przynajmniej gdy

Porady językowe

Aleja Zasłużonych
25.02.2014
Szanowny Panie Profesorze,
proszę o opinię w sprawie pisowni wyrażenia Aleja Zasłużonych. Słowniki milczą na ten temat, co sugerowałoby pisownię małymi literami, ale w NKJP zdecydowanie przeważa pisownia dużymi (ok. 76 proc. wystąpień).
Z poważaniem
Anna Garbacz
Kwestię tę reguluje par. 18.25.1 WSO PWN, który każe – żeby ograniczyć się do przykładów ze słowem aleja – używać w zapisie małego a, jeśli słowo to jest „tylko nazwą gatunkową”. Gdyby nazwę, o którą Pani pyta, nosiła wąska uliczka osiedlowa albo inna mało reprezentacyjna ulica, można by śmiało uznać, że nie jest to żadna aleja i pisać Aleja Zasłużonych zgodnie z ww. regułą. Szkoda, że pisownia okazuje się jasna tylko wtedy, gdy nazwa ulicy rozmija się ze zdrowym rozsądkiem.
Gdy bowiem Aleja Zasłużonych ma wszelkie cechy alei, czyli szerokiej, reprezentacyjnej ulicy, można się wahać: jest słowo Aleja „tylko nazwą gatunkową”, czy nie? Według wspomnianego WSO PWN decyzja jest na pozór prosta: wszystkie podane tam przykłady mają małe a, gdy słowo aleja występuje w liczbie pojedynczej, a duże – gdy w mnogiej. Uważam jednak, że taka interpretacja wymienionej reguły jest uproszczeniem. W szczególności nie jest niczym logicznie niemożliwym aleja o nazwie Aleja X, a pewnie wolelibyśmy nie pisać aleja Aleja Zasłużonych, choćby przez wzgląd na długość tej nazwy.
Ostateczną decyzję muszą podjąć, o ile się orientuję, radni gminy. Radnym – gdyby się zwrócili z prośbą o radę – poradziłbym, aby nazwę ustalili w postaci Aleja Zasłużonych, nie oglądając się na niejednoznaczną regułę i podkreślając w ten sposób zasługi osób, które mają na myśli.
Wszyscy inni powinni stosować się do nazwy oficjalnie ustalonej, jeśli zaś dotarcie do dokumentów jest trudne, to przynajmniej zgodnej ze zwyczajem.
Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
  1. 25.02.2014
    Pani Anna Garbacz, jak się okazało, miała na myśli aleję na cmentarzu. Nie zmienia to mojego stanowiska. Powaga miejsca dobrze harmonizuje z powagą wielkich liter w nazwie.
    MB
formuły powitalne
1.11.2013
Szanowni Państwo,
pozwolę sobie nie tyle na pytanie, ile na podzielenie się myślą, być może godną rozważenia (publikacji – już niekoniecznie, choć i to pozostawiam przecież Państwa uznaniu). Doświadczenie podpowiada, że dostrzeżony u siebie błąd lub językowa niezręczność, wcześniej notorycznie popełniane, zaczynają razić ze szczególną siłą, co wynika najpewniej z jednej z najwspanialszych człowieczych właściwości – wstydu. Zarazem jednak przykrości dostarcza zarówno bycie osobiście pouczanym, jak i karcenie. Stąd dobrze rozumiem, że przestali Państwo tępić zwrot Witam!, gdy otwiera mejle, mimo że czytanie go w listach na stronie Poradni skłania ku przedsiębraniu podobnych rozpoczęć. Być może jednak – oszczędnie, delikatnie i potencjalnie skutecznie – w zakładce zadaj pytanie, koniecznie przed formularzem, warto umieścić taką lub ową wiadomość, która by nieszczęsne witania zwalczała; albo – zbiór wypisków z korespondencyjnych prawideł? Niechby ktoś poczuł się urażony, niechby snobizm zarzucał – myślę, że korzyści i tak byłoby bez porównania więcej.
Kreślę się z poważaniem
— Mieszko Wandowicz

PS Tutaj przyznam, że marzy mi się, iżby w polszczyźnie, nade wszystko polszczyźnie mejlowej, zaistniała forma, może odrobinę przewrotna, rozwiązująca wszelkie powitaniowe kłopoty – obecne, gdy trudno wybrać odpowiedni zwrot grzecznościowy: „Proszę witać, Szanowni Państwo, proszę serdecznie witać!”. Nadrzędność adresata, a przeto tego, który odgrywa rolę gospodarza, zaznaczona jest wyraźnie, uprzejmość nie powinna, jak sądzę, budzić poważniejszych zastrzeżeń, pytanie zaś, jakim mianem określić odbiorcę, w dodatku ostrożnie nakłanianego do życzliwości, jeżeli nie znika, to przynajmniej się oddala. Na mejle rozpoczęte słowami Proszę witać odpisywałbym z olbrzymią przyjemnością. (Rzecz jasna w odpowiednim kontekście; szczegółowe wytyczne są zresztą do przemyślenia, swoboda zaś – póki nie w nadmiarze – językowi przecież tylko służy).
Dziękuję za obszerną wypowiedź, aż dziwię się, że udało się Panu tak długą wysłać w sytuacji, gdy inni korespondenci skarżą się, że automat blokuje im długie pytania.
Inicjalnego Witam nie poprawiamy w wypowiedziach korespondentów nie tylko dlatego, że się do niego wszyscy – chcąc nie chcąc – przyzwyczajamy, ale i dlatego, żeby zostawić po nim pamiątkę, dokument czasu. Może kiedyś jakiś badacz zwyczajów językowych Polaków zwróci uwagę, że nawet w pytaniach do poradni językowej używa się tej formuły, na którą eksperci poradni się krzywią (jedni mniej, drudzy bardziej).
Jeśli chodzi o propozycję, byśmy witali się formułą Proszę witać, to nie umiem traktować jej inaczej niż jako żartu i zgaduję, że tak została pomyślana. Skoro Witaj wydaje się części z nas niestosowne w oficjalnych kontaktach, nie dość uprzejme, to uprzejmiejsze formalnie Proszę witać powinno czynić zadość oczekiwaniom. Są jeszcze uprzejmiejsze formy niż nieco zdawkowe Proszę..., które mogłyby stać się podstawą bardzo wytwornych formuł powitalnych, np. „Czy zechciałby się Pan uprzejmie pozwolić przywitać?”.
Ale może na tym zakończmy, bo czytelnicy skłonni do traktowania spraw językowych serio mogliby mieć do nas pretensje.
Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
Kłopotliwy Murzyn
31.01.2017
Wprawdzie bardzo stary nie jestem (nieco ponad 30 lat), więc może zabrzmieć to trochę dziwnie, ale w czasach mojej młodości nie było niczego złego w określeniu Murzyn. Obecnie poprawność polityczna każe mówić Afroamerykanin lub osoba czarnoskóra, a Murzyn stał się określeniem obraźliwym.
Proszę wyjaśnić genezę Murzyna, a także dlaczego obecnie to określenie jest "na cenzurowanym", z czego wynika ta zmiana jego postrzegania.
Polska nazwa Murzyn wywodzi się z łacińskiego Maurus (który do naszego języka dotarł za pośrednictwem czeskim) oznaczającego mieszkańca północnej Afryki, a więc osobę mającą nieco ciemniejszą karnację niż my. W czasach rzymskich Europejczycy nie utrzymywali kontaktów z Afrykańczykami mającymi całkiem ciemną skórę. Zmieniło się to dopiero w epoce kolonialnej; wówczas nazwano ich słowami pochodzącymi od łacińskiego niger (‘lśniąco czarny’) – angielskim Negro czy francuskim Negre.
Wyrazy te, używane w językach angielskim czy francuskim, są obciążone licznymi konotacjami związanymi z dziedzictwem kolonializmu, przez co są po prostu obraźliwe. Z tego powodu niektórzy przypisują takie nacechowanie także polskiemu słowu Murzyn, które jest słownikowym odpowiednikiem francuskiego Negre czy angielskiego Negro. Tymczasem w polszczyźnie o wiele gorsze konotacje niż Murzyn ma czarny, który jest dokładnym odpowiednikiem dość neutralnych w językach angielskim i francuskim Black, Noir. Można więc sądzić, że jednym z powodów postrzegania nazwy Murzyn jako obraźliwej jest to, że jej ekwiwalenty obcojęzyczne rzeczywiście są nacechowane negatywnie. Gdy czarnoskóre osoby, które przyjeżdżają do Polski np. na studia, szukają w polsko-angielskim lub polsko-francuskim słowniku odpowiednika słowa Murzyn, znajdują obraźliwe nazwy Negro, Negre, co sprawia, że przypisują takie nacechowanie także polskiemu słowu.
Nie można jednak zaprzeczyć, że w polszczyźnie Murzyn ma negatywne konotacje – pojawia się w kilku frazeologizmach odnoszących się do wykorzystywania kogoś: zdawać egzamin na murzyna (‘wysłać kogoś zamiast siebie na egzamin’), biały murzyn (‘osoba nadmiernie wykorzystywana przez innych’), Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść (przysłowie mówiące o sytuacji, w której kogoś wykorzystano i odprawiono, gdy stał się niepotrzebny). Konotacje te jednak nie są, moim zdaniem, na tyle silne, by uważać, że nazwanie osoby czarnoskórej Murzynem jest obraźliwe (podobnie: wiele negatywnych skojarzeń budzi nazwa Żyd, jednak używamy jej neutralnie, gdy odnosimy ją do osoby narodowości żydowskiej).
Jest wreszcie trzeci aspekt tej sprawy. Otóż w dyskusji na temat poprawności politycznej i mowy nienawiści podkreśla się, że często nazwy narodowości, określenia koloru skóry, nazwy wyznawanej przez ludzi religii itp. są niepotrzebnie używane w kontekstach stygmatyzujących. Inaczej mówiąc – jeśli w Polsce 10 wypadków samochodowych jest spowodowanych przez obywateli naszego kraju, a tylko jeden przez obywatela Ukrainy, to tylko w komunikacie prasowym poświęconym temu jednemu znajdzie się wzmianka o narodowości kierowcy. Uważa się (słusznie), że w wielu sytuacjach narodowość, kolor skóry, wyznanie itd. nie są istotne, a wskazywanie na nie wynika jedynie z chęci zaznaczenia swojej wyższości. W związku z tym wiele nazw odnoszących się do „innych” (Ukrainiec, Murzyn, Cygan itd.) jest dodatkowo obciążanych negatywnymi konotacjami.

Przyznam, że dla mnie nazwa Murzyn nie ma w sobie nic obraźliwego, jeśli odnosi się do osoby czarnoskórej. Używa się jej przecież (przynajmniej w rozmowach prywatnych) nawet w odniesieniu do Baracka Obamy, człowieka bardzo szanowanego, a przez niektórych wręcz uwielbianego. Używają jej w stosunku do siebie niektórzy polscy obywatele mający ciemną skórę, także nie widząc w niej nic złego. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że część czarnoskórych Polaków uważa ją za niestosowną, obraźliwą czy wręcz raniącą. Wiedząc o tym, staram się jej przy nich nie używać – nie w imię politycznej poprawności, lecz zwykłej ludzkiej życzliwości.
Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski

Korpus języka polskiego

Autentyczne przykłady użycia w piśmie i mowie zgromadzone w Korpusie
  • ... stara się być szczególnie rzetelny w prezentacji dorobku cywilizacji pozaeuropejskich. Przynajmniej gdy w grę wchodzi Azja. Jest zresztą do tego dość dobrze...
  • ... Umieranie ujęte w aspekcie sensu jest wszędzie zasadniczo takie samo, przynajmniej gdy idzie o podstawowe dynamizmy. Dopiero na płaszczyźnie nadawanych znaczeń odsłania...
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego


E-BOOK na DZIEŃ JĘZYKA OJCZYSTEGO

Poprawnej polszczyzny warto uczyć się przez całe życie!
Poznaj odpowiedzi językoznawców na najczęściej zadawane pytania.

18 najczęściej zadawanych pytań w internetowej poradni językowej PWN

Wyślij
Dzień Języka Ojczystego – pobierz darmowy e-book!