Typ tekstu: Książka
Autor: Płoński Janusz, Rybiński Maciej
Tytuł: Góralskie tango
Rok: 1978
uświadomiła. To jest tak jak ze strachem. Czasem boję się jadąc. Ale w momencie, kiedy zdam sobie z tego sprawę, to natychmiast przechodzi.
- Cieszę się. No to zdrowie, za pomyślność wszystkich, a nas w szczególności.
- Zdrowie. - Stuknęli się kieliszkami.
- Niech pan naleje jeszcze raz, chcę z panem wypić brudzia.
- Wspaniale, nie śmiałem proponować.
- Niech pan nie śmie więcej być taki nieśmiały, dobrze? - spojrzała mu w oczy.
- Dobrze - odpowiedział i poczuł, że się lekko czerwieni. Zwłaszcza, że Kosińska patrzyła tak uważnie. Alicja wstała i uniosła kieliszek pełen bursztynowego
płynu. Chciał wstać również, ale go powstrzymała.
- Niech pan siedzi:- usiadła obok niego na kanapie
uświadomiła. To jest tak jak ze strachem. Czasem boję się jadąc. Ale w momencie, kiedy zdam sobie z tego sprawę, to natychmiast przechodzi.<br>- Cieszę się. No to zdrowie, za pomyślność wszystkich, a nas w szczególności.<br>- Zdrowie. - Stuknęli się kieliszkami.<br>- Niech pan naleje jeszcze raz, chcę z panem wypić brudzia.<br>- Wspaniale, nie śmiałem proponować.<br>- Niech pan nie śmie więcej być taki nieśmiały, dobrze? - spojrzała mu w oczy.<br>- Dobrze - odpowiedział i poczuł, że się lekko czerwieni. Zwłaszcza, że Kosińska patrzyła tak uważnie. Alicja wstała i uniosła kieliszek pełen bursztynowego<br>płynu. Chciał wstać również, ale go powstrzymała.<br>- Niech pan siedzi:- usiadła obok niego na kanapie
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego