Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Tygodnik Podhalański
Nr: 32
Miejsce wydania: Zakopane
Rok: 1999
że na ich widok woźnica z dolin wyrzekłby się jazdy, nie wierząc, że można było takimi miejscami przejechać. Ale nasze góralskie konięta najfilozoficzniej i bez wahania drapały się jak koty po tych przeprawach i wózek się wszędziej przesunął. Trudności przeprawy przez potoki narastały przy podniesionym stanie wody, zwłaszcza po ulewnym deszczu. Nie było mostów. Ponad potoki można było przejść przez chybotliwe kładki z okrąglaków. Droga z Krakowa do Zaborni była dość znośna, przez Obidową do Nowego Targu jako nieco poszerzona, błotnista polna dróżka. W latach siedemdziesiątych dziewiętnastego wieku była w Zakopanem znikoma ilość tzw. letników, ponieważ tylko mały krąg społeczeństwa polskiego
że na ich widok woźnica z dolin wyrzekłby się jazdy, nie wierząc, że można było takimi miejscami przejechać. Ale nasze góralskie <orig>konięta najfilozoficzniej</> i bez wahania drapały się jak koty po tych przeprawach i wózek się <orig>wszędziej</> przesunął. Trudności przeprawy przez potoki narastały przy podniesionym stanie wody, zwłaszcza po ulewnym deszczu. Nie było mostów. Ponad potoki można było przejść przez chybotliwe kładki z okrąglaków. Droga z Krakowa do Zaborni była dość znośna, przez Obidową do Nowego Targu jako nieco poszerzona, błotnista polna dróżka. W latach siedemdziesiątych dziewiętnastego wieku była w Zakopanem znikoma ilość tzw. letników, ponieważ tylko mały krąg społeczeństwa polskiego
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego