Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Tygodnik Powszechny
Nr: 47
Miejsce wydania: Kraków
Rok: 1994
ciężkie walki, jeżdżą tędy wyłącznie samochody ONZ. Janka i Tomek przedostaną się dzięki swoim legitymacjom. Mają parę spraw do załatwienia - powinni wrócić po południu, lub następnego dnia rano. Okazuje się, że pojawią się dopiero na trzeci dzień: "Musielibyście mieć chyba wóz pancerny, żebym was mógł puścić" - powie im w którymś momencie Francuz z Sił Pokojowych. Ale my tego możemy się jedynie domyślać. Siedzimy na naszym placyku: nie bardzo można się ruszyć. Andrzej próbował spaceru, ale wrócił bardzo szybko - kula snajpera przeleciała mu tuż nad głową. "Usłyszałem świst, ale nie skojarzyłem przyczyny. Musnęło mi włosy i uderzyło w jakiś punkt nade mną
ciężkie walki, jeżdżą tędy wyłącznie samochody ONZ. Janka i Tomek przedostaną się dzięki swoim legitymacjom. Mają parę spraw do załatwienia - powinni wrócić po południu, lub następnego dnia rano. Okazuje się, że pojawią się dopiero na trzeci dzień: "Musielibyście mieć chyba wóz pancerny, żebym was mógł puścić" - powie im w którymś momencie Francuz z Sił Pokojowych. Ale my tego możemy się jedynie domyślać. Siedzimy na naszym placyku: nie bardzo można się ruszyć. Andrzej próbował spaceru, ale wrócił bardzo szybko - kula snajpera przeleciała mu tuż nad głową. "Usłyszałem świst, ale nie skojarzyłem przyczyny. Musnęło mi włosy i uderzyło w jakiś punkt nade mną
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego