Typ tekstu: Książka
Autor: Orłoś Kazimierz
Tytuł: Niebieski szklarz
Rok: 1996
momencie kropla potu z
czoła spadła mi na rękę.
- Ile masz lat? - spytał ksiądz.
- Piętnaście.
Klęczałem z pochyloną głową. Nie powiedziałem o Mirce i o brzozie.
Usłyszałem pukanie. Wstałem i pocałowałem koniec stuły.
Mama siedziała w tej samej ławce. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła
się. W półmroku mogła nie zauważyć, jak bardzo spociłem się.
Poszliśmy przyjąć komunię. Pamiętam suchy opłatek na języku. Znów
klęczałem z pochyloną głową.
Kiedy wyszliśmy z kościoła, powiedziała: - Nie masz pojęcia, jak
się cieszę.
Milczałem. Wtedy objęła mnie, pocałowała i pogładziła po włosach.
Byłem wyższy od matki - musiała wspiąć się na palce. Wiatr chłodził
spocone czoło. Wracaliśmy brzegiem
momencie kropla potu z<br>czoła spadła mi na rękę.<br> - Ile masz lat? - spytał ksiądz.<br> - Piętnaście.<br> Klęczałem z pochyloną głową. Nie powiedziałem o Mirce i o brzozie.<br>Usłyszałem pukanie. Wstałem i pocałowałem koniec stuły.<br> Mama siedziała w tej samej ławce. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła<br>się. W półmroku mogła nie zauważyć, jak bardzo spociłem się.<br> Poszliśmy przyjąć komunię. Pamiętam suchy opłatek na języku. Znów<br>klęczałem z pochyloną głową.<br> Kiedy wyszliśmy z kościoła, powiedziała: - Nie masz pojęcia, jak<br>się cieszę.<br> Milczałem. Wtedy objęła mnie, pocałowała i pogładziła po włosach.<br>Byłem wyższy od matki - musiała wspiąć się na palce. Wiatr chłodził<br>spocone czoło. Wracaliśmy brzegiem
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego