Typ tekstu: Książka
Tytuł: Wyjść z matni
Rok: 1994
Nie potrzeba robić z siebie małpy, jak kiedy się piło, żadnych cudów robić, automatycznie wszyscy są dla siebie serdeczni. Jak przyjdzie jakiś nowy albo zagubiony, wystarczy, że się go poklepie: "Dobrze, że przyszedłeś, że wreszcie odnalazłeś tę ulicę. Ja tu siedem lat trzeźwiałem i trzeźwieję w dalszym ciągu. To mi pomaga, więc myślę, że i tobie się tu spodoba". Facet po takim wstępie już ma chęć przychodzić, bo czuje się bezpiecznie. "Ty jesteś alkoholikiem, ja jestem alkoholikiem, musimy sobie pomagać". Nikt mu nie kadzi, nie musi postawić pół litra, żeby go ktoś poklepał.
To daje dużo przyjemności, jeśli się pomaga tym
Nie potrzeba robić z siebie małpy, jak kiedy się piło, żadnych cudów robić, automatycznie wszyscy są dla siebie serdeczni. Jak przyjdzie jakiś nowy albo zagubiony, wystarczy, że się go poklepie: "Dobrze, że przyszedłeś, że wreszcie odnalazłeś tę ulicę. Ja tu siedem lat trzeźwiałem i trzeźwieję w dalszym ciągu. To mi pomaga, więc myślę, że i tobie się tu spodoba". Facet po takim wstępie już ma chęć przychodzić, bo czuje się bezpiecznie. "Ty jesteś alkoholikiem, ja jestem alkoholikiem, musimy sobie pomagać". Nikt mu nie kadzi, nie musi postawić pół litra, żeby go ktoś poklepał.<br>To daje dużo przyjemności, jeśli się pomaga tym
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego