Typ tekstu: Książka
Autor: Broszkiewicz Jerzy
Tytuł: Wielka, większa i największa
Rok wydania: 1995
Rok powstania: 1960
przekonać,
jak zachowają się wobec istot sobie obcych. Wobec Vegańczyków. Wobec
kogoś z nas.

Tu Przewodniczący rozejrzał się po milczącej sali.

- Czy zgoda? - spytał.

Na tablicy głosowań wyświetliła się liczba 8000.

Osiem tysięcy "tak".


A tymczasem...


A tymczasem - właśnie wtedy, gdy na sali kongresu Vegów zabłysła
liczba "8000" - w Srebrzystej Kuli rozległ się głos Groszka:

- Co to za słońce?

Znajdujące się bowiem między ich fotelami okno rozświetlił nagle błękitny
i opalowy blask. Był to blask jasnej, ogromnej gwiazdy.

- Groszek - szepnęła Ika. - Czy my lecimy na to Słońce?
Przecież... spalimy się... Groszek!

- Ciiicho.

Groszek sam pobladł, ale już po chwili spojrzał na
przekonać, <br>jak zachowają się wobec istot sobie obcych. Wobec Vegańczyków. Wobec <br>kogoś z nas.<br><br>Tu Przewodniczący rozejrzał się po milczącej sali.<br><br>- Czy zgoda? - spytał.<br><br>Na tablicy głosowań wyświetliła się liczba 8000.<br><br>Osiem tysięcy "tak".<br><br> <br>A tymczasem... <br><br> <br>A tymczasem - właśnie wtedy, gdy na sali kongresu Vegów zabłysła <br>liczba "8000" - w Srebrzystej Kuli rozległ się głos Groszka:<br><br>- Co to za słońce?<br><br>Znajdujące się bowiem między ich fotelami okno rozświetlił nagle błękitny <br>i opalowy blask. Był to blask jasnej, ogromnej gwiazdy.<br><br>- Groszek - szepnęła Ika. - Czy my lecimy na to Słońce? <br>Przecież... spalimy się... Groszek!<br><br>- Ciiicho.<br><br>Groszek sam pobladł, ale już po chwili spojrzał na
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego