Typ tekstu: Książka
Autor: Ziomecki Mariusz
Tytuł: Lato nieśmiertelnych
Rok: 2002
głosie.
- Rzeczywiście rakieta - powiedziałem powoli.
- Zaliczyłem kurs prowadzenia dla antyterrorystów. I tak byś mnie pan nie dogonił.
Chciał ze mną rozmawiać. Uczyli go pewnie, żeby w takiej sytuacji starać się nawiązać kontakt; to humanizuje ofiarę, utrudnia porywaczowi przejście do przemocy.
- Dogadajmy się - zaproponował. - Wyrównał pan porachunki. Niech będzie, że jesteśmy kwita. Chociaż ja panu nic nie złamałem. Ale niech tam. Tylko niech pan dalej w to nie brnie, panie Maksiu. Najszybszy samochód pana nie wywiezie...
- Druga ręka. Przyjrzyj się jej i pokochaj, bo jeszcze słowo, a się nią zajmę. Nie będziesz mógł się wysrać bez pomocy.
Milczeliśmy przez kilka minut.
- Włącz
głosie. <br>- Rzeczywiście rakieta - powiedziałem powoli.<br>- Zaliczyłem kurs prowadzenia dla antyterrorystów. I tak byś mnie pan nie dogonił.<br>Chciał ze mną rozmawiać. Uczyli go pewnie, żeby w takiej sytuacji starać się nawiązać kontakt; to humanizuje ofiarę, utrudnia porywaczowi przejście do przemocy. <br>- Dogadajmy się - zaproponował. - Wyrównał pan porachunki. Niech będzie, że jesteśmy kwita. Chociaż ja panu nic nie złamałem. Ale niech tam. Tylko niech pan dalej w to nie brnie, panie Maksiu. Najszybszy samochód pana nie wywiezie...<br>- Druga ręka. Przyjrzyj się jej i pokochaj, bo jeszcze słowo, a się nią zajmę. Nie będziesz mógł się wysrać bez pomocy.<br>Milczeliśmy przez kilka minut.<br>- Włącz
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego