Typ tekstu: Książka
Autor: Andrzej Czcibor-Piotrowski
Tytuł: Cud w Esfahanie
Rok: 2001
stalowego drutu, którą dyżurni ruchu na małych stacyjkach zręcznie zarzucali im na ręce wysunięte z jadącego z wielką szybkością pociągu, zatrzymującego się rzadko wśród pustynnych terenów, jedynie w co większych miastach;
i znów okazało się, że znacznie mi łatwiej zbliżyć się serdecznie z dziewczynami, wejść z nimi we wspólnotę, chłopcy, trochę starsi ode mnie, trzymali się na uboczu, raz po raz któryś z nich znikał i wracał później, to z bochenkiem chleba, to z grudką sera, to z kawałkiem baraniego sadła, to znów - i to mnie najbardziej dziwiło - z banknotami, które przeliczali ukradkiem, odwróceni ode mnie, a raczej od nas, od
stalowego drutu, którą dyżurni ruchu na małych stacyjkach zręcznie zarzucali im na ręce wysunięte z jadącego z wielką szybkością pociągu, zatrzymującego się rzadko wśród pustynnych terenów, jedynie w co większych miastach;<br>i znów okazało się, że znacznie mi łatwiej zbliżyć się serdecznie z dziewczynami, wejść z nimi we wspólnotę, chłopcy, trochę starsi ode mnie, trzymali się na uboczu, raz po raz któryś z nich znikał i wracał później, to z bochenkiem chleba, to z grudką sera, to z kawałkiem baraniego sadła, to znów - i to mnie najbardziej dziwiło - z banknotami, które przeliczali ukradkiem, odwróceni ode mnie, a raczej od nas, od
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego