Typ tekstu: Książka
Autor: Głowacki Janusz
Tytuł: Rose Café i inne opowieści
Rok wydania: 1997
Rok powstania: 1970
rzucił się, żeby żonę bronić, to ci Turcy jego też zerżnęli.
Żeglował w moją stronę Kubula.
- Zawieruszyłeś się, szukałem cię, mam coś ciekawego.
- Halo - powiedziała Anna - gdzie ty się podziewasz?
- Cześć, cześć - uśmiechnął się z boku tamten kolega.
Na dworze robiło się szaro, przez zasłonięte błękitną bibułką okna przeciskało się trochę światła. Teraz już na pewno widać było jezioro. Wszyscy naokoło odczuwali wyczerpanie radością, tańczyli anemicznie, nawet wodzirej trochę przygasł. Rozglądałem się, szukając tamtego człowieka. Stał oparty o postrzępioną, srebrno-błękitną planszę nieba i patrzył na mnie. Zastanowiłem się, czy czekał, czy szukał mnie, i wydał mi się naraz bardzo bliski
rzucił się, żeby żonę bronić, to ci Turcy jego też zerżnęli. <br>Żeglował w moją stronę Kubula. <br>- Zawieruszyłeś się, szukałem cię, mam coś ciekawego. <br>- Halo - powiedziała Anna - gdzie ty się podziewasz? <br>- Cześć, cześć - uśmiechnął się z boku tamten kolega. <br>Na dworze robiło się szaro, przez zasłonięte błękitną bibułką okna przeciskało się trochę światła. Teraz już na pewno widać było jezioro. Wszyscy naokoło odczuwali wyczerpanie radością, tańczyli anemicznie, nawet wodzirej trochę przygasł. Rozglądałem się, szukając tamtego człowieka. Stał oparty o postrzępioną, srebrno-błękitną planszę nieba i patrzył na mnie. Zastanowiłem się, czy czekał, czy szukał mnie, i wydał mi się naraz bardzo bliski
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego