Typ tekstu: Książka
Autor: Iredyński Ireneusz
Tytuł: Dzień oszusta. Człowiek epoki
Rok wydania: 1995
Rok powstania: 1962
nad rzeką piasek był sypki i miękki, czy też żwirowaty. Przypominasz sobie rycinę ze starego tygodnika. Mężczyzna w meloniku, z wilhelmińskimi wąsami, jedzie na bicyklu drogą, przy której rosną topole. Strącasz rękę Leszka, którą położył na twojej dłoni.
Barmanka przyniosła dla niego wódkę. Dopiero teraz zauważyłem, że jest pijany. Wziął kieliszek w dwa palce, popatrzył nań pod światło i odstawił.
- Już nie mogę... Ciągle tylko wóda i wóda. Popatrz... Chłopca nikt nie kocha...
- Zamknij się.
- Nikt. Ale to nikt.
Zawołałem barmankę i zapłaciłem.
- Gdzie idziesz?
- Zaraz przyjdę - odpowiedziałem.
Szatnia była na dole. Włożyłem płaszcz i wyszedłem. Noc była chłodna. Nie spieszyłem
nad rzeką piasek był sypki i miękki, czy też żwirowaty. Przypominasz sobie rycinę ze starego tygodnika. Mężczyzna w meloniku, z wilhelmińskimi wąsami, jedzie na bicyklu drogą, przy której rosną topole. Strącasz rękę Leszka, którą położył na twojej dłoni.<br>Barmanka przyniosła dla niego wódkę. Dopiero teraz zauważyłem, że jest pijany. Wziął kieliszek w dwa palce, popatrzył nań pod światło i odstawił.<br>- Już nie mogę... Ciągle tylko wóda i wóda. Popatrz... Chłopca nikt nie kocha...<br>- Zamknij się.<br>- Nikt. Ale to nikt.<br>Zawołałem barmankę i zapłaciłem.<br>- Gdzie idziesz?<br>- Zaraz przyjdę - odpowiedziałem.<br>Szatnia była na dole. Włożyłem płaszcz i wyszedłem. Noc była chłodna. Nie spieszyłem
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego