Typ tekstu: Książka
Autor: Broszkiewicz Jerzy
Tytuł: Doktor Twardowski
Rok wydania: 1987
Rok powstania: 1978
w moim łóżku i mojej pidżamie, w gabinecie zaś trwa jeszcze pojedynek.
Trafiam właśnie na spotkanie rozstrzygające: gra idzie już o największą pulę.
Pod lewym łokciem Anglika piętrzy się piramidka różnokolorowych, dobrze notowanych na giełdach walut. W puli jest ich jeszcze więcej.
Widocznie wszyscy trzej idą wreszcie na całego.
Wielki bluff? Czy wielkie spotkanie? Patrzę w ich twarze: Niemcy czerwienieją coraz bardziej - rumieńce Bawarczyka mają kolor bawarskiej szynki, Nadreńczykowi wystąpiły na policzkach dwie karmazynowe plamy.
Natomiast Anglik zaczyna blednąć. Powoli, powoli - ale coraz groźniej.
Czoło w pocie, wargi sinieją, ten sam sinawy cień pojawia się też na wypielęgnowanych paznokciach starszego pana
w moim łóżku i mojej pidżamie, w gabinecie zaś trwa jeszcze pojedynek.<br>Trafiam właśnie na spotkanie rozstrzygające: gra idzie już o największą pulę.<br>Pod lewym łokciem Anglika piętrzy się piramidka różnokolorowych, dobrze notowanych na giełdach walut. W puli jest ich jeszcze więcej.<br>Widocznie wszyscy trzej idą wreszcie na całego.<br>Wielki bluff? Czy wielkie spotkanie? Patrzę w ich twarze: Niemcy czerwienieją coraz bardziej - rumieńce Bawarczyka mają kolor bawarskiej szynki, Nadreńczykowi wystąpiły na policzkach dwie karmazynowe plamy.<br>Natomiast Anglik zaczyna blednąć. Powoli, powoli - ale coraz groźniej.<br>Czoło w pocie, wargi sinieją, ten sam sinawy cień pojawia się też na wypielęgnowanych paznokciach starszego pana
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego