Typ tekstu: Książka
Autor: Andrzej Czcibor-Piotrowski
Tytuł: Cud w Esfahanie
Rok: 2001
w grupie, zawróciła i teraz, zatrzymawszy się przy mnie, spytała, co się stało, a właściwie to nie musiała nawet pytać, bo sama widziała, co i jak, po prostu kapeć, położyła więc swój rower na skraju drogi i uklękła przy mnie, tak blisko, że czułem ciepło jej ciała i słyszałem oddech, lekko przyspieszony, bo spytała urywanie, czy musimy koniecznie tkwić tu w słońcu, kiedy ciągnące się nieopodal gęste zarośla łatwo by nas uchroniły przed dotkliwą spiekotą, że moglibyśmy się wśród nich ukryć, odetchnąć, być przez chwilę tylko we dwoje, bo na pewno nikt jeszcze nie zauważył naszej wspólnej nieobecności, że to koło
w grupie, zawróciła i teraz, zatrzymawszy się przy mnie, spytała, co się stało, a właściwie to nie musiała nawet pytać, bo sama widziała, co i jak, po prostu kapeć, położyła więc swój rower na skraju drogi i uklękła przy mnie, tak blisko, że czułem ciepło jej ciała i słyszałem oddech, lekko przyspieszony, bo spytała urywanie, czy musimy koniecznie tkwić tu w słońcu, kiedy ciągnące się nieopodal gęste zarośla łatwo by nas uchroniły przed dotkliwą spiekotą, że moglibyśmy się wśród nich ukryć, odetchnąć, być przez chwilę tylko we dwoje, bo na pewno nikt jeszcze nie zauważył naszej wspólnej nieobecności, że to koło
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego