Typ tekstu: Książka
Autor: Dawid Bieńkowski
Tytuł: Nic
Rok: 2005
rzucalibyśmy to na ekran podczas koncertów. Jakie możliwości! Wszystkie sceny stałyby przed nami otworem, i niezależne, i klubowe. - Guma zsunął czapkę na tył głowy. - Cieszę się, naprawdę się cieszę!
- No to musimy szybko działać... - Hehe kręcił się nerwowo na krześle. Szkło ziębiło go w pośladki. - Ona za dwa tygodnie wylatuje...
- Tylko co z Melenkofem? On jest niezbędny. Nie mamy pałkera. Zresztą Melenkof to ciągle postać, ciągle znany. Jak on to robi z tego zadupia? - Guma westchnął z zazdrością. - No, jak zacznie się coś krystalizować między nami trzema, w składzie podstawowym, to możemy dokooptować kogoś z chłopaków, może Kinsky'ego, te jego brwi i
rzucalibyśmy to na ekran podczas koncertów. Jakie możliwości! Wszystkie sceny stałyby przed nami otworem, i niezależne, i klubowe. - Guma zsunął czapkę na tył głowy. - Cieszę się, naprawdę się cieszę!<br>- No to musimy szybko działać... - Hehe kręcił się nerwowo na krześle. Szkło ziębiło go w pośladki. - Ona za dwa tygodnie wylatuje...<br>- Tylko co z Melenkofem? On jest niezbędny. Nie mamy pałkera. Zresztą Melenkof to ciągle postać, ciągle znany. Jak on to robi z tego zadupia? - Guma westchnął z zazdrością. - No, jak zacznie się coś krystalizować między nami trzema, w składzie podstawowym, to możemy dokooptować kogoś z chłopaków, może Kinsky'ego, te jego brwi i
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego