Typ tekstu: Książka
Autor: Stawiński Jerzy
Tytuł: Piszczyk
Rok wydania: 1997
Lata powstania: 1959-1997
strzałów. Materialna niezależność, choć bardzo chwiejna i nietrwała, kazała mi natychmiast pomyśleć o zerwaniu z domem. Nie chciałem ojcu nic zawdzięczać i zapowiedziałem, że będę płacił za utrzymanie.
- Ważny waluciarz! - żachnął się ojciec. - Myślisz, głupi, że to jest zawód?
- Tylko krawiec jest zawód! - zawołałem z ironią.
- Pewno - odparł. - Krawiec nie kantuje ludzi.
Trzasnąłem drzwiami. W pracowni jakaś kupcowa mierzyła bogatą pelisę. Spojrzała na mnie nie widząc, tak jak się patrzy na syna krawca. Miałem tego dosyć. Następnego dnia przeniosłem się do Jelonka.
Jelonek nie mieszkał sam. Przed rokiem ożenił się z bladą dziewczyną, córką byłego urzędnika, obecnie właściciela sklepu z galanterią
strzałów. Materialna niezależność, choć bardzo chwiejna i nietrwała, kazała mi natychmiast pomyśleć o zerwaniu z domem. Nie chciałem ojcu nic zawdzięczać i zapowiedziałem, że będę płacił za utrzymanie.<br>- Ważny waluciarz! - żachnął się ojciec. - Myślisz, głupi, że to jest zawód?<br>- Tylko krawiec jest zawód! - zawołałem z ironią.<br>- Pewno - odparł. - Krawiec nie kantuje ludzi.<br>Trzasnąłem drzwiami. W pracowni jakaś kupcowa mierzyła bogatą pelisę. Spojrzała na mnie nie widząc, tak jak się patrzy na syna krawca. Miałem tego dosyć. Następnego dnia przeniosłem się do Jelonka.<br>Jelonek nie mieszkał sam. Przed rokiem ożenił się z bladą dziewczyną, córką byłego urzędnika, obecnie właściciela sklepu z galanterią
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego