placek

Wielki słownik ortograficzny

placek -c•ka, -c•kiem; -c•ki, -c•ków

Słownik języka polskiego

placek
1. «płaskie, słodkie ciasto, pieczone często z różnymi dodatkami»
2. «niewielki, pieczony lub smażony krążek z mąki, kartofli itp.»
3. «o czymś niewielkim, płaskim, utworzonym z miękkiej masy»
4. «niewielka, ograniczona przestrzeń wyodrębniająca się z otaczającego ją tła»

• placuszek
placek zbójnicki «placek ziemniaczany z nadzieniem mięsno-warzywnym przyprawianym na ostro»

Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego

Porady językowe

na pole, czyli na dwór
16.05.2006
Dlaczego krakowskie wyjść na pole ma status regionalizmu, a warszawskie wyjść na dwór – normy ogólnopolskiej? Dlaczego nie po równo albo wręcz odwrotnie? Tam, gdzie się wychodzi na pole – a czasem jest to i ze 200 km od Krakowa – wychodzenie na dwór nie jest alternatywą, tylko abstrakcją, a pewnie jeszcze bardziej było tak w czasach, kiedy hierarchizowano te formy. Czy ta nierówność jest nie do ruszenia? Czy na pole może jeszcze liczyć na nobilitację?
Pytanie może mieć aspekt polityczny, a na pewno dotyczy polityki językowej, ale spróbuję odpowiedzieć jako językoznawca.
Polski język ogólny w swoim rozwoju podlegał zwykle wpływowi jakiegoś centralnego ośrodka kulturalnego, ośrodka władzy, i dialektu jego okolic – najpierw wielkopolskiego, później małopolskiego, wreszcie mazowieckiego (warszawskiego).
Po pierwszej wojnie światowej problematyka regionalizmów językowych była dyskutowana, bo w jednym państwie znaleźli się Polacy mówiący w różny sposób i ukształtowani językowo w różnych warunkach. W 1914 r. Kazimierz Nitsch w klasycznym artykule Odrębności słownikowe Poznania, Krakowa, Warszawy konstatował:
na pole (wyjść), na polu (zimno) Kr[aków] – na dwór, na dworze P[oznań], W[arszawa], Lwów; i w Kr. dziś coraz częściej dwór, a archaiczne pole w wymienionych zwrotach ginie.
Tendencje ujednolicające i centralizacja państwa sprzyjają szerzeniu się form językowych właściwych centrum kulturalnemu (i politycznemu). Ponieważ takie tendencje były silne, na dwór nie było traktowane i opisywane jako regionalizm (bo też było bardzo rozpowszechnione), ale jako wariant standardowy.
„Mniejszościowość’’ i „regionalność’’ regionalizmów jest jednak faktem. Nie sądzę też, by gdzieś istniały zwarte obszary, gdzie wychodzenie na dwór jest „abstrakcją’’.
Idee regionalistyczne i decentralizacyjne są dość popularne, nie ma też (chyba) zorganizowanego przymusu wyzbywania się cech regionalnych właściwych „warstwom wykształconym’’. Za sukces uznałbym zatem przetrwanie regionalizmów językowych i to, że znalazły się one w słownikach, gdzie nie są potępiane. Innej nobilitacji się nie spodziewam.
Zadaniem leksykografii polskiej powinno być zebranie i opisanie regionalizmów, ich znaczeń i zasięgów geograficznych, aby ten, kto chce pogłębić swą wiedzę o języku i jego praktyczną znajomość, wiedział na przykład, o co w którym regionie poprosić, gdy chce tam kupić coś, co zna jako słodką bułkę, drożdżówkę, sznekę, placek albo kołacz.
Artur Czesak, IJP PAN, Kraków
pita-pizza
12.10.2009
Jak będzie brzmiała prawidłowa nazwa placka, który jest połączeniem pity i pizzy:
1) pita‑pizza?
2) pitopizza?
3) pito‑pizza?
Proszę o uzasadnienie i z góry dziękuję.
Pozdrawiam
Z podanej definicji wynika, że chodzi o coś, co jest w równej mierze jednym, jak i drugim. W takim razie nazwa powinna wskazywać na współrzędność elementów wchodzących w jej skład, a więc powinniśmy pisać pita-pizza.
Zapis 2. jest typowy dla złożeń wyrazów nierównorzędnych, a byłby wzorcowy, gdyby chodziło o pizzę o właściwościach pity (lub odwrotnie). Co prawda mamy też złożenia typu klasa-pracownia i klasopracownia i choć ta druga forma była nieraz uznawana za problematyczną, mieści się w normie językowej przynajmniej na prawach pobocznego wariantu.
Zapis 3. należy odrzucić, bo w złożeniach rzeczownikowych z elementem łączącym dwa wyrazy (na ogół jest nim ‑o‑) nie stosuje się łącznika (wyjątkiem są tu złożenia przymiotników, np. biało‑czerwony).
Wniosek: formą wzorcową jest pita‑pizza, akceptowalną zaś pitopizza.
Jan Grzenia
Poproszę pięć pit i dwie porcje spaghetti
24.05.2016
Szanowna Poradnio,
jak brzmi dopełniacz liczny mnogiej słowa pitta/pita; (placek pszenny). Czy spaghetti jest w liczbie mnogiej?

Dziękuję i pozdrawiam
Dorota
Z rzeczownikiem pita/pitta sprawa jest prosta – ma formy typowe dla rodzaju żeńskiego, a zatem dopełniacz liczby mnogiej to: pitt/pit.
Rzeczownik spaghetti – jak podaje Słownik gramatyczny języka polskiego – ma liczbę mnogą. Sądzę jednak, że odnosi się ona do makaronu jako produktu, z którego robi się potrawę zwaną także spaghetti, a nie do potrawy. Inaczej mówiąc, powiedziałabym (choć z trudem): Na podłogę upadły dwa spaghetti, co oznaczałoby ‘na podłogę upadły dwie nitki makaronu spaghetti’. Gdy jednak chcę zamówić swoją ulubioną potrawę przyrządzoną z takiego makaronu, mówię: Poproszę dwie porcje spaghetti.
Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski

Korpus języka polskiego

Autentyczne przykłady użycia w piśmie i mowie zgromadzone w Korpusie
  • ... na czoło.
    Jaskółeczka przyleciała,
    Wierzchem czarna, spodem biała,
    Wynoś, wynoś
    placek spory
    Z pełnej komory,
    Wynoś wina też beczułkę
    I sera...
  • ... płaczącą,
    napoiła przyniesionym w kubku mlekiem, wcisnęła w garść kawał
    placka. Dziewczyna
    patrzyła na nią półprzytomnie.
    - Bałam się go... Bił mnie...
  • ... pozostaje tylko jedzenie - dodaje. - A to kosztuje!
    Wylicza ceny: trzy
    placki ziemniaczane, które ledwo widać na tacy kosztują 4-5 zł...
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego