Typ tekstu: Książka
Autor: Sapkowski Andrzej
Tytuł: Chrzest ognia
Rok: 2001
przeszedł na nią smak. Zabierajmy się stąd, żywo.
Od zabudowań rozszczekał się pies.
- Kryć się - syknął wiedźmin, klękając.
Z przesieki po przeciwnej stronie polany wypadła grupa jeźdźców, gwiżdżąc i hałłakując galopem otoczyła zabudowania, potem wdarła się na podwórze. Jeźdźcy byli zbrojni, ale nie nosili jednolitych barw. Wręcz przeciwnie, ustrojeni byli pstrokato i nieporządnie, także ich rynsztunek sprawiał wrażenie skompletowanego przypadkowo. I nie w cekhauzie, lecz na pobojowisku.
- Trzynastu - policzył szybko Percival Schuttenbach.
- Co to za jedni?
- Ani Nilfgaard, ani inni regularni - ocenił Zoltan. - Ani Scoia'tael. Widzi mi się, wolentarze. Luźna kupa.
- Albo maruderzy.
Konni wrzeszczeli, hasali po podwórzu. Pies dostał trzonkiem
przeszedł na nią smak. Zabierajmy się stąd, żywo. <br>Od zabudowań rozszczekał się pies.<br>- Kryć się - syknął wiedźmin, klękając.<br>Z przesieki po przeciwnej stronie polany wypadła grupa jeźdźców, gwiżdżąc i hałłakując galopem otoczyła zabudowania, potem wdarła się na podwórze. Jeźdźcy byli zbrojni, ale nie nosili jednolitych barw. Wręcz przeciwnie, ustrojeni byli pstrokato i nieporządnie, także ich rynsztunek sprawiał wrażenie skompletowanego przypadkowo. I nie w cekhauzie, lecz na pobojowisku. <br>- Trzynastu - policzył szybko Percival Schuttenbach.<br>- Co to za jedni?<br>- Ani Nilfgaard, ani inni regularni - ocenił Zoltan. - Ani Scoia'tael. Widzi mi się, wolentarze. Luźna kupa.<br>- Albo maruderzy.<br>Konni wrzeszczeli, hasali po podwórzu. Pies dostał trzonkiem
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego