Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Dziennik Polski
Nr: 8/7
Miejsce wydania: Kraków
Rok: 1998
z oczu płynie. Ale tego też nikt poza Kaczmarem nie mógł widzieć, bo inni byli grzeszni.
Z lipy, obok starej figurki przy wjeździe do Chotyńca, zaczęła wyciekać cudowna woda. Przyjeżdżający klękali, modlili się, tę wodę łapali, bo im Kaczmar powiedział, że Matka Boska mu ją zsyła. A to są stare lipy, czubki połamane. W lipie jest otwór i jak dwa, trzy dni popada, to potem kapie woda z bocznego otworu.
Miał na podwórku studnię. Na niej wybudował grotę. Założył ręczną pompkę. I nagle woda cudowna u niego przed domem. Cudowna, bo ma takie prawo, że pobłogosławi i już cudowna.
Kościół był
z oczu płynie. Ale tego też nikt poza Kaczmarem nie mógł widzieć, bo inni byli grzeszni.<br>Z lipy, obok starej figurki przy wjeździe do Chotyńca, zaczęła wyciekać cudowna woda. Przyjeżdżający klękali, modlili się, tę wodę łapali, bo im Kaczmar powiedział, że Matka Boska mu ją zsyła. A to są stare lipy, czubki połamane. W lipie jest otwór i jak dwa, trzy dni popada, to potem kapie woda z bocznego otworu.<br>Miał na podwórku studnię. Na niej wybudował grotę. Założył ręczną pompkę. I nagle woda cudowna u niego przed domem. Cudowna, bo ma takie prawo, że pobłogosławi i już cudowna.<br>Kościół był
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego