylko Wikipedia! Trzeba pamiętać, że karmelici przybyli do Polski w 1605 roku, a karmelitanki niewiele później. Zatem przez ponad czterysta lat nazwa miejsca urodzenia św. Teresy od Jezusa, która była Matką Karmelu, wrosła w tradycję kultury polskiej na tyle, by jej nie marginalizować, a w konsekwencji nie uznawać za błąd językowy. Dlaczego nikt nie podważa poprawności spolszczenia nazwy Sewilla i jej odmiany, a tyle wątpliwości wzbudza podobnie brzmiąca nazwa Awila?
    Pisze Pan, że niektóre publikacje encyklopedyczne czy książki z historii Kościoła stosują formę nieodmienioną. Powiem więcej, sami karmelici, wykształceni w hiszpańskich uczelniach, popularyzują formę, do jakiej przywykli podczas pobytu za granicą. Dlatego też na przykład w Wydawnictwie Flos Carmeli ukazują się dzieła św. Teresy z Ávila, chociaż tłumacz najbardziej znanego przekładu jej pism, Henryk Piotr Kossowski używał ponad sto lat temu formy Awila i ją odmieniał. Formę spolszczoną stosowali także historycy Zakonu Karmelitańskiego: Czesław Honorat Gil OCD, autor Historii Karmelu Terezjańskiego (Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2002), oraz zmarły w ubiegłym roku prof. Benignus Wanat OCD. Ojciec Honorat wyjaśniał kiedyś, że dla niego naturalna jest forma spolszczona, ale i on stwierdził, że młodzi karmelici mają własne przyzwyczajenia językowe. Stąd w książkach karmelitańskich mnogość form wariantywnych: Alkala / Alcala / Alcalá de Henres; Segowia / Segovia, Eskurial / Escorial, Medyna / Medina del Campo itp., a każda z tych nazw jest coraz rzadziej odmieniana. Dotyczy to także nazwisk, które najczęściej pozostają w formie nieodmienionej, wobec czego czytamy o Teresie de Ahumada, Dydaku Ortiz, Antonim Gaytán, Dominiku Bañez, a nawet o Piotrze z Alkantara. Co ciekawe, w dziełach karmelitańskich jest mowa o Franciszku de Ribera, a w opracowaniach dotyczących malarstwa o José Jusepe de Riberze. Nikt nie waha się, by odmieniać nazwisko Vargasa Llosy, Ortegi y Gasseta czy Manuela de Falli.
    Na marginesie dodam, że spolszczoną i odmienianą nazwę Awila spotkałam w tekstach autorów niekarmelitańskich, choćby Jerzego Prokopiuka.
    Racjonalne jest – jak Pan pisze – uznawanie niegdyś powszechnej nazwy spolszczonej oraz wypierającej ją nazwy hiszpańskiej. Szkoda jednak, że forma Awila, która świadczy o intensywnym oddziaływaniu karmelitów na kulturę polską, zanika również za sprawą słowników.
    Rozumiem, że korpus językowy, na którym opiera się opracowanie słowników, eliminuje statystycznie formy najrzadziej występujące. Mam wrażenie, że nie uwzględnia klasycznych pism z dziedziny duchowości, niekiedy znakomitych literacko, jak traktaty św. Teresy od Jezusa czy św. Jana od Krzyża.
    Mam nadzieję, że ten list potraktuje Pan Profesor jako prośbę skierowaną do językoznawców, by uporządkować kwestie dotyczące nazw własnych z hiszpańskiego kręgu językowego. Ufam, że znajdzie to odzwierciedlenie także w opracowaniach dotyczących poprawności językowej.
    Łączę wyrazy szacunku i serdecznie pozdrawiam
    Iwona Pawłowska

    PS. Z Praksedą Pawłowską łączy mnie wyłącznie zainteresowanie poprawnością formy nazwy miasta znanego głównie za sprawą św. Teresy od Jezusa.
  2. 1.10.2014
    Dziękuję za ten obszerny i treściwy dopisek. Wśród czytelników poradni jest wielu językoznawców, więc mam nadzieję, że tą drogą Pani apel dotrze do nich.
    Dodam jeszcze dla wyjaśnienia, że Narodowy Korpus Języka Polskiego rzeczywiście nie uwzględnia dzieł św. Teresy od Jezusa czy św. Jana od Krzyża, ponieważ obejmuje wyłącznie oryginalne teksty polskie (tzn. nietłumaczone). Tę samą zasadę przyjęto w innych korpusach narodowych.
    MB
  3. 2.10.2014
    Do przedstawionych tu rozważań i argumentów dodam, że w listopadzie 2010 r. na posiedzeniu plenarnym Rada Języka Polskiego, na wniosek teologiczno-językoznawczej Komisji Języka Religijnego RJP z ks. prof. Wiesławem Przyczyną na czele, przyjęła (pośród innych decyzji poprawnościowych) pisownię: św. Teresa z Ávili – podkreślając zarazem, że nazwa miasta i prowincji powinna być odmieniana, tak jak inne rzeczowniki rodzaju żeńskiego. Jedynie taką wersję zapisu zawiera wydana w 2011 r. Pisownia słownictwa religijnego (Wydawnictwo Diecezji Tarnowskiej „Biblos'', Tarnów, s. 82), stanowiąca kompendium dotychczasowych rozstrzygnięć Rady w zakresie ortografii w tekstach o tematyce religijnej. We wstępie czytamy: „Większość ustaleń przedstawionych w obecnej publikacji jest zgodna z regułami zawartymi w Wielkim słowniku ortograficznym PWN pod redakcją Edwarda Polańskiego, Warszawa 2010 [...]. Niektóre zaś od tych reguł odbiegają, ale to one mają ostatecznie moc obowiązującą''. Informację o charakterze ustaleń zawartych w Pisowni... jako nadrzędnych wobec zapisów słownika ortograficznego można również znaleźć na stronie internetowej RJP.
    Michał Gniazdowski, Warszawa
do Tych czy Tychów?
28.02.2003
Tychy powracają jak bumerang. Mimo że eksperci poradni językowej wielokrotnie wypowiadali się na temat dopełniacza tej nazwy, ich odpowiedzi nie satysfakcjonują czytelnika gazety, w której pracuję. Otóż twierdzi on, że poprawna jest jedynie forma Tych, i domaga się dokładnego potwierdzenia, na podstawie jakich ustaleń i kiedy do języka ogólnego i do słowników trafiła forma Tychów. Niestety sama nie potrafię wskazać takiego dokumentu, czy też daty wprowadzenia oficjalnej poprawki (czytelnik twierdzi, że podobne zmiany są poprzedzone konkretnymi przepisami). Bardzo proszę o pomoc i jak najbardziej szczegółową odpowiedź.
Agata Gogolkiewicz
Od nazwy Tychy można utworzyć dopełniacz do Tych, ponieważ na ogół nazwy miejscowe o formie liczby mnogiej mają w tym przypadku gramatycznym tzw. końcówkę zerową. Podkreślmy: „na ogół”, ponieważ są też nazwy tego typu, które w dopełniaczu przybierają końcówkę ‑ów, np. do Beskidów. Formę do Tych, jako wyłączną, podawały słowniki aż do lat dziewięćdziesiątych (z wyjątkiem Słownika poprawnej polszczyzny pod red. W. Doroszewskiego, w którym na s. 387 wspomniano o wariantach fleksyjnych dopełniacza od tej nazwy), podaje ją też Wykaz urzędowych nazw miejscowości w Polsce (Warszawa 1980-82).
Od nazwy Tychy można także utworzyć dopełniacz do Tychów. Nietrudno zrozumieć przyczynę, gdyż dopełniacz z końcówką -ów jest jednoznaczny, a dopełniacz z końcówką zerową brzmi identycznie jak niektóre formy fleksyjne zaimków ten, ta, to. Co więcej: forma taka w samych Tychach i w ich okolicy ma bardzo znaczną przewagę nad oboczną. Należy podkreślić, iż zdaniem wielu językoznawców formom lokalnym i regionalnym od nazw własnych należy dawać pierwszeństwo przed regularnymi. Z faktu, że wspomniany wykaz nazw miejscowości podaje formę do Tych, wynika tylko tyle, iż powinna ona być używana w komunikacji urzędowej. Piszę „powinna”, gdyż jak łatwo można sprawdzić w internetowej witrynie tyskiego urzędu miasta (www.umtychy.pl), stosuje się tam wyłącznie regionalną formę dopełniacza.
Jeśli zaś chodzi o „oficjalną poprawkę”, co przypuszczalnie znaczy „urzędową”, trzeba powiedzieć, iż takiej nie ma; twierdzę nawet, że jej nie potrzeba. Inna sprawa, że wykaz nazw urzędowych powinien zostać w odpowiednim miejscu skorygowany, zwłaszcza że jego twórcy deklarują, iż proponowali formy dopełniacza, opierając się na zwyczajach lokalnych. Brak „oficjalnych poprawek” nie musi nas martwić, skoro mamy „oficjalne porady” – w publikacjach popularyzatorskich na temat języka.
Prawdopodobnie pierwszym słownikiem, w którym forma do Tychów została wyeksponowana, był Nowy słownik ortograficzny PWN (1996), lecz już kilka lat wcześniej o funkcjonowaniu takiego dopełniacza pisał prof. Jan Miodek (związany, podobnie jak autorzy wspomnianego słownika, z Górnym Śląskiem). Z kolei autorzy Nowego słownika poprawnej polszczyzny PWN (1999) zaproponowali rozwiązanie salomonowe, podając na pierwszym miejscu formę Tych, na drugim, z kwalifikatorem regionalnie, Tychów. Myślę, że rozwiązanie takie powinno usatysfakcjonować możliwie największą grupę osób, choć sam jestem zdania, że w tym wypadku lepiej dać pierwszeństwo formie regionalnej, ponieważ chodzi tu o nazwę dość dużego miasta, często używaną w języku ogólnopolskim.
Wnioski:
1) Obie formy dopełniacza są poprawne i bez przeszkód mogą funkcjonować równolegle.
2) Korzystając z przedstawionych informacji, każdy z nas może dokonać wyboru formy, którą uznaje za właściwszą.
Jan Grzenia, Uniwersytet Śląski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego


Walentynkowy e-book do pobrania

Chcesz wiedzieć, jak zwracają się do siebie Polacy w sytuacjach intymnych? Ten e-book jest dla Ciebie.

Czułe słówka, czyli… Jak zwracają się do siebie Polacy w sytuacjach intymnych?

Wyślij

POBIERZ DARMOWY WALENTYNKOWY E-BOOK!