Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Cosmopolitan
Nr: 7
Miejsce wydania: Warszawa
Rok: 1999
zasłonę milczenia.

Niedziela
Dziś wraca mój luby. Czekam na chwilę, kiedy z impetem rzucę mu się w ramiona i czule wyszepczę: "Tak bardzo tęskniłam". To, że nie siedziałam jak sierotka Marysia, wpatrzona we wspólne zdjęcie, w Pawłowej koszuli, słuchając "naszych" piosenek, nie świadczy o tym, że moja miłość jest mała. Przeciwnie. Mam pewność, że jestem z Pawłem z wyboru, a nie dlatego, że sama zginęłabym w tym złym, okrutnym świecie. No i na razie mam dosyć szaleństw.


Swoją drogą to miło, że na twarzy nie mam wypisane: "Uwaga, jestem już zajęta! Zbliżenie grozi śmiercią lub kalectwem!"





Sprzedam siebie od zaraz

Jeżeli
zasłonę milczenia.<br><br>Niedziela<br>Dziś wraca mój luby. Czekam na chwilę, kiedy z impetem rzucę mu się w ramiona i czule wyszepczę: "Tak bardzo tęskniłam". To, że nie siedziałam jak sierotka Marysia, wpatrzona we wspólne zdjęcie, w Pawłowej koszuli, słuchając "naszych" piosenek, nie świadczy o tym, że moja miłość jest mała. Przeciwnie. Mam pewność, że jestem z Pawłem z wyboru, a nie dlatego, że sama zginęłabym w tym złym, okrutnym świecie. No i na razie mam dosyć szaleństw.<br><br><br>Swoją drogą to miło, że na twarzy nie mam wypisane: "Uwaga, jestem już zajęta! Zbliżenie grozi śmiercią lub kalectwem!"&lt;/&gt;<br><br><br><br>&lt;page nr=60&gt;<br><br>&lt;div type="art" sex="f"&gt;&lt;tit&gt;Sprzedam siebie od zaraz&lt;/&gt;<br><br>Jeżeli
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego