Typ tekstu: Książka
Autor: Czeszko Bohdan
Tytuł: Pokolenie
Rok wydania: 1974
Rok powstania: 1951
miejsca tego nie mógłby odnaleźć, tak był otumaniony. Wysoko nad nim wisiało nieważkie niebo, piekło słońce czerwcowe, a Władek Milecki, ociekając potem, czytał urywki Wielkiej Improwizacji.
- Ale kabotyn, co? - komentował z imponującą nonszalancją. - "Ja, mistrz... kładę me dłonie na gwiazdach" - ryczał z patosem i popijał lemoniadę z soku porzeczkowego. - Ciekawe, co by mistrz Adam powiedział na likwidację warszawskiego getta. Gdyby, jak ja, należał do Luftschutzhilfsdienst i pilnował z sikawką w ręku, żeby nie spłonęło więzienie na Pawiaku, obserwując jednocześnie, jak kobiety żydowskie wyrzucają starsze dzieci przez okno płonącego domu i wyskakują same na końcu, trzymając najmłodsze dziecko, przyduszone mocno do piersi, aby
miejsca tego nie mógłby odnaleźć, tak był otumaniony. Wysoko nad nim wisiało nieważkie niebo, piekło słońce czerwcowe, a Władek Milecki, ociekając potem, czytał urywki Wielkiej Improwizacji.<br>- Ale kabotyn, co? - komentował z imponującą nonszalancją. - "Ja, mistrz... kładę me dłonie na gwiazdach" - ryczał z patosem i popijał lemoniadę z soku porzeczkowego. - Ciekawe, co by mistrz Adam powiedział na likwidację warszawskiego getta. Gdyby, jak ja, należał do Luftschutzhilfsdienst i pilnował z sikawką w ręku, żeby nie spłonęło więzienie na Pawiaku, obserwując jednocześnie, jak kobiety żydowskie wyrzucają starsze dzieci przez okno płonącego domu i wyskakują same na końcu, trzymając najmłodsze dziecko, przyduszone mocno do piersi, aby
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego