Typ tekstu: Książka
Autor: Borowa Maria
Tytuł: Dominika znaczy niedziela
Rok wydania: 1995
Rok powstania: 1988
obraził się i postanowił
zrobić coś na złość. Nie wiedział co i komu,
przedarł się więc przez żywopłot i wlazł
na ogrodzenie. Tak sobie, z wysoka dobrze się pluje.
I daleko widać.
U Skułów nie było nikogo. Kury łaziły po podwórku
i grzebały w piachu, akurat pod płotem, gdzie siedział,
kurzyły jak wariatki, przesunął się więc po żerdzi
bliżej ulicy. Szło mu dobrze, ale w jakimś miejscu,
blisko celu-słupka, na którym chciał usiąść - obsunęła
mu się noga. Lewa; prawą z sandałem, tym nie spadającym,
z twardym napiętkiem, trzymały mocno dwie deski. W klasycznym
szpagacie, z leniwie cięknącą po łydce czerwoną
obraził się i postanowił <br>zrobić coś na złość. Nie wiedział co i komu, <br>przedarł się więc przez żywopłot i wlazł <br>na ogrodzenie. Tak sobie, z wysoka dobrze się pluje. <br>I daleko widać.<br>U Skułów nie było nikogo. Kury łaziły po podwórku <br>i grzebały w piachu, akurat pod płotem, gdzie siedział, <br>kurzyły jak wariatki, przesunął się więc po żerdzi <br>bliżej ulicy. Szło mu dobrze, ale w jakimś miejscu, <br>blisko celu-słupka, na którym chciał usiąść - obsunęła <br>mu się noga. Lewa; prawą z sandałem, tym nie spadającym, <br>z twardym napiętkiem, trzymały mocno dwie deski. W klasycznym <br>szpagacie, z leniwie cięknącą po łydce czerwoną
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego