Typ tekstu: Książka
Autor: Nowak Tadeusz
Tytuł: Półbaśnie
Rok wydania: 1986
Rok powstania: 1976
wyższe dachy domów, żeby się o tym przekonać.
Z daleka wyglądało to tak, jakby nagle wszystkie okoliczne drzewa wydaliły z siebie, zrodziły te kosmate zwierzęta i namówiły je do szturmu na białe miasteczko, przypominające pszczelą barć huczącą od ludzkiego mrowia.
Gdy ryk walących w gród niedźwiedzi słychać było na rynku, rajcowie miejscy i mieszczanie pozamykali się w domach.
Gdy niedźwiedzie znalazły się na rynku, rajcowie i mieszczanie wbiegli po schodach na stryszki.
Stamtąd obserwowali, co też niedźwiedzie będą czynić.
A niedźwiedzie już obsiadły beczki z pitnym i spadziowym miodem.

I zanurzając w nich łapy, ssały je długo, pomrukując z lubości.
Gdy
wyższe dachy domów, żeby się o tym przekonać.<br> Z daleka wyglądało to tak, jakby nagle wszystkie okoliczne drzewa wydaliły z siebie, zrodziły te kosmate zwierzęta i namówiły je do szturmu na białe miasteczko, przypominające pszczelą barć huczącą od ludzkiego mrowia.<br> Gdy ryk walących w gród niedźwiedzi słychać było na rynku, rajcowie miejscy i mieszczanie pozamykali się w domach.<br> Gdy niedźwiedzie znalazły się na rynku, rajcowie i mieszczanie wbiegli po schodach na stryszki.<br> Stamtąd obserwowali, co też niedźwiedzie będą czynić.<br> A niedźwiedzie już obsiadły beczki z pitnym i spadziowym miodem.<br> &lt;page nr=33&gt;<br> I zanurzając w nich łapy, ssały je długo, pomrukując z lubości.<br> Gdy
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego