Typ tekstu: Książka
Autor: Sapkowski Andrzej
Tytuł: Narrenturm
Rok wydania: 2003
Rok powstania: 2002
go, płacić nie będziesz musiał. Czysty zysk.
- Ten koń - zauważył Reynevan - wart jest co najmniej pięć grzywien.
- Ten koń - zauważył bystro Polak - wart jest gówno. Bo nie dojedziesz na nim tam, dokąd ci pilno. Jakże tedy będzie? Sprzedasz?
- Jeśli dołożycie jeszcze trzy skojce za siodło i rząd.
- Jednego skojca.
- Dwa.
- Zgoda.
Koń i pieniądze zmieniły właścicieli. Reynevan na pożegnanie poklepał siwka po szyi, pogładził po zagrzywku, pociągnął nosem, żegnając się, było nie było, z przyjacielem i towarzyszem niedoli. Uchwycił się liny i wskoczył na pokład. Żeglarz zrzucił cumę z pala. Szkuta drgnęła, wolno wpłynęła w nurt. Buhaj ryczał, ryby cuchnęły. Na
go, płacić nie będziesz musiał. Czysty zysk.<br>- Ten koń - zauważył Reynevan - wart jest co najmniej pięć grzywien.<br>- Ten koń - zauważył bystro Polak - wart jest gówno. Bo nie dojedziesz na nim tam, dokąd ci pilno. Jakże tedy będzie? Sprzedasz?<br>- Jeśli dołożycie jeszcze trzy skojce za siodło i rząd.<br>- Jednego skojca.<br>- Dwa.<br>- Zgoda.<br>Koń i pieniądze zmieniły właścicieli. Reynevan na pożegnanie poklepał siwka po szyi, pogładził po zagrzywku, pociągnął nosem, żegnając się, było nie było, z przyjacielem i towarzyszem niedoli. Uchwycił się liny i wskoczył na pokład. Żeglarz zrzucił cumę z pala. Szkuta drgnęła, wolno wpłynęła w nurt. Buhaj ryczał, ryby cuchnęły. Na
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego