Typ tekstu: Książka
Tytuł: Klechdy domowe
Rok wydania: 1996
Rok powstania: 1960
mi nie zdołasz... Oto, uczyńże przynajmniej jedno, co możesz. Słyszałam, jakeś idąc śliczne wygrywał piosneczki, zagrajże i mnie z jedną, ze dwie jakie, to zapomnę choć na chwilę o mojej srogiej niedoli.
To mówiąc zjawisko niewieście spojrzało Jankowi w oczy tak miłosiernie, prosząc, że chociaż dowiedziawszy się o jej godności rad by wziąć nogi za pas i drapnąć do domu, nie mógł się oprzeć milczącemu błaganiu i podstroiwszy skrzypce, zaczął grać jej kwoli śliczną piosenkę.
Choćbyś ty jeździł we dnie i w nocy,
Choćbyś wyjeździł koniowi oczy,
Tak ja twoją nie będę!
Bona słuchała z zachwyceniem. Ach! Bo i któż by słuchać
mi nie zdołasz... Oto, uczyńże przynajmniej jedno, co możesz. Słyszałam, jakeś idąc śliczne wygrywał piosneczki, zagrajże i mnie z jedną, ze dwie jakie, to zapomnę choć na chwilę o mojej srogiej niedoli. <br>To mówiąc zjawisko niewieście spojrzało Jankowi w oczy tak miłosiernie, prosząc, że chociaż dowiedziawszy się o jej godności rad by wziąć nogi za pas i drapnąć do domu, nie mógł się oprzeć milczącemu błaganiu i podstroiwszy skrzypce, zaczął grać jej &lt;orig&gt;kwoli&lt;/&gt; śliczną piosenkę. <br> Choćbyś ty jeździł we dnie i w nocy, <br>Choćbyś wyjeździł koniowi oczy, <br>Tak ja twoją nie będę!<br> Bona słuchała z zachwyceniem. Ach! Bo i któż by słuchać
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego