Typ tekstu: Książka
Autor: Kruczkowski Leon
Tytuł: Kordian i cham
Rok wydania: 1979
Rok powstania: 1932
się wzdłuż ściany z kąta w kąt, odmierzając chwiejne, splątane kroki. Niekiedy, przystanąwszy nagle zadzierał głowę i długo a bezmyślnie spoglądał w biały kwadrat okna porysowany przyrdzewiałą kratą. Skrawek bladego nieba wydawał się w tym oknie jak chłodna i matowa, popękana błona. Aż z zapatrzenia się w tę plamę niebieskości ćmiło się w oczach - i Kazimierz odwracał się prędko, czując mdłość nagłą napływającą do gardła.
Czas nie miał miary. Może godzina upłynęła, może dwie, gdy ciężki tupot licznych kroków zadudnił w sieni.
Drzwi otwarły się ze zgrzytem i nowa gromadka rekrutów wtłoczyła się do izby. Gwar się uczynił i ruch naokół pieca
się wzdłuż ściany z kąta w kąt, odmierzając chwiejne, splątane kroki. Niekiedy, przystanąwszy nagle zadzierał głowę i długo a bezmyślnie spoglądał w biały kwadrat okna porysowany przyrdzewiałą kratą. Skrawek bladego nieba wydawał się w tym oknie jak chłodna i matowa, popękana błona. Aż z zapatrzenia się w tę plamę niebieskości ćmiło się w oczach - i Kazimierz odwracał się prędko, czując mdłość nagłą napływającą do gardła.<br>Czas nie miał miary. Może godzina upłynęła, może dwie, gdy ciężki tupot licznych kroków zadudnił w sieni.<br>&lt;page nr=178&gt; Drzwi otwarły się ze zgrzytem i nowa gromadka rekrutów wtłoczyła się do izby. Gwar się uczynił i ruch naokół pieca
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego