Typ tekstu: Książka
Autor: Kwiatkowski Tadeusz
Tytuł: Panopticum
Rok: 1995
muzyków, skoczków i rozśpiewanych niewiast. Właśnie przybyli do miasta waganci, co oczywiście napawało strachem zatęchłych w swej bigoterii i zacofaniu rajców miejskich. I zaczynała się właściwa rewia. Dowcipne monologi, krótkie skecze i tańce. Byłem - podobnie jak moi koledzy z gimnazjum - zachwycony i myślę, że te Igrce pozostały długo w pamięci krakowian.
Piękna wieczorna pogoda, księżyc jak na zamówienie dekoratora i muzyka - potęgowały urok letniego Krakowa, przeżywającego swe święto. A do tego jeszcze mury Barbakanu, wspaniałego zabytku pamiętającego zamierzchłe czasy.
Adam już przedtem przetłumaczył - moim zdaniem kongenialnie - farsę starofrancuską pt. Mistrz Piotr Pathelin, którą można, jeśli o ducha języka chodzi, porównać z
muzyków, skoczków i rozśpiewanych niewiast. Właśnie przybyli do miasta waganci, co oczywiście napawało strachem zatęchłych w swej bigoterii i zacofaniu rajców miejskich. I zaczynała się właściwa rewia. Dowcipne monologi, krótkie skecze i tańce. Byłem - podobnie jak moi koledzy z gimnazjum - zachwycony i myślę, że te Igrce pozostały długo w pamięci krakowian.<br>Piękna wieczorna pogoda, księżyc jak na zamówienie dekoratora i muzyka - potęgowały urok letniego Krakowa, przeżywającego swe święto. A do tego jeszcze mury Barbakanu, wspaniałego zabytku pamiętającego zamierzchłe czasy.<br>Adam już przedtem przetłumaczył - moim zdaniem kongenialnie - farsę starofrancuską pt. Mistrz Piotr Pathelin, którą można, jeśli o ducha języka chodzi, porównać z
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego