Typ tekstu: Książka
Autor: Andrzejewski Jerzy
Tytuł: Popiół i diament
Rok wydania: 1995
Rok powstania: 1948
pana strony! Nie śmiejcie się ze mnie, ale ja naprawdę strasznie się teraz boję chodzić po nocy...
- Fred - zwrócił się Puciatycki do kuzyna - byłeś teraz w "Monopolu"?
- Nie dalej jak wczoraj. - I co?
- Owszem, dość zabawna buda. - Swojska.
Staniewiczowa spojrzała na swoją suknię. - Ale nie każecie mi się przebierać?
- Wprost przeciwnie - odparł Puciatycki. - Kategorycznie zabraniamy. Ślicznie pani wygląda w tej sukni. Prawda, Różo? Puciatycka macierzyńskim ruchem objęła Staniewiczową:
- Nasza droga pani Kasia zawsze pięknie wygląda.
Ta zarumieniła się z zadowolenia. Puciatycki ucieszony, że wszystko poszło po jego myśli, zatarł ręce.
- Idziemy zatem! Tylko tamtych dwóch trzeba jeszcze ściągnąć - wskazał w stronę
pana strony! Nie śmiejcie się ze mnie, ale ja naprawdę strasznie się teraz boję chodzić po nocy...<br>- Fred - zwrócił się Puciatycki do kuzyna - byłeś teraz w "Monopolu"?<br>- Nie dalej jak wczoraj. - I co?<br>- Owszem, dość zabawna buda. - Swojska.<br>&lt;page nr=66&gt; Staniewiczowa spojrzała na swoją suknię. - Ale nie każecie mi się przebierać?<br>- Wprost przeciwnie - odparł Puciatycki. - Kategorycznie zabraniamy. Ślicznie pani wygląda w tej sukni. Prawda, Różo? Puciatycka macierzyńskim ruchem objęła Staniewiczową:<br>- Nasza droga pani Kasia zawsze pięknie wygląda.<br>Ta zarumieniła się z zadowolenia. Puciatycki ucieszony, że wszystko poszło po jego myśli, zatarł ręce.<br>- Idziemy zatem! Tylko tamtych dwóch trzeba jeszcze ściągnąć - wskazał w stronę
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego