Typ tekstu: Książka
Autor: Grochowiak Stanisław
Tytuł: Seans
Rok: 1997
z całego świata. Mościcki-żołnierz, Mościcki-podróżnik, Mościcki-biznesmen. Patrzą na ciebie stalowe, nieustraszone oczy człowieka z epoki, do której ani ty, ani ta śliczna, zgrabna laska, którą tu - po cholerę - przyprowadziłeś, nie dorastacie. Starzec ujmuje w kościste palce wieżę i ostrym pociągnięciem przesuwa na otwartą linię G, ustawił miażdżący atak ciężkich figur i sam, nad podziw lekko, wstaje z fotela i podchodzi do Mileny.
MOŚCICKI: Miałem przyjaciela, Romka Hrabicza; czy pani jest może jego krewną?
Patrzysz na szachownicę, liczysz, przewidujesz na ileś tam ruchów naprzód i już wiesz, że jeśli stary, poświęcając gońca, rozbije piony przy twoim królu, to koniec
z całego świata. Mościcki-żołnierz, Mościcki-podróżnik, Mościcki-biznesmen. Patrzą na ciebie stalowe, nieustraszone oczy człowieka z epoki, do której ani ty, ani ta śliczna, zgrabna laska, którą tu - po cholerę - przyprowadziłeś, nie dorastacie. Starzec ujmuje w kościste palce wieżę i ostrym pociągnięciem przesuwa na otwartą linię G, ustawił miażdżący atak ciężkich figur i sam, nad podziw lekko, wstaje z fotela i podchodzi do Mileny.<br>MOŚCICKI: Miałem przyjaciela, Romka Hrabicza; czy pani jest może jego krewną?<br>Patrzysz na szachownicę, liczysz, przewidujesz na ileś tam ruchów naprzód i już wiesz, że jeśli stary, poświęcając gońca, rozbije piony przy twoim królu, to koniec
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego