Typ tekstu: Książka
Autor: Borowa Maria
Tytuł: Dominika znaczy niedziela
Rok wydania: 1995
Rok powstania: 1988
Franciszka i płotu plecami, i nie było już
z kim rozmawiać.
Do szóstej, kiedy to rozdzwoniły się wieże dużego
kościoła, mała dzwonnica i sygnaturka na kaplicy przy
szpitalu, naliczył na drodze pięciu rowerzystów, trzy
krowy, stado gęsi, jednego psa, osiemnaście furmanek i kulawego
wyrostka pchającego wózek pełen świeżo skoszonej
trawy. Tyle co nic i nudno. Noga bolała go mimo plucia,
postanowił zejść i poszukać jednak tego liścia...
I wtedy zobaczył Adama.
Szedł od strony miasta, niespiesznie, jakby wracał do domu,
tak sobie, nie do nich. Mały przełknął z ulgą
gęstą, pełną kurzu ślinę i poczuł się
zupełnie dobrze. Opłaciło się wdrapywać na płot
Franciszka i płotu plecami, i nie było już <br>z kim rozmawiać.<br>Do szóstej, kiedy to rozdzwoniły się wieże dużego <br>kościoła, mała dzwonnica i sygnaturka na kaplicy przy <br>szpitalu, naliczył na drodze pięciu rowerzystów, trzy <br>krowy, stado gęsi, jednego psa, osiemnaście furmanek i kulawego <br>wyrostka pchającego wózek pełen świeżo skoszonej <br>trawy. Tyle co nic i nudno. Noga bolała go mimo plucia, <br>postanowił zejść i poszukać jednak tego liścia...<br>I wtedy zobaczył Adama.<br>Szedł od strony miasta, niespiesznie, jakby wracał do domu, <br>tak sobie, nie do nich. Mały przełknął z ulgą <br>gęstą, pełną kurzu ślinę i poczuł się <br>zupełnie dobrze. Opłaciło się wdrapywać na płot
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego