Typ tekstu: Książka
Autor: Błoński Jan
Tytuł: Forma, śmiech i rzeczy ostateczne
Rok: 1994
czy zacząć dojrzale czy niedojrzale... "gdy nagle (...) [spostrzega] że nie [jest] sam (...) Tym razem nie był to sen - naprawdę pod piecem stał sobowtór" (F 15). On sam! Ale trochę tak opisany, jak Fryderyk z narratorem w Pornografii -
"Dziwny, doprawdy, jak pani de Pompadour. I przypadkowy. Dlaczego taki a nie inny? Efemeryda. Wady i usterki wypełzały mu na światło dzienne (...) szczegóły uwydatniały się coraz lepiej, coraz straszniej, zewsząd wyłaziły mu części ciała (...) dokładnie określone, skonkretyzowane... do granic haniebnej wyrazistości... do granic hańby" (F16).
Zgroza istnienia w stanie czystym! Ja sam - "dziwny" i zarazem "przypadkowy", "narzucony"! Moje "ja" przygodne, absurdalne, a przecież rzeczywiste
czy zacząć dojrzale czy niedojrzale... &lt;q&gt;"gdy nagle (...) [spostrzega] że nie [jest] sam (...) Tym razem nie był to sen - naprawdę pod piecem stał sobowtór"&lt;/&gt; (F 15). On sam! Ale trochę tak opisany, jak Fryderyk z narratorem w Pornografii -<br>&lt;q&gt;"Dziwny, doprawdy, jak pani de Pompadour. I przypadkowy. Dlaczego taki a nie inny? Efemeryda. Wady i usterki wypełzały mu na światło dzienne (...) szczegóły uwydatniały się coraz lepiej, coraz straszniej, zewsząd wyłaziły mu części ciała (...) dokładnie określone, skonkretyzowane... do granic haniebnej wyrazistości... do granic hańby"&lt;/&gt; (F16).<br>Zgroza istnienia w stanie czystym! Ja sam - "dziwny" i zarazem "przypadkowy", "narzucony"! Moje "ja" przygodne, absurdalne, a przecież rzeczywiste
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego