Typ tekstu: Książka
Autor: Brzechwa Jan
Tytuł: Baśnie i poematy
Lata powstania: 1945-1948
wyraźnie
Widział teraz i miarkował,
Że to Góra Magnesowa
Z dali ciemnej się wyłania,
Że jej siła przyciągania,
Nieodparta i straszliwa,
Stal unosi i porywa.

Leciał Jeż jak srebrna kula,
Brzęczał tak jak pszczoła z ula,
Góra przed nim w oczach rosła
Niebotyczna i wyniosła,
Wreszcie gniewny i ponury
Przylgnął Jeż do zbocza góry.

Stał bezbronny, pełen trwogi,
Magnes więził jego nogi
I krępował wszystkie ruchy,
Tak jak muchę lep na muchy.

Chcąc się wydrzeć z tej niewoli,
Jął poruszać się powoli,
Jął powoli piąć się w górę,
Nie zważając na wichurę.
Szedł pięć godzin, aż o świcie
Wreszcie znalazł się
wyraźnie<br>Widział teraz i miarkował,<br>Że to Góra Magnesowa<br>Z dali ciemnej się wyłania,<br>Że jej siła przyciągania,<br>Nieodparta i straszliwa,<br>Stal unosi i porywa.<br><br>Leciał Jeż jak srebrna kula,<br>Brzęczał tak jak pszczoła z ula,<br>Góra przed nim w oczach rosła<br>Niebotyczna i wyniosła,<br>Wreszcie gniewny i ponury<br>Przylgnął Jeż do zbocza góry.<br><br>Stał bezbronny, pełen trwogi,<br>Magnes więził jego nogi<br>I krępował wszystkie ruchy,<br>Tak jak muchę lep na muchy.<br><br>Chcąc się wydrzeć z tej niewoli,<br>Jął poruszać się powoli,<br>Jął powoli piąć się w górę,<br>Nie zważając na wichurę.<br>Szedł pięć godzin, aż o świcie<br>Wreszcie znalazł się
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego