Typ tekstu: Książka
Autor: Bratny Roman
Tytuł: Kolumbowie - rocznik 20
Rok wydania: 1984
Rok powstania: 1957
porywczym ruchem zakrył kartkę, aż ołówek Niemca zajechał mu na dłoń. Ręka zwarła się w pięść. Na stole leżała zmięta kartka.
Jerzy wstał, jakby za moment miał się rzucić, by rozdzielić bójkę, i ujrzał już plecy Kolumba na progu pokoju.
- Stachu! - zawołał i skoczył za nim.
- Nie mogę, rozumiesz. Nie - mamrotał Kolumb uwalniając klapy swojej marynarki z rąk kolegi. - Nie.
Był już za wejściowymi drzwiami. Na siłę przepychając przytrzymującego klamkę Jerzego zamykał je za sobą.
- Tam może oni leją Baśkę... - wyszeptał w szparę z jakimś dziwnym grymasem. Puszczone przez Jerzego drzwi stuknęły gwałtownie. Stał w korytarzu. Z jakimś niemiłym dreszczem ujrzał
porywczym ruchem zakrył kartkę, aż ołówek Niemca zajechał mu na dłoń. Ręka zwarła się w pięść. Na stole leżała zmięta kartka.<br>Jerzy wstał, jakby za moment miał się rzucić, by rozdzielić bójkę, i ujrzał już plecy Kolumba na progu pokoju.<br>- Stachu! - zawołał i skoczył za nim.<br>- Nie mogę, rozumiesz. Nie - mamrotał Kolumb uwalniając klapy swojej marynarki z rąk kolegi. - Nie.<br>Był już za wejściowymi drzwiami. Na siłę przepychając przytrzymującego klamkę Jerzego zamykał je za sobą.<br>- Tam może oni leją Baśkę... - wyszeptał w szparę z jakimś dziwnym grymasem. Puszczone przez Jerzego drzwi stuknęły gwałtownie. Stał w korytarzu. Z jakimś niemiłym dreszczem ujrzał
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego