Typ tekstu: Książka
Autor: Kuczyński Andrzej
Tytuł: Atlantyda, wyspa ognia
Rok wydania: 1996
Rok powstania: 1967
ani chwili dłużej.
Podniósł się, ale nie zdołał wyprostować nóg
i opadł znowu na kolana i dłonie. Raz jeszcze spróbował
się poderwać, bezskutecznie. Przyszło mu na myśl,
że może jest otruty. Gardło miał suche, język
sztywny jak kołek. Rzucił się do strumienia, ale nie zdołał
uczynić nawet jednego kroku. Upadł bezwiednie na ziemię,
tuż pod poruszającym się krzakiem. Nos, usta i płuca
wypełniała mu słodka i mdląca woń. Do jego uszu
przestały też docierać odgłosy strumienia i szelesty
doliny.

Kręgi liści były coraz niżej, jakby zwabione bliskością
ciała ludzkiego. Ujrzał, jak dotykają jego boku palczastymi
wyrostkami. Któryś z liści przechylił się
ani chwili dłużej. <br>Podniósł się, ale nie zdołał wyprostować nóg <br>i opadł znowu na kolana i dłonie. Raz jeszcze spróbował <br>się poderwać, bezskutecznie. Przyszło mu na myśl, <br>że może jest otruty. Gardło miał suche, język <br>sztywny jak kołek. Rzucił się do strumienia, ale nie zdołał <br>uczynić nawet jednego kroku. Upadł bezwiednie na ziemię, <br>tuż pod poruszającym się krzakiem. Nos, usta i płuca <br>wypełniała mu słodka i mdląca woń. Do jego uszu <br>przestały też docierać odgłosy strumienia i szelesty <br>doliny.<br><br>Kręgi liści były coraz niżej, jakby zwabione bliskością <br>ciała ludzkiego. Ujrzał, jak dotykają jego boku palczastymi <br>wyrostkami. Któryś z liści przechylił się
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego