Typ tekstu: Książka
Autor: Bratny Roman
Tytuł: Kolumbowie - rocznik 20
Rok wydania: 1984
Rok powstania: 1957
parę godzin lektury na bezsensowny rajd do Zygmunta. Zaczął właśnie myśleć o czytanej książce, gdy rzuciło go gwałtownie naprzód zahamowanie wozu. Ktoś szarpnął drzwi i Jerzy, jak korek wypchnięty z wąskiej szyjki drzwi, wystrzelił na pomost. Nim się zorientował, dwóch młodych ludzi z pomostu wpadło do bramy najbliższego domu.
- Łapanka! - krzyknął jakiś histeryczny głos kobiecy.
Jerzy bez żadnej myśli w głowie zeskoczył na ulicę. Pośliznął się na wyjeżdżonym śniegu, zahamował na jakimś rozdeptanym końskim "byłym owsie" i wpadł do bramy. Dopiero teraz, wsparty o ludzkie ciepło ocalonych, wyjrzał na ulicę.
- Co pan robi?
- Nie wychylać się! - zabrzmiało z kilku stron, ale
parę godzin lektury na bezsensowny rajd do Zygmunta. Zaczął właśnie myśleć o czytanej książce, gdy rzuciło go gwałtownie naprzód zahamowanie wozu. Ktoś szarpnął drzwi i Jerzy, jak korek wypchnięty z wąskiej szyjki drzwi, wystrzelił na pomost. Nim się zorientował, dwóch młodych ludzi z pomostu wpadło do bramy najbliższego domu.<br>- Łapanka! - krzyknął jakiś histeryczny głos kobiecy.<br>Jerzy bez żadnej myśli w głowie zeskoczył na ulicę. Pośliznął się na wyjeżdżonym śniegu, zahamował na jakimś rozdeptanym końskim "byłym owsie" i wpadł do bramy. Dopiero teraz, wsparty o ludzkie ciepło ocalonych, wyjrzał na ulicę.<br>- Co pan robi?<br>- Nie wychylać się! - zabrzmiało z kilku stron, ale
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego