Typ tekstu: Książka
Autor: Mariusz Sieniewicz
Tytuł: Czwarte niebo
Rok: 2003
możliwości, a on stoi na brzegu i puszcza kaczki po wodzie!
Szum w głowie. Szum słów, śmiechów - mały ocean śródludzki, ocean dymu, alkoholu i twarzy. Było coraz głośniej, coraz odważniej i niebezpieczniej. Rubin skulony w kącie płakał, Owiewka krzyczał coś do niego o nowej rewolucji, o przerobieniu Watykanu w muzeum. Lew poprawiał tlenione kudły, najebany pstrykał zapalniczką, krzycząc "Zrobię wam z dupy Łorld Trejd Senter!", ku uciesze panienek przy stoliku obok. Podniecone bardziej jego tyłkiem niż słowami, szturchały Sychelskiego, by ich natychmiast zapoznał. Trawka chichotała z Bednarzem, który cytował jej po raz setny Delikatessen, ktoś stłukł szklankę i wkładał sobie szkło
możliwości, a on stoi na brzegu i puszcza kaczki po wodzie!<br>Szum w głowie. Szum słów, śmiechów - mały ocean śródludzki, ocean dymu, alkoholu i twarzy. Było coraz głośniej, coraz odważniej i niebezpieczniej. Rubin skulony w kącie płakał, Owiewka krzyczał coś do niego o nowej rewolucji, o przerobieniu Watykanu w muzeum. Lew poprawiał tlenione kudły, najebany pstrykał zapalniczką, krzycząc "Zrobię wam z dupy Łorld Trejd Senter!", ku uciesze panienek przy stoliku obok. Podniecone bardziej jego tyłkiem niż słowami, szturchały Sychelskiego, by ich natychmiast zapoznał. Trawka chichotała z Bednarzem, który cytował jej po raz setny Delikatessen, ktoś stłukł szklankę i wkładał sobie szkło
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego