Typ tekstu: Książka
Autor: Kołodziejczak Tomasz
Tytuł: Krew i kamień
Rok: 2003
Jesteś głupi, tak jak ja byłem głupi do tej pory. Lecz przejrzałem właśnie teraz. Przed chwilą. - Magwer nie widział twarzy Dorona, lecz w głosie Liścia rozpoznał rozbawienie.
- Mogę cię zabić, Penge Afra. Właśnie ciebie. Wiem.
Twarz bana stężała. Wykrzywił ją grymas strachu, pomieszanego z niewiarą i nienawiścią.
- Więc mnie zabij! - skoczył ku wypuszczonemu z ręki toporowi.
Co on mówi!? Co ty mówisz, Liściu! Dlaczego go oszukałeś? Czy może nagle, w tej strasznej chwili, znalazłeś jakąś prawdę dotąd ukrytą, jakiś ślad, do tej pory zatarty dla twych oczu? Co mówisz?
Teraz już nie było w tej walce ani krzty spokoju i chłodu
Jesteś głupi, tak jak ja byłem głupi do tej pory. Lecz przejrzałem właśnie teraz. Przed chwilą. - Magwer nie widział twarzy Dorona, lecz w głosie Liścia rozpoznał rozbawienie.<br>- Mogę cię zabić, Penge Afra. Właśnie ciebie. Wiem.<br>Twarz &lt;orig&gt;bana&lt;/&gt; stężała. Wykrzywił ją grymas strachu, pomieszanego z niewiarą i nienawiścią.<br>- Więc mnie zabij! - skoczył ku wypuszczonemu z ręki toporowi.<br>Co on mówi!? Co ty mówisz, Liściu! Dlaczego go oszukałeś? Czy może nagle, w tej strasznej chwili, znalazłeś jakąś prawdę dotąd ukrytą, jakiś ślad, do tej pory zatarty dla twych oczu? Co mówisz?<br>Teraz już nie było w tej walce ani krzty spokoju i chłodu
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego