Typ tekstu: Książka
Autor: Czeszko Bohdan
Tytuł: Pokolenie
Rok wydania: 1974
Rok powstania: 1951
Jasio Krone stał z boku, długi, pyzaty, o rękach wystających z przykrótkich rękawów i bujających się, niezależnie od ruchów ciała, jak ciężkie wahadła. Wzrok jego nie był pozbawiony pożądania, a na twarzy widniał smutek.
- Taka "kanada"... taka "kanada" - mruczał i wzruszał ramionami.
Rodak popędzał z robotą, sapał i fukał jak jeż. Pragnęli teraz już jak najszybciej opuścić składnicę pomory zimowej, gdzie żywiczny zapach nowych półek zabity został smrodem dezynfekcji. Niemki układały żwawo na regałach przedmioty, segregując je: osobno śpioszki dla niemowląt, osobno garderobę męską, osobno damską, a tuż obok bieliznę pościelową.
Pracowały bez pośpiechu i z wielką systematycznością. Bogactwo im spowszedniało
Jasio Krone stał z boku, długi, pyzaty, o rękach wystających z przykrótkich rękawów i bujających się, niezależnie od ruchów ciała, jak ciężkie wahadła. Wzrok jego nie był pozbawiony pożądania, a na twarzy widniał smutek.<br>- Taka "kanada"... taka "kanada" - mruczał i wzruszał ramionami.<br>Rodak popędzał z robotą, sapał i fukał jak jeż. Pragnęli teraz już jak najszybciej opuścić składnicę pomory zimowej, gdzie żywiczny zapach nowych półek zabity został smrodem dezynfekcji. Niemki układały żwawo na regałach przedmioty, segregując je: osobno śpioszki dla niemowląt, osobno garderobę męską, osobno damską, a tuż obok bieliznę pościelową.<br>Pracowały bez pośpiechu i z wielką systematycznością. Bogactwo im spowszedniało
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego