Typ tekstu: Książka
Autor: Brzechwa Jan
Tytuł: Opowiadania drastyczne
Rok powstania: 1968
takt. Przyjąłem go nawet z udaną radością, kazałem Weronice podać kawę i potraktowałem go nadzwyczaj serdecznie.
Wypytywał mnie o wrażenia z pobytu w Strasburgu, napomknął też, że miał stałe wiadomości od Garrauda, który podobno wyrażał się o mnie i o mojej pracy z największym uznaniem.
Uważałem ich obu za naukowych cyników i ani przez chwilę nie wątpiłem, że są ze sobą w zmowie. Robiłem jednak dobrą minę i ze swojej strony nie szczędziłem pochwał dla Garrauda.
Po dłuższej rozmowie, która podobna była raczej do seansu psychoanalitycznego niż do niewymuszonej wymiany zdań, Ligenhorn rzekł nagle, klepiąc mnie przyjacielsko po kolanie:
- Posłuchaj, Witoldzie
takt. Przyjąłem go nawet z udaną radością, kazałem Weronice podać kawę i potraktowałem go nadzwyczaj serdecznie.<br>Wypytywał mnie o wrażenia z pobytu w Strasburgu, napomknął też, że miał stałe wiadomości od Garrauda, który podobno wyrażał się o mnie i o mojej pracy z największym uznaniem.<br>Uważałem ich obu za naukowych cyników i ani przez chwilę nie wątpiłem, że są ze sobą w zmowie. Robiłem jednak dobrą minę i ze swojej strony nie szczędziłem pochwał dla Garrauda.<br>Po dłuższej rozmowie, która podobna była raczej do seansu psychoanalitycznego niż do niewymuszonej wymiany zdań, Ligenhorn rzekł nagle, klepiąc mnie przyjacielsko po kolanie:<br>- Posłuchaj, Witoldzie
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego